wtorek, 9 września 2014

Zaśluzowani

Dodaj napis
Śluz - bezbarwna, ciągliwa substancja wytwarzana przez gruczoły śluzowe zwierząt i człowieka występujące w błonie śluzowej (lub w jej sąsiedztwie) narządów wewnętrznych. Substancję tą organizm wytwarza po to, aby chronić powierzchnię śluzówek. Dlatego śluz pokrywa wszystko, co przełykamy, w tym wszystkie toksyny, które zdarza się nam wchłonąć. Staje się wtedy gęsty, lepki i mętny, aby móc je schwytać i wydalić z ciała.

Całkiem zgrabna teoria, prawda? "Zaśluzowaniem" zainteresowałam się na poważnie po mojej wiosennej batalii o drożność nosa (wspominałam o tym TUTAJ), kiedy to medycyna rozłożyła ręce, wydając werdykt, że niestety moją dolegliwość mogę jedynie wyciszać poprzez doraźne likwidowanie objawów, czyli: nie mogę oddychać i boli głowa - muszę połknąć kolejną pigułkę i zapuścić jakieś krople. Kiedy sytuacja robi się poważna - łykam antybiotyk.

Wiosna i lato przeminęły w tym temacie prawie bezboleśnie, popijałam herbatkę fix "Zatoki", czasami brałam coś na udrożnienie nosa albo coś przeciwbólowego, ale to wszystko była pestka. Jednak chłodniejsze dni są coraz bliżej. Skoro lekarze wyszli z tego po najmniejszej linii oporu, sama zaczęłam drążyć temat od innej strony. Przyznaję, że do takiego ujęcia problemu zainspirowały mnie teksty z blogu "Ania maluje", autorka miała trochę problemów zdrowotnych i w postach oznaczonych etykietą "zdrowie" pokazuje jak sobie z nimi radziła.

"Niech Twoje pożywienie będzie Twoim lekarstwem" 

Te m.in. produkty wpływają na wytwarzanie zbyt dużych ilości śluzu:

  • podgrzewany miód,
  • syrop glukozowo-fruktozowy
  • sardynki,
  • produkty pochodzenia zwierzęcego, a zwłaszcza wieprzowina,
  • mleko i produkty mleczne,
  • leki i substancje chemiczne,
  • cukier rafinowany,
  • orzeszki ziemne,
  • zboża i rośliny strączkowe
  • mąka kukurydziana
  • produkty głęboko smażone.
Zbyt duże ilości śluzu to idealne środowisko dla rozwoju bakterii, prowadzi do reakcji alergicznych, infekcji i problemów z oddychaniem. Wg G.P. Małachowa, człowiek nie podejrzewa, że człowiek może mieć w głowie 1-2 szklanki śluzu zgromadzonego w zatokach, które oczyszczają się po infekcjach wyjątkowo opornie. Śluz ten jest pożywką dla patogennej flory i stąd przewlekłe choroby. Na tę przypadłość nie ma żadnego leku chemicznego - po prostu trzeba oczyszczać organizm!

Kiedy system samooczyszczania organizmu nie działa sprawnie, kiedy jelito, wątroba i nerki są niedrożne, wówczas uruchamiają się kolejne kanały wydalnicze: jama nosowo gardłowa (częste przeziębienia, katar, smarkanie i charkanie), następnie zatoki, kanał słuchowy, oczy, pochwa lub prostata. Jeśli i to nie wystarcza, a my dalej odżywiamy się bezmyślnie, to włączają się dwa ostatnie kanały oczyszczania: płuca (chrząkanie i mokry kaszel) i skóra (wypryski i ropnie). Podobno odbywa się to w takiej dokładnie kolejności.

Objawy nadmiaru śluzu:
  • częste przeziębienia,
  • dużo śluzowatej wydzieliny z nosa, pochwy czy odbytu,
  • problemy z okrężnicą, oskrzelami i płucami,
  • gruby nalot na języku,
  • cellulit,
  • uczucie ciężkości,
  • sucha, matowa, szorstka skóra.
Uwaga! Wymienione wyżej objawy + gazy są także objawem występowania pasożytów w jelitach. 


Jedyną skuteczną drogą do pozbycia się nadmiaru śluzu jest stosowanie odpowiedniej diety i oczyszczenia organizmu. Proces oczyszczania odbywa się naturalnie, zaraz po tym, kiedy przestaniemy dostarczać organizmowi szkodliwe pożywienie - nasz organizm to maszyna, która poradzi sobie sama z niemal wszystkim, jeśli tylko zapewnimy mu odpowiednie warunki.

Pokarmy wspomagające oczyszczanie ze śluzu:

  • cytrusy - rozrzedzają śluz, 
  • dynia i pestki dyni,
  • pieczarki,
  • seler,
  • sałata,
  • kasza jaglana,
  • surowy miód,
  • papaja,
  • chińska kapusta,
  • rzepa,
  • rzodkiew,
  • cebula,
  • czosnek,
  • imbir,
  • ostre smaki (kapsaicyna),
  • kalafior,
  • brokuły,
  • ocet jabłkowy,
  • szparagi,
  • ananas,
  • gruszki.

Receptura z ziół:


  • jedna część nasion kozieradki,
  • jedna część nasion lnu,
  • jedna część nasion kopru włoskiego,
  • 1/4 części korzenia lukrecji (jeżeli naszą miarą była łyżka stołowa, to 1/4 łyżki).
Zalać wrzątkiem i parzyć 10 minut. Pić gorące.
Co do szczegółów przyjmowania naparu, to natrafiłam na różne zalecenia i tak w jednej recepturze zaleca się picie naparu raz dziennie, aż do ustąpienia objawów, w innej znów picie w dwóch porcjach przez 12 - 14 dni, w kolejnej mowa o 4 tygodniach...  Naprawdę nie wiem jak się ustosunkować do tych różnic. Z uwagi na fakt, że składniki nie są szkodliwe dla organizmu, można chyba dokonać dowolnego wyboru.

źródło
Śluz w gruncie rzeczy nie jest niczym złym, organizm wytwarza go jako naturalną ochronę, także przeciw kwasom, jako sposób ich związania i wydalenia z ciała. Jeżeli dieta przez dłuższy czas jest nadmiernie kwasowa powstaje zbyt dużo śluzu - lepkiego i gęstego. Rezultatem tego jest złe trawienie, zimne stopy i dłonie, zawroty głowy, zatkany nos, przekrwienie płuc i ciągłe odchrząkiwanie. W przypadku nadmiernej kwasowości ciało nie jest odporne na zarazki. Podsumowując: dobry stan zdrowia zależy od równowagi kwasowo-zasadowej, a tę jest w stanie zapewnić jedynie odpowiednia dieta! Wiemy jakich produktów się wystrzegać, a jakie powinny znaleźć się w naszym jadłospisie. Spróbuję jeszcze bardziej się przyłożyć do prawidłowego odżywiania, chociaż zauważyłam, że wystrzeganie się produktów mlecznych, cukru, mąki i chemii obecnie wcale nie jest takie proste i wymaga dużej dozy świadomości...

Na zakończenie jedno małe praktyczne przypomnienie: śluz z nosa to objaw, a nie przyczyna. Katar jest mechanizmem obronnym organizmu, wspomagającym jego oczyszczanie. Zamiast łykać tabletki hamujące katar (śluz się przecież nie rozpłynie, tylko przemieści w inne miejsce), pijmy dużo wody - może być ze startym imbirem, jedzmy cytrusy i ostre papryczki. Najlepszym rozwiązaniem jest spowodowanie, żeby cały katar po prostu z nas "zszedł".


84 komentarze:

  1. Hipokrates to był mądry facet mówiąc....niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem. Tak jak wspomniałaś.
    Sami się zaśmiecamy, a później dziwimy się skąd....ten problem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet ostatnio myślałam - jak tu się nie zaśmiecać? W sklepie jakikolwiek produkt weźmiesz do ręki, to w jego składzie pełno sztucznych dodatków. Należałoby się przestawić na prawdziwe, proste pożywienie, tylko czasami trudno je zdobyć...

      Usuń
    2. A jak chcemy je zdobyć to cena niektórych takich składników aż boli. Póki jeszcze nie zarabiam ciężko czasem coś takiego kupić. :(

      Usuń
  2. muszę to powiedzieć, bo ostatnio nie rozstaję się z chusteczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie! Pisałam, że w wakacje tragedii nie było, ale prawdziwe oddychanie na full to też nie jest. Ktoś wspominał o przegrodzie nosowej - moja jest prosta. Inna sprawa, że od dłuższego czasu uważam na to co jem, ale mąka, cukier czy konserwanty są trudne do unikania, jakimś cudem ciągle wpadają mi w łapki ;-)

      Usuń
  3. Sama mialam wiele problemow z przeziebieniami, ktore lekarze leczyli tylko objawowo, az w koncu wzielam swoje zdrowie w swoje rece: oczyscilam organizm (ja stosuje na zmiane sezonow kuracje glinka), wypocilam (zaczelam wiecej sie ruszac) i zaprzyjaznilam sie z czosnkiem (to naturalny antybiotyk) i dzisiaj moja odpornosc wzrosla. A swoja droga ze sluzu slimakow robi sie syrop na gardlo Helicidine (nie wiem czy znacie go w Polsce, ale we Francji gdzie mieszkam jest bardzo popularny). Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy moim trybie życia to aż dziwne, że jeszcze żyję ;)

      Usuń
    2. Piguła - widać masz dobre zdrowie, tylko się cieszyć, ja też nie chcę być tzw. "francuskim pieskiem", ale załamanie mnie dopadło i trzyma tak już kilka lat :-/
      Beatko - Kuracja glinką - muszę więcej o tym poczytać, bo nie słyszałam o takiej. O syropie też nie słyszałam, Boże, czy ja dałabym rady to przełknąć...? Już same słowa przyprawiają mnie o mdłości, brrr. Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Świetny artykuł!
    To prawda, że mając katar idziemy po coś co go zwalczy. Najczęściej kupowane są leki z Xylometazolinem, który działa objawowo. Przy dłuższym stosowaniu wysusza śluzówkę, a i to nie jest dobre.
    Do oczyszczania śluzówki polecam inhalacje gorącą wodą z kilkoma kroplami olejku eterycznego. Dobry jest olejek z drzewa herbacianego, bo działa przeciwbakteryjnie i odkażająco (ma jeszcze wiele innych dobroczynnych właściwości)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za rady :-) U mnie trochę pomaga też nawilżanie rhinopanteiną, albo polskim larimaxem. Ale w pierwszym kwartale to nałykałam się porządnie ibupromu zatoki i cirrusa, a lekarz jeszcze krople na sterydach kazał mi zapuszczać :-/

      Usuń
    2. Dobrze, że nawilżasz. Sterydy drażnią błonę śluzową po dłuższym czasie stosowania, więc nie powinny gościć stale w naszej apteczce.

      Usuń
  5. o kurcze, czy wszystko co smaczne musi być niezdrowe?:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda :-/ Ale w rozsądnych ilościach może nie zaszkodzi tak bardzo, zamiast pół bochenka chleba dziennie - 2 kromki, 1-2 ulubione michałki... Mleko na szczęście nie stanowi dla mnie problemu, nie przepadam, co najwyżej sery, tu już może być ból, ale przecież nie muszę się obżerać. Brzmi to uspokajająco ;-)

      Usuń
  6. Mam skrzywioną przegrodę i dla mnie katar i zatkany nos to codzienność. Zauważyłam, że po słodyczach i mleku jest gorzej, a po pikantnej potrawie leci mi z nosa woda. Czyli wszystko się zgadza z Twoim opisem. Szkoda, że nie umiem zrezygnować ze słodyczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, żebyś wiedziała jak ja jeszcze nie tak dawno pałaszowałam słodycze. W ubiegłym roku jesienią przymierzałam się do całkowitej rezygnacji, ale sama myśl, że nigdy nie poczuję smaku ulubionych łakoci od razu mnie zdołowała. Stąd coś tam podjadam, ale już bez uprzedniej rozpusty, tak średnio ze trzy cukierki dziennie. Widać, że to ciągle za dużo :'-/

      Usuń
  7. zgadzam się dużo wody, dla nas naturalnym lekiem jest miód, czosnek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I miód i czosnek nawet lubię, muszę zwiększyć dawki na jesień. Miód podobno najlepszy rozpuszczony w wodzie na noc i wypity dopiero rano na czczo :-)

      Usuń
    2. aż tak nie szalejemy, ale przemycamy gdzie się da w herbatce, na herbatniku:)

      Usuń
  8. I nie dowiedziałaś się tego od lekarza bo on leczy katar, a nie jego przyczynę. Nasze zdrowie w naszych rękach. Polecam bloga, który pokazuje jak odkwasić organizm , przez co zmniejszy się też ilość śluzu. Sama też stosuję taką dietę i alkaliczny styl życia.http://alkalicznystylzycia.blogspot.com/ Pewnie znasz tą stronę.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten blog, chociaż żałuję, że czytam tylko dorywczo, na bieżąco, jak zajrzę. Ale mam taki plan przeczytania go w przyszłości od deski do deski :-)

      Usuń
  9. czas kupić dynię na świeże pestki:):

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pestki to chyba też nie służą różnym pasożytom, które mogą się gnieździć w organizmie :-)

      Usuń
  10. nawet nie mam siły na ten temat się odzywać, ale co roku w okresie jesienno - zimowym mniej więcej 2 - 3 razy przeziębiam się. staram się dbać o siebie, zawsze odpowiednio się ubierać, ale to jest po prostu nieuniknione, może rzeczywiście czas przyjrzeć się temu, co jem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmyślam też nad zakupem colostrum (na odzyskanie odporności). Ludzie piszą, że działa, ale też nie wiadomo, czy opinie są rzetelne, czy może podstawione przez producenta. Ja to zawsze mam takie dziwne wątpliwości...

      Usuń
  11. Mi strasznie z nosa leci po pikantnych potrawach... nie wspominając o tym, że z rana non stop mam zatkany nos... oj chyba źle ze mną ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co się z tymi nosami dzieje, przecież to chyba nie jest normalne...?

      Usuń
  12. Oo, muszę Ci napisać, że kompletnie nie miałam pojęcia o tej sprawie. Spożywam dużo produktów, które wzmagają produkcję śluzu, ale w sumie z tej drugiej listy też jadam dużo rzeczy. Raczej panuje u mnie równowaga :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myślę, że dobrze, bo przecież głównie chodzi o zachowanie równowagi kwasowo-zasadowej. Jemy coś zakwaszającego, to staramy się też jeść produkty z drugiej grupy. A zwróć uwagę, że nie mając pojęcia o zdrowym odżywianiu, ktoś je co lubi, a lubi mięcho i bułeczki, ciągle pogryza ulubione słodycze bo po co sobie odmawiać, a warzywa? Tradycyjny plasterek pomidora do kanapki, czy to wystarczy?

      Usuń
  13. Nie wiem czy dietę mam odpowiednią, bo ja po prostu jem wszystko ( a i tak mam niedowagę swoją słynną XD)ale żadnych z tych objawów nie mam, praktycznie nie choruję, nie mam przeziębień...więc chyba wszystko jest ok.
    W ogóle, tak dziwnie może, ale muszę powiedzieć, że uwielbiam ślimaki i te na zdjęciach są urocze^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogłam się na te ślimaki napatrzeć :-) Gdyby nie moja trąba, byłoby wszystko OK, bo jeśli coś się dzieje, to zawsze od niej się zaczyna. Tak w ogóle to mam często wrażenie, że oddycham na "pół gwizdka". Dziwi mnie, że "medycy" nie chcą drążyć tematu, tylko idą w kierunku likwidowania objawów, prowadzi to do tego, że potrzebuję coraz więcej lekarstw. Kiedyś już wspominałam o tym, że gdybym z jakiegoś powodu znalazła się bez dostępu do lekarstw (przykładowo - wojna), to chyba nos naprawdę by mnie wykończył ;-)

      Usuń
    2. Bo likwidowanie objawów jest prostsze, wiesz, to tzw. stara szkoła medycyny, ale ja widzę, że młodzi lekarze są na szczęście coraz bardziej otwarci na pewne sprawy:) Poza tym....jako że wszędzie wietrzę spiski, tu widzę właśnie dochód firm farmaceutycznych :>

      Usuń
    3. Może jestem naiwna, ale naczytałam się ostatnio budujących opowieści, jak można odbudować zdrowie i kondycję organizmu za pomocą pożywienia i koncentruję swoje wysiłki na właściwym odżywianiu. Nie znoszę chodzić do lekarza i kiedy pomyślę, że miałabym przechodzić całą "nosową" historię od początku, to czuję wielką niechęć. Pożyjemy - zobaczymy jak to będzie...

      Usuń
  14. Ja chyba nie mam z tym problemu :) Czytałam kiedyś o tym śluzie na blogu Ani, zaciekawiło mnie, dlatego Twój wpis również chętnie przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musi być piękne - móc oddychać na 100%...

      Usuń
  15. Odpukać większych problemów w tym temacie nie mam.
    Ale artykuł bardzo ciekawy . Jak widać trzeba jednak bardziej uważać na to co zjadamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo - jak to mówią - człowiek sobie kopie grób widelcem i nożem ;-)

      Usuń
  16. Ciekawe czy papryczki chili pomogą na ten katar...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś, kto ma "normalny" nos na pewno poczuje poprawę. Moja córka taki ma i jest w stanie przetrwać każdy katar bez kropli, czasami bierze cirrus ze względu na szkołę (kiedy dokucza bardzo, a uczyć się trzeba) i nigdy nie narzekała, że nie może oddychać, katar jej spływa. Mój przypadek charakteryzuje się silnym obrzękiem śluzówek i to zupełnie inna bajka...

      Usuń
  17. Bardzo ciekawy artykuł, zwłaszcza w tym okresie kiedy przeziębienia i zatoki mogą dokuczać osobą wrażliwym.
    Podoba mi się lista z produktami wywołującymi zbyt duże 'zaśluzowanie", podzielę się z nią z drugą połową - niestety jego te problemy dotyczą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych produktów może nie to, ze musimy unikać, bo przecież trudno jest tak nagle zmienić preferencje żywieniowe, ale można jeść ich mniej i równoważyć spożyciem produktów z drugiej listy.

      Usuń
  18. Gaju, ja kiedys sporo o tym czytalam, takze i to, ze teorie odnosza sie najczesciej do ludzi wschodu. I spozywanie produktow mlecznych, byc moze ma na nich taki wplyw.
    Slowianie i Skandynawowie, maja jakies tam specjalne enzymy, dzieki ktorym mleko trawia i przyswajaja i nie "zaglucaja" sie. Oczywiscie wyjatkiem sa ludzie, z nietoleranacja glukozy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spotkałam się z tą teorią - jest ciekawa. Nie mam pojęcia czy trawię mleko, nie cierpiałam go "od małego" i z mlecznych przetworów z przyjemnością zjadam jedynie sery żółte i pleśniowe. A co z resztą produktów z kwaśnej listy? Też trochę czytałam na ten temat (nie tylko na blogu Ani) i wszędzie te same produkty się powtarzają, w sumie mleko też...

      Usuń
  19. A mnie boli gardło, zawsze w pierwszym tygodniu przesilam w szkole głos i dwa tygodnie choruję, a o nosie to nawet pisać nie będę!!!!!
    Dziękuję za tyle mądrości, może coś zastosuję!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mały, "głupi" nos, a jest źródłem prawdziwych problemów. Bo nie dość, ze głowa od tego może boleć, to jeszcze często zdarza się takie otępienie czy rozkojarzenie, bo przecież, kiedy człowiek oddycha najwyżej na pół gwizdka, to zwyczajnie tlenu mu brakuje.

      Usuń
  20. Gdzie ja bym pomyślała że odżywianie wpływa na śluz w nosie !
    Moja młoda ma czasem przez alergię, ale muszę zwrócić uwagę na to jedzenie, może da się zmniejszyć objawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś nie myślała, że kwasowego nie można brać do ust. Podobno ma go być w proporcji 80% zasadowe do 20% kwaśne :-)

      Usuń
  21. Post powala nieznanymi mi blizej i nawet dalej informacjami. Jednak zdjęcia ślimaków (które w tym roku zaatakowały mój ogród na skalę masową) mnie bardziej pochłonęły ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ze ślimaki wychodzą wdzięcznie na zdjęciach :-) Prawie jak koty!

      Usuń
  22. Śluzu w organizmie raczej nie mam ale od razu skojarzyło mi się z plagą ślimaków w moim ogrodzie. Wszędzie jest pozostawiona przez nich lepka ciecz.. nic przyjemnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten ich śluz to podobno świetna sprawa - synowi ostatnio podarowałam krem ze śluzu ślimaka na jego dziwną skórę na nosie (skaza białkowa - łakomczuch zawsze coś zje, czego nie powinien) i sama widzę zadowalającą poprawę :-)

      Usuń
  23. Naprawdę z wielką ciekawością przeczytałam Twój wpis i dał mi dużo do myślenia odnośnie mojej zwyczajowej diety. Chyba poczynię pewne eksperymenty w nadchodzących tygodniach. Dzięki wielkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :-) Powtórzę za Małgorzatą M - prawdziwa kopalnia wiedzy na ten temat znajduje się na blogu "alkaliczny styl życia".

      Usuń
  24. No to mi się teraz przydało :) Już wiem jak przygotować się na okres jesienny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto zainteresować się tematem bliżej :-)

      Usuń
  25. Mi chyba nie grozi bo dużo jadam kaszy jaglanej i kalafioru :) Ale jak przeczytałam o celulicie to aż mnie ciarki przeszyły...Walczyłam z nim ostatnie pół roku. Udało się choć trochę zostało ale tyle mi wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że jaglanka na razie niezbyt mi smakuje, muszę poeksperymentować z przepisami, może wreszcie znajdę coś dla siebie :-)

      Usuń
  26. Zafundowałaś nam niezłą ilość ciekawostek :D

    OdpowiedzUsuń
  27. I zagięłaś lekarzy :P
    Ja mam katar codziennie rano i czasem też o innych porach od jakiegoś roku z hakiem. Byłam dwa razy u lekarza, za pierwszym razem dostałam Alertec za drugim jakieś krople do nosa. Ani jedno ani drugie nie pomogło. Również rozkładam ręce i obiecuje sobie że wreszcie wezmę się w garść i pójdę do lekarza i się tym zajmę porządnie a nie dorywczo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będziesz miała więcej szczęścia... Mnie rozwaliło, że nie próbowali nawet poszukiwać przyczyny. Standardowe badania, wyniki i dziękujemy pani. Nie wiem czy ponownie narażać się na udrękę badań, bo mogłabym znaleźć innego lekarza, jednak nie wiem, czy jeszcze wierzę, że coś mądrego wymyślą...

      Usuń
  28. Na szczęście nie mam problemów ze śluzem :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się tylko cieszyć wypada :-)

      Usuń
  29. Jak zwykle rzeczowo, konkretnie i na bardzo ważny temat. Dobrze wiedzieć, że jest ktoś taki jak Ty, że człowiek przywędruje na Twój bloog i znajdzie poradę, odpowiedź i zgłębi wiedzę, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie opinie to miód na moją duszę :-) Dzięki!

      Usuń
  30. Na pewno dużo w tym racji, że podstawą jest odpowiednia dieta, ale z drugiej strony coraz mniej w to wierzę... Przestaniesz jeść jeden produkt, a zaczniesz jeść drugi i to znowu na coś innego będzie działać. Naprawdę trudno się w tym wszystkim połapać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię, bo sama widzę jak się zmieniają trendy w żywieniu - jak w modzie! Myślę, że to kwestia przekonania, czytasz jakieś słowa i czujesz, czy to do Ciebie pasuje, czy warto spróbować. Ja też nie robię takich rzeczy na siłę. Od dawna interesuję się nowinkami z zakresu zdrowia i odżywiania, ale za różne dziwne metody oczyszczania np. wątroby nawet nie zamierzam się zabierać :-)

      Usuń
  31. Ślimaki śliczne, ostatnio znalazłam dwa takie śliczniochy w lesie na grzybobraniu :)))
    Poruszony temat bardzo ciekawy.....problem póki co mnie nie dotyczy ale warto wiedzieć czego unikać by się nie pojawił :) pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na grzybobraniu to zwykle takie bez muszli znajduję :-) Myślę, że na co dzień warto zachowywać proporcje kwas-zasada, tym bardziej, że produkty z kwasami bez względu na teorię, do zdrowych nie są zaliczane.

      Usuń
  32. Ja mam problem ze śluzem, kiedy kupię perfumowany krem...kaszel i gula w gardle, to objawy alergiczne. Nie umiem zrezygnować w węglowodanów, ale lubię owoce, warzywa, a zwłaszcza cebulę.... daję dosłownie do wszystkich wytrawnych potraw i jem surową w sałatkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyżej w którymś komentarzu wspominałam, że w takim odżywianiu należy zwracać uwagę na proporcję produktów zasadotwórczych do kwasotwórczych 80 do 20, a więc nie jest tak źle, zawsze można coś ulubionego przemycić ;-)

      Usuń
  33. świetny post! bardzo przydatny, dziękuję!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się przydał :-)

      Usuń
  34. Ja na szczęście już coraz rzadziej choruje:), ale twoje rady się przydadzą. Ja też uwielbiam słodycze:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam sobie zrobić tej jesieni badania na cukier, do tej pory nie robiłam, a czwarty "krzyżyk" na karku to dobry powód do sprawdzenia takich spraw :-)

      Usuń
  35. Bardzo ciekawy wpis, ja tez uwielbiam samej drążyć kwestie zdrowego odżywiania.
    dla mnie cytryna jest owocem, który jem częsty. Nie tylko piję sok, ale i ją zjadam, pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, bo cytryna jest zasadowa. Spotkałam się z przepisami na kuracje sokiem z cytryny, ale sama nigdy takiej nie przeprowadzałam, bo nie wyobrażam sobie wypicia soku z 9 cytryn (albo i więcej), ale cytrynę również lubię i używam do napojów i zakwaszania potraw, sałatek, do ryb, śledzi. Limonka już mi nie smakuje tak bardzo :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  36. Pomocny wpis :) katar to także moja zmora, ale ja się przeważnie leczę kropelkami do nosa, czasami pomagają szybciej, a czasami dłużej trzeba pochodzić z chusteczkami do nosa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kropelkami to naprawdę lepiej uważać, moje problemy powstały być może po części przez kropelki. Byłam kiedyś od nich uzależniona i mogłam sobie wtedy tę śluzówkę rozwalić :-(

      Usuń
  37. W tym roku zauważyłam pewną bezdyskusyjną prawidłowość: przestałam regularnie biegać i pilnować się z jedzeniem odpowiednich produktów, przeszło lato i nastała jesień a ja ubolewam nad stanem swojej odporności :/ nie tylko chodzi o katar, kaszel itd. to chodzi o głupie bóle głowy, które biorą się znikąd czy łapanie wirusów od mojego przedszkolaka...
    Właśnie ostatnio zadałam sobie sprawę jak wielka siła jest w ruchu połączonym z racjonalnym jedzeniem - to jedyny lek na dobre samopoczucie bez skutków ubocznych! :)
    Świetny wpis! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Bardo żałuję, że tak późno na to wpadłam przez co też nabrałam niewłaściwych nawyków z którymi teraz muszę walczyć.

      Usuń
  38. Interesujacy post. Przewlekle zapalenie zatok przynosowych ma takie objawy jak wieczny katar, wtedy dieta nie wystarczy. Lekarze zazwyczaj sprawdzaja tylko zatoki czolowe i przegrode. Warto isc prywatnie do laryngologa i poprosic o tomografie komputerowa zatok przynosowych. Jesli jest opuchlizna czy duze przerosty czasem niezbedna jest operacja. Jesli tylko czesciowo zatoki sa niedrozne zazwyczaj wystarcza tabletki ziolowe na samooczyszczanie zatok (lek - Sinupret forte, suplement - zatoxin)i plukanie sola fizjologiczna lub preparatem Sinus Rinse w saszetkach. Tabletki ziolowe oczyszczaja zatoki wolno ale skutecznie likwiduja stan zapalny. Cirrus jest dobrym lekiem doraznym. Jesli niezbedna jest operacja a w zatokach jest ostre przewlekle zapalenie to likwiduje sie je stosujac tabletki oczyszczajace, plukanie zatok i steryd np kropelki Metmin. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Z tym łykaniem tabletk to fakt moża wiel leczyć naturalnymi metodami.
    Kaszel lecze miodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też skłaniam się ku naturalnym metodom, niestety, nie zawsze się da, chociaż chciałabym taki stan osiągnąć, by nie wchodzić do apteki po leki... Ale o czym ja piszę! Osoby w moim wieku to już nieraz biorą stałe leki: ciśnienie, cholestrol - to główne przyczyny. Od czasu, kiedy napisalam tego posta, stwierdzono u mnie jednak inną przyczynę zatykania się nosa, jest to obrzęk naczynioworuchowy śluzówki nosa. Zatkany nos podczas kataru uniemożliwia oczyszczanie nsa stąd stany zapalne. Zresztą na codzień też nie ułatwia życia. Tak więc chore zatoki już nieaktualne. Na pewno jest to coś zwiazanego z alergią, bo ulgę przynoszę leki od alergii. To już nie wiem co lepsze :-/

      Usuń