wtorek, 2 grudnia 2014

Pozytywna Zabawa cz. 1

Nadzieja wprawdzie umiera ostatnia, ale też jest  ponoć matką głupich i królową stagnacji. Skąd taka rozbieżność w jej pojmowaniu?

Święty Tomasz z Akwinu o nadziei pisał, że:

  1. Może odnosić się tylko do dobra i tym różni się od strachu, który rodzi się z zetknięcia ze złem.
  2. Odnosi się do czegoś przyszłego i tym różni się od radości, że radość wypływa z dobra, którym już można się cieszyć.
  3. Potrzeba, aby TO było czymś niełatwym do zdobycia. Nie mówi się o kimś, że ma nadzieję, gdy chodzi o coś bardzo małego, czego zdobycie leży bezpośrednio w jego mocy. Tym nadzieja różni się od pragnienia czy pożądania.
  4. Jest to możliwe do osiągnięcia, nie można przecież mieć nadziei na coś, czego wcale nie można osiągnąć. Tym nadzieja różni się od rozpaczy.
Podsumowując: prawdziwa nadzieja dotyczy dobra, na które trzeba poczekać, ale jeszcze konieczna jest solidna praca i wysiłek, by je zdobyć. A więc mówienie o nadziei, jako matce głupich dotyczy przypadków, w których obiera się za jej przedmiot coś nie spełniającego czterech warunków wymienionych przez św. Tomasza.



A teraz czas na pierwszą część Pozytywnej Zabawy do której zaprosiła mnie Olka. Swoje zadanie wykonam "po swojemu" - ponieważ nie podejmuję się pisania codziennych postów, żeby nie rozwlekać wyzwania w czasie, moje siedem dni pisania o pozytywnych wydarzeniach zbiję w dwie pigułki. Dzisiaj niedziela, poniedziałek i wtorek.

NIEDZIELA:
  1. Nie będę oryginalna i napiszę, że sama informacja o pozytywnej zabawie wprawiła mnie w dobry nastrój. Tak się składa, że na FB już dwukrotnie byłam nominowana do tej zabawy i tyle samo razy dałam plamę - po prostu wylatywało mi z głowy, że mam wejść na stronę i pisać. Tak więc postawiłam sobie za punkt honoru, aby tym razem wyjść z tego z twarzą ;-) Zresztą, codzienne dążenie do szczęścia to moja pasja i niezłomnie twierdzę, że nic nie jest ważniejsze od mego dobrego samopoczucia. Nawet za cenę przyjęcia na swoją pierś wyzwania mnie od egoistek.
  2. Piękna, słoneczna i ciepła (jak na tę porę roku, oczywiście) pogoda. W Bydgoszczy było wyjątkowo przyjemnie, tym bardziej, że tak wyraźnego słońca już dawno nie doświadczyłam.
  3. Mnie zakupy zawsze cieszą, a tego dnia byłam właśnie z rodzinką na zakupach. Co prawda udało mi się przez pomyłkę kupić po raz drugi listopadowy numer Sensu, ale w końcu przyda mi się do wycinania ilustracji do mojej mapy marzeń.

PONIEDZIAŁEK:
  1. Dzień urlopu, a więc bez pobudki! Mogłam odespać niedzielne koczowanie w salonie do północy. Gdybym mogła wybierać, to właśnie w takim rytmie chciałabym żyć: chodzenie spać o północy, wstawanie o ósmej rano.
  2. Dzisiaj wybrałam się do biblioteki w moim Osielsku (ponieważ jak pisałam wcześniej, tę do której zwykle chodziłam zamknięto). Zbliżając się do niej, zauważyłam, że okna jakieś podejrzanie ciemne są... Podchodzę bliżej i widzę kartkę: biblioteka nieczynna do 31.XII.2014 r!!!!!!!!! To jakieś fatum. Mam też w ręku świeże awizo (przyszły notesy od Dobrze Zorganizowanej) więc biegnę na pocztę, a tu znowu pudło - listonosz jeszcze nie zwrócił na pocztę mojej przesyłki. Miałam wykupić receptę, ale też nic z tego, kolejka kończyła się za drzwiami apteki, czyżby znowu jakaś nowa epidemia???. No i gdzie te plusy??? Czasami tak bywa, że musimy szukać ich z lupą, zatem moje to będą - uwaga! - trzykilometrowy szybki spacer w przejmująco zimnym wietrze, na który nigdy bez istotnego powodu bym nie wyszła, ale przecież tak bardzo chciałam pobuszować w bibliotece... Czyli porcja ruchu i silnego hartowania w jednym, taka jestem!
  3. Po prawie dwóch miesiącach procesji "fachowców" do naszego piecyka w łazience, odpowiadającego za ogrzewanie mieszkania, dzisiaj nareszcie victoria! Mrozy już nam nie straszne.


WTOREK:
  1. No i właśnie, kolejny dzień, kiedy pozytywów szukam z lupą w ręku... Na pierwszy rzut biorę... spokojny dzień w pracy.
  2. Notesy od Dobrze Zorganizowanej nareszcie odebrane.
  3. Dzień pełen nadziei na coś, co być może nie nadejdzie, ale nadzieja jeszcze się tli, a to nie jest bez znaczenia. 
Tak się złożyło, że kiedy powinnam pisać o pozytywach, w moje życiu  rozgrywają się właśnie ważne dla mnie sprawy i tym żyję. Właściwie wszystkie te trzy dni łączy uczucie nadziei... Czekam na coś, ale o tym sza... Oby moja nadzieja okazała się właśnie tą prawdziwą, którą św. Tomasz miał na myśli... Wysyłam w świat życzenie, by jakaś wyższa siła odpowiedziała pozytywnie na moje oczekiwania! Cdn.

65 komentarzy:

  1. Jak ja bym chciała się wyspać tak na samym początku tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym tak chciała codziennie, a nie od wielkiego dzwonu ;-)

      Usuń
    2. chyba większość ludzi chciałaby się wyspać na samym początku tygodnia;) ja na pewno:P

      Usuń
  2. zaciekawiasz mnie tą nadzieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, było minęło, nadzieja okazała się jednak rozpaczą. W sumie "grom" uderzył w mego męża, ale to też było smutne i dla mnie :-/

      Usuń
  3. Ktoś mi kiedyś powiedział "ej mała, nadzieją, matką głupich"...
    Twój post sprawił, że nie tylko myślenie w tym temacie mi się zmieniło, ale i nastawienie :)
    Trzymam zatem kciuki!
    Uściski! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po ptakach - widocznie nadzieję pomyliłam z rozpaczą. Ale jak mówi stare przysłowie pszczół " Pan Bóg zamyka drzwi, ale otwiera okno" (czy jakoś tak), najwyraźniej lubię czuć nadzieję, zawsze to lepsze niż niż beznadzieja, a na zimno nie lubię kalkulować ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. ciekawa ta definicja nadziei:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I rzeczywiście obala twierdzenie, że to matka głupich, tylko czasami tak trudno ocenić, czy nasze cele są osiągalne, a potem zawód i plucie na nadzieję. Ale i tak uważam, że warto, bo nadzieja to taki motorek. Nie wszyscy potrafią rozgrywać życie na zimno :-)

      Usuń
  5. Św.Tomasz miał rację pięknie to ujmując. Nadzieja napędza do działania i osiągania niemożliwego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to duży zastrzyk energii :-)

      Usuń
  6. Ja pracując nad moją nadzieją zmieniam punkt widzenia zawsze na pozytywny. To najlepiej działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, ja teraz muszę wypracować sobie taki punkt :-)

      Usuń
  7. Lubię tu zaglądać i czytać Twoje posty, zawsze jest promyk radosci, szczęścia, chęci działania, dobrych mysli, a dzisiaj jeszce nadzieji. Trzymam kciuki za Twoje życzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, moje życzenie chyba nie było na miejscu, bo Wszechświat je olał, bywa!

      Usuń
  8. Bardzo fajnie opisane takie propozycje,definicje.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedziałam co robię zapraszając Cię do zabawy :) pięknie napisane o nadzieji...
    Ja znam taką piosenkę :

    Los kupię w życia kolekturze
    Może mi trafi się wygrana
    I będę tak jak Mleczarz Tewie
    Czekał na hojność swego Pana

    Życie się kołem przecież toczy
    Czasem pod górę, czasem z góry
    Może więc także z mego nieba
    Znikną na zawsze czarne chmury

    Ref. Dopóki jest nadzieja
    Wszystko się zdarzyć może
    Pośrodku zimy lato
    I zamiast reszki orzeł
    Zamiast pustej walizki
    Kufer pełen klejnotów
    Dni najpiękniejsze z pięknych
    I życie bez kłopotów

    Może mój los się dziś odmieni
    Za sprawą najwyższego Pana
    W oazie szczęścia się zatrzyma
    Polskiego Szejka karawana

    I choć nadzieja matką bywa
    Tych co rozumem wciąż nie grzeszą
    Lecz czasem robi do nich oko
    Niech się i oni z życia cieszą

    Ref. Dopóki jest nadzieja wszystko się zdarzyć może....

    Mirek Breguła,, Dopóki jest nadzieja,,

    Trzymam więc kciuki :)
    Poza tym piękne zdjęcia Gaju :) no a znaleźć pozytywy w poniedziałek pkt.2 to dopiero sztuka...Tobie się udało :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za tyle miłych słów :-)), moja nadzieja tym razem się rozwiała, ale już prawie przetrawiłam smutek porażki. Widzisz, jaki psikus losu? Podjęłam się pozytywnej zabawy w takim, chciałoby się rzec, byle jakim okresie ;-)

      Usuń
  10. Solidna praca i wysiłek, aby je zdobyć, to po pierwsze. Nadzieja to wspomagacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, praca i wysiłek też były, stąd trochę zawodu po wszystkim się pojawiło...

      Usuń
  11. Nadzieja hmm przy mnie jeszcze jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, taka gra słów: nadzieja jest przy mnie, czy może jestem przy nadziei? ;-)

      Usuń
  12. Pięknie, że podjelaś to wyzwanie!
    Co do mnie ... nie udało mi się jeszcze nigdy opisać wszytkich dni jeden po drugim :(
    A może sposób zbijania w "pigułkę" jets dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wspominałam, że to moje trzecie podejście. Nie ma zasady, żeby pisać codziennie, ale to nie pomaga, bo i tak po trzech, czterech razach nuży wracanie do tego samego tematu, stąd pomysł na pigułkę :-)

      Usuń
  13. To wspaniale, że szukasz pozytywów i tak trzymać bo to naprawdę działa !!!
    A nadzieję stale trzeba w sobie umacniać i unikać ludzi, którzy tą nadzieję zabierają...
    pozdrawiam ciepło, dziękuję za ciekawy komentarz
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w to wierzę. Teraz na przykład nadzieja okazała się płonna, a ja już tworzę nowe wizje, nowe plany. Szkoda czasu na lamenty, nikt nie umarł :-)

      Usuń
  14. super! Uwielbiam Twoję pozytywną energię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ten post akurat naprawdę wymagał wysiłku, już myślałam, ze go nie napiszę ;-)

      Usuń
  15. Cudowny post :)
    Uporządkowałaś moje myślenie o nadziei w tych czterech punktach na początku.
    Mam NADZIEJĘ, że spełni Ci się to, na co czekasz. Życzę tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Może KIEDYŚ, tym razem nie wyszło ;-)

      Usuń
  16. Jakby człowiek się postarał, to w każdym dniu znalazłby coś pozytywnego :)
    A nadzieja.. niech nas nigdy nie opuszcza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale trzeba się uprzeć, bo kiedy nos spuszczony na kwintę, to co najwyżej wszystko wydaje się obojętne, a brak już tego poruszenia. Oj niech nas nadzieja nie opuszcza!

      Usuń
  17. świetna zabawa pozwalająca skupiać sie na dobrych rzeczach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, do mnie przyszła w odpowiednim okresie, teraz widzę to wyraźnie :-)

      Usuń
  18. Masz rację czasami pozytywów to z lupą można szukać. A co do trybu dnia, to na szczęście mam ten komfort i mogę zazwyczaj kłaść się o której chce, chodzenie spać około północy, lub później jest najlepsze. Ale nawet jak muszę wstać rano to i tak ryzykuję i siedzę do późna, odsypiam popołudniami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie 22-ga to początek wieczoru, nawet nie myślę o spaniu, no chyba, ze coś mi jest. Ale do pracy mam na siódmą raną, więc trochę boli ;-) Zazdroszczę komfortu, ale może i ja tak będę jeszcze miała :-)

      Usuń
  19. Jestem pewna, że siła wyższa odpowie pozytywnie na Twoje oczekiwania, jeżeli to jest zgodne z harmonią i dobrem świata.
    A ja myślę, że tych pozytywów musimy czasami szukać pod lupą dla większej wprawy, dla nauki, jak mimo wszystko je znaleźć. I w tym szukaniu pod lupą nadzieja bardzo pomaga.
    Piękny post. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję! Może i coś w tym jest, może ta porażka ma nas czegoś nauczy, może okaże się, że pojawią się inne szanse. Ja tam uparcie wierzę, że jeśli coś nas omija to po to, żeby zrobić miejsce na coś lepszego :-)

      Usuń
  20. Czyli jak mam nadzieję, że dziewczyna, której nie lubię rozstanie się z chłopakiem, którego nie lubię to to nie jest nadzieja? :P
    Widzę, że nie tylko ja wpadłam na pomysł, by różnymi sposobami poprawiać sobie codziennie nastrój :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś trzeba omotać ten swój móżdżek, żeby nie zastrajkował na jesień ;-)

      Usuń
  21. Ten poniedziałkowy splot niepomyślnych okoliczności - i tak pozytywny odbiór tychże.
    To daje do myślenia. Lekcja odrobiona:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poniedziałek był tylko wierzchołkiem góry lodowej ;-)

      Usuń
  22. Szczerze życzę aby Twoja nadzieja się spełniła:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już wiadomo, nie spełniła się, ale jeszcze nie wszystko stracone :-)

      Usuń
  23. Z samego wpisu bije pozytywna energia:)) oby było więcej takich ludzi jak ty:)) od razu by się lepiej ludziom żyło:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że taki jest odbiór :-) Oczywiście smutki też mnie dopadają, ale nie znoszę się w nich taplać.

      Usuń
  24. Ciężko czasem znaleźć pozytywy, ale jakoś to idzie :)
    Nadzieja jest zawsze, do końca i jeszcze dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też taka jestem, nawet jak dostanę kopniaka od życia, to zaraz znowu mam nowe wizje ;-)

      Usuń
    2. Dokładnie nadzieje jest zawsze ...chociaż czasem jest trudno :)Pozdrawiam!!

      Usuń
  25. Podoba mi się to wyzwanie. Zmusza nas do szukania pozytywów, nawet za pomocą lupy, jak to napisałaś. :) Kiedyś u mnie napisałam post o podobnej tematyce "Szczęście łatwo znaleźć - patrz pod nogi." - czy jakoś tak mu było. :D
    Podziwiam Cię, że potrafiłaś odnaleźć pozytyw w trzykilometrowym spacerze po mrozie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzenie w każdą pogodę i tak było moim założeniem, ale kiedy dni stały się krótkie zimne, to już jednak trochę z tonu spuściłam, po prostu mam chyba teraz mniej energii :-)

      Usuń
  26. Dużo mam ostatnimi czasy św. Tomasza z Akwinu na lekcjach religii.
    Mądry to On był, muszę przyznać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bądź co bądź nadzieje zawsze sprawia, że myślimy pozytywnie to jest jej wielka moc!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki miły, energetyczny dodatek do codziennego trudu :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  28. Kochana Gaju, szukaj plusów wszędzie. :)
    Biblioteka zamknięta? Poszukaj nowej, lepszej - może tam będzie więcej książek! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to już druga zamknięta biblioteka w ciągu ostatnich dni! Nawet edytowałam tekst, żeby rozjaśnić ;-)

      Usuń
  29. Oj trzymam kciuki, by to o czym marzysz cicho sza, by sie zrealizowalo. Podobno dobre rzeczy przychodza do tych, ktorzy potrafia czekac. tak jak dobre ksiazki odnajuja nas w odpowiednim momencie (tak jak kiedys napisalas mi w komentarzu). Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo pozytywny ten post..w sumie takie zapisywanie to fajna sprawa pozwala inaczej spojrzeć na codzienność. Ja wczoraj zaliczyłam spacer i wizytę w księgarni😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym się cieszyła ze spaceru i księgarni - byłam w wirtualnej, zawsze jakaś namiastka ;-)

      Usuń
  31. ooo, nadzieja to moja najlepsza przyjaciółka, nawet jak daje upust czarnym myślom, ona bierze mnie pod rękę :)

    OdpowiedzUsuń