środa, 23 lipca 2014

Czy twój obiad jest martwy?

źródło
W mojej kuchni stoi mikrofalówka, od dłuższego czasu używam jej tylko do odgrzewania posiłków, codziennego podgrzania porannej szklanki wody, czasami odświeżam w niej pieczywo. Dzieje się tak nie dlatego żebym jakoś szczególnie  tego urządzenia się bała, po prostu  przygotowane w niej jedzenie mi nie smakuje. 

Obiad odgrzewany na zwykłej kuchence też nie wydaje mi się wykwintny, ale i tak góruje smakiem nad tym z mikrofali, a czy jest pełnowartościowy i zdrowy? Z pewnością mniej niż ten świeżo przygotowany, ale twierdzi się, że i tak ciągle zdrowszy od dań typu fast food. No właśnie, a jeżeli zechcę odgrzać go w mikrofali, to czy zgodnie z niektórymi opiniami stanie się "martwy" - pozbawiony wartościowych składników?

W tej kwestii opinie są biegunowe i tak w jednych wylicza się same negatywy mikrofali, a więc pozbawianie żywności odżywczych składników, dezaktywacja około 30-40% witaminy B12, możliwość zmiany naszego składu krwi na skutek spożywania potraw z mikrofali (maleje ilość krwinek czerwonych, rośnie ilość białych) czy możliwość zaburzenia rytmu serca w związku z przebywaniem w polu elektromagnetycznym emitowane przez to urządzenie. W innych opiniach temu wszystkiemu się zaprzecza, twierdząc, że kuchenki mikrofalowe są całkowicie bezpieczne, a zwolennicy poszczególnych teorii oskarżają się wzajemnie o pisanie artykułów sponsorowanych czy bycie w lobby różnych, konkurujących ze sobą producentów.

Po przebrnięcie przez morze sprzecznych ze sobą opinii podjęłam próbę zdroworozsądkowego ogarnięcia tematu. Przede wszystkim, co miałoby świadczyć na NIE dla mikrofali? Otóż przeprowadzono szereg doświadczeń, których efekty wyglądały następująco:

  • zdjęcia aury jabłka po potraktowaniu mikrofalą miały czarną aurę, przed zabiegiem aura była jasna,
  • nasionka podlewane wodą zagotowaną w mikrofali nie kiełkują, a podlewane nią rośliny marnieją,
  • badanie opublikowane w listopadowym numerze 2003 roku Magazynie Nauki Żywności i Rolnictwa wykazało, że brokuły gotowane w mikrofalówce tracą 97% antyoksydantów, gotowane na zwykłej kuchence - 11%, występowała też redukcja fenoli i glukozynolatów, ale poziom minerałów pozostawał nietknięty,
  • podgrzewanie czosnku przez 60 sekund powodowało utratę aktywności alinazy (głównego składnika przeciwrakowego czosnku),
  • badania Japończyka dr Watanabe pokazały, że tylko 6 minut podgrzewania w mikrofalówce obraca 30-40% B12 w mleku w martwą postać,
  • niedawne australijskie badania odkryły, że mikrofale powodują wyższy stopień rozkładu protein niż konwencjonalne podgrzewanie,
  • w 1992 r. dr Richard Quan odkrył, że w mikrofalówce mleko z piersi traci aktywność lizozymy i antyciał.
Wybrany opis działania mikrofalówki, znaleziony TUTAJ: "Mikrofale wprawiają cząsteczki w drgania rotacyjne, coraz szybsze i szybsze. Ten ruch powoduje tarcie, które powoduje denaturację oryginalnej struktury substancji. To skutkuje zniszczonymi witaminami, minerałami, białkami i tworzy nowy związek "radiolytic compounds" (w wolnym tłumaczeniu: zradiolizowane zwiazki chemiczne), który nie występuje w przyrodzie".


źródło
Jak wyraźnie widać, obróbka termiczna w mikrofalówce budzi kontrowersje. Zakładając, że nie jest to najlepszy sposób przygotowywania posiłków, chyba lepiej znać umiar w korzystaniu z tego urządzenia.

Przygotujmy nasze posiłki odpowiednio wcześniej, abyśmy zawsze mogli mieć dobre jedzenie na te dni, gdy jesteśmy bardzo zajęci czy zbyt zmęczeni, aby zabierać się za gotowanie.

Niektóre potrawy takie jak zupy, bigos, chili con carne, węgierskie leczo czy inne dania jednogarnkowe świetnie znoszą odgrzewanie i z powodzeniem możemy to robić na kuchenkach gazowych czy elektrycznych. 

Potrawy zamrożone starajmy się wyciągać z zamrażarki rano, tak aby zdążyły  spokojnie odtajać, zanim wrócimy do domu. 

Jedzmy więcej naturalnego, surowego pokarmu.


źródło
Prawdopodobnie podgrzanie od czasu do czasu posiłku w mikrofalówce krzywdy nam nie wyrządzi, ale stałe postępowanie w taki sposób być może nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie, natomiast fale elektromagnetyczne przez nią wytwarzane dostarcza nam chociażby telewizor czy telefon komórkowy. Kto wie, jak na nas działa nadmiar tych urządzeń?

Chciałoby się powiedzieć - żyjemy w plastikowym świecie, jemy plastikowe jedzenie, a martwy obiad niekoniecznie musi pochodzić z mikrofalówki, jednak jest ona jednym z elementów naszego (mojego) otoczenia i trochę żałuję, że mimo wielu poszukiwań, w tym temacie zastałam wyłącznie chaos informacyjny, nie wiadomo  też kto naprawdę podaje w mediach informacje i na czyją korzyść działa. Czuję się zakręcona, ale czy kręcą nami tylko w temacie mikrofalówek? Mam wrażenie, że dzieje się to o wiele częściej niż mi się wydaje, bo dla wielu najważniejsze jest, żeby  to ich interesy kwitły, a nie nasze zdrowie.



81 komentarzy:

  1. nigdy nie odgrzewam w mikrofali:) nie wyobrażam sobie tego, szczególnie kiedy od prawie 4 lat jestem Mamą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie było wcześniej większych oporów, nawet kupiłam mikrofalę z funkcją grilla i podpiekania - wiązałam z nią większe nadzieje. Niestety jedzenie tak przygotowane było po prostu niesmaczne, takie nijakie i to było pierwszym powodem odstawienia do kąta tego urządzenia. Refleksje przyszły niedawno, kiedy zaczęłam zwracać większą uwagę na to co jem.

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam w domu mikrofalówki. Jakiś czas temu zastanawiałam się czy ją kupić, właśnie po to żeby odgrzewać obiady, odświeżać chleb. Ale nie zdecydowałam się.
    Myślę, że w tych wszystkich informacjach o szkodliwości mikrofali musi być jakieś ziarno prawdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zależy na szybkości to rzeczywiście pomoc, nie musisz pilnować, czy jedzenie nie przywiera, włączasz przycisk i gotowe. Właśnie trudno powiedzieć jak to jest, trudno spotkać aż tak sprzeczne opinie jak tutaj. Z jednej strony badania pokazują, że coś z jedzeniem się dzieje (zastanawiam się co z tą wodą, bo ja przecież każdego rana podgrzewam), z drugiej strony protesty są w sumie niszowe. Myślę, że ja po prostu ograniczę korzystanie do minimum. Rano mogę zagotować wodę w czajniku zaraz po obudzeniu.

      Usuń
  3. Też te wszystkie kontrowersje znam, a mikrofalówkę mąż niedawno wyniósł do pracy i dobrze. I tak służyła nam do odgrzewania potraw i to nie zawsze. A teraz radzimy sobie bez niej.
    Umiar na pewno jest wskazany, nie wyobrażam sobie gotowania w mikrofali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz zrobiłam w mikrofali potrawę - grillowane kiełbaski. Z grillem to w gruncie rzeczy niewiele ma wspólnego ;-) Moja mikrofala już raz padła i ją reanimowaliśmy, jeśli drugi raz to się stanie to po prostu pozbędę się sprzętu raz na zawsze.

      Usuń
  4. Nie mam w domu mikrofalówki i nie tęsknię do niej :) Od chwili gdy się pojawiła na rynku jestem wobec niej bardzo nieufna ...:) Nie przeszkadza mi tradycyjne gotowanie, odgrzewanie czy odmrażanie ...w kwestii niechęci do tego urządzenia zdaję się na intuicję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją kupiłam z uwagi na ... dzieci. Kiedy jeszcze chodziły do podstawówki, potem do gimnazjum i wcześniej wracały do domu, to wolałam, żeby samodzielnie nie uruchomiały kuchenki gazowej. O rany, właśnie sobie uzmysłowiłam, że moja kuchenka jest już dosyć stara, bo jedno dziecko jest na studiach...

      Usuń
  5. Nie posiadam i nie planuję... ale kontrowersje związane z tym urządzeniem znam i myślę że jest w tym sporo prawdy... No cóż w takim świecie jak piszesz,, plastikowym,, żyjemy, ważne by z tych wszystkich udogodnień korzystać z umiarem. Palenie papierosów wywołuje raka płuc, telefony komórkowe podobno raka mózgu... laptopy raka jąder, słuchawki do słuchania muzyki spowodują zapewne, że używająca ich dziś w nadmiarze młodzież będzie przedwcześnie głucha.. itp itd. A chaos informacyjny związany z tym wszystkim nas nie ominie ale co się dziwić skoro lekarze i naukowcy zmieniają co rusz swoje opinie i poglądy: raz mleko jest zdrowe innym razem już nie...nadmiar jajek to zły cholesterol innym razem czytam że to już nie prawda. To gdzie ta prawda? Zapewne gdzieś po środku... :)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ujęłaś ten cały harmider w jednej pigułce :-) Ja kiedy słyszę kolejną odkrywczą opinię, to już mi się nawet nie chce w to wierzyć, bo mam wrażenie, że to manipulacja.

      Usuń
  6. A ja mam i sobie chwałę ;) inna sprawa, że bardzo rzadko jem posiłki, które wymagają podgrzania/odgrzania...wszystko jest dla ludzi oby z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właściwie to taka doraźna pomoc w kryzysowej sytuacji. Czy ciężko byłoby mi zrezygnować? Nie wiem, jeśli stara padnie, nowej pewnie już nie kupię, bo i potrzeby nie będzie. Tą zakupiłam głównie dlatego, żeby dzieci gazem się nie bawiły :-)

      Usuń
  7. Raz jadłam jedzenie z mikrofalówki. Niedobre było :( Przez całe życie nie korzystam i świetnie się z tym czuję - nie wyobrażam sobie życia z takim przedmiotem w domu :]
    Świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Właśnie, ten smak jedzenia jakiś taki nijaki, podgrzane w niej jedzenie bez apetytu zawsze jem... To może zastanawiać.

      Usuń
  8. U nas mikrofala służy do stopienia sera na chlebie i niczego więcej, kiedyś była bardziej użyteczna teraz zbiera kurz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapomniałabym, czasami jeszcze masło do wypieków sobie w niej zmiękczam :-)

      Usuń
    2. Ja próbowałam z czekoladą, ale jakoś zawsze mi się zważyła...

      Usuń
  9. Zazwyczaj to, co można szybko i łatwo osiągnąć jest kiepskie.. i niebezpieczne w skutkach, które czasami mogą ujawnić się dopiero po kilku/kilkunastu latach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Jeszcze ta kwestia emitowanego pola elektromagnetycznego, np. jeśli drzwiczki się rozkłapią po jakimś czasie, to lepiej nie czekać przed kuchenką, aż jedzenie czy woda zostaną podgrzane...

      Usuń
  10. mam mikrofalę, ale nie używam jej często, to prawda smak potraw podgrzewanych w niej zmienia się, ale od czasu do czasu zdarza mi się jej użyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak mi, czasami są sytuacje awaryjne, kiedy potrzebuję na już - to takie ułatwienie, bez którego w gruncie rzeczy mogłabym się obyć, ale skoro sprzęt już jest, to czasami można wykorzystać...

      Usuń
  11. nie używam :-) z czego - po Twoim dzisiejszym poście - cieszę się jeszcze bardziej :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, za każdą plotką coś się czai, więc i za rewelacjami o mikrofali pewnie też. Może od razu nie zabije, ale i nie wzmocni :-)

      Usuń
  12. Nie mam mikrofalówki, kiedyś miałam ale robiłam w niej tylko popcorn :D
    Teraz nie jest mi zupełnie potrzebna, zbędny wydatek, chociaż od czasu do czasu jedyne brakuje mi tego popcornu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popcorn na domowe seanse kinowe - też czasami robię! Ale tak jak mówisz, w sumie zbędny wydatek i pewnie nie kupię już nowej kiedy stara wreszcie padnie.

      Usuń
  13. Pewnie jak w każdym przypadku ważny jest umiar. Ja mikrofalówkę mam, jedzenie czasem podgrzewam i myślę, że nikomu nic złego się nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, ze od tych sporadycznych kontaktów z mikrofalą nagłego uszczerbku na zdrowia nie doznam, może i działanie długofalowe w takim wypadku nie będzie widoczne...

      Usuń
  14. nigdy nie byłam zwolenniczką mikrofalówek. używamy jej raz na jakiś czas, kiedy chłopaka najdzie ochota na zapiekanki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zapiekanki i pizze z mikrofali jakoś mi nie nie smakują. Zdecydowanie wolę piekarnik :-/

      Usuń
    2. ja również :) ale mój odmówił posłuszeństwa i jeszcze się nie dorobiłam nowego ;)

      Usuń
  15. Moja mikrofalówka od lat stoi bez celu w kuchni. Używana raz na 3-4 miesiące. Niby można odmrażać, gotować, piec... ale tak jak i Tobie nie smakuje mi danie z mikrofalówki... jak widać słusznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się za tym kryje na pewno, jeżeli mamy jeszcze chociaż odrobinę naturalnego instynktu, to może to znak, że to nie dla nas jedzenie? Tego wykluczyć na 100% nie można...

      Usuń
  16. Jakie szczęście, że nie mam mikrofalówki, ale u mojego narzeczonego w domu jest i czasem bardzo się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie chciałabym demonizować jeśli chodzi o korzystanie z mikrofali, coś jednak musi być na rzeczy tyle, że żaden autorytet nie chce powiedzieć publicznie - co. Ale na ile to nam szkodzi? Kiedy wyjdą skutki? Tu już mądrych nie ma. Myślę, że mikrofala działająca na zasadzie pogotowia ratunkowego nie jest czymś wybitnie szkodliwym, jednak ludzie dbający o zdrowie, którzy robią to kompleksowo, nie przewidują jej w swojej kuchni...

      Usuń
  17. Nigdy nie mialam mikrofali a niedawno zastanawialismy sie z mężem czy nie kupić ale ostatecznie nie kupiliśmy ... i dobrze chyba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki trochę niepotrzebny wydatek, no i dodatkowe źródło promieniowania elektromagnetycznego w domu :-)

      Usuń
  18. U mnie jest mikrofala i nie uważam to za coś złego. Nie używam jej często, ale czasem dobrze ją mieć.
    Nie rozumiem tego stwierdzenia odnośnie kwiatków. Po co podlewać kwiatki zagotowaną czy przegotowaną wodą czy to z mikrofali, czy w tradycyjny sposób? Pewnie w dwóch przypadkach kwiatek by zmarniał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się przydaje :-) Z kwiatkami chodziło o pokazanie, że woda, która z mikrofali została pozbawiona wszelkich składników, stała się martwa, zaburzono budowę jej cząsteczek, dlatego rośliny marniały i usychały - rzekomo to samo może spotkać nas, jeśli tylko z mikrofali jedzenie będziemy jeść :-)

      Usuń
  19. W moim rodzinnym domu mikrofalówka była i w obecnym też mam.
    Korzystam z niej sporadycznie, wtedy kiedy naprawdę jest taka potrzeba. Jedzenie odgrzewane zwyczajnie mi nie smakuje. Ostatnio trafiłam nawet na artykuł w jakiejś gazecie, w którym było napisane, że tysiące dobrych i potrzebnych składników "ucieka" z pokarmów, właśnie w momencie odgrzewania.
    Tak czy siak uważam, że dobrze ją miec chociaż nie jest niezbędna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na zwykłej kuchence odgrzewane jest gorsze - no chyba, że o bigosie mowa, tu smak rośnie, ale nie wiem jak z jego wartością odżywczą :-) U mnie szczególnie kilka lat temu się sprawdzała, kiedy dzieci wracały ze szkoły, to mogły sobie coś samodzielnie odgrzać, nie ruszając gazu. Wolałam nie ryzykować, po tym jak córka zagazowała mieszkanie. Gotowała wodę samodzielnie i po prostu odkręciła kurek, myśląc, że to już działa!

      Usuń
  20. W sumie nigdy nie zastanawiałam się jak działa na nas to urządzenie, choć faktycznie jedzenie z mikrofalówki (takie odgrzewane) jest dużo gorsze od takiego odgrzewanego na kuchence... jakiś tego powód musi byc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne potrawy próbowałam podgrzewać i większość naprawdę wychodziła taka "bezpłciowa". Szczególnie pierogi, pizze, zapiekanki, mięsa w tym kotlety wyjątkowo ohydne :-/

      Usuń
  21. wpisałam komentarz w złym miejscu :) to chyba wina ciśnienia dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystko się zgadza i mikrofala psuje posiłki. Jednego na co ma dobry wpływ to jest....gotowanie warzy im służy. A na czym to polega.......nieee wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale gotowanie warzyw w mikrofali??? Nie słyszałam o tym, kiedy szukałam materiałów, to właśnie o tych brokułach czy czosnku (co zamieściłam w tekście) znalazłam informacje...

      Usuń
  23. Niedawno pisałem o gotowaniu..i ja po prostu nie używam za bardzo mikrofali..bo to dla mnie profanacja na sztuce gotowania XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno tak powie kucharz z prawdziwego zdarzenia, ale z drugiej strony sztuce gotowania za pomocą mikrofali poświęcono nawet trochę książek ;-) (To taka trochę przewrotna odpowiedź...)

      Usuń
  24. Bardzo fajny post. Mnie zdarza się odgrzać jedzenie w mikrofalówce :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo się cieszę, że zamieściłaś tego posta. Kolejny cud techniki, który jak się okazuje ma skutki uboczne. Niestety często odgrzewam coś w mikrofali. Zdecydowanie ograniczę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno lepiej też nie stać przed nią, kiedy pracuje...

      Usuń
  26. Mikrofalówki są naprawde szkodliwe. dobrze ze nie mamy takowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja stara już dokona u mnie żywota, ale następcy nie będzie :-)

      Usuń
  27. Właśnie słyszałam ostartnio, że gotowanie w mikrofalówce jest niezbyt zdrowe, ale czasami naprawdę miałoby się ochotę ja mieć. Ale może i dobrze, że jej nie mam, może to oducza w pewnym stopniu lenistwa i bylejakości? Na wakacjach mi się przydała, codziennie podgrzewałam sobie w niej mleko na pałtki i kawę inkę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie podgrzanie to w sumie 30 sekund lub ciut więcej, wydaje się, że nie wiele, więc może tragedii nie ma :-)

      Usuń
  28. Gaja, nigdy się nie poddawaj i pisz, pisz nowe posty....Poruszyłaś temat, który mnie intrygował od wielu lat, zawsze byłam przeciwna kuchence mikrofalowej, ku wielkiemu oburzeniu moich koleżanek. Nie ufam mikrofali i nie ufam telefonom komórkowym, przez komórkę ograniczam rozmowy do minimum :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie zamierzam się poddawać chyba, że trochę w czasie urlopu ;-) Myślałam o wpływie pola elektromagnetycznego na nasz organizm, także dla tego, że choćby w mieszkaniu każdy ma kilka źródeł tego promieniowania, w tym mikrofalę i o tym akurat opinie są jednoznaczne. Nie tak jak w przypadku martwych obiadów - chociaż wyniki doświadczeń wyglądają nie najlepiej...

      Usuń
  29. Niestety im większy rozwój technologii i cywilizacji, tym bardziej ludzkie zdrowie na tym cierpi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie na próżno mówimy - choroby cywilizacyjne.

      Usuń
  30. Ja rzadko używam mikrofalówki. Nie lubię jedzenia z niej odgrzewanego... Ogólnie mój organizm chyba z daleka wyczuwa to, od czego lepiej się trzymać z daleka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie to, może instynkt działa :-)

      Usuń
  31. Ja używam mikrofalówki klasycznie - do odgrzewania posiłków, czasami wspomagam się przy rozmrażaniu, gdy się zapomnę i nie przełożę wcześniej jedzenia z zamrażarki do lodówki. Takie powolne zamrażanie jest podobno najzdrowsze, ale czasem wiadomo, wyleci mi z głowy albo po prostu zmienię plany na obiad :) Korzystam czasem z grilla czy opiekania i nie boję się jakoś szczególnie mikrofalówki, bo mieszkając w warszawskim bloku, dostaję więcej promieniowania niż pewnie to urządzonko wytworzyłoby przez całe moje życie... Smutne, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe jeśli chodzi o promieniowanie to smutna prawda :-/ Jest jeszcze kwestia jakie jedzenie z mikrofali wychodzi, do końca nie wyjaśniona, ale zastanawiająca.

      Usuń
  32. Na szczescie nie mam w domu mikrofali i wcale za nia nie tesknie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lata temu dałam się skusić i to właśnie głównie dla dzieci ją kupiłam ;-)

      Usuń
  33. Obecnie nie mam mikrofali, ale w poprzednim mieszkaniu miałam i jak już była to się jej używało :) Choc starałam się nie gotować ani nie rozmrażać żadnych produktów, jedynie podgrzewać - choć to pewnie jeden pies ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podgrzewania, zamrażania nie da się uniknąć. Musiałybyśmy się cofnąć do czasów, kiedy kobiety nie pracowały zawodowo, a tego chyba żadna z nas by nie chciała. Niestety, przeważnie musi być coś za coś ;-)

      Usuń
  34. Mikrofalówka to pewnego rodzaju pudło rezonasowe dla fal elektromagnetycznych, które po wzbudzeniu mają właściwość ocieplania naszego jedzenia. Fale te i właściowości zostały odkrtye przypadkowo przed II wojną światową, kiedy to próbowano stworzyć radar mogący lokalizować metalowe przedmioty.
    Ciekawostką jest fakt iż pierwsze radary wytwarzały bardzo silne i niebezpieczne fale i wyglądały jak bunkry... coś w tym musi być, że tyle pisze się o szkodliwym działaniu mikrofalówek na wsłasciwości odżywcze tego co jemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to wydaje mi się to dość prawdopodobne, że jedzenie po wyjęciu z mikrofali może być uboższe w składniki pokarmowe. Zauważyłam, że w tej kwestii opinie głównie są oparte na wierze ;-) Co do fal emitowanych przez to urządzenie, to też coś w tym jest,urządzenia powinny być szczelne i bezpieczne, ale po jakimś czasie drzwiczki mogą się rozkłapać. W USA podobno ostrzegano, by ciężarne kobiety nie stały przed urządzeniem w trakcie jego pracy.

      Usuń
  35. Ja mam ciagla walke o mikrofalowke z moim partnerem. Ja jestem przeciwnikiem nawet do podgrzewania jedzenia. Wiem,ze w mikrofali 3 minuty i gotowe, ale ja moge poczekac te 10 czy 15 i podgrzac tradycyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to przynajmniej smaczniejsze.

      Usuń
  36. mam mikrofalę, ale jest to urządzenie sprzed kilku lat, kiedy wydawało się cudem techniki. nie używam go w ogóle, staram się wszystko przygotowywać tak, żeby wystarczyło mi na jeden dzień, bo nie lubię odgrzewać, a jeżeli nie mam czasu/siły/ochoty na gotowanie, to robię coś, co nie wymaga ode mnie dużo pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najlepsza metoda! Ja też wolę w tygodniu przygotować szybką zapiekankę, czy makaron z sosem niż odgrzewane kotlety. Te mają smak jedynie prosto z patelni, potem to już zwykłe zapchaj-brzuchy są :-)

      Usuń
  37. Nie lubie podgrzewanych obiadów. Kurczę. Mogłabym zostawić moje ulubione danie (oprócz zup) a i tak wiem że go nie zjem. albo świeże albo pies będzie miał jedzonka więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego już od dłuższego czasu nie smażę na zapas kotletów, no chyba, że bitki - te podgrzewane w sosie jeszcze jako tako się nadają :-)

      Usuń
  38. a ja korzystam w pracy do podgrzewania obiadów, zdrowe to nie jest, ale pocieszam się, że zdrowsze niż lunche na mieście
    ps. dziękuję za dołączenie do listy obserwatorów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, zamieszczasz niebanalne przepisy :-)
      Ja mam w pracy stołówkę, z której korzystałam, ale chyba już z tym kończę. Zaobserwowałam, że po takich obiadkach coś się dzieje z moim brzuchem - robię się okrągła jak mucha. Nie ma siły, muszą tam coś dziwnego dodawać. Na przykład ostatnio ziemniaki miały dziwny zapach więc pomaszerowałam z talerzem do kierowniczki i okazało się, że podają nam ziemniaki pasteryzowane....

      Usuń
  39. Bardzo ciekawe co piszesz. Ciekawe ile w tym wszystkim prawdy. Ja oczywiście mam i używam do podgrzewania mleka :/ Dobrze, że tylko przez minutę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pocieszam się myślą, że to moje podgrzewanie nigdy nie trwa dłużej niż minutę. Niestety, mam przeczucie, że to nie jest tak zupełnie bezpieczne. Może porównam to do tłuszczów utwardzonych - szkodzą, a są powszechnie dodawane do pożywienia, bo wiadomo, nie zaszkodzą nam od razu. Efekty odwloką się w czasie, a przeciętnego człowieka obchodzi "dzisiaj". Taki pigułkowy styl życia, już chyba o tym kiedyś wspominałam...

      Usuń
  40. Ja w ogóle nie używam mikrofalówki. Jak widzę w pracy, ile osób codziennie korzysta z tego urządzenia, mam wrażenie, że wkrótce przekonają się o kiepskim stanie swojego zdrowia. To w końcu promieniowanie.

    OdpowiedzUsuń