czwartek, 5 czerwca 2014

Kosmetycznie - o hennie subiektywnie

Jak co miesiąc - miał być kosmetyczny misz-masz, ale okazało się, że na temat tego jednego produktu, mam tyle do opowiedzenia, że na inne sprawy po prostu miejsca zabrakło. Tym produktem jest najstarszy kosmetyk świata - henna, produkowana z liści  Lawsonia inermis


Henna jest ze mną już od roku i jak na razie nie zanosi się na rozpad naszego związku. Jest to w tym momencie jedyna znana mi alternatywa farbowania, którą mój skalp dobrze znosi - mam uczulenie na chemiczne farby do włosów. Ostatnie farbowanie takimi farbami zakończyło się na pogotowiu ratunkowym, a efektem prób uczuleniowych wykonywanych za uchem zawsze były  otwarte rany. 

Henna ma nie tylko właściwości barwiące, ale używana jest również w celach pielęgnacyjnych. Faktycznie wzmacnia włosy, nadaje im piękny połysk, miękkość i charakterystyczny kolor (od rudego do brązowego) w zależności od naturalnego koloru włosów. Wzbogacając hennę o różne dodatki (kawę, wywar z dębu czy orzecha włoskiego) można zmienić jej odcień. Henna z dodatkiem indygo barwi włosy nawet na kolor czarny.

Składnik henny - lawson, działa na skórę głowy i torebki włosowe ściągająco, zapobiega wypadaniu włosów, do pewnego stopnia usuwa łupież i reguluję pracę gruczołów łojowych znajdujących się w skórze głowy. Jako odżywkę pozostawia się ją  na włosach od 3 do 15 minut. Po jej użyciu włosy stają się odporniejsze na działanie czynników zewnętrznych, henna poprawia strukturę włosów i zamyka ich łuski. Jest bogata w wapń, magnez, potas i liczne mikropierwiastki (cynk, miedź, mangan, żelazo), ważne dla wzrostu włosów.

Kolejna zaleta henny to pokrycie siwych włosów, jednak zabarwią się one na rudo (patrz - wzornik kolorów na dole). Mam jakieś 25% siwych włosów i zaraz po farbowaniu są marchewkowe, w kolejnych dniach ciemnieją i przestaję "świecić". Akurat lubię rudości więc nie stanowi to dla mnie problemu, jednak dla osób, które wolą ciemniejsze odcienie proponuję farbowanie podwójne: najpierw henną, później indygo, wtedy otrzymamy kolor zbliżony do brązowego. Istnieje też technika sporządzania mieszanki z obu tych składników, zmieszanych w stosownych proporcjach, co również ma spowodować efekt zafarbowania włosów na brązowo.

Używam henny Khadi, która jest sprzedawana w postaci drobno zmielonego proszku. W opakowaniu znajdują się ochronne rękawiczki, czepek oraz instrukcja obsługi. Po farbowaniu henną moja skóra głowy pozostaje czysta, bez jakichkolwiek podrażnień czy łupieżu, a włosy gładkie i lśniące. Jako zabieg uzupełniający, stosuję olejowanie włosów, które wykonuję przed kolejnym myciem tj. 2-3 dni po farbowaniu, tyle czasu daję na ściemnienie farby i unormowanie koloru włosów. 

Nie będę tu wpisywała instrukcji farbowania, ponieważ w sieci istnieje wiele takich instrukcji profesjonalnie sporządzonych, np. na stronach helfy.pl czy khadi.pl. Ostatnio odkryłam również blog o hennie polehenny.wordpress.com, gdzie zainteresowani dowiedzą się praktycznie wszystkiego na ten temat.

Na zakończenie dodam jeszcze, że henna nie wypłukuje się z moich włosów ani nie blaknie. W pierwszych dniach po farbowaniu kolor lekko ciemnieje. Farbowanie henną nie jest bardziej kłopotliwe niż farbowanie chemiczne, należy tylko sporządzić mieszankę o odpowiedniej konsystencji, która ładnie utrzyma się na włosach. Zapach jest typowo roślinny, na pewno mniej drażniący niż podczas farbowania chemicznego, chociaż mąż twierdzi, że to zapach krowiej kupy...

Uważam, że farbowanie henną to dobry wybór. Może i efekty nie są tak spektakularne jak w przypadku farb chemicznych, gdzie mamy do dyspozycji tęczę kolorów, ale są za to długofalowe - w przeciwieństwie do chemii, henna poprawi kondycję naszych włosów, a nad ewentualnym ich wysuszeniem możemy zapanować, stosując maski, odżywki czy po prostu olejowanie, osobiście nie mam z tym żadnego problemu.

A może znacie inne farby dla wrażliwców, które warte są wypróbowania? Przydadzą mi się, gdy w przyszłości zechcę odpocząć od rudości.

Wzorniki koloru znalezione na stronie sprzedawcy PHU-BANAX.

Kolor moich włosów po czystej hennie (czerwonej), moje naturalne włosy są koloru  ciemnobrązowego. Zdjęcie ze stycznia 2014 r.


78 komentarzy:

  1. Aż tak źle z tym zapachem nie jest, jak Twój mąż to barwnie opisuje :) Mi raczej przypomina takie mokre sianko, nie drażni mnie on zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że zapach chemicznych farb jest zdecydowanie bardziej drażniący.

      Usuń
  2. Powiem Ci, że nie raz czytałam na opakowaniu farb o możliwości uczulenia, ale zawsze wydawało mi się, że to takie na wyrost. Okazuje się, że jednak nie :(
    Hennę stosowałam swego czasu jedynie na brwi, ostatnio myślałam nawet żeby znów spróbować bo nie zawsze mam rano cierpliwość by nad nimi pracować. Ale sobie samej jakoś nie ufam i pewnie spróbuję gdzieś u kosmetyczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam o brwiach, ale na razie odwleka mi się. Jeśli chodzie o moje uczulenie, to na własne życzenie doprowadziłam się do takiego stanu, najpierw przez wiele lat głowa mnie tylko swędziała i lekko się czerwieniła, a ja uparcie farbowałam dalej. Każdy wie, że uczulenie postępuje, a ja nie myślałam o tym zupełnie.

      Usuń
    2. No bo właśnie jakoś tak człowiek nie dowierza, że coś się może stać. Przyznam się, że nigdy nie zrobiłam próby przed użyciem farby... no bo wydawało mi się, że po co...

      Usuń
    3. Może akurat w Twoim przypadku rzeczywiście nie ma po co, gdybyś była uczulona, na pewno czułabyś coś byś podejrzanego :-)

      Usuń
  3. osobiście noszę balejaż blond-brąz i faktycznie kilka dni po farbowaniu niesamowicie swędzi mnie głowa... nie myślałam do tej pory o tym, że jest to reakcja uczuleniowa :/ Na szczęście nie tak spektakularna jak u Ciebie ... :)
    Co do koloru to uważam, że henna, której używasz, świetnie Ci pasuje... jeśli u mnie kiedykolwiek pojawi się jakaś znacząca reakcja uczuleniowa to dobrze wiedzieć, że są takie produkty, które obniżają takie ryzyko :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też na początku swędziała głowa, przez lata tylko swędziała, z roku na rok coraz bardziej, ale myślałam "spoko, zniosę to", aż tu nagle buuum! Obudziłam się ze spuchniętą głową. Później było już tylko gorzej. Powtórzę to co wyżej, alergia nie mija, a przeważnie coraz bardziej się nasila, niestety :-(

      Usuń
  4. Przyznam że w życiu nie robiłam takich eksperymentów. Znając moje możliwości, wolę to zrobić u fryzjera, choćby dlatego że się nie wypłukuje i nie wiem jak zareaguje moja skóra głowy. Używam starych sprawdzonych farb. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie miałaś powodów. Gdyby nie moje przygody, też pewnie korzystałabym z farb chemicznych, tyle jest świetnych kolorów, a henna - sama widzisz, co można sobie zafundować. Jedno muszę powiedzieć, do chemii należy mieć porządne, mocne włosy, w przeciwnym wypadku łatwo mogą ulec zniszczeniu.

      Usuń
    2. Myślę że każde włosy nawet najmocniejsze ulegają niszczeniu przy chemii Oj też miałam różne przygody z włosami, zwłaszcza po swoich eksperymentach. Po interferonie myślałam że zostanę łysa, ale to na szczęście jest odwracalne, po leczeniu wszystko mija. Na szczęście włosy nie zęby. ;))

      Usuń
    3. Niby odrastają, ale to już nie jest, co kiedyś...

      Usuń
  5. Raz ufarbowałam saszetką z henną i nie dość że kolor wyszedł dziwny, to potem każdy inny wychodził źle. Musiałam ściąć włosy, a resztę poczekać aż odrosną, mam trochę nie miłe doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed henną Khadi używałam balsamów koloryzujących Venita Henna Kolor, z nimi miałam podobne problemy, no i brzydko płowiały, z każdym myciem wyglądało to gorzej. Teraz jest OK, zresztą ja naprawdę nie mam wyboru, chyba żadna kobieta nie chciałaby chodzić z prześwitującą siwizną :-/

      Usuń
  6. Nie farbowalam nigdy henną choć brązy są głównie w mojej palecie, ja kupuję farby bez amoniaku i w piance wtedy mnie nie uczulaja...a blondy robiono kiedyś wodą utlenioną i wywarem z rumianku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie mam pojęcia, co uczula mnie w farbie, zanim przerzuciłam się na hennę, robiłam testy z różnymi farbami, fryzjerzy zapewniali, że są super łagodne, ja jednak prosiłam o test i po 24 godzinach za uchem dosłownie wyżerało mi skórę. W końcu odpuściłam sobie chemię zupełnie.

      Usuń
  7. Przynajmniej nie drażni noska przy farbowaniu :) A efekt jest bardzo ładny :) Rude kosmyki bardzo ładnie prezentują się z ciemnymi włoskami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dosyć dobrze to wygląda, jak refleksy. Po tygodniu rudość przygasa i tylko w słońcu różnica jest widoczna :-)

      Usuń
  8. Nigdy czegoś takiego nie robiłam. Ja tylko zwykłą farbą. A blond byłam kiedyś ale tylko 3 razy rozjaśniałam i potem wróciłam do swojego koloru bo włosy wypadały :/
    Znajoma mi farbowała włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że podziwiam dziewczyny, które przez większość życia chodzą przefarbowane z szatynki na blondynkę, a ich włosy nie wyglądają na poszkodowane. Z tego co pamiętam, to moje przesuszały się i wypadały, a na blond nigdy sobie nawet nie pozwoliłam.

      Usuń
  9. Uwielbiam hennę, pół roku temu porzuciłam dla niej farby chemiczne i jestem zachwycona. Moje włosy przestały wypadać, stały się grubsze, a kolor jest piękny. Lubię jej zapach, dla mnie jest lekko herbaciany. Widzę same plusy, naprawdę warto ją wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, same plusy! Może tylko do wyboru mamy mniejszą gamę kolorów, ale to akurat można przeboleć,kiedy już prawie wszystkie odcienie tęczy miało się na głowie - tak jak ja ;-)

      Usuń
  10. Cala moja mlodosc-to henna. Ale , gdy juz zdecydowalam sie na blond, to nie uzywam..
    Tobie , ten kolor pasuje bardzo. Masz piekne oczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :-) Pamiętam, że kiedy byłam nastolatką też próbowałam henny, ale wtedy była w sprzedaży taka w formie jakby drobnej trociczki. Fatalnie się to nakładało na włosy, cała łazienka była zachlapana, masa sprzątania, a na włosach też marnie się trzymała. Wtedy na długo się do niej zraziłam...

      Usuń
  11. Nigdy nie stosowałam henny do farbowania włosów - zawsze wybierałam chemiczne. Bardzo mnie zaciekawiłaś tą metodą:)
    Masz piękny kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma żadnej różnicy w aplikacji, tylko nie jestem pewna, jak obie farby reagują ze sobą, czy farbowanie henną na zafarbowane już włosy (lub odwrotnie) na pewno się uda... nie ciekawił mnie ten temat bo w zasadzie mnie nie dotyczy, więc nie doczytałam...

      Usuń
  12. nie farbuję włosów, a mimo to bardzo ciekawy wpis :)
    bardzo ładny Twój kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam takiego wyboru, przez głupią siwiznę. W ogóle to bardzo wcześnie mi wyszła. Pamiętam, ze pierwsze dwa siwe włosy historyk wyrwał mi na lekcji w technikum, potem stopniowo ich przybywało. Cóż, taki "fajny" garnitur genów po tatusiu dostałam. Biedaczek jest łysy i siwy, a moja mama ciągle jeszcze ma swój naturalny kolor. To się nazywa pechozol...

      Usuń
  13. kiedyś miałam styczność z henną....może zdrowa dla włosów, ale wyglądała paskudnie kiedy się ją wymieszało z wodą :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, pewne skojarzenia się nasuwają... Ale co tam, larwy też wyglądają paskudnie, a ludzie wcinają je, aż się uszy trzęsą ;-)

      Usuń
  14. Chyba będę musiała pobawić się z henną :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. do tej pory tylko raz farbowałam włosy henną i właśnie z powodu rudawych świateł na głowie :) nie powtórzyłam tej operacji, ale chciałabym spróbować tak jak radzisz - henna i indygo.
    dam znać jak się udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei indygo sama nie próbowałam, bo rudzielce bardzo mi się podobają, ale widziałam na blogach zdjęcia takich prób, włosy barwią się na ciemny brąz, podobno i czarny można uzyskać. Tylko trochę czasochłonne to farbowanie, gdyby spróbować zrobić mieszankę obu proszków. Teraz używam henny z amlą na siwe włosy. Pojemnik 150 g. na moje włosy wystarcza na 3 aplikacje. Potem sobie może kupię hennę + indygo i sprawdzę jak to działa. Daj znać jak poszło u Ciebie!

      Usuń
  16. Ja swoje włosy mam ciemne z pojedynczymi siwymi, ale od lat farbuję na blond...przy zmianie na ciemny czuję się żle, nie jest mi dobrze w ciemnych. Jednak po przeczytaniu Twojego postu zaczynam żałować, bo henna to świetna alternatywa dla chemicznych farb. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że blondu chyba nie da się za jej pomocą uzyskać na ciemnych włosach... Ja jestem miłośniczką rudości, zawsze podobały mi się wizualnie dziewczyny z rudymi włosami, tylko szanowny małżonek wcześniej protestował dość ostro. Teraz jednak w końcu się przyzwyczaił ;-)

      Usuń
  17. Nigdy nie farbowałam henną. Całe szczęście nie mam tak wrażliwej skóry. Teraz jestem zakochana w blondach, więc puki co hennę wykluczam. Może kiedyś przyciemnię je do jasnego brązu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Twoje zdjęcie profilowe to chyba rudy? Też jest Ci w tym kolorku ładnie. Zresztą jestem tak nakręcona na ten kolor, że nawet kotki rude wzbudzają moją największą sympatię :-)

      Usuń
    2. Ale przeszłam na blond :P Ja więcej niż rok w jednym kolorze nie wytrzymuję. ^^

      Usuń
    3. Też tak miałam, dopóki czułam tylko swędzenie, teraz mogłabym stracić włosy :-/

      Usuń
  18. ja nie farbuje włosów, ale kiedyś farbowałam koleżance henną główkę i efekt był bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym wybrała naturalny kolor, ale teraz to już niemożliwe ;-)

      Usuń
  19. Hmm nie mam pojęcia, ja jak chcę pofarbować, to oddaję się w ręce zaprzyjaźnionej fryzjerki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką henną to raczej trudno coś zepsuć (przy mojej "bujnej" czuprynie - oczywiście).

      Usuń
  20. Ja henny nigdy nie używałam :) i w sumie nie wiem ile ona by mi dała, bo od wielu wielu lat farbuję włosy zwyczajną farbą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam znaleźć jakieś informacje na ten temat, głównie u włosomaniaczek, wygląda na to, że powinno się udać, tylko należy uważać na włosy rozjaśniane i stosowanie indygo - można uzyskać kosmiczne kolory. Zaznaczam, że nie jestem jakąś badaczką henny, mogę opisywać tylko doświadczenia z własnego podwórka, więc pamiętam tylko, że pierwszy raz nakładając hennę miałam odrosty po farbie chemicznej, i wiadomo, wtedy nie wyszło mi zbyt równo. Ale wkrótce się to wyrównało, ponieważ nosiłam krótką fryzurę.

      Usuń
  21. Kiedyś, jak chodziłam jeszcze do liceum to farbowałam włosy henną. Wtedy, w kosmetycznych sklepach, można było kupić specjalne saszetki tylko na jedno farbowanie. Bardzo sobie chwaliłam ten wynalazek ale niestety po kilkuletniej przerwie nie odnalazłam owego specyfiku i nie mam pojęcia jak nazywał się producent :( Raz w życiu pofarbowałam włosy u fryzjerki (w tamtym roku) zamiast ciemnej czekolady, którą sobie zażyczyłam, zrobiła mi CZERWONY MAHOŃ (!!!) taką sobie niespodziankę zrobiłam na wesele brata (ku zaskoczeniu wszystkich życzliwych cioteczek z rodziny) :D
    Buźka! :)

    P.S. Wczoraj zakupiłam czarnuszkę i mam zamiar działać w tym kierunku, choć nie wiem kiedy dokładnie to nastąpi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiem, o jakich saszetkach piszesz, bo ja też czegoś takiego używałam. O ile pamiętam, były papierowe, kwadratowe, z nadrukiem indyjskiej piękności (????) ale kojarzę, że były one kłopotliwe w użyciu, bo henna w nich nie była zmielona na proszek, tak jak Khadi. Teraz to praktycznie nakłada się ją na włosy bezproblemowo.
      Czerwienie też bywają ładne, ale wiadomo, trzeba chcieć je mieć. Ciotki miały dodatkowe emocje - bezcenne ;-) Nie przepadam za czerwieniami przez to, że szybko się wypłukują i później chodzi się z takim spranym dywanem na głowie.
      Moja czarnuszka wreszcie się skończyła, teraz "wiadro" kokosa przede mną... Zobaczymy, jakie będą Twoje odczucia :-) A swoją drogą to zauważyłam u siebie zniecierpliwienie, że kosmetyki na tak długo wystarczają, co za przewrotność uczuć.

      Usuń
    2. Saszetki o których pisałam były trochę mniejsze od formatu A5, nie pamiętam jaki tam był rysunek ale wiem że był napis "BRONZE" bo zawsze kupowałam brązowy kolor i opakowanie też było brązowe.
      Eh mówię Ci jak sobie przypominam ten kolor i te emocje wśród rodziny... bezcenne! :)
      Buźka!

      Usuń
  22. Farbowalam kiedyś włosy henną ale szkoda że po trzecim umyciu włoswów (myje co drugi dzień) schodzi. Za to tatułaż z henny trzyma się miesiąc :) Jak byłam młodsza to wyjek (który utalentowany jest plastycznie) robił nam tatułaże z niej. Byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich włosów henna Khadi wcale się nie wypłukuje, pod koniec miesiąca wyraźnie widać odrosty, tak jak przy zwykłych farbach. Ciekawa jestem jakiej używasz, bo ja tak miałam kiedy farbowałam Venitą, ale tam henny jest akurat mało:-)

      Usuń
  23. Mozesz zajrzeć na stronę anwen. Jest u mnie w linkach "znalezione w sieci". Jest to blog włosomaniaczek i z pewnością znajdziesz tam mnóstwo produktów, które są przeznaczone do wrażliwej skóry głowy, w tym farby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też znam ten blog i nawet postanowiłam przeczytać go w całości, ale jestem dopiero na październiku 2010 r. i jeszcze do henny nie dotarłam. Stamtąd skradłam pomysł na olej łopianowy w pielęgnacji włosów i jestem bardzo zadowolona, bo przynajmniej coś nowego zaczęło mi wyrastać w większej ilości ;-)

      Usuń
  24. Nigdy nie farbowałam włosów henną, jedynie co to stosują ją na brwi-ale to raczej inny rodzaj henny ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie robiłam jeszcze brwi, ale chyba lada moment zrobię, bo faktycznie wydają się wypłowiałe, a o kredce łatwo zapomnieć w porannym pośpiechu :-)

      Usuń
  25. A ja właśnie jestem po pierwszym eksperymentalnym farbowaniu henną Khadi jasny brąz - czyli pierwsze koty za płoty - miałam obawy czy coś zielonego na włosach się nie pokarze ale całkiem niepotrzebnie jak sie okazało :) Kolor zmienia się stopniowo po każdym myciu ale na razie trzyma mocno ..choc nie obeszło się od przygody - mój kolor wyjściowy to średni brąz a gdy po farbowaniu zobaczyłam czerń na swoich włosach to przeżyłam chwilę paniki - dlaczego ? przecież miał być brąz , mógł wpadać w czerwień ale czarne - skąd , jakim cudem ? ! A teraz się cieszę...kolorek rozwija się po swojemu i jest fajnie :) Eksperyment uważam za udany :)
    Pozdrawiam serdecznie
    ps. trzymasz się ściśle instrukcji czy robisz po swojemu ?

    OdpowiedzUsuń
  26. A jeszcze dodam akcent humorystyczny : moje włosy po umyciu pachną teraz jak zmokły włos mojego psiaka - mnie to akurat bawi ...sam zapach gotowej do użytku henny też taki sianowaty i naturalny ...w sumie i tak o niebo lepszy niż chemiczne farby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc to tylko mój M. taki dowcipny z tą krowią kupą.
      Czyli każde włosy inaczej się zachowują pod wpływem henny. Ja także farbowałam jasnym brązem, moje włosy to ciemny brąz, a włosy wyszły takie jakby miedziane..., oczywiście te siwe kosmyki pomarańczowe, ale kiedy kolor zaczął się wyrabiać, to w sumie dało fajny efekt refleksów. Jak na razie trzymam się instrukcji, chociaż nakładałam kiedyś jakiś kolor do którego należało wcisnąć sok z cytryny i tak zrobiłam. Później podczas siedzenia z farbą przeżyłam horror, skalp piekł mnie od tej cytryny, ja cierpiałam bo żal było zmywać, a w międzyczasie myślałam czy przypadkiem włosy mi od tego pieczenia nie wyjdą. Na szczęście nic się nie stało. Następnym razem dodałam o połowę mniej tego soku i już było OK, a farbowanie udało się tak samo :-)

      Usuń
  27. nigdy nie malowałam włosów w takie sposób. Orzechowy i Ciemny brąz ze wzornika kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto - choćby po to, żeby włosy odetchnęły :-) Zresztą, jeśli sprawdzisz na blogach włosomaniaczek, też znajdziesz same pozytywne opinie. Minusem jest w sumie niewielka gama kolorów do dyspozycji.

      Usuń
  28. A ja farbuję Wellą 12/0 na bardzo jasny blond, więc henna w moim wypadu odpada.
    P.S. Masz bardzo sympatyczną twarz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku rzeczywiście odpada.
      Dziękuję :-)

      Usuń
  29. Witaj :) trafiłam tu przypadkiem od Małgosi,, na piecyku,, :)) fajny wpis, znam produkt bo stosowałam lata temu i chyba muszę do niej wrócić..... po latach stosowania farb moje włosy nie są w najlepszej kondycji. Zgadzam się, że pachnie,, jak krowia kupa,, :))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od henny na pewno nic złego włosom się nie stanie :-) Moje są w bardzo dobrej kondycji, mimo nie podcinania końcówek od półtora roku. Nie podcinam bo nie muszę, dzięki temu szybciej mi się te włosy zapuściły. Luty 2013 jeszcze bardzo krótka fryzura,w tej chwili sięgają delikatnie za ramiona. Zmniejszyła mi się także wyraźnie porowatość włosów :-)
      Różnie ludzie czują jej zapach, ja wychowywałam się na wsi i rzeczywiście mogę potwierdzić, że trochę kupą krowy zalatuje. Aktualnie używam mieszanki z amlą i ta pachnie inaczej, aczkolwiek ciągle roślinami.

      Usuń
  30. Osobiście hennę nakładałam tylko na brwi i rzęsy, ale nie swoje :). Włosy mam ciemne, których nie farbuję, brwi również :). O rzęsach to nie wspomnę bo mają kolor węgli :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą tylko pogratulować! Szkoda, że Matka Natura nie zawsze dzieli po równo ;-)

      Usuń
  31. Bawcie się dziewczynki i farbujcie ku własnej uciesze mimo zapachów :)))

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja nigdy nie stosowałam zawsze nakładam farby:)))może warto spróbować:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoje włosy na pewno byłaby idealna (tak po kolorku ze zdjęć oceniam...), a skoro efekt osiągnęłabyś taki sam, to myślę, że warto spróbować :-)

      Usuń
  33. A kiedys ja uzywalam, a jakze. Teraz juz nie, bo blondynka chce byc:))

    OdpowiedzUsuń
  34. Nigdy nie farbowałam włosów henna. Niestety sięgam po środki chemiczne, ale na szczęście moja skóra głowy jeszcze je toleruje, więc nie mam żadnych podrażnień. Z farb naturalnych dla wrażliwców słyszałam o Phyto. Na oczy ich nie widziałam jeszcze w żadnej aptece, ale podobno już są na rynku polskim. Jako, że Phyto ma bardzo dobre produkty do pielęgnacji włosów farby też mogą być interesujące. Więcej na ich temat znalazłam tutaj http://www.phyto.fr/phytocolor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź :-) Jednak henna wypada korzystniej cenowo, jedno opakowanie za ok. 30 zł wystarcza mi na 3 farbowania, a rudy odcień na razie lubię :-)

      Usuń