wtorek, 20 maja 2014

Przerwij ten gniew

źródło
Sięgając pamięcią do czasu, kiedy odczuwałam gniew do kilku osób, które mocno namieszały w moim życiu, jeszcze dzisiaj czuję jak niewidzialna obręcz zaciska się na mojej głowie. Odczuwanie gniewu można też porównać do stania nad przepaścią w ciemną noc, albo do zamknięcia na klucz w czterech pustych ścianach.

Gniew nie przychodzi do nas tak po prostu, ale gdy się już w nas zagnieździ trudno go wyrzucić. Jego źródłem są: poczucie niesprawiedliwości, bycie wykorzystywanym czy długotrwale doświadczane frustracje i codzienne kłopoty, stąd świadomi tego stanu rzeczy, powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, żeby  nie nabawić się poczucia krzywdy. 

Gniew możemy łatwo rozpoznać poprzez reakcje, jakie wywołuje w naszym organizmie, emocje jakich w czasie jego trwania doświadczamy oraz poprzez nasze zachowanie. W naszych głowach, zamiast jasnych, czystych myśli, kłębią się wtedy ponure monologi, odbierające radość życia. I chociaż występują sytuacje, w których tzw. słuszny gniew bywa pomocny, gdyż skutecznie mobilizuje nas do działania, to jednak musimy pamiętać, że są to przypadki wyjątkowe - zdecydowanie częściej gniew przysparza nam problemów. Podkreślam NAM, bo ci, w stronę których gniew jest skierowany, przeważnie nic sobie z tego nie robią.

Co gniew przynosi nam w prezencie? Same przykre i niepotrzebne doświadczenia:
  • czujemy się niespokojni, coś nam dolega, ale trudno sprecyzować co,
  • nie możemy usiedzieć spokojnie,
  • nasza twarz przybiera nieprzyjemny wygląd (z ciekawości zerknijcie kiedyś w takich chwilach w lusterko), tym samym jesteśmy gorzej odbierani przez otoczenie,
  • nie mamy apetytu, nie czujemy smaku,
  • gorzej śpimy,
  • mamy zniekształcony umysł - trudno w takim stanie podjąć prawidłową decyzję,
  • niszczy przyjaźnie, rani najbliższych,
  • sprawia, że czujemy się nieszczęśliwi,
  • odpycha od nas ludzi,
To chyba wystarczający powód, by postarać się odpuścić sobie i innym i nie przechowywać w pamięci żywych obrazów sprzeczek, krzywd, niesprawiedliwości. Im dłużej nimi żyjemy, tym potem trudniej je wyprosić. 

Z drugiej strony, jeśli już dopadnie nas gniew, to nie powinniśmy udawać, że go nie ma. Rozwój duchowy skupia się na takich uczuciach jak miłość, spokój, opanowanie. Łatwo można się zapętlić, uznać, że odczuwanie gniewu nie jest w porządku. Jednak nie dawanie sobie prawa do gniewu nie jest dobrym sposobem na radzenie sobie z nim. Postępując w ten sposób skazujemy się na większe cierpienie niż to, które niesie ze sobą gniew. Rozpoznajmy go zatem i nie dopuśćmy by nie wyrażony tkwił w nas. To toż uczucie, a uczuć tłumić nie należy. Nie musimy przecież od razu zabijać, wystarczy, że nazwiemy rzeczy po imieniu, poinformujemy właściwą osobę, co myślimy o danej sytuacji, rozwiążemy konflikt jak najszybciej i jak najszybciej o nim zapomnimy. Unieśmy się "słusznym gniewem" i zróbmy co trzeba, a potem odejdźmy w poczuciu, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić, żeby sytuację uzdrowić. 

Warto zapamiętać, że cierpienie najczęściej tkwi w naszych umysłach i to my musimy podjąć jedyną słuszną decyzję, że nie chcemy tak dłużej żyć.
I życzę wszystkim, aby to było tak proste do wykonania, jak napisanie tych wszystkich mądrości.

A teraz małe ćwiczonko. Jednym z sygnałów zbliżającej się fali gniewu jest przyspieszone oddychanie - fizyczna reakcja organizmu na stresującą sytuację. Korekta oddychania może rozwiązać problem pobudzenia organizmu. W miarę możliwości znajdźmy miejsce, w którym nikt nie będzie nam przeszkadzał, byłoby idealnie, gdybyśmy się mogli na czas treningu położyć.

Przepis na trening oddechowy:
  1. Weź wdech i pomyśl "1".
  2. Wypuść powietrze i pomyśl "spokojnie".
  3. Weź wdech i pomyśl "2".
  4. Wypuść powietrze i pomyśl "spokojnie".
  5. Powtarzaj do 10, a następnie odliczaj do tyłu, do 1.
  6. Skoncentruj się tylko na oddychaniu, kolejnych numerach i słowie "spokojnie".
  7. Oddychaj przez chwilę normalnie (10 - 12 oddechów na minutę), robiąc wdechy przez nos i wypuszczając powietrze ustami.
  8. Oddychaj przeponą - podczas wdechu twój brzuch się unosi, a klatka piersiowa pozostaje nieruchoma.
  9. Podczas wydech wciągasz brzuch, pierś pozostaje nieruchoma.
Jeśli czujesz się źle (czujesz oszołomienie) - przerwij, coś poszło nie tak (może bierzesz zbyt głębokie oddechy).
Żeby ta metoda zadziałała w sytuacji stresowej, należy ją regularnie ćwiczyć na sucho.

Przepis na trening oddechowy pochodzi ze strony strefyrozwoju.pl


64 komentarze:

  1. ćwiczenie idealne dla mnie :)
    już trenuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie pozwól się wykończyć :)

      Usuń
  2. Czasem nie da się spokojnie :) Wiem, bo na codzień mam z teściową niewesoło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból kiedy teściowa mieszka za blisko;)

      Usuń
    2. Swego czasu moja mieszkała 300 km ode mnie i dzwoniła do synka, żeby opowiadał co mamy w lodówce, tak więc one też na odległość działają ;)

      Usuń
  3. Oczywiście masz rację , co do słówka.Ja zazwyczaj "nazywam rzeczy po imieniu" , nie tłumie gniewu ale są sytuacje kiedy nie można dać mu upustu .I wtedy na pewno skorzystam ze sposobu z oddechem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety dosyć długo nabierałam wiedzy o życiu i byłam tak głupia, że starałam się być miła, błe :-( Skończyło się to tak, że moja "mamuśka" nabrała przekonania, że można po mnie jeździć jak po łysej kobyle. O ile nasze relacje byłyby czystsze, gdyby stać mnie wtedy było na wybuch słusznego gniewu.

      Usuń
  4. Dobre to cwiczenie. Kiedys , zamykalam sie w lazience, zeby sie opanowac. Zloscily mnie dzieci, ale u podloza tego gniewu tkwila moje niedobra relacja z tesciem.
    Zawsze wszystkim bede doradzala, by mieszkali oddzielnie, nie z rodzicami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, na odległość też niektórzy plują jadem, ale zawsze te relacje można wtedy ustawić korzystnie dla siebie :) Mam tego farta, że mieszkam oddzielnie :)

      Usuń
  5. Jakbym czytała o sobie. Mam go niestety trochę stłumionego w stosunku do jednej osoby :( Czas skorzystać z Twoich rad i poradzić sobie z nim... ale jak to zrobić jak wspomnienia są jak żywe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, od charakteru osoby, od stopnia poczucia krzywdy... Powiem tak - u mnie trwało to latami, mówi się, że czas leczy rany, to prawda, ale i tak musiałam "przeformatować" sobie mózg. Teraz też mam chwile, kiedy wspomnienia i niechęć wraca, ale w przysłowiową minutę potrafię się już naprostować. Zrozumiałam, że te osoby tak naprawdę mają na mnie tylko taki wpływ, jaki sama im przyznam, a ich puste słowa nie zranią mnie, bo każdy może pleść co ślina na język przyniesie. Pomyśl, jak mają tzw. gwiazdy, które odpalają internet, a tam od razu wiadro pomyj się na nie wylewa ;-)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Bo szkoda życia i zdrowia na gniew. To czasami bywa silniejsze od nas, ale nie można się poddawać :)

      Usuń
  7. Jak się wkurzę to oddycham kilka razy głęboko z zamkniętymi oczami - mnie pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli specjalna technika nie jest niezbędna ;) Ale wiesz jak to jest z techniką - jeden kupi kijki i od razu sobie fajnie z nimi chodzi, a inny szuka instruktora, żeby zrobić to właściwie. Myślę, że w takich przypadkach najważniejsze są założenia takie jak np. oddychanie przeponą, a do ilu policzymy, to chyba już nie jest takie ważne...

      Usuń
  8. To prawda, gniew to coś co się w nas zagnieżdża i zatruwa nas od środka. Dlatego warto z nim zrobić porządek od razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najszybciej od zdarzenia, jeśli pozwolimy mu się panoszyć, przejmować dowodzenie, to zawiedzie nas do naszego prywatnego piekła.

      Usuń
  9. wdech, wydech, wdechhh, wydechhh :-)))
    od razu lepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, głębokie, spokojne oddychanie naprawdę pomaga :-)

      Usuń
  10. ćwiczenia pomagające w ciężkich sytuacjach, choć ja staram się panować nad gniewem, a jak się nie udaje to odreagowuje w sporcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie uczucie gniewu było zbyt obezwładniające, bym mogła zmusić się do aktywności. Bardziej wyciszenie i oddychanie pomagały :)

      Usuń
  11. Mi gniew przyniósł w prezencie ból żołądka, taki ściskający, a w połączeniu ze stresem było to combo. Więc nie polecam. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też ból żołądka i jeszcze brak apetytu. Nie tylko złe samopoczucie ale i dolegliwości fizyczne. Ale mimo wszystko najgorsze było to wieczne zajęcie myśli dialogami ze swoją "ofiarą"...

      Usuń
  12. Ciekawe rady. Jednak gniew czasami doprowadza mnie do "szewskiej pasji" - wtedy gdy naprawdę ktoś mnie mocno zdenerwuję. Na szczęście nie jest to zbyt często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze, ostatecznie nikt nie ginie w wyniku wybuchu, a Ty masz możliwość żeby rozładować złość.

      Usuń
  13. Ja dziś spojrzałam na siebie w lustro i zobaczyłam dziewczynę, która wyglądała tak, jakby miała zaraz usnąć, poza tym smutną (nawet nie rozgniewaną i nie złą) i stwierdziłam, że coś z tym trzeba zrobić ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz się rozweselić! :)

      Usuń
    2. Już to robię - małymi kroczkami :D

      Usuń
  14. Porady idealne dla mnie, często potrafi mnie coś tak porządnie wkurzyć, że czasem nie wiem, co mam ze sobą zrobić ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorszy jest chyba gniew długotrwale pielęgnowany - to prawdziwy wampir.

      Usuń
  15. Mam niestety tendencję do rozpamiętywania niepowodzeń, przykrych słów itp. Walczę z tym od dłuższego czasu i na całe szczęście mi się udaję. O wielu toksycznych znajomościach po prostu staram się zapomnieć, ograniczyć do minimum kontakty, skupić się na sobie, potrzebach swoich oraz swoich bliskich. Uczę sie dystansu i pokory, a nie jest to łatwe. Ćwiczenie wypróbuję, może będzie w sam raz dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niestety mam takie skłonności, ale teraz, kiedy jestem tego świadoma, to połowa sukcesu, bo mogę z tym walczyć. Pomaga nabranie dystansu do siebie oraz budowanie poczucia własnej wartości. Kiedy wiesz, że jesteś dobra taka jaka jesteś i "życzliwe" opinie innych nie są do niczego potrzebne, zaczynasz je po pewnym czasie traktować jak szum wentylatora :)

      Usuń
  16. Kiedyś, gdy byłem bardzo religijny i pobożny, myślałem, że gniew to grzech. Nie dość, że tłumiłem gniew, to jeszcze miałem poczucie winy.
    Teraz mam zupełnie inny światopogląd. Staram się nie złościć i nie nienawidzić, bo to niszczy mnie. Nie opłaca się czuć nienawiści.
    Ćwiczenia oddechowe też mogą pomóc.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo gniew to przecież jeden z grzechów głównych ;) Nauki kościoła bywają czasami frustrujące, niestety :-/
      Dobrze powiedziane - nie opłaca się po prostu!

      Usuń
  17. Strasznie trudno mi się pozbyć gniewu. Mogę się z czymś pogodzić, przyjąć do wiadomości, że się stało, ale żal i gniew zostaje, i często nawet czas mi nie pomaga aby schować urazę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się zawsze odradza to uczucie, kiedy muszę spotkać się z osobami, które zalazły mi za skórę, aczkolwiek już tylko na chwilę, później na szczęście mogę z nimi normalnie rozmawiać. Aczkolwiek wiem, że za bardzo to się we mnie rozrosło, że pewien moment przegapiłam, za długo pozwoliłam sobie żyć w poczuciu krzywdy.

      Usuń
  18. Zamiast tego wolę swoją litanię do św. Szewca ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na doraźne w.......e niezła, również korzystam :)

      Usuń
  19. Bardzo mądry post napisałaś. Też czuję gniew do niektórych osób, niekórym bym zaserwowała sałatkę ze sromotników. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mi też zdarzyło się tak nie raz powiedzieć ;) I nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia.

      Usuń
  20. Tylko że gniew wywołują inni ludzie. I myślę, że robią to świadomie. Więc albo by trzeba było z delikwentem w prost pogadać. Lub zerwać znajomość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to są właśnie najlepsze sposoby na niedopuszczenie by gniew się zagnieździł - jak najszybciej określić głośno, co czujemy, a jeśli dany osobnik jest "niereformowalny - unikać jak zapowietrzonego powietrza. Sytuacja się trochę komplikuje, kiedy chodzi o kogoś, od którego łatwo nie uciekniesz np. mąż ;-) Ale wszystko można jakoś z czasem urządzić, byle nie katować się gniewem czy nienawiścią, bo to zły wybór.

      Usuń
    2. Ja całe szczęście emocji jakich kol wiek nie umiem w sobie długo dusić. A mężowie... Są jak dzieci, ciągle trzeba z nimi przerabiać jeden temat nawet po kilkanaście razy ;)

      Usuń
    3. Mój im starszy, tym bardziej dziecko mi przypomina ;)

      Usuń
  21. Pojechałaś z bardzo ciężkim kalibrem. Ja jestem takim człowiekiem że niestety jak ktoś mnie skrzywdzi, to pierwszą myślą jest zemsta - ale nie robię tego bo przecież mszczą się tylko słabi. Ale nie umiem zapomnieć, nie umiem funkcjonować z tą osobą. Po prostu się izoluję od niej i jest dla mnie jak powietrze; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest, wiem, ja miałam w takim przypadku natręctwo myśli. Np. budziłam się i od razu w głowie teściowa i dialogi z nią. Aż do bólu głowy. Z czasem sobie pewne sprawy poukładałam, kiedy dostrzegłam, że nie tędy droga. Takie sprawy trzymają nas w miejscu, nie pozwalają się rozwijać :-(

      Usuń
  22. Osoby które wywołują we mnie gniew są toksyczne , dlatego je eliminuje. Staram się trzymać pozytywnych ludzi. Ćwiczenie przydatne. Po kursie Silvy łączę dwa palce wdech , wydech i po gniewie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja, że powinno się toksycznych omijać szerokim łukiem, po co narażać się na stres. Ta Twoja metoda, ciekawa jestem, o których palcach mowa...

      Usuń
  23. Ja nigdy nie trzymam w sobie złości- wolę się wyładować i zaraz wszystko jest ok. Szkoda życia na bezsensowne fochy no i .... złość piękności szkodzi...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkodzi, święta prawda! Od razu można poznać po twarzy, kto jest nadąsany.

      Usuń
  24. Mój gniew nigdy nie trwa aż tak długo :P Myślę, że Tobie nie chodziło o gniew tylko o jakiś rodzaj złości, bardziej o hm... jak to nazwać. Nie wiem no ;p Ale ja łatwo wpadam gniew i równie szybko o nim zapominam, więc takie ćwiczenie by mi nie pomogło.
    Bardziej zainteresowało mnie to, że napisałaś, że należy tej drugiej osobie powiedzieć: "gniewam się na Ciebie bo...."
    Tymczasem mam taki kłopot z koleżanką, o której już czytałaś u mnie na blogu i wątpię, by pozytywnie zareagowała na zdanie: "gniewam się na Ciebie się wywyższasz". Jak myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te definicje... Myślę jednak, że chodzi tu o gniew, podlinkowałam artykuł w którym dość czytelnie to zostało rozpisane (gniew, złość, wściekłość TUTAJ ). Masz szczęście, że nie potrafisz się zacietrzewiać, bo to prawdziwe g....o i lepiej w nie nie wdepnąć. Co do rozwiązania problemu jak najszybciej, jestem ciągle ZA, uważam, że to słuszne podejście do sprawy, wykluczające zakłamanie. Nie musimy zaczynać prosto z mostu. Jeśli trochę pomyślimy, na pewno uda nam się przekazać swoje uwagi w sposób cywilizowany i może druga strona zrozumie, nawet jeśli od razu nie da po sobie tego poznać. Udawanie, że nic się nie dzieje, jest z pewnością gorszym rozwiązaniem. Nawet, jeśli po wymianie poglądów nie padniemy sobie w ramiona, to jednak nasze szczere podejście do sytuacji, sprawi, że poczujemy się lżej. Trudno, nie ze wszystkimi ludźmi musi nam być po drodze.

      Usuń
  25. na mnie ćwiczenie nie działa niestety... gniewu tłumić nie potrafię, ale wyładowuje go niestety konkretnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, z tego co wiem, to tłumienie jest najgorsze :)

      Usuń
  26. Nie lubię uczucia gniewu, ale jestem osobą nerwową i nie umiem nad tym zapanować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki wybuch może trochę rozładować sytuację, myślę, że najgorsze to udawać, że nic się nie stało.

      Usuń
  27. Bardzo mądry post. Znam osoby, które całe życie żyją w poczuciu krzywdy, są schorowane i odizolowane. Złość zabiera radość życia i zżera ludzi od środka. Pozdrawiam Serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo też trudno sobie poradzić z uczuciem krzywdy, wykorzystania, szczególnie gdy dotyka w młodym wieku, kiedy człowiekowi brakuje jeszcze tzw. mądrości życiowej.

      Usuń
  28. Witam serdecznie, u mnie mała zmiana adresu bloga, zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Odkąd nauczyłam się rozpoznawać w sobie swoje emocje, w tym gniew - łatwiej mi się żyje.

    OdpowiedzUsuń