sobota, 21 czerwca 2014

12 uścisków dziennie

Uściski, ciepłe i serdeczne objęcia dobrze służą naszemu zdrowiu i samopoczuciu. Virginia Satir, amerykańska psychoterapeutka, twierdziła, że aby przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie - trzeba ośmiu uścisków. By się rozwijać, trzeba dwunastu uścisków dziennie.

źródło

Uściski:

  • redukują stres i regulują ciśnienie krwi,
  • wspomagają system odpornościowy,
  • leczą depresję,
  • pomagają zasnąć,
  • działają odmładzająco,
  • zwiększają ogólne poczucie szczęścia,
  • zwiększają zaangażowanie w relacjach,
  • czasami sprawiają, że czujemy się sexy,
  • nic nie kosztują.
Wiedza, że nasze ręce potrafią leczyć drzemie w nas od urodzenia, przecież kiedy odczuwamy ból, to instynktownie przykładamy do obolałego miejsca dłonie, niczym ciepły opatrunek, który przynosi ulgę. Gdy bliska nam osoba przytula nas, czujemy zadowolenie i ukojenie, wzrasta poczucie własnej wartości, bycia ważnym, zrozumianym i akceptowanym. 

Potrzeba dotyku rodzi się wraz z człowiekiem. Dziecko, jest zazwyczaj przez matkę tulone, głaskane i całowane. Wychowywane w atmosferze miłości i uśmiechu, rośnie radosne i zdrowe, prawidłowo się rozwija - potrafi podbiec do ludzi i w sposób naturalny się przytulić.

Z czasem dziecko wchodzi w okres dojrzewania i rozpoczyna poszukiwania swojej tożsamości. Wtedy towarzystwo rodziców zaczyna być zastępowane przez rówieśników, a potrzeba dotyku (bliskości, akceptacji, przynależności) zaspokajana jest głównie w związkach z pierwszymi sympatiami czy miłościami.

Wkrótce dziecko dorasta i naprawdę się zakochuje w osobie z którą  chce spędzić resztę życia. Oczywiście na początku jest słodko - zakochani przesiadują przytuleni do siebie całymi godzinami i z dzióbków sobie piją, z czasem te godziny zmieniają się w kwadranse, a kwadranse w nieliczne minuty. 

Zwykle trudno uchwycić ten moment, kiedy na dobre zapominamy o przytulaniu, chociaż potrzeba cały czas w nas drzemie. Co by się stało, gdybyśmy nie zapomnieli? Ile związków czy małżeństw zostałoby ocalonych? Dotyk i związane z nim przyjemne doznania potrafią rozładować napięcie i negatywne emocje. Nie można się kłócić i jednocześnie przytulać, kłótnia powoduje, że automatycznie odsuwamy się od osoby, która nas złości. Działa to też w drugą stronę: jeśli czujemy irytację partnera - przytulmy się, z dużym prawdopodobieństwie złagodzi to jego nastrój, może zapobiegnie niepotrzebnym sprzeczkom, za pomocą których niektórzy rozładowują stres po powrocie z pracy.

źródło
Bywa i tak, że znaczenie dotyku staje skomplikowane czy dwuznaczne. Dzieje się tak, kiedy pada podejrzenie o erotyczny podtekst sytuacji, dlatego ludzie z reguły starają się zachować tak zwaną bezpieczną odległość. Zadowolenie z dotyku zależy także od relacji między osobami, nie każdej osoby dotyk aprobujemy, stąd tyle spraw sądowych o molestowanie seksualne. 


Z jednej strony dotyk bywa narzędziem wpływów, naruszeniem granic, wyrazem przemocy, z drugiej strony tęsknimy za dotykiem, za jego pomocą wyrażamy miłość i wdzięczność.

To ile dotyku potrzebujemy jest związane z naszą osobowością i temperamentem. Nawet w pracy da się zauważyć takich, co bez przerwy poklepują się i obejmują, całują na dzień dobry i do widzenia. Inni z kolei niechętnie wpuszczają do strefy bezpieczeństwa kogoś innego niż swoi najbliżsi. Ja także mam swoją strefę, którą mogą przekraczać wybrane przeze mnie osoby - pozostali lepiej żeby tego nie robili, od razu czuję dyskomfort i uchylam się jak mogę.

Przytulanie ma same zalety, praktykujmy je w kręgu osób, które są przez nas naturalnie akceptowane, dzięki temu zdobywamy ufność i pogodne nastawienie do świata, ponieważ dotyk bliskiej osoby gwarantuje zaspokojenie podstawowej potrzeby - miłości i bezpieczeństwa. Pamiętajmy także o tym, że okazywanie czułości to inwestycja na przyszłość i przytulajmy nasze dzieci od pierwszych chwil życia, tym samym ucząc je miłości i akceptacji.

A z czym może się wiązać brak zaspokojonej potrzeby dotyku? Ludzie nie przytulani  więdną, zamykają się w sobie, żyją w poczuciu samotności. Niezaspokojona potrzeba dotyku może popychać w kompulsywny seks, związki pełne przemocy czy uzależnienia, u niektórych rodzi się agresja. Zawsze kiedy widzę człowieka, który zachowuje się wyzywająco czy wręcz chamsko, w pewnym sensie jest mi go żal. Myślę wtedy, że jest w sumie biedny, bo na pewno w życiu nie dostał miłości, nigdy nie był dla nikogo wystarczająco ważny, a teraz  na swój prymitywny sposób tej uwagi się domaga... Cóż, życie bywa brutalne, B. Pawlikowska słusznie nazwała to po prostu dżunglą życia.

Jeśli z jakichś przyczyn właśnie czujemy się tacy "niedopieszczeni" wiedzmy, że zawsze możemy to zmienić, strategii jest mnóstwo. Nie dostaliśmy czegoś w dzieciństwie, czy w dorosłym życiu od innych ludzi, poszukajmy tego sami, pierwsi wyciągnijmy rękę. Jakby co, zawsze możemy pójść na masaż albo kupić sobie gruszkę bokserską - serio, nazywa się to dotykiem ekspresji wewnętrznej i pozwoli skutecznie rozładować napięcia i stresy.

źródło
I pamiętajmy, Międzynarodowy Dzień Przytulania obchodzimy 31 stycznia, Polski Dzień Przytulania już 24 czerwca, ale po co czekać tak długo? Przytulmy już dziś ukochaną osobę, synka, córeczkę, przyjaciółkę, kota, psa albo pluszowego misia. Dla zdrowia i urody!





105 komentarzy:

  1. Oj bardzo lubimy się przytulać:) To działa niezwykle kojąco:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Twojemu partnerowi pozostanie to na stałe :-) Nie chcę żeby brzmiało to jak krakanie czy uogólnianie (bo zawsze są wyjątki!), ale szczególnie mężczyznom z biegiem czasu szybciej się odechciewa takich gestów.

      Usuń
  2. "... uściskaj osobę obok Ciebie, gdyż uścisk jest jedyną rzeczą, którą możesz dać prosto z serca i nie kosztuje ani grosza."...a w dodatku przynosi obopólne korzyści :)
    Uściski przesyłam:) co prawda na poziomie wirtualnym ale myśle ze ich energia przejdzie i przez ekran :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm a ja się nie lubię tulic choć zmuszam się do tego ze względu na dzieci i męża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się z czasem zmieniłam na niekorzyść, tak bywa :-) Napisałam ten tekst, ponieważ przyjrzałam się sobie i tę zmianę zauważyłam i trochę mi się smutno zrobiło, że tak "zhardziałam"...

      Usuń
  4. ściskam Cię mocno :)
    dla zdrowia nas obu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przez wiele lat nie miałem do kogo się przytulić i cierpiałem.
    A później, gdy miałem do kogo, to tego nie doceniałem..
    W takim razie po przeczytaniu Twojego tekstu, od dzisiaj zaczynam częściej się przytulać:)
    Byłem kiedyś na "Kursie Filipa". Podczas składania sobie znaku pokoju, każdy przytulał się do każdego. Kapitalne doświadczenie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie jestem jedną z tych osób, które zapomniały z czasem o przytulaniu. Tak się jakoś u mnie porobiło ;-) Uświadomienie sobie tego stanu rzeczy nie należało do rzeczy przyjemnych.

      Usuń
  6. Oj, psa przytulam co chwila :D. Może dlatego nie choruję ;).
    Chłopaka mam niestety zbyt daleko by się często przytulać. Zostaje jeszcze rodzinka :).
    Bardzo fajny post. Szykuję się na 24 czerwca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zamierzam się poprawić!

      Usuń
  7. szkoda, że nie każdy pamięta o takich gestach, jakimi są uścisk, przytulenie, a przecież to najważniejsze, każdy dzień jest lepszy kiedy przeważają ludzkie odruchy, kiedy potrafimy sobie okazać uczucia, wyrazić je w tym prostym geście, szkoda, że nie każdy potrzebuje takiej dawki jak ja, dziękuję Gaja za ten artykuł uświadomiłaś mi, że nie jestem sama, że są inni, którzy jak ja preferują dużą dawkę uścisku i czułości, za to serdeczne dzięki, wirtualnie ściskam Cię i życzę dużo czułości zarówno tej dawanej od siebie jak i tej przyjmowanej:):)pozdrawiam ciepło i jeszcze raz dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z kompulsywnym seksem, brak czułości pcha w różne dziwne rzeczy, ale czasem mam wrażenie, że to ludzie bliscy nas do tego popychają, bo zapominają, że najważniejsze to dbać o siebie wzajemnie i okazywać czułość bez powodu, gdyby każdy pamiętał jak jest to ważne, dał dużo od siebie wtedy życie byłoby prostsze, a każdy problem łatwiejszy do rozwiązania, dlatego i ja apeluję pamiętajmy, że dotyk jest potrzebny i mile widziany, wybacz rozpisałam się:):)

      Usuń
    2. Nie ważne, że się rozpisałaś, ze wszystkim się zgadzam! Może przez to, że poruszam tego typu tematy, zaczęłam bardziej zastanawiać się nad swoim życiem, pewne sprawy widzę wyraźniej. Czasami ludzie oddalają się od siebie, bo jedno spogląda na drugie i każde chce zrobić bardziej na złość, pokazać "mi jeszcze bardziej nie zależy", ale to na pewno nie prowadzi w dobrym kierunku. Warto zbadać, co tak naprawdę czujemy, czego nam potrzeba. Ja na przykład potrzebuję bliskości, dla mnie jest ona jak balsam na duszę :-) Pozdrawiam i ściskam!

      Usuń
  8. Ściska, ściskam, ściskam i ściskam. To co najmniej nas kosztuje przynosi rewelacyjne efekty.
    Może to nie na miejscu ale przypomniał mi się kawał.... pozory mylą, powiedział jeż schodząc ze szczotki ryżowej :) Miłego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ale mam refleks, już taka "święta" się zrobiłam, że na początku nie wpadłam na sens dowcipu ;-)
      Tak, uścisk to jedno z dóbr, które mamy za darmo. Bo psycholog, po pierwsze nie jest tak przyjemny, po drugi - nie zawsze jest za darmo.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Elu, uśmiałam się z dowcipu :)))

      Usuń
  9. Tryskam szczęściem odkąd mam córeczkę i mogę się do niej poprzytulać. Od niedawna to ona się często przytula i rozdaje całuski dookoła :) A mąż jak to mężowie na początku przytulali a przytulali, ale z biegiem czasu to już zależy od nastroju, ha, ha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, z mężami tak bywa. Swemu zawsze wypominam, że 20 lat temu często siadywałam mu na kolanach i nie narzekał na ciężar ;-) (No dobrze, ważę 10 kg więcej...).
      Właśnie po dzieciach najbardziej widać tę czułość rodziców. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy ciągle jeszcze preferują zimny wychów, rzekomo, żeby nie rozpieścić pociechy.

      Usuń
  10. szkoda, że czasem nie ma się do kogo przytulić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ja też często bywam w takiej sytuacji :-/

      Usuń
  11. Muszę się poprzytulać jutro do męża na cały tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polski Dzień Przytulania mój TŻ będzie nieuchwytny, no nie!
      No to rzeczywiście nie ma na co czekać ;-)

      Usuń
  12. Bardzo mądry tekst .
    I duży w nim prawdy.
    Nie tylko ludzie odczuwają potrzebę przytulania , zwierzęta również:)
    U mnie tuli się nawet pies z kotem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwierzaki też to lubią :-) Też miałam kicię i jak ją naszła ochota to przychodziła i bezczelnie na mnie wymuszała porcję głaskania :-) No i właśnie jest to koronny dowód na fakt, że jest to naturalna potrzeba wszystkich istot.

      Usuń
  13. O tak, mam swoją sferę. I czuje ogromny dyskomfort, kiedy ktoś naruszy jej granice. Kiedyś nie byłam świadoma tego, dzisiaj jestem.
    A teraz...pozostaje mi przytulanie moich dzieciaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaki też fajnie się przytula, a na pewno jest to o niebo lepsze od dotyku toksycznej osoby. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  14. Mi przytulanie nieodłącznie kojarzy się z bezpieczeństwem, takie wtulenie i odpłynięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak... i kiedy miałam gorszy okres, to właśnie tego mi najbardziej brakowało.

      Usuń
  15. Ja lubię przytulac i lubię byc przytulana :)
    Ściskam zatem wirtualnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak byłam mała to lubiłam się przytulać i nazywano mnie przylepą. Do dziś mnie nazywają, co najlepsze!
    Uważają mnie także za złośnicę, ale nic tak dobrze nie uspokaja w napadach złości jak przytulas od kogoś bliskiego ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie masz racje :-) Obyś nigdy z tego zdrowego nawyku nie "wyrosła"!

      Usuń
  17. Bardzo mądry wpis i potrzebny...ja uwielbiam się przytulać i tulić :)) chociaż masz rację, że z biegiem lat w związku różnie to bywa...mój Małż. też kiedyś trzymał na kolanach bez limitu czasu mówiąc, że to,, słodki ciężar,, a teraz...spędza z kolan po kilku chwilach ( fakt, tego ciężaru też trochę przybyło.... ale czyż nadal nie jest słodki...?) Warto pamiętać o wzajemnej bliskości i pielęgnować ją każdego dnia... bo jak obie strony jak piszesz,,zhardzieją,, i oddalą się od siebie zbyt bardzo to już będzie po wszystkim...
    Uwielbiam się też przytulać do swojej bardzo,, przytulańskiej,, suni...:)) nie znoszę natomiast dotykania, poklepywania i cmoków od osób, które nie są mi bliskie...
    ...mam nadzieję, że mój wielki wirtualny PRZYTULAS i CMOK :) w podzięce za ten post nie będzie naruszeniem Twojej bezbiecznej strefy...:) pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ skąd, nie ma żadnego naruszenia w tym wypadku! To co opisałaś, ja również wspomniałam w którymś ze swoich wyżej zamieszczonych komentarzu - nagle taka ciężka się zrobiłam ;-)
      W pracy nawet musiałam zwrócić uwagę rozluźnionym panom, którzy na dzień dobry chcieli się cmokać w policzki. Dla mnie w ogóle takie powitania czy pożegnania na misia, to tylko z bliskimi mi osobami.

      Usuń
  18. Ostatnio mam takie ponure dni i chętnie bym się do kogoś przytuliła a niestety teraz to mogę tylko do poduszki. Na szczęście mój mężczyzna za kilka dni wraca i wszystko w końcu wróci do normy. Jeden przytulas - i na pewno będę czuła się spokojniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mój właśnie na kilka dni wyjeżdża. Pora na większe zakupy, a potem będę się przytulać, żeby mi się ewentualna rozrzutność upiekła ;-)
      Też ostatnie dni miałam dość nostalgiczne i sama nie wiem dlaczego, ciągle wypływają jakieś dziwne myśli, taka autopsychoanaliza... Zdecydowanie za dużo myślę!

      Usuń
  19. Podobno zrobiono jakies naukowe badania i okazalo sie, ze ludzie ktorzy sa rodzicami są szczęsliwsi. To pewnie dzięki tym spontanicznym przytulankom od dzieciakow. Pozdrawiam Fajny post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba bardziej złożona kwestia, jakoś nie chce mi się wierzyć, że wraz z pojawieniem się dziecka na wszystkich spada cudowna szczęśliwość ;)

      Usuń
    2. Zgadzam się nie można tego generalizować... czasem przecież bywa zupełnie odwrotnie....wraz z pojawieniem się dziecka pojawią się problemy i konflikty a cała cudowna szczęśliwość pęka jak bańka mydlana...znam też sporo osób - par, które nie posiadają dzieci i są szczęśliwe: darzą się miłością i czułością a ich związki trwają latami...często całe życie.
      Pozdrawiam...

      Usuń
    3. Od każdej zasady są wyjątki i to chyba się sprawdza. Wierzę, że istnieją pary szczęśliwe i posiadające dzieci, ale jednak nie należy generalizować. Ale biorąc pod uwagę osobiste doświadczenia potwierdzam, że uśmiech dziecka zawsze dodawał mi siły i był źródłem radości :-) Właśnie wczoraj wspominaliśmy dawne czasy i wyszło na to, że u nas w domu od karania dzieciaków był mąż ;-)

      Usuń
  20. Super, ze zwrociłas na to uwagę. To bardzo ważne: przecież kazdy (nawet największy twardziel) potrzebuje odrobiny motywacji, czułosci i poczucia, że dla kogos jest wazny i komus jest potrzebny. A to wszystko wyrażają usciski. Swietny post. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko, o czym piszesz , to święta racja!
    Każdy z nas potrzebuje tego a szczególnie Ci, którzy twierdzą, że nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie dobrze powiedziane - szczególnie Ci, którzy mówią, że nie. Podobno są ludzie, którzy nie potrzebują czułych gestów, ale dlaczego tak mają? Czy to naturalne?

      Usuń
  22. Ja uwielbiam się przytulać, ale tylko do bliskich osób, jednak mój mężczyzna należy do tych niedotykalskich i nie przepada za takimi gestami. Pozostaje kupić dużego misia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja swoim też mam ten problem. Celowo mówię "problem", bo czuję, że przez niego też się zmieniam i nie wiem, czy mi się to podoba...

      Usuń
  23. Czasem dobre słowo czy zwykły uścisk działają cuda:))mimo że nic nie kosztują nie chętnie je darujemy niestety:))))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróciłaś uwagę na ważną rzecz - nie musimy czekać na gest, możemy wykonać go pierwsi :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Jestem osobą niedotykalską..ale tylko w pierwszych spotkaniach. Bo właśnie nie ma czasem nic lepszego jak przytulenie. Nasze ciało też potrzebuje tego ciepła, a jaki jest lepszy sposób, żeby je okazać?:) Chyba nie istnieje:) Dlatego ja nie lubię uścisków od obcych ludzi, ale od najbliższych? Jak najbardziej, jestem za XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak ja! Chociaż pewnie słyszałeś o czymś jak "free hugs", kiedy myślę o takiej akcji muszę przyznać, że mam mieszane uczucia :-) Psycholog powiedziałby pewnie, że należy mnie odblokować albo coś w tym rodzaju...

      Usuń
    2. Tak, słyszałem i ...zawsze jak najdalej uciekam od tych akcji. Po postu, nie są dla mnie, choć obiektywnie są miłe dla tych, co chcą. Wiesz, jak są same propozycje, a nie że ktoś rzuca sie typowo na ciebie z tym ściskaniem, to jest ok:) I ja już i tak sporo w sobie odblokowałem więc...nie szalejmy, małe kroczki XD A niektórym może tak może być dobrze, a co! Nie wszyscy muszą być jak misie czy coś XD

      Usuń
    3. Popieram :-) W tym miejscu przyznam się do czegoś, co wzbudza we mnie podobny opór. Otóż, kiedy zdarzało mi się uczestniczyć we mszy i podczas znaku pokoju w niektórych kościołach zaczynają się uściski rąk czy też ciał, to od razu zaczynam się irytować - nie można by poprzestać na kiwnięciu głową w kierunku sąsiada z ławki, tak jak drzewiej bywało ;-)
      Generalnie rzecz ujmując - na tym etapie życia - jeśli uściski to tylko z bliskimi mi osobami, ale nauczona doświadczeniem, nigdy nie mówię nigdy!

      Usuń
    4. A tak, niektórzy faktycznie w Kościele Katolickim się do siebie przytulają, pamiętam to z czasów, gdy byłem jeszcze dzieckiem...to fakt, że to może irytować, bo to przekraczanie pewnej bariery ( no jakby nie było pokój może i jest, ale niech nie oznacza e..napastowania XD) i najgorsze, że często ludzie nie chcą zrozumieć, że w takim "świętym" momencie możesz mieć opory...
      No tak, nigdy nie wiadomo, co życie przyniesie:)

      Usuń
  25. lubię się przytulać i już :)))

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypominam zatem o 24 czerwca :-)

      Usuń
  26. świetny wpis :)
    kiedyś o tym słyszałam, że przytulanie może zdziałać cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najlepiej zaczynać od początku, czyli od szczęśliwego dzieciństwa :-)

      Usuń
  27. Zawsze, gdy się złoszczę mój D. mnie przytula, początkowo się odrywam, ale w końcu uspokajam się w jego ramionach. :)
    Co do psa, on to chyba będzie żył wiecznie. Sam się tuli praktycznie cały dzień leżąc przy kimś. No i jest dużo tulony, bo to taka przylepa.

    A Tobie Gaju, wysyłam mnóstwo uścisków, aby uśmiech zagościł na Twojej twarzy i nie znikał! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Piszesz tak, jakbyś mnie rozgryzła i faktycznie masz rację, ostatnio chodziłam trochę zamyślona i mój błąd. Stare przysłowie pszczół mówi: "nie myśl tyle, bo myśliwym zostaniesz" ;-) Już się uśmiecham :-)))

      Usuń
  28. O tak, przytulanie bardzo pomaga. Nie trzeba wiele mówić a uścisk wyrazi całe nasze uczucie.:)
    A jak przyjemnie jest być przytulonym, pogłaskanym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w dodatku uścisk łączy bez słów, innymi słowy - wytwarza więź między ludźmi i odwrotnie, czyli brak uścisków - więź słabnie :-)

      Usuń
  29. Wyrażenie uczucia, uspokojenie, ukojenie nerwów, radość... a to tylko przytulenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej to obserwowałam u zrozpaczonych dzieciaków (i to wcale nie maluchów), przytulałam, a płacz i złe myśli stopniowo odpływały :-)

      Usuń
  30. przytualnie i mruczenie kota zawsze mnie uspokaja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mruczenie kota też jest miłe na swój sposób, a koty mruczą wtedy, kiedy są zrelaksowane :-)

      Usuń
  31. jak dobrze, że o tym przypomniałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest własnie dobre w blogowaniu - niby większość porusza tematy, które już każdemu kiedyś mignęły przed oczami. Mignęły i odleciały w zapomnienie, a my je wyciągamy i odświeżamy we właściwym momencie Tak mi się właśnie kojarzy blogowanie :-)

      Usuń
  32. Uwielbiam się przytulać! :D Dobrze, że mój chłopak również :) I to fakt - po tym jak się z nim widzę, zawsze mam lepsze samopoczucie i to pewnie przez to przytulanie :)
    Jest wiele akcji, z tego co wiem chyba w Polsce organizowane są Dni Przytulania i ulicami miast przechodzą wolontariusze-maskotki, z wielkimi łapami i przytulają wszystkich pokolej :) Muszę chyba zostać takim wolontariuszem :)
    Do Twojego posta dodałabym jeszcze pewien fakt, który przeczytałam dwa dni temu w magazynie Coaching :) Podobne efekty daje również przytulanie... maskotek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O - to z maskotkami to ciekawe, może mi się czasami taka wiedza przydać ;-) Czyli kończąc tekst słowami o ewentualnym przytuleniu pluszowego misia, niechcący powiedziałam prawdę :-)

      Usuń
    2. Jak najbardziej :) ja niedawno dostałam maskotkę i naprawdę poprawia mi się humor jak przytulam myszkę miki :)

      Usuń
  33. to już jutro! przytulanie daje poczucie bezpieczeństwa i ciepła, myśli, że nie jesteśmy sami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez tej odrobiny czułości na co dzień, hardziejmy, stajemy się tacy ... szorstcy.
      To już jutro :-)

      Usuń
  34. Ja jak kogoś uwielbiam to uwielbiam ciągle przytulać.Aż do przesady.
    Pozdrawiam,miłego Nowego Tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, ale mój ktoś do pary nie za bardzo za tym przepada ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  35. No właśnie, z uściskami to może różnie bywać - to tak z myślą o pracy. Nie wiem jak zareagowaliby moi współpracownicy na taki osobisty gest. Obawiam się, że przynajmniej zdziwieniem...
    A prywtnie - popieram, uścisk, przytulenie daje nie tylko poczucie ochrony, bliskości ale również niesamowity zastrzyk energii :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pracą mam podobne odczucia :-) Ale dotykanie obcych ludzi nie dla wszystkich stanowi problem, myślę jednak, że nic na siłę.

      Usuń
  36. Ja swoje dzieci przytulam chyba z 200 razy dziennie. Nie dziwię się, że uciekają już od tych uścisków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tak każda mama chciała :-)

      Usuń
  37. Piękny wpis Gaja, nie wiedziałam że można tak wiele napisać o przytulaniu...to niby błachy, ale ważny temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważny, ważny :-) Na sentymenty mi się zebrało, kiedy zaczynałam to pisać stąd tyle tego wyszło ;-)

      Usuń
  38. Odpowiedzi
    1. W takim razie go usunę bez żalu, nie za bardzo mi tu pasował, a wstawiłam go bo wpadł mi w oko swoją "wyjątkową urodą" :-)

      Usuń
  39. Odpowiedzi
    1. No to dzisiaj mamy Polski Dzień Przytulania :-)))

      Usuń
  40. Przydałoby mi sie teraz kilka takich uścisków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dzisiaj siedzę w domu sama. No dobrze, z córką, ale ona jest już za stara na takie numery ;-)

      Usuń
  41. Wierze w moc dotyku, ale choc usciski rozdaje, malo ich otrzymuje. Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zajrzalam jeszcze raz, bo taki fajny i optymistyczny wpis. Dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A inspiracją był właśnie odczuwany pewien niedosyt w tej materii ;-)

      Usuń
  43. To bardzo dobry "ekologiczny" pomysl. Musze czesciej pamietac, by robic przytulanki swoim dzieciom. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, od dzieci najlepiej zacząć :-) To jest to, co możemy zrobić pożytecznego z myślą o przyszłości, żeby nasze dzieci były przyjazne dla "środowiska". Rzeczywiście ekologiczne podejście ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  44. Ja jestem wychowywana w tzw. "chłodnym domu", gdzie nie okazywało się emocji i miłości, dlatego teraz dbam o to, żeby tej bliskości mojemu juniorowi nigdy nie zabrakło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi takiego "ciepła" właściwie przez większą część życia brakuje. Najpierw, tak jak mówisz "chłodny wychów" i powtarzane przez mamę ulubione zdanie "dyscyplina musi być", które do dzisiaj dźwięczy mi w uszach. Właściwie najlepiej było w czasach, kiedy były małe dzieci w domu, a mąż jeszcze nie uważał, że jestem "za ciężka" ;-) Ale daję radę, ostatecznie zażyczę sobie na urodziny wielkiego pluszaka do przytulania. A swoje dzieci też rozpieszczałam, bo chciałam dać im to, czego mi brakowało, żeby czuły komfort psychiczny, przy czym nie chodzi tu o kasę :-)

      Usuń
  45. uwielbiam się przytulać i notorycznie męczę mojego synka, by nigdy mu tego ciepełka nie brakowało... to też wedle mnie bardzo w życiu ważne... trochę takie zaspokojenie potrzeby akceptacji, bliskości...

    pozdrawiam serdecznie
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że to bardzo ważne, aby dzieci w domu otrzymały jak najwięcej ciepła, później w życiu są bardziej otwarte, odważne, "ludzkie" :-)

      Usuń
  46. Nie ma dnia, żebym nie ściskała i tarmosiła moich dzieci, muszę tylko bardziej zadbać o męża:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyźni to tak różnie mają w tym temacie...

      Usuń
  47. Ja zdecydowanie wolę być przytulana przez męża niż przez dzieci:) choć ubóstwiam swoje dzieci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że Twój daje się do tego nakłonić, a może wręcz należy do mężczyzn, których nakłaniać nie trzeba :-)

      Usuń
  48. Super sa te twoje wpisy! Przypominasz o rzeczach zdawałoby się oczywistych, a z drugiej strony jakby zepchniętych na margines i do końca nieuzmyslowionych. Dotyk... Dotyk.... Naprawde leczy. Według mnie - najważniejszy ze zmysłów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taki postawiłam sobie cel, zebrać wszystkie recepty na udane życie w jednym miejscu. Miałam kiedyś dużo zawirowań, żyć się nie chciało, stąd ten pomysł.Dla mnie to taka terapia :-)

      Usuń