środa, 28 maja 2014

Wkurzam się, bo...

źródło
W ubiegłym roku zastanawiałam się nad wprowadzeniem na blog cyklu pod tytułem To mnie wkurza (TUTAJ), zebrałam nawet dość obszerny materiał - nie było trudno - ale po głębszym zastanowieniu zrezygnowałam z tego pomysłu. W sumie nie miałam ochoty co tydzień psuć sobie nastroją analizą ciemnej strony naszej polskiej rzeczywistości.

Po kilku miesiącach moje notatki do cyklu ponownie wpadły mi w ręce i postanowiłam je wykorzystać, robiąc  z nich jeden wpis, czyli wszystko co mnie wkurza w pigułce. Bo chyba każdego coś wkurza i bardzo dobrze, bo daje to szansę na walkę z tym co uwiera, co powinno zostać zmienione. Zaś walka daje szansę na zwycięstwo. Uwaga! Rozpoczynam wyliczankę (zobaczymy, co z tego wyniknie), wkurzam się, bo:

  • większość rozmówców się na coś skarży i już nie wiadomo, kto ma najgorzej, bo trudno wyłonić zwycięzcę tej niekończącej się licytacji, a głównie to wszyscy nie mają pieniędzy i czują się chorzy,
  • wynagrodzenia rzeczywiście mogłyby być większe ;-)
  • do lekarzy specjalistów kolejki są wielomiesięczne, a kiedy wreszcie się doczekam, mam wrażenie, że lekarz mnie olewa i nie ma dla mnie czasu,
  • dziewczyny nie powinny przeklinać, za to powinny dużo (być miłe, umieć gotować, sprzątać, koniecznie zostać matką, dobrze się prowadzić itd.), a jakoś nie wpadają mi w ucho podobne wymagania dotyczące chłopaków,
  • wszyscy chcą wszystkich i wszystko wykorzystać np. poznaję kogoś i słyszę "o fajnie, on jest lekarzem, może będzie mógł ci coś załatwić", wszędzie zero bezinteresowności,
  • kobiety wkoło tylko sprzątają, a potem narzekają, że są zmęczone i nie mają na nic czasu,
  • nie wygrałam ciągle w lotka, a bardzo by mi się przydały gratisowe pieniądze,
  • kierowcy ścinają zakręty,
  • mężczyźni głównie mówią i myślą o seksie, a nie wyjątkowo nie znoszę "zmysłowych" uwag od kogoś, kto ciut piękniejszy jest od diabła, a uważa się za boskiego adonisa,
  • musimy być tolerancji dla wyznawców islamu na swoim terenie, a oni dla nas u siebie wcale nie są,
  • w filmach akcji wszyscy wszystkich zabijają i wydaje się to takie proste,
  • ważni ludzie oczekują, że reszta będzie się im podlizywać,
  • funkcjonują głupie stereotypy, których nie idzie wyplenić,
  • mówi się z wyższością o tym, że ktoś jest mały, gruby, rudy i jakie to ma znaczenie,
  • czasami nie mam siły się ruszyć albo lenia mam ogromnego,
  • że babcie ciągle oczekują od młodych zdobycia partnera i urodzenia dzieci, jakby ci niczego innego nie mieli do zrobienia, tylko od razu musieli się rozmnażać,
  • mam za mało czasu na to, co dla mnie ważne,
  • PiS może dojść do władzy,  
źródło
Niektóre z punktów mogą być wspólne dla większości ludzi, inne zaś być może pozostaną tylko i wyłącznie moją bolączką. Da się też łatwo zauważyć, że na część z nich mogę mogę w jakiś sposób zareagować, np. przerwać beznadziejną rozmowę o tym, że moja koleżanka przybrała na wadze i wygląda teraz jak hipopotam, mogę przeorganizować swój czas w taki sposób, żebym w efekcie miała go więcej na rozwijające czynności, a część obowiązków domowych przydzielić dorosłej córce, żeby również miała swój udział w życiu domowym.

Jednak jeśli nawet będę wzorowo prowadzić samochód, to nie wykluczy to całkowicie prawdopodobieństwa, że jakiś chojrak zetnie zakręt. Jeśli przestanę zupełnie oglądać filmy akcji, i tak będą powstawały nowe, w których trup ściele się gęsto, a młodzi ludzie oglądając go, gubią gdzieś poczucie znaczenia życia ludzkiego. Śmierć każdego człowieka może stanowić dla choćby garstki ludzi osobistą tragedię, stąd tak niefrasobliwe do niej podejście budzi mój sprzeciw.

Bardzo żałuję, ale na wiele spraw po prostu nie mam wpływu. 

Możemy być źli na rząd, chore społeczeństwo, nieszczęśliwe dzieciństwo, ale takie myślenie nie zmienia rzeczywistości i nie wprowadza żadnej akcji, a co gorsze, możemy stać się uciążliwi dla otoczenia, bo kto na okrągło chciałby wysłuchiwać naszego smętnego miauczenia?

Jest na to jedyna słuszna rada - skoncentrujmy się na rzeczach, na które mamy wpływ. Nie musimy od razu zmieniać wszystkiego wokół siebie, wystarczy jeśli skoncentrujemy się na aspektach problemu, a nie na problemie, np. nie mogę zmienić zachowania mojej mamy marzącej o wnukach, ale mogę postarać się opanować i zmienić swoją histeryczną reakcję, traktując mamusie z przymrużeniem oka. A co się tyczy niefrasobliwych kierowców, to pozostaje już chyba tylko modlitwa do św. Krzysztofa...


103 komentarze:

  1. tak ta nasza służba zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niej to bez końca można, chociaż moje z nią potyczki to jak myślę tylko wierzchołek góry lodowej - na szczęście!

      Usuń
  2. Myślę, że wprowadzenie do bloga cotygodniowego cyklu o tym co Cię wkurza, mogłoby być dla Ciebie samej frustrujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Z tego powodu cykl nie doszedł do skutku. Takie ciągle wydziwianie na otaczającą nas rzeczywistość mi nie pasuje. Już lepiej partię polityczną założyć, albo do którejś wstąpić ;-)

      Usuń
  3. Mnie też wiele rzeczy wkurza, np: gadanie mojej babci, że powinnam czym prędzej wrócić do pracy, co z tego że mogę poronić. Jednocześnie gadanie jej że powinnam się oszczędzać dla dobra dziecka. Gadanie koleżanek singielek, które twierdzą, że po ślubie powinnam ubierać się w bluzki bardziej pod szyję i w bardziej stonowane kolory. A już teraz jak niedługo urodzę, to na pewno. Plus powinnam ewentualnie oczy tuszem podkreślić. Mentorki się znalazły...
    Myślę, że byłoby mniej wkurzających rzeczy, gdyby ludzie zajęli się swoim życiem i naprawę najpierw siebie. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że niektórzy mają za mało własnego życia, nudzą się więc i postanawiają innym "pomagać". Takich wyrywnych nigdy nie zabraknie. Możesz być pewna, że i Twoje dziecko będzie miało podobne problemy ;-)

      Usuń
  4. Ścinanie zakrętów, służba zdrowia i za mała wypłata, oj tak ;) Niestety czasami trudno skoncentrować się na rzeczach, na które mamy wpływu. Każdemu zdarzają się złe dni, a niektórym kierowcom powinni zabrać prawko natychmiast...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak o tych "kierowcach", bo z natury nie lubię brawury. Jeżdżą jak porąbani, a w weekendy słyszymy o kolejnych wypadkach. Nie dość, że ryzykują swoje życie, to jeszcze niewinni są poszkodowani.

      Usuń
  5. Troszkę tych wkurzających rzeczy jest :) Trzeba mieć dużo cierpliwości do otaczającego nas świata, a jednocześnie trzeba pamiętać, że my też możemy niechcący kogoś wkurzać swoim zachowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej ;) To jest dopiero ciekawe - każdy się wścieka na wszystko dookoła, a nie myśli, że on sam dla kogoś może być irytujący. Może by tak szczypta pokory...

      Usuń
  6. Troche pokory przyda sie kazdemu z Nas . Wkurzać i tak będa Nas różne rzeczy ale co zrobić? ż jednej strony zawsze mogło by być gorzej ale z drugiej strony są takie sytuacje , że nie możemy sobą dać pomiatać! Chyba trzeba sie nauczyc być asertywnym. Moją koleżankę ciągle wkurzało że jestem optymistką i zawsze staram sie znaleźć jakąś jasną stronę ( Ona za to ciągle jest niezadowolona) a jak mam doła to na krótko. Zrobiłam kiedyś test i przyszłam do pracy od samego początku narzekając i co? Ta , która narzeka notorycznie mówi tak: Ja nie wiem ale niektórzy (tzn. Ja) ciągle są niezadowoleni z życia.... Wniosek taki, że i tak źle i tak. Więc po prostu starajmy się nie narzekać , chyba że wyżalić komuś bo to jest oczyszczające ale nie notorycznie , bo dołujemy i Siebie i otoczenie w którym sie obracamy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, optymizm również potrafi wkurzać. Np. moja znajoma lubi bez przerwy myśleć o sprawach ciężkiego kalibru i kiedy próbuję przegonić złe myśli, ona wręcz się obraża, że ja mam charakter lekkoducha, nie zdaję sobie sprawy z powagi sytuacji, nie przejmuję się niczym i nie myślę poważnie o przyszłości. Osobiście staram się nie angażować w tego rodzaje znajomości. Już tak świat jest urządzony, że każdy z nas ma swoje cechy, lepiej jest ciągnąć do swoich, to podnosi jakość życia :)

      Usuń
  7. Tak ja też jeszcze nie wygrałam w lotka, a bardzo by się przydało. Musimy próbować dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I płacić ten podatek od głupoty (tak niektórzy określają zakup kuponu lotka)... Ale też sobie obiecałam, że od czasu do czasu zagram, może los się uśmiechnie, przecież są tacy, którzy wygrywają. Ostatnio jeden pan odradzał wręcz wygraną, twierdził, że wieść o wygranej i tak wycieknie i od razu zlecą się źli ludzie, a może nawet przestępcy, którzy np. porwą mi dziecko. Ciekawe podejście...

      Usuń
    2. O właśnie! Ten sam wątek poruszyłam z Panią w punkcie ksero. Mówiłam,że fajnie by było, lotek-totek i te sprawy. Na co ta twardo stąpająca po ziemi Kobieta oświeciła mnie, pokazując nieco ciemniejszą stronę wygranej...porwania, wymuszenia etc. Zawsze ktoś, gdzieś, jakoś się dowie o czyjejś wygranej.
      Zatem może lepiej ciułać sobie kasę z własnej wypłaty. Mniej i dłużej odkładasz ale bezpiecznie. :D

      Usuń
    3. Jeśli sama coś tam uciułasz, to nikt do końca nie wie ile tego masz, a w przypadku nagłej wielkiej wygranej...

      Usuń
  8. O, znalazło nam się parę punktów wspólnych :)) tak gdzie nic zmienić nie możemy nie ma co faktycznie na dłuższą metę się frustrować. Ja np. z tego powodu mało kiedy wściekam się na korki, no są, mieszkam w mieście, korki muszą być i tyle. Staram się ten czas po prostu wykorzystać, w aucie żeby sobie pośpiewać, w autobusie żeby poczytać.
    Jestem natomiast zwolennikiem zwracania uwagi innym osobom na ich zachowanie, mówię o przypadkach gdy zachowanie to w jakiś sposób krzywdzi otoczenie, naiwnie wierzę, że moje gadanie coś zmieni ;) a może akurat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat - też jestem zdania, że należy reagować (w miarę możliwości) :-)

      Usuń
  9. Sporo tych spraw ale służba zdrowia i mnie wkurza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, temat rzeka po prostu, ale na to to już nas wpływ jest znikomy. Mogę co najwyżej pójść do lekarza prywatnie, na co zwykle żal mi pieniędzy, bo do jasnej anielki, po to mam umowę o pracę, żeby z ubezpieczenia korzystać.

      Usuń
  10. Kochana trafiłaś w dziesiątkę tymi punktami :)
    Większośc z nich mogłabym z marszu wpisac na taką swoją "czarną" listę. Jednak mimo to, że tyle rzeczy nas wkurza to sami często przyczyniamy się do ich realizacji :)
    Np. ja wkurzam się i narzekam na brak czasu, a wolnej chwili macham miotłą:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z gotowaniem miałam problemy. Stałam przy tych garach po powrocie z pracy, żeby każdy miał co lubi. Teraz jedną potrawę gotuję i cześć pieśni. Komu z domowników się nie podoba, niech sam zabiera się do pracy. Ale u mnie już wszyscy dorośli, u Ciebie trochę inna sytuacja :)

      Usuń
  11. Widzę Gaju, że podobne rzeczy nas wkurzają.
    Z tą służbą zdrowia niestety tak już jest. Ale nic nie poradzimy.
    W lotka, tudzież totka, sama chciałabym wygrać. Takie małe marzenie. Może i kiedyś się uda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie wszyscy marzą o wygranej w lotka-totka ;-)

      Usuń
  12. Genialny post, czytając go poczułam się lepiej, że kogoś też wkurza to samo, co mnie i że te wszystkie sytuacje i rzeczy wcale nie są jakąś normą! Od siebie dodam, że wkurzają mnie rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom na wszystko, np. na darcie się w restauracji... Powoli odpuszczam sobie wizyty w tych miejscach. Generalnie bezstresowe wychowanie nie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już mowa o rodzicach, to muszę dodać, ze niezmiernie irytujące jest to, że mamuśki sobie plotkują a dzieci w tym czasie wchodzą na ścieżkę rowerową prosto pod koła, a ludzie jeżdżą jednak dość szybko i sama nieraz najadłam się strachu, kiedy dzieciak wbiegł mi znienacka pod rozpędzony rower. Rozumiem, że ja muszę uważać, ale rodzic chyba też ma moralny obowiązek pilnować swojej pociechy i mieć oczy w tyłku. Hehe, fajnie tak czasami popsioczyć ;-)

      Usuń
  13. ciekawy wpis i powiem Ci, że kilka rzeczy mnie również wkurza, ale wtedy albo unikam takiego towarzystwa i osób, albo mówię wprost co o tym myślę i zazwyczaj jest poprawa :) A na to na co nie mam wpływu nawet nie zaprzątam sobie głowy bo nie warto i tak nic się z tym nie zrobi, a szkoda moich nerwów i Twoich więc polecam to samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się bez szemrania, jak pewnie zauważyłaś, też o tym wspominam. Ta litania skarg to taki cień plantacji pozytywnych myśli, wszyscy mamy swego cienia :-)

      Usuń
  14. Chyba wymieniłaś wszystko to, na co najczęściej narzekamy ;]
    I zgadzam się z tym, że czasami jak się za dużo myśli, to się tworzy w głowie jakieś problemy, których wcześniej nie było. I po co to komu? ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno najszczęśliwsi są ci, którzy za bardzo nie się nie zastanawiają nad światem, tylko żyją jak ptaki, ciesząc się chwilą bieżącą :-)

      Usuń
    2. Ale mają fajnie ;] hehe

      Usuń
    3. Tylko, że ja nie znam nikogo takiego osobiście.

      Usuń
  15. trzeba czasem wziąć urlop od myślenia... :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przydałby się! Medytacja również wycisza, nie mam na myśli takiej siedzącej plackiem na tyłku, tylko np. spacerową, albo prasującą ;-)

      Usuń
  16. prawda jest taka, że możemy zmienić tylko siebie :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet innych nie chciałabym zmieniać, to takie niehumanitarne, ostatecznie każdy podąża własną ścieżką i co najwyżej można go próbować zainspirować do zmiany...

      Usuń
  17. Większość rzeczy z Twojej listy mnie tez wkurza,ale masz racje szkoda o tym dodatkowo myśleć, denerwować się i pisać...
    Bardzo lubię czytać Twojego bloga - to tak na pozytywne zakończenie komentarza:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słowa zawsze miło czytać, dziękuję :-)
      Dobrze, że zrezygnowałam z tego poronionego pomysłu, bo jeszcze bym zgorzkniałą się zrobiła. Stara zgryźliwa tetryczka ;-)

      Usuń
  18. Ja już powoli zaczynam się poddawać... tzn przyjmuję stan obecny za "normalny" i probuje o tym ie myslec... tak dlugo oczywiscie az ktos nie wjedzie na mnie na przejsciu dla pieszych albo nie przepcha w kolejce do kasy... Brakuje mi tej uprzejmosci, ktora panuje za granicą. Za każdym razem jak wracam z podróży, muszę odbić się od polskiej rzeczywistości już na lotnisku... i wtedy pytam, jak to mozliwe ?! Po tygodniu to juz codziennosc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko bywam za granicą, ale opowieści innych potwierdzają to co mówisz. Ze swojej strony dodam, że za granicą, gdziekolwiek byłam, kierowcy chętniej przepuszczają pieszych na pasach. Kiedyś na Słowacji szok przeżyłam, podchodzę do pasów i ruch od razu zamiera, i tak za każdym razem, aż mnie zatkało z wrażenia :-)

      Usuń
  19. myślałam właśnie o zrobieniu takiego posta :) moja lista chyba byłaby dwa razy dłuższa ;) na pewno powtórzyłby się na niej punkt dotyczący filmów akcji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze takie filmy oglądane w zbyt młodym wieku mogą trochę zaburzyć postrzeganie naszej śmiertelności. Zresztą drażni mnie taka przesada, kiedyś na filmie z Van Damme w ciągu pierwszych 10 minut filmu naliczyłam ok. 20 trupów!

      Usuń
  20. Też myślałam o takim poście. Z pewnością coś by się tam uzbierało :)
    Dziękuje za odwiedziny i Zapraszam częściej :)
    Buziaki :*
    czekamynacud.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki "wdzięczny" temat ;-)

      Usuń
    2. Mnie się uzbierało tego dużo .Jeśli pozwolisz ściągnę od Ciebie temat i napisze czyj był to pomysł ;)

      Usuń
    3. Daj spokój z tym pozwalaniem, ostatecznie na każdy temat już pewnie coś napisano, więc i ja w jakiś sposób powieliłam. Pisz, ciekawa jestem Twojego podejścia :)

      Usuń
  21. hmm może faktycznie warto pomyśleć nad rzeczami na które ma się wpływ, ale myślę, że nie ma co w sobie dusić tych wszystkich rzeczy które wkurzają ;D
    a obrazek bardzo trafny! niestety ale jesteśmy mistrzami w wymyślaniu sobie problemów i powodów do narzekań;D

    a co do tego co mnie wkurza to chociaż jeden przykładzik podam: wkurza mnie gdy fryzjerka pokazuje mi ile zetnie mi włosy a potem ścina więcej (całe szczęście ostatnio znalazłam taką, która dotrzymuje słowa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja swoje powody upubliczniłam ;) Ale tak na serio myślę o tym najczęściej wtedy, kiedy akurat ktoś mi na odcisk nadepnie. A tak na co dzień to np. o tej nieszczęsnej służbie zdrowia nie chce mi się nawet wspominać.
      A z fryzjerami, to masz rację, już jestem do tego przyzwyczajona i przed ścięciem kilka razy powtarzam ile cm ma być. Jeszcze jest ten myk, że mokre włosy wyglądają na dłuższe, a później się lekko podwijają :-)

      Usuń
  22. to co napisała przedmówczyni, zeczywiście u fryzjerek to jakas zawodowa choroba, chyba to silniejsze od nich - zawsze ścinaja krocej! Cos w tym jest. Do rzeczy, ktore wkurzaja dodalabym jeszcze ze "swego podwórka". Nie wiem dlaczego, ale jak plachta na byka dziala na mnie kierowca nie włączający kierunkowskazu przy zmianie pasa ruchu, lub jadacy 20 km z... włączpnym kierunkowskazem własnie! a w belgii to niestety nagminne! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w Belgii też trąbią, bo u nas to łatwo kierowcom nerwy puszczają. Ostatnio wracaliśmy z marketu i pasek w samochodzie (ten od prądnicy) pękł, o czym jeszcze nie wiedzieliśmy. Samochód zaczął przygasać podczas ruszania i oczywiście zaczęło się trąbienie, a mój M. tak się wkurzył, że aż z samochodu wyskoczył, musiałam go za rękaw wciągać z powrotem, komedia ;-)

      Usuń
    2. Oj trabią trabią, ale to co mnie najbardziej osłabia, zdumiewa i sparawia, że zapominam jezyka w gebie to jak zawsze staja jak gdyby nigdy nic nagle na ulicy i ida np sobie do sklepu, albo banku! Szok. Ale najdziwniejsza rzecza (a myslałam , że mnie nic juz w Belgii na drodze nie zdziwi) jaka widziałam to kobietę w duzym samochodzie, manewrująca na małym miejskim rondku w porannym ulicznym korku. Jedną dłonią kręciła kierownica, a druga szorowała zeby, az piana tryskała! zastanawialismy się z synem, ciekawe gdzie te piane spluwa, podejrzewam, ze kubeczek i butelke z woda tez posiadała :)

      Usuń
    3. A ja myślałam, ze takie rzeczy to tylko w Rosji...

      Usuń
  23. Mnie irytuje padający deszcz, kiedy muszę gdzieś wyjść i wiejący w tym czasie mocny deszcz. Ale z racji tego, że nie mam na to wpływu to włączam sobie muzykę w słuchawkach i zaczynam wesoło przeskakiwać przez kałuże oraz cieszyć się charakterystycznym zapachem, który jest podczas deszczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowe podejście do problemu! Zresztą, jak to mówią, nie ma nieodpowiedniej pogody, są tylko nieodpowiednie do niej ubrania - to dodałam, żeby zachować pozytywne podejście do tematu ;-)

      Usuń
  24. Mnie irytują ludzie którzy wiecznie narzekają. Dla przykładu mój mąż...pierwsze co to szuka minusów, a czy nie jest prościej poszukać plusów? Nawet rzecz która na pierwszy rzut oka wydaje się mało atrakcyjna po takiej pozytywnej analizie zyskuje. Pozdrawiam :) A co do kurkumy...w małych ilościach jest niewyczuwalna, a znakomicie wpływa na metabolizm. Często dodaję do słodkości gdy chcę uzyskać ładny żółty kolorek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zauważyłaś, że ci szukający plusów są traktowani wręcz niepoważnie? Bo jak można się nie martwić, przecież to zgroza!

      Usuń
  25. Ja już dawno stwierdziłam, że nie będę się irytować sprawami, na które nie mam wpływu (polityka- chodzę na wybory, a i tak d...a za przeproszeniem). Ale.... np. dzisiaj w banku myślałam, że nie wytrzymam, bo czekałam w kolejce pół godziny, żeby kasę wpłacić, a tu jedna kasa na 7 czynna! Zwróciłam kasjerce uwagę, a ona na to.... że jest przecież wpłatomat. ALE GDZIE INFORMACJA NA TEN TEMAT DO CH....Y??? I jak tu się czasami nie irytować....:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to zabrzmiało, że aż mi się weselej zrobiło ;-) Czuć jeszcze powiew świeżej irytacji - bezcenne!

      Usuń
  26. nie mam czasu się wkurzać, mam tak zajęty grafik, że gdy wracam do domu nic mnie już nie interesuje, nie myślę o niczym złym co mnie w ciągu dnia spotkało. kolejki do lekarzy są straszne, na dermatologa czekałam rok. to masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli potrzeba okaże się pilna, to wtedy trzeba pieniążki wyłożyć.
      No to współczuję z takim grafikiem, ja wolę jak są luzy, taki kierat to też nie najlepiej - nie wkurzasz się, ale w zamian masz kierat ;-) A tak na poważnie, to można się wkurzyć i pokrzyczeć, ale na co dzień warto skupiać się jednak na pozytywach - a nuż prawo przyciągania naprawdę działa? :-)

      Usuń
    2. ja nie lubię mieć wolny czas i nie umiem tak funkcjonować, to bardziej mnie męczy od napiętego grafiku.

      Usuń
    3. To już co kto woli :-)

      Usuń
  27. Moim zdaniem fajnie, że postanowiłaś tylko raz ulżyć swej irytacji - ciągłe narzekanie nie należy do zdrowych nawyków;) Osobiście nie lubię narzekać: muszę mieć bardzo kiepski dzień, by mnie wzięło na takie odreagowanie.
    Ale większość z wymienionych rzeczy jest istotnie irytująca, przede wszystkim zachowania na drodze... im więcej obserwuję tej bezmyślności, tym bardziej boję się jeździć.
    Co do tych wspomnianych w komentarzach fryzjerek, to też jest prawda - kiedyś postawiłam się takiej, definitywnie zabraniając obcinać więcej, niż centymetr, bo potrzebowałam zapuścić włosy. Zrobiła po mojemu, ale przez kolejne 1.5 h czesania narzekała, jak to trzeba o długie włosy dbać, że suplementy, odżwyki i inne cuda... jakby to jej włosy były albo miałaby je kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle większość fryzjerek to gaduły. Usiądziesz w fotelu, żeby się zrelaksować, a ta zaczyna zagadywać. Pewnie przez to rozmawianie zapominają jak mają ciąć!
      Też nie lubię narzekać, ten post jest przecież z przymrużeniem oka i pozytywną puentą :-)

      Usuń
  28. Wiele rzeczy, które wkurzają Ciebie również i mnie denerwuje. Niestety, niby jesteśmy kowalami własnego losu, a na połowę wpływu nie mamy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko na siebie mamy wpływ jak wyżej zauważyła Kate. Może i czasami to wystarczy, w przeciwnym wypadku do jakich nadużyć mogłoby dochodzić...

      Usuń
  29. Takie licytowanie się kto ma gorzej bardziej mnie śmieszy niż wkurza :)
    A ja dziś się wkurzyłam na kierowcę, który siedział mi na przysłowiowym ogonie. Tak się wkurzyłam, że złośliwie zwolniłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w gronie wkurzonych ;-) Tak, w czasie prowadzenia samochodu nietrudno o irytację, często widać jak ludzie za kółkiem klną pod nosem.

      Usuń
  30. Bardzo ciekawie to opisałaś.
    Zgadzam się praktycznie z wszystkimi punktami. Tego co nas wkurza jest strasznie dużo.
    Ale musimy sobie odpowiedzieć na proste pytanie: czy chcemy całe życie narzekać, czy wziąć sprawy w swoje ręce.
    Przecież możemy robić tysiące rzeczy: brać udział w wyborach, zaangażować się w politykę albo w organizacje pozarządowe, albo w działania rady dzielnicy czy spółdzielni mieszkaniowej. Możemy uczestniczyć w różnych klubach, grupach i zmieniać to, co nas wkurza.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi, albo coś robić, albo lepiej wszystko obrócić w żart :)

      Usuń
  31. skoncentrujmy się na rzeczach, na które mamy wpływ - święta racja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można sobie od czasu do czasu ponarzekać, jakie to wszystko jest nie po naszej myśli, ale na dłuższą metę nie damy rady, a to oznacza, że wszystko z nami OK ;-)

      Usuń
  32. ja się wkurzam dokładnie z tych samych powodów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ponieważ jestem osobą która bardzo lubi narzekać (a jednocześnie nienawidze tego u siebie) to po pierwsze - pewnie nieźle się wkurzasz czytając mój blog :P Ale co do tego to naprawde warto to czytać z przymrużeniem oka, bo właśnie lubię narzekać i mam tendencję do popadania ze skrajności w skrajności - na psychologii stwierdzono u mnie niezrównoważenie psychiczne ;)
    Po drugie - również mnie to denerwuje u innych ludzi (naprawdę paranoja prawda? Mogłoby się wydawać, że byłabym perfekcyjną kandydatką na grupowe narzekanie :P).
    I ogółem to do każdego z podanych tematów można by było napisać całą notkę, ale chyba masz rację, nie ma co psuć sobie nastrojów - bo naprawdę rzadko to piszę - uwielbiam Twoje posty, takie jak do tej pory - niosące optymizm i dobre rady. Tak w ogóle to jesteś psychologiem, nauczycielem? Bo z pewnością humanistką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. miło mi :-) Z pewnością jestem humanistką pracującą w dziale finansów, można powiedzieć, że - ale się urządziłam ;) Nie znoszę narzekać, ani myśleć na "ponure" tematy, a jednocześnie uważam, że czasami podniesienie rabanu, dodatkowo połączonego z działaniem, może poprawić nasz los (nieważne zbiorowy, czy indywidualny). Pewnego rodzaju złem jest niedostrzeganie nieprawidłowości, tyle, że oczywiście wszystko zależy od wagi zdarzenia itp. itd. W życiu trudno jednym ruchem zaszufladkować coś ot tak po prostu, to już ocena indywidualna każdego z nas. Tak myślę. :-)

      Usuń
  34. Ja nie należę do osób, które się wkurzają, ale to rzeczywiście bolączka starszych pokoleń...narzekają na wszystko, a to polityka, a to pogoda itd. czują się lepiej ja sobie postękają. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 tygodnie temu właśnie miałam małe starcie z mamą. Każda rozmowa sprowadzała się do tego, że generalnie jest coraz gorzej, ja swoje, ona swoje - oczywiście zakończyła sakramentalnym "zobaczysz, będziesz stara, to będziesz tak samo śpiewać, bo na starość jest ciężej i nie ma co udawać, ze jest inaczej". Zaprzeczyłam, ale w myślach się zawahałam "a co jeśli ona ma rację?". To byłoby straszne, musimy zatrzymać pogodę ducha jak najdłużej!

      Usuń
    2. No i chyba o to chodzi.. Pewnie że u nas nie jest łatwo
      Wręcz wydaje mi się, że mamy pod górkę, ale albo się nakręcamy i widzimy
      same minusy i wszystko na nie, albo dostrzegamy plusy i na nich się koncentrujemy. Nie chodzi mi tutaj o wieczną euforię, ale o umiejętność dostrzeżenia plusów w życiu.Wybór należy do nas :)

      Usuń
    3. Na początku warto dostrzec, że mamy wybór tematu do rozmowy. Po co rozmawiać o chorobie, skoro można wybrać uprawę warzyw i kwiatów w ogródku, lub inny nie niosący za sobą smętów. Nawet nie zauważamy często, jak bardzo prowadzone przez nas rozmowy przygnębiają nas.

      Usuń
  35. Ten PiS brzmi najgorzniej:)) Mnie tez wiele wkurza, ale staram sie o tym nie myslec, bo po co skoro nie mam na to wplywu. Szkoda psuc sobie dzien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że koniec z narzekaniem. Ten wpis to jednorazowe zdarzenie ;-)

      Usuń
  36. "skoncentrujmy się na rzeczach, na które mamy wpływ" dokładnie tak!
    na całą resztę szkoda naszego czasu, uwagi i nerwów
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Standardowe wkurzonka statystycznego polaka ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, ze wkurzam się wyjątkowo oryginalnie... ;-)

      Usuń
  38. Mnie też łatwo wkurzyć niestety i są takie dni, kiedy zdarza się to po kilka razy ;) Ale nie ma sensu się samemu napędzać, bo nie na wszystko mamy wpływ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wytrzymałość psychiczna czasami przechodzi wahania i wtedy chodzę naburmuszona, jak to kobieta, na szczęście to stan przejściowy ;-)

      Usuń
  39. Fakt faktem, że niefajnie sobie psuć humoru analizowaniem denerwujących czynników ALE warto też zdawać sobie sprawę z tego, co taki humor może wywołać, taka świadomość może pomóc w opanowywaniu złości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, ze wszystkiego mądry człowiek potrafi wyciągnąć wnioski :-)

      Usuń
  40. Z tymi kolejkami do lekarzy to się zgadzam - kolejki jak nie wiem a i tak zazwyczaj przepisuje to co zawsze, czyli to co sama mogę sobie kupić w aptece ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo jakieś drogie specyfiki, zamiast czegoś na kieszeń przeciętnego obywatela.

      Usuń
  41. I właśnie w tym leży sedno problemu - ludzie skupiają się na tym, na co nie mają wpływu, a co ciągle narzekaniem próbują zmienić. Jest to swego rodzaju syzyfowa praca, która niestety nie ma możliwości zakończyć się sukcesem. Gdyby tak naprawdę KAŻDY człowiek zaczął od zmiany siebie szybciej osiągnęlibyśmy sukces ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to się nigdy niestety nie stanie. I nie kraczę w tej chwili, po prostu nie ma takiej siły, żeby wszyscy ludzie nagle zaczęli zajmować się własnym życiem. W tak wielkim stadzie zawsze można liczyć na czarne owce... Czyli, zawsze będzie o czym mówić i pisać ;-)

      Usuń
  42. PiS - nawiedzeni, agresywni, nienawistni ...., PO - złodzieje - to co się dziwić, że się wkurzamy? co do kierowców - to najbardziej mnie wkurzają bo w ogóle jeździć nie potrafią, i to wcale nie kobiety, też ale i ci zarozumiali faceci jeżdżą jak dupy! to jest wkurzające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z politykami to tak bywa,że dopóki nie są u źródełka, mają dużo fajnych pomysłów na rządzenie, a kiedy już z niego piją, to wszystkich niemoc ogarnia. Ile ekip rządzących (różnej maści) przeżyłam - zawsze to samo, tylko :-/ Na drodze, wiadomo, wszystkim się spieszy (czasami chyba na cmentarz), ale przed chwilą oglądałam Makłowicza w Indiach. Tam to dopiero mają jazdę ;-)

      Usuń
  43. Bardzo mądry wpis, myślałam że będzie cały o narzekaniu, a tu na koniec motywacja! :) W sam raz na dobranoc... No i ze wszystkim się zgadzam. Czasem trzeba sobie upuścić trochę pary, ja za kierownicą niestety zmieniam się w mniej kulturalną wersję mnie, bo ja staram się jeździć tak, aby innym nie utrudniać życia, a inni - chyba wręcz przeciwnie! Dlatego muszę sobie trochę pokrzyczeć, bo i tak nikt tego nie słyszy, a mi jest lepiej :P

    PS. Dziękuję za wizytę u mnie i za przeczytanie tego tasiemca :) Jakoś nie umiem pisać krótko i na temat, ciągle mam wrażenie, że i tak napisałam za mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, właśnie często widać, jak sobie kierowcy klną pod nosem ;-) Też należę do takich osób, taka nieszkodliwa słowna agresja skutecznie rozładowuje moje napięcia.

      Usuń
  44. Bardzo ciekawy post, powtarzam się, ale są coraz bardziej ciekawe. :) Mnie też to wszystko wkurza łącznie z usilnym namawianiem ludzi do parowania się, pokrywania i rozmnażania. Wkurza mnie islam, wkurzają faceci, ci już chyba najbardziej. No i narzekanie mnie wkurza, nawet moje, myślę że konkurs dobrze by zrobił, połączył by bezsensowne z pożytecznym czy jakoś tak. ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli takie nadsyłanie swoich list i wybraniu najbardziej oryginalnej skargi? Niezły pomysł, ale chyba słabo mi się wpisuje w klimat bloga ;-) Ale nic nie szkodzi, zapomniałam w tekście dodać, że istnieje taka właśnie strona chujnia.pl. To zbiór niewybrednych, okraszonych obficie wulgaryzmami, narzekań Polaków. Trafiłam na to przypadkowo, przygotowując się wtedy (jesienią) do tematu. Miłej lektury ;-) I dziekuję:-)

      Usuń