czwartek, 25 września 2014

Ostatnio przeczytane

Znajdź czas na pracę - jest to cena sukcesu. 
Znajdź czas na zadumę - jest to źródłem siły. 
Znajdź czas na zabawę - jest to tajemnica wiecznej młodości. 
Znajdź czas na czytanie - jest to studnia wiedzy. 
Znajdź czas, aby być wesołym - jest to droga szczęścia. 
Znajdź czas, aby marzyć - jest to dotknięciem gwiazd. 
Znajdź czas, aby kochać i być kochanym - jest to przywilejem bogów. 
Znajdź czas, aby się rozejrzeć - bowiem dzień jest zbyt krótki, aby być zapatrzonym jedynie w siebie. 
Znajdź czas, aby się śmiać - jest to muzyka duszy.
przysłowie Irlandzkie

W trakcie urlopu miałam więcej czasu na czytanie niż zazwyczaj i to właśnie wtedy pochłonęłam wszystkie prezentowane dzisiaj książki. Natomiast w ciągu dwóch tygodni od powrotu do domu nie przeczytałam ani jednej. Tym razem to ja zostałam pochłonięta i to przez banalne, codzienne życie. 

"Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głosy dziecięce" 
 Swietłana Aleksiejewicz


Na książkę składają się rozmowy z osobami, które w momencie wybuchu II wojny światowej były dziećmi w wieku od kilku do kilkunastu lat. Przedstawiają w niej swoje wspomnienia z pierwszego dnia wojny oraz okrutne obrazy z jej trwania. Większość rozmówców twierdzi, że wojna na zawsze zabrała im radość życia, ciągle nie potrafią się beztrosko uśmiechać. Niektóre wspomnienia są wspólne dla większości rozmówców:
  • kolumny uchodźców i krążące nad nimi niemieckie samoloty, siejące śmierć,
  • śmierć widziana dookoła, śmierć rodziców na oczach dzieci i dzieci na oczach rodziców, śmierć spowszedniała,
  • ukrywanie się przed nalotami - na cmentarzu, bo nie będą tu bombardować, a jednak...
  • pobieranie krwi od kilkuletnich dzieci dla niemieckich żołnierzy (wierzono, że krew dziecka szybciej przywraca zdrowie), takie dzieci zwykle umierały,
  • okrutna pacyfikacja wsi,
  • głód.
Książka wywołała u mnie lawinę emocji, tym bardziej, że praktycznie tuż obok, za  wschodnia granicą toczą się walki. Poczułam gniew na ludzi będących u steru władzy, którzy często bardzo łatwo skazują swoje kraje na stan wojny, na agresorów myślących tak naprawdę o swoim ego i swoich interesach. Zazwyczaj ci wszyscy  decydenci-pieniacze w czasie wojny siedzą bezpiecznie ukryci w swoich ciepłych norkach i niczego im nie brakuje, a prości obywatele realizują ich ambitne plany,  przelewają krew, poświęcają całe swoje życie ojczyźnie. Tak samo drażnią mnie "bohaterskie" wypowiedzi niektórych polskich polityków. 
Wojna to samo zło, obyśmy go nigdy nie doznali.









"Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii"
Rafał Tomański


Książka po prostu o Japonii, którą z przyjemnością przeczytałam, kolejna - po "Japońskim wachlarzu" Joanny Bator i "Życiu jak w Tochigi na japońskiej prowincji" Anny Ikeda. A. Ikeda prowadziła zresztą ciekawego bloga o Japonii (wygląda na to, że we wrześniu br. został przez nią skasowany...). Żałuję, że "Chryzantemę i miecz" Ruth Benedict oddałam do biblioteki ledwie zaczętą, ale takie wtedy nadeszły na mnie czasy, niesprzyjające czytaniu. Lubię dowiadywać się ciekawych nowinek o Japonii, aczkolwiek nie wiem, czy chciałabym w tym kraju kiedykolwiek zamieszkać...

"Kasia Bosacka cudnie chudnie. Żegnaj pulpecie"
Katarzyna Bosacka

Kto nie zna Kasi Bosackiej i jej programu "Wiem co jem i wiem co kupuję"? Z ciekawością wzięłam do ręki książkę o walce Kasi ze swoimi nadprogramowymi kilogramami i przeczytałam ją, ale bez większych zachwytów. Niczego nowego  z niej się nie dowiedziałam, a momentami wręcz mnie nudziła. Rozdział o wodzie wydaje się trochę niespójny, a może tylko ja odniosłam takie wrażenie... W mojej opinii książka może zachwycić osoby, które o odchudzaniu albo zdrowym odżywianiu jeszcze zbyt wiele nie przeczytały.






"Tajemnica wody - sekret młodości" Howard Murad


Książkę tę chciałam przeczytać od czasu, kiedy to pracowałam  nad postem "Przesuwamy granicę młodości". Jej autorem jest cieszący się światową renomą dermatolog i autorytet w dziedzinie procesów starzenia się organizmu. "Pokazuje, że najlepszym sposobem uzyskania zdrowia oraz bardziej młodzieńczego wyglądu  jest poprawa zdolności błony komórkowej do zatrzymania wody." Książka jest w zasadzie programem H. Murada mającym na celu przeciwdziałanie procesów starzenia.
Ileż tego typu książek przewija się przez nasze ręce, nawet niektórzy stracili już cierpliwość do serwowanych nam rewelacji i postanowili w nic więcej nie uwierzyć. Podchodzę do takich lektur niezmiennie z ciekawością pomieszaną ze sceptycyzmem. Nie zamierzam wierzyć we wszystko, co jest w niej napisane, ale niektóre patenty może warto zaadaptować do swego życia... Książki nie da się streścić w takim poście, dziś przedstawię jedynie Program Tajemnicy Wody w dziesięciu prostych krokach - skrótowo. Myślę, że w przyszłości poświęcę jeszcze trochę czasu ciekawostkom w niej zawartym, jak nie na blogu do na FB.

  1. "Zjadaj" wodę, by zapełnić swoje komórkowe zbiorniki. Pamiętaj: utrata wody jest powszechną przyczyną wszystkich procesów starzenia, chorób i zmarszczek.
  2. Korzystaj z suplementów diety zawierających składniki wzmacniające komórki. 
  3. Więcej się ruszaj, aby zwiększyć poziom wody komórkowej w mięśniach.
  4. Odkrywaj siebie na nowo.
  5. Delektuj się snem, by zatrzymać młodość.
  6. Spróbuj czegoś nowego. Rozwijaj swoje pasje i talenty.
  7. Dawaj siebie.
  8. Dbaj o swoją skórę. Pamiętaj: zdrowa skóra jest świadectwem ogólnego dobrostanu.
  9. Zrelaksuj się. Pamiętaj: trzymamy się z daleka od lekarzy w równym stopniu dzięki spożywaniu owoców i warzyw, jak i odrobiny leniuchowania.
  10. Ciesz się życiem. Pamiętaj: przemień resztę życia w jego najlepszą część.
A generalnie autorowi książki chodzi o to, że wypijanie każdego dnia osiem szklanek wody to zwykły mit czyli - nie pijmy wody, jedzmy ją. Dostajemy też szczegółowe instrukcje, co należy jeść, aby nasz organizm był należycie nawodniony. Ciąg dalszy na pewno nastąpi, ponieważ w tej teorii jest wg mnie dużo ciekawych informacji i rad, ale jak też widać na przykładzie dziesięciu punktów, dużo zaleceń brzmi znajomo.

I wreszcie...
"Beatrycze" Anonim
Co tu owijać w bawełnę - to po protu zwykły pornol. I tak bywa czasami...


70 komentarzy:

  1. Szeroka jest tematyka zaprezentowanych przez Ciebie książek :)
    Dla każdego coś dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko zwykłej powieści tu brakuje ;-)

      Usuń
  2. tyle książek czytam pól roku ;-)
    na urlopie przeważnie jedną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio "pożerałam" książki, ale na co dzień tyle spraw teraz mam do załatwienia, że zwolniłam tempo. A mój ukochany miesięcznik "Sens" od maja tylko kupuję i odkładam na półkę.

      Usuń
  3. mnie ostatnio pochłaniają blogi... nie pamiętam kiedy miałam książkę w rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez blogi i ja mniej czytam książek, samo prowadzenie bloga jest czasochłonne, a kiedy zacznę odwiedzać Wasze, to nauczona doświadczeniem ustalam limit czasowy, żeby nie zgubić się w czasie ;-)

      Usuń
  4. Ja coś nie czytam książek a powinnam.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei od zawsze czytam, to chyba mój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu :-)

      Usuń
  5. Oj, starzenie to wynik czegoś innego niż utrata wody. Nadmierne zatrzymywanie wody też nie jest zdrowe. Starzejemy się bo mamy coraz mniejszą aktywność enzymów naprawczych, uszkodzenia DNA od środowiska (np. UV), od grawitacji, od tego jak się odżywiamy itd. itd. Jeśli komórki zatrzymują mniej wody przez mniejszą zawartość np. kwasu hialuronowego czy proteoglikanów to też są to czynniki zewnętrzne, tj. działanie UV, sprawy z DNA, tym co jemy, a nie że pijamy za mało wody... Nie znam książki to nie będę mówić wprost ale robi wrażenie bardziej znachorstwa niż medycyny.

    Chowanie się na cmentarzu, cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę występować w obronie książki, ponieważ z całą pewnością nie mam takiej wiedzy jak Ty w dziedzinie zdrowia i trudno mi polemizować. Trudno też w kilku zdaniach wyrazić dobrą opinię na temat tego typu książki. Autor rzeczywiście uważa utratę wody przez komórki naszego ciała jako zapalnik do starzenia się organizmu i chorób. Popiera to różnymi dowodami, obserwacjami. Jednocześnie nie zaleca picia dużych ilości wody, co jest obecnie popularne, tylko spożywanie odpowiednich pokarmów i łykanie wybranych suplementów, które mogą wzmocnić błonę komórkową. Ta książka nie stanie się moją biblią, ale z wieloma poglądami autora intuicyjnie się zgadzam. Pewnie jeszcze kiedyś coś na ten temat dodam. Chętnie wysyłam książki, gdybyś miała czas i ochotę przejrzeć, to tylko napisz na kontakt :-)

      Usuń
    2. Być może opis źle oddaje sprawę :).

      Tak przy okazji, mój blog ma nowy adres :).

      Usuń
  6. tyle książek do przeczytania , tyle spraw do odkrycia..najważniejsze by każdy znalazł to co dla siebie..i czy my musimy się odchudzać, być szczupłą???chyba ,ze to zagraża zdrowiu a tak to po prostu bądźmy sobą!!!!
    Pozdrawiam Gaju..dzięki za wszelkie wizyty u mnie..one cieszą:):) ja takze tu zaglądam choć nie zawsze piszę;):))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chude to nie koniecznie piękne, myślę, że dobrze jest wyglądać po prostu zdrowo. Dziękuję za miłe słowa :-)

      Usuń
  7. Zaciekawiłaś mnie tą książką o Japonii... "Chryzantemę i mieczy" czytałam jeszcze na studiach, "Japoński wachlarz" cały czas mam na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem trochę jest słabsza od Wachlarza, pisana bardziej monotonnym językiem, ale mimo wszystko ciekawa, bo o Japonii, a Japonia dla mnie jest bardzo ciekawym krajem. Tak samo ciekawi mnie, co się takiego stało, że A. Ikeda zamknęła bloga. Na FB bardzo krótka informacja: https://pl-pl.facebook.com/nawsiwjaponii.

      Usuń
  8. ja muszę przyznać, że ostatnio nie sięgam po książki, ale podczas jesiennych wieczorów z pewnością to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jesień ma swoje sposoby na zatrzymanie nas w czterech ścianach ;-)

      Usuń
  9. Niestety ostatnio mam bardzo mało czasu na czytanie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kiedyś to się zmieni, ja już ten etap mam za sobą i teraz mogę czytać tyle ile zechcę tak naprawdę, a że czytam mniej to kwestia wyborów. Na przykład za dużo siedzę na blogach :-)

      Usuń
  10. a ja choćby nie wiem co, nie wyobrażam sobie dnia bez czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze nie wyobrażam sobie, jak ludzie przeżyli te wszystkie okropne rzeczy podczas wojny i jakie to były straszne i okrutne czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek dużo może przetrzymać, ale lepiej nie badać tych granic. Czasami mam wrażenie, że ludzie u steru władzy żonglują sobie wojną i pokojem, że to dla nich takie oczywiste, że bagnet na broń itd. Wojna uwstecznia narody, niszczy zabytki, cały dorobek kulturalny, no i ludzi niszczy. Aż żal mówić...

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Hahaha :-) Powodzenia!

      Usuń
    2. hehe dzięki, nawet się udało, ale pewnie dlatego, że byłam na wolnym ;]

      Usuń
    3. Właśnie, bo wszystko przez tą pracę ;-/

      Usuń
  13. Na razie brak mi czasu na książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze trochę może potrwać ;-) Wiem, bo przechodziłam przez podobne doświadczenia. Przy domu i dzieciach pracy nie braknie, a czasami jeszcze do drugiej pracy trzeba chodzić...

      Usuń
  14. Najgorzej odnaleźć się w szarej rzeczywistości po urlopie. Mnie również pochłania dzień codzienny a jeszcze do końca i tak wszystkiego nie ogarnęłam. Nie mam też czasu dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja co prawda już trzy tygodnie temu wróciłam, ale przyznaję, że dopiero w tym tygodniu udało mi się jako tako przeorganizować.

      Usuń
  15. Katarzyny Bosackiej nie znam, nie wiem kto to :D Fajna ta książka o Japonii, a nie wiem czy przebrnęłabym przez historie z czasów wojny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę o wojnie ciężko się czytało, tym bardziej, że na wschodzie trochę niespokojnie i co chwila ktoś nas straszy, że i nas może być gorąco. Nie oglądasz kultowego programu Bosackiej na TVN Style? ;-) Chyba na TVN Style, zawsze włącza mąż, a ja się dołączam...

      Usuń
  16. Ja ostatnio czytam książki przysłane z wydawnictw a więc "literatura obowiązkowa" Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które później recenzujesz? No tak, to życzę ciekawych pozycji :-)

      Usuń
  17. "Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głosy dziecięce" musi być poruszająca, z chęcią po nią sięgnę. Lubię takie książki :)
    Pozdrawiam ciepło Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest poruszająca i to bardzo, muszę przyznać, że autentycznie cierpiałam czytając te wspomnienia. I tych ludzi było mi żal i smutno mi było, że tyle tych wojen na świecie...
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  18. Pierwszą książkę bym chętnie przeczytała. Ostatnio nawet mam sny o wojnie, a to wszystko przez to co dzieje się tuż obok. Wojna przestała być dla mnie czymś odległym, po przeczytaniu takiej książki pewnie docenimy bardziej nasz spokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wyjeździe prawie nie oglądałam, nie czytałam wiadomości. Wracam, włączam TV, a tu powtarzają słowa Żyrinowskiego, że Putin już podjął decyzję o dalszej ekspansji na zachód i Ukraina nie jest ostatnia na liście. Zanim dotarło do mnie, że możemy być manipulowani, pierwsze moje uczucie po tej wiadomości to po prostu strach, głównie o dzieci, że w takim świecie przyszło im dojrzewać.

      Usuń
  19. Już same fragmenty książki "Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głosy dziecięce" mną wstrząsnęły, co dopiero będzie się działo w mojej głowie, kiedy przeczytam całą... Dziękuję, że zechciałaś podzielić się takim tytułem ;) Btw. ja od siebie mogę polecić np. "Wiadomość od nieznanej chińskiej matki", Xinran.

    Pozdrawiam gorąco! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie recenzję Twojej szybko przejrzałam - ale dramaty, jednak lubię takie książki. Dzięki nim dociera do mnie ile na tym naszym świecie się dzieje, gdzie dla nas często jedynym problemem jest konieczność podjęcia decyzji, jakie buty mamy sobie wreszcie kupić. Oglądałam kiedyś program o chińskiej polityce jednego dziecka. Przez to posunięcie wytworzył się też jeszcze jeden problem - kobiety mimo wszystko rodzą i oczywiście głęboko ten fakt ukrywają, boją się donosów. Przez to w Chinach rośnie pokolenie dzieciaków, które pod względem prawnym, dla państwa nie istnieją, nikt nie odnotował, że się urodziły, nie mogą iść do szkoły, pewnie w przyszłości podjąć legalnej pracy. Nie wyobrażam sobie tego...

      Usuń
  20. Swietne to przyslowie (musze sobie gdzies je zapisac) i ksiazka o wodzie - zapowiada sie ciekawie, ale Gaju przepraszam, ze troche nie na temat: Nominowałam Cię do nagrody Liebster Award, nie wiem, czy masz ochotę wziąc udział w zabawie, ale możesz przekazac dalej pałeczkę i nominowac 11 innych blogow (no i zadac nominowanym 11 wymyslonych przez Ciebie pytan). A jeżeli masz ochotę zmierzyc się z moimi pytaniami serdecznie zapraszam do mnie do wpisu: Liebster Award
    Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, czy wiesz, że to byłby już mój 7 raz? ;-) Oczywiście jest mi bardzo miło i postaram się jakoś to w najbliższym czasie rozwiązać, tyle, że chciałabym dać trochę wytchnienia czytelnikom, bo ostatnio ciągle tu serwuję wynurzenia o sobie...

      Usuń
  21. Kilka ciekawych propozycji :) Tej ostatniej muszę poszukać.
    Przysłowie też dobre. U mnie w takim razie post o "dotknięciu gwiazd" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaj adres na kontakt to Ci wyślę tę książkę - nie będziesz musiała odsyłać, podasz komuś dalej. Niestety jest tak perwersyjna, że moje koleżanki nie dały rady przeczytać do końca, więc decydujesz się na własną odpowiedzialność ;-)

      Usuń
    2. Już widzę, że się pomyliłam: chodziło mi o "Tajemnica wody - sekret młodości" Howard Murad, czyli przedostatnią. Ale dziękuję za chęć wysłania tamtej perwersyjnej;)

      Usuń
  22. Nie czytam tego typu książek, może warto spróbować ? Zazwyczaj pochłania mnie fantastyk. Ciągle ubolewam nad małą ilością książek w moim mieście, w rodzinnej miejscowości jest 2 razy większa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz - a ja z kolei z fantastyką mam na bakier. Najchętniej czytam książki, które pokazują mi mniej znane oblicza tego świata ;-)

      Usuń
  23. Twoje książkowe propozycje bardzo ciekawe, ja właśnie skończyłam czytać książkę z okresu powojennego "Wypędzony", bardzo ciekawa. Postaram się zapamiętać tajemnice wody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sprawdziłam - to powieść, już dawno nie miałam w rękach. Od następnej wizyty w bibliotece obowiązkowo 1 powieść!

      Usuń
  24. książkę Kasi Bosackiej przeczytałam, polubiłam się z nią, choć nie ze wszystkim się zgadzam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pewnie zauważyłaś - ja też. Jak wspomniałam - rozdział o wodzie to dla mnie chaos.

      Usuń
  25. Nie czytałem tych książek, ale też uważam, że powinno się sporo czytać. Nieważne, czy to wiersze, powieści czy poradniki. Ważne, że się czyta.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, czytanie poszerza horyzonty. Pozdrawiam!

      Usuń
  26. Proponujesz wiele ciekawych pozycji, lubię czytać, ale z czasem ostatnio u mnie krucho...pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te comiesięczne książkowe posty to także moja ewidencja - kliknę etykietę książki i mam wszystko na oku. Wcześniej wszystko co przeczytałam po pół roku odpływało w niepamięć. A dodatkowego konta na książki nie chciałam zakładać (np. Lubimy czytać), bo nie ogarniam kiedy mam za dużo kont na głowie. Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. I wzajemnie :-) A napój imbirowy piję wytrwale!

      Usuń
  28. Zszokował mnie dialog w którym brał udział chłopiec. widocznie nie wiedział a raczej mu nikt nie powiedział że ludzie mogą umrzeć z innych przyczyn niż tylko w sposób w jaki umierają podczas wojny. A co do wody. Woda zawsze miała i bęzie miała ważne znaczenie w naszym zyciu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilkuletnie dziecko śmierć zawsze kojarzyło ze strzałami, ale też zgroza, ze dla takiego dziecka śmierć była czymś naturalnym. Nasze dzieci często nie wiedzą co to jest...
      A wiesz, w tej książce o wodzie był taki fragment o tym, że autor dużo podróżował i zauważył, że w społeczeństwach cieszących się długowiecznością nikt nie nosi ze sobą butelek z wodą (tak jak to się u nas dzieje), ale za to dieta bogata jest w odpowiednie produkty spożywcze. I o to chodzi w jego teorii :-)

      Usuń
  29. To przysłowie irlandzkie bardzo mi się podoba. Wiele sensu i mądrości życiowej w nim jest, aczkolwiek ciężko znaleźć w życiu taki słoty środek, dzięki któremu będzie można równomiernie poświęcić czas na całokształt aspektów składających się na naszą egzystencję. A owa książka o wojnie powinna być faktycznie obowiązkową pozycją dla ludzi, którzy mają w swych rękach władzę i odpowiadają za życie milionów ludzi. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, znalezienie czasu na cokolwiek dodatkowego bywa trudne, czasami trzeba z czegoś zrezygnować :-/

      Usuń
  30. Fajne pozycje jednak u nas glownie przewijaja sie te dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci kiedyś urosną :-) I będzie czas na czytanie.

      Usuń
  31. stanowczo za mało sypiam i czytam ostatnio... ciągle gdzieś pędze, musze zatrzymać sie i nad tym pomyśleć... dzięki za chwile refleksji nad życiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwie dziedziny i ja chętnie bym podciągnęła, zaczynam się zastanawiać, czy praca na podstawie umowy umożliwia coś więcej niż zabezpieczenie podstawowych potrzeb po jej powrocie. W domu na okrągło coś, czasami musimy spędzać popołudnia poza domem, za mało czasu na sen, jeśli chce się robić coś więcej, co lubimy naprawdę (książki, blog, pisanie).

      Usuń