poniedziałek, 7 lipca 2014

Pójdę boso

Mówi się, że lepiej zapobiegać niż leczyć, tym samym lepiej jest dbać o odporność swego organizmu, niż zastanawiać się które lekarstwa powinniśmy połknąć, żeby choroba odpuściła.

Mamy lato i mało kto zawraca sobie głowę myślą o przeziębieniu czy grypie, ale jesień i zima z całą pewnością nadejdą, a wtedy tradycyjnie zacznie się sezon zachorowań, zaś media będą rozbrzmiewać reklamami różnych specyfików, mających nas w dwie godziny z powrotem postawić na nogi. Myślę, że o naszym stanie zdrowia w tych trudniejszych porach roku decyduje siła naszego układu odpornościowego, osobiście znam wielu ludzi, którzy co najwyżej kataru zimą dostaną, a jednocześnie żadna pogoda im nie straszna.

Zdrowy organizm sam broni się przed zakażeniem, bo posiada prawidłowo funkcjonujący układ odpornościowy, a ten w dużej mierze zależy przecież od nas samych, gdyż poprzez tryb życia jaki prowadzimy wspieramy lub nadwerężamy nasze siły obronne. Ilu z nas na co dzień zastanawia się nad konsekwencjami swoich bieżących wyborów? Dopóki wózek się toczy, nie ma czasu o tym myśleć, a kiedy się zatrzyma mamy wyrzuty sumienia - a mogłam(em) rzucić palenie, wysypiać się, rozładowywać stres, jeść więcej warzyw i owoców.

Hartowanie się jest jednym z czynników zwiększających odporność, a jednym ze sposobów hartowania jest chodzenie boso. "Najlepsze obuwie - to brak obuwia" jak podobno twierdził Hipokrates, a dzisiaj większość naturopatów także o tym wspomina. Zastanawiające też jest jak małe dzieci uwielbiają biegać na bosaka, dopóki nie zaczną uczyć się zasad, intuicyjnie ściągają wszelkie skarpetki, kapcie i inne takie.

Możemy chodzić boso po porannej rosie, trawie, piachu, kamieniach a nawet śniegu - po każdej naturalnej powierzchni. O efekcie hartowania podczas bosych spacerów pisze w swojej książce "Moje leczenie wodą" propagator wodolecznictwa Sebastian Kneipp. Kolejnym autorem, który o tym wspomina jest Michał Tombak: "Z chwilą pojawienia się jesiennych przymrozków i mroźnych dni, wystarczy chodzić po szronie przez 30-60 sek., a potem po śniegu 1-2 min., po czym dokładnie wytrzeć stopy do sucha", to z książki pt. "Jak żyć długo i zdrowo" (pamiętam, że pożyczyłam ją od koleżanki, po czym zalałam kawą, a wszystkie jej kartki w jednej sekundzie się rozkleiły!)

To nie moje stopy! źródło

Nie musimy jednak od razu być tacy ekstremalni. Kiedyś próbowałam już chodzenia boso, po czym zrodził się apetyt na ten śnieg i do dziś pamiętam potworny ból w kościach, którego doznałam, kiedy moje bose stopy zetknęły się ze śniegiem leżącym na balkonie. To pewnie wszystko przez to, że ominęłam szron, ale skąd wziąć szron do chodzenia, jeśli się mieszka w betonowej dżungli!?

Chodzenie boso to nie tylko hartowanie, to także naturalny masaż stóp, wpływający  korzystnie na pracę organów wewnętrznych, gdyż w stopach znajduje się 72 tys. zakończeń nerwowych, odpowiedzialnych za połączenia między najważniejszymi częściami ciała. Taki masaż również poprawia ukrwienie, dzięki czemu do stóp dociera więcej tlenu i składników odżywczych.

Dodatkowy aspekt to uziemienie - jest to niezbędne połączenie energetyczne naszego ciała z podłożem. Z chwilą pojawienia się obuwia zmniejszył się nasz kontakt z ładunkami elektrycznymi ziemi, a ciało potrzebuje stałego uziemienia by prawidłowo funkcjonować, tak samo jak sprzęt elektroniczny wymaga uziemienia, by dobrze działać. TUTAJ znajdziecie fragment książki pt. "Uziemienie. Jak czerpać zdrową energię z Ziemi" autorstwa Clintona Obera, gdzie bardzo przejrzyście została opisana ta kwestia, to naprawdę bardzo ciekawe, zajrzyjcie!

Nie zmieściłam tu nawet połowy informacji o chodzeniu boso, którymi chciałabym się z Wami podzielić, ale kto mnie już jakiś czas czyta, ten wie, że nie lubię pisać zbyt długich tekstów. Może wrócę do tematu przy innej okazji. W każdym razie w ten weekend chodziłam boso po łące, miejscami skoszonej - więc czułam ukłucia, ale co tam, czułam się świetnie. Dookoła rozgrzane powietrze, a od ziemi wędruje przez stopy przyjemny, orzeźwiający chłodek. Z całą pewnością relaks jest kolejnym efektem, którego doświadczamy chodząc boso. 

W tym momencie szczerze żałuję, że mieszkam w bloku. Żeby kontynuować takie spacery, będę miała do pokonania więcej barier, czy wystarczy zapału, kiedy dni będą coraz chłodniejsze? Hmm... odpowiem sama sobie jak Scarlett O'Hara - pomyślę o tym jutro! Na razie przede mną lato i wyczekiwany urlop. Dużo bosych dni prowadzących do lepszego zdrowia.




95 komentarzy:

  1. A ja uwielbiam chodzic boso !!! Moze dlatego zdrowa jestem, nam kondycje i moge jeszcze gory przestawiac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś zatem dobrym przykładem na zilustrowanie przedstawionej tu tezy :-)

      Usuń
  2. Chodzenie boso w moim przypadku odpada, każdy najmniejszy piaseczek jest dla mnie udręką. Zaraz bym wycierała stopy. Zwyczajnie nie znoszę mieć czegoś na stopie. Nawet po trawie jak muszę przejść.....idę na palcach. Wiem, wiem mam bzika, ale już nic na to nie poradzę. :)
    Ja od pewnego czasu popijam wodny kefir lub jak ktoś woli wodę z kryształków vel alg. Znajoma która hoduje je od kilki lat i regularnie popija nie chorowała na żadną infekcję, a także skutecznie zbiła sobie ciśnienie. Pomoże czy nie....spróbować nie zaszkodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się o uszy obiło, ale musiałabym doczytać o co chodzi, co właściwie taka woda zawiera, ze tak na organizm świetnie działa. No i gdzie ją się kupuje.

      Usuń
    2. W takim wypadku polecam te oto "buty" -> http://sklep.pro-walk.eu/leguano-premium-c-23_25.html
      Używam ich do chodzenia po mieście gdzie nie chcę nadepnąć na szkło lub czyjekolwiek odchody. Wrażenia jak przy chodzeniu boso!

      Usuń
    3. Ciekawe, ale z uwagi na ich cenę, muszę taki zakup "głębiej" przemyśleć... ;-)

      Usuń
  3. Jak byłam mniejsza , to często latałam boso po trawie, dziś już rzadziej , ale zdarza się! Natomiast biorę prysznic latem w zimnej wodzie , nie takiej lodowatej ale zimnej , po prostu, tylko głowę myję w ciepłej :) Kiedy wczoraj przez pomyłkę odkręciłam kurek czerwony aż odskoczyłam ! Srednio ciepła woda jakby mnie poparzyła! Chyba człowiek się szybko do czegoś przyzwyczaja. Myślę jednak , że to korzystnie wpływa na mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimne prysznice też już przerabiałam, rzuciłam z wygodnictwa, zresztą miałam taki okres, ze wszystko wydawało mi się zbyt trudne, ale prysznice były świetne. Zresztą polewanie chłodną wodą wchodzi w skład kuracji Kneippa. Jestem za hartowaniem ciała.

      Usuń
  4. im jestem starsza, tym bardziej lubię chodzić boso :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że na jakiś czas o tym zapomniałam. Można powiedzieć, że miałam mały kryzys, a od roku wygrzebuję się na powierzchnię.

      Usuń
  5. Lubię boso biegać po trawie, teraz jakby rzadziej , po śniegu nie próbowałam jeszcze :)
    Wystarczy zapamiętac samopoczucie po całym dniu na plaży. Jest tak przyjemnie. Chodzenie po piachu nad morzem jest trochę męczące ale zarazem wspaniałe. Masaż jak się patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, ten relaks jest wyjątkowy, jeszcze po rosie fajnie się chodzi i jest to podobno wyjątkowo zdrowe, bo w rosie znajdują się substancje z roślinek, które wchłaniamy przez skórę - to oprócz hartowania.

      Usuń
  6. My ciągle chodzimy na bosaka, ja nie znoszę żadnych kapci i dzieciaki to samo...Kiedyś po górach musiałam iść boso, bo moje baleriny niewytrzymały tego - ślizgałam się na dół jak na nartach zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak własne podwórko znacznie ułatwia sprawę. Niezła byłaś z tymi górami ;-)

      Usuń
  7. Też mieszkam w betonowej dżungli :< a w lesie można nawet natknąć się na porozbijane szkło, więc chodzenie w lesie czy po polance przy lesie odpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj doświadczyłam tego dylematu. U mnie można bezpiecznie chodzić jakieś trzy kilometry od domu, w pobliskim ogrodzie botanicznym. W weekendy tam bywam. Wczoraj chciałam pochodzić gdzieś w pobliżu swego osiedle, które do jasnej anielki stoi na wsi. I co? Wszędzie szkło!!! Jakim cudem??? Na osiedlu mamy piękną, mięciutką trawkę i jest naprawdę czysto, ale nie widziałam tam nigdy nikogo na bosaka.

      Usuń
  8. Ja sobie wczoraj praktykowałam chodzenie boso po plaży. Maksymalnie przyjemne :)) i masaż i peeling dla stóp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, plaża jest dla mnie nieosiągalna na co dzień...

      Usuń
  9. Ja chodzę boso po domu i piasku. Za śnieg podziękuję :D. W lesie również nie będę ryzykować bo na ziemi leży tyle szkła, że strach :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też zauważyłam, że wszędzie pełno potłuczonego na drobno szkła, dosłownie na każdej ścieżce. Kurcze, wszędzie chleją po krzakach ;-)

      Usuń
  10. Biegam boso od dziecka :)
    Zawsze słyszałam załóż skarpetki, załóż kapce, załóż buty!
    A ja z uporem maniaka latałam boso po trawie, piasku, domu niczym Cejrowski :)
    Moje Dziecko podziela zamiłowanie do bosych stóp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też oglądam Cejrowskiego "Boso przez świat", podziwiam, jak on po ulicach tak może chodzić. Przecież zdrowe jest chodzenie po powierzchniach naturalnych, a on wszędzie popyla na bosaka. Ja aż tak nie mam, często marzłam w stopy, przyznaję, że moje doświadczenia głównie związane są z pobytem na wsi u mamy :-) No i to szalone doświadczenie z śniegiem ;-) Aczkolwiek sens w tym widzę i to duży, w ogóle widzę sens w hartowaniu.

      Usuń
  11. ja boso lubię chodzić najbardziej po piasku no i w pomieszczeniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w mieszkaniu czasami marznę w stopy :-/

      Usuń
  12. Zamarzył mi się spacer po plaży i stopy zanurzone w nagrzanym od słońca piachu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równie przyjemna jest trawa z wieczorną rosą :-)

      Usuń
  13. Jak mam gdzie tj. na wsi, po trawie ; nad morzem po piasku.... chętnie korzystam :)
    Tu u siebie to nawet balkonu nie mam ze śniegiem :))) a już widzę te spojrzenia przechodniów gdybym tak wyskoczyła zimą boso do parku...:)))
    Tak sobie myślę, że taki W.Cejrowski to musi być zdrów jak mało kto....on przecież cały czas poso chodzi :))) Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy taki balkon, albo chodzenie boso po mieszkaniu liczy się tak samo, bo przecież kontaktu stopy z ziemią jednak nie ma...
      W moim miejscu zamieszkania też nie mam najlepszych warunków. Mieszkam w bloku, ale osiedle jest położone na wsi, jednak miejsca do swobodnego spacerowania mało. Wszędzie szkło. Trawa na osiedlu jest bardzo przyjemna tylko, jak mówisz, te spojrzenia przechodniów...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Ja także lubię chodzic boso :) Jednak trawa mnie przeraża, szkło wszechleżące itd... to by się nie skończyło dobrze tu w Bydgoszczy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też to zauważyłam, skąd go aż tyle???

      Usuń
  15. Miasto nie sprzyja chodzeniu boso niestety - ale fakt że jest to przyjemne, np. po piasku po plaży, po trawie, a nawet po ulicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, na upartego można byłoby się starać, tylko kto ma czas się upierać ferworze codziennej walki ;-)

      Usuń
  16. Ciekawe rzeczy tutaj opisałaś. Ja po domu chodzę na bosaka, ale to się pewnie nie liczy. Uwielbiam też chodzić boso po piasku, gdy przesypuje się między palcami i po trawie... I mam ochotę wypróbować ten szron i śnieg... choć ze szronem też pewnie będę miała kłopot nie lada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu może chociaż częściowo się liczy ;-) ale nie ma się coś oszukiwać, podłoga to nie ziemia...

      Usuń
  17. Słyszałam kiedyś o tym. A boso lubię chodzić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy jest też ten aspekt uziemienia... czy to tylko jedna z teorii, niekoniecznie prawdziwych? Do mnie przemawia :-)

      Usuń
  18. Pamiętam taki obrazek ze stopami z dzieciństwa, wnikliwie go studiowałam ;) Na boso nie lubię chodzić, a wszystko dlatego, że po prostu nienawidzę brudnych stóp - takie zboczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak w domu - stopy muszą być czyste! Kiedy jestem na wsi u mamy i wracam z podwórka do domu to od razu muszę umyć, ale na dworze zupełnie mi brud na stopach nie przeszkadza :-)

      Usuń
  19. Ja od kilku dni prawie non stop chodzę boso, ale to z racji tego, że zrobiły mi się odciski i niemalże w każdych butach boli jak chodzę :/
    Kiedyś dużo chodziłam boso po dworze - miłe uczucie dreptać np. po gorącym piasku.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie w czasie upału, takie przyjemne orzeźwienie od ziemi :-)

      Usuń
  20. No ja własnie bardzo lubię sobie boso spacerować :) Dla mnie najlepsze obuwie to brak obuwia :) Oczywiście w odpowiednich sytuacjach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Też nie zamierzam rzucać się w to zajęcie po pas, po łeb, po szyję :-) Chociaż czytałam, że istnieją takie ruchy czy kluby zrzeszające ludzi, którzy nawet po ulicach drepczą boso.

      Usuń
  21. Nie mam odwagi chodzić boso miejskimi chodnikami, ale znam osoby, które bez żadnego skrępowania wyskakują z butów w środku miasta. Idąc z taką osobą z jakiegoś powodu czuję się głupio i nieswojo... :))).
    Jestem za to miłośniczką chodzenia boso po domu. Kapcie dla mnie nie istnieją !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chodzę boso po domu, dopóki w paluchy nie zmarznę :-) Czasami zmarznięcie zdarza mi się nawet w lecie...

      Usuń
  22. hmmm wokół mnie pełno łąk i ogółem do chodzenia boso warunki mam dość dobre, ale jakoś nigdy nie wpadłam na to by z tego korzystać... nie wiedziałam, że taka zwyczajna rzecz może dawać takie korzyści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzyści na pewno się pojawią, ale jak to przy zabiegach naturalnych, na pewno nie "od ręki". Zaryzykowałabym nawet powiedzenie, że lepiej przyzwyczajać się stopniowo, bo tak od razu boso na rosę to może być dla nieprzyzwyczajonego organizmu zbyt duży szok.

      Usuń
  23. nigdy myślałam, że ze zwykłego chodzenia na boso może być tyle korzyści :) bardzo ciekawy i dość nietypowy post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Właśnie te pozornie proste działania często są najbardziej wydajne. Na przykład zwykły uśmiech - tak proste, ze aż banalne, a obserwując siebie łatwo powiązać dobre samopoczucie właśnie z nim. Tylko dlaczego tak często zdarza nam się o uśmiechu nie pamiętać?...

      Usuń
  24. Boso chodzę jedynie po domu, i to w lecie.
    Tak naprawdę możemy zahartować organizm właśnie chodzeniem boso albo zimnymi kąpielami. Ale na pewno nie jest to przyjemne.
    Ja hartuję się w ten sposób, że w zimie prawie w ogóle nie używam kaloryferów. I prawie nigdy nie jestem przeziębiony. Ale nie słyszałem, by polecali to w książkach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyżej wspominałam, że też próbowałam zimnych kąpieli, cóż przyjemne to nie jest, ale niewątpliwie hartuje. Miałam w ostatnich latach podły okres i powoli rezygnowałam z wszystkim mądrych i zdrowych zachowań, szkoda. Teraz chciałabym to nadrobić, znów dużo czytam i próbuję. Co do zakręcania kaloryferów zimą - to chyba nie dla mnie, czuję, ze wtedy przemarzam, a to też nie jest zdrowe. Chociaż znam ludzi, którzy może nie tyle zakręcają kaloryfery, co często siedzą przy non stop uchylonych oknach :-)

      Usuń
  25. Chodzenie boso-uwielbiam! Choć niestety nie mam możliwości chodzenia bez butów w moim mieście, bo wszędzie coś leży na ulicy, to szkło, to coś innego, ale jak tylko mam możliwość to zrzucam obuwie i łączę się z ziemia haha ;) Zresztą w domu nie znoszę nosić kapci, klapek i innych. W domu najlepiej jest chodzić na boso :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapaliłam się do pomysłu bosych spacerów w weekend, ale wtedy chodziłam w pobliskim ogrodzie botanicznym i tam było czysto. Ale w okolicach mego miejsca zamieszkania to też nie mam luksusów. Trawka pod blokiem jak dywanik tyle, że nikt u nas tak się nie zachowuję, więc zastanawiam się czy odważę się być tą jedyną ;-) W razie czego też będę czekała na możliwość uziemienia :-)
      Ale przynajmniej po domu będę na bosaka!

      Usuń
  26. To prawda, że dzieci instynktownie pozbywają sie butów i chcą biegać boso. Ortopedzi uważają, że to jeden z najlepszych sposobów na zapobieganie płaskostopiu. Niestety babcie i starsze osoby mają zupełnie inne zdanie, wciskają dziecku buty na siłę, bo "od podłogi ciągnie i się maluch przeziębi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to u swoich zauważyłam, niestety wiele lat temu też zakładałam im buciki na siłę, bo wydawało mi się, że od podłogi zimno ;-)

      Usuń
  27. ja lubię chodzić boso ;) mam ogódek, więc i możliwości. To cudowne móc po przebiegnięciu kawałka w szpilkach usiąść na ławce, do której doszłam już boso po miękkiej trawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, własny ogródek to zupełnie co innego, co najwyżej na pszczołę możesz nadepnąć ;-)

      Usuń
  28. Uwielbiam chodzić bosymi stopami po porannej rosie. To jest nieziemskie uczucie. Poranne ciepłe powietrze i mokre stopy! Ach. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wieczornej też! Tylko te komary, które właśnie wtedy się uaktywniają wrrr...

      Usuń
  29. Uwielbiam chodzić boso! Nie wiem, czy wpływa to na moją odporność, która jest dla mnie problemem przez chorobę autoimmunologiczną. Jednak od zawsze wolałam chodzić bez obuwia, za co babcia do dziś mnie upomina: "bo się przeziębię" ;)
    Ponadto wszelkie tańce indyjskie wykonuje się boso, więc mam tym większy nawyk - na występach biegamy boso, gdzie tylko się da;)
    Ogólnie to bardzo przyjemne czuć w taki sposób grunt pod nogami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z tą odpornością, to dobrze byłoby to praktykować trochę częściej, bo tak od przypadku do przypadku jak większość ma, to wiadomo - tylko dla relaksu i przyjemności, a jeszcze niechcący faktycznie można się przeziębić ;-) To musi być raczej styl bycia.

      Usuń
  30. bardzo mądrze napisane, ja sama nie przepadam za chodzeniem boso... po prostu lubię czyste stopy :) ale moje chłopkami całe lato biegają boso i dzięki temu są zahartowani i nie wiele mi chorują :)

    pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Wychowałam się na wsi, a właściwie to mieszkałam tam do 20 roku życia i pamiętam swoje dzieciństwo. Może to zbieg okoliczności, ale pierwsze antybiotyki (które kojarzę, bo może coś tam podawano mi, kiedy byłam malutka) podano mi dopiero w szkole średniej i to przez pomyłkę, bo okazało się, że mam problemy z oddychaniem z powodu nerwicy, a nie zakażenia górnych dróg oddechowych.

      Usuń
  31. A to masz rację, moje dzieciaki ciągle by boso chodziły. Młody to już przechodzi samego siebie i ściąga buty przy każdej okazji. Szczerze to trochę się boję latających pszczół, bo u nas jest ich wyjątkowo dużo i trzymają się blisko trawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze zależy jak na ukąszenia się reaguje, ja po ukąszeniu pszczoły raczej nie zmieszczę nogi w swoim bucie i to przez około 24 godz.! Tak więc na nie też muszę uważać...

      Usuń
  32. Zawsze lubiłam chodzić boso. Rodzice powtarzali żebym założyła kapcie i teraz mąż truje mi głowę ale się nie słucham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zawsze były ostrzeżenia: nie chodź boso, zamknij okno itp. A chorować zaczęłam dopiero wtedy, kiedy za bardzo oddaliłam się od natury tzn. zasiadłam wygodnie w fotelu w ciepłym domu, prysznic - tylko ciepła woda.

      Usuń
    2. To nie raz gorsze jak się coś zmienia.. Trzeba się hartować :)

      Usuń
    3. Koniecznie, bo jak mawia mój syn, który przez całą zimę w rozpiętej kurtce chodzi - to nie od zimna się choruje, tylko od wirusów i bakterii :-)

      Usuń
  33. Ja uwielbiam chodzić na boso :) Albo tylko w skarpetkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli po domu, to chyba może być ;-)

      Usuń
  34. U ciebie zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego. Też słyszałam o dobrodziejstwie chodzenia boso. tylko jak tego dokonać jak się mieszka w betonowej dżungli, wychodzi do pracy na 8 rano a na wieś jeździ sporadycznie?
    Udanego urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co oszukiwać, miejska dżungla nie sprzyja naturalnym metodom. Nikt chyba nie jest tak zakręcony, żeby codziennie robić dodatkowe kilometry w poszukiwaniu aksamitnej trawki. Ja ewentualnie pokonam wstyd i pospaceruję z książką po osiedlu (psa nie mam), gdzie mam idealną trawę i chyba zero szkła.

      Usuń
  35. Ja mam ten problem, że nawet chodząc po trawie czuję najmniejsze źdźbła i wszystko mnie kłuje... Lubię chodzić po piasku, ale nie za długo, bo wysusza stopy i zaraz czuję potrzebę wytarcia ich. Ech, cywilizacja robi swoje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy pamiętasz takie klapki-fakirki z plastikowymi kolcami zwróconymi w stronę stopy. Ludzie w tym chodzili, ja nie dałam rady.

      Usuń
  36. Wow. Chodzenie boso po trawce nawet mokrej jest bardzo przyjemne, więc chętnie zacznę korzystać z tej nowej metody leczniczej :)
    Pamiętam, że już kiedyś chyba w "50 twarzy Greya" czytałam o tym, że ktoś będąc w parku ściągnął buty i opowiadał o łączności z tą Ziemią :P Myślałam, że to brednie, ale po przeczytaniu Twojej notki i artykułu czuję się przekonana :) Tzn zimą to raczej na śnieg nie wyjdę bo zimą to ja noszę pięć par skarpetek - jestem okropnym zmarźluchem :P Podejrzewam, że wejście boso na śnieg szybko nawróciłoby zapalenie pęcherza czy co gorsza coś z nerkami :) Ale latem, po plaży, po łące - jak najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też śniegu na pewno szybko nie zaryzykuję, nie teraz, kiedy jestem takim mięczakiem. Uziemienie to bardzo ciekawe zagadnienie, może i coś w tym jest. W każdym razie do mnie to przemawia :-)

      Usuń
  37. W dzieciństwie często chodziło się boso, ale bardziej po ogrodzie, niż po mieście :) Dzisiaj boso to ewentualnie tylko po domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o takich ruchach, których członkowie zawsze poruszają się boso, ale nie rozumiem dlaczego po ulicy, co jest zdrowego w chodzeniu po betonie - nie mam pojęcia :-)

      Usuń
  38. moja odporność niestety kiepska, nawet w lato zdarza mi się chorować. ale słyszałam, że pomaga również gorąca woda z cytryną każdego ranka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowemu wszystko pomaga...Piję wodę z cytrynką każdego ranka, już nawet nie pamiętam jak długo i jedyne na co wpływa to, że się tak oględnie wyrażę - obstrukcja. Na pewno jest to zdrowy element i dobrze, że tak robimy, ale odporności w ten sposób przynajmniej ja nie zbudowałam :-/

      Usuń
    2. a łudziłam się, że nie jestem odporna, bo jej nie piję! czyli nie mam się co łudzić :)

      Usuń
    3. Wczoraj myślałam, jak tu by ewentualnie sobie pomóc i wymyśliłam colostrum. Muszę trochę więcej doczytać o tym preparacie. Skład opiera się po prostu na siarze krowy. Jakby co, to może sobie na jesień-wrzesień kupię takie wspomaganie :-)

      Usuń
  39. Zasadniczo, od dziecka nie chorowałem na grypę, przeziębienia i inne tego typu choroby..jestem po prostu odporny, ale na to zapracowałem. Choćby lodowatymi prysznicami XD A i boso tez chodzę, zwłaszcza latem, ale nawet zimą mi się zdarzyło wyjść na chwilę bez butów do ogrodu choćby, jak mi się nie chciało szukać butów a szkałem kota XD I tak dalej i tak dalej. Układ immunologiczny trzeba naprawdę trenować, bez tego się rozleniwia niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Oczywiście, im młodszy organizm, tym łatwiej nadrobić zaniedbania. Miałam okres, że chłonęłam wszystkie nowinki o dobrym życiu i wprowadzałam je w życie, a potem sześcioletni okres lenistwa i w ogóle beznadziei. Co nie pozostało bez wpływu na moje zdrowie, krótko mówiąc, zaczęłam sypać, a teraz próbuję nadrobić stracony czas ;-)

      Usuń
  40. Ja świetnie się czuję, kiedy mogę chodzić boso, już się nie mogę doczekać wakacji nad morzem, uwielbiam piaszczyste plaże. Po ogrodzie jak tylko się da również chodzę boso. Widać...jest sporo prawdy w tym co napisałaś. Pozdrawiam Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rzadko bywam nad morzem, ale pamiętam to błogie uczucie chodzenia po plaży. W tym roku znów w góry, no ale może chociaż skrawek bezpiecznej zieleni się znajdzie :-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  41. uwielbiam chodzic boso po działce, zwłaszcza rano jak jeszcze jest rosa. Zawsze mi babcia powtarzała, że to zdrowe, ale nie wiedziałam że aż tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrości ludowe mają w sobie ziarnko prawdy ;-)

      Usuń
  42. Koniecznie muszę pokazać Twój wpis mężowi, który zawsze goni mnie po skarpetki gdy widzi, że chodzę boso! Jego zdaniem chodzenie na bosaka to murowane problemy korzonkowe na stare lata.... skąd ta teoria? tego już mi nie powie, bo nie pamięta...
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd bierze się ból korzonków, kiedyś lekko jeden mnie bolał, ale myślałam, że to z zasiedzenia w fotelu - akurat taki miałam okres :-/

      Usuń
    2. Dobrze Ci się wydaje. Tzw "ból korzonków" to objaw dyskopatii. Nic nie ma wspólnego z chodzeniem boso zaś bierze się m in. z zasiedzenia w fotelu.

      Usuń
  43. Uwielbiam chodzenie na boso po plaży, po piasku. Ostatnio jednak moje stopy dostały tak w kość że sprawia mi to ból. Pewnie za dużo chciałam od razu ale pracuję nad tym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się na jednej stopie (która w dzieciństwie była trochę "krzywa", później nauczyłam się prosto chodzić), halluks zaczął tworzyć. Mam wrażenie, ze kiedy śmigam na bosaka to mniej boli. Jeszcze w takim aparacie "Marcin" muszę przesiadywać :-/

      Usuń
  44. Mam 13lat i szuka osoby która pochodziłaby ze mną boso.
    nr tel 786983893 umówmy się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Nie za bardzo mam teraz czas... Może mama z Tobą pochodzi? Zapytaj ją, na pewno się ucieszy.

      Usuń