środa, 12 listopada 2014

Co intuicja podpowiada w kuchni

źródło
Nie lubię trzymać się diet, o czym zresztą nieraz już na blogu wspominałam. Uważam, że jedyną wiarygodną opcją diety jest jedzenie zdrowej i jak najmniej przetworzonej żywności. Ale i tutaj czyhają na nas pułapki - kiedy pisałam o zakwaszeniu organizmu (TUTAJ), w komentarzach pojawiły się głosy, że zdrowe odżywianie dzisiaj nie jedno ma imię. Jedni straszą glutenem,  drudzy zakwaszeniem, a inni wysokim indeksem glikemicznym. Naprawdę można się zniechęcić, albo... zaufać intuicji.

Wykorzystywanie intuicji w odżywianiu to nie tylko mój wymysł, podobny pogląd  prezentuje również Maciej Szaciłło w wywiadzie dla Sensu pt. "Żyjemy świadomie" (Nr październikowy/2013). Bardzo przyjemnie czyta się słowa, które do nas trafiają, są dokładnie tym, co w nas siedzi. Ten wywiad jest dla mnie właśnie czymś takim. Dla osób interesujących się zdrowym odżywianiem mogę ze spokojnym sumieniem polecić stronę M. Szaciłły MedytuJemy.pl. To kopalnia świetnych przepisów wegańskich, wcześniej zwykle brakowało mi pomysłów na dania bezmięsne, teraz mam je pod ręką.

Ale do brzegu. Otóż intuicja w kuchni podpowiada, co w danym momencie najlepsze jest dla naszego organizmu, dobrym przykładem są kobiety w ciąży, które są bardziej wyczulone na swój wewnętrzny głos i co chwila mają "dziwne" zachcianki, a tymczasem np. taki apetyt na legendarne ogórki kiszone (kto nie słyszał o nagłym apetycie ciężarnych na ogórki kiszone?) jest w pełni uzasadniony - zawierają one kwas mlekowy, który powoduje, że w jelitach rozwijają się pożyteczne bakterie probiotyczne, polepszające trawienie i wchłanialność związków odżywczych z jedzenia.

źródło

Jednak, żeby intuicja zadziałała, muszą być spełnione następujące warunki:

  • pokochanie i zaakceptowanie siebie, ponieważ wtedy pojawia się chęć dbania o siebie, a tym samym wybieranie dla siebie takiej żywności, która jest wartościowa, zaprzestanie jedzenia "śmieci" - nadwaga często wynika z braku akceptacji siebie czy własnego ciała;
  • oczyszczenie organizmu z nadmiaru toksyn pochodzących z zanieczyszczonego powietrza, konserwantów w jedzeniu, chemii w kosmetykach itd. - kiedy jesteśmy uzależnieni od cukru, trudno przytakiwać twierdzeniu, że skoro mamy apetyt na słodkie, to pewnie nasz organizm tego potrzebuje;
W tym miejscu dosłownie zacytuję M.S.: "Intuicyjne działanie w kuchni to taki stan, kiedy w przestrzeni miłości i szacunku do samego siebie gotuję jednoosobową kolację. Zjadam ją z radością, nie w biegu - świadomie. Oczywiście wiedza, jak łączyć produkty, żeby były zdrowe i pomagały redukować wagę, jest bardzo przydatna."

źródło
Są narody, a jednym z nich są na pewno Włosi, (o czym wspominałam TUTAJ) które mimo, że kochają jedzenie, rzadko mają problemy z nadwagą, a przynajmniej taka krąży o nich opinia.  Ich jedzenie bywa tłuste, nie brakuje w nich węglowodanów, nie jadają posiłków z zegarkiem w ręku i wagą w oku. Wieczorne spotkania przy kolacji ciągną się po kilka godzin. Włosi słyną także ze swego sensualnego kontaktu z jedzeniem - tam jedzenie się próbuje, targuje, dotyka.

Może i my tak spróbujmy? Pójdźmy na zakupy zrelaksowani. Zamiast w biegu wrzucać do koszyka co tam mamy na liście, zatrzymajmy się przy stoisku, które zwraca naszą uwagę, weźmy do ręki wybrane warzywo czy owoc i powąchajmy je. Wybierzmy tylko produkty, które budzą nasz apetyt. A po powrocie do domu skomponujmy z nich smaczny posiłek, który zjemy niespiesznie, z prawdziwą przyjemnością. Niech to będzie prawdziwa uczta zmysłów. Mimo, że jesień już hula, wierzę, że nas nos zaprowadzi nas do wyjątkowych produktów, gdziekolwiek się one ukrywają. Smacznego! Jedzmy na zdrowie.

70 komentarzy:

  1. Podoba mi się to co napisałaś, bo sama borykam się z dużą nietolerancją na wiele pokarmów. Muszę prowadzić specjalną dietę. I znajomi się pytają: to co jesz, co jest zdrowe, powinnam jeść gluten czy nie? A ja wierzę, że nie ma diety cud, bo każdy organizm jest inny, ma inne zapotrzebowanie, jest nadwrażliwy na inne składniki. Intuicja i wsłuchanie się w siebie to najlepsze rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie wszyscy tak samo reagują na te same produkty. Czy to żywność, czy kosmetyki, reakcje bywają biegunowo różne, stąd dosłownie nie ma jednej dobrej rady ;-)

      Usuń
  2. Kochana dieta to jest całokształt....a jak ona wygląda to już zależy od nas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ale tym razem nie tyle o diecie, co o intuicji sobie pomyślałam, bo przecież nasz nos też jakąś mądrość posiada pradawną ;-)

      Usuń
  3. Pamiętam, że ja kiedyś tak powiedziałam, że bardzo rzadko jem słodkie, ale czasem napada mnie taka chcica, że nie mogę i muszę po prostu. :) Uważałam to właśnie za taką swoistą intuicję swojego organizmu. Aż do teraz nie wiedziałam, że coś takiego naprawdę istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei o intuicji często myślałam, np. kiedy wszyscy wmawiali mi, że mleko jest zdrowe, a ja zupełnie nie miałam i nie mam na nie apetytu, nawet na kakao. Teraz wiem, że mleko mi nie służy.

      Usuń
    2. A no widzisz :) ja miałam na odwrót :P Będąc w przedszkolu wszyscy mówili jakie mleko jest fuj, a ja je wręcz uwielbiałam :) Pewnie dlatego dziś mam takie mocne kości :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię chodzić na zakupy jedzenia. Staram się nie spieszyć wtedy :)
    Jeśli chodzi o dietę - powinnam się zacząć odżywiać trochę zdrowiej ale wiadomo jak to bywa... A tu nie ma czasu na przygotowanie to coś się kupi. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasu - wiadomo - zawsze brakuje. Wcześniej myślałam, że kiedy odejdą obowiązki związane z dziećmi to będę miała go w nadmiarze, a tak wcale nie jest, pewnie dlatego, że po 40-stce człowiek rusza się dwa razy wolniej ;-) Zresztą sama kiedyś się przekonasz...

      Usuń
  5. moja intuicja w ciąży chyba nie działała bo w ogóle nie miałam żadnych zachcianek, a jedzenie co do zasady aż do 6 m-ca w ogóle mi nie smakowało:) no ale może dzięki temu też nie przytyłam:)
    co do zasady zgadzam się z tym intuicyjnym jedzeniem, aczkolwiek pod warunkiem, że jednak słuchamy się tego zdrowego instynktu a nie intuicyjnie rzucamy się na snickersy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tym wspominałam, szczególnie z cukrem jest problem, bo teraz oficjalnie twierdzi się, że cukier uzależnia i tego nie możemy mylić z rzeczywistą potrzebą organizmu. Po za tym, pasożyty, które gnieżdżą się w człowieku (w tym grzyby), też lubią kwaśne środowisko, które wytwarza cukier.

      Usuń
    2. A ja ciąży, szczególnie peirwszej, chciałam jeść tylko arbuza. Arbuz na śnadanie, obiad, kolację i deser. Jak to rozumieć?

      Usuń
  6. Ja to własnie mam problem z jedzeniem a już głównie ze słodyczami!
    Muszę nad soba popracować ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodycze da się opanować, ja co prawda męczyłam się z tym rok, ale teraz moje zapotrzebowanie na cukier jest już dość niskie. Chociaż... ciągle nie wyobrażam sobie dnia bez choćby śladu słodyczy - niech to będą dwie kostki czekolady, ale zawsze coś. Ale żebyś znała mnie przed rokiem, brrr... nic dziwnego, że w okolicach czterdziechy, kiedy metabolizm zaczął zwalniać, zaczęłam przypominać pączka ;-)

      Usuń
    2. No to właśnie Ja teraz to mam: Pęcznieję w oczach i przekroczyłam 40 stkę. Nie chcę kurczę już bardziej ale wczoraj z córką kupiłyśmy kijki i od następnego tygodnia codziennie chodzimy do lasu, mamy blisko. Może chociaż troszkę "spuszczę" brzuszka :)

      Usuń
  7. Moja intuicja chyba szwankuje bo działa tylko rano. W ciągu dnia bywa różnie. Najlepiej żeby nie było słodyczy w domu , tylko coś ugotuje ciepłego warzywnego i dojadam kilka razy kiedy mnie ssie. To jest taki sposób na oszukanie podstepnego gloda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ratowałam się i ratuję w ten sposób, że nie kupuję do domu zapasu mniamniuśnych słodyczy, tylko coś takiego sobie w smaku. Wtedy łatwiej nie ulec pokusie :-)

      Usuń
  8. Oj, gdyby Polacy tylko chcieli zamiast paskudnych "gotowców" kupować zdrowe produkty... Znam młode osoby, które nie potrafią ugotować rosołu ponieważ "nauczyli" się korzystać wyłącznie z gotowych produktów, chemia zastąpiła smak, jakość i odebrała możliwość delektowania się całym procesem tworzenia dań... Teraz króluje bylejakość doprawiona barwnikiem i sztucznym smakiem zastępującym naturalny aromat, a potem dziwimy się, że tak wiele osób ma problemy ze zdrowiem. Naprawdę jesteśmy tym, co jemy, a coraz więcej osób je byle co i byle jak. I wcale to nie kwestia finansów ponieważ marchewkę, pietruszkę i ziemniak to można kupić taniej niż "zupę w proszku", ale jak się nie chce uczyć i idzie się na łatwiznę to trzeba jakoś za tą niewiedzę płacić, a w tym przypadku własnym zdrowiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziłam się i wychowałam na wsi i zawsze mnie dziwi, jak mało warzyw ludzie jedzą na wsi, jak niewielki wachlarz warzyw jest uprawiany w przydomowych ogródkach. Nie twierdzę że tak jest wszędzie, ale osoby które akurat ja znam, nie grzeszą chrupaniem marchewki, a na obiad mogę zamiast surówki dostać przetwory ze słoika, bo co jak co, ale robienie słoików to mają opanowane. A w nich ogóry i cukinie.

      Usuń
  9. Ja ufam swojemu organizmowi choć ostatnio nawala jadłam śledzie na ostro, zaraz potem serek waniliowy i garść orzechów na koniec poprawiłam jajkiem z majonezem i zastanawiam się czego mi brakuje? Ciążę wykluczam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam nawyk wąchania owoców, zwłaszcza jabłek, zanim jej kupię :)
    Tak, intuicja w kuchni to dobra rzecz. Pod warunkiem że naprawdę wsłuchujemy się w siebie, a nie w nasze zachcianki. To cała filozofia życia, tak jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jedzenie samo się prosi, żeby powąchać. Najpierw je widzimy, później wąchamy jeśli coś przyciągnęło naszą uwagę, a na końcu pora na smakowanie. Nie może dobrze smakować coś, czego zapach nas odpycha :-)

      Usuń
  11. A wiesz że ja jem jak Włosi. Lubię celebrować, smakować i dotykać, oczywiście to co nie trąci chemią. Mam zniszczony układ pokarmowy, muszę go oszczedzać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A im dłużej praktykuje się uważne jedzenie, tym łatwiej wyczuwa się w jedzeniu sztuczny, chemiczny smak :-)

      Usuń
  12. może i nie wącham owoców czy warzyw, ale zwracam uwagę na to skąd pochodzą, jeśli zaś chodzi o zakupy do jedzenia to czytam etykiety:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też ma swoją wagę :-) Brawo, ja z etykietami dopiero zaczynam i przyznaję, że trochę trudno w ten sposób robić zakupy - większość produktów w markecie wydaje się nieprzydatna do spożycia ;-)

      Usuń
  13. Podoba mi się ten tekst i takie podejście do odżywiania. Sama się często łapię na tym, że robię zakupy pochopnie, bez słuchania co mi podpowiada wewnętrzny głos, a potem rzeczy się marnują, bo wcale nie mam na nie ochoty.
    Co do chemii w żywności i kosmetykach to od kilku lat bardzo mnie ten temat interesuje i staram się świadomie kupować, analizuję składy, czytam etykiety... Nie popadam w jakąś skrajność, ale w miarę możliwości wybieram produkty jak najmniej szkodliwe. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku też jeszcze do skrajności daleko, na razie staram się również świadomie wybierać pożywienie czy kosmetyki i coraz więcej zdrowej żywności w mojej lodówce i naturalnych kosmetyków w łazience. Ale na pewno nie jest to jeszcze 100% :-)

      Usuń
  14. Moja intuicja jest dziwna, bo wciąż mi mówi, że mam zjeść kolejną porcję czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ,,(...)weźmy do ręki wybrane warzywo czy owoc i powąchajmy je. Wybierzmy tylko produkty, które budzą nasz apetyt." Cudownie to ujęłaś, dzisiaj trochę w biegu ( :( ) zrobiłam zakupy dość duże, ale z listą - wtedy mniej niezdrowych rzeczy kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to byłoby rzeczywiście cudownie, gdybyśmy mogli takie życie prowadzić na co dzień, ale wąchanie tylko od święta ;-) a na co dzień zostają dobrze zrobione listy zakupów...

      Usuń
  16. świetne :)
    http://2gastrona.blogspot.com/2014/11/jestes-ogrodnikiem-swojego-ogrodu-marzen.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że tak często kupujemy składniki i w ogóle jemy w biegu, w pośpiechu. Już od tego warto by zacząć zmiany ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, bo od czegoś trzeba zacząć, a zmiany od razu z grubej rury rzadko udaje się przeprowadzić. Lepiej zmieniać się małymi kroczkami :-)

      Usuń
  18. Gorzej jak nic do nas w sklepie nie mówi "kup mnie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też może się stać, kiedy już trochę naczytamy się etykiet, to odechciewa się zakupów. Ech, może jednak robić zakupy z pustym żołądkiem...?

      Usuń
  19. Też nie lubię przetworzonej żywności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się dość szybko od niej odzwyczaić, wystarczy się rozejrzeć za dobrymi przepisami :-)

      Usuń
  20. Fajny post. To prawda pośpiech to zły doradca.... szybko byle do przodu...a gdzie jakość i przyjemność.... POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Mam wrażenie, że pośpiech cechuje każdą chwilę, wszystko musi przebiegać szybko i sprawnie, inaczej wychodzi na to, że się guzdrzemy. Jakoś naturalnie ten pośpiech przeniósł się do kuchni, a ja nigdy nie lubiłam spieszyć się przy obiedzie - ku zdziwieniu rodziny. Nawet takie powiedzenie słyszałam: jak ktoś je, tak samo pracuje ;-)

      Usuń
  21. staram się, jak mogę. choć nadal kupuję czekoladę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście gorzką ? ;-)

      Usuń
    2. Czekolada dobra może być.sprawdź składniki. Prekursor serotoniny, taka prawdziwa czekolada oczywiście.mmniam

      Usuń
    3. oczywiście :-)
      bo nic tak nie psuje smaku słodyczy, jak ... nadmiar cukru ;-)

      Usuń
  22. Ja zawsze sobie robie liste bo potem jest problem bo zawsze zakupy w biegu :) Ale tak wyglądają zakupy z facetami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę robić zakupy sama albo z córką, jednak wygląda na to, że jakaś część facetów również zastanawia się nad wyborem produktów, niestety nie znam takiego egzemplarza osobiście... ;-)

      Usuń
  23. Zapach produktów spożywczych to podstawa, uwielbiam zapach owoców, przypraw, ziół.... zapach pokazuje jak na dłoni ( tu raczej w nosie ;)) czy produkt jest świeży.
    Ja wącham nawet..... jajka, jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało :))) a wszystko dlatego, że kiedyś było mi dane kupić jajka tak przesiąknięte dymem papierosowym, że nawet usmażone smakowały jak papieros - serio. Jeśli chodzi o jedzenie, to jem to na co mam ochotę, chyba że jestem na diecie która mnie ogranicza..... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama zawsze krytykuje mnie za moje wąchanie, kręci głową, że to niegrzeczne, nie rozumiem takiego podejścia. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  24. Uwielbiam gotować,ale czasem z braku czasu idę na tzw. łatwiznę i robię coś na szybko....
    Staram się unikać: potraw zbyt tłustych, smażonych, majonezu, kostek rosołowych, zupek chińskich, nie wspomnę już o napojach słodzonych i innych tego typu rzeczach. Niestety czasem skusze się na chipsy:(((( i moja słabością są ciasta i inne "dodatki do kaw"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, słabości są naturą człowieka ;-) Podchodzę z dużym dystansem do ludzi, którzy twierdzą, że wiodą żywot doskonały.

      Usuń
  25. strasznie lubię Maćka Szaciłło i jego teorie bardzo do mnie trafiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też jestem bardzo za stylem, który propaguje :-)

      Usuń
  26. Może u nas nie jest problemem brak intuicji czy świadomości, ale ciągły pęd. Byle szybciej, ale już mało ważne jak. Zakupy robione szybko i bezmyślnie, a może właśnie warto zacząć zmiany od tych ,,głupich" zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda, wszystko przez to. Osoba lubiąca mieć chwilę oddechu wręcz jest postrzegana przez otoczenie jako co najmniej dziwna, bo jak to można mieć czas - albo leń albo ma za dobrze.

      Usuń
  27. Całkowicie się z Tobą zgadzam!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. O nie. Ja zdecydowanie nie powinnam chodzić na targ. Zazwyczaj biorę więcej niż potrzebuję od owoców, po warzywa. A jeszcze jak przyjdzie taki pan co sam robi wędliny, kiełbasy i sery... Przepadam na dwie godziny. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo takie wędliny z prawdziwego zdarzenia to nawet potrafią wyglądać apetyczne, nie co się oszukiwać, ale te sklepowe w większości beznadzieja. Kiedy miałam kota, to nawet nie chciał na nie spojrzeć :-)

      Usuń
  29. ♥•(¯`♥´¯)DZIEŃ
    (¯`•´¯)♥•´DOBRY
    •♥.,.•´WITAM
    ڿڰۣ¸♥ CIEPLUTKO

    Dzień jest szary
    i ponury.
    Zamiast słońca
    Smutne chmury.
    Mimo wszystko życzę
    ------------- udanego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierszyk w sam raz trafiony :-) Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  30. z tą akceptacją różnie bywa, u mnie jest na odwrót najpierw muszę zadbać o siebie i jak widzę efekty to dopiero zaczynam lubić przebywać sama ze sobą ;)

    u mnie nowy post ;)
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jednak sprawdza się ogólna zasada wbijana nam do głowy przez psychologów - pokochaj i zaakceptuj siebie. Dopiero wtedy mam ochotę zrobić cokolwiek, np. maseczkę :-)

      Usuń
  31. Sama nie wiem jak jest u mnie:))))raz robię zakupy starannie przemyślane i w kuchni pełna akceptacja:))innym razem wszystko w pośpiechu i w kuchni e e:)))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłoby zbyt piękne, gdybyśmy każdego dnia mogli wszyscy wieść życie w stylu slow... Pozdrawiam :-)

      Usuń
  32. to będzie wyzwanie - robienie zakupów bez pośpiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pośpiech, szybkie tempo, pęd dodatkowo stresuje, chociaż trudno to zauważyć. Tzn. przynajmniej mnie ;-)

      Usuń
  33. Kieruję sie głównie intuicją, choc nie unikam wielu zywieniowych grzechów. ale moja filozofia jest taka, że calkowicie nie da uniknąć się niezdrowego odżywiania i to z wielu powodów, więc wrzucam sobie na luz. Staram się żywić racjonalnie, ale czasem popełniam jakieś grzechy obżarstwa i nieumiarkowania... bez straszliwego poczucia winy..

    OdpowiedzUsuń