niedziela, 16 listopada 2014

Trzy produkty na odchudzanie czyli całkiem nowy tag

Trzy produkty na odchudzanie to tag, którym poczęstowała mnie Athoualia z Blogum Herbaceum. Kiedy dowiedziałam się o nominacji zaraz zaczęłam główkować, jakie produkty mogę wymienić w swojej notce, ostatecznie udało mi się zrzucić kilka kilogramów. Jednak czy stało się to dzięki jedzeniu konkretnych produktów? W moim przekonaniu bardziej pomogło mi właśnie wyeliminowanie z diety niektórych produktów, zmniejszenie porcji posiłków oraz ruch, ale taki konkretny, aż do skąpania we własnym pocie.

Niemniej jednak, żeby wywiązać się z zadania, wybrałam swoją złotą trójkę, może nie klasyczną, ale dzięki niej jem mniej i zdrowiej, a to sprzyja utrzymaniu prawidłowej wagi ciała.


1. Błonnik witalny

źródło
Błonnik witalny to suplement diety zawierający w swoim składzie łuski babki płesznik oraz nasiona babki jajowatej. Zawarty w nich błonnik wspomaga w walce z nadprogramowymi kilogramami, zmniejszając apetyt i przedłużając uczucie sytości. Żeby tak się stało najlepiej spożywać błonnik jakiś czas przed posiłkiem lub zaraz po posiłku. Błonnik oczyszczając organizm i zmniejszając poczucie łaknienia ułatwia chudnięcie ale nie odchudza bezpośrednio.

Moja przygoda z tym produktem trwa z przerwami od lipca i przyznaję, że pomógł mi wyregulować częstotliwość posiłków oraz wyhamował apetyt na przegryzanie między posiłkami. Ja zażywam błonnik w sposób zaprezentowany na grafice, ale równie dobrze można go dosypywać do zupy lub jogurtu. Myślę, że warto sięgnąć po ten czy inny błonnik, jeśli zależy nam na dobrej kondycji naszego ciała. O błonniku już pisałam TUTAJ.


2. Pieczywo pełnoziarniste, razowe, najlepiej na naturalnym zakwasie

źródło
Co ma pieczywo do odchudzania? Myślę, że coś ma, pod warunkiem, że jest to odpowiednie pieczywo. Proponuję wybierać wg składu - powinny się tam znaleźć wyłącznie zakwas, mąka, woda i sól, oczywiście pieczywo na zakwasie w dzisiejszych czasach stanowi rarytas i trudno takie upolować w pierwszym lepszym sklepie.

Najlepiej jest jeśli spożywamy pieczywo razowe, zawierające mąkę z pełnego przemiału, które jest źródłem witamin z grupy B, witaminy E oraz żelaza cynku, wapnia, magnezu, fosforu i potasu. Im rodzaj mąki opatrzony jest wyższą liczbą tym więcej tych składników zawiera. Niestety, nie wszystkim takie pieczywo służy - osoby cierpiące na refluks, zespół jelita nadwrażliwego czy problemy z wątrobą powinny na nie uważać.

Nie każde ciemne pieczywo jest pieczywem razowym, zawsze należy czytać etykiety i zwracać uwagę czy w składzie nie ma karmelu. Mnóstwo ludzi ciągle naiwnie się na taką sztuczkę nabiera, sama kiedyś byłam wśród nich. Ponadto prawdziwe razowe pieczywo trochę waży, bo nie jest nadmuchane spulchniaczami. Chleb nie powinien się łamać i kruszyć, a jego skórka nie powinna odchodzić od miąższu.

Pieczywo może przyczyniać się do nadwagi, kiedy jest jedzone w dużych ilościach lub nieodpowiednim asortymencie. Spróbujcie przesadzić z jedzeniem razowego, pełnoziarnistego chlebka - śmiem twierdzić, że to nie jest możliwe! O ile kiedyś "dmuchanego" chleba do talerza zupki mogłam zjeść nawet i pół bochenka, to teraz zadowalam się połową kromki. Dzięki temu, że wybrałam pieczywo razowe pełnoziarniste, zjadam je w śladowych wręcz ilościach, co bezsprzecznie działa pozytywnie na moją figurę.


3. Yerba mate
źródło
Yerba Mate jest ze mną od ubiegłorocznych Świat Bożego Narodzenia (to był mój prezent pod choinkę!), pisałam o tym TUTAJ. Nie była to miłość od pierwszej kropli, ale z każdą kolejną dawką, yerba coraz bardziej mi smakowała i obecnie zastąpiła zupełnie herbatę. Yerba działa na mnie odświeżająco, ale w obiegowych opiniach twierdzi się również, że napar z niej pomaga utrzymać szczupłą sylwetkę, a mniej więcej brzmi to tak: yerba mate zmniejsza aktywność lipazy trzustkowej, która trawi tłuszcze, w efekcie tłuszcze nie są trawione w jelicie cienkim, co skutkuje obniżeniem kaloryczności posiłku. Dlatego zaleca się picie yerby najlepiej po 30 minutach od chwili spożycia posiłku obfitującego w tłuszcze.

Napar z yerba mate znacznie wpływa na spowalnianie opróżniania żołądka i zmniejsza ilość czasu potrzebnego do osiągnięcia sytości (wg chińskie przepisy.pl). Oprócz tego, yerba wzmacnia siły witalne organizmu oraz zwiększa odporność organizmu. Z mojego doświadczenia wynika, że po wypiciu yerby nie prześladuje mnie natrętny głód, a muszę przyznać, że wcześniej żarłokiem byłam wielkim, 70 kg przy wzroście 164 cm nie wzięło się znikąd. Aktualnie ważę 10 kg mniej, a fanką ćwiczeń fizycznych nie jestem, tak więc liczby mówią same za siebie.

O swoje propozycje trzech produktów pomagających w odchudzaniu czy utrzymaniu wagi proszę:
Małgorzatę M. z Harmonia Mojego Ja
Sylwię M. z Dzixonafit
Ewelinę ze  Slavic Nature



70 komentarzy:

  1. Czarne pieczywo jadam raz w tygodniu. Otręby, już nie pamiętam , kiedy jadłam. Czy też błonnik. Może warto zacząć znowu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błonnik na pewno warto, zupełnie inna jakość życia ;-) A pieczywo razowe pełnoziarniste to tak jak pisałam, jeśli uda nam się przestawić, będziemy zjadać go o wiele mniej, a to na pewno plus :-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bo ja to zawsze muszę sobie coś wymyślać, inaczej się nudzę :P

      Usuń
  3. Z yerbą znamy się długo. Dla ciekawości był to pierwszy samodzielny zakup na Allegro. Sama nie wiem wiem kiedy to było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę da się przyzwyczaić, teraz uważam, że wcale nie ma gorszego smaku niż zielona herbata.

      Usuń
  4. Uwielbiam yerbę Amandę niebieską (to chyba ta mocniejsza). Po kawie drżą mi ręce, a po yerbie wszystko jest ok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie piję Amandę ale w czerwonym opakowaniu, ale kupiłam sobie też wzbogaconą smakowo mieszankę yerby z guaraną, na razie palpitacji serca nie mam ;-) Ta mieszanka to specjalnie na jesień.

      Usuń
  5. Widzę, że i do Ciebie dotarł ten łańcuszek :) Ja miałam podobne trudności z wymienieniem tych trzech rzeczy, ale wybrnęłam. I wyszło podobnie jak u Ciebie.
    Też nominowałam Ewelinę, więc biedaczka już się nie wywinie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam problemy, ponieważ chyba nawet nigdy w takich kategoriach o odchudzaniu nie myślałam. To co napisałam na wstępie plus może obniżenie kaloryczności potraw. Nawet nigdy nie zaczynałam z suplementami na odchudzenie, bo to dobry sposób na schudniecie, ale portfela.
      To Ewelina teraz powinna napisać o 6 produktach! ;-)

      Usuń
  6. No to i Ja zabieram sie za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje propozycje możesz śmiało wdrożyć w życie, przynajmniej nie są ohydne w smaku :-)

      Usuń
  7. 70kg przy wzroście 164cm to aktualna ja :(
    Stosuję masę wartościowych produktów, ale gubi mnie słodkie:/
    Yerba Mate...hmm kiedyś coś słyszałam na ten temat, może w końcu i ja się przekonam.
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja schodziłam z wagi przez dwa lata, ale nie ćwiczyłam zbyt systematycznie, zresztą już wiem, że ćwiczeń nie lubię. Niestety słodycze to prawdziwa zguba, lepiej jest wyciągnąć z tego wnioski wcześniej. Temat słodyczy też udało mi się częściowo opanować, ale na zupełne zero słodkiego jednak mnie nie stać. Zresztą, jakaś mała osłoda to kropla w morzu w porównaniu do mojego wcześniejszego obżarstwa! Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  8. Oj, chyba nie umiałabym wybrać... Kompletnie nie jestem konsekwentna w odchudzaniu, uwielbiam slodycze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też Ty nie masz się z czego odchudzać. Ja w zasadzie teraz już tylko pilnuję wagi, bo nie chcę mieć znów zadyszki podczas wchodzenia na drugie piętro :-)

      Usuń
  9. Muszę wypróbować yerba mate, bo już od dawna mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, jako początkujący smakosz, na początek wybrać łagodniejszą odmianę np. Amanda (w czerwonym opakowaniu chyba jest łagodniejsza), żeby się nie zrazić do smaku. Albo wersję smakową :-)

      Usuń
  10. Ja od jutra mam zamiar zacząć zmieniać swoje nawyki żywieniowe i wziąć się za siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jutra? Podobno jak zmiana to tu i teraz xD

      Usuń
  11. Sama widzisz jak jest u mnie z odchudzaniem:))))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo też to nie jest łatwa sprawa, a szczególnie kiedy efekty przychodzą wolno. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  12. Ja również uwielbiam obserwować niebo. Jest magiczne i piękne.
    Yerba brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też do nie kupić świetne akcesoria :-) Ja mam tykwę i tzw. bombillę, czytaj rurkę do siorbania ;-)

      Usuń
  13. Piłam przez jakiś czas yerba mate, ale miałam po niej kołatanie serca :( Chleb na zakwasie jem stale, pozostaje mi więc błonnik, muszę się szybko z nim zaprzyjaźnić, bo waga wciąż idzie w górę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po yerbie bez problemów, zresztą po kawie też, no chyba, że przesadzę z ilością dawek :-) Żałuję, że nie mam czasu na pieczenie takiego chlebka, bo w mojej okolicy trudno jest znaleźć pieczywo na zakwasie.

      Usuń
  14. Ja też mam trzy:)
    1. ćwiczenia.
    2. ćwiczenia
    3. ćwiczenia
    To najlepszy sposób na spalenie nadmiaru energii zawartej w kaloriach.
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tak szczerze to słodycze i nadmiar pieczywa, a szczególnie białego nie jest wskazany. Ja wiem, że młody organizm wszystko spali, inna przemiana materii, jednak z czasem przemiana zwalnia i już nie jest tak słodko. Ja niestety nie cierpię ćwiczyć, chyba że jogę, albo biegać jeszcze mogę (co zresztą staram się czynić). Buziaki :-)

      Usuń
  15. O błonniku i pieczywie wiedziałam.. ale właśnie tak to często bywa.. że człowiek wie co powinien zmienić, na co zwrócić uwagę, a i tak robi swoje. Może motywacja jest za słaba? ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że chodzi o motywację. U mnie też było tak śmiesznie, ponieważ ja swoich kilogramów naprawdę nie widziałam, uparcie wciskałam się w 38, choć wszystko trzeszczało w szwach, w końcu założyłam 40stkę i wtedy do mnie dotarło...

      Usuń
  16. Chyba wymieniłabym to samo :) wszystkie trzy produkty mi znane i lubiane :)))
    Ostatnio zakupiłam sobie zieloną kawę, bo ona podobno też ma pomóc zrzucić tu i ówdzie ale za cholerę nie pasuje mi jej smak i nie wiem czy się przekonam....
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój M. próbował z zieloną kawą ale taką w kapsułkach - on nie lubi się zbytnio umartwiać :-)

      Usuń
  17. ojej, yerba mate! dawno nie piłam :) fajnie znaleźć ten napar u Ciebie na blogu.
    z kolei na taki błonnik raczej bym się nie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też można się przyzwyczaić, chociaż tu akurat myślę, że błonnik to błonnik, nie ten to inny. Przecież to tylko miotła :-)

      Usuń
  18. Bez błonnika nie ma spokoju i lekkości - że tak to ładnie nazwę. Co do chleba polecam te twarde zbite, a te dmuchane omijać szerokim łukiem.
    Co zaś do pracy jelit mam swoją ulubioną przekąskę....jabłko starte na tarce, łyżka soku z cytryny, odrobina miodu, łyżka odtłuszczonego lnu i dwie łyżki otrębów owsianych. Mieszamy i jemy, po tym wypić dwie szklanki wody ( przez dwie godziny) i zapomnimy co to problemy z wc. :)
    Zapraszam na ptysie z majonezem na słodko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dmuchane omijam, a jakże :-) I zobacz jak można zmienić swój smak - teraz w takim bułkowatym chlebku nie widzę nic atrakcyjnego, zjem kromkę, kiedy wyboru nie ma. A były czasy, że razowy uważałam za nieapetyczne gnieciuchy psujące smak każdej potrawy. Przykłady można mnożyć, nie cierpiałam też kasz czy oliwy, szpinaku i rukoli.

      Usuń
  19. Dobrze, że już ten etap za mną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaki? Odchudzania? Nigdy nie mów nigdy ;-)

      Usuń
  20. ja np. po zupełnie ciemnym pieczywie, na zakwasie, źle się czuję. staram się wybierać pełnoziarniste, bo to smakuje mi i nie szkodzi. yerby dawno nie piłam, muszę to zmienić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, jednak naprawdę to nie dla każdego :-) Z yerbą to na pewno tak jest, że systematyczne picie przynosi korzyści, pewnie i ja piję za mało, bo tylko raz dziennie. Do pracy będę musiała sobie kupić.

      Usuń
  21. O tej zabawie to jeszcze nie słyszałam. Fajnie poczytać o produktach, z których inni korzystają. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ucieszyłam się, że to nowy tag, bo Liebsterem już się wystarczająco nasyciłam ;-)

      Usuń
  22. Dzieki Bogu, że ja mogę jeść, jeść i jeszcze raz jeść i w ogóle nie potrafię przytyć - na szczęście. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby Ci tak zostało! Nie chcę krakać, ale ja też kiedyś miałam "tasiemca" ;-)

      Usuń
  23. Fajna ta zabawa, tez zmierze sie z tym tematem (w srode), ale jednak nie ma jak ruch, kazdy moze go polubic, tylko trzeba znalezc taka forme ktora nam lezy. Niekoniecznie musza to byc cwiczenia gimnastyczne. Moze w Twoim wypadku tak jak kiedys pisalas to biegi. Pozdrawiam serdecznie BEata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, u mnie tylko biegi i jeszcze jogę lubię, ale prawda jest taka, że jeśli coś się bardzo lubi, to czas zawsze w końcu się znajdzie... Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Oczywiście przyjmuje zaproszenie. Schudnąć 10kg to sukces. Mam też swoje sposoby, chętnie się podzielę .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że zajęło mi to około 2 lat, a teraz ciągle się kontroluję, bo moja przemiana materii drastycznie zmalała :-/

      Usuń
  25. Dwa pierwsze punkty oki. Ale yerba mate, bleee. Jak to można pić? Wolę zieloną herbatę. Jestem wręcz od niej uzależniona :D

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie żartuj... Ja mam teraz taką odmianę (Amanda), która w niczym nie ustępuje zielonej. Może to kwestia przyzwyczajenia, pewnie gdybym uparła się na zieloną herbatę to pewnie teraz bym ją uwielbiała, a tak uważam, że jest taka sobie :-)

      Usuń
  26. Mam dokładnie tyle samo co TY i wzrostu i wagi ( sprzed odchudzania) i jestem wściekła, babki mi nie pomagają wcale, jeszcze yerba spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoją irytację, ale obawiam się, że sama yerba wspomoże ale na pewno cudów nie będzie. To tylko tag z którego wyszłam na swój sposób, jednak zrzucenie dyszki to szereg codziennych drobnych wyrzeczeń, zmiana nawyków. Ja swoje zrzucenie tak właśnie zapamiętałam i zresztą ciągle nie spoczęłam na laurach, bo ostatnio to rosnę w oczach z byle powodu. I też jestem wściekła, bo tak kiedyś nie było, ale to pewnie urok czwartego krzyżyka na karku. Nie poddawajmy się jednak :-)

      Usuń
  27. Dziękuję za wyróżnienie:) Chętnie podzielę się swoimi sposobami:) słyszałam, że yerba ma podobne działanie pobudzające jak zielona herbata. Hmm może i ja spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super! Tak yerba łagodnie pobudza, orzeźwia tak, że jest to wyraźnie odczuwalne. Nie piję yerby przez cały dzień, zazwyczaj zaparzam jednorazową dawkę z dwóch łyżeczek po przyjściu z pracy i nie mam problemów z galopującym sercem, ale w komentarzach były głosy, że serce źle może reagować na ten napój. Planuję, żeby yerbę wprowadzić do pracy zamiast kawy :-)

      Usuń
  28. ja yerby jeszcze nie próbowałam ;) ale staram się jeść pełnoziarniste produkty bogate w błonnik, owoce , warzywa;)
    nałogowo pije herbate zieloną i czerwoną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona i czerwona herbata też podobno wspomaga, ale jakoś się nie wciągnęłam w ich picie. Zielona wcale nie wydaje mi się smaczniejsza od yerby, na mój gust wręcz gorzej smakuje ;-) a czerwona to wiadomo - smak dla koneserów :-)

      Usuń
  29. u mnie w domu pojawił się również błonnik witalny ;-) jednak przy "diecie"' mojej mamy to nie ma żadnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że błonnik tylko wspomaga odchudzanie, można schudnąć bo oczyści ze złogów albo będziemy mniej jeść, tak więc na cuda nie ma co liczyć...

      Usuń
  30. Fajny post. Ja na szczęście (jeszcze) nie muszę się odchudzać ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i nie będziesz musiała - nie wszyscy muszą :-)

      Usuń
  31. Piłam kiedyś yerba mate, ale nie na odchudzanie, tak żeby poznać nowy smak, przyznam szczerze że nie przypadła mi do gustu, ale o gustach się nie dyskutuje :), jednemu służy, drugiemu nie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yerba mi też nie od razu posmakowała, ale też pewnie dlatego, że na początku niewłaściwie ją parzyłam, bo nie doczytałam instrukcji. Ale teraz nie uważam, że jest mniej smaczna niż zielona. Ale masz rację - o gustach się nie dyskutuje :-)

      Usuń
  32. zdrowe, racjonalne odżywianie+ruch to gwarantuje powodzenie w zrzucaniu zbędnych kg. Błonnik na pewno tak, yerba mate nie każdy polubi i są osoby, którym może zaszkodzić, ale oczywiście na każdego każdy produkt może zadziałać inaczej. Tak jak wspomniałaś bardzo ważny jest ruch, wysiłek fizyczny i na tym warto się skupić.

    OdpowiedzUsuń
  33. U mnie błonnik witalny bardzo dużo zdziałał. Kuracja może nie była przyjemna bo samo picie go nie było przyjemne ale efekty utrzymują się cały czas nawet po niecałym roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój zaczęłam mieszać z owocową herbatą i jest bardziej znośny w smaku :-)

      Usuń
  34. Od pewnego czasu jem tylko pełnoziarniste pieczywo. Zastanawiam się właśnie nad kupnem Yerba i chyba się skusze, bo ja też muszę zrzucić jakieś 10kg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, że najlepiej jest pójść pobiegać? Te wszystkie produkty są niczym, jeśli mamy za mało ruchu, albo jeśli jeśli jemy zbyt dużo i byle jak. Najgorzej, kiedy metabolizm zwalnia, wtedy to już w ogóle na jakiekolwiek efekty czeka się tygodniami. Mi osobiście najbardziej pomaga bieganie, a właśnie teraz znów mam go mniej - ciemno jest i trochę się boję, a bieg zaraz przy ulicy też zbyt zdrowy nie jest bo spaliny...

      Usuń