sobota, 6 grudnia 2014

Pozytywna Zabawa cz. 2

Okazało się, że moja nadzieja, o której tak się rozwodziłam TUTAJ była jednak zwykłą rozpaczą, z której czas się otrząsnąć. Żeby nie wyjść na enigmatyczną osobą napiszę krótko - w ostatnich dniach ważyła się ważna sprawa zawodowa mego M., wszystko wskazywało na pomyślne rozwiązanie,   a nawet nie wyobrażałam sobie, że może pójść coś nie tak, ponieważ M. naprawdę dużo pracy i serca w to włożył. Niestety, dzisiaj już wiemy, że nie jest ważna praca, nie są ważne kompetencje, jeżeli do tego samego celu zmierzają "krewni i znajomi króliczka" i to by było na tyle.

Wiadomo, smutek naszego partnera jest też naszym smutkiem, a mnie właśnie - o ironio losu! - w takich okolicznościach przyszło mierzyć się z Pozytywną Zabawą. Nie mniej jednak NIE PODDAŁAM SIĘ i oto sprawozdanie z jej kolejnych czterech dni:

ŚRODA:
  1. Dzień w którym negatywne wiadomości potwierdziły się najpierw przygniótł mnie do ziemi i przyznaję, że prawie się popłakałam na myśl o tym co czuje M., mimo wszystko wieczorem udało nam się opanować emocje i przemówić sobie do rozumu. Przecież świat się nie kończy, jutro wstaje nowy dzień. To przykre kiedy dotyka nas niesprawiedliwość, ale tkwienie w poczuciu krzywdy to strata czasu i podwójne krzywdzenie siebie. Dlatego jestem szczęśliwa, że udało nam się chociaż z grubsza zapanować nad sytuacją, a czas wyleczy pozostałe zadrapania. Nie z takich rzeczy ludzie wychodzą!
  2. Uzmysłowiłam sobie, jak ważne jest pozytywne nastawienie, a szczególnie teraz, kiedy pogoda nas nie rozpieszcza. Stąd moje postanowienie, że każdego ranka, kiedy tylko się obudzę, to zaraz przypomnę sobie, że DZISIAJ WYBIERAM RADOŚĆ! A wieczorem, kiedy już w domu zapanuje cisza, znajdę kwadrans tylko dla siebie: zapalę świeczkę, zaparzę ulubioną herbatę (ostatnio smakuje mi melisa z pomarańczą - idealna na noc!) i wezmę do ręki swój właśnie założony Zeszyt Wdzięczności, by zapisać w nim wszystkie radości, pozytywy dnia, za które jestem wdzięczna. Już kiedyś taki zeszyt prowadziłam i wiem, jak pod wpływem takiego pisania zmieniała się moja postawa. Czas na powrót do praktykowania wdzięczności.
  3. Rozbroiła mnie postawa córki, która chcąc poprawić humor tacie, powiedziała: "Jeżeli to Cię pocieszy, to ja we wtorek na pewno obleję praktyczny na prawo jazdy ;-)". A że lubię "czarny humor" to nawet się uśmiechnęłam.


CZWARTEK:
  1. - Żył sobie stary chłop, który miał wspaniałego syna i pięknego konia.
    Pewnego dnia, jakiś „nauczyciel” otworzył bramę zagrody i koń uciekł.
    Chłopy z całej wsi przychodzili go pocieszać i żałować konia.
    - Jaki to wielki pech, że taki piękny koń uciekł.
    A stary człowiek odpowiedział:
    - Kto to wie, czy to szczęście, czy pech ??
    Po tygodniu, piękny koń rolnika wrócił do domu z dwudziestoma dzikimi końmi.
    Chłopy z całej wsi przychodzili świętować
    - Jakie to wielkie szczęście, że twój koń okazał się nie tylko piękny, ale i mądry. Sam wrócił do domu i to z dwudziestoma dzikimi.
    - Kto to wie, czy to szczęście, czy pech ?? - odpowiadał stary chłop.
    Następnego dnia, syn rolnika ujeżdżał te dzikie konie, spadł z jednego i złamał nogę.
    - Jaki to wielki pech, że Twój syn złamał nogę, pocieszali go sąsiedzi.
    - Kto to wie, czy to szczęście, czy pech ??
    Niektórzy nazwali go nawet głupcem, że tak mówi.
    Minął tydzień i przyszło wojsko do wsi werbując wszystkich młodych i sprawnych mężczyzn do wojska na wojnę.
    Syna starego chłopa nie wzięli, bo miał złamaną nogę.
    I znowu chłopy z całej wsi przychodzili świętować.
    - Jakie to wielkie szczęście, że Twojego syna nie wzięli do wojska.
    - Kto to wie, czy to szczęście, czy pech ??...
    ”Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” czyli przekształcenie negatywnych emocji, których w ostatnich dniach nie brakowało.
  2. M. wieczorem robił zakupy w Biedronce, ciągle jeszcze roztrzęsiony, zgubił tam swój dowód rejestracyjny samochodu i prawo jazdy, nawet tego nie zauważył. Minęło pół godziny od jego powrotu, a ktoś życzliwy pofatygował się do nas, żeby poinformować go, gdzie może odebrać swoją zgubę.
  3. Puzzle na świąteczne rodzinne układanie już kupione! To już nasze drugie puzzle, tę układankę również oprawię i zawieszę na ścianie, jak poprzednią.


PIĄTEK:
  1. Wieczór z SENSEM w ręku, ale dopiero lipcowym, jeszcze 5 numerów czeka na przeczytanie. Tyle czasopism przyciąga mój wzrok, ale dobrze, że przynajmniej powstrzymuję się i ich nie kupuję. Czasami muszę sobie powiedzieć wyraźnie - kobieto, i tak wszystkiego nie przeczytasz, zawsze coś musisz odpuścić.
  2. Było też buszowanie po sklepach internetowych w poszukiwaniu sama nie wiem czego, ot takie zwykłe marnowanie czasu. Piątkowe popołudnie zwykle przeznaczam na lenistwo albo dowolne przyjemności, nawet bezsensowne. I to właśnie było to!
  3. A właściwie to powinnam zacząć od poranka - na moim biurku w pracy czekał na mnie czekoladowy Mikołaj, później pojawiła się też symboliczna choinka, a w radio pojawiły się pierwsze świąteczne piosenki. Takie pierwsze zetknięcie z atmosferą Świąt, ale jeszcze nie do końca czuję się wkręcona.
SOBOTA:
  1. Ta sobota taka w sumie nijaka - za oknem mokro i mgliście, nie mamy żadnych planów, bo mój M. się pochorował (pewnie stres wychodzi). Ale czasami zwykły, spokojny dzień to też szczęście.
  2. Ostatni dzień "wyzwania", od jutra będę kontynuować je w swoim Zeszycie Marzeń. Teraz wiem, że podjęłam je naprawdę w odpowiednim momencie i bardzo mi pomogło, tak więc jeszcze raz dziękuję Olce za nominację!
  3. Za chwilę wychodzę do Biedronki i może coś wpadnie mi w oko. I pomyśleć, ze jeszcze jakieś cztery lata temu omijałam ten sklep szerokim łukiem, a teraz zawsze coś ciekawego wypatrzę. Może i tym razem coś wpadnie mi w oko, cieszę się na samą myśl. A co, proste przyjemności też się liczą!



Pozytywna Zabawa polega na tym, by każdego dnia (przez 7 dni) znaleźć w swoim życiu trzy pozytywy i podzielić się nimi. Do zabawy zapraszam:
Małą Czarną z http://mysli-znad-filizanki-kawy.blogspot.com
Małgosię B. z http://napiecyku.pl
Beatę z http://modanabio.com
Weronika Rudnicka z http://weronikarudnicka.pl/

Bo "Radość jest jak kamień, który wrzucony do wody zatacza coraz większe kręgi" - A. Balling

62 komentarze:

  1. Ojjjj nie ma sprawiedliwości nie ma kochana, ja to przerabiałam już nie raz i to też miało dobre strony bo po moim zwolnieniu pozostali mieli tylko problemy. A to im nie płacili na czas a to jakies machloje u ,,góry", a mi się udało spadać n 4 łapy jak temu staremu chlopu. :) Wierzę że najlepsze jeszcze przed Wami.:) Z Biedronką mam tak samo, kiedyś omijałam, teraz lubię wchodzić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiara w to, że najlepsze przed nami, to najlepsze, co możemy sobie w tej sytuacji podarować ;-) A Biedronka już podobno nie taka taka. Trudno, prawdę mówiąc zakup badziewiarskich produktów za najniższą cenę mi na przykład samopoczucia nie poprawia :-)

      Usuń
  2. Nie jest lekko, czasem problemy i zło....jakby się przeciwko nam zmówiły. Mój mąż dziś zaczął gderać....jak ja nie lubię takiego podejścia. Skwitowałam go krótko....nie narzekaj abyś nie miał gorzej.
    Miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mówisz! Ostatecznie wiele jest ludzi na świecie, którzy z chęcią zamieniliby się z nami na problemy ;-)

      Usuń
  3. Również prowadzę Zeszyt wdzięczności i uwielbiam tą lekkość, którą czuję dopisując kolejne punkty :) Ja Święta zdecydowanie już poczułam, najbardziej przyczyniły się do tego tłumy ludzi we wszystkich sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, te tłumy! Rzadko jeżdżę do galerii czy supermarketów właśnie przez te tłumy, które teraz jeszcze zgęstniały i ciężko zaparkować. Chyba jednak aż takiej biedy w naszym kraju nie ma ;-)

      Usuń
  4. Też prowadzę Zeszyt Wdziędzności i wszystkim polecam, którzy borykają się z problemami i wybierają pozytywne nastawienie mimo wszystko.
    Mądrze napisałaś, że tkwienie w poczuciu krzywdy to krzywdzenie siebie podwójnie.
    Życzę miłego okresu przedświątecznego ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie :-) Taki zeszyt dużo zmienia, to najprawdziwsza prawda, że zabawa mi się przydała. Łatwiej mi było przejść do porządku dziennego po - jakby nie patrzeć - porażce. I w dodatku myślę, że męża też trochę optymizmem zarażałam ;-)

      Usuń
  5. Gaju, bardzo się cieszę, że zabawa pomogła Ci choć trochę w tym trudnym okresie...
    Niestety ,, życie to nie bajka,, i często trudno o pozytywy... ale właśnie o to chodzi ( i w życiu i w tej zabawie...) by umieć dostrzec coś dobrego w tych trudniejszych chwilach...bo zawsze przecież może być jeszcze gorzej a co nas nie zabije to nas wzmocni. Muszę Ci powiedzieć, że ja i mój Małż. przeżyliśmy identyczną sytuację ( wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały,, na pomyślne rozwiazanie,, i zwieńczenie wielu lat ciężkiej pracy; ba była nawet rozmowa z przełożonym,, że to niemal pewne,,. Kilka dni rozmyślań, wspólnych rozmów,, czy aby to warte odpowiedzialności,, itp.... A gdy w serduchu decyzja zapadła to w realu znalazł się,, ktoś ze swoich,, Ot, życie...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u nas! Dosłownie "już był w ogródku, już witał się z gąską" ;-) Oj, niewesoły to był tydzień. Dobrze, że teraz już z górki i możemy myśleć o świętach. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Jaka cudowna zabawa :) na pewno sprawia, że człowiek inaczej patrzy na codzienność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :-) Najlepiej jest przedłużyć ją w nieskończoność!

      Usuń
  7. Pozytywna zabawa nauczyła i mnie odnajdywać radość w drobnostkach a przede wszystkim je zauważać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tego nieraz trzeba się dosłownie nauczyć, szczególnie, jeśli w domu rodzinnym panowali narzekacze :-)

      Usuń
  8. Co do zdjęć z końmi - tak mi się skojarzyło - polecam wyjazd do stacji badawczej w Stobnicy ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Stobnicy wcześniej nie słyszałam, teraz sprawdziłam, że mają tam wilki, tarpany i bobry :-)

      Usuń
    2. Tarpany to już wyginęły, ale ich udomowioną formę - koniki polne :-).

      Usuń
    3. Haha ;-) Rzeczywiście, nie wiem skąd te tarpany wytrzasnęłam...

      Usuń
  9. Świetna zabawa :) Na pewno wezmę w niej udział, dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę :-) Teraz przed Świętami dni będą przynosiły jeszcze więcej pozytywnych zdarzeń, mam nadzieję!

      Usuń
  10. To, co napisałaś na początku szczególnie utkwiło mi w pamięci :/
    No, ale myślmy pozytywnie, to w końcu połowa sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, tak jakoś poczułam potrzebę by puścić w świat te smęty, chociaż gdyby nie zabawa, pewnie nigdy by nie wyciekły. A tak wyszło samo, bo ostatecznie to było "wydarzenie tygodnia" ;-)

      Usuń
  11. Super pomysł z oprawieniem ułożonych puzzli, super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam, że idę do Biedry na zakupy, a tam kupiłam kolejne pudełko puzzli - tym razem z konikami. Bardziej by tu pasowało jako zdjęcie ;-)

      Usuń
  12. to cudne, że potrafisz znaleźć wdzięczność.
    też się staram. choć ostatnio - mając stresujący czas - naprawdę byłam zestresowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zestresowana to i ja byłam, nawet jeść mi się przez dwa dni nie chciało, ale żeby chociaż pół kilo zleciało! Wygląda na to, że nawet, kiedy nie jem, to i tak waga stoi w miejscu ;-)

      Usuń
  13. zeszyt wdzięczności- ale pomysł!!! może czas taki stworzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam :-) A przy okazji serwujemy sobie kwadrans wyciszenia, co bardzo się przydaje.

      Usuń
  14. Przykro mi z powodu kłopotów może one tak jak w opowieści o wieśniaku wyjdzie to tylko na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno :-) Stąd ta opowieść. Dzięki :-)

      Usuń
  15. Podoba mi się optymizm Twojej córki. :)
    Ja uwielbiam odwiedzać Biedronkę z moją mamą. Przemierzamy wtedy wszystkie regały i zawsze coś ciekawego wpadnie nam w oko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to naprawdę było genialne, szkoda tylko, że każdy egzamin kosztuje ;-)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Kupiłam kolejne puzzle - z końmi :-)

      Usuń
  17. Rzeczywiście w szczególnym momencie dopadło Cię to wyzwanie.
    A z tymi końmi to fantastyczna opowieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie ją na tę okoliczność wygrzebałam z zakamarków pamięci, bo jednak ta opowieść potrafi podnieść na duchu ;-)

      Usuń
  18. Słyszałam, że tego typu zabawy pomagają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomagają - sprawdzono na żywym organizmie!

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Ja zupełnie nie mam styczności z tymi pięknymi zwierzętami, podziwiam je tylko z daleka, a najczęściej na zdjęciach :-)

      Usuń
  20. Niestety, znajomości są dzis na pierwszym miejscu. Wierzę w to, że ciężka praca Twojego M. zostanie jednak doceniona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to chyba w każdej dziedzinie i wszędzie... A może zawsze tak było? Też mam nadzieję, że za rok o tej porze będzie miał uśmiech od ucha do ucha ;-)

      Usuń
    2. No właśnie... Też czasem się zastanawiałam, czy kiedykolwiek tak nie było?

      Usuń
  21. Ale się 'Ciebie' fajnie czyta;) i przypomniałaś mi tym wpisem o zeszycie wdzięczności, też kiedyś taki miałam...po jakimś czasie tego zapisywania znacznie pozytywniej byłam nastawiona do życia, umysł był coraz bardziej skupiony na wychwytywaniu pozytywów w tej pozornej, codziennej szarości. Bo szarość dnia jest tylko pozorna, można dostrzec mnóstwo kolorów, gdy się dobrze patrzy...;) muszę wrócić znów do prowadzenia takiego zeszytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;-) To również moje drugie podejście do zeszytu. Rzeczywiście przywraca życiu kolory!

      Usuń
  22. Chyba wszędzie potrzebne są znajomości. :(
    Niestety, świat nie jest sprawiedliwy, ale musimy z tym żyć.
    Zabawa naprawdę super, można znaleźć pozytywy każdego dnia, nawet w takim feralnym, niesprawiedliwym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest i nie był pewnie nigdy, ale co tam, najważniejsze to co mamy w głowach :-)

      Usuń
  23. chciałabym wziąć udział w takiej zabawie! świetny pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie :-)

      Usuń
  24. Niestety koneksje i nepotyzm są w modzie :(
    Przy okazji herbatki melisy, piłaś kiedyś herbatę z ziela czystka? Polecam, smaczna i zdrowa. Zwłaszcza teraz.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czystku słyszałam tak ogólnie, przyjrzę się przy okazji :-)

      Usuń
  25. Jeden post, a ile mam skojarzeń!
    Po pierwsze puzzle - też lubię je układać a jedne potężne mam przyklejone, oprawione i wiszą mi na ścianie, zajmując połowę jej powierzchni ;-) Ale warto było - widoczek jest niesamowity!
    Po drugie - zakupy w Biedronce. Też dokonałam ostatnio podobnych spostrzeżeń, że kiedyś się tam znacznie mniej kupowało, bo i towar był trochę gorszej jakości. Myślę, że teraz się tam znacznie poprawiło.
    Po trzecie - gazety. W zeszłym tygodniu wreszcie uporałam się z zaległymi numerami (zaczynając od wakacji) i teraz jestem na bieżąco (chwilowo!).
    Po czwarte - Ty wybierasz codziennie radość, ja codziennie wybieram szczęście. Myślę, że tutaj nie muszę już niczego rozwijać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem wręcz tropicielką szczęścia! Kiedyś zbyt wiele się dołowałam swoim życiem i w konsekwencji powiedziałam - nigdy więcej. Czasem łatwiej, czasem trudniej, ale zawsze do przodu :-)

      Usuń
  26. pozytywne nastawienie+ wdzięczność to naprawdę właściwy klucz do wielu drzwi. Nie można się poddawać, trzeba szukać rozwiązań, wzmacniać się i zawsze iść do przodu. Trzymam kciuki za wszystkie sprawy i proszę nie trać tej wiary, w którą sobie masz, na niej można wszystko zbudować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za krzepiące słowa :-) I tego się trzymajmy!

      Usuń
  27. Muszę sobie stworzyć taki zeszyt wdzięczności :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety tak to jest w dzisiejszym świecie, że znajomości są ponad umiejętności. Dobrze, ze wyciągnęłaś tyle pozytywów :) To daje taką nadzieję :)) I na pewno nauczyło mnie żeby nie rozpaczać z byle powodu :) A zeszyt wdzięczności to super sprawa. No i mam nadzieję, że córka zdała ten egzamin na prawko.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciężko obecnie załatwić coś bez mnóstwa znajomości. Świat przez to wydaje się taki nieosiągalny, bo nie jeden raz ciężka i sumienna praca jest niedoceniona. I chyba z racji mojego pesymizmu dorzucę, że nie wydaje mi się aby kiedykolwiek to się zmieniło. Ale miejcie w sobie nadal dużo nadziei, że będzie dobrze, bo czasem choćby samo pozytywne myślenie może dużo dać.
    Pozdrowienia dla Was wszystkich! (I powodzenia też córce na testach)

    OdpowiedzUsuń
  30. PozytyWizja, Czarna Firanka - jako, że nieszczęścia chodzą parami ;-) córka też uwaliła egzamin, ale to było dopiero drugie podejście. Pierwsze dziecko zdawało 7 razy, hehe.

    OdpowiedzUsuń
  31. wspaniała zabawa! kiedys tez takie różne zeszyty z pozytywnymi treściami prowadziłam :) Myslę, że czas wrzucić na luz i zacząć wolniej, bardziej świadomie żyć, organizm juz upomniał się o swoje. Przez ostatnie dwa dni tylko spałam byłam taka wyczerpana! Miło jest odpocząć na takich jak twój blogach, zaczerpnąć dobrej energii... Pozdrawiam cieplutko...

    OdpowiedzUsuń