poniedziałek, 9 czerwca 2014

Wynurzenia owocowego sceptyka

źródło
Podczas lata uliczne stragany kuszą stosami soczystych owoców, niestety - nie mnie. Należę to tej, zapewne nielicznej grupy osób, która nie dostaje oczopląsów na widok truskawek, winogron czy brzoskwiń. Za to zawsze chętnie skonsumuję tatar z łososia, gołąbki lub wszelkiej maści sałatki i surówki warzywne.

Oczywiście nie zamierzam polemizować ze stwierdzeniem, że świeże owoce są smaczne i zdrowe - przecież są źródłem witamin, kwasów organicznych, błonnika pokarmowego oraz minerałów. Moje wątpliwości dotyczą jedynie zalecenia codziennego (czy jak najczęstszego) spożywania owoców  w określonej dawce, a wywodzą się one z przeświadczenia, że zdrowy organizm powinien najlepiej wiedzieć, czego potrzebuje oraz, że natura wie co robi.

Sama ulegając zdrowemu trendowi, wyrobiłam nawyk zjadania jednego jabłka  dziennie, czasami na drugie śniadanie zagości u mnie banan, a na godzinę przed kolacją zjem jakiś owoc, jeśli wyjątkowo najdzie mnie na to ochota. I pozornie jest OK, jednak wchodząc w szczegóły, muszę przyznać, że konsumpcji tych przykładowych bananów i jabłuszek nigdy nie towarzyszy większa przyjemność, czyli coś w rodzaju "ślinka mi cieknie". Truskawki, maliny, jagody, jeżyny, poziomki - czasami pojawi się nieodparta chęć pochłonięcia miseczki tych owoców, ale zawsze w stanie takim, jakimi je matka natura stworzyła. Pozostałe owoce mogłyby dla mnie nie istnieć. Wiem, że nigdy za nimi nie zatęsknię.


Wiedząc, jak bardzo odbiegam od standardowego postrzegania owoców w diecie, szukałam czegoś na swoje usprawiedliwienie, niestety trudno znaleźć choćby jeden głos posiadający autorytet w zakresie dietetyki, który nie zalecałby jedzenia owoców zdrowej osobie. Przy okazji upewniłam się co do faktu, że spożywanie owoców nie do końca jest wolną amerykanką, obowiązują tu pewne zasady, które warto poznać, bo nie każdy owoc, nie o każdej porze i nie w każdej ilości zapewni nam zdrowie i dobre samopoczucie.

Idąc za ciosem, przedstawiam listę uwag, które odnalazłam w otchłani internetu:

1. Owoce to nie tylko błonnik i witaminy, ale także cukier. Niektóre z nich mają wysoki indeks glikemiczny, a oznacza to, że po ich zjedzeniu następuje gwałtowny wzrost poziomu glukozy we krwi, a w konsekwencji duży wyrzut insuliny, co z kolei prowadzi do obniżenia stężenia tego węglowodanu we krwi. Im bardziej gwałtowny wzrost stężenia glukozy we krwi, tym większe wydzielanie insuliny, a co za tym idzie większy spadek stężenia glukozy. Proces tak gwałtownych wahań nazywany huśtawką glikemiczną. Tak więc po spożyciu produktów o wysokim indeksie glikemicznym czujemy szybki zastrzyk energii, a po niedługim czasie stajemy się ospali, rozkojarzeni i głodni. Owoce o wysokim IG to m.in. banany, mango, winogrona, arbuzy, melony, daktyle, awokado, oliwki, kokosy. Owoce o niskim IG to jabłka, gruszki, śliwki, wiśnie, pomarańcze, truskawki oraz żurawiny. Stosując dietę o niskim IG mamy większą możliwość zrzucenia zbędnych kilogramów jak również zmniejszenie ryzyka cukrzycy i chorób sercowo-naczyniowych. Możemy również zapobiec skokom glukozy spożywając owoce w połączeniu z innymi produktami. Przykładowo: w połączeniu z jogurtem, musli, orzechami, jako dodatek do owsianki na chudym mleku lub w postaci pożywnych koktajli.

2. Twierdzi się, że owoce takie jak banany, kiwi czy cytrusy mają działanie wychładzające, dlatego zimą warto przemyśleć ich spożywanie. Dzieje się tak ponieważ zawierają one spore ilości potasu, który ma wpływ na termoregulację organizmu. Z drugiej strony, spotkałam się też z opinią specjalisty do spraw żywienia, który twierdził, że teoria o wychładzającej bądź rozgrzewającej funkcji niektórych produktów spożywczych wywodzi się z medycyny chińskiej i nie ma ona poparcia we współczesnej nauce. I jak tu się odnieść do tych tez? Cóż, chciałoby się powiedzieć: zaufajmy matce naturze, ona wie co robi sprawiając, że określone gatunki owoców występują na właściwych sobie szerokościach geograficznych, ale dlaczego właśnie zimą mam największą ochotę na cytrusy???

3. Banany znajdujące się na naszych półkach swoją żółtą barwę zawdzięczają nie słońcu, a etylenowi, który pomaga im dojrzeć w drodze z Ameryki Południowej, a truskawki dostępne w sklepie w plastikowych pojemniczkach dzięki pestycydom i środkom grzybobójczym mogą przetrwać znacznie dłużej niż okazy wolne od chemii.

4. Owoców, które działają pobudzająco na układ trawienny (jabłka, gruszki czy grejpfruty) nie można spożywać rano (na pusty żołądek) oraz wieczorem. Mają one charakter przeczyszczający i po ich zjedzeniu w jelitach rozpocznie się rewolucja, co może stanowić dla nas kłopot.

5. Cukier zawarty w owocach ma działanie pobudzające, a więc jedząc owoce tuż przed snem możemy mieć problemy z zaśnięciem. Najlepszym rozwiązaniem jest spożywanie owoców w porze od drugiego śniadania do godziny osiemnastej.

6. Nie wolno jeść ani przerabiać lekko podgniłych owoców, ponieważ są siedliskiem trujących pleśni, które nie giną nawet podczas gotowania.

7. Dbający o linię powinni jednak jeść owoce z umiarem, bo chociaż są zdrowe, to nie wszystkie sprzyjają chudnięciu. Uważać należy na kaloryczne owoce (także owoce kandyzowane czy suszone) - w przeważającej części będą to te o wysokim IG.

8. Spożywanie niemytych owoców może doprowadzić do zarażenia się pasożytami takimi jak glista ludzka, lamblia jelitowa czy owsik.

Natomiast próbując rozeznać się w temacie optymalnego czasu i miejsca jedzenia owoców, doznałam lekkiego skołowania od różnorodności dostępnej wiedzy. Pominę milczeniem większość sprzecznych ze sobą opcji, a przedstawię tę jedyną, która wydaje mi się rozsądna czyli zasadę Montignaca:
Owoce jemy na godzinę przed właściwym posiłkiem lub dwie/cztery godziny po posiłku. Chodzi o to, aby owoce miały wolną drogę do jelita ponieważ do ich strawienia organizm wykorzystuje najmniej energii - w porównaniu do posiłków białkowych, tłuszczowych czy z węglowodanami złożonymi.
Jabłko po zjedzeniu do jelita trafia po 20-30 minutach, gdzie zaczyna się jego właściwe trawienie (banany, daktyle, owoce suszone po ok. 1 godz.). Jeśli zjemy owoce bezpośrednio po głównym posiłku nie zostaną one od razu przesunięte do jelita, zaczną  więc gnić i fermentować w żołądku, zakwaszając organizm. Po takim deserze odczuwamy wzdęcia, gazy i niestrawność, a wszystkie cenne minerały i witaminy, zamiast wchłaniać się do krwiobiegu, po prostu się zmarnują.
I tak, po zjedzeniu surowych warzyw powinny upłynąć 2 godziny do zjedzenia owocu, po węglowodanowym posiłku z dużą zawartością tłuszczu - 3 godziny, po posiłku z mięsem - 4 godziny.


Nie przepadam za owocami i chciałabym wierzyć, że mój organizm wie co robi, ale na wszelki wypadek codziennie szamam jabłko na godzinę przed obiadem, co mi szkodzi? Już się przyzwyczaiłam. Śmieję się, że to trochę tak jak z ludźmi bezmyślnie klepiącymi codzienną modlitwę, bo co, jeśli umrą i okaże się, że Bóg istnieje naprawdę? Nieważne. Taki mam gust kulinarny i już, a o gustach się nie dyskutuje, jestem ciekawa, ile osób podzieli moje upodobania...
Mam nadzieję, że zebrane przeze mnie uwagi okażą się dla Was odkrywcze czy pomocne chociaż w małej części. Zapewniam też, że nie było moim celem nakłanianie kogokolwiek do rezygnacji z diety bogatej w ulubione owoce.

102 komentarze:

  1. uwielbiam owoce - szczególnie sezonowe :-))
    zdaję sobie sprawę, że nadużywam. ale co tam: uwielbiammm :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeśli się skuszę to na truskawki, maliny, poziomki, maliny i jeżyny. Na nie czasami mam wielkiego smaka :-) Ale na przykład takie truskawki tylko dwa razy kupiłam do tej pory kupiłam, nawet nie wiem, czy ciągle jest na nie sezon... Pamiętam smak truskawek z ogródka u mamy i serio nie mogę trafić na truskawki, które smakowałyby tak samo.

      Usuń
  2. a ja lubię owoce, choć akurat nie jabłka i banany, ale chętnie sięgam po winogrona, ananasy, mango, truskawy...

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jabłka i banany mamy przez cały rok pod ręką i tak się jakoś utarło, ale nie są nadzwyczajne - jabłka w szarlotce lub placki z jabłkami już bardziej mi smakują ;-) A czepiłam się tych jabłek, bo zapadło mi w pamięć powiedzenie o jednym jabłku dziennie, które trzyma z daleka doktora. A bananem najłatwiej się najeść przy niewielkim wysiłku z naszej strony. Kiedyś oglądałam w TV, że oni te banany zielone zrywają i pakują do transportu. Wiadomo, że przez to sztuczne dojrzewanie muszą stracić dużo smaku.

      Usuń
  3. Jedno jabłko dziennie to również moja zasada. Ale często jem więcej, bo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to już prawdziwy nawyk, ale ich smak nie wydaje mi się zachwycający. Kiedyś jadłam jabłka o niepowtarzalnym aromacie i smaku - kosztele. Niestety to odmiana występująca w starych sadach, jest wysokopienna a dzisiaj sadownicy takich nie uprawiają chyba...

      Usuń
    2. Nie są najgorsze, ale moje uczucie do nich jest zaledwie "letnie" :-)

      Usuń
  4. ja jabłek świeżych nie lubię jeść ale za to gotowane,pieczone.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wyżej skomentowałam, że jabłka w szarlotce czy placuszkach są najpyszniejsze :-)

      Usuń
  5. Za jabłkami nie przepadam, chociaż zdarza mi się zjeść pół jabłuszka ze dwa razy w miesiącu :) Tak sobie myślę, że organizm sam daje sygnały czego mu akurat potrzeba. <Może w Twoim przypadku daje sygnał na mięsko albo surówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też za tym bym optowała. Warzywa z kolei uwielbiam pod każdą postacią i wszystkie. A z owoców to awokado lubię ale pod postacią guacamole. Czyli tak bardziej na wytrawnie preferuję :-)

      Usuń
  6. lubię owoce nawet bardziej jak warzywa :) ale zgadzam się, że nie zawsze mają one dobry wpływ na nasze zdrowie :( tak jak wspomniane przez Ciebie banany czy owoce cytrusowe, i nasze własne również często mają różnorakie "dodaki" polepszajace wzrost, kolor... oj, oj, jak tak wgłębisz się w temat tego co kupujemy do jedzenai to... aż strach gotować cokolwiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, lepiej się za bardzo nie wgłębiać ;-) Myślę, że czasami warto wiedzieć co i jak, żeby jedzenie rzeczywiście nam służyło, ale rozbierając procesy produkcyjne na czynniki pierwsze, zostawiamy sobie jedną drogę - kupujemy produkty tylko i wyłącznie ekologiczne i jak najmniej przetworzone. Sama jeszcze do tego nie dorosłam, wydaje mi się to zbyt skomplikowane i kosztowne... Staram się jeść zdrowo, ale - właśnie ciągle zostaje ALE.

      Usuń
  7. lubię truskawki i czereśnie. Banany i mandarynki. Może jeszcze brzoskwinie i mandarynki :D Tylo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brzoskwinie i nektarynki znaczy :)

      Usuń
    2. Całkiem sporo masz ulubionych smaków. A brzoskwinie i nektarynki to u mnie wręcz wykluczone, podobnie jak różne śliwki, nie smakują i trudno się je zjada, przez ich soczystość :-)

      Usuń
  8. Ja akurat owoce uwielbiam, ale nie mam na nie ochoty codziennie, więc się nie zmuszam. Zaraz pędzę za to do kuchni, zrobić sobie owocowy koktajl w blenderze :) Muszę jednak dodać, że moim obowiązkowym towarzyszem na uczelni jest banan, jest jednym z najbardziej kalorycznych owoców i może to dlatego. Dobra alternatywa dla przekąsek z automatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie banan ma wysoki IG i szybko się po nim powinno głodnieć... Chociaż ja jestem szybko głodna po każdych owocach. A że lepsza alternatywa od przekąsek z automatu, to bezdyskusyjne :-)

      Usuń
  9. Nie mogę wyobrazić sobie braku owoców w mojej diecie - codziennie musi jakaś porcja być :) Dzisiaj na śniadanie miałam miseczkę truskawek - bez chemii, świeżo zerwane ;) Tak samo uwielbiam czereśnie, banany, pomarańcze, mango, brzoskwinie... - nie mogłabym bez nich żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei ta owocowa słodycz wcale nie kusi, już chętniej czekoladę bym wszamała, albo chałwę, albo jakieś ciasto fajne...

      Usuń
  10. Nie przeczytałam Twojej notki do końca, bo nie chciałam czytać argumentów, dlaczego warto nie jeść owoców. Zwłaszcza jak okazało się, że banany czy kiwi mają właściwości wychładzające, a ja jestem zmarźluchem ;)
    Z tego samego powodu nie bardzo lubię czytać dlaczego wędliny, jajka czy inne jedzenie jest szkodliwe. Po prostu nie ma sensu popadać w paranoję. Kiedyś ludzie nie wiedzieli co to witaminy i też żyli ;)
    Nie lubisz owoców - ważne że w ogóle coś jesz i masz energię, a jeśli jesteś dodatkowo zdrowa - wszystko jest moim zdaniem ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, to w sumie nie tak miało być, że nie warto jeść owoców! Tego nie twierdzę, bo nic mi do tego, co kto lubi. Dalsza część to tylko zasady, którymi można się kierować jedząc owoce. Dla mnie są przekonywujące np. taka zasada Montignaca. Natomiast jeśli preferujesz tylko i wyłącznie jedzenie intuicyjne, to faktycznie nie ma po co zawracać sobie głowy :-)

      Usuń
    2. Gdybym słuchała się swojej intuicji i jadła intuicyjnie to pochłaniałabym masę słodyczy, pizzę i chipsy. Uwielbiam takie przekąski, ale z racji tego, że wiem iż nie są zdrowe, powstrzymuję swoje zapędy. Pizzę jem może raz na miesiąc, tak jak chipsy. A słodycze kilka razy w tygodniu. Z tym, że nie jem całej czekolady tylko np. 2 cukierki, albo 2-3 kostki. Staram się odżywiać zdrowo i od kiedy tak się odżywiam widzę, że mam duże braki magnezu. Wcześniej chyba uzupełniałam je czekoladą/kakao. Teraz pora bardziej zbilansować dietę. Owoce bardzo lubię i są w mojej diecie. Jednak nie jem ich aż tak często. 1-2 razy dziennie. Wolę warzywa ;)

      Usuń
    3. Bo z intuicją to różnie bywa, mnie na przykład też intuicyjnie ciągnie do słodyczy i o czym ma to świadczyć? Może mam cukrzycę. A warzywa bardzo lubię i to wszystkie :-)

      Usuń
    4. A to, że coś było kiedyś, nie oznacza wcale, że było to dobre czy godne naśladowania :P

      Usuń
    5. Nie, to nie jest ani moja preferencja ani jedyna metoda żywnościowa jaką się kieruję :) Jem to, co lubię, dodatkowo zwracam uwagę czy jest to zdrowe i jeśli nie, to czy nie przesadzam ;)
      Ale jeśli mam ogromną ochotę na słodkie, czy smażone to się nie zmuszam by nie jeść ;)
      Moją podstawową zasadą w żywieniu jest nie jeść po 19. Dzięki temu trzymam wagę i mam płaski brzuch ;)

      Usuń
    6. OK :) Paranoja czy jak to naukowo nazywają - ortoreksja to też nie moja bajka. Lubię wiedzieć co nieco o tym co zjadam, a w efekcie mogę coś z diety wykluczyć, ale to na pewno jeszcze nie jest zachowanie w stylu "Zdrowie na widelcu" Anny Guzik ;-)

      Usuń
  11. Ja to właśnie z tych, którzy czekają na pierwsze truskawki, czereśnie, maliny, na działce u rodziców mogłabym siedzieć w krzakach i jeść, jeść :) Ale bliska jestem teorii, że organizm wie co dla niego dobre, i skoro Twój się owoców nie dopomina, to widocznie nie ma takiej potrzeby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mieszkałam jeszcze na wsi to właśnie bez oporów zjadałam owoce prosto z krzaka, ale takie owoce z ogródka u mamy moim zdaniem naprawdę lepiej smakują. Zaryzykowałabym nawet porównanie, że są pełne słońca :-) A za pomocą warzyw tak samo możemy dostarczyć do organizmu minerały, witaminy i błonnik, więc tragedii chyba nie ma, ale przy tym jabłku to już chyba pozostanę...

      Usuń
  12. Staramy sie jesc to, co akurat rosnie;) Nie za duzo cytrusow(tez nie przepadam), bananow i innych-egztycznych.
    A to, ze Ty nie przepadazs, tez mi sie wydaje, ze organizm wie co robi, moze ma klopot z trawieniem? Albo z tymi skokami cukru? Czasem warto sie w te nasze cialka wsluchac;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślałam już o zbadaniu poziomu cukru we krwi, bo zauważyłam, że bardzo nietypowo głodnieję. Nie czuję nic w żołądku, tylko robi mi się ogólnie słabo. Wyjeżdżając na rower staram się mieć przy sobie jakiś fit-batonik, bo kiedy dopadnie mnie po drodze głód, to nie mam od razu siły i jest mi niedobrze. Z tych samych powodów nigdy nie ćwiczę na czczo. Tak więc jest to pierwsze badanie do zrobienia po powrocie z urlopu. Może organizm intuicyjnie omija cukier, żeby oszczędzić sobie huśtawki...

      Usuń
  13. ja jeśli chodzi o owoce nie potrafię się powstrzymać i sobie wydzielać, jem tyle na ile mam ochotę i zazwyczaj w różnej postaci ;) uwielbiam świeże owoce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czułam, że liczbowo przeważą amatorzy owoców! Jedz zatem owocki na zdrowie, jak to mówią - najlepiej te sezonowe :-)

      Usuń
  14. Czytając, uśmiechałam się cały czas ! Bardzo lubię owoce, ale.... winogrona lubię, ale wkurzają mnie małe pestki i jem rzadko; arbuza uwielbiam, ale znowu te pestki i jestem cała ulana, więc muszę jeść w zaciszu domowym; czereśnie uwielbiam, ale zaglądam do każdej czy nie ma robaka i to mała frajda się wtedy robi z jedzenia; truskawki są super, ale odrzucę każdą na której znajdę kropkę zgnilizny, najlepiej jak bym jadła prosto z krzaka, skąd wziąć w mieście te krzaczki - może troszkę Ci pomogłam, bo mogę tak długo wymieniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, wydajesz się jedną nogą po mojej stronie ;-) Owoce prosto z krzaczka są wyjątkowo smaczne, nawet ja to potwierdzę. U mamy zajadam się takimi (mam nadzieję, że nie złapałam któregoś z wymienionych przeze mnie pasożytów...) A teraz tak nie na temat - czytając Twój komentarz przypomniałam sobie tekst sponsorowany na jednym z blogów dotyczących sokowirówki (o ile dobrze pamiętam). Autorka bardzo fajnie wybrnęła z problemu pt. dlaczego właściwie zachwala sokowirówkę. Otóż zaczęła właśnie od tego, że nie cierpi owoców, bo wszędzie sok jej ścieka podczas jedzenia i dalej coś w tym stylu. Nawet zgrabnie to wyszło :-)

      Usuń
  15. Owoców jem dużo latem, truskawki, czereśnie, wiśnie, brzoskwinie i arbuzy to moje ulubione i gdy je widzę to nie mogę się opanować, jem za dużo ;) Za to nie przepadam za warzywami i jem ich dużo mniej niż powinnam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie odwrotnie niż ja i mimo wszystko uważam, że oba zachowania mieszczą się w normie. Bo mądre stwierdzenia naukowców, poparte dowodami to nie wszystko, czasami są jeszcze rzeczy, które się "fizjologom" nie śniły - jak twierdzi Ferdynand Kiepski ;-)

      Usuń
  16. Mało jakie owoce lubię niestety, najbardziej smakują mi te sezonowe. Owoce to nie tylko źródło witamin, ale także źródło chemii, ze względu na pryskanie... może dlatego mnie też zniechęcić potrafią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pryskanie i nawożenie. Jeśli ktoś chce szybko i łatwo zarobić stosuje niezawodną chemię. To co widzę na targu, też może nie być wolne od chemii. W sezonie to jeszcze pół biedy, ale przez resztę roku? Niestety, na razie nie dysponuję własnym ogrodem :-)

      Usuń
  17. Ja uwielbiam owoce za ich słodki smak;) Gorzej z warzywami- do ich jedzenia muszę sie trochę zmuszać.
    Wiadomo, że nie można jeść owoców bez ograniczeń. Jednak to o wiele lepszy wybór niż słodkie czy słone przekąski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno lepsze! A ja za warzywami z kolei przepadam. Właśnie próbuję sobie przypomnieć, czy któregoś nie lubię i nic nie przychodzi mi do głowy :-)

      Usuń
  18. uwielbiam owoce, po prostu czasami muszę coś przekąsić i wybieram owoce niż co innego, lubię arbuzy, banany- mimo tej Ameryki, która mnie przeraziła)) kiwi, jabłka, truskawki, maliny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córka tak szaleje na punkcie owoców, co jakiś ściąga do domu takie, których jeszcze nie jadła. Np. w sobotę kupiła karambolę ale nie była zbyt zadowolona. Mi zresztą też nie smakowała, to chyba się tylko do drinków nadaje.

      Usuń
  19. Bardzo lubię sezonowe owoce i co rok nie mogę się doczekać kiedy się pojawią. Taki smak dzieciństwa mi się przypomina ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w dzieciństwie truskawki, porzeczki, maliny, agrest - wszystko z krzaczka i nawet mi smakowały, a teraz gust mi się zmienił, zresztą nie mam już takich możliwości jak wtedy :-(

      Usuń
  20. Ja jakoś nie potrafię zjeść dużo owoców naraz - skubnę trochę i za więcej dziękuję ;] W sumie teraz po tym, co przeczytałam, to trochę mi te owoce w ogóle "obrzydziłaś" hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, chyba się załamię. A wcale nie miało tak być! Jedz owocki - chyba, ze nie lubisz, tak jak ja :-)

      Usuń
    2. hehe, jem, jem - większość lubię ;) ale wczoraj zanim zjadłam nieumyta truskawkę, to się dwa razy zastanowiłam czy warto ;]

      Usuń
    3. Wcześniej często zdarzało mi się zjeść nieumyty owoc, szczególnie, kiedy byłam na wsi. Pewnego razu przeczytałam artykuł w nagłówku którego widniało mniej więcej coś takiego: co najmniej 80% ludzi ma robaki. Strasznie mną to wstrząsnęło, zaczęłam drążyć temat, rozmawiać. Znajoma opowiedziała mi, że była świadkiem, jak dziecko w rodzinie było odrobaczane - smarowano je olejem (nie pamiętam jakim) i sadzano w odpowiedniej kąpieli, a z ramion wychodziły cienkie robale. Brrr...

      Usuń
  21. za ananasa i brzoskwinię dałabym się pokroić ! ;)
    zdecydowanie są to moje całoroczne faworyty <3

    obecnie z utęsknieniem czekam na jagody, bowiem znalazłam niesamowity przepis na sernik na zimno z jagodami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja już bardziej stawiam na jagody, a jeszcze bardziej na ten serniczek ;-)

      Usuń
  22. O wychładzaniu organizmu przez cytrusy wiedziałam, ale w święta Bozego Narodzenia jakoś nie mogę sie oprzeć pokusie i nie zjeść :)). O przeczyszczaniu też wiedziałam :)
    A dodam, że mój organizm raczej za dużo owoców nie lubi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój raczej też, nie jestem w stanie się nimi najeść. U mnie też jak mandarynki, to zimą, ale też wtedy są najsmaczniejsze. Chyba, że sok z pomarańczy, mogłabym go pić na okrągło. A-ha, więc jednak coś lubię :-) Zupełnie zapomniałam o tym soku pisząc notkę.

      Usuń
  23. U nas idzie wszystko, a jakby owoce jeszcze z mięsa były było by wspaniale ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójka chłopaków to taki kombajn do jedzenia :-)

      Usuń
  24. Ja za to uwielbiam truskawki i czeresnie, ale czesto po tych pierwszych mam małą wysypke ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawki chyba najczęściej uczulają (ze wszystkich owoców). Mój ojciec też po truskawkach zawsze się drapie.

      Usuń
  25. Ja lubie owoce, ale rzeczywiscie unikam ich jedzenia wieczorem, wtedy dobry jest banan, bo zawiera serotonine (nastawia pozytywnie). Owoce lepiej jesc w odstepach od posilkow (jak napisalas). Ja mysle, ze trzeba wsluchac sie w swoj organizm i jesc to, czego sie domaga (na co ma ochote, bo cos w tym jest). Jezeli niektorym osobom nie sluza warzywa i owoce, to moze dlatego, ze ich jelita nie sa gotowe na przyjecie takiej ilosci blonnika. Nawet najlepsza zmiana w diecie powinna byc stopniowa. A sekretem zdrowia jest takze to by jesc z przyjemnoscia. Pozdrawiam Fajnie to zebralas. Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam o tym, że właśnie jedzenie powinno być przyjemne. Kolejną potrawą o której większość rozpisuje się z zachwytem jest owsianka - dla większości pyszna i zdrowa, więc też chciałam ją mieć w jadłospisie, ale po wielu próbach zrezygnowałam.

      Usuń
  26. Nie tylko banany, ale też pomarańcze, mandarynki, a nawet jabłka są naładowane chemią po to, żeby dojrzały w odpowiednim czasie. Jabłka są straszne. Leżało u mnie jedno ponad miesiąc i nie stało się z nim nic, poza lekkim pomarszczeniem skórki. A powinno dawno zgnić...
    Fajnie, że wspomniałaś o niskim IG. To jedyna sensowna metoda żywienia :) Na ten temat mogę mówić długo :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo truskawki, maliny czy jagody - normalnie w ciągu doby od zerwania wyglądają fatalnie, a w tych pojemniczkach prawie nic im się nie dzieje.
      IG dopiero zaczynam poznawać i widzę w tym jakiś sens, właśnie po niektórych owocach właśnie czuję takie objawy.

      Usuń
  27. Porządny artykuł.Nigdy nie myślałam w ten sposób o owocach, jestem z tych co lubią choc niekoniecznie przekonują mnie błyszczące jabłuszka czy truskawki w pojemniczkach z marketów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ogólnie mówi się, ze owoce są zdrowe, więc należy włączyć je do codziennej diety, ale warto wiedzieć, kiedy jeść i na co uważać, żeby te witaminy i minerały rzeczywiście trafiały do naszego organizmu :-) Stwierdzenie, że kiedyś ludzie nie wiedzieli, jedli i żyli nie jest do końca takie pozytywne. Bo kiedyś nie zawsze oznacza dobrze.

      Usuń
  28. Chyba musu nie ma w lubieniu czegokolwiek. Ważne żeby inaczej uzupełniać witaminki. Ja nie mogłabym codziennie jeść jajek, każdy ma inaczej, za to przepadam za jabłkami.

    pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja uzupełniam warzywami a czasami suplementami :-)

      Usuń
  29. Ja uwielbiam owoce :D Najbardziej te soczyste, aż sok po brodzie ścieka. ^^ A staram się je jeść za miast słodyczy lub jakiegoś posiłku. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej uwielbiać owoce niż słodycze, można powiedzieć, że masz farta :-)

      Usuń
  30. fajny post, ja uwielbiam truskawki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też smakują, szkoda, że sezon truskawkowy trwa tak krótko...

      Usuń
  31. Gaja, napisałaś bardzo ciekawy post. Ja mam ten sam problem z owocami co Ty. Wszędzie czytam, jakie ważne dla zdrowia są owoce i warzywa. Ja jedząc sałatkę zastanawiam się jakie związki chemiczne właśnie zjadłam. Nie do końca wierzę dietetykom i piramidom żywieniowym wyplutym z komputera:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Między innymi napisałam go jako małą kontrę dla tej całej euforii owocowej, żeby pokazać, jakie pułapki mogą kryć się "pod płaszczykiem" pożywienia, które przez większość określane jest jako samo zdrowie :-)

      Usuń
  32. Bardzo ciekawe informacje! A do owocowego "NIE" można również dorzucić fakt, że kwasy zawarte w owocach bardzo niszczą zęby (uszkadzają szkliwo) dlatego wszyscy, którzy mają problemy z zębami powinni uważać z owocami - taką opinię usłyszałam od mojego dentysty, gdy pytałam co najbardziej szkodzi dziecinnym ząbkom. To jest trochę paradoks bo owoce są jak najbardziej zalecane dzieciom i tak samo bardzo niszczą ich zęby... Do wszystkiego trzeba mieć umiar :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie o tym zapomniałam, a przecież miałam z tym problemem kontakt w przeszłości. Moja teściowa miała plantację czarnych porzeczek, bardzo je zachwalała i dostawałam od niej soki z czarnej porzeczki, bo lepiej dawać dziecku naturalny soczek niż chemię ze sklepu. W efekcie moja córka, która te soki uwielbiała, przez najmłodsze lata (aż do pokazania się stałych zębów) walczyła z próchnicą - prawie wszystkie mleczne ząbki zostały zniszczone, to było straszne. Dopiero po czasie wydedukowałam, że to mogło być przez sok.

      Usuń
    2. Moi chłopcy dostają od babci soki aroniowe/malinowe/porzeczkowe/jabłkowe i zawsze daję im do picia (rozrabiane z wodą oczywiście) ale nigdy nie mieli i nie mają problemów z zębami. Myślę, że proces gotowania znacznie osłabia działanie opisywanych wcześniej kwasów. Najgorsze są te w świeżych (nieprzetworzonych) owocach.
      Swoją drogą mam znajomą, której córka praktycznie nie ma jedynek i dwójek bo próchnica je zjadła. Wszystko zaczęło się jak mała była jeszcze na samym cycku i nic wiele poza tym nie jadła.
      Trudno powiedzieć co może być przyczyną takich problemów z zębami, wiadomo że świeże owoce w tym nie pomagają.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Właśnie moja mała piła te soczki (rozrabiane) od pierwszego roku życia, kiedy ząbki wychodziły i pewnie dlatego tak się skończyło. Pamiętam, że jeszcze z butelki ze smokiem je piła. Te z czarnej porzeczki są mocne, kiedyś zostawiłam sok w termosie wewnątrz którego miałam nalot po herbacie, po wylaniu soku okazało się, ze nalot także zniknął. Trochę bałam się, że stałe zęby też będą do bani, ale po tamtym zdarzeniu "tylko" fobia przed dentystą jej została.

      Usuń
  33. Też mam opory w jedzeniu owoców. Za to maliny mogłabym jeść i jeść. Winogrona uwielbiam tak samo ale mam później ogromne problemy z jelitami. Lubię też truskawki poziomki jagody, szkoda że nie ma kto ich dostarczyć. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie owocki czasami mnie kuszą, ale nie zawsze, wczoraj mijałam stragany pełne truskawek, bez szczególnych wzruszeń. Kiedy wyszłam po południu z pracy, przez ten upał nie wyglądały już tak świeżo i do domu marmoladkę autobusem bym dowiozła :-)

      Usuń
  34. Ja to zakochałam się ostatnio w świeżym ananasie. Mogłabym go jeść nieustannie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobno sprzymierzeniec zgrabnej sylwetki :-)

      Usuń
  35. Ja lubię jabłka, truskawki, banany, brzoskwinie :) Mniam
    Arbuzy też lubię ale nie lubię się z nimi bawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z brzoskwiniami to nie ma zabawy, szczególnie, kiedy są soczyste? Najłatwiejsze są chyba banany :-P

      Usuń
  36. Od zawsze jestem zdania, że najlepsze to co krajowe i rośnie u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a jeszcze najlepiej w naszym ogródku!

      Usuń
  37. I ja lubię owoce :)
    Nie wszystkie, ale sporą częśc :)
    Są zdrowe, ale potrafią też dostarczyc masę kalorii, nie da się ukryc.
    Dlatego też na mojej lodówce wisi lista produktów o najniższym IG w tym owoce.
    Dzięki temu jem zdrowo i smacznie :)
    Polecam pomelo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmierzam przyjrzeć się IG także innych produktów :-)

      Usuń
  38. Zdecydowanie wole rowniez tarar niz truskawki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy myślę np. tatar (ale może też być np. sałatka gyros, łosoś itp.) to od razu mam ochotę to zjeść, a owoce mogą być, ale nie doznałabym większego uszczerbku emocjonalnego, gdyby ich nie było.

      Usuń
  39. Kiedyś słyszałam w radiowej audycji, że owoce wcale nie są takie ważne. Trzeba jeść przede wszystkim warzywa i to one powinny dostarczyć najwięcej witamin. Owoc owszem, ale bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie postawienie sprawy mi odpowiada :-)

      Usuń
  40. Problem to ma osoba, która ma ochotę tylko na ciacha i nic innego jej nie smakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci tak miały ;-) Umęczyłam się się porządnie z tego powodu.

      Usuń
  41. Ja też nie głupieję na widok owoców- kocham truskawki i tyle:) Natomiast bez warzyw nie mogłabym żyć. Muszę zjeść codziennie świeże warzywa, obiady też przeważnie jem wegetariańskie. Szaleję na widok młodej cebuli, brokułów czy pomidorów (malinowe- PYCHA). Prawda jest taka, że my Polacy jemy mało owoców w stosunku np. do Japonii, gdzie owoce stanowią deser (nie ciasta czy lody, ale świeże owoce). W sumie za takim rozwiązaniem jestem, ale nie mam nawyku. W ogóle mało deserów jem. Ostatnio to jakoś w ogóle mnie na słodkie "nie bierze":) I to tyle:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, z tym, że słodkie też lubię, ale w postaci ciasta i czekolady :-)
      Właśnie wróciłam z obiadu w stołówce w pracy, pełnia lata a oni jako surówkę podają jakąś naoctowaną sałatkę ze słoika!

      Usuń
  42. Ja lubię owoce. Szczególnie arbuza i pomarańcze. Kiwi, poziomki, borówki. Uwielbiam :). Za jabłkami ostatnio nie przepadam. Nie smakują mi.
    Truskawki dostaję świeże, prosto z krzaczka. Nie kupuję w marketach.
    Co do Twojego komentarza u mnie :). Ja zawsze znajdę coś w czyimś poście co chciałabym skomentować. Czasem piszę ogólnie, czasem szczegółowo.
    Ale nigdy nie przeczytałam postu bez zostawienia komentarza :D. Dla mnie to taki znak, że ktoś przeczytał i chce się wypowiedzieć. Jeśli czyta i nie ma ochoty nic napisać - rozumiem. Ale jeśli są jacyś stali czytelnicy, którzy nie komentują to nie mam szans się o nich dowiedzieć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że truskawki najlepiej smakują lekko ogrzane słońcem...

      Usuń
  43. Dlatego wszystko trzeba jeść z umiarem, rozsądkiem i głową! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właściwie wszystko mieści się w tym zdaniu :-)

      Usuń
  44. Jak zapewne zauważyłaś u mnie lubię owoce :) najchętniej te sezonowe; staram się zwracać uwagę na IG i nie przesadzać z ilością. Za jabłkami akurat nie przepadam i jak już zjadam to bez szczególnej przyjemności.... za to mój Małż. zajada się jabłkami bo je uwielbia 1-3 dziennie to dla niego norma; nie szkodzą mu i jest OK. Myślę, że dokładnie chodzi o to co napisałaś: zwracać uwagę na to co,, mówi,, nasz organizm i nie zmuszać się do jedzenia czegoś co nam nie pasuje... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się kiedyś naczytałam, że jabłka są takie super zdrowe i postanowiłam jadać jedno dziennie, ponieważ myślę, że dopiero częste jadanie jakiegoś produktu może spowodować, że wpłynie on pozytywnie na stan naszego zdrowia. Szczerze - nie wiem czy moja odporność wzrosła przez jedzenie jabłek, ale skoro przecież nie szkodzą, to niech już to przyzwyczajenie zostanie :-)

      Usuń