poniedziałek, 27 października 2014

Książki ze smakiem

Wrzesień i październik upłynął mi pod znakiem książek, w których opowieści autorów przeplatały się ze smakowicie brzmiącymi przepisami. To dla mnie nowość, nigdy wcześniej po takie lektury nie sięgałam, myślałam, że to nuda, ale się myliłam - książki były ciekawe (chociaż jedna jakby mniej). Jeśli przeczytaliście coś ciekawego w tym stylu, to proszę o namiary. A oto co przeczytałam w ostatnim czasie:







"Przepisy na bycie razem" - Katarzyna Żelazek
To prawie 30 portretów rodzin i wiele przepisów kulinarnych, które tym rodzinom służyły przez lata. Przyznaję, że historie rodzin - mimo że stanowią piękne świadectwo wielu  zalet jakie niesie za sobą życie w trwałej, wielopokoleniowej rodzinie - szybko zaczęły mnie nużyć, dlatego oceniam tę książkę najsłabiej z prezentowanej tu trójki. Natomiast wśród przepisów znalazło się wiele perełek, które albo przypomniały mi dawne, zapomniane smaki (jak przepis na kwas chlebowy, zwykle robiony przez moją babcię, aczkolwiek babcia robiła swój inaczej), albo wydały się ciekawe, taka np. cytrynówka, od dawna planuję ją zrobić (no i znów - co tam robi mleko???).


"Słodkie życie w Paryżu" - David Lebovitz
Autor - sławny cukiernik - przeprowadza się ze Stanów do Paryża by móc pełniej doświadczać francuskiej kuchni, którą pokochał. W książce zamieścił 50 przepisów dań w większości ociekających czekoladą oraz opisy niuansów paryskiego życia i cech, a raczej przywar Paryżan.  Zabawnym tonem opowiada o zderzeniu dwóch mentalności - Amerykanów i Paryżan (bo to właśnie Paryżanie wyróżniają się wśród Francuzów swoim upierdliwym charakterem). Możemy przeczytać o tym jak to Paryżanie z zamiłowaniem sikają w miejscach publicznych, wciskają się bez kolejki, są nieuprzejmi i szaleje u nich biurokracja. Równie humorystycznie wypowiada się o francuskiej służbie zdrowia, mi w pamięci utkwił ten fragment, kiedy jako pacjent szpitala sam musiał sobie robić iniekcje i w jakie osłupienie go to na początku wprawiło. Książkę czytało się lekko i przyjemnie, gdyż narracja skrzyła dobrym humorem i nawet zdarzyło mi się w trakcie lektury roześmiać. Przepisy będą gratką głównie dla miłośników deserów, ale nie tylko. Książkę polecam, a niżej zamieszczam jeden z przepisów w niej zamieszczonych, na tapenadę z fig i oliwek (dla mnie nowość!):






I ostatnia, zdecydowanie najlepsza z tej trójki książka. Najlepsza, ponieważ wzbudziła najwięcej emocji. Pierwsza - kucharska, druga - zabawna, trzecia - poruszająca. Tak bym je w skrócie opisała.

"Codzienność w Toskanii" - Frances Mayes
Włochy, Włochy... Łagodny śródziemnomorski klimat i ta kuchnia! W swojej książce F. Mayes opowiada nam o codziennym życiu w swoim domu w Toskanii, a nasycone ciepłem opowieści przetyka przepisami na tradycyjne potrawy, które od lat jada się w tych okolicach. Jedzenie zajmuje w umyśle Włochów szczególne miejsce. Włosi ponoć ciągle o jedzeniu mówią i z zamiłowaniem planują kolejne wielogodzinne kolacje. Jednak jedzenie nie oznacza dla nich wyłącznie zaspokojenia fizjologicznej potrzeby, to raczej karmienie ciała i ducha. A oto co autorka zaobserwowała w zachowaniu Włochów przy stole i w kuchni:

  • jeśli dysponuje się najlepszej jakości składnikami, nie ma potrzeby komplikowania swojego dania, wystarczą dwa, trzy smaki - wyraźne i świeże,
  • Włosi nie przepadają deserami ociekającymi cukrem,
  • za to używają ogromnej ilości oliwy, na niedużą rodzinę albo bezdzietne małżeństwo wychodzi ok. 1l na tydzień,
  • piją do posiłku mniej więcej pół na pół wodę i wino, picie alkoholu zaczyna się razem z jedzeniem - wino jest używane do jedzenia,
  • w porze kolacji czas się rozciąga, podaje się do 5 dań, ale jedzonych z umiarem,
  • zjada się niewielką ilość mięsa,
  • potrawy jedzone są ze smakiem, bez poczucia winy, uważa się, że inaczej szkodzi się procesom trawiennych.
I na zakończenie kilka zdjęć z książki:

Carpe diem po włosku

Jak to jest mieć czas

Przepis na majonez czosnkowy


Alberobello w Apulii - kto widział te dziwne dachy na własne oczy?

68 komentarzy:

  1. Nie znam tych książek, nigdy nie miałam okazji sięgać po takie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po raz pierwszy w takich utonęłam, cóż widocznie przyszedł odpowiedni czas :-)

      Usuń
  2. Dziękuję za odwiedziny :)
    Niestety, ja również nigdy nie sięgałam po takie książki choć kilka razy wpadły mi w ręce podczas robienia porządków domowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo trzeba mieć do nich natchnienie :-)

      Usuń
  3. O Toskanii czytałam i pewnie też byłaby mi najbliższa :) Znam przepis z mlekiem do cytrynówki, też nie wiem po co. Ono się później tak jakby skwasi i trzeba całość przefiltrować. I dobrze to potem smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytrynówkę znam tylko z widzenia i sądząc po jej wyglądzie nie pomyślałabym, że dodaje się tam mleko...

      Usuń
  4. ale ten 1 litr oliwy na głowę to w jakim okresie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, zjadło mi myśl, już edytowałam tekst - 1l na tydzień :-)

      Usuń
  5. Kurczę bardzo mnie zainteresowały te pozycje, nigdy wcześniej o nich nie słyszałam.
    Chętnie sięgnę po nie i spróbuję czegoś nowego :)
    Ostatnio zaczytuje się w książce P. Adamczyka :) Polecam niezwykle intrygująca ;)
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adamczyka? TEGO Adamczyka? Pewnie chodzi o zbieżność nazwisk i "Pożądanie mieszka w szafie", to mówisz, że warto...

      Usuń
  6. Słodkie życie w Paryżu mam i przyznam, że książka bardzo ciekawa, a do tego posiada przepisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, no i napisana takim "wesołym" językiem, że dobrze się bawiłam :-)

      Usuń
  7. mam coś z włocha ;-)
    dlatego chętnie sięgnę po ostatnią książkę :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też chyba zakochałam się we Włoszech, nawet namawiałam już męża, żeby na emeryturze tam się przeprowadzić, tzn. na jego emeryturze, bo on ma wcześniejszą i jeszcze trochę pożyjemy ;-) Jak na razie nie wydaje się zainteresowany, twierdzi, że kocha nasze wszystkie pory roku :-/

      Usuń
  8. Sięgnij po te:
    "Książka poniekąd kucharska" Joanny Chmielewskiej
    "Całuski pani Darling" Małgorzaty Musierowicz
    Poza tym w każdej z książek serii "Prowincja pełna..." Katarzyny Enerlich są wplecione ciekawe przepisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie sprawdziłam Enerlich (dla mnie dotąd nieodkryta) i stwierdzam, że chyba mogłabym się w jej książkach zaczytać. Pisze o naszych Mazurach, a mnie ich klimat też czaruje :-) Taki trochę tajemniczy, miałam plan, żeby napisać kryminał i właśnie Mazury pasują mi jak ulał na miejsce akcji ;-)

      Usuń
  9. Narobiłaś mi smaka na "Słodkie życie w Paryżu"! A na deser chętnie pochłonęłabym również "Codzienność w Toskanii". Zapowiada się smakowita uczta :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Te książki są bardzo w porządku :-)

      Usuń
  10. Ta o Toskanii i Wlochach wydaje się być interesująca, pierwsza spoko, a druga już tak mniej interesujaca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i moje urwisy, Athoualia: uwierzcie mi na słowo - historie rodzinne, to brzmi pięknie, ale jakże trudno przez to przebrnąć, dlatego ja po ok. 1/4 historii skupiłam się już tylko na przepisach ;-)

      Usuń
  11. Słodkie życie w Paryżu - uwielbiam tę książkę :) W ogóle właśnie takie opowieści przeplatane przepisami to jest to.
    Polecam Ci książkę Anny Włodarczyk "Zapach truskawek. Rodzinne opowieści", bardzo ciepła w odbiorze lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam bloga Anny Włodarczyk "Strawberries from Poland", właśnie tam dowiedziałam się o książce i planuję ją kupić, tak więc utwierdziłaś mnie w tej decyzji :-)

      Usuń
  12. Wszystkie...smakowite. A "Przepis na bycie razem"...cóż. Od razu jakoś skojarzyło mi się to z moimi dziadkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że masz w rodzinie takie oparcie, moja jest bardzo malutka, dosłownie wymarła, no i sporo jedynaków, a to nie sprzyja budowaniu klanów...

      Usuń
  13. Czytałam Codzienność w Toskanii, zresztą wszystkie książki o Toskanii powodują, że chce się tam być. Dwie pierwsze pozycje ciekawie się zapowiadają, muszę poszukać, marzy mi się lekka i ciekawa książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też ostatnio jakaś dziwna tęsknota za krajem, w którym nawet nigdy nie byłam. Ciągle rozglądam się za nowymi książkami w tym temacie :-)

      Usuń
  14. Ciekawe. Jedzenie bez poczucia winy. Atmosfera posiłku jest bardzo ważna dla trawienia. Także jest ważne w jakim humorze . Jak mamy zły dzień to lepiej nie gotujmy bo może to się skończyć niestrawnością. Co kraj to inny obyczaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z własnego podwórka wiem, że w złym nastroju nie powinnam zabierać się za gotowanie, bo najprostsza potrawę zepsuję, tak jakby mi mózg odjęło ;-) No i nie jem zdenerwowana, po prostu nie potrafię.

      Usuń
  15. chętnie zatraciłabym się w Przepisach na bycie razem :-)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, spróbuj, jeśli kiedyś wpadnie Ci w ręce, nie wszystkim się jedno podoba ;-)

      Usuń
  16. Bardzo fajne książki:)))ja ostatnio czytam mniej ze względu na wzrok:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :-) Mój wzrok też w tym roku jakby bardziej zmęczony, zaczęłam nawet kropelek do oczu używać...

      Usuń
  17. Fajne książki, warto się z nimi zapoznać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mnóstwo świetnych przepisów, inspiracji :-)

      Usuń
  18. Chętnie sięgnęłabym po trzecią proponowaną przez Ciebie pozycję. Szkoda tylko, że na czytanie w tej chwili nie mam w ogóle czasu. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pocieszające, że nic nie trwa wiecznie ;-)

      Usuń
  19. Bardzo ciekawy tekst.... super, że piszesz o takich interesujących książkach, mnie zainspirowałaś do kupienia książki Codzienność w Toskanii, Włochy uwielbiam i smaki i ludzie i atmosfera to jest to czego szukam w życiu...
    pozdrawiam ciepło
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie poznać zwyczaje żywieniowe innych narodowości ;) Nasze pewnie też by zaskoczyły niejednego przedstawiciela innej narodowości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O na pewno by zaskoczyły. Może to chwilowe rozczarowanie, ale wydaje mi się, że nasza kuchnia ocieka tłuszczem w nie najlepszym wydaniu i wieprzowina w niej dominuje...

      Usuń
    2. Spróbuj Anglika poczestowac żurkiem, jajko ugotowane w zupie? Fuj obrzydliwe, a ogórki kiszone? Jak można jeść zepsute ogórki? Okropność!!!!!

      Usuń
    3. To można nie lubić kiszonych???

      Usuń
  21. chętnie przeczytałabym "słodkie życie w Paryżu" :) dziwię się, że jeszcze nie wpadła mi w ręce! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja niestety teraz cierpię na brak czasu. :(
    Chciałabym usiąść na kanapie z kubkiem herbaty i dobrą książką..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba cierpię na brak dobrej organizacji ;-)

      Usuń
  23. Mnie bardzo kusi to "Słodkie życie w Paryżu"- lubię takie książki bardzo klimatyczne. Dla mnie te książkowe pozycje to nowości, jakoś się na nie jeszcze nie natknęłam. Trzeba to koniecznie zmienić. Zawsze lepiej, jak ktoś nam coś poleci, bo mamy sprawdzoną recenzję ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Słodkie życie" też wyjątkowo lekko się czyta :-)

      Usuń
  24. To polecam "Paryż mój słodki". :D Książka rewelacyjna, aż się chce jechać tam do Paryża. Może przepisów tam nie ma, ale za to są podane restauracje, kawiarenki, piekarnie itd do odwiedzenia. :) To jak autorka opisuje smaki... Mmmmmm... aż ślinka cieknie :D
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystkie te książki chętnie bym przeczytała, zmieniłabym na chwilkę mój świat na inny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czytanie przenosi myślami gdzie indziej i dlatego można się zrelaksować, pod warunkiem, że nie mamy akurat pod ręką ciężkiej lektury :-)

      Usuń
  26. Właściwie to kuszą mnie wszystkie, pierwsza ze względu na te,, stare przepisy,, ;) druga, bo kocham Lebovitza i jego bloga :) a książki jeszcze nie czytałam....
    Trzecia, bo klimaty Włoch a w szczególności Toskanii są mi bliskie... To plan
    ,, książkowy,, na jesienne długie wieczory już jest, dzięki Gaju :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że książki okażą się w Twoim guście :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Ciekawe...Ja na początku myślałam że to tylko książki z przepisami ale widzę że nie tylko...:) Jak to ksiązki mogą zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to moje ostatnie odkrycie :-)

      Usuń
  28. Kiedy to wszystko nadrobic. Moj Boze, czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nigdy nie jesteśmy w stanie przeczytać wszystkich ciekawych książek, pewnie nawet gdybyśmy już nie musieli robić czegokolwiek :-)

      Usuń
  29. Mnie chyba najbardziej zaciekawiła druga książka, ale i tak jeszcze jej daleko do tego bym chciała ją przeczytać :) Nie lubię gotować, nie fascynują mnie podróże oraz nie lubię Francuzów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje nie lubię - u mnie to fantastyka i fantasy :P

      Usuń
  30. bardzo bym chciała mieć czas, żeby te inspirujące przepisy wcielać w życie. Ach, gorzka refleksja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tygodnia mam natłok tego typu gorzkich refleksji i chcę na urlop...

      Usuń
  31. Druga książka to mój faworyt, szczególnie jak przeczytałam, ze przepisy ociekają czekoladą! Mniami, zresztą genialny pomysł na książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, a dla mnie druga to bardziej rozrywka, nie przepadam za produkowaniem słodyczy, jeść mogę ;-)

      Usuń
  32. Byłam we Włoszech nie raz i jeszcze nie raz bym tam pojechała. ;] Dlatego najchętniej przeczytałabym właśnie "Codzienność w Toskanii". Kto wie, może ich odżywianie lepiej wpłynęłoby na mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety we Włoszech nie byłam, ale ich jedzenie bardzo dobrze brzmi ;-) Coś tam sobie próbuję przyrządzać i czuję, że mogłabym tam zamieszkać...

      Usuń