poniedziałek, 29 września 2014

By energia lata została na dłużej

Lato w tym roku zakończyło już swoją działalność, zostały po nim zdjęcia, wspomnienia oraz tak zwane "naładowane akumulatory". 

Dzielę lato na dwa etapy:
  • pierwszy upalny, wtedy zanika u mnie wszelka aktywność, cieszę się, że w pracy mam klimatyzację i mogę tam spędzić 8 godzin, w domu ciągle pracuje wiatrak, a okna zamykamy tylko na czas burzy,
  • drugi umiarkowany, wtedy wracam do życia, zaczyna się on około 15 sierpnia i jest to dla mnie ulubiony czas na urlop - mogę wypoczywać aktywnie nie kąpiąc się we własnym pocie, podczas drugiego etapu rozpoczynam również przerwane przez upały bieganie czy jazdę rowerem.
Pomimo, że nie lubię upałów, to staram się nie narzekać i spędzam ten czas tak, żeby jak najmniej mi dokuczały. Dużo odpoczywam, leżakuję na plaży - ale najczęściej w półcieniu, chodzę boso i cieszę się z powiewu wiatru czy boskiego wieczornego powietrza oraz rześkich poranków. Czas płynie wolno i leniwie, nie pędzę nigdzie, w nosie mam napięty terminarz, po prostu nie mam na to siły. Wcale się nie dziwię, że niektóre kraje, gdzie klimat jest gorący, kultywują zwyczaj sjesty - popołudniowej przerwy w pracy na zjedzenie posiłku, odpoczynek czy krótką drzemkę. Dopiero kiedy w połowie sierpnia temperatura zaczyna spadać, z każdym dniem mam więcej energii.

Boso ;-)
Mimo pewnych niedogodności kocham lato i myślę, że moje akumulatory (cokolwiek to oznacza) o tej porze roku naprawdę się ładują. Teraz, kiedy możemy już obserwować pierwsze oznaki zbliżających się zimnych i ciemnych pór roku, myślę o tym jak sprawić, by dobrego samopoczucia i energii wystarczyło mi jak najdłużej. Dość mam już bycia niedźwiedziem marzącym tylko o tym, żeby przetrwać sezon jesienno-zimowy w jakimś przytulnym, ciepłym miejscu, a najlepiej zwinięta w kłębek pod ciepłą kołderką.

Już wspominałam, że nie przepuszczę żadnej huśtawce?
Niestety mój fotograf trochę nawalił  (ujęcie huśtawki oczywiście!)

Każdy ma swój sposób na zatrzymanie energii lata - robienie przetworów, mrożonek, kompozycji z suszonych kwiatów, pielęgnacja opalenizny by trwała jak najdłużej czy zakładanie kolejnego albumu ze zdjęciami z wakacji. Zależy co komu odpowiada. Ja ze swojej strony polecam kilka czynności, które spowodują, że ponura aura zejdzie na dalszy plan, gdyż w nasz umysł zajęty będzie zupełnie czym innym.

Tygrzyk paskowany - nie łatwo znaleźć go na łące, ale mi się udało.

Wychodźmy jak najczęściej z domu, rozglądajmy się dookoła i z uwagą kontemplujmy złoto-czerwony obraz jesieni, jeśli mamy w pobliżu las idźmy tam poprzytulać się do drzew, albo po prostu pobyć wśród nich. Natura odpręża i uspakaja, odwrotnie działa ulica czy blokowiska.

Efekt jednego krótkiego spaceru dookoła podwórka u mamy
A u nas po Bydgoszczą grzybowa posucha...

Bądźmy dla siebie dobrzy, nie odmawiajmy sobie przyjemności, nie podejmujmy wyzwań ponad siłę, w przeciwnym wypadku surowość obyczajów w połączeniu z surowością aury może ściągnąć na nas jesienną chandrę, a przynajmniej na mnie na bank tak to działa.

Nagradzajmy się nawet za drobne sukcesy, nagroda zawsze poprawia humor. Ja  na przykład nagradzam się za bieganie, nie przypuszczałam, że taki mały podstęp może  zdziałać cuda - moja ostatnia nagroda to książka Reginy Brett "Bóg nigdy nie mruga".

Kogut ze swoim stadkiem - nieodłączny element wsi.

Żyjmy pięknie - na przekór jesiennej szarudze za oknem - niech nasz dom będzie jasny, przytulny i ciepły. Odpowiednie oświetlenie, w tym świece, pomogą nam wytworzyć taki klimat. Do tego dołóżmy ulubione zapachy (kiedy wiosną ociepla się na dworze, świeczki i woski tracą dla mnie swój urok) i może jakieś nowe ciekawe ozdoby do domu. Od grudnia można już powoli wprowadzać świąteczne klimaty, co też odwróci naszą uwagę od szaro-burej rzeczywistości późnej jesieni.

Konik polny, ale jakiś taki blady...

Wychodźmy z domu by spotykać się z ludźmi i realizować swoje marzenia. Towarzystwo i śmiech są niezastąpionym antidotum na brak energii i przygnębienie. Nawet jeśli początkowo nie mamy ochoty opuszczać czterech ścian, bo ciemno, zimno i mokro, to gdy już się przemożemy i to zrobimy, z pewnością poczujemy się fantastycznie.

W ogóle wychodźmy jak najczęściej, w każdą pogodę, bo jak mówią - nie ma nieodpowiedniej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania. Łapmy jak najwięcej światła i ruszajmy się. Ruch wyzwala endorfiny, wyraźnie to czujemy po każdym wysiłku. Wraz z powrotem z urlopu znów rozpoczęłam bieganie (tak to szumnie nazywam!), mam nadzieję, że regularne przebywanie na świeżym powietrzu wzmocni mój system odpornościowy i naładuje energią.

Długie zimowe wieczory to też czas na realizację marzeń na które latem brakowało nam czasu (więcej czasu na blogowanie, czytanie książek, a może kurs jogi...). Czynności wykonywane z pasją sprawią, że mniej się będziemy skupiać na nieprzyjaznej aurze, bo kto najczęściej rozmawia o pogodzie? Ci którzy nie mają innych tematów!

Ach te letnie klimaty!

Wszystkie prezentowane tu zdjęcia zrobiłam latem. Teraz, kiedy je oglądam, wspomnienia faktycznie odżywają, oby to działało jak najdłużej, ponieważ mam jedno postanowienie - nie zamierzam w tym roku narzekać na zimę!

88 komentarzy:

  1. Tygrzyk wygląda cudownie :)) Nigdy go na żywo nie widziałam, tylko na zdjęciach.
    Masz rację z tym wychodzeniem. Trzeba się ruszać, nawet zimą można biegać, czy chodzic z kijkami, są zresztą imprezy biegowo - kijkowe, można w nich brać udział, a wiosną odebrać nagrodę - medal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tygrzyków zawsze było pod dostatkiem w moich starych stronach, a teraz musiałam się porządnie naszukać. Takie wielkie pająki naprawdę mnie fascynują, chociaż lepiej, żeby na mnie nie właziły.
      Kiedy aura coraz marniejsza często nie chce ruszać się z domu, a takie zimowe kursowanie dom - praca -dom bywa przysłowiowym gwoździem do trumny. Wiem to z doświadczenia, myślałam, że ostatnia zima wykończy mnie psychicznie. Zamiast żyć tu i teraz, bez przerwy myślałam o nadejściu wiosny.

      Usuń
  2. W tym roku też zamarzyły mi się sjesty w ciągu dnia. Cały najgorętszy okres spędziłam w pracy, bez klimy...
    Zazdroszczę tej huśtawki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej pracy klimatyzację mamy od dwóch lat, wcześniej pracowały dwa wiatraki przy oknach i drzwiach otwartych na oścież. Papiery fruwały, a pot i tak ściekał po plecach. A huśtawka stała przy naszym hotelu, kiedy tylko nie było dzieci w pobliżu, to od razu się do niej dorywałam. W przyszłości chcę taka samą, a nie taką dla dam - w formie wiszącej kanapy :-)

      Usuń
  3. a ja lubię upały, po 15 sierpnia zaczyna się już dla mnie w zw. z tym z reguły jesień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak naprawdę, to wtedy mamy jeszcze kawał lata przed sobą :-) Musisz przyznać, ze w tym roku było znośnie aż do kalendarzowej jesieni - jak na lato.

      Usuń
  4. zgadzam się wychodźmy jak najczęściej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A brzydkie miesiące szybciej miną :-)

      Usuń
  5. Bardzo lubię wychodzić z domu, jechać gdzieś za miasto w plener. Tylko czasem tak trudno wyciągnąć tą druga połówkę....
    Konik polny super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja druga połówka też bywa oporna, ostatnimi czasy zaczynam mieć to w tyle i wychodzę sama albo ze znajomymi :-)
      Dziwnie jasny ten konik, zawsze znajdywałam takie soczysto-zielone...

      Usuń
  6. Za tygrzyka "dziękuję". Za wszystko inne dziękuję:)).
    Ja również tego roku postanawiam (w drodze wyjątku) na zimę nie narzekać.
    Może mi to przejdzie w tradycję.
    Co za śliczne stópki - bez halluksów. Nie to, co moje, buuuuuu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tygrzyki lubię tylko z daleka ;-)
      W ubiegłym roku to już chyba rekordy narzekania na zimę pobiłam i wcale sie od tego lepiej nie poczułam, a wręcz przeciwnie. W tym roku spróbuję innej taktyki!
      A co do stopek, to nie do końca jest tak jak myślisz. Zauważyłaś, że lewą delikatnie ukryłam w trawie?...

      Usuń
  7. Uwielbiam huśtawki :D
    Marzy mi się taka w ogrodzie :)
    W Bydgoszczy i pod nią grzybów brak :P u nas na wsi od groma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam ten brak, zawsze o tej porze miałam zrobione zapasy mrożonych i suszonych - wszystko własnoręcznie zebrane. W tym roku pojadę w listopadzie do mamy, może uda mi się trochę wyżebrać :-)
      W moim ogrodzie też musi być huśtawka, taka do ekstremalnego bujania!

      Usuń
  8. ja lato wspominam bardzo dobrze i żałuje, że się już skończyło. Pająków unikam jak ognia i pewnie uciekałabym jakbym takiego ujrzała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale ja do dzisiaj nosiłam jeszcze letnie ubrania :-) Może to za sprawą tej imbirowej mikstury od Avy Valk? A pająków się naprawdę boję, ale mnie przyciągają, zawsze chętnie je obserwuję. Dziwne, bo gdybym takiego zobaczyła na sobie, to atak histerii mam jak w banku ;-)

      Usuń
  9. Będzie mi brakowało lata . Przyłączam się do nie narzekania na zimę.

    OdpowiedzUsuń
  10. No cóż szkoda lata, chociaż ja lubię wszystkie pory roku ( poza późną jesienią, kiedy tylko leje i jest szaro-buro i nie lubię zimy bez śniegu i mrozu bo.....wtedy późna jesień się przedłuża w nieskończoność...) Masz rację ważne jest dobre nastawienie i znalezienie sobie jakiegoś zajęcia. Piękne letnie fotki :) Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od listopada do lutego zbyt pięknie nie jest, ja w dodatku jeszcze śniegiem specjalnie się nie cieszę. Cztery miesiące, 1/3 roku buuu....

      Usuń
  11. ja też nie lubię upałów, bo odbierają mi siłę do życia, ale staram się je wykorzystywać jak mogę, np. w porach dnia, które pozwalają mi na funkcjonowanie. szkoda, że do następnego lata jeszcze tyle czasu, bo nie lubię jesieni, ale staram się znaleźć jakieś pozytywne strony tej pory roku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. czytałam tę książkę - bardzo pozytywna :-)
    uwielbiam ciepełko, słońce i upały. żegnałam je z łezką w oku. ale cieszę się jesienią. tym bardziej, że w chatce zaczynają grzać :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero dwa rozdziały przeczytałam, takie mądrości na co dzień. Historia autorki jest też bardzo pozytywna, faktycznie przekuła swoje doświadczenia na sukces.
      A w moim mieszkaniu sama włączam sobie ogrzewanie kiedy chcę, to też dobre rozwiązanie :-)

      Usuń
  13. Dzięki tym zdjęciom, treściom - powróciłam myślami do lata, do wakacji :) poczułam to świeże powietrze i te ciepłe promienie słońca na swoim ciele ;)
    A książkę zaczęłaś już czytać? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa rozdziały za mną, a jest 50 tzw. lekcji.
      Zdjęcia + trochę wyobraźni i od razu robi się miło :-) Muszę kilka zdjęć wydrukować, jako antidotum na ewentualne smutki.

      Usuń
  14. A ten konik to nie świerszcz może? Bo one takie brązowate...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam nawet, że te dwie nazwy to różne stworzonka... Rzeczywiście, do tej pory znajdywałam zielone, a ten cóż... myślałam, że jakiś wyblakły ;-)

      Usuń
  15. Uwielbiam oglądać takie "letnie zdjęcia" :-) Nie lubię upałów, ale brakuje mi letniego słońca muskającego skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie będzie brakowało jeszcze tego komfortu ciepłego, przyjemnego powietrza... I znów góra ubrań na sobie, a było tak wygodnie ;-)

      Usuń
  16. Całą zimę mam tapetę na kompie z letnich zdjęć i co tydzień inne zdjęcie. Jak tylko spojrzę na te słoneczne dni to się zaraz uśmiecham. Wrzesień był jak dla mnie super, zbierałyśmy z młodą liście, kasztany, szyszki i wszelkie kamyczki obowiązkowo. Uwielbiam jesienne spacery i rześkie poranki i deszczyk bębniący o parapet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe dzieci w domu też dyktują nam rytm życia. Pamiętam, że codzienne spacery wtedy były dla mnie normą, a teraz wyzwania muszę podejmować ;-)

      Usuń
  17. Jakie grzyby <3. Tego pająka widziałam. Nawet kilka, na działce nad morzem. Jest straszny :D Nie lubię tych stworzeń, przerażają mnie.
    A lato uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre osobniki są nawet duże :-) Też się boję, ale wszystkie stworzenia które mnie odrażają jednocześnie powodują, że muszę się na nie gapić...

      Usuń
  18. Ja również nie lubię upałów ( wiatraki pracują ). Ja jeszcze mam zamiar korzystać z uroków jesieni...ciekawy pomysł z nagradzaniem siebie, hmm...może nowy ciuszek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też może być. Moja trasa zawsze biegnie obok Biedronki albo Lidla, zawsze po kolejnym tygodniu biegania kupuję upatrzoną rzecz dla siebie. Często, kiedy nie chce mi się wychodzić z domu myślę, że wstąpię i kupię sobie np. łososia na kolację (którego uwielbiam) i od razu nabieram ochoty na wyjście. Jednym słowem, do motywacji wykorzystuję moją słabość do zakupów. Minimalizm na razie nie jest moim wyzwaniem ;-)

      Usuń
  19. Gaju, na huśtawce wyglądasz uroczo! ;)
    Upały mi są potrzebne. Co z tego, że narzekam na nie czasem, ale wtedy nie tęskno mi do zagranicznych wakacji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro uważasz, że tak to dziękuję ;-) Też nie narzekam za bardzo na upały, po prostu dostosowuję się do nich, wiem, ze za kilka miesięcy mrozy wydadzą się zdecydowanie mniej przyjemne, a przecież na okrągło nie można psioczyć na aurę :-)

      Usuń
  20. Chyba najważniejsze jest to, żeby wychodzić z domu i zachwycać się tym, co dzieje się na zewnątrz. Wiadomo, gdy szaleje wichura, to lepiej przeczekać w domu, ale wtedy fajnie wyciągnąć kompot z letnich owoców, wypić go i pooglądać zdjęcia z wakacji. Nie ma co tracić tej energii, którą ,,uzbieraliśmy" latem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, a energia ucieka podczas marudzenia. Kiedy będziemy więcej wychodzić, to jednocześnie przyzwyczaimy się powoli do niższych temperatur, nie będą wtedy aż tak szokować :-)

      Usuń
  21. Lubię skrajności....albo upalne lato albo mroźną zimę. Nie przepadam za tymi "nijakimi" środkami. Ale cóż poradzić, jak się nie da przeskoczyć trzeba polubić i te mniej lubiane. :)
    A ma huśtawce wyglądasz bajecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile ludzi tyle upodobań ;-)
      Dziękuję za tę huśtawkę, mąż się tak napracował, żeby mnie zdjąć, twierdził, ze to potwornie trudne, bo huśtawka wiadomo - ruchoma.

      Usuń
  22. Mi tez lato laduje akumulatory, ale to upalne jest dobre, bo wtedy wypacamy toksyny, a taki wypocony organizm lepiej stawia czolo zimowym przeziebieniom. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, zawsze można znaleźć dobre strony każdej sytuacji :-)

      Usuń
  23. Postanowilam sobie wiecej spacerowac, nawet w te chlodniejsze dni. Ale nie wiem czy w praniu mi wyjdzie, bo dobrymi checiami to pieklo jest wybrukowane. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też moje postanowienie, we wrześniu do biegania wróciłam, z tym, że kiedy podłącza się M. to możemy co najwyżej szybko iść, ale i to dobre. Myślę, że to również hartuje.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  24. A ja jesień po prostu lubię, tak samo jak lato, więc chyba hm...jakoś specjalnie go nie zatrzymuję. Kocham deszcz, wręcz przesadnie, szybki mrok wieczorów, zimny wiatr z którym się walczy. Bo i jesień jest piękna, nawet ta szara. I można w niej znaleźć coś, co sprzyja i wbrew pozorom, dodaje energii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień jest w porządku, ale światła trochę brakuje, trzeba się zmuszać do wyjścia na zewnątrz. Ja aż taką entuzjastką nie jestem (w odniesieniu do miesięcy listopad-luty), ale też robię wszystko, żeby nie popaść w jesienną chandrę, jakby nie było - zal marnować na smuty 1/3 roku :-)

      Usuń
  25. Ile ludzi, tyle upodobań! Od samego patrzenia na huśtawkę mam mdłości:-)))))))
    Ale kocham jesień, nawet szarą i wszystkie owady, gady i płazy, a " koniczek" jest świetny!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię obserwować te stworzonka, chociaż większości nie chciałaby dotknąć gołą dłonią ;-) Lubię w wolnej chwili ruszyć w plener z aparatem i szukać ciekawych ujęć, taka lekcja uważności przy okazji :-)

      Usuń
  26. Zdjęcie z huśtawką mi się podoba! :) Takie naturalne, beztroskie :)
    Jogę polecam gorąco! Może niekoniecznie od razu kurs, ale treningi pod okiem jogina są wspaniałe! Uwielbiam! Po latach to już nabiera się takiej wiedzy, że joga samemu w domu to najlepszy błogi stan relaksu jaki może człowieka spotkać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do jogi kiedyś bardzo mnie ciągnęło, jeszcze chciałam ćwiczyć jakieś trzy lata temu, ale moje ostatnie podrygi związane były z wielkością mieszkania, do którego się przeprowadziliśmy. Nie można ręki wyciągnąć, żeby o coś nie zawadzić, a w tzw. salonie to wiecznie mąż na kanapie telewizor ogląda. No i się opuściłam. Ale przyznaję rację, na początku lepiej pod okiem instruktora, żeby wyrobić prawidłową postawę, ja przez całe lata niestety wyginałam się sama :-)

      Usuń
  27. Dobry ten pomysł z tym nagradzaniem siebie :) Chyba zaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne zakończenie! Osobiście jestem zdania, że w każdej porze roku można znaleźć coś wyjątkowego. Pod warunkiem, że każda z nich nie trwa zbyt długo. Ale gdybym miła wybierać to stawiam na lato bo jestem istotą bardzo ciepłolubną :D
    ZIMA BĘDZIE NASZA!!! :D

    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej stawiam na wiosnę. Wiosną zawsze budzi się we mnie większa chęć do życia, radość, energia :-)

      Usuń
  29. zdjęcia nastawiają mnie pozytywnie nawet do najsroższej zimy!

    OdpowiedzUsuń
  30. Szukam wielu planow na jesien, wowczas czas szybciej biegnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, najgorzej jest zrobić tak jak ja podczas ostatniej zimy - przecierpieć ją jakoś.

      Usuń
  31. Ja uwielbiam upały i nie nacieszyłam się tegorocznym latem :(
    Mimo iż u mnie, jak świeci słońce to wydaje się jakby było jeszcze lato, bo drzewa wciąż zielone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, wszędzie zieleń - drzewa, trawy, stokrotki. Czasami mam wrażenie, że to kwiecień :-)

      Usuń
  32. Tegoroczne lato to ja mogę podzielić na dni zimne i deszczowe oraz dni, w których świeciło słońce, ale u mnie upałów nie było a szkoda :( Nawet się nie zdążyłam odpalić.
    Cudne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Nie miałaś upałów? U nas w Bydgoszczy nieźle przypiekało. Z tego powodu też się nie opaliłam, bo na słońcu nie byłam w stanie wytrzymać :-)

      Usuń
  33. Ja wczoraj wyszłam koło 19.00 i ta wszechogarniająca już ciemność mnie zdołowała. Chyba za słabo te akumulatory naładowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wyjścia, ciemność musi zostać zaakceptowana... I tak dobrze, że chociaż kawałek dnia mamy, a ci co mieszkają dalej na północ co mają powiedzieć ;-) Słyszałam, że tam dużo piją alkoholu, w sumie się nie dziwię.

      Usuń
  34. fajny tygrzyk :) też chce dla chłopaka zrobić taką pająkową galerię, ale udało mi się tylko tygrzyki spotkać i jednego skakuna który uciekł :/ a tu już koniec lata..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w lesie krzyżaki można spotkać, a raczej w takich zaroślach przed lasem, bo one chyba słońce lubią. Też wyglądają imponująco. Albo na starych strychach.

      Usuń
  35. Oby energia lata zostala w nas jak najdłużej. W końcu każdy z nas z tej energii musi korzystać aż do wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu większość z nas jakoś daje rady, choć przypadki depresji sezonowej są spotykane ;-)

      Usuń
  36. Widzę że tak samo lubisz upały jak ja. :) Chociaż nadmorzem specjalne mi nie przeszkadzały, tam jest taki swoisty mikroklimat, ale w mieście, chowam się w domu bo inaczej padam ledwo wyjdę z domu. Zimną porą nie lubię tego że muszę nakładać na siebie mnóstwo ciuchów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię żadnych skrajności pogodowych, ale mam koleżankę, która świetnie się czuje w każdych warunkach, a podczas mrozów rozpięta paraduje, jeszcze w czapce jej nie widziałam :-)

      Usuń
  37. Niby to lato było jednak ja czekałam wciąć na takie prawdziwe lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w Twoich stronach też było nie za słonecznie? Ja nie narzekam, ale podczas mojego urlopu, po 15 sierpnia to tak w kratkę już było, tyle, że dla mnie to do zaakceptowania było :-)

      Usuń
  38. Odpowiedzi
    1. U nas to pierwszy raz taki nieurodzaj, podbydgoskie lasy raczej słynęły z grzybów, a teraz są tylko miejscami - jeśli ktoś zna takie miejsce to coś tam zawsze zbierze.

      Usuń
  39. Ile grzybów! Ja to nie mam cierpliwości do ich zbierania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chyba męskie podejście do zbierania grzybów, tzn. mam na myśli zachowanie znanych mi mężczyzn, bo na pewno są i tacy, którzy chętnie zebrane grzybki przebierają i przetwarzają ;-)

      Usuń
  40. To lato może ni było najupalniejsze, ale mnie dało dużo pozytywnej energii i pozwoliło mi naładować akumulatory. Miejmy nadzieję, że piękna pogoda będzie nam towarzyszyła jeszcze przez długi czas. Bardzo ciekawe zdjęcia, choć tak szczerze to ten pająk jest przerażający! :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Właśnie to zaczyna mnie dziwić, że każdy wspomina lato jako średnio upalne, a dla mnie było zdecydowanie za gorąco...

      Usuń
  41. Muszę się kiedyś zmotywować do zebrania grzybów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo wciągające zajęcie, załapię bakcyla i zaczynam chodzić cały czas "z nosem przy ziemi" ;-)

      Usuń
  42. "nie ma nieodpowiedniej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania." muszę zapamiętać :))
    oczywiście powinniśmy się nagradzać, ale (jak to jest w moim przypadku) nie powinny to być słodycze ;) wczoraj nagrodziłam się paskiem czekolady, a dziś "chcąc więcej" skończyłam ze słoikiem nutelli :D
    super zdjęcia :) i fajnie, że coraz więcej Ty pokazujesz się na zdjęciach na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej nagradzam się książkami, nie wiem dlaczego, ale do momentu wymyślenia systemu nagród, na książki zawsze było żal mi kasy ;-)
      Jeśli mało mam swoich zdjęć, to dlatego, że nie chcę ściągać na siebie uwagi, akurat najlepsze lata pod względem walorów mam już za sobą i teraz wolę skupiać się na innych tematach ^^
      Pozdrawiam!

      Usuń
  43. wspomnienie ciepłych dni... wiesz co, zauroczyło mnie to zdjęcie kur i koguta w wysokich trawach w lesie. jakieś takie niesamowite! I ciebie też milutko jest widziec na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię to zdjęcie, mam trzy podobne do kompletu ;-) Myślę, że takie mogłabym sobie przed oczami powiesić, spokój z niego promieniuje - sielsko, anielsko :-)

      Usuń