czwartek, 31 lipca 2014

10 rzeczy które dały mi radość

Lubię czytać na na blogach posty typu "10 rzeczy które...", to dla mnie zawsze duża dawka inspiracji i zachęty do działania. Od kilku miesięcy nosiłam się z pomysłem napisania takiego tekstu i ciągle nie miałam o czym pisać, czas pędził jak szalony i nie przynosił niczego poruszającego emocje. W końcu musiałam się zastanowić, co jest ze mną nie tak, dlaczego nic szczególnego w moim życiu się nie dzieje.

Znalazłam odpowiedź, która mnie usatysfakcjonowała: tu nie chodzi o brak wydarzeń, a o brak uważności. Jak bardzo bywam nieuważna obrazuje również fakt, że rano po wyjściu z domu zdarza mi się wbiegać z powrotem na drugie piętro z przekonaniem, że nie zamknęłam wyjściowych drzwi, z tego samego powodu nigdy nie prasuję rano, bo wiem, że po dotarciu do pracy przeżywałabym horror bijąc się z myślami czy na pewno wyłączyłam żelazko. Kiedyś też zginęły mi w domu klucze, które dopiero co trzymałam w dłoni. Po przekopaniu całego mieszkania znalazłam je  nie wiedzieć czemu w łazience, schowane w kosmetyczce.

Być uważnym to umieć odczytywać sygnały napływające z otoczenia, od innych i z naszego ciała. To że funkcjonujemy nieuważnie może świadczyć o wysokim poziomie stresu, wtedy przechodzimy na tryb automatyczny - pracujemy jak komputer w trybie awaryjnym, pomijamy wiele danych, nie widzimy obrazu całości. Jednocześnie w głowie mamy tak naprawdę zamęt. Obecne w tle naszych działań procesy to nieustanna ocena siebie, innych, sytuacji. Czy wszystko idzie dobrze? Co zrobię dzisiaj? Lubię go czy nie? Porównywanie do stanu pożądanego, lęki, obawy... 

Tak więc chwilę pomyślałam i przypomniałam sobie, co dało mi radość w ostatnich miesiącach. Nie jest ze mną jeszcze tak źle ;-)




Puzzle zaczęłam układać w jednym celu - oprawienia swojej pracy w antyramę i zawieszenie na ścianie. Tak więc jeden obraz już mam, kiedy wieczory staną się dłuższe, powstaną inne.



Wraz z nadejściem lata zaczęłam używać kolorowych tuszy do rzęs, całkowicie rezygnując z nakładania cieni. Tusze mają tak wyraźne kolory jak widać na opakowaniach, a oczy w oprawie tak umalowanych rzęs wyglądają jakoś radośniej.



Małe zakręcenie na punkcie biżuterii Cakes of Lex.



Oszalałam na punkcie tych 11-centymetrowych szpilek z Bon Prix, niestety dla mnie okazały się kompletnie nie do chodzenia. Ledwie wytrzymałam w nich przez komunijną mszę, w samochodzie od razu zmieniłam buty na bardziej przyjazne dla stopy. Może dlatego tak się skończyła ta przygoda, ponieważ nie noszę szpilek i moje stopy nie są przyzwyczajone, a może - jak uzgodniłyśmy w kobiecym gronie - jeśli szpilki, to drogie i porządne, każde inne dadzą popalić. Jednak chwile radości kiedy pierwszy raz je zobaczyłam pamiętam do dzisiaj.



Zachody słońca obserwowane z mojego balkonu. Bardzo lubię wieczory, a szczególnie letnie, kiedy powietrze otula skórę jak balsam. Lubię też robić zdjęcia chmurom. To prawdziwa radość.







Spacery po pobliskim Myślęcinku. Teraz, kiedy lato w pełni, często w weekendy pakujemy plecak i rowerem jedziemy poleżakować na łonie natury. Czasami jeździmy tam też w środku tygodnia - prosto z pracy. Raz zdarzyło mi się podczas takiego leżakowania usnąć, budzę się, a obok, nad brzegiem jeziorka wypoczywa małe stadko kaczek. Obecność tuż obok zwierząt dziko żyjących zawsze wydaje mi się ekscytujące. To pewnie dlatego ludzie tak chętnie jeżdżą na safari w Afryce. Znajomy z pracy robi zdjęcia zwierzętom - każdemu, jakie wpadnie mu w zasięg obiektywu. Zdarza mu się nieraz długo czekać na dobre ujęcie. W swoich zbiorach ma między innymi zdjęcia ponad 50 gatunków ważek. Wierzę, że sprawia mu to radość.



Taki kolorowy widok mijałam po drodze do pracy (teraz już drzewko przekwitło), ale cieszył oczy!



A tu po raz pierwszy w życiu zobaczyłam kaktusa zbierającego się do rozkwitu.


Tym razem nie uzbierałam dziesięciu rzeczy, może następnym razem powiedzie mi się lepiej. Liczę, że podczas urlopu będzie trochę więcej okazji do radości...

Uważność nie oznacza życia bez kłopotów, ale daję możliwość właściwego przeżywania każdej chwili i wyraźnego widzenia szczegółów. Przykładowo: jeżeli czujemy lęk oraz związane z nim doznania płynące z ciała, to właśnie to czujemy i nie zmieniamy niczego na siłę. Obserwujemy jak to uczucie nasila się lub słabnie, nie oceniamy, nie staramy się go zagłuszyć. Można powiedzieć, że uważność ma jeszcze jedną dobrą stronę, która pokazuje, że wszystko się zmienia, nic nie trwa wiecznie, wszytko mija - i dzień i noc i radość i ból. 

"Wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu" - Heraklit z Efezu


96 komentarzy:

  1. Dzięki za ten post!
    Ja też ostatnio łapię się na tym, że jestem rozproszona, nie pamiętam o kluczach, w pracy nie potrafię powiedzieć czy na pewno coś zrobiłam czy tylko mi się wydawało. Zdecydowanie brakuje mi takiej zwykłej uważności.
    Szkoda życia na to, żeby przeciekało przez palce :)) Trzeba przeżywać je w 100% !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! To samo dotyczy też przeżywania lata, już kiedyś chyba wspominałam, że zamiast cieszyć się nim, to myślę, że za chwilę minie ;-)

      Usuń
  2. Masz rację , wszystko mija i się zmienia ale gdy cos przeminie nowe może byc jeszcze piękniejsze! Ja tak uważam :)
    Też lubię robić zdjęcia chmurom - moim zdaniem to właśnie jeden z cudów świata taka rzecz zwykła niby a jednak niezwykła!
    Piękne te Twoje fotki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Teraz mam właśnie manię przyglądania chmuro i jak na złość nie widać niczego niezwykłego :-/ Ciągle tylko piękne pogodne niebo. Ale dobrze, niech tak jeszcze trochę pobędzie ;-)

      Usuń
  3. cieszę się, że jednak dostrzegłaś drobiazgi, które cieszą :)
    drugi akapit - jakbym czytała o sobie ;)
    uwielbiam układać puzzle, a na widok butów przeżywam podobną radość :)
    mam nadzieję, że po urlopie lista będzie 3 razy dłuższa :)
    z tuszami i biżuterią mnie zaskoczyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję. Teraz będę czatowała z aparatem na te chwile i już na pewno ich nie przegapię. I właśnie dlatego takie posty mają sens :-)

      Usuń
  4. Puzzle to i ja bym poukładała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne zajęcie, szczególnie, gdy wiesz, ze powstanie z tego obraz. To mój pierwszy. A wcześniej układałam w podstawówce :-)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia kiedy zakwitł dużymi, białymi kwiatami, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że zechcę zrobić taki post :-)

      Usuń
  6. nie pamiętam kiedy ostatni raz układałam puzzle, chyba w dzieciństwie, a chętnie wróciłabym do nich :) kaktus rewelacja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed tym obrazkiem, też w dzieciństwie, ale to zajęcie na długie wieczory, o tej porze roku nie widzę w tym nic zabawnego. W listopadzie zacznę pracować nad kolejnym obrazkiem :-)

      Usuń
  7. Musisz zdecydowanie poćwiczyć i częściej wstawiać tu takie posty! :) Jak zwykle masz rację odnośnie uważności, i znów potwierdza się teoria, że dużo zależy od nas bo nawet w trudnych chwilach można dostrzec piękno. Pamiętam jak raz o jakiejś 4 nad ranem wstałam do Natalki, oczywiście nieprzytomna itp ale jak ją nosiłam zobaczyłam za oknem nie tylko wschód słońca ale też flirtującą parkę wróbelków i pomyślałam sobie, że gdyby nie Natala ominęłoby mnie to widowisko ;). Ale również mogłam szybko, nieuważnie spojrzeć za okno i wróbelków nie zauważyć. Trzeba co dzień pielęgnować w sobie tą sztukę bo świat, cytując klasyka, nadal i mimo wszystko JEST PIĘKNY. Trzeba tylko otworzyć oczy. Pięknego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy już takie piękno uda nam się zobaczyć, to od razu dzień wydaje się bardziej znośny. Kilka lat temu miałam niezwykle stresującą pracę, do której na szczęście szło się przez stary park z mnóstwem ptaków. Ta droga przez park, dostrzeżenie jego mieszkańców, słuchanie ptasiego śpiewu od razu zdejmowało z karku część ciężaru :-)
      I wzajemnie!

      Usuń
  8. Ano właśnie, bo często nie skupiamy się na małych radościach. Szczęście wydaje się takie oczywiste, powinno być i tyle, smutki za to potrafimy obracać na różne strony i zadręczać się.
    Z tego powodu podoba mi się inicjatywa na Instagramie "100 happy days", aby codziennie uwieczniać małe radości. I to działa; jak tak zaczyna szukać się ujęć to nagle okazuje się, że w ciągu dnia jest mnóstwo drobiazgów, które wywołują uśmiech, ale człowiek nawet ich nie zauważał wcześniej. Bardzo fajne doświadczenie, które pokazało mi ile dobrych rzeczy jest w okół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma mnie na instagramie :-( Ale to żadna przeszkoda, bo nawet na potrzeby bloga w podobny sposób można działać. I masz rację, właśnie takie doświadczenia (wyzwania) pomagają nam dostrzec parę szczegółów obok których moglibyśmy przebiec bez zastanowienia. Kiedy masz wyzwanie, zaczynasz się rozglądać. I dla tego postaram się to kontynuować :-)

      Usuń
  9. Taka zakręcona to ja jestem, sprawdzam gaz po parę razy, czy zamknęłam drzwi, czasem rzuce coś gdzieś i szukam tego choć mam to pod nosem...Lubię patrzeć na chmury czy to przy zachodzie czy wschodzie słońca (chociaż z tym gorzej) ale także w czasie burzy, kiedyś były granatowo, zółte aż zielone niesamowity widok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie piękne zdjęcia chmur można znaleźć w internecie! Coś takiego upolować...

      Usuń
  10. Jestem miłośniczką łapania miłych chwil i często przerywam coś, co robię, bo np. powiał fajnie wiatr, słońce ładnie pada na podłogę, gdzieś w oddali szczeka pies itp. Wszystko mija, to prawda, dlatego trzeba łapać co się da i ile można :)
    Szpilki są nie do noszenia, kupiłam sobie "drogie i dobre" i też leżą, nie da się w nich chodzić. Postanowiłam więcej nie ulegać takim ciągotom i kupuję buty na niższym obcasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że jesteś miłośniczką łapania chwil można wyczytać z Twoich zdjęć właśnie :-) A szpilki to tylko "do wyglądania" przez jakąś chwilę mogą się nadać wg mnie, chociaż znam desperatki biegające w pracy w szpilkach i na dodatek dojeżdżające autobusem - nie słyszałam, żeby kiedykolwiek skręciły sobie nogę na nierównym chodniku. "To nie mogą być ludzie!" - chciałoby się krzyknąć ;-)

      Usuń
  11. Mimo iż nie ma 10 rzeczy, to mnie się bardzo przyjemnie czytało ten wpis :) Dziękuje, znów sprawiłaś że popatrzę na te blachę sprawy odrobinę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie samej też lekko się go czytało, miło mi, że i Tobie :-)

      Usuń
  12. Śliczne te buty... Może pomyślę nad podobnym wpisem u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też to pewnie nie ostatni tego typu wpis :-)

      Usuń
  13. Szkoda, że szpilki niewygodne, wyglądają obłędnie :)) A obserwowanie otoczenia, chmur,kolorów nas otulających, zawsze daje pozytywny wydźwięk :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, zabiorę je do pracy i zimą będę w nich dreptała po biurze, przynajmniej godzinę dziennie, może uda mi się trochę przyzwyczaić stopy...
      Co do drugiej części komentarza, to coraz bardziej nie chce mi się mieszkać w bloku. Zaczynam mieszkanie postrzegać jako wygodną klatkę. Znam dwie dziewczyny, które po przeprowadzce na wieś zgubiły zbędne kilogramy, bo jednak przy domu chodzenia jest więcej :-)

      Usuń
  14. fajne te papryczki:) a buty ładnie się prezentują, szkoda, że takie niewygodne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papryczki wesołe, nawet kilka razy miałam je na sobie, zamówiłam jeszcze ziarna kawy, ale nie miałam już dla nich tyle serca, coś mi przestało pasować i nawet zdjęcia im nie zrobiłam...
      Niewygodne, i ja nieprzyzwyczajona. Lubię szybko chodzić, więc zawsze noszę super wygodne buty, więc stopy mam raczej rozpieszczone ;-)

      Usuń
  15. Nie raz zabierałam się do układania puzzli, ale najczęściej kończyło się to rezygnacją z mojej strony lub brakiem kilku kawałków... ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed tym pudełkiem, ostatni raz w przedszkolu układałam. Kiedyś rozmawiając z koleżankami, opowiedziałam o swoim planie zrobienia obrazu z puzzle. Pewnie do tej pory zostałoby to w sferze planów, ale jedna z dziewczyn następnego dnia przyniosła mi swoje puzzle w prezencie :-)

      Usuń
  16. Po pierwsze, ten tusz do odgapię od Ciebie. :D Po drugie, kocham puzzle :D Odpręża mnie ich układanie :) A po trzecie, pojechałabym nad jakieś jeziorko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te tusze akurat kupiłam u konsultantki Oriflame i muszę przyznać, że kryją rzęsy idealnie i mają piękne, nasycone kolory. Po prostu wyraźnie je widać i cienie byłyby już przesadą :-)
      Nie ma to jak jeziorko podczas takich upałów, ten wiatr od wody pozwala normalnie funkcjonować!

      Usuń
  17. Fajnie, że piszesz o tym i dostrzegasz to, co sprawia Ci radość :) Niby tak niewiele a człowiek jest szczęśliwszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, musiałam się nad tymi szczegółami pochylić, dostrzec je :-)

      Usuń
  18. Puzzle, zachody słońca i spacery - uwielbiam :D
    PS. Moja mama zawsze wraca się sprawdzić czy zamknęła drzwi, okno, czy zakręciła gaz itd. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam już sposób na tę przykrą przypadłość - podobny do psychicznego "zakotwiczenia". Przed wyjściem wszystko dokładnie oblukam i drapię się lekko paznokciem w dłoń. Kiedy wychodzę pamiętam o drapaniu i wiem, że to oznacza, ze wszystko OK ;-) Musiałam wreszcie coś wymyślić, bo przez to szarpanie za klamkę (czy zamknięte) już raz musiałam ją naprawiać.

      Usuń
  19. Nie da się ukryć że to drobiazgi jak atomy tworzą całość. Bardzo lubię zachody słońca, okno w moim pokoju wychodzi na północ i dzięki temu widzę zachody (tylko latem) jak i wschody....uwielbiam późnym wieczorem postać w otwartym oknie i wsłuchać się w ciszę....nawet jadący w oddali pociąg brzmi jak muzyka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie powiedziane "drobiazgi jak atomy tworzą całość" :-)

      Usuń
  20. Nie ma innego podsumowania do tej notki jak takie: życie jest piękne!! :)
    Natomiast pytanko mam co do tych szpilek :P Naprawdę drogie są wygodne? Bo ja najdroższe kupiłam chyba za 170 zł i szczerze to jakoś szału nie robiły. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak twierdzą moje dziewczyny z pracy - ja w szpilkach biegła niestety nie jestem... A z kolei gdybym miała zapłacić dużo za jakieś buty, to na pewno nie za szpilki, wkładane raz na kwartał. Ale widzisz jak to jest, czasami kobieta oszaleje i chce czegoś, bo tak! ;-)
      Jednak niektóre dziewczyny potrafią popylać w szpileczkach aż się kurzy - po kocich łbach, w śnieg i lód, kilometrami, przez cały dzień.

      Usuń
    2. No właśnie ja nie wiem jak one to robią! :D

      Usuń
  21. Gaja, wierzę, że wkrótce uda Ci się z 10 - tką każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dnia? To zależy, czasami są takie dni, jak wczoraj, po prostu piękne. Ale czasami ni stąd ni z owąd zaczyna się dzień świni - pech od świtu do zmroku. Przedwczoraj o 8 rano podsuwałam ciężkie krzesło i uderzyłam się nim boleśnie w kostkę, która spuchła. Od tej chwili ze wszystkim było pod górkę. Zdarzenia typu - wsiadam do tramwaju, a on zamiast w prawo skręca w lewo, bo zmieniona trasa z powodu awarii trakcji - były na porządku dziennym :-/

      Usuń
  22. Cały czas się uśmiechałam czytając :)
    Uwielbiam zachody słońca i chmury, które codziennie robią inny obraz na niebie.
    Mam takie kozaki co raz założyłam, ale wyglądają genialnie i ciągle je trzymam.
    Tyle pięknych rzeczy nas otacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też te szpileczki trzymam - po prostu tak mi się spodobały, że nie mam serca się ich pozbyć. Może zimą w pracy trochę w nich potupię ;-)

      Usuń
  23. Najważniejsze to chyba po prostu widzieć tyle dobrych rzeczy po swojemu, doceniać swoją uważność lub jej brak nawet i cóż, cieszyć się:) Ten post jest cholernie inspirujący, kto wie, może zgapię od ciebie?XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napis koniecznie! Czuję, że to byłoby ciekawe :-)
      Zresztą - summa summarum - świetna zabawa, a tej nigdy za wiele.

      Usuń
  24. Pozytywnie nastrajają takie posty jak ten :)
    Ktoś powiedział że wielkie rzeczy to te drobne,które zostały w porę zauważone :)
    Sama po sobie wiem, że czasem jak się o czymś nie napisze, nie zrobi zdjęcia, to tak jakby tego nie było, jakoś za szybko umyka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak to właśnie działa - piszę o czymś i wtedy wyraźnie to czuję, łatwiej mi się zmotywować do działania. W ogóle pisanie bloga bardzo mi pomaga w życiu :-)

      Usuń
    2. Czasem mam wrażenie, że jak jest napisane to jakby bardziej realne :)
      A inna rzecz jak napiszę o swoich planach to głupio byłoby się później wycofać ;)

      Usuń
    3. To też, bo człowiek ma jeszcze odrobinę przyzwoitości ;-)

      Usuń
  25. Najwięcej radości dają małe rzeczy :) Bardzo dobrze, że je dostrzegasz :) Muszę pomyśleć o kolorowym tuszu, w końcu lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te tusze (Oriflame), mimo, ze kosztowały grosze, jakieś 10 zł za sztukę, naprawdę świetnie się spisują. Są widoczne na rzęsach, nie kruszą się, nie zlepiają rzęs :-)

      Usuń
    2. Jak dla mnie bomba: właśnie miałam pytać czy są widoczne.
      Swojego czasu dowiedziałam się, że Maybelline ma w promocji kolorowe tusze do rzęs i teraz się zachwycam fioletem na rzęsach, choć potrzeba kilku warstw, żeby był widoczny :)

      Usuń
    3. Kładę maksymalnie dwie warstwy, żeby było wyraźniej :-)

      Usuń
  26. Też uważam, że trzeba się umieć cieszyć i doceniać małe rzeczy, serdeczności dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Racja, dużo rzeczy robimy automatycznie bez większej uwagi! Ale czasem nasze życie w biegu samo nam załącza funkcję automatycznego wykonywania różnych czynności, często się łapię na tym niestety :( Kolorowe tusze fajna sprawa, chyba sobie jakiś sama zakupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki "automat" na dłuższą metę jest do niczego, nie wiem czy wszyscy czuja tak samo - ja potrzebuję się zatrzymać, "ucieszyć oko".
      O choćby takie kolorowe tusze :-) Małe a cieszy. Właśnie z latem mi się kojarzą, zimą chyba dziwnie by wyglądały na rzęsach...

      Usuń
  28. przypomniałaś mi, jak dawno nie układałam puzzli, a kiedyś strasznie to lubiłam! :) jakiś czas temu też używałam kolorowego tuszu do rzęs, akurat niebieskiego i to prawda - twarz nabiera zupełnie innego wyrazu, ciekawego.

    ...ale co klucze robiły w kosmetyczce? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już chyba wszystkie kolory tuszy wypróbowałam - niebieski (ciemny i jasny), zielony, śliwkowy, srebrny, takie proste "malowanie" bardzo mi odpowiada.
      Kiedy kluczy nie było w oczywistych miejscach, zaczęłam szukać dosłownie wszędzie, ale tak to jest, kiedy w głowie masz gonitwę niepotrzebnych myśli. Akurat w tym czasie czymś głupim się niepotrzebnie trułam :-/

      Usuń
  29. Puzzle są świetne, mamy z chłopakiem jedne ułożone. Chcielibyśmy kupić kolejne, ale trudno znaleźć jakiś fajny wzór w przystępnej cenie.
    Te szpilki może dałoby się uratować, żeby nie były jednorazowe. Znasz Compeed sztyft przeciw pęcherzom? Smaruje się miejsce narażone na otarcie i można chodzić cały dzień. Na mnie działa, dzięki niemu mogę całą noc mieć na nogach najtańsze szpilki i nie mam żadnych otarć itp. Można kupić w rossmanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie kwestia otarcia, tylko wyprofilowania podbicia - po prostu dramatycznie bolą mnie w nich stopy :-( Tak jak wspomniałam wyżej, pewnie też częściowo problem tkwi w tym, że mam nieprzyzwyczajone do takich butów stopy. Spróbuję w pracy po trochę się przyzwyczajać, ale to jak już chłodniej będzie.
      Drogie są puzzle, do tego jeszcze antyrama (ja wybrałam najprostszą), łącznie niemały wydatek jak na chwilę przyjemności. Dobrze, że wisząc na ścianie w pewnym sensie na siebie "pracuje" ;-)

      Usuń
  30. Fajny wpis :) bywam niestety nieuważna i rozproszona: czasem nie kojarzę czy zamknęłam dzwi, czy skręciłam gaz.....a już szczytem wszystkiego było w ubiegłym roku zdarzenie dotyczące tego czy wyjęłam z gniazdka urządzenie,, na komary,, czy nie...nie było by w tym nic dziwnego czy strasznego gdyby nie fakt, że wizja pozostawionego w gniazdku urządzenia dopadła mnie 400 km. od domu, z perspektywą 2 tygodniowego urlopu....przez całe dwa tygodnie miałam wizję płonącego mieszkania...i to była wystarczająca kara i motywacja by się ogarnąć przynajmniej na jakiś czas. Co do 10 rzeczy, które sprawiły mi ostatnio radość, to sama muszę się nad tym zastanowić.... ale zdecydowanie warto cieszyć się drobiazgami, zauważać piękno dookoła nas, przystanąć na chwilę popatrzeć na niebo, kwiaty, posłuchać śpiewu ptaków; zatrzymać tę chwilę w obiektywie.... Podobają mi się Twoje radości: kolorowych tuszy też używam :) robię zdjęcia chmurom :) papryczki fajne, bardzo energetyczne :))) ja nabyłam sobie wisior z sówką :)) Jednym słowem kolekcjonujmy chwile i małe radości bo jak śpiewał Rysiek,, w życiu piękne są tylko chwile...,, więc musimy być na tyle uważni by je dostrzec.... :) pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wyjazdy na urlop bywają najgorsze. Zawsze po drodze przypomni się coś, co i tak zostało zrobione, ale ile wymęczy. U mnie z kolei podczas podróży za granicę, tuż przy przekroczeniu granicy wkradła się myśl, że nie zabrałam kart EKUZ, a mąż oświadczył, że nie będzie grzebał w załadowanym bagażniku na środku drogi. Dopiero wieczorem w hotelu mogłam się przekonać, że wszystko gra. To nazywa się podobno naukowo "nerwica natręctw", kolekcjonuję na nie sposoby, zawsze proszę rodzinę, żeby jadąc na dłuższe wypady nie wypadać w popłochu z domu, tylko wszystko dokładnie obejrzeć.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  31. Niestety też cierpię na taką małą nerwicę natręctw. Staram się sprawdzić wszystko przed wyjściem z domu, jednak czasem paranoja i tk nie odpuszcza. Staram się jednak wtedy wziąć 3 głębokie wdechy i po prostu zaufać sobie. Bo jeszcze nie zdarzyło mi się wrócić do domu i rzeczywiścei zastać otwartych drzwi czy włączonego palnika gazu ;)
    A co do szpilek, to moim zdaniemnajwazniejsze, by dobrze je zmierzyć, bo muszą one po prostu dobrze pasować do stopy - w końcu każdy ma nieco inną budowę i buty wygodne dla koleżanki nas mogą uciskać. A te są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się nie zdarza nic takiego, za to reszta rodziny, która ma w nosie pilnowanie tych spraw, ciągle coś odwala. Córka kiedyś ostatnia wychodziła z domu i go nie zamknęła, mąż nagminnie zostawia włączone światło czy odkręcone krany.
      Gdybym nie rozwaliła lekko obcasa na komunii (wdepnęłam między płytki chodnika szpilką!) to mogłabym je odesłać. Szpilki po prostu lepiej kupować w sklepie stacjonarnym, gdzie można je przymierzyć, przejść się parę metrów.

      Usuń
  32. Te wszystkie fajne chwile to drobiazgi. A z tych drobiazgów składa się całe nasze życie. Jeśli z drobiazgów umiemy się cieszyć, to nasze życie jest bardzo pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego warto dostrzegać drobiazgi, a przygotowywanie tego typu postów pomagają je dostrzec :-)

      Usuń
  33. A mnie daja radosc - dlugie spacery, fotografia, wnuki i pisanie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje radości (oprócz wnuków) są i moimi radościami ;-)

      Usuń
  34. Jak bym miała takie butki...to też bym mi dawały radość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że na razie w nich nie chodzę, ciągle miło mi się na nie patrzy ;-)

      Usuń
  35. Życie jest jedną wielką chwilą:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami mam takie wrażenie...

      Usuń
  36. Zachody słońca są niepowtarzalne, piękne i mogę w nie patrzeć i patrzeć.
    A Twoje butki - świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wschody też są niczego sobie, ale podczas zachodu słońca czuję wyjątkowy spokój i jest to przyjemne :-)
      Do szpilek kupiłam jeszcze ten marynarski naszyjnik z Avon.

      Usuń
  37. Uwielbiam układać puzzle! Dzięki za odwiedziny - pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zimowe wieczory może być takie zajęcie ;-)

      Usuń
  38. Ja ostatnio również jestem bardzo nie uważna, zastanawiam się, czy to nie ma związku z pisaniem bloga :) Uspokoiłaś mnie... ja mam podobne wpadki z kluczem i już bałam się, że ze mną jest coś nie tak. Ja zmieniłam kredkę do oczu na niebieską z połyskiem, świetnie ożywia oczy, już nie wrócę do szarej. Lubię pić kawę z mężem w ogrodzie, jazdę na rowerze i wiele innych rzeczy na które nie mam czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten czas to dla mnie odwieczna zagadka! Jestem na takim etapie życia, że powinnam mieć go pod dostatkiem i co? I dalej po staremu. Wychodzi na to, że teraz ruszam się dwa razy wolniej ;-)

      Usuń
  39. oohh! też kiedyś miałam kaktusa ale niestety nie wykwitł nigdy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kaktus znajomej, zrobiłam mu zdjęcie, bo wcześniej nawet nie sądziłam, że to może zakwitnąć...

      Usuń
  40. U mnie jest podobnie, wiecznie czegoś szukam, o czymś zapominam. Wczoraj jak kupiłam sobie kapelusz i wracałam w nim do ośrodka, zapomniałam oderwać metki i mi się dyndała z tyłu. Mam nadzieję że nie było tak bardzo widać. :D Lubię też zachód słońca, wschód też ale wstawać rano już mniej. :)) Lubię spacery przez las i po plaży i picie kawy pod gołym niebem. :) Muszę napisać o tym post. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonałam się, że to wdzięczny temat na posta, a przy okazji naprawdę żyje się uważniej, bo przecież musimy coś uzbierać na tego posta :-)

      Usuń
  41. Buciki mi się bardzo podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Widząc Twoje piękne szpilki, pomyślałam o moich, też tak mam, że czasami zgłupieje i kupuje 10 cm szpilki, chociaż wiem jaka będzie ich przyszłość........oprócz puzzli i kolorowych tuszy do rzęs, wszystko się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puzzle pierwszy raz od dzieciństwa, a tusze - zawsze na wiosnę kupuję nowy zestaw, po prostu je uwielbiam :-)

      Usuń
  43. Nie martw się kochana, ja też nie dałabym rady w takich szpilkach, ale nie zmienia to faktu, że są zachwycające!
    W codziennym zabieganiu często gubimy sami siebie, dlatego warto na chwilę przystanąć i dostrzec te nawet najmniejsze rzeczy dające nam szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj warto, warto, bez tego zatrzymania życie traci smak :-)

      Usuń
  44. Wspaniale znajdować radość w takich codziennych chwilach :) Ja również uwielbiam zachody słońca - zawsze jest to dla mnie czas na chwile refleksji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się tak przyjemnie wyciszyć - nawet na balkonie ;-)

      Usuń
  45. Jesteś super! w wielu twoich rqdosciach odnajduje sama siebie! uwielbiam szpilki, kolczyki, zachody i wschody słońca, cieszą mnie zakwitające kaktusy. Fobie tez mam podobne - z tym żelazkiem to prawdziwy horror! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Naszym problemem jest brak cieszenia się z "małych rzeczy".
    Co do szpilek - fałsz że dobrze się noszą drogie i porządne - kupiłam takie i też odstawiłam bo strasznie mnie uwierały - znów 11 cm szpilki na zimę a raczej kozaczki kupione za niecałe 100 zł noszą się 3 sezon i zapowiada się nawet 4 ;) a może już jest 5?
    Mi a raczej nam ostatnio radość sprawił... zakup rolek :D W końcu mogę poczuć się jak 16-latka i do rodziców śmigam na rolkach a nie samochodem ;)

    OdpowiedzUsuń