środa, 25 czerwca 2014

Udawaj, a ci się uda

źródło

Jest takie powiedzenie: "Udawaj, a ci się uda". Możecie w to wierzyć lub nie, ale to proste stwierdzenie jest skutecznym i niemalże magicznym sposobem na przekształcenie dowolnej, niekorzystnej sytuacji w pozytywne jej rozwiązanie. Wielokrotnie doświadczyłam magii takiego działania i dzisiaj przedstawię kilka dowodów na skuteczność tej metody.



Przykład 1
Małe dzieci czasami uwielbiają opowiadać historie o duchach, co w efekcie doprowadza je do przerażenia i przekonania, że duchy istnieją naprawdę i to tuż obok. To była także moja ulubiona zabawa. Spotykałyśmy się w naszej "bazie" i zaraz rozpoczynał się maraton przerażających historii. Do dzisiaj pamiętam gęsią skórkę, która mi się wtedy pojawiała. Dokładnie tak samo możemy nabierać się jako dorośli, tylko zamiast wiary w duchy, wybierzmy wiarę, że jesteśmy szczęśliwi tu i teraz. Udawajmy pewność siebie i rezon chociaż po kilku minut dziennie i obserwujmy, jakie skutki wywołuje nasza postawa.

Przykład 2
Joga śmiechu została stworzona w Indiach w 1995 roku przez doktora medycyny Madana Katarię. Udowodnił on, że nasze ciało na poziomie fizjologicznym nie rozróżnia śmiechu wywołanego świadomie od śmiechu spontanicznego i zaproponował proste ćwiczenia na śmiech, które się sprawdziły i są praktykowane przez setki tysięcy ludzi na całym świecie skupionych w społecznych klubach śmiechu, których na świecie jest już około 6000.

Z jogi śmiechem wywodzi się terapia śmiechem, zarówno w jednej jak i w drugiej nie uczestniczą sami wesołkowie. Śmiech ma wiele zalet, między innymi dostarcza endorfin i poprawia nastrój w trybie natychmiastowym. Możemy się go nauczyć tak samo, jak małe dziecko uczy się jeść łyżeczką, na początku zwyczajnie udając. Skutki śmiechu wymuszonego są identyczne jak śmiechu naturalnego i jest to kolejny dowód na to, że stwierdzenie "udawaj, aż ci się uda" działa!


Przykład 3
Istnieje niezaprzeczalny związek pomiędzy postawą naszego ciała a emocjami.

Postawa władcza (otwarta) - głowa podniesiona wysoko, ręce złożone na biodrach, plecy proste, nogi skrzyżowane podczas siedzenia, tak aby jedna luźno spoczywała na kolanie drugiej.

Postawa uległa (zamknięta) - sylwetka skulona, pochylona, twarz nieśmiało uśmiechnięta, głos ściszony, ręce schowane za siebie lub nerwowo coś poskubujące, nogi złączone, ciało zajmuje jak najmniej przestrzeni.

Podobno już dwie minuty udawania postawy władczej skutecznie podnosi pewność siebie. Zamiast poddawać się fali przygnębiających myśli wyprostujmy się, podnieśmy głowę do góry i kąciki ust w uśmiechu. Jednocześnie pomyślmy, że jesteśmy tam, gdzie chcielibyśmy być i mamy wszystko co nam potrzebne do szczęścia.

Prostując sylwetkę automatycznie czujemy, że mamy większą siłę i kontrolę nad sytuacją, gdyż w naszym ciele dochodzi wtedy do zmian hormonalnych sprzyjających podejmowaniu ryzyka. Analiza próbek śliny wyprostowanych wykazała, że rośnie u nich poziom testosteronu, a maleje poziom hormonu stresu - kortyzolu (wyniki badań  przeprowadzonych na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku - źródło).
Udawanie jest naprawdę skutecznym trickiem. Podświadomość podobno nie bardzo się orientuje, czy nasze myśli i emocje mają coś wspólnego z rzeczywistością, jeśli uda nam się ją przekonać, że "szafa gra", to tak się stanie - świat odpowie nam tym, czym promieniujemy. Czyli jak myślimy, mówimy, zachowujemy się, takie mamy rezultaty. Jeżeli chcemy innych rezultatów trzeba zachowywać się inaczej. Nawet jeśli na początku będzie to tylko udawanie - uśmiechem, postawą - istnieje duża szansa, że nasze ciało i umysł w końcu to kupią. Jeżeli mamy w sobie dużo pogody ducha, jeśli z uśmiechem idziemy przez życie i wyrażamy się pozytywnie, to nawet kiedy boli, potrafimy sięgnąć po odpowiednie narzędzia, żeby osiągnąć poprawę swego losu.

W tym miejscu powtórzę starą i może oklepaną prawdę, którą jakże chętnie negujemy, bo tak wygodniej (możemy poczuć się usprawiedliwieni, że nic nie robimy, aby poprawić swój los): nasze życie i nasze samopoczucie jest w naszych rękach. 

I co, poczuliście się chociaż trochę przekonani? A może sami już od dawna praktykujecie pozytywne udawanie?


82 komentarze:

  1. Gaja, z autopsji wiem, ze jest w tym sporo prawdy :) ale dzięki za przypomnienie. poudaję, że nie mam kataru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie najlepszą materię znalazłaś do udawania ;-) Jeśli Ci się uda, będziesz Wielka!

      Usuń
    2. miewam wrażenie, że jak zgodzę się na to, że jestem przeziębiona, to jestem przeziębiona bardziej ;)

      Usuń
    3. A, w tym sensie! W takim razie Ci przytaknę :-) U siebie też taką zależność zauważyłam i staram się nie skupiać na dolegliwościach.

      Usuń
  2. To chyba prawda, co piszesz też czasem dochodzę do takiego wniosku :)
    Muszę sobie poćwiczyć postawę władczą .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest! To nie żadne cuda, tylko może faktycznie cytowany wpływ hormonów sprawia, że prawie od razu nabieramy animuszu :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Starałam się wyszukać przykłady, z których wyraźnie da się odczytać, że to my sami możemy wpłynąć na odczuwane emocje, a tym samym poczuć się lepiej. Czyli takie, które możemy w każdej chwili sprawdzić na własnej skórze :-)

      Usuń
  4. Jako dziecko panicznie bałam się czarnej wołgi, która miała porywać dzieci :)
    Muszę spróbować udawania, na pewno się opłaci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mit czarnej wołgi to chyba kwitł w całym kraju, ja też się jej bałam!

      Usuń
  5. Ja mam taki patent, kiedy muszę załatwić urzędową sprawę. Wchodzę na pewniaka, udaję odważną i mówię stanowczo o co mi chodzi. Nawet jeśli jestem zupełnie zdezorientowana.
    Zazwyczaj działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak robię, w ogóle wypróbowałam to na swoim szefie. A spróbuj wejść z miną "nie chciałabym przeszkadzać..." to od razu wszyscy cię oleją.

      Usuń
  6. oj tak to prawda, szkoda że tak często o tym zapominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak to już jest z naszymi mądrościami, najlepiej doradzać innym ;-)
      A tak na serio, to ciężko je wszystkie spamiętać, połowa sukcesu, kiedy coś wejdzie w nawyk, więc może lepiej właśnie skupiać się na jednym, a kiedy już się przyzwyczaimy np.do trzymania prosto, wtedy wybieramy kolejny cel.

      Usuń
  7. Faktycznie, udawanie niekiedy wychodzi na dobre. :)
    Czasem tylko ludzi gubią się w tym i chcą rządzić wszystkimi przez to udawanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy to chyba nie potrzebują udawać, są natury wystarczająco władczy i tacy autentyczni władcy niestety nie ograniczają się do siebie samych, najchętniej to cały świat by poustawiali na własną modłę ;-) Niestety mam takich w swoim otoczeniu. W tygodniu wstawiałam na FB takie zestawienie odnośnie typów osobowości w parach i co z tego wynika. Np. władczy + partnerski = kompromis.

      Usuń
  8. To dobre rady i prawdziwe. Należy być pewnym siebie a przynajmniej przybierać taką postawę jeżeli o coś walczymy, zabiegamy, chcemy załatwić sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas "załatwiania spraw", jeśli chcemy, żeby ludzie przejęli się nami, to musimy pokazać, że "ja jestem i wymagam". Inaczej gwarantowane odesłanie z kwitkiem. Nawet w w głupiej kolejce do lekarza, jeśli będziemy cicho siedzieć, to z 5 osób wepnie się od razu przed nas z niecierpiących zwłoki powodów.

      Usuń
  9. Przed trudnymi spotkaniami w pracy wymykam się na chwilę do toalety i... patrząc w lustro podnoszę ręce w geście zwycięstwa, uśmiechają się do siebie przy tym (uśmiech jest najczęściej wymuszony :) ) i naprawdę pomaga!
    Tak, udaję, że mi się udało :)
    I joga śmiech - cudowne narzędzie aby odzyskać tą umiejętność - w ten sposób uśmiech i śmiech powrócił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz podobne odczucia jak ja. Zresztą widzę, że większość z komentujących ma jednak pozytywne doświadczenia w tym temacie :-)

      Usuń
  10. Często sobie przed snem próbuję wmówić że wszystko będzie dobrze i układam w głowie dobre strony mojego problemu, bo inaczej nie zasnę. Nauczyłam się udawać że wszystko OK, ale na drugi dzień faktycznie ten duży problem już nie był taki duży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem fanką tej prostej metody - jak ją zwał, tak zwał, najważniejsze, że działa :-)

      Usuń
  11. Nie umiem udawać.. Zaraz się jąkam i cały plan na marne :/ i wychodzi jeszcze gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, wszystko mamy w głowie, pamiętaj ;-)

      Usuń
  12. Tak trochę z innej beczki- wiesz, że dzieci dwujęzyczne, gdy mówią np. w języku mamy zachowują się zupełnie inaczej, niż gdy mówią w języku taty? Tak mi się skojarzyło. Bo to wszystko można sprowadzić do teorii intencyjności ( słyszałaś o eksperymencie Emoto z wodą i emocjami?) i afirmacji. Można w dużej mierze nie tyle oszukać rzeczywistość, co ją przeinaczyć troszkę na swoje, nagiąć:) To nie udawanie jak dla mnie a...przekazywanie woli, o XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a woda stanowi około 70% składu organizmu dorosłego człowieka i dlatego my możemy wibracją myśli i słów wpływać na wodę w nas itd. Kiedyś wpadła mi ta informacja w ucho, ale przyznaję, nie o tym myślałam pisząc tego posta. W sumie nie zależało mi na definiowaniu tu czegokolwiek, a raczej na pokazaniu (na prostych przykładach) prostych zależności, znajomość których może poprawić jakość naszego życia. A dlaczego nie udawanie? Przecież tak też mogę nazwać mój nieudolny uśmiech na siłę przed lustrem ;-)

      Usuń
  13. Zacznij udawac, że jestes szczęsliwy, usmiechnij się, a poczujesz się lepiej. Cos w tym jest. Tylko, najtrudniej jest to sobie wmowic w odpowiednim czyli najtrudniejszym momencie, kiedy wszystko idzie zle. Ach żeby znalezc w sobie dosc siły, by przełamac złą passe, a wszystko pojdzie już z gorki. Lubie do Ciebie zaglądac, bo zawsze tyle u Ciebie pozytywnych rzeczy. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa bloga zobowiązuje ;-)
      Oczywiście doły nikogo nie omijają, też niedawno zaliczałam sporą zniżkę nastroju i chodziłam ze zblazowaną miną, niestety. I trzeba się było jakoś ratować. Pozdrawiam!

      Usuń
  14. No i nie tylko postawą, ale i kolorem stroju możemy nadrabiac i dodawac sobie animuszu. Np czarny pożera naszą energię i daje nam poczucie bezpieczenstwa, za to czerwony mowi: jestem pewna siebie, jestem kobietą uwodzicielską i swiadomą swojej wartosci; Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niechętnie zakładam ubrania w czarnym kolorze, niestety w czerwonym także :-) Właśnie tych dwóch kolorów brak w mojej garderobie.

      Usuń
  15. A mnie nie musiałaś przekonywać :) Stosuję to wszystko. Tylko nie udaję, raczej jestem przekonana, że tak własnie jest, jak chcę, żeby było. I to działa. Wielokrotnie przekonałam się o tym.
    PS: Kiedy możesz się wyrwać na popołudniową kawę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I może dlatego masz tyle siły :-)

      Usuń
  16. Czytałam o takiej metodzie uszczęśliwiania: uśmiechać się do siebie w lustrze. Kiedyś próbowałam afirmacji - codziennie zapisywałam na karteczce zdanie w czasie teraźniejszym i wiem, że bardzo mnie to podbudowało.
    Zwykle stawiam na przegraną. Czas to zmienić pozytywnym myśleniem. Dziękuję :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi afirmacje bardzo pomogły, nie poddawałam się i klepałam uparcie pozytywne stwierdzenia. Ciągle mam taki nawyk, że jeśli coś nie idzie jak powinno to automatycznie zaczynać powtarzać - jest dobrze, a będzie coraz lepiej :-) To prawda, że większość działań jest kwestią nawyku. Miło mi, że tak to odebrałaś :-)))

      Usuń
  17. Gaju, sama prawda:)
    A kobietom, warto polecic czasem wysokie obcasy, bo tez prostuja postawe i dodaja pewnosci siebie.
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę się jednak do obcasów przekonać :-) Ja to taka wygodnicka jestem i zresztą lubię szybko chodzić, a na obcasach to już sobie tak nie pobiegam... Zdaję sobie sprawę, że wizerunkowo wygląda to gorzej, nawet mąż niemal błaga mnie o buty na wysokim obcasie.

      Usuń
  18. to ja spróbuję poudawać, że jestem zdrowa :P
    ciekawe artykuły na blogu są!
    dodaje do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zauważyłaś, że Kate (pierwszy komentarz) też o tym wspomniała? I stwierdziłyśmy, że kiedy nie myślimy o sobie w kategoriach chorej osoby, to dolegliwości szybciej mijają :-)

      Usuń
  19. Chyba muszę trochę poudawać bo ostatnimi czasy nie czuję się szczęśliwa i mimo, że mam wolne, pełno czasu dla siebie to nie umiem wypocząć :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musisz! Przeczytałam kiedyś powiedzenie "to ty musisz postanowić, że jesteś szczęśliwa tu i teraz" i zapadło mi ono w pamięć. W praktyce skutkuje to tak, że przynajmniej nie próbuję obwiniać otoczenia o swoje nieszczęścia i szybciej przez to wracam do formy. W tym momencie piszę tylko o sobie i niczego nie sugeruję :-)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. To cieszę się, że pomogłam się dowiedzieć :-)

      Usuń
  21. I jeszcze jedno....kochane kobiety jak idziemy to krokiem spokojnym, stanowczym bez pośpiechu. To nie tylko robi wrażenie na facetach, ale i my same panujemy nad sylwetką....proste plecy, równy gęsi krok....można to robić nawet z siatkami pełnymi zakupów.
    Nie jest to ładne i powabne jak kobieta zasuwa obładowana tobołami, plecy pochylona, wzrok w ziemi jakby czegoś szukała, a jej krok przypomina marynarski. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to nauczka dla mnie, bo ja niestety przeważnie zasuwam (ale sie nie garbię!) :-/ Czyli, że muszę nauczyć się wolniej chodzić.

      Usuń
  22. sama prawda i tylko prawda :)
    bardzo przydatne dla mnie !

    OdpowiedzUsuń
  23. Śmiech to zdrowie. Mimika i postawa ciała faktycznie jest przydatna. Szczególnie w branży handlowej , w której pracuje. Prawidłowa sylwetka i uśmiech to połowa sukcesu. Prywatnie poprawia samopoczucie. Super temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycofany handlowiec to chyba nie miałby szans na rynku pełnym rekinów :-)
      Ale tak jak mówisz, w naszych codziennych problemach to też duże wsparcie. Za pomocą zwykłego wyprostowania się i zamiany myśli zmienia się nasze nastawienie, a dobre nastawienie to (jak mawia się), połowa sukcesu.
      A taka zamiana myślenia z "nie" na tak" po kilku razach też przychodzi łatwo, można się nauczyć :-)

      Usuń
  24. Tak udaje na nudnych przyjęciach rodzinnych i gdy nie znoszę jakiś osób a musze je tolerować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że to jakiś sposób, żeby nie wyjść na tzw. rodzinnego gbura ;-) Mnie też strasznie nudzą te okolicznościowe, ugrzecznione spotkania. Wołami trzeba mnie tam ciągnąć, a potem pół dnia udawania - inaczej nie da rady.

      Usuń
  25. udawanie najlepiej wychodzi politykom, nie dość, że sami w to uwierzyli ( niektórzy nawet przebaczyli) to jeszcze myślą, ze my też :/

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na politykę już staram się nie zwracać uwagi, ile ekip przeminęło, a wszystkie zachowywały się dokładnie tak samo. Dopiero kiedy spadną ze stołka, następcom wyciągają to, co kilka miesięcy temu sami praktykowali. Polityka to wg mnie wstrętna dziedzina, może dlatego tak mało wartościowych ludzi tam trafia, kto z natury jest uczciwy, żywcem zostanie pożarty na deser.

      Usuń
  26. To wszystko prawda, jednak faktem jest też, że najtrudniej jest zacząć. Gdy jednak zrobimy pierwszy krok, czyli zmienimy nastawienie i podejmiemy dzialanie, to zmiany zaczynają zachodzić na zasadzie reakcji łańcuchowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Wystarczy zacząć i osiągnąć pierwsze dobre wyniki, zresztą przekształcanie myśli na pozytywne też po jakimś czasie samo wskakuje. Tzn. zaczynamy zauważać te negatywne. Pamiętam siebie kiedyś - bez tego odruchu obronnego potrafiłam chodzić przybita całymi dniami, myśląc o pierdołach.

      Usuń
  27. Jestem przekonana o slusznosci tych zasad. Nie praktykuje, ale wiem, ze powinnam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy ma powody, żeby się prostować, można mieć fajny okres w życiu, bez spiny, czego życzę i Tobie :-)

      Usuń
  28. O mamo ile komentarzy :) nic dodać nic ująć.... to prawda że dobre nastawienie to połowa sukcesu :)) Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A strach ma czasami wielkie oczy ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  29. Czyli jednak czasami warto pooszukiwać samego siebie... muszę sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno Ci się udać, jak nie za pierwszym to na pewno za drugim razem!

      Usuń
  30. Wiesz, myślę że to naprawdę zadziała. Muszę spróbować, bo ostatnio u mnie ciężko z nastrojem. Zaczynam od teraz i wierzę, że się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to wszystko wina pogody! Kto to widział takie zimno w najdłuższe dni roku.
      Powodzenia :-)

      Usuń
  31. Oj tak, nie ma jak pozytywne nastawienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie dzisiaj o nie walczę, obudziłam się w nastroju "chcę żeby wszyscy dali mi spokój" i mogę doświadczyć pozytywnych skutków oszukiwania siebie na własnej skórze ;-)

      Usuń
  32. Dobrze jest mieć "w kieszeni" sposób na dobry nastrój, dlatego Twój wpis jest BARDZO życiowy i wart zapamiętana!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspomniałam wyżej, właśnie nad sobą pracuję :-) To chyba naprawdę przez pogodę czuję się tak, jakbym nie powinna była wychodzić z łóżka. Oj będzie padało....

      Usuń
  33. to ja postanowiłam udawać, że jetsem szczęśliwa. Może sie zrealizuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wyszłam z tego założenia! Szczęścia nie ma sensu odkładać na później :-)

      Usuń
  34. Słyszałam kiedyś o tym i w sumie myślę, że coś w tym jest :D Na początku można udawać, ale z czasem człowiek się przyzwyczai i faktycznie zaczyna być bardziej pewny siebie, częściej uśmiechnięty. Byle tylko udawał i wcielał w życie te pozytywne postawy i zachowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba też wiedzieć, że to nie jest jakaś czarodziejska różdżka - prostuję się i problem odpływa, tak się dzieje, jeśli dręczy nas rzeczywiście jakaś "pierda". Jeśli kłopot jest cięższy, to i więcej pracy musimy włożyć w to całe udawanie, ale w końcu zadziała :-)

      Usuń
  35. To prawda - autosugestia działa! Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że w tym temacie właściwie zabrakło sceptyków :-)

      Usuń
  36. Ja dosyć często muszę się uciekać do takich sposobów w pracy jak np. źle się czuję, a muszę udawać, że wszystko jest ok i się uśmiechać publicznie przemawiając, prowadząc szkolenia itp. Na szczęście można to wyćwiczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można :-) I trzeba też chcieć zmienić nastawienie, zauważyłam, że czasami przytrafiają mi się sytuację, kiedy wręcz lubuję się byciu na NIE i wtedy trudniej jest sobie wytłumaczyć, że lepiej płynąć z prądem.

      Usuń
  37. i mi zdarza się udawać! czasami mam kiepski dzień, ale wiem, że muszę załatwić coś ważnego i jednocześnie trudnego do zrobienia. staram się wtedy o profesjonalny wygląd, a co za tym idzie, lepiej się czuję i staję się pewniejsza siebie. wtedy staję się też mniej ustępliwa i częściej stawiam na swoim i załatwiam to, co ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zauważ, że cienka granica dzieli to pozytywne rozwiązanie od sytuacji, kiedy postanawiamy pławić się w naszym nieszczęściu. Podejmujesz decyzję, że dobrze wyglądasz i wkrótce zdarzenia toczą się pomyślnie :-)

      Usuń
  38. Wszystko co napisałaś to prawda. Warto troszkę pomóc sobie w życiu ta prostą i skuteczną metodą. W końcu jesteśmy tego warte!

    OdpowiedzUsuń
  39. tak, tak czasami można bardzo mocno uwierzyć w to co się udaje:) wszystko to prawda, co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń