poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Kuchnia bez rutyny

Gotuję od 20 lat, przeważnie codziennie - nie znoszę odgrzewanych potraw. Lubię to zajęcie, ale czasami wręcz szkoda mi na nie czasu i gdyby nie poczucie odpowiedzialności za nakarmienie rodziny, to wolałabym zjeść zupę w pracy, a w domu na kolację jakąś niezbyt pracochłonną sałatkę.

Poczucie konieczności gotowania powoduje, że czynność ta zaczyna mi ciążyć, obieram i kroję warzywa, a myślami jestem gdzie indziej, doprawiam zupę i nerwy mnie biorą, bo zbliża się 19-sta, a ja zamiast robić coś, co bym chciała, znów spędziłam całe popołudnie w kuchni.

Takie smutne refleksje dopadają człowieka, kiedy z utęsknieniem odlicza dni do rozpoczęcia urlopu (pisane przed jego rozpoczęciem!). Wtedy przez tydzień nie dotknę do garów, a przez kolejne dwa będę robiła to do spółki z mamą, więc będzie przynajmniej do kogo buzię w kuchni otworzyć. Jednak wszystko mija, więc i urlop kiedyś minie, a ja znów zostanę z problemem.

Skoro już rozpoczęłam reformowanie swego życia, to pomyślałam, że warto zahaczyć także o kuchnię, bo właśnie tutaj spędzam dużo czasu, może nawet za dużo. Jak wyżej wspomniałam - lubię gotować, jednak tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę. Zmuszanie się do tego zajęcia, poczucie obowiązku, robienie wszystkiego  w kuchni samodzielnie, spowodowało u mnie odczucie nudy, rutyny i bycia wykorzystywaną. Skoro już ustaliłam co mnie boli, nie ma sensu dłużej cierpieć, a raczej pora na zmiany.

źródło
Bagaż doświadczeń kulinarnych wyniesiony z domu rodzinnego nie jest bez znaczenia, obraz mamy przygotowującej jedzenie - bo tak trzeba, może obciążać, a  ten o wspólnym, radosnym lepieniu pierogów z babcią - uskrzydlać. Dojrzewanie w poczuciu przekonania, że gotowanie to wysiłek, pot i zmęczenie i jeszcze ta góra garów do zmywania, może determinować nasze podejście do tematu w dorosłym życiu, ale tak czy inaczej, żeby żyć musimy jeść, a nie ma to jak smaczne i zdrowe jedzenie domowe. Dlatego, jeśli nie mamy dość pieniędzy na wynajęcie pomocy domowej, lepiej przestroić swój umysł na inną częstotliwość, przekonać się, że gotowanie może być zabawą, a nie udręką:

1. Jeśli spojrzymy na gotowanie, jako czynność domową wymagającą wyobraźni i eksperymentowania, dającą możliwość sprawienia frajdy innym, może okazać się, że to raczej fajna zabawa, niż rola matki-polki, której musimy podołać.

2. Gotujmy na zapas tak, żeby nie spędzać wszystkich popołudni po powrocie z pracy (uczelni) w kuchni. Nie wszystkie potrawy nadają się do odgrzewania, ale są takie, które po odgrzaniu smakują nieźle. Oprócz bigosu, leczo czy gulaszu możemy ugotować wielki gar rosołu, jednego dnia jesz ten rosół, a co zostanie będzie stanowiło bazę na zupy (ogórkową, koperkową, pomidorową), rosół też można mrozić. Z kurczaka na którym gotowaliśmy rosół możemy zrobić potrawkę, z warzyw - sałatkę jarzynową. Podobnie rzecz ma się z mielonymi: jednego dnia jemy kotlety, a resztę mięsa przerabiamy na klopsy, podawane z różnymi sosami.

3. Zainspirujmy się! Obecnie łatwo można dotrzeć do poradników kulinarnych i przepisów, wystarczy chcieć. Jeśli lubimy buszować po blogosferze, możemy upatrzyć sobie ciekawe blogi kulinarne i podczas codziennego przeglądania blogosfery wrzucać do zakładki "gotuję" ciekawie wyglądające przepisy, a podczas tworzenia listy zakupów, spisać potrzebne produkty.

4. Urządźmy kuchnię po swojemu, wygodnie. Musimy tam się czuć swojsko. Na parapecie hodujmy zioła, posegregujmy przyprawy - to dusza naszych potraw! Kupujmy fajne naczynia i kuchenne przyrządy.

5. Bądźmy kreatywni i zaufajmy własnym zmysłom, nie bójmy się czasami improwizować, mając w nosie wszystkie przepisy. Po prostu otwieramy lodówkę i zaczynamy gotowanie z tego co mamy, ratując przed wyrzuceniem składniki, które do żadnego z posiadanych przepisów już nie pasują.

6. Rozumiem tych, dla których kuchnia to ich królestwo - ja taka jestem, a później narzekam, że jestem zmęczona, że tylko ja tyram w tym domu. Myślę, że rodzinę należy angażować, a może nawet ustawiać dyżury w gotowaniu.

7. Radio w kuchni? Czemu nie! Cisza i odcięcie od świata nie zawsze poprawia nastrój.

8. Spróbujmy zarazić się pasją gotowania - pasje podobno są zaraźliwe. Może znajdzie się ktoś w otoczeniu albo na szklanym ekranie, od kogo złapiemy tę "zarazę".

9. Gotowanie to zwykle nie wszystko, co mamy ciekawego do zrobienia po powrocie do domu, więc nauczmy się kontrolować swój czas spędzany w kuchni. Załóżmy, że będzie to 45 minut. Żeby coś takiego osiągnąć, musimy przyzwyczaić się do planowania rozkładów posiłków na ustalone okresy (np. tygodniowe).

10. I ostatnia rada: jeśli jakiejś czynności w gotowaniu nie lubimy, to po prostu ją sobie odpuśćmy. Albo odłóżmy na dzień, kiedy będziemy mieli więcej czasu do dyspozycji. Na mnie działa przygnębiająco popołudniowa "zabawa" w lepienie pierogów. Może dopiero na emeryturze będę je lepiła, bo ciasto to tak średnio mnie bawi, za wyjątkiem naleśnikowego i na placki ;-)

źródło
Nie musimy lubić gotować, jednak jeść trzeba, więc nie wypada tracić energii na niechęć do tej czynności. Jedząc "na mieście" szybko zrozumiemy, że to drogo wypada i nie zawsze służy zdrowiu, zresztą cała prawda o knajpianym jedzeniu mogłaby nam zepsuć nastrój, a wizyta w zakładach produkujących żywność pewnie mogłaby się skończyć stuprocentową zmianą nastawienia nie tylko względem gotowania, ale wręcz i uprawiania własnych plonów na działce. Tak więc my - chwilowo rozczarowani życiem kuchennym, musimy wziąć się w garść, gdyż nasze umiejętności to prawdziwy skarb, a w naszych rękach spoczywa zdrowie nas samych i wszystkich, którzy z tego daru korzystają - bo jak to ktoś mądrze ujął "człowiek kopie sobie grób widelcem i nożem".

101 komentarzy:

  1. ja uwielbiam gotować:) chociaż czasem mam gorsze dni....albo brak pomysłu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie może to nie jest uwielbienie, ale lubię gotować, a nawet eksperymentować w kuchni, pod jednym warunkiem - kiedy nie jestem zmuszana przez sytuację.

      Usuń
  2. Lubię gotować, ale zgadzam się z Tobą, że zatraca się to w momencie przymusu, rutyny. Wtedy to jest bez sensu. Robi się jedno, ale myślami jest już się gdzieś indziej. Radio w kuchni czy też w jej okolicy tak, aby było słyszane jest dobrym rozwiązaniem. Mnie lepiej się pracuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wtedy robi się z gotowania zwykły kierat i cała przyjemność pryska. Zresztą, może to zależy od osobowości, u mnie zawsze zmuszanie do czegokolwiek przynosiło efekt odwrotny.

      Usuń
  3. Niestety nie lubię gotować. Wolę piec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja już wolę gary - z pieczeniem to naprawdę mam na bakier :-)

      Usuń
  4. 2 ostatnio u nas troszkę gości, trzeba sobie jakoś radzić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym świeże jedzonko, ale z kolei szkoda mi czasu - popołudnia po powrocie z pracy tak szybko mijają :-/

      Usuń
    2. tak zdecydowanie za szybko, ten czas leci tak szybko, synek do przedszkola i pierwszy tydzień integracji z rodzicami, brak czasu na nic

      Usuń
  5. No tak z gotowaniem bywa różnie. U nas w domu każdy je co innego i to dopiero udręka jest... Mama zazwyczaj robi na 2 dni obiady. Jak jestem w domu to często sama coś upichcę i też koniecznie na 2 dni. :) A jak robię tylko dla siebie to mogę mieć i na 3 dni :) Ryże z warzywami, zupy, a nawet ziemniaki czy makaron - wszystko da się jeść przez dwa dni :) Nie wyobrażam sobie stać codziennie po 2-3 godziny przy garach ;/ Pewnie wtedy straciłabym radość z gotowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to rzeczywiście zabija radość z gotowania. Może gdybym nie wychodziła codziennie na 8 godzin do pracy, wtedy tak by mi codzienne gotowanie nie przeszkadzało...

      Usuń
  6. Moja kuchnia robi się już od 2 lat, czekam z niecierpliwością aż skończy się remont ( kuchnia jest robiona od podstaw ) i obawiam się, że żadne siły mnie nie wyciągną z kuchni potem. Mam tyle pomysłów i taki zapał ze hej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nowa kuchnia do dobry bodziec do działania :-)

      Usuń
  7. Na dłuższą metę gotowanie i mnie denerwuje. Ale znalazłam na to sposób, gotowanie potraw, które się lubi oraz jakiś inspirujących nowości. Jednak jak na razie całe szczęście nie muszę co dziennie stać przy garach. U mnie w domu gotuje kilka osób. A jeśli chodzi o zmywanie naczyń... Zmywarka i jeszcze raz zmywarka.

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam zmywarkę, to duża pomoc, ale kiedy jestem do niej przyzwyczajona to w domu często kłócimy się o to, kto ją ładuje i wyjmuje umyte naczynia ;-)

      Usuń
  8. Ja w kuchni wiem że żyję, głośno muzyka, wyganiam wszystkich i płynę w fantazję. Ostatnio smażyłam filet z kurczaka ze śliwkami, zapach po domu rozchodził się taki, że mąż zagroził iż porwie patelnię z całym mięsem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie mam radia w kuchni, dopiero niedawno na to wpadłam niestety i zakup dopiero po powrocie z urlopu ;-)

      Usuń
  9. Nie lubię gotować i mój mąż też - zgadnijcie kto musi gotować ?!
    I gdzie tu sprawiedliwość !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgaduję ;-) Mój kiedy wchodzi do kuchni to od razu taki chaos wprowadza, że zaczynam się wściekać. W dodatku się mądrzy, wszystko wie lepiej - ciekawa jestem, dlaczego nie chce codziennie gotować, skoro jest taki mądry. Z drugiej strony wiem, że jeśli mam liczyć na pomoc, to mimo wszystko muszę powstrzymywać się przed wywalaniem go z hukiem z tej kuchni ;-)

      Usuń
  10. Ja uwielbiam gotować. Niestety sprzątać po gotowaniu i jedzeniu już nie bardzo:( Całe szczęście, że mam zmywarkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmywarka też wymaga obsługi, ale to rzeczywiście duża pomoc :-) Chociaż kiedy zostajemy w domu tylko ja i mąż (dzieci już chadzają własnymi drogami) to nawet trudno uzbierać pełną zmywarkę z dwóch osób.

      Usuń
  11. czasem umawiamy się z synową na hurtową produkcję pierogów, obydwie lubimy ten czas spędzony razem na wałkowaniu, lepieniu, i na obgadywaniu naszych facetów oczywiście;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspólne lepienie pierogów to fajna sprawa, muszę kiedyś córce zaproponować i zrobimy sobie zapas na kilka obiadów :-) Wygląda na to, że jesteś super teściową - moja to by ze mną na temat swego synka niechętnie plotkowała ;-)

      Usuń
  12. Też lubię gotować i również tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę. Sprawia mi radość eksperymentowanie z nowymi przepisami, jednak mam w domu osoby lubiące kuchnię tradycyjną i zazwyczaj później wszystko muszę konsumować sama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanego urlopu życzę :)

      Usuń
    2. Dziękuję! I u mnie mąż długo opierał się moim eksperymentom i najchętniej jadał typowe polskie obiady jednak z wyłączeniem kasz oraz minimalną ilością surówek. Kiedy próbowałam gotować po swojemu, od razu się obrażał. Dopiero przypadek raka jelita grubego w rodzinie dał mu do myślenia i zmienił styl odżywiania, a więc moje pomysły zaczęły mieć sens :-)

      Usuń
  13. z gotowaniem i u mnie róznie bywa ;-)
    ale - jak do wszystkiego - i do gotowania warto podchodzić z miłością :-))
    podoba mi się hasło: kocham - nie truję :-)
    dlatego, gdy jestem zestresowana, staram się omijać kuchnię :-)) bo co na wejściu, to na wyjściu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Kiedy jestem niespokojna czy poirytowana, nie wychodzi mi nic smacznego :-)

      Usuń
  14. ja lubię gotować. Jednak czasem ta "rutyna" doprowadza mnie do szału. Wiem, trzeba szukać w tym radości, jednak nie zawsze się da;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mimo wszystko trzeba szukać :-) Inaczej wszystko traci sens i zamienia się w kamieniołomy. Nie poddawajmy się ;-)

      Usuń
  15. dużo naprawdę daj przykład z domu rodzinnego, jak się nasłucha człowiek od matki, że nie lubi gotować i że wiecznie "przy garach" to wiele trzeba, by samemu zacząć gotować bez przymusu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Poza tym wszystkim tworzenie knedli mnie przeraża. Nie lubię gotować dań, których nie lubię jeść.
      Staram się zmywać na bieżąco (zjem i od razu idę umyć lub zalać wodą), bo sterta zaschniętych garów też mnie przeraża

      Usuń
    2. U mnie tak samo - jeśli nie jadam, to nawet próbować mi się nie chce podczas gotowania, bez sensu, i tak nie będzie mi smakowało ;-)
      Moja mam gotowała, bo tak trzeba. Jeszcze jeden obowiązek. Jeszcze będąc młodą dziewczyną wyczułam, że coś mi w takiej postawie nie gra i zaczęłam szukać własnej drogi w kuchni. Ale w życiu nie zawsze wszystko idzie jak po maśle i coś chyba poszło niezupełnie tak, jak bym chciała ;-)

      Usuń
  16. Ja i lubię i czasem mi się nie chce ( tak jak piszesz gdybym była sama to jadłabym jakieś sałatki, jugurty...) Każdego z nas chyba czasem dopada,, kulinarny leń,, ; może nie powinnam się przyznawać ale właśnie i z tego powodu wzięłam sie za blogowanie, żeby się motywować gdy się nie chce, żeby więcej eksperymentować, by nie tylko odkładać ciekawe przepisy na stosik ale wreszcie zacząć z nich korzystać ..... dopiero się rozkręcam....ale czuję że to działa :)) Miłego wypoczynku i fajnej pogody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ja z podobnych pobudek prowadzę swojego bloga, czuję się zmotywowana do pracy nad sobą. Tak sama z czytaniem się podciągnęłam przez to, że wstawiam recenzję :-)

      Usuń
  17. Dobre rady. Ja gotuje raz na jkaiś czas jako że mieszkam z teściową. Ale Pyzolowi staram się co jakiś czas ugotować coś świeżego gdy tylko mam możliwość w świeże rzeczy się zaopatrzyć .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że potraficie się uzupełniać, bo z teściowymi różnie bywa, jak wiadomo :-)

      Usuń
  18. Ja polubiłam gotowanie dopiero niedawno, dlatego Twoje rady wezmę sobie do serca, żeby się nie zrazić za szybko do tej czynności ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy tylko wrócę z urlopu, biorę się za ich realizację, a na pierwszy ogień idzie zakup radia :-)

      Usuń
  19. Ja uwielbiam gotować a najbardziej z dzieciakami, ale chwile gdy patrzę na męża w kuchni też mi się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że dzieciaki zapraszasz do kuchni, zawsze to dla nich nowe doświadczenia. Dzieciaki w kuchni to też dobry temat, nie lubiłam kiedy moje chciały coś ze mną gotować, bo wtedy szło mi wszystko wolniej i w ogóle jakoś nie miałam zbyt dużo cierpliwości do maluchów. Tymczasem radzi się, żeby dzieci angażować do pomocy od małego. Jaki efekt osiągnęłam? Córka lubi robienie deserów i różnych nowych przepisów, ale widać, ze kuchnia to nie jej pasja. Tymczasem syn o dziwo czuje się tu jak ryba w wodzie: pizze i bułeczki piecze, zupy gotuje, wypasione śniadania to jego specjalność i na pierwszy rzut oka widać, że to właśnie jego ciągnie do garów. Moim zdaniem przyuczanie od małego to kolejna ściema, w swoim czasie wyjdzie co komu w duszy gra :-)

      Usuń
  20. Uwielbiam gotować :) W kuchni czuję, że żyję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę, ja z kolei nie chciałabym codziennie gotować, czy spędzać zbyt dużo czasu w kuchni :-)

      Usuń
  21.     ˜”*°•ڰۣڿ♥ڰۣڿ•°*”˜
        ◕◕═════♣♣═════◕◕
           WITAM SERDECZNIE
            ˜”*°•ڰۣڿ♥ڰۣڿ•°*”˜

    Poczuj dotyk uśmiechu
    I miej piękny dzień,
    Idź w ten dzień bez pośpiechu
    Podejmując jego grę.
    Życzę.
    Na niebie i w sercu słońca,
    a na twarzy
    uśmiechu bez końcaڿڰۣ◕

    ______ ███▓▒░
    ____████_██▓▒░
    __██████__██▓▒░
    _██___█__█_██▓▒░
    █____█__█_██▓▒░
    ____█__█___█▓▒░
    ___██_██__█▓▒░
    ___██_██_█▓▒░
    ___██_███▓▒░
    ___██_██_███▓▒░
    ___██_██___███▓▒░
    ___█__██_____██▓▒░
    ______█______██▓▒░
    __████_____███▓▒░
    _█__████████▓▒░
    █_____████ U Z I A C Z E K:♥

    ڰۣڿ♥ڰۣ-POZDRAWIAM CIEPLUTKO:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja ostatnio namiętnie podglądam blogi o tematyce ziołowej, które są kopalnią niewyczerpanej wiedzy.
    Dodatki pod postacią dzikich ziół i chwastów zebranych z własnego ogrodu, podczas spaceru w parku lub wizyty na łące dają możliwość odkrywania coraz o nowych, zaskakujących smaków i potraw.
    Własnoręczne zbieranie ziół i ich stosowanie w kuchni to świetna zabawa. Jak ktoś kiedyś słusznie zauważył, to taka kulinarna egzotyka spod własnego płota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam :-) W tym temacie prawie nie mam doświadczeń. Zioła w kuchni tak, ale takie tradycyjne, hodowane w doniczkach, albo herbatki z nich. Musiałabym więcej poczytać na ten temat, no i zamieszkać na wsi... Za kilka lat na pewno, plany już są :-)

      Usuń
  23. Ja ostatnimi czasy zaczęłam dopiero eksperymentować :). Rodziny na szczęście jeszcze nie muszę żywić ale chcę się troszkę podszkolić. Dałaś mi kilka przydatnych rad, dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to super, że się przydały :-) Wszystkie można podsumować jednym stwierdzeniem, robić co się da, żeby nie popaść w rutynę. Wzięcie na głowę obowiązku gotowania dla rodziny szczególnie temu sprzyja :-/ No chyba, że gotowanie to pasja - wtedy im więcej, tym lepiej.

      Usuń
  24. ja lubię gotować :) robię to dopiero jakieś 5 lat, jeszcze nie zdążyłam się znudzić ;)
    w kuchni zwykle pomaga mi chłopak, więc nie mam na co narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego życzę, aby ten stan trwał jak najdłużej :-)

      Usuń
  25. Ojej,a ja gotowac specjalnie nie lubie, wole meskie czynnosci, malowanie, tapetowanie itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ten cały podział na męskie i żeńskie chyba coraz bardziej traci na znaczeniu :-)

      Usuń
  26. Uwielbiam gotować, choć przy dwójce małych dzieci, które są wszędzie, nie jest to taka prosta sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten czas mam już dawno za sobą :-) Między moim różnica wieku to rok i cztery miesiące.

      Usuń
  27. To prawda, że gotowanie może być męką ale przy zmianie podejścia może stać się czynnością kreatywną i fajną...
    pozdrawiam ciepło
    Dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego walczę o zmianę podejścia :-) Życie powinno być przyjemne, ale czasami musimy mu pomóc by takim się stało.

      Usuń
  28. Staram sie polubic gotowanie i im wiecej czasu spedzam w kuchni, tym bardziej to lubie. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  29. Wszystko jest kwestia organizacji. Ale poswiecenie troche czasu na gotowanie to dobry nawyk, bo jak sie to polubi, to mozna sie tak odprezyc, a poza tym jestesmy tym, co jemy. A tu nie ma jak wlasnorecznie przygotowane dania bez konserwantow. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, muszę podszkolić się z organizacji koniecznie. Zależy mi na gotowaniu, bo jeśli chcę odżywiać się zdrowo, to tylko wzięcie sprawy we własne ręce może pomóc :-)

      Usuń
  30. Odpowiedzi
    1. Jeśli Ciebie udało mi się zainspirować to tym bardziej się cieszę :-))) Wyglądasz mi na osobę kulinarnie doskonałą!

      Usuń
  31. Uciekł mi komentarz :(
    W każdym razie chciałam powiedzieć, że i ja lubię gotować, piec i pichcić w kuchni.
    Sprzątać nienawidzę po tym wszystkim :P
    Moja Mama np. zawsze kiedy coś doprawia musi mieć całkowitą ciszę :)
    Uważa, że przy włączonym radiu jedzenie wyjdzie niedobre :P
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie podczas doprawiania najbardziej przeszkadzają negatywne emocje. W poprzednim mieszkaniu miałam kuchnię otwartą na salon i to było dla mnie dobre rozwiązanie :-)

      Usuń
  32. Planowanie posiłków na cały tydzień to u mnie podstawa. Często też obiad przygotowuję wieczorem na dzień następny. Nie wszystko da się tak zrobić, ale wiele rzeczy można zrobić wcześniej.
    Natomiast jeśli chodzi o samą kuchnię, ja mam otwartą na salon, więc nie czuję się zamknięta w kuchni i mogę przy okazji uczestniczyć w życiu rodzinnym. Taka kuchnia ma też swoje minusy, ale dziś chciałam o plusach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyżej wspomniałam, w poprzednim mieszkaniu (służbowym, bo w takich na razie muszę mieszkać...) miałam taką kuchnię. Kiedy już osiądę na stałe to też taką będę miała :-)

      Usuń
  33. masa ciekawych rad i przemyśleń i zgadzam się ze wszystkim! ale oprócz radia mam zawsze odpalonego laptopa z supernaturalem albo innym strasznym serialem w tle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba z serialem w tle nie dałabym rady, np. kotlety bym przypaliła albo coś w tym rodzaju ;-)

      Usuń
  34. ja też lubię gotować, ale właśnie czasami przychodzą takie chwile, kiedy najzwyczajniej w świecie mi się nie chce albo nie mam ochoty stać w kuchni. zwykle jednak czerpię z tego przyjemność i tak jak Ty gotuję na jeden dzień, nie lubię odgrzewanych posiłków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku tak przyzwyczaiłam dzieci do świeżych potraw, że odgrzewanych kotletów nawet nie tkną :-) Zdecydowanie nie wszystkie potrawy są smaczne po odgrzaniu.

      Usuń
  35. Radio w kuchni - podstawa! Uwielbiam Cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :-) Że też tak późno na to wpadłam. Tzn. nawet kiedyś przeszło mi to przez myśl, ale odkładałam, odkładałam, aż zapomniałam...

      Usuń
  36. No właśnie, ja ostatnio szukam swojej kuchennej pasji. Zmęczyłam się swoją niechęcią do gotowania i postanowiłam zmienić nastawienie do tej czynności :)
    Twój wpis bardzo mi w tym pomógł!
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super :-) Na razie jestem na urlopie, więc zajmuję się tym naprawdę średnio na 1/4 gwizdka, ale urlop szybko mija.

      Usuń
  37. Przydadzą mi się Twoje rady :)
    Jak narazie nie jestem mocna w kuchni, ale myślę, że kiedyś trzeba będzie to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! Już chciałam powiedzieć, że niestety, ale może właśnie stety ;-) Sami ugotujemy najlepiej i najzdrowiej, jeśli tylko zechcemy!

      Usuń
    2. Ja w sumie potrafię zrobić zupy, pizzę, omlety natomiast nigdy nie mogę się postarać nad mięsem. Kiedyś prawie się rozpłakałam jak próbowałam całego kurczaka pokroić na części. :P

      Usuń
    3. Każdy ma jakąś piętę achillesa - moja to ciasta ;-)

      Usuń
  38. Jadłam przez półtora miesiąca na stołówce kolonijnej, dupsko mi urosło i brzuch, tak dogadzali. Teraz muszę schudnąć. Kurcze mam dylemat z czego zrezygnować. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tylko przez tydzień byłam na hotelowym wikcie, w przeciwnym wypadku prędko zwiększyłabym swoje wymiary. A u mamy to o co się postaram to mam, a wiadomo - nikomu na urlopie przy garach nie chce się stać :-)

      Usuń
  39. Lubię gotować, ale nie jest wybitną kucharką i chciałabym jakoś urozmaicić nasze posiłki, ale nie wychodzi mi to. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że kiedyś potrafiłam nawet wodę na herbatę przypalić, nie jest ze mną tak źle. A do rad się zastosuję, a nawet sobie gdzieś je powieszę:).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też kuchnia nie była miłością od pierwszego wejrzenia, zaczęłam gotować, kiedy zamieszkałam wspólnie z mężem i pamiętam, że na początku mogłam pracować tylko przy jednym palniku - przy dwóch już czułam chaos ;-) Teraz mogę gotować, ale bez szaleństwa. To raczej nie jest pasja, wystarczy mi jeśli nie będę niechęci do tej czynności.

      Usuń
  40. Uwielbiam gotować, mogłabym bez przerwy w kuchni siedzieć, szukać nowych smaków, przepisów... Niestety mało kto to docenia, od razu są fochy i gadanie, że nikt czegoś takiego jadł nie będzie, bo dla nich lepsza jest ziemniaczanka na zmianę z zalewajką i żurem... Cóż, wieś. Mam nadzieję, że rozwinę te zainteresowania kulinarne kiedyś, we własnym mieszkaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból, też wychowałam się na wsi, gdzie nikt się nad gotowaniem nie rozczulał. Zwykły obowiązek, rutynowe potrawy, pewnie dlatego nie lubiłam mamie pomagać. Kiedy chciałam coś nowego upichcić, to od razu wszyscy wsiadali na mnie, że nikt tego nie będzie jadł itp. :-)

      Usuń
  41. Ja lubię gotować, ale również uważam, że dobrze zorganizowana, duża kuchnia ze zmywarką to podstawa i oczywiście radio. Zdarzają się jednak kryzysy ( ostatnio coraz częściej ) i wtedy idę na łatwiznę, robię coś na kilka dni, albo zamawiam pizze, a czas wolny spędzam tak jak lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kryzysy się zdarzają... Dlatego muszę strzec się kuchennej rutyny jak ognia, ona sprawia, ze czasami czuję się wręcz jak wyrobnik kuchenny :-)

      Usuń
  42. Odpowiedzi
    1. lubię gotować - byle nie za często ;-)

      Usuń
  43. A ja lubię spędzać czas w kuchni, pod warunkiem że nie jest to nudne obieranie ziemniaków czy klepanie kotletów. Lubię eksperymentować i to głównie daję mi radość. A póki co jestem w takiej sytuacji, że jak mi się nie chce gotować, to nie gotuję i jem kanapki na przykład ;-)

    OdpowiedzUsuń
  44. O, to chyba mam to samo - lubię gotować, pod warunkiem, że mam na to ochotę, a nie gdy ktoś mnie zmusza! :) I lubię eksperymentować, lubię zainspirować się jakimś przepisem i wykorzystać go po swojemu, wtedy gotowanie sprawia przyjemność i frajdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania W., OhMonika: dokładnie czuję to samo! Gdybym nie była zmuszana czy ograniczana (w jakiś sposób - np. gusta domowników) to byłaby inna bajka. Ale nie lubię słowa GDYBY, bo może ono oznaczać okazję, która nigdy nie nadejdzie ;-)

      Usuń
  45. U mnie problem wygląda inaczej - gotować lubię ale nie zawsze umiem. Głównym "problemem" jest to, że mój Luby nie jada mięsa, więc muszę przygotować potrawy bezmięsne co nie jest prostym zadaniem. Już o mięsie nawet nie wspomnę bo go w ogóle nie potrafię przygotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wszystkie potrawy mi wychodzą, nie wszystkie lubię. Staram się zawsze gotować to co lubimy jeść :-)

      Usuń
    2. Tylko czasem chciałby człowiek coś dobrego zjeść... a sam nie wie co. Szykuje się niedługo grzybobranie, i chciałabym coś nauczyć się z tych grzybów robić - bo mam z zeszłego roku i suszone i mrożone i marynowane...

      Usuń
    3. Grzyby i ryby to lubię jak najmniej przekombinowane, zawsze żal mi jest psuć ich wyjątkowego smaku :-)

      Usuń
  46. Mam 16 lat i wręcz kocham pichcić, a jeszcze bardziej pałaszować, to co upichcę. :) Gotowanie to świetne zajęcie, nie dość, że czerpiemy z niego radość to jeszcze zaspokoimy nim jedną z ludzkich potrzeb. ;) Pozdrawiam - świetny blog. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Masz jeszcze dużo czasu na rozwój w tej dziedzinie, ja w tym wieku potrafiłam jedynie zaparzyć kawę i herbatę, więc dla mnie jesteś wielka :-)

      Usuń
  47. Walczę, walczę, reformuje moje kuchenne nawyki, tak by ograniczyć do minimum rutynowe czynności, przyrządzać smacznie, prosto i szybko. Czasem tylko, gddy mam więcej czasu , np w weekend lubię celebrować i eksperymentowac w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień też zależy mi na smacznej, prostej i szybkiej kuchni :-)

      Usuń
  48. Ja na szczęście mam małżonka, który lubi i potrafi gotować, więc raz ja raz on.

    pozdrawiam i udanego urlopu, jak jeszcze trwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz w domu Skarb :-) Mój się nie wyrywa niestety. Przede mną jeszcze tydzień urlopu,a potem wyjazd na szkolenie, więc nie jest źle.

      Usuń