poniedziałek, 1 września 2014

Gdzie mieszka lęk

źródło
"Odwaga nie polega na braku lęku, ale na umiejętności działania mimo niego."  M. Juchnik

Lęk znają wszyscy, w zasadzie jest on częścią naszego świata, a życie ludzkie bywa przepełnione obawami, od których nie da się uciec. Jego niewielkie natężenie pomaga nam racjonalnie radzić sobie z życiowymi zadaniami, jednak lęk nieproporcjonalny do sytuacji lub nieustające zmartwienia wpływają negatywnie na normalne funkcjonowanie.

Lęk może budzić prawie wszystko: psy, węże, pająki, krew, bakterie, latanie samolotem, samodzielne podróżowanie, przebywanie w małych, zamkniętych pomieszczeniach czy bycie samemu w domu. Lęk to nadmierny, irracjonalny strach, nieproporcjonalny do przyczyny, która go wywołuje.

Jako, że lęk jest terminem wieloznacznym - o innym lęku mówią neurofizjolodzy, filozofowie czy choćby reprezentanci różnych szkół psychologicznych - nie będę tutaj podejmować jakichkolwiek dyskusji związanych z definiowaniem tego słowa, a skupię się na wyłącznie na objawach, które możemy u siebie zaobserwować w  związku z odczuwaniem lęku oraz sposobach na jego opanowanie. Jakby nie było, mam w tej kwestii trochę doświadczenia, niestety... Moje bogate w różnorodne doświadczenia życie, w pewnym momencie zaowocowało pogorszeniem stanu zdrowia, co pozornie wskazywało na różne dolegliwości, a okazało się objawami lęku uogólnionego, który wg statystyk dotyka około 10 procent populacji. 

Pojawienia się w naszym życiu lęku nie powinniśmy lekceważyć, może on być sygnałem niebezpieczeństwa, dlatego warto jak najszybciej stawić mu czoło: znaleźć jego przyczynę i poszukać rozwiązania  problemu, który ów lęk wywołuje. Czasami też pojawia się lęk nieuzasadniony  -  męczy, nie pozwala czuć się bezpiecznie i szczęśliwie. Taki lęk bardzo nas osłabia, dlatego koniecznie należy się z nim uporać, czy to korzystając z dostępnej literatury psychologicznej, czy ze wsparcia psychoterapeuty. Pozwoli to na przepracowanie trudnych doświadczeń, ponieważ zazwyczaj przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi właśnie w wydarzeniach z przeszłości, które skutecznie zasiały w nas ziarno niepokoju.



Wiele objawów, które pozornie kojarzą się różnymi chorobami, w rzeczywistości oznaczają, że dopadł nas lęk: 
  • przyspieszone bicie serca lub uczucie kołatania,
  • wzrost ciśnienia tętniczego,
  • poczucie omdlewania, zasłabnięcia,
  • zawroty głowy,
  • skrócenie oddechu,
  • trudności w przełykaniu, uczucie dławienia, ucisku w gardle,
  • suchość w ustach,
  • nudności, bóle brzucha, parcie na stolec,
  • częste oddawanie moczu,
  • pocenie się, mokre/chłodne ręce i stopy,
  • mrowienie i drętwienie
  • fale zimna i gorąca,
  • niepokój ruchowy, "miękkie nogi".
źródło
Żeby pozbyć się lęku tabletka nie wystarczy - ta może jedynie problem zagłuszyć, oddalić na jakiś czas. Mówi się, że aby pokonać wroga, najpierw należy go dobrze poznać, to samo odnosi się do lęku: niezmiernie ważne jest zrozumienie przyczyny jego powstania oraz systematyczna praca nad sobą. A ponieważ nasz lęk, jak większość emocji rodzi się z odpowiednich myśli (przekonań), więc znów musimy sięgnąć po sprytne sposoby pracy z umysłem. Oto kilka naprawdę skutecznych rad na jego opanowanie:

  • zaczynamy od rozpoznania automatycznych myśli - to one wyzwalają nasze emocje, a te wpływają na nasze działania, jeśli nauczymy się rozpoznawać które myśli wywołują u nas lęk i zamieniać je, tym samym wpłyniemy na pozostałe elementy układanki;
  • obawiamy się, bo nie jesteśmy pewni czy damy sobie z problemem radę - wystarczy uwierzyć w to, że uda nam się ze wszystkim poradzić, że jesteśmy bezpieczni, zawsze spadniemy na cztery łapy;
  • dla odczuwania pewności siebie ważne jest to, w jaki sposób się wypowiadamy: mówimy mogę, chcę, zamiast nie mogę (wtedy myślimy tylko o przeszkodach), mówimy decyduję się, zrobię, zamiast spróbuję (próbowanie oznacza furtkę a rezygnacje z celu), mówimy wynik, rezultat, zamiast porażka (porażka jest nacechowana negatywnie, zmniejsza motywacje, obniża nastrój), mówimy wybieram, chcę, zamiast poświęcam się, muszę (coś co nakazane powoduje wymówki i szukanie negatywnych cech zadania), nie mówimy zawsze, nigdy, nikt;
  • nastrój ma znaczenie - wydaje się nam, że w chwilach stresu możliwe są tylko uczucia negatywne, bo przecież nie pozytywne, tymczasem istnieje jeszcze stan neutralny czyli równowaga (spokój, relaks) i do tego stanu powinniśmy dążyć przeżywając lęk, możemy go osiągnąć poprzez metody kontroli oddechu czy relaksację;
  • duże znaczenie ma wizerunek siebie, zaakceptowanie swego ciała wraz z cechami, które wydają się nam wątpliwej urody, dzięki czemu wzrośnie nasza pewność siebie (znajomość swoich mocnych stron), która ma duże znaczenie w opanowaniu uczucia lęku, 
  • warto się zastanowić jakie koszty czy zyski ponosisz w związku ze swoim lękiem, one także mogą wpłynąć na naszą postawę w jego obliczu;
  • warto też być aktywną osobą, która wie, że rozwiązanie problemu należy do niej, nie czeka z działaniem, aż świat będzie dla niej bardziej przyjazny;
  • lęk odczuwają częściej osoby zestresowane, stąd ograniczenie czynników stresogennych jest kluczowe dla zachowania równowagi w każdym aspekcie życia;
  • większą tendencję do martwienia się mają perfekcjoniści - czy podołają wyzwaniu, czy wykonają zadanie idealnie;
  • gdy lęk niepokoi i utrudnia normalne życia pomaga rozmowa, nawet z samym sobą, wówczas emocje tracą na sile, skierowane na zewnątrz, rozchodzą się w przestrzeni i nie uciskają już tak bardzo duszy, wypowiedzenie swoich obaw na głos pozwala je uporządkować, przynosi ulgę, doświadczenie lęku zyskuje sens, albo go traci;
  • jeśli jesteśmy religijni, możemy swoje myśli czy słowa skierować do Boga;
źródło
Osoby martwiące częściej niż inni, tracą czas na analizowanie sytuacji, które tylko potencjalnie mogą nastąpić, opierając się na mało rzeczowych przesłankach. Nawet noszenia parasola w bezchmurny dzień może być dowodem na naszą lękliwą naturę. Mając dość życia z tym ponurym towarzyszem, podjęłam decyzję o wyzwoleniu i to była jedna z moich lepszych decyzji. Lęk przestał być bezładną, wszechogarniającą masą, został usystematyzowany, a kiedy się pojawia wiem, że potrafię go opanować. 

Lęk ogranicza, jeśli nauczymy się ograniczać lęk, wyjdziemy w końcu ze swego słoika  i zaczniemy żyć naprawdę (patrz: pierwsze zdjęcie mężczyzna w słoiku).
"Im większe w człowieku wewnętrzne rozbicie, poczucie własnej słabości, niepewności i lęk, tym większa tęsknota za czymś, co go z powrotem scali, da pewność i wiarę w siebie." - Antoni Kępiński

84 komentarze:

  1. bardzo nie lubię czuć lęk, bo to uczycie z którym ciężko sobie poradzić i znaleźć jego źródło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale niestety, to konieczność. Z lękiem nie da się normalnie żyć :-/

      Usuń
  2. No jakie to kurczę znajome...
    Długo, długo miewałam te wszystkie objawy, męczyłam się i nie dawałam sobie rady, aż w końcu ktoś mądry stwierdził u mnie nerwicę lękową...
    Paskudztwo przeokropne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podobna historia jak u mnie. Cieszę się, że podjęłam z tym walkę, zresztą największa walka odbywa się w głowie - pigułki to tylko mała pomoc i nie wszyscy dobrze się po nich czują.

      Usuń
  3. właśnie trzeba uwierzyć, że się uda :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :-) Wygląda na to, że od naszej wiary naprawdę dużo zależy.

      Usuń
  4. Gaja, spodziewałam się pełnej energii relacji z urlopu :)
    a tu post do przemyślenia. szczególnie u progu jesieni, która - z moich obserwacji - często sprzyja smutkom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że post był pisany jeszcze przed urlopem, więc rozumiesz - nastrój był taki sobie, w pracy dużo pracy plus obezwładniające upały, a tu końca nie widać ;-)
      Jesień na pewno pogłębia smutki, ale myślę, że post też trochę odsłania lęk z jego tajemniczej odsłony. Gościa da się jednak trochę rozpracować :-)

      Usuń
  5. Ja miałam mocne lęki nie dawno leczyłam depresję u psychiatry.Wiem co to jest i miałam różne objawy.Buźka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te objawy dla niewtajemniczonych naprawdę są mylące, bo z lęku może np. ostro boleć okolice wątroby, wystąpić problem z oddychaniem, boleć za mostkiem. Buźka :-)

      Usuń
  6. Bardzo lubię ten cytat, który zawarłaś we wstępie. Powtarzam go sobie w sytuacjach, które wydają mi się nie do przeskoczenia :)
    Spotkałam się też z rozróżnieniem między lękiem a strachem. Strach ma być naturalnym mechanizmem obronnym przed niebezpieczeństwem. A lęk ma często nieuzasadnione, psychologiczne podłoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zapoznaniu się z informacjami ogólnymi o lęku, pochodzącymi z różnych źródeł, zrezygnowałam z głębszego wchodzenia w temat, bo wydał mi się zbyt skomplikowany, a przynajmniej nie do opanowania w jednym poscie... W takich sytuacjach zawsze lepiej pisać o tym, co się wie na pewno, co się czuje :-)

      Usuń
  7. bardzo trafny wpis. wiele osób boryka się z różnego rodzaju lękami i są bardzo trudne do przezwyciężenia. głównie dlatego, że są tak irracjonalne, nie można przetłumaczyć sobie ich bezsensowności. warto udać się z tym do specjalisty, pozostawiony sam w sobie daje o sobie znać tak bardzo, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie każdy jest w stanie poradzić sobie z problemem samodzielnie, a kiedy odpuszcza, to cierpi nie tylko ta osoba, ale i jej najbliżsi nie mają lekko. Warto skorzystać z profesjonalnej pomocy :-)

      Usuń
  8. Świetnie znam to uczucie. Przez strach straciłem wiele lat i wiele pięknych chwil.
    Ale wszystko można pokonać. Jedyną możliwością pokonania strachu jest robienie tego, czego się boimy. Inaczej będziemy się bać całe życie..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też. Jedni robią to czego się boją jednym ruchem, inni trochę się skradają, ale grunt, to nie dać się opanować przez to irracjonalne uczucie. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  9. tylko głupi się nie lęka, wszyscy czegoś się lękamy, chyba najczęściej boimy się ośmieszenia albo niewiedzy co w konsekwencji prowadzi do ośmieszenia.

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak lęku to też pewna ułomność, ale czasami jest go z kolei za dużo :-/

      Usuń
  10. "Nie pójdę do nieba, bo mam lęk wysokości". Nawet nie wyobrażasz się jak dużo uśmiechu przyniosło mi przeczytanie tych paru wyrazów! :)
    Dziękuje bardzo. Super post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie ma to jak podwórkowi poeci ;-)

      Usuń
  11. Lęk towarzyszy mi codziennie, jak skaczą po łóżku, jak wspinaja się po drzewach, jak się tłukliśmy na ziemi itp...tego lęku raczej nie da się obejść :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki już los mamusi, ten lęk, troska o dzieci pewnie już nigdy Ciebie nie opuści. Potrafię nie spać w nocy, bo wiem, że córka wróci późno sama...

      Usuń
  12. Depresja spowodowana lękami to teraz bardzo częsta choroba. Nie mam żadnych poważnych lęków tylko takie codzienne, czyli o dzieci albo strach przed myszką, która weszła do domu i grasuje. Nigdy jednak nie wiadomo. Dlatego bardzo pomocne są pozytywne stwierdzenia i powiedzenia takie jak opisałaś. Pozytywne nastawienie do życia może zdziałać cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! I lepiej nie dopuścić do tego, żeby ponure myśli rozgościły się w naszej głowie, bo one chcą coraz więcej przestrzeni dla siebie. Ani się obejrzymy, a zawładną naszym życiem.

      Usuń
  13. Pamiętam, że jako dziecko bałam się panicznie ciemności. A dziś nie mogę zasnąć, gdy nie mam ciemno w pokoju. ^^ Obecnie raczej takich standardowych rzeczy, jak lek przed utratą dziecka, męża, rodziny. A zaraz... Są jeszcze robale. Blllleeeee...
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy nie czujesz, że lęk przeszkadza, nie powoduje przykrych odczuć w ciele, to myślę, że mieścisz się w normie :-)

      Usuń
    2. Kiedy widzę dużego robala np. taki karaczan- mam dreszcze, krzyczę by go ktoś zabił i zwiewam na krzesło.

      Usuń
    3. Hmmmm... Już na samą myśl mam dreszcze...

      Usuń
    4. Robale to dla mnie żaden problem, poza tym, że są obrzydliwe. Mam za to parę innych ;-)

      Usuń
  14. Bardzo często odczuwam lęk. Wtedy robię sobie na złość i stawiam mu czoła, zmuszam się do pokonania go. Pamiętam, że kiedyś na konkursie piosenki rozrywkowej zapomniałam tekstu. Powiedziałam, że nie zaśpiewam i wybiegłam. Od tamtej pory panicznie boję się śpiewania publicznie. Chcąc jakoś odegnać cienie przeszłości poszłam na rekrutację do szkoły muzycznej i zaśpiewałam tę piosenkę. Lęk był, ale zaśpiewałam całość (i tak się nie dostałam)! Odczułam pewną ulgę oraz częściowe zwycięstwo :D
    Myślę, że jeśli nie da się żyć w symbiozie z lękiem to trzeba go opanować, wziąć we władanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego zdania. Jedno sobie odpuszczam - lęk wysokości. Naprawdę na niego cierpię, wręcz mam zawroty głowy, więc przykładowo nie pojadę wyciągiem krzesełkowym, bo to zbyt przykre doznanie i naprawdę mogę się bez takiej atrakcji obejść :-[ Kiedyś chciałam z tym walczyć, ale kiedy dostałam zawrotów głowy będąc w połowie jakiejś prawie pionowej drabiny na skalnej ścianie, powiedziałam "koniec".

      Usuń
  15. o, post o mnie i dla mnie ;)
    moje lęki dla innych mogą wydawać się irracjonalne, ale ja mam nieprzyjemne doświadczenia, dlatego się boję.
    przykład: baardzo boję się psów. może to brzmi śmiesznie. kilka razy ugryzł mnie obcy pies, kiedy mieszkałam na wsi.
    innym razem, gdy szłam sama do szkoły podbiegł do mnie sięgający mi prawie do pasa pies. szczekał i podskakiwał, jakby chciał się na mnie rzucić. może to była zabawa? nie wiem. ja byłam przerażona i płakałam. pomogła mi jakaś obca kobieta, która akurat przechodziła. minęło już 11 lat, a ja nadal pamiętam jego czerwone oczy. i boje się psów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mieszkałam w dzieciństwie na wsi i pewnie dlatego nie lubię psów, a wręcz się ich boję, ponieważ w moich stronach mieszkańcy pozwalali swoim psom biegać wolno, a do tego jeszcze dochodziły bezpańskie psy i nie raz miałam przeprawę. W dodatku, w moim domu psa nie było, bo ojciec nie chciał. Teraz, kiedy przyjeżdżam w odwiedziny do mamy, widzę, że niewiele się zmieniło. Psy ciągle wybiegają na drogę i chcą obgryzać kostki, mimo, że za coś takiego właściciel może otrzymać mandat. Ale wiadomo, nikt na sąsiada na policję nie doniesie, więc hulaj dusza - piekła nie ma.

      Usuń
    2. Nieidealna perfekcjonistka to wcale nie śmieszne, bo ja co do psów mam to samo i nikt tego nie zrozumie, jak to jest......

      Usuń
  16. Coś dla mnie. Kurcze ja ostatnio mam dużo lęków. Strach przed kierowaniem autem. I nie moge się go pozbyć. Niestety mieszkam w dużej odległości do sklpów więc musze ten lęk pokonać. Boje się też psów latających luzem których nie znam. Eh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To również moje lęki :-) Na razie prowadzić nie muszę, ale po przeprowadzce na wieś będę musiała wziąć się w garść, bo tam bez auta nie nie da rady... Pocieszam się, że ruch drogowy jest śmiesznie mały, zdarza się przejechanie 20 km bez spotkania z innym uczestnikiem ruchu ;-)

      Usuń
  17. To jest fakt, że jeśli pielęgnujemy lęk, zamiast zwalczyć jego przyczynę skutecznie utrudni nam życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kreatywny umysł dostarczy nam coraz to nowych pożywek dla lęku. Porównałbym sytuację do wdepnięcia w bagno, jeśli nie wyjdziesz z tego "z głową", to będziesz zapadał się coraz głębiej.

      Usuń
    2. Dokładnie. Im bardziej karmimy lęki tym stają się większe...

      P.S. Nominowałam Cię do udziału w libster blog award :)
      http://networkerka.blogspot.com/2014/09/libster-blog-award-czyli-kilka-faktow-o.html

      Usuń
    3. Miło mi to czytać :-)

      Usuń
  18. A ja się boję zamkniętych ciemnych pomieszczeń. Nie wsiądę sama do windy. A to wszystko dzięki mamie. Uszyła mi kiedyś sukienkę, która była już na początku na mnie za ciasna. Ubierała mnie w nią na siłę bo ładnie wyglądałam jej zdaniem . Jednak ściąganie tej sukienki było dla mnie męką, zawsze się blokowała na ramionach i ja ze ściśniętymi ramionami i głową w szmacie piszczałam ze strachu. Dziś poza wspomnianym lękiem nie noszę...golfów, półgolfów, nic co nie ma rozpięcia pod szyją lub dekoltu. Gdy jej kiedyś o tym powiedziałam, to mnie wyśmiała. Sama jestem matką i nigdy bym swojego dziecka nie narażała na takie katusze, piz....bym szmatę w kąt a nie wciskała na siłę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jak sobie myślę, moja niechęć do prowadzenia samochodu też może wywodzić się z dzieciństwa. Ojciec miał motor i pamiętam, że jeździliśmy tym motorem we trójkę do kościoła: tatuś, mamusia i córeczka przed tatą (! ale to była wieś lata 70-te...). Pamiętam, że potwornie bałam się tej jazdy i zawsze darłam się wniebogłosy, czułam jak od baku przenoszą się drgania na moje ciało, to było okropne, a im nie przyszło do głowy, żeby dać mi spokój w sytuacji, kiedy się boję.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  19. To już wiem dlaczego towarzyszy mi tyle lęków - jestem perfekcjonistką :/ Wiem, że trzeba czasami odpuścić, że nie da się wszystkiego robić na tip-top, ale to trudne jak jest się osobą poukładaną, rozważną itd. Poza tym parę innych określeń też do mnie pasuje więc nic dziwnego, że dzieje się jak się dzieje heh Muszę skorzystać z Twoich rad ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie dzieje się bez przyczyny, najważniejsze, żeby lęk zauważyć, być go świadomym, bo można też bać się nieświadomie, jak przekonałam się na własnej skórze...

      Usuń
  20. Ja jestem bardzo lękliwa i często się zamartwiam na zapas:))próbuję a tym walczyć ale z marnym skutkiem:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skutki nie zawsze są zadowalające, ale lepiej walczyć niż stać się ofiarą własnych lęków. Pozdrawiam!

      Usuń
  21. U mnie lęk często występuje ze stresem, właściwie to baaardzo często. By najmniej ja to tak odczuwam.
    Uczucie lęku jest.. śmieszne. Chociażby ostatni mój przypadek. Tatralandia (aquapark na Słowacji), mnóstwo zjeżdżalni, na jednej prawie pionowy zjazd (wtedy tak mi się wydawało), ale zjechałam, bo lęk łączy się również z adrenaliną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo podobne uczucia, nie wiem, czy w praktyce potrafiłabym je odróżnić... I rzeczywiście, często już po wszystkim chce mi się z siebie śmiać ;-)

      Usuń
  22. Boje sie latac samolotem. Innych lekow na szczescie nie mam:))

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie to napisałas, warto byc aktywną osobą, ktora wierzy, że sprosta, a wtedy (przynajmniej u mnie) lęk przechodzi w działaniu. Natomiast teroryzuje mnie czekanie. Dorzucę fajne hasło, ktorym zawsze się motywuję: niemożliwe zostaw Panu Bogu, a sam zabierz się za to, co możliwe. Pozdrawiam beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lęk czasami wręcz paraliżuje, trzeba zawsze w takiej sytuacji mieć w głowie jedno: to co czujesz to zwykły lęk, przełam go teraz. Oczywiście wszyscy wiemy, że mówienie czy pisanie przychodzi najprościej, ale mimo to zawsze próbujmy wziąć się w garść - nawet jeśli czasami się nie uda, to nic. Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Poruszyłaś bardzo mi "bliski" temat... Gdyby nie atak nerwicy lękowej i kilkumiesięczna depresja dziś nie byłabym taką optymistką, tak, naprawdę. Wiem, że to brzmi zaskakująco, ale zaczęło się od potężnego trwającego wiele tygodni lęku, który strawił dużą część mnie, tę gorszą część począwszy od zbędnych kilogramów, których straciłam 25 w ciągu 2,5 miesiąca właśnie przez trwanie w stresogennej, lękowej sytuacji po zmiany w postawach życiowych: kiedyś byłam lękliwą, narzekająca i marudzącą myszą, a dziś bliżej mi do młodej, głodnej życia lwicy... jednak do dziś uważam pomimo jego "zasług" w moim przypadku, że lęk to wróg Naszego ciała i umysłu, jego atak długo "odchorowywałam", ale udało się... Znakomity jest ten Twój tekst i nawet nie masz pojęcia jak bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie moja droga przebiegała bardzo podobnie. Dużo już zrobiłam, ale dużo jeszcze przede mną. Jednak najważniejsze, że apetyt na życie powrócił :-)

      Usuń
  25. Ja niestety należę do osób lękliwych a bardziej martwiących się na zapas. Przez to wiele rzeczy mi nie wychodzi, ciągle siedzę myślę i się zamartwiam... ciągle o wszystkich nawet o obce osoby spotkane na ulicy. Wiem, że trochę przesadzam, ale bardziej boje się o innych niż o siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówi się, że martwienie się to modlitwa o to, czego nie chcemy ;-)

      Usuń
  26. :) ostatnio przerabiałam ten temat ze znajomymi.. cóż źródła lęku są różne tak jak napisałaś warto przyjrzeć się im, ja myślę , że boi się nasz wewnętrzne dziecko nie dorosły, bo dziecko nie może nie potrafi, dorosły zawsze da radę, znajdzie sposób.
    przestałam projektować co będzie, nie straszę się na zapas, nie ma sensu, nigdy nie wiadomo co będzie, dlaczego ma być źle, wole być na bieżąco w moim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Moje doświadczenia nauczyły mnie, żeby cieszyć się chwilą która trwa, nie martwić się na zapas. Teraz jest dobrze, więc jestem spokojna, a kto wie co będzie jutro? Strach ma przeważnie wielkie oczy :-)

      Usuń
  27. Kawałek zycia mi zajęło ujarzmienie własnych lęków, dzieki temu polepszyła się jakość mego zycia, moja biedna mama ciągle walczy z potworami swojego umysłu, pracuję nad nią, ale ciężko idzie... Lęk to wróg nr 1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się zauważyć, że niestety wielu z nas miało z paskudnym lękiem do czynienia. To przez niego trwamy w ograniczeniach, niestety życie nie zawsze było kolorowe i konsekwencje są :-/

      Usuń
  28. Ja niczego się nie boję, choćby niedźwiedź, to dostoję....
    A poważnie, to coraz mniej zaczynam się przejmować i coraz mi z tym lepiej. Jak mnie dopada lęk i zwątpienie, mówię sobie "Przecież świat się nie zawali.." i jakoś od razu się nie stresuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne rozumowanie :-) Bo świat się przecież nie zawali. Pomocne bywa też zapytanie siebie, co najgorszego mogłoby się stać i jaki wpływ będzie to miało na moje życie.

      Usuń
  29. To prawda lęki towarzyszą nam całe życie.... Z doświadczenia wiem, że można je trochę okiełznać... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno :-) Gorzej jeżeli lęk jest chorobą, wtedy nie jest już tak prosto... Ale i tak warto starać się wyjść na prosto, nikt nie powiedział, że zawsze musi być łatwo. Pozdrawiam!

      Usuń
  30. (Po) ważny temat poruszyłas i super rady jak sobie radzić ze swoimi lekami. Moje lęki są różne, te błahe np. boję się żab i pająków oraz dentysty, te bardziej poważne ( i tu lęk bywa naprawdę silny..) boję się choroby ( rak) śmierci bliskich mi osób ( może dlatego, że wielu już straciłam...przeraża mnie ta niemoc, bezradność jaka nam towarzyszy w obliczu choroby i śmierci, wówczas czuję trudny do nazwania niepokój i fizyczny ból w klatce piersiowej) boję się samotności i chyba.... starości ( przeraża mnie pędzący czas...) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj podczas spaceru (piękna, słoneczna pogoda przywitała mnie po powrocie z urlopu!) właśnie myślałam o tym, jakim szczęściem byłoby pozbycie się tego CH......A raz na zawsze, co do grama!

      Usuń
  31. "Nigdy" i "zawsze" to mocne słowa. Dużo ogłaszają i obiecują, a ciężko spełnić takie obietnice...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak działają podczas ostrej wymiany zdań ;-)

      Usuń
  32. Świetny post. Przeczytałam z zainteresowaniem. Wiesz, to są sprawy złożone. Ja potrafię wiele rzeczy sobie wytłumaczyć, zrozumieć, ale niektóre są nie do przeskoczenia.
    Mam lęk przed pająkami. Niestety tego nie potrafię zwalczyć. Ale widzę, że życie dokłada mi następne. Np. alergię na niektóre produkty w tym na leki. Teraz boję się zażyć jakąkolwiek nieznaną tabletkę, bo znów mogę znaleźć się na pogotowiu. Zdarzyło mi się to dwa razy. To są moje największe lęki.
    Widać do nieba nie pójdę, ponieważ mam też lęk wysokości.
    Uwierz mi, że chcę, żeby pozbyć się takiego balastu, jakim jest strach przed w/w fobiami, ale .... Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! Ja już dawno przestałam myśleć, ze kiedykolwiek uda mi się pozbyć całego cykora, ale odpuszczać też nie zamierzam :-)

      Usuń
  33. Potwory emocjonalne wszyscy mamy w sobie, tylko różnie sobie z nimi radzimy. Świetny wpis Gaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Myślę nawet, że jeśli zdajemy sobie sprawę z własnych ograniczeń to już duży plus. Najgorsze jest wtedy, kiedy czujemy, że coś nie gra, ale nie wiemy o co chodzi.

      Usuń
  34. Obecnie czytam książkę, którą można bardziej zaliczyć do naukowych i pisze w niej, że stres (który przecież jest wywoływany również lękiem) może działać na organizm tak samo jak wypalenie kilku paczek papierosów dziennie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię w to, po ciężkim dniu czujemy się przecież jakby coś po nas przejechało. Ja zwykle potem muszę "traumę" odespać.

      Usuń
    2. Ale ciężki nie oznacza zawsze stresujący ;) ja często po "dobrze przeżytym" dniu czuję się zmęczona ale szczęśliwa :)

      Usuń
    3. Ale ja go właśnie w tym kontekście użyłam ;-)

      Usuń
  35. To jedna ze stron człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile wszystko jest w normie, to na pewno :-)

      Usuń
  36. Niestety również należę do osób raczej neurotycznych - często nękają mnie takie mniej lub bardziej uzasadnione lęki. Również walczę z tym, bo utrudnia życia. Jednak to nie jest łatwe i warto czasem przeczytać np. taki wpis, by przypomnieć sobie o problemie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego sama codziennie zaglądam w różne miejsca, z myślą, ze może coś ciekawego wpadnie mi w oko, coś się przypomni. Dużo tematów mamy w głowie, tylko należy je od czasu do czasu odkurzyć ;-)

      Usuń
  37. nie jestem jakoś szczególnie lękliwa, ale jak już mnie jakiś lęk dopadnie... ciężko jest nauczyć się walczyć z lękami i trzeba mieć do tego dużo cierpliwości... poza tym na pewno dużo łatwiej jest, gdy ma się kogoś do obgadania lęku, rozsądny głos kogoś innego może nie od razu do nas dociera, ale myślę, ze jakiś ślad zostawia :)
    poza tym myślę, że na lęki bardzo dobrym lekarstwem są pasje... można zająć głowę czymś, co sprawia nam przyjemność zamiast tym co jest najczarniejszym scenariuszem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo w tym racji. Zaangażowanie w pasjonujące zajęcia rzeczywiście pomaga, a z bratnią duszą na pewno raźniej :-)

      Usuń