wtorek, 9 grudnia 2014

Tajemnica wody

Kiedy pod koniec września br. wspominałam o książce Howarda Murada "Tajemnica wody - sekret młodości" (TUTAJ), to obiecałam sobie, że jeszcze napiszę o niej szerzej, ponieważ jest w niej zawarte dość oryginalne podejście do odżywiania. Dzisiaj nadszedł ten czas, tak więc przedstawiam główne założenia sekretu młodości. Bardziej zainteresowanych sylwetką autora odsyłam chociażby do strony murad.pl, gdzie możemy też zakupić kosmetyki Murad za całkiem konkretne (hmm...) pieniądze.

Nasz organizm to samowystarczalna fabryka, stale się regenerująca: skóra odnawia się każdego miesiąca, wątroba - co sześć tygodni, a co trzy miesiące kości, dlatego musimy dostarczać mu te elementy, które utraciliśmy. Najważniejsze jest jednak to, czy nasze komórki są w stanie zatrzymać wodę, a jest to możliwe jedynie wtedy, gdy dostarczymy im czterech zasadniczych składników:

  • aminokwasów stanowiących podstawowy budulec białek,
  • lecytyny, która zawiera kluczowy składnik potrzebny do budowy błon komórkowych (fosfatydylocholina),
  • przeciwutleniaczy,
  • nienasyconych kwasów tłuszczowych.
Dr Murad opracował własną wersję piramidy żywieniowej i nazwał ją Dzbanem Zdrowia. Przyjął większe znaczenie warzyw i owoców w porównaniu z wszystkimi innymi pokarmami, za to pominął czerwone mięso i inne produkty mięsne zawierające tłuszcze wysokonasycone. Dzban nie zawiera także pełnotłustych produktów nabiałowych, przetworzonych zbóż, węglowodanów w grupie zbożowej, wysokokalorycznych cukrów przetworzonych, niezdrowych tłuszczów i olejów. Jednak nie oznacza to, że Murad zaleca absolutny zakaz ich spożywania, jego zalecenie to stosowanie zasady 80/20 czyli odżywianie się zgodnie z koncepcją Dzbana Zdrowia co najmniej w 80 procentach, a pozwalanie sobie na różne "przysmaki"  w 20 procentach.

Nowa piramida żywieniowa (źródło)

Dzban Zdrowia dr Murada (źródło)
Woda zawarta w owocach i warzywach jest ustrukturyzowana, co oznacza, że jest otoczona przez cząsteczki, które pomagają jej łatwiej i szybciej przedostawać się do komórek. Dlatego autor zachęca nas do jedzenia - a nie picia - wody. Owoce i warzywa zawierają też przeciwutleniacze, mikroelementy i witaminy z grupy B, wykorzystywane przez organizm między innymi w syntezie DNA i nowych komórek. Starajmy się jeść produkty surowe, warzywa gotujmy na parze.

Im więcej będziemy jeść, tym mniej będziemy pić. Woda w Dzbanie Zdrowia została przedstawiona na najwyższym miejscu, ponieważ nie stanowi ona "podstawy" diety, jak sądzi wiele osób. Gdy pozyskujemy wodę z bogatych w składniki odżywcze pokarmów - prawdziwej podstawy diety - wcale nie musimy zbyt często "chodzić do studni".

Dziewięć sposobów by szklanka była prawie pełna (by nie chodzić zbyt często do studni) w telegraficznym skrócie. Dzięki nim nasze komórki będą się szybciej regenerować, a w konsekwencji będą mogły zatrzymać jak najwięcej wody:

  1. Więcej lecytyny. Lecytyna to substancja tłuszczowa występująca we wszystkich żywych komórkach, stanowiąca główny składnik błon komórkowych. Dzięki niej są one odpowiednio nawodnione i funkcjonują na najwyższym poziomie. Substancja ta pomaga również zapobiegać tworzeniu się kamieni żółciowych oraz usprawnia pamięć krótkoterminową. Należałoby codziennie przyjmować suplement zawierający 2000 - 4000 mg lecytyny oraz spożywać produkty w nią bogate, takie jak: jaja, produkty z soi niemodyfikowanej genetycznie, kalafior, orzeszki ziemne i masło orzechowe, pomarańcze, ziemniaki, szpinak, sałatę lodową czy pomidory.
  2. Jedzmy jaja i inne zarodki (nasiona i fasole bogate w materiał zarodkowy i lecytynę). Jaja dostarczają składników odżywczych, które są prekursorami żeńskich hormonów i mogą odgrywać istotną rolę w zapobieganiu procesowi starzeniu hormonalnego. Jaja są także bogate w składniki odżywcze, spośród wszystkich pokarmów zawierają białko najwyższej jakości, dostarczają również witamin B2 i A oraz żelaza.
  3. W kuchni i w łazience miejmy zawsze pełno przeciwutleniaczy. Rośliny stanowią najlepsze ich źródło, oczywiście najlepiej wybierać świeże produkty pochodzące z upraw lokalnych lub ekologicznych. Spożywanie przeciwutleniaczy pomaga w zwalczaniu wolnych rodników, zapobiega uszkodzeniom komórek, dzięki czemu poprawia się ich nawodnienie. W kosmetykach warto szukać witaminy C, która przyczynia się do zwiększenia produkcji kolagenu i elastyny. 
  4. Spożywajmy od trzech do czterech porcji tłuszczu dziennie. Właściwy tłuszcz odżywia mózg, skórę oraz błony komórkowe jak żaden inny składnik odżywczy, zapewniają nawodnienie, jędrność, młodość i urodę. Takimi tłuszczami są: kwasy tłuszczowe omega-3, -6, -9, olej lniany, oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, kanadyjski olej rzepakowy canola, zarodki pszenne, drożdże piwne, olej z orzecha włoskiego, olej pochodzący z ryb zimnowodnych, naturalne masło orzechowe, nasiona i orzechy. Nasz organizm nie potrafi samodzielnie wytwarzać tych niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych.
  5. Zwiększmy spożycie kwasu linolenowego (ALA), kwasu gammalinolenowego (GLA) oraz kwasu dokozaheksaenowego (DHA). ALA należy do rodziny omega-3 i posiada doskonałe właściwości przeciwzapalne oraz współdziała z przeciwutleniaczami. Organizm potrzebuje ALA aby wytwarzać energię. Autor zaleca jego suplementację. DHA wpływa na rozwój mózgu i oka, najlepszym sposobem na jego dostarczenie do organizmu jest spożywanie dużych ilości tłustych ryb oraz spożywanie suplementów oleju rybiego.
  6. Zadbaj o dostateczną dawkę witamin z grupy B. Mimo, że znajdziemy je w wielu produktach, aby zyskać pewność, że dostarczamy je sobie w odpowiedniej ilości najlepiej przyjmować suplement zawierający wszystkie witaminy z tej grupy. Witaminy te mogą zostać szybko wypłukane z organizmu pod wpływem stresu czy niektórych leków. Niski poziom witamin B we krwi może prowadzić do występowania migren.
  7. Wybierajmy pokarmy pochodzące z upraw ekologicznych oraz ze źródeł naturalnych.
  8. Wypróbujmy stewię. Ta słodka trawa z powodzeniem zastąpi cukier, jej słodycz jest od dwustu do trzystu razy większa w porównaniu ze słodyczą cukru. Nie udokumentowano żadnych działań niepożądanych tego produktu na nasz  organizm, a wręcz przeciwnie - w Ameryce Południowej, gdzie trawa ta rośnie bardzo obficie, liście stewii stosowane są od wieków, jako naturalny lek przeciw cukrzycy drugiego typu.
  9. Wszelkie niedobory uzupełniaj suplementami. W dzisiejszych czasach nawet najlepiej, najzdrowiej odżywiające się osoby potrzebują suplementów. To kwestia stylu życiu związanego z naszymi nawykami i stresem. Autor uwzględnia w Dzbanie Zdrowia zawartość suplementów i to przed wodą. Ale to już materiał na odrębny artykuł.
Jako że powyższe rewelacje pochodzą z książki "Tajemnica wody", a ja nie posiadam stosownego wykształcenia by z nimi polemizować, a jedynie mogę intuicyjnie czy zdroworozsądkowo przychylać się do niektórych twierdzeń autora, stąd nie będę gorąco broniła powyższych twierdzeń, jeżeli uznacie za właściwe ostro je skrytykować. To jeszcze jedna teoria, może po prostu weźmy z niej to co najlepsze?

68 komentarzy:

  1. Ja tez się nie znam ,ale muszę przyznać ze przekonuje w znacznym stopniu ta teoria.Wiadomo nie od dziś,ze owoce i warzywa SA zdrowe.Co więcej po większości owoców nie odczuwamy pragnienia..może coś w tym jest:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce było coś takiego: otóż autor podróżując po odległych i niezbyt ucywilizowanych zakątkach świata zauważył, że tylko turyści taszczą wszędzie ze sobą butelki wody, tubylcy żyją inaczej. To było zastanawiające i zaczął wnikać skąd taka różnica.

      Usuń
  2. Musze sobie to na powaznie i na spokojnie przeczytac i przetrawic. Dzieki za zaproszenie do pozytywnej zabawy. Spadlas mi z nieba, dopadlo mnie chorobsko, taka motywacja by szukac czegos pozytywnego przy bolu gardla, cieknacym nosie i goraczce moze to metoda na szybsze wyzdrowienie? Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz? Czyli u Ciebie też w porę :-) Ja właśnie podczas swojej zabawy, która również przyszła w słabszym momencie, zauważyłam, że nie jest wielką sztuką być pozytywną, kiedy wszystko wspaniale się układa, ale zachować te optymizm na gorsze dni, to już coś. Wracaj do zdrowia! A z innej beczki, choroba czasami pozwoli na wypoczynek ;-)

      Usuń
  3. Też się zbytnio nie znam ale....te 9 punktów brzmi logicznie, co więcej jak się dobrze zastanowić to co najmniej kilka stosuję: stewia, roślinki w mieszkaniu, lecytyna spożywana w produktach naturalnych....myślę, że musiałabym zwiększyć ilość spożywanych dobrych tłuszczów; jedyne czego nie stosuję tak stale to suplementacja, a to podobno modne teraz jest... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, książka napisana jest naprawdę przekonująco, nawet nad suplementacją zaczęłam się zastanawiać, w sensie, że może tkwi w tym ziarno prawdy... Dwa przykłady: czasami dopada mnie wypadanie włosów i zazwyczaj tylko odpowiednie pigułki to przerywają. Drugi: robiłam jesienią badania, wyniki w normie, wszystko OK, ale z cyferek wynika, że za bardzo odżywiona to ja nie jestem, chociaż na pewno się nie głodzę... Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy i przydatny post, postaram sie do niego zastosować, bo Ja niestety nie odżywiam sie za dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale kiedy od czasu do czasu przeczytam coś na ten temat, to przypominam sobie, że ciągle należy dążyć do doskonałości ;-) Serio uważam, że dużo chorób dopada nas przez niedbałe odżywianie trwające latami, no i przez brak ruchu.

      Usuń
  5. A ja ciągle zastanawiam się nad literaturą dotyczącą żywienia :)
    Dzięki za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce jest wiele ciekawostek, najchętniej to jeszcze kilka postów bym zrobiła na jej podstawie, ale zobaczymy. Na pewno myślę jeszcze nad opisem suplementacji. To dość kontrowersyjny temat i może być dyskusja ;-)

      Usuń
  6. Dobry wpis, bardzo przydatny. Auto ma ciekawe spojrzenie na odżywianie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe podejście i nie sposób całkowicie odmówić mu racji, można co najwyżej z pojedynczymi tezami polemizować. Ważne też są jego osiągnięcia na polu zawodowym. Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Czuję, że o ile nikt do tej pory nie zdołał mnie przekonać do zdrowej żywności i dbania o siebie przez jedzenie tak ta książka chyba by mi się spodobała ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz akurat w księgarni Laurum widziałam ją bardzo przecenioną, z 35 zł na 12 zł! http://www.laurum.pl/b706-tajemnica-wody-sekret-mlodosci.htm

      Usuń
    2. Osz kurcze :P Gdybym nie wydała wczoraj całej ostatniej kasy na prezenty to już by była zamówiona...

      Usuń
  8. Bardzo podoba mi się ten pomysł z jedzeniem owoców zamiast picia wody. Bo ja właśnie czuję ciągle potrzebę nawodnienia się a regularnym piciem jest u mnie różnie. Po prostu zapominam, a zwykłą wodę też nie do końca lubię. Czuję, że dziś moim najważniejszym zakupem będzie kilogram jabłek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się tak zastanowić to do końca głupie to nie jest... Zaleca się picie ok. 2 l wody, dużo picia - dużo siusiania i wypłukiwania z organizmu składników. To wszystko moje siermiężne rozważania, jednak wątpliwości się pojawiły... ;-)

      Usuń
  9. Stewii nie jadłam jeszcze :) ja lubię wodę, dużo jej piję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja słodzę stewią od ponad roku, ma trochę inny smak, ale po miesiącu można się przyzwyczaić. Jest bardzo słodka, na filiżankę kawy wystarczy mi ilość taka jak łepek zapałki.

      Usuń
  10. Dzięki za ten wpis, książka zainteresowała mnie już po pierwszej wzmiance na jej temat, a teraz skłaniam się jej zakupie! O wiele bardziej do mnie przemawia, niż rewelacje na temat ograniczania węglowodanów i dieta w większości mięsna - ten sposób wydaje się o wiele bardziej naturalny i przyjazny ciału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, kiedy ją czytałam, to większość twierdzeń przyjmowałam bez zastrzeżeń. W sumie największe "kontrowersje to udział wody w diecie oraz konieczność stałej suplementacji. To warto przemyśleć...

      Usuń
  11. Bez wody nie ma nic....nie ma życia, zdrowia, urody anie tego co tak interesuje większość kobiet....odchudzania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda to życie. E tam, odchudzanie, uważać co się je i ile się je, ruszać się trochę, a figura sama się wyrówna. No chyba, ze komuś zależy na pięknej rzeźbie mięśni :-)

      Usuń
  12. Autor zwraca uwagę na to ,że w owocach jest woda strukturowana , czyli natychmiast przyswajalna dla organizmu. Nasza woda zaś musi być przetworzona , żeby była przyswajalna. Wodę taką można uzyskać przez jej zamrażanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tym zamrażaniu wody, nie wiem, czy nie w książce Tombaka? Nawet kiedyś próbowałam to robić, ale moja zamrażarka często wypełniona po brzegi, dobrze, że zaraz zima ;-)

      Usuń
  13. Ciekawy tekst i nie wiedziałam kilku rzeczy a dzięki Tobie już wiem... Muszę kupić tą książkę. Woda jest ważna szczególnie jeśli pije się kawę, która jak wiadomo odwadnia...
    pozdrawiam ciepło i dziękuję że taki fajny i ciekawy tekst u Ciebie przeczytałam
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego bardzo chciałam do tej książki wrócić, myślę, że ta teria coś w sobie ma i warto się jej przyjrzeć :-) Dzięki!

      Usuń
  14. Hymmm... Faktycznie do części stwierdzeń z książki mogę się zgodzić. Jestem jak najbardziej za stewia - fakt herbata czy kawa słodzona stewią smakuje inaczej, ale idzie się przyzwyczaić :) Z tą wodą jakoś do końca nie jestem przekonana... Może jest w tym racja, ale chyba musiałabym przeczytać całą lekturę i zobaczyć jakie argumenty przemawiają za ``jedzeniem``, a nie za piciem wody. A co do suplementów to się całkowicie nie zgadzam, po pierwsze suplementy nie mają badań klinicznych, więc co za tym idzie? Nie mamy pewności ile % tych składników nam się wchłonie, także łykamy cały zestaw witamin a części z nich w ogóle nie wchłaniamy. Poza tym, uważam, że zdrowo odżywiająca się osoba nie potrzebuje suplementów, im mniej chemii tym lepiej. Może się w czymś mylę, nie mam też wykształcenia medycznego, ale takie jest moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do suplementów też mam mieszane uczucia, ale zdaniem autora, podobno nie jesteśmy w stanie z pożywieniem dostarczyć sobie wszystkich składników. Wiem tylko, że niektóre suplementy są przyswajalne, bo np. kiedy miałam skurcze w łydkach, to łykanie asparginianu potasu, czy magnezu naprawdę je zlikwidowało. To samo z włosami wypadającymi - nic bardziej nie pomaga niż suplementacja jednak, na zajady witamina B. Może po prostu pytać w aptece o leki... A dlaczego jedzenie? Zdaniem autora, wodę tracimy przez to, że komórki mają zbyt słabą błonę komórkową i woda z nich "wycieka" stad z biegiem lat stajemy się coraz bardziej wysuszeni, wzmocnienie ich budowy spowoduje, że nie będziemy musieli ciągle myśleć o piciu. Zresztą masz rację, trudno streścić tak obszerny temat ze szczegółami. Z tego co wiem to na http://www.laurum.pl/b706-tajemnica-wody-sekret-mlodosci.htm książka jest teraz tania jak barszcz :-) Albo jak jeden kolorowy magazyn.

      Usuń
  15. Dopisuję się do grupy osób, która pisze, że się nie jest obeznana w tym temacie. W kontekście zdrowego żywienia to staram się odżywiać i zdrowo i z głową. Ale nie mam pojęcia ile moich nawyków wpisuje się w to, co opisałaś, a ile jest tego zaprzeczeniem. Jestem za to ciekawa, jak się czyta taką książkę? Lekko i przyjemnie, czy trzeba ją sobie dzielić na małe partie, aby cokolwiek przyswoić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest łatwa i przyjemna, z tym, że lepiej czytać mniejszymi partiami, jeśli chcemy coś z książki dla siebie wyciągnąć. Inaczej utoniemy w morzu informacji :-) Tak jak wspomniałam na wstępie, pokłonów książce nie bije, bo nie jestem w stanie zweryfikować tych rewelacji, ale na pewno da się z niej coś dla siebie wyciągnąć.

      Usuń
  16. Autor zachęca do jedzenia, nie do pica - jestem pod wrażeniem ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa dopiero przetworzyłam to zdanie :D
      Lektura tej książki chyba jednak łatwa nie jest ;)

      Usuń
    2. Tak, trochę rewolucyjne myślenie, ale mnie zastanowiło. W sumie trzeba przeczytać całość, a nie czyta się tak źle, na pewno nie jest to naukowy bełkot :-)

      Usuń
  17. Woda to podstawa! otarłam sie o terapię wodą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, terapia wodna? Jestem ciekawa!

      Usuń
  18. a ja żyłam w takim przeświadczeniu,że muszę pić te mityczne min 1,5 litra, i jak w pracy się udaje to myślę,że robię sobie krzywdę. A to wystarczy sięgać po owoce, warzywa. Fajne rady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Picie wody przypomina mi słynną chińską torturę wodną:). Nic na siłę.

      Usuń
    2. Właśnie, tortura chińska! To też jakaś obsesja ostatnich czasów, każdy musi mieć butelkę pod ręką, bo jak nie, to czegoś brakuje :-) Wmówiono nam, że tak szybciutko się odwadniamy, że nawet pragnienia nie musimy czuć, bo kiedy czujemy to znaczy, że mamy kryzys.

      Usuń
  19. Nie potrafię się do końca przekonać do zdrowej żywności. Owoce bardzo lubię, szczególnie latem kiedy gaszą pragnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli preferujesz tę niezdrową:))?

      Usuń
    2. Wiesz, żeby się przekonać, potrzebny jest jakiś stopień determinacji. Widzimy przecież ile tych cudownych odkryć i diet dookoła, często mamy dość kolejnych rewelacji i przestajemy zwracać na szczegóły uwagi, bo przecież wszyscy tak jedzą i żyją, ale myślę, że wybieranie jak najmniej przetworzonej żywności na pewno nam nie zaszkodzi :-)

      Usuń
  20. Suplementacja. Jednak. Ostatnio przekonują nas o jej szkodliwości.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zwykle dietetycy przekonują, że nasz organizm zatrzymuje zbyt dużo wody.
    Tutaj zaś wszystko ma służyć jej zatrzymywaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dwie najważniejsze rozbieżności moim zdaniem. Autor przekonuje, że obecnie nasze pożywienie bywa tak przetworzone, a warzywa pochodzą z wyjałowionej gleby, że brakuje nam składników odżywczych dostarczonych naturalnie czyli z pożywieniem. Po prostu trudno tak się odżywiać, żeby nie pojawiły się niedobory. Co do kwestii zatrzymywania wody, autor to wyjaśniał, ale ups... wyleciały mi z głowy szczegóły, a nie mam pod ręką książki. Ale na pewno było to poruszone, postaram się zapamiętać i sprawdzić przy okazji :-)

      Usuń
  22. bardzo ciekawe, jak widać często żyjemy w błędzie, a nowa piramida jakoś bardziej do mnie przemawia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie chyba jednak przemawia ten Dzban, chociaż nie przyjmuję go całkowicie bezdyskusyjnie, bo np. kwestia picia wody. Chociaż z drugiej strony wagę jaką obecnie przywiązuje się do ilości wypijanej wody powoduje, że muszę być nieustannie skoncentrowana na tym, by tę wodę mieć pod ręką, bo przecież musimy pamiętać, żeby uzupełniać ją małymi dawkami, a to z kolei takie wymuszone się wydaje...

      Usuń
  23. Bardzo duża dawka przydatnej wiedzy, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaminy z grupy B są bardzo potrzebne... stosowane nawet przy leczeniu depresji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na zajady też pomaga któraś z grupy B :-) Chyba B2.

      Usuń
    2. ja kupiłam B kompleks:)) i szybko pomogło:))

      Usuń
  25. Chyba sobie to wydrukuję i będę po kolei analizowała bo taka dawka wiedzy w jednym czasie trochę mnie dekoncentruje :) Nie mniej jednak, moim zdaniem artykuł jest bardzo ciekawy i godny zastanowienia się nad pewnymi kwestiami.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dopiero wycinek jednego rozdziału, moim zdaniem najbardziej wyłuszczającego problem :-)

      Usuń
  26. Ciekawa koncepcja. A stewii i tak chciałabym spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam stewii zamiast cukru, z tym, że nie do ciasteczek, bo nie mam pojęcia ile wtedy tego dodawać i czy w ogóle ciasto wyjdzie...

      Usuń
  27. Ciekawy post, ja również jestem zwolennikiem diety zbilansowanej, ale jestem ostrożna co do suplementacji. Zawsze mam w domu tran i jesienią cerutin, to wszystko. Nie wierzę w cudowną moc większości farmaceutycznych wynalazków. Kiedy zbliża się przeziębienie, zanim pójdę do lekarza, piję ciepłe mleko z miodem i masłem lub sok z cebuli...zawsze pomaga :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku odkryłam colostrum (siara od krowy), ale to na razie tak niszowy preparat, że znalezienie go w stacjonarnej aptece graniczy z cudem, trzeba zamawiać. A oprócz tego też stawiam na naturę GENERALNIE, czasami coś od włosów połknę, albo jakiś magnezik, kiedy skurcze w łydkach i wtedy mijają, a więc to nie jest tak, że suplementacja nie działa, jednak co do niej mam mieszane wrażenia, bo naprawdę w każde ucho wpada zupełnie różna informacja. I komu tu wierzyć??? Na razie stawiam na intuicję ;-) Sok z cebuli dla mnie błe, kiedyś go zrobiłam i jedyny efekt to torsje - widać nie dla mnie ten rarytas :-)

      Usuń
  28. choć bardzo rzadko sięgam po tego typu pozycje, przyznaję - Twój tekst naprawdę mnie zaciekawił. niestety nie każdy z dziewięciu sposobów jest przeze mnie stosowany, ale kilka na szczęście tak - szczególnie polecam stewię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też polecam stewię! Jako, że naprawdę rzadko przygotowuję samodzielne wypieki, cukier dla mnie mógłby teoretycznie nie istnieć. Niestety nie jest tak różowo, bo jakieś słodycze zawsze zjem, przynajmniej kostkę czekolady dziennie, a więc coś drobnego codziennie, właściwie to nie pamiętam, żebym przeżyła dzień bez słodkiego drobiażdżku... To chyba straszne.

      Usuń
  29. Czytałam gdzieś o wodzie strukturowanej pozyskiwanej z lodu.
    Ma ponoć wspaniałe właściowości i jest cenna dla naszego organizmu jak woda z owoców i warzyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam o wodzie strukturyzowanej w książce Tombaka, a teraz z ciekawości pogrzebałam w sieci i znalazłam taki artykuł u Ekocentryczki: http://ekocentryczka.blogspot.com/2014/01/woda-strukturyzowana.html

      Usuń
    2. zajrzałam, pewnie przetestuje przez jakiś czas. Jak się sprawdzi to wprowadzę picie takiej wody do swoich rytuałów dnia codziennego :)

      Usuń
    3. Aż żal, że mam wiecznie zawaloną zamrażarkę :-/

      Usuń
  30. Wybacz, że nie na temat, ale w pośpiechu chciałam życzyć wesołych i spokojnych Świąt :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie do końca się zgadzam z tym autorem. Przede wszystkim woda ma bardzo ważne znaczenie w naszym żywieniu i nie można zastąpić samym pożywieniem. Człowiek dostarcza ok. 2800 ml wody i tyle wydala wg dziennego bilansu wodnego naszego organizmu, dlatego ważne jest picie napojów, gdzie głównie powinna być woda. Suplementy z kolei powinny być zażywane u osób, które mają faktycznie niedobory jakiś składników mineralnych oraz wody i powinny być zażywane pod kontrolą. Witaminy i składniki mineralne powinniśmy czerpać z pożywienia, a nie z suplementów. One niestety trochę kosztują, dlatego też powinniśmy tak się odżywiać, aby nie doprowadzić do różnych niedoborów witamin i składników mineralnych.Ponadto same zalecenia żywieniowe, jakie autor opisał są niezgodne z zasadami racjonalnego odżywiania oraz najnowszej piramidy żywieniowej i aktywności fizycznej, jaką opracował IŻŻ. Wiem, że w dzisiejszych czasach wszyscy chcą schudnąć i zdrowo się odżywiać, ale róbmy to racjonalnie. Żywienie człowieka nie powinno polegać na zakazach i nakazach. Dobrą zasadą jest 5"U" prof. Bergera: urozmaicenie, unikanie (unikać np. nadmiaru soli), umiar, uregulowanie, uprawianie sportu. Takie zasady są świetne i przydatne w naszym żywieniu.
    Każdy autor jakiejś książki chce przekonać do jakiejś diety, ale nie zawsze one są racjonalne. Jeżeli chodzi o tłuszcze to są one konieczne w naszej diecie. Powinniśmy spożywać tłuszcze roślinne, ale również i ryby. Z takich produktów powinniśmy czerpać tłuszcze NNKT, a nie z samych suplementów. Przypominam, że tłuszcze ponadto dostarczają witaminy rozp. w tłuszczach, a unikanie ich w diecie skutkuje ich niedobór (hipowitaminozę) - o tłuszczach i ich roli w żywieniu omówiłem w tym poście - link" http://blog-zywienie-zbiorowe.blogspot.com/2016/08/skladniki-pokarmowe-tluszcze.html
    Krótko mówiąc, odżywiajmy się dość racjonalnie, przestrzegając 10 zasad racjonalnego odżywiania, odżywiać się tak, jak zaleca nam piramida żywieniowa, a jeszcze najlepsze zasady to wcześniej wspomniane zasady 5"U" wg prof. Bergera. Najważniejsze jest aktywność fizyczna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń