niedziela, 19 października 2014

Naturalnie

Ostatnio często zachwalam na blogu wychodzenie z domu na tzw. łono natury. Nie musimy od razu myśleć o czymś wielkim jak morze czy góry, także te tereny zielone, które mamy do dyspozycji w najbliższym otoczeniu pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie czy zdrowie. 

Kiedy tylko mogę uciekam do pobliskiego Myślęcinka - godzina spaceru, jazdy rowerem czy biegania czyni cuda. Wtedy czas się zatrzymuje i wydaje się, że chwila trwa i trwa. Wracam do domu z lekką głową, wyciszona i wypoczęta. Dlaczego tak się dzieje? Spróbujmy rozłożyć to na czynniki pierwsze, może wtedy jeszcze wyraźniej poczujemy sens wychodzenia. Bo spacerowanie dlatego, że tak radzi "Przyjaciółka", bez zrozumienia podstaw, może spowodować, że pierwsze uderzenie jesieni skutecznie uwięzi nas w domach.

Po pierwsze, promienie słońca leczą (helioterapia), ale nieumiejętne korzystanie z niego korzystanie może też szkodzić, szczególnie kiedy robimy to w samo południe, przez długi czas jednorazowo albo zbyt rzadko. Organizm powinien mieć kontakt ze słońcem przez cały rok, a kąpiel słoneczna jest możliwa nawet w lekkim, przewiewnym jasnym stroju.

A w jaki sposób my korzystamy ze słońca? Podaję tu pewne uogólnienie, być może niektórym wyda się bliskie: latem, kiedy mamy więcej czasu (urlop, wakacje, dłuższy dzień) robimy to w miarę często i intensywnie, może nawet zbyt intensywnie, za to w pozostałych porach roku lekka klapa - telewizja i inne elementy naszego ucywilizowania potrafią nam to słońce zaćmić. No i głód słoneczny gotowy! Długotrwały głód słoneczny powoduje utrudnienie wchłaniania wapnia przez organizm, a to z kolei obniża sprawność umysłową i fizyczną człowieka, staje się on bardziej drażliwy, szybko się męczy. Ponadto zmniejsza się odporność na działanie drobnoustrojów chorobotwórczych. Twierdzi się też, że nadciśnienie jest wywoływane między innymi przez niedobór słońca.

Norwegia, Finlandia czy Rosja to kraje, w których mieszkańcy "narażeni są" na noc polarną, mi wystarczą nasze krótkie dni, które pojawią się już w listopadzie, po zmianie czasu na zimowy. Znów będę wychodziła z domu i do niego wracała o zmroku. I tak przez trzy miesiące... A przez nieliczne, słoneczne godziny będę oglądała słońce zza szyby w pracy. Łapać słońce, ile się da! To moje najnowsze wyzwanie.


Po drugie, nawet kiedy słońce nie dopisuje, na zewnątrz czeka na nas świeże powietrze, które ma wiele cennych dla nas zalet:

  • zawiera do około 15% więcej tlenu (las, tereny nadmorskie) niż powietrze zalegające w pomieszczeniach zamkniętych,
  • powietrze chłodne hartuje,
  • pobudza układ naczyniowy, pogłębia oddech,
  • poprawia samopoczucie, pomaga w stanach osłabienia i wyczerpania,
  • ułatwia przemianę materii,
  • ciepłe, nasycone wilgotnością regeneruje wysuszone błony śluzowe,
  • powietrze leśne zawiera terpentyny i olejki eteryczne oraz mało pyłów i zanieczyszczeń gazowych,
  • powietrze morskie przesycone jest bryzą morską, która zawiera sól, której największe  stężenie występuje na samych plażach,
  • powietrze górskie jest rzadsze, uboższe w tlen, przez co zmusza do głębokiego oddychania.
Najniebezpieczniejsza pogoda dla zdrowia to połączenie silnych wiatrów z niską temperaturą i dużą wilgotnością.



Jesienią, zimą i wczesną wiosną może zbyt przesadnie chronimy się w pomieszczeniach zamkniętych, a hartowanie nie tylko na temperaturę, ale także na uciążliwości typu błoto, śnieg, wilgoć, opady, mróz itp. to bardzo pożądany efekt - na pewno nie dostaniemy kataru, kiedy tylko staniemy w otwartym oknie.

Ale to nie wszystko co czerpiemy z natury. Cisza lasu, śpiew ptaków, szum drzew czy fal to dźwięki zupełnie innej jakości niż hałas cywilizacji, dodatkowo kształty, barwy, a nawet zapachy, działają profilaktycznie i terapeutycznie na nasze zestresowane organizmy.

A kiedy pewnego dnia nie będzie nam po drodze do lasu, warto pamiętać, że w domu czy w miejscu pracy również możemy stworzyć namiastkę kontaktu z naturą:

  • widok z okna
  • umieszczanie w zasięgu wzroku obrazów przedstawiających naturę (zdjęcia z wakacji oprawione w ramki, tapety na ekranie komputera, filmy przedstawiające naturę), 
  • umieszczenie w bezpośrednim otoczeniu roślin doniczkowych,
powinny pomóc w przetrwaniu nadchodzących surowych miesięcy.



I tylko trochę żal, że ciepłe, jasne wieczory odeszły, ale "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" - to powiedzenie idealnie pasuje do sytuacji. Życzę przyjemnych i częstych spacerów przez cały rok. Miłego hartowania!

Do napisania posta natchnął mnie między innymi artykuł na stronie prywatnezdrowie.pl

86 komentarzy:

  1. Fajny wpis. Ja lubię spędzać czas na zewnątrz. Czy to jakieś małe prace, czy typowy odpoczynek w postaci spaceru po parku, wyjazdu do lasu. Bardzo też lubię się opalać, ale z rozwagą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo ja - to dla mnie najlepszy wypoczynek i z doświadczenia wiem, że naprawdę hartuje :-)

      Usuń
  2. Korzystajmy dzisiaj słonecznie , łapmy promienie. Ruch to zdrowie. I nie zapadajmy w sen zimowy. Super temat.Dzisiaj jedziemy na przejażdżkę rowerową nad Wisłę Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wróciłam z parku, dzisiaj spacer na krótki rękaw, a to już 19 października :-)

      Usuń
  3. Najbardziej w nadchodzącym okresie nie lubię kiedy wychodzi się z domu, gdy jest ciemno i tak samo wraca :(. Spacery uwielbiam, szczególnie z moim psiakiem :) niestety gdy zaczęła się uczelnia mam na to mniej czasu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tygodniowy rozkład lotów też o tej porze roku nie pozostawia złudzeń, ze poza sobotą i niedzielą doświadczę muśnięcia słońca na skórze :-/

      Usuń
  4. Co racja to racja! Latem dużo na powietrzu a teraz , kiedy jesień Nas dopadła mamy predyspozycje do tego, że , kiedy troszkę zawieje i popada , to juz jest Nam zimno bardziej niż , to jest naprawdę. Sama czasem tak odczuwam ale szybko sie biorę w garść i kiedy nie mam możliwości wyjść na spacer, to choc kawkę na tarasiku lubie wypić. Najbardziej lubię spacery po lesie ...i bardzo lubie dotykać drzewa... w sumie nie wiem czemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też miedzy drzewa ciągnie, lubię stare, olbrzymie drzewa. Nie mogę się nadziwić ludziom, którzy nie chcą drzew na działce, bo jesienią liście spadające im przeszkadzają i dlatego preferują rachityczne iglaczki. Może z drzew naprawdę płynie dobra energia? ;-)

      Usuń
  5. Rozumiem cię w pełni...bo też, gdy tylko mogę, uciekam tam, gdzie rosną choćby wysokie drzewa, gdzie trochę zieleni. Na szczęście mam blisko domu, pomimo że mieszkam w dużym mieście, trochę "dzikości" mimo wszystko.
    A roślin w doniczkach u siebie to mam chyba aż w nadmiarze XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też pod względem zieleni nie jest źle, w sumie mieszkam... na wsi, ale takiej podmiejskiej, więc huk samochodów i urbanizację mamy już jak należy ;-) Ale park w sumie odległy o przysłowiowy rzut beretem.

      Usuń
    2. Mi się czasem marzy wyprowadzić całkiem na wieś. Albo wiesz, typowo, domek w górach albo gdzieś na plaży...ale za parę lat, kto wie:)
      Więc tyle dobrze, jest dokąd się przejść:)

      Usuń
    3. Ja za parę lat na pewno się wyprowadzę, ale to niestety ani góry, ani morze, ani nawet jezioro...

      Usuń
  6. Zgadzam się ze wszystkim, sama uwielbiam wypady do lasu czy choćby tylko do parku. Natomiast nie znoszę łażenia po ulicach i centach handlowych, to mnie wykańcza. Pełna regeneracja jest możliwa tylko na łonie natury, nawet zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kiedy odrzucimy na bok fobie i uprzedzenia (np. że na pewno przemarzniemy i się rozchorujemy albo buty sobie ubłocimy), to okazuje się, że nawet późną jesienią i zimą natura ma w sobie coś magicznego.

      Usuń
  7. Fajnie napisane....ja właśnie wróciłam na,, swoje południe,, i pięknie tu, słonecznie aż chce się wyjść na spacer do parku :) Lepsze to niż niedzielny,, spacer,, po centrum handlowym....właśnie biorę pieska i idę łapać trochę słońca i dobrej energii :)) Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nasz bydgoski Focus na pewno pęka w szwach, właśnie ostatnio myślałam, że mnóstwo ludzi jeździ tam na spacer ;-)

      Usuń
  8. Jak ja się cieszę, że mieszkam na skraju Puszczy Noteckiej. W każdej chwili mogę się wyrwać na spacer do jednego z lasów, które mijam na każdym kroku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę duży fart mieszkać w takim miejscu! Wyobraź sobie, że mieszkasz gdzieś w środku miasta, na osiedlu skąd musisz dojechać kilka kilometrów do lasu, gdzie nie słyszysz huku samochodów...

      Usuń
  9. Mobilizujesz! Dzięki Twoim słowom zaraz wychodzę na pooddychać świeżym powietrzem i wygrzać się na tarasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W taki dzień jak dzisiaj to wręcz konieczność ;-) U nas ciepełko, na krótki rękaw można było spacerować.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Dzisiaj prawdopodobnie większość miała go pod dostatkiem :-)

      Usuń
  11. Ja mieszkam na wsi to w sumie mam prawie wokół zieleń :D Niedaleko mojej pracy jest park :P A do lasu sama się boję chodzić :P Kiedyś poszłam na spacer blisko lasu sama i byłam przerażona, bo bałam się, że zaraz wypadnie jakiś wilk albo coś i będzie po mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się bałam, zresztą nie tylko zwierząt :-/ W odludne miejsca nie lubię chodzić sama, znak naszych czasów albo po prostu za dużo thrillerów obejrzanych ;-)

      Usuń
    2. Wiesz, ja wtedy w ogóle nie myślałam, że na samotnym spacerze coś mi się może stać :) Wyobraźnia zaczęła działać dopiero jak byłam już daleko od domu :P

      Usuń
  12. Z racji że mieszkam na wsi i mam zwierzęta to bardzo dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu:)))ale mimo to lubię jeszcze wieczorny spacer:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rodzina mieszka na wsi i oni właśnie mają mają takie podejście, że odpuszczają sobie spacery czy rowery, dla nich odpoczynek to tylko w fotelu albo przy zastawionym stole. Kiedy się im dziwię odpowiadają, że świeżego powietrza i ruchu to oni mają po dziurki w nosie, chociaż wiem, że akurat nie wszystkie kobiety dużo w polu czy na zewnątrz w dzisiejszych czasach pracują. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  13. Nie mogłabym mieszkać w środku miasta, w jakimś wielkim oddaleniu od zieleni.
    Jednak człowiek ma to wpisane w naturę, że go ciągnie do lasów, ogrodów, do szerokiej przestrzeni. Zamykamy się w miastach ale uciekamy z nich kiedy tylko się da, żeby po prostu głębiej oddychać. I nie wiem czy umiałabym w jakikolwiek sposób odpocząć dużym mieście. A w śród zieleni to przychodzi naturalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo, ale też znam prawdziwych mieszczuchów z krwi i kości, których "dzikość" lasu przeraża, męczą ich ogólnie nazwane "robaki", pająki i pajęczyny, nierówna nawierzchnia drogi, brak sklepu na co 5 kroków, zasięgu itp.

      Usuń
  14. od 2 lat odpuściłam sobie telewizję, czuję się z tym o wiele lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, programy informacyjne bywają irytujące, ale od czasu do czasu jakiś film można obejrzeć. U mnie często są eksploatowane programy typu Planet, Discovery, National Geo :-)

      Usuń
  15. Plusem takiego chodzenia po zielonych okolicach jest to, że potem wiesz gdzie jakie ziółka czy owoce rosną. Ja widzisz, szukam teraz dzikiej róży czy kasztanowców i nawet nie wiem gdzie w mojej okolicy mogę coś nazbierać. Minus tego, że mało chodzę po takich zieleninach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja np. zanim zaczęłam uprawiać spacerologię, nie miałam pojęcia, że tyle czarnego bzu rośnie w mojej okolicy ;-)

      Usuń
  16. Odpoczynek na łonie natury to zdecydowanie najlepszy odpoczynek :). Wczoraj tak odpoczywałyśmy z Córcią :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weekend był u mnie idealny, też to wykorzystałam :-)

      Usuń
  17. Dziś wyglądało na piękną pogodę, ale tylko przez szybę okna. Jak się wyszło na zewnątrz chciało urwać głowę.... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas niemal jak w raju, z krótkim rękawkiem śmigałam :-)

      Usuń
  18. Lubię ruch na świeżym powietrzu, weekendowe wypady za miasto i długie spacery :) Nie ma lepszego sposobu na zdrowie i dobre samopoczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziś byłam na grzybach. Dwugodzinny spacer po lesie, kilka prawdziwków w koszyku, coś niesamowitego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że ja nie spróbowałam grzybobrania, w tym roku nie mam zapasów grzybowych na zimę :-/

      Usuń
  20. To ja się też podpisuje pod łapanie słońca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzisiaj łapię tylko wzrokowo, zza szyby w pracy ;-) Za tydzień zmiana czasu...

      Usuń
  21. ja wciąż kłócę się z mężem, bo jego zdaniem ziębie mieszkanie, a ja zaduchu nie lubię, podobno my Polacy mamy tendencję do przegrzewania i mało wietrzymy pomieszczenia w których mieszkamy i pracujemy..
    co do słońca cóż, tak jak napisałaś trzeba łapać jak można
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też wietrzenia zimą boi się jak zarazy, skąd on to ma? Muszę wietrzyć po kryjomu dosłownie!

      Usuń
  22. A ja wykorzystalam piękny dzien na jazdę na rowerze, super było, tylko szkoda że nie znalazłam nikogo chętnego do towarzystwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to miałaś czas na przymusową medytacje ;-)

      Usuń
    2. O, i tu masz świętą rację, tysiące myśli, to jakby medytacja. Małego dnia.

      Usuń
  23. Nie wiedziałam że słonce aż tak ważne jest, oczywiście część wiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wspomniałam jeszcze o produkcji witaminy D, to ona ułatwia wchłanianie wapnia :-)

      Usuń
  24. Gaju, ja tez poprawiam sobie samopoczucie przez kontakt z natura. Masz szczescie, ze mieszkasz kolo Myslecinka (ja jestem z drugiego konca Bydgoszczy). Tyle krzyczy sie ze slonce szkodzi, ale slonce (jego promienie) sa nam potrzebne do zycia. Byle lapane z glowa. Wrocilam dzieki Tobie do pisania o zdrowiu (ale koncentruje sie na jednym blogu, bo inaczej sie nie wyrabiam). Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to bardzo się cieszę, że się zmotywowałaś :-) Nie dziwię się, że z dwoma blogami trudno wyrobić, jakby nie było to uwaga biegnie w dwóch kierunkach i więcej czasu wymaga... Pozdrawiam!
      PS. Faktycznie z tym Myślem to mam farta :-)

      Usuń
  25. ostatnio staram się wykorzystać każdą naturalną okazję. każdą.

    OdpowiedzUsuń
  26. Staram się również korzystać z ostatnich promieni słonecznych, chodzić na spacery i spędzać czas na zewnątrz, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że krakowskie powietrze temu nie służy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam co nie co o krakowskim powietrzu, cóż pozostają doznania wzrokowe :-)

      Usuń
  27. Bardzo lubię długie spacery na świeżym powietrzu i po takich wyjściach jestem niesamowicie zrelaksowana i wypoczęta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego efektu nie uzyska się zakupach w galerii :-)

      Usuń
  28. wczoraj łapałam słońce, dziś jestem znów chora:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówka życzę :-) Jakiś plus sytuacji? Może przynajmniej nie musisz iść do pracy albo coś w tym rodzaju ;-)

      Usuń
  29. Czy lato, czy zima, nie wyobrażam sobie rezygnacji ze spacerów na świeżym powietrzu, nawet, gdy na zewnątrz jest -X'C :) I przyznam szczerze, że zimą uwielbiam je w szczególny sposób. Czasem wyjdę po prostu na wrocławski, cudownie rozświetlony rynek, opatulona w płaszcz z kubkiem gorącej kawy na wynos czy grzańcem. Mogę wtedy tak chodzić i chodzić. Latem z kolei praktycznie większość czasu spędzam poza domem - tak jak pisałaś, szkoda tracić słońce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy wychodzi się systematycznie, to później już się tak nie marznie i nie łapie kataru :-)

      Usuń
  30. Ja chyba muszę "doładować się" patrząc na słoneczne widoki w komputerze, bo za oknem już dziś u mnie deszczowo i szaro :/
    Ale wczoraj byłam w lesie - było ciepło, kolorowo i bardzo słonecznie ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jesień-szaruga nadeszła...

      Usuń
  31. dobrze się składa, bo właśnie w tym roku obiecałam sobie, że dość siedzenia jesienią w domu, czas na spacery! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, w ubiegłym roku zimę przespałam i nie uważam, żeby to było fajne :-)

      Usuń
  32. Myślęcinek jest piękny! Obiecałam sobie kiedyś, że tam wrócę i zrobię trening na rolkach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy ponad 7 lat temu też aż buzię otworzyłam z podziwu, teraz to już dla mnie normalka ;-) A na rolkach rzeczywiście jeżdżą tam tłumy :-)

      Usuń
  33. Już to gdzieś pisałam, dla mnie nie musi być słonecznie, byleby deszcz nie padał. :P Poza tym taka pogoda też ma swój urok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze wiatr nie urywał głowy ;-)

      Usuń
  34. Racja, racja :) Staram się wychodzić, kiedy tylko mogę. I przed południem, jeśli jest to możliwe, bo tam, gdzie chodzę, to głownie osiedlowe uliczki i trochę przedmieścia z polami, a sezon grzewczy się zaczął, niestety, plastiki poszły w ruch :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze nie odpaliłam CO, wiem, że to już kwestia dni, ale na razie chłód nie dokucza w Bydgoszczy :-)

      Usuń
  35. Ja jakoś nie przepadam za intensywnym słońcem i upałami. Czasami mam wrażenie, że łatwiej mi wyjść na spacer jesienią, niż w upalne lato. A krótkie dni też mnie nie przerażają, lubię klimat nocnych wędrówek, wracania tramwajem po zmroku. No i zazdroszczę właśnie Finom, czy Norwegom przede wszystkim zorzy! To musi być niesamowite doświadczenie. Zniosłabym nawet noc polarną, by żyć w miejscu gdzie występuje zorza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie upały też raczej uziemiają niż uskrzydlają i dopiero po 15 sierpnia odżywam na nowo. Zorzę także chętnie zobaczyłabym na żywo, a podobno nad Polską można było zobaczyć z 12 na 13 września, ale raczej nie na południu...

      Usuń
    2. Wiem, że można było zobaczyć nad Polska, ale nie widziałam. Niestety u mnie chyba właśnie nie było widać. Myślę też, że ta nasza zorza jednak nie jest porównywalna z tymi z krajów skandynawskich. :)

      Usuń
    3. A ja dowiedziałam się zbyt późno, niby Polska północno-zachodnia miała zorzę widzieć, ale nie obiło mi się o uszy, czy nad Bydgoszczą się pojawiła :-)

      Usuń
  36. Zgadzam się w pełni, synowi kupiłam ostatnio wit. D3, bo bardzo mało przebywa na słońcu, lubię ruch i kontakt z przyrodą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno, żeby skorzystać z dobrodziejstw jakie niesie nam słońce, wystarczy korzystać z niego minimum pół godziny dziennie, ale od przyszłego tygodnia mi osobiście trudno będzie w tygodniu złapać jakieś słoneczko...

      Usuń
  37. Jesienne spacery są bardzo urokliwe, to nie to co latem że się człowiek miga po cieniach.

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowne zdjęcia, szczególnie ostatnie jest znakomite ;)
    Ja też uważam, że wychodzenie na świeże powietrze to jest coś cudownego, daje nam dobry wypoczynek na łonie natury. Ja uwielbiam spacery najbardziej jesienią i wiosną. Czasami ciężko nam znaleźć czas na dłuższe przebywanie na dworze, ale lepiej 15 minut niż wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, miło mi to czytać bo ze mnie to raczej taki fotograf-amator ;-) Też tak mówię, że lepiej mniej niż wcale. Zawsze kiedy mam niewiele czasu idę biegać na pół godziny i wtedy słyszę tradycyjne kazanie, że pół godziny nic mi nie da. A moim zdaniem, lepsze pół godziny ruchu niż cały wieczór w mieszkaniu, gdzie coś tam robimy, ale nie oszukujmy się, spocić się od tego raczej nie można. Tak samo ze spacerami :-) Pół godziny oddychania świeżym powietrzem to zawsze coś.

      Usuń
  39. Piękne ujęcie motyla na roślinie :]

    OdpowiedzUsuń
  40. no to teraz mam wyrzuty sumienia - siedzę w ciepłym mieszkaniu pod kocem i wcinam żelki ;)

    OdpowiedzUsuń