piątek, 16 maja 2014

Opowieść o pięknej kobiecie

źródło
"Była raz sobie piękna kobieta. Jej największe marzenie sprowadzało się do tego, by żyć szczęśliwie z księciem z bajki. 

Szukała go wszędzie: na uroczystościach, podczas podróży zagranicznych i na rozmaitych imprezach towarzyskich. Mijały lata, a ona wciąż nie mogła znaleźć swojego księcia. Wtedy, pewnego dnia, miała sen. Śniła, że jej wymarzony mężczyzna mieszka w jej sercu i tylko czeka na to, żeby go odkryła. Kiedy się obudziła, zdała sobie sprawę z symboliki snu i zrozumiała, że najpierw musi nauczyć się kochać samą siebie. To było ważniejsze niż odnalezienie wymarzonego mężczyzny - jeżeli on w ogóle istniał. Wówczas zrozumiała, że cała jej tęsknota za mężczyzną była tęsknotą za człowiekiem, który mógłby jej dać to wszystko, czego sama nie była w stanie sobie zapewnić.

Od tego dnia zaczęła poświęcać sobie możliwie dużo uwagi i kochać samą siebie. Nie stała się z tego powodu egoistką, ale zaczęła sobie uprzyjemniać życie tak, jak miałby to robić jej wymarzony książę. Zaczęła się o siebie troszczyć i dbać, tak jakby robiła to dla jakiegoś mężczyzny, którego kocha ponad wszystko. A im bardziej się o siebie troszczyła, wsłuchiwała w samą siebie i odkrywała własne możliwości, tym bardziej zapominała o mężczyźnie z marzeń.

Zaczęła doświadczać życia i innych ludzi w zupełnie nowy sposób. Już nie potrzebowała nikogo, kto mógłby jej sprawić przyjemność, ponieważ nauczyła się zaspokajać własne potrzeby. Mimo to była teraz o wiele bardziej zdolna do tego, by traktować innych ludzi otwarcie i z miłością. W międzyczasie zupełnie zapomniała o wymarzonym mężczyźnie. W życiu często zdarza się jednak tak, że w momencie, w którym coś sobie odpuszczamy, upragniona rzecz nagle znajduje się w zasięgu ręki. Tak też było w przypadku pięknej kobiety.

Kiedy zaczęła dobrze czuć się sama ze sobą, poznała tego mężczyznę. Pierwszy raz w życiu pokochała kogoś dla niego samego. Wcześniej angażowała się w taki czy inny związek, ponieważ nie chciała być sama. Bała się samotności w domu. Bała się też konfrontacji z mroczną stronę własnej osobowości. Udało się jej jednak pozbyć tego strachu.

Wcześniej angażowała się w związki dlatego, że potrzebowała drugiego człowieka, który wzmocniłby jej poczucie własnej wartości. Myślała zawsze, że nie jest warta miłości, jeżeli nie krążyło wokół niej co najmniej 5 mężczyzn, jak ćmy wokół źródła światła. Teraz nauczyła się doświadczać poczucia własnej wartości również bez tych zewnętrznych wyznaczników.

Ta piękna kobieta żyje dziś szczęśliwie ze swoim księciem z bajki. I chociaż najchętniej spędzają czas razem, oboje potrafią czasem funkcjonować osobno i - co najważniejsze - rozkoszować się życiem w samotności.
Życzę Wam, żebyście potrafili odkryć w sobie piękną kobietę i księcia z bajki, a także nauczyli się kochać samych siebie. Przecież już Oskar Wilde powiedział, że miłość własna jest początkiem dożywotnej namiętności."

Podpisuję się pod tym ochoczo!

Fragment pochodzi z książki Doris Iding "Rytuały dla samotnych" TUTAJ.



81 komentarzy:

  1. A nie lepiej ogra, książęta wyszły z mody ;)
    Każdy znajdzie kiedyś swoją połówkę, a najlepiej nie szukać na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie rozpaczać "nikt mnie nie kocha, nikomu nie jestem potrzebna".

      Usuń
  2. Gaja, czy to (też) o Tobie i Twoim księciu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, to po prostu wstęp do książki, który bardzo do mnie przemawia. Ja akurat mogę żałować, że swego czasu nie miałam tej wiedzy :-)

      Usuń
    2. nie żałuj (bo to nic nie zmieni ;-)) wszyscy się uczymy. wszyscy na błędach ;-)
      wykorzystaj tę wiedzę dzisiaj :-))) miłego weekendu :-)

      Usuń
  3. Bardzo prawdziwe. Trzeba najpierw pokochać siebie by móc pokochać kogoś innego.:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, i nauczyć się o siebie dbać, tak, żeby nie oczekiwać tego od partnera. Bo wszystko co dwoje ludzi w związku od siebie dostaje, powinno być wolne od przymusu i oczekiwań. Zresztą najlepiej o tym mówi hymn o miłości :) Innymi słowy, wchodząc w związek należałoby być autonomiczną jednostką. Tak bym teraz zrobiła :-)

      Usuń
  4. Hmm..., czy Ty zawsze musisz mnie zmuszać do przemyśleń :) Chyba znalazłam troszkę siebie w tym poście i troszkę się zirytowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też znalazłam tam siebie z przed lat, niestety, błędy młodości czasami się mszczą po latach ;-)

      Usuń
  5. Łatwo napisać - pokochać siebie... Ale jak to zrobić? Ja nie znalazłam jeszcze sposobu na siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze łatwiej napisać niż zrobić, myślę, że większość piszących takie pozytywnych przesłania także w samotności walczy ze swoimi demonami, ale ważne, że wiedzą w jakim kierunku prowadzi ich droga. Tak myślę :-)

      Usuń
  6. Sama prawda. Niestety często uświadamiamy ją sobie dopiero jak sami już przynajmniej raz ten błąd popełnimy. Ale grunt to się uczyć na tych błędach, jak to mówią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wtedy warto je popełniać :)

      Usuń
  7. Bo chodzi o to, żeby najpierw odkryć piękno i radość w sobie, jestem jak największym zwolennikiem tego. Kiedyś pomyślałem sobie, że musimy rosnąć jak drzewa- niezależnie, choć razem, obok siebie, splatając nieraz korzeniami..ale nadal w poczuciu własnej siły. Nie możemy być jak bluszczu, który do słońca potrzebuje wspinania się po drugiej istocie. Bo jednocześnie tą istotę się dusi.
    Bardzo mi się z kolei podoba, co mówi tantra na ten temat. Nie wiem czy wgłębiałaś się w to kiedyś, ale to bardzo urokliwa tradycja, która mówi, że pierwszą relację miłosną tak naprawdę przeżywamy z sobą , jako że każdy nosi też w sobie pierwiastek drugiej płci. I póki tego nie zaakceptujemy, siebie w pełni, każdego z aspektów siebie, póki nie obejmiemy czule tego kim jesteśmy- nie jesteśmy w stanie też żyć szczęśliwe z nikim innym. I ja się w pełni z tym zgadzam po prostu:)
    Bo nie można kochać by nas kochano...kocha się właśnie po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tantrą akurat się nie spotkałam, ale jej przesłanie nie jest mi obce. Trochę szkoda, że na błędach często musimy uczyć się miłości, bo tak naprawdę, kiedy dorastamy mówią nam o różnych sprawach związanych z małżeństwem i posiadaniem dzieci, głównie o obowiązkach i przysięgach, o tym jak prowadzić dom, jakiego partnera powinniśmy znaleźć, czego od niego oczekiwać itp. a ani rodzic, ani katechetka, ani szkoła nie wspomni, żeby miłość najpierw odkryć w sobie. Powiedzenie o drzewach bardzo mi się podoba :)

      Usuń
    2. Właśnie o to chodzi, że mało kto mówi o tym, że nieraz najpierw musimy pokochać samego siebie...bo miłość kojarzymy z altruizmem, z dawaniem...ale nieraz musimy dać coś sobie samemu, jakkolwiek to dziwnie nie brzmi:) W każdym razie, nieraz uczymy się na błędach, w trakcie i cóż..też to dobrze wychodzi:)

      Usuń
    3. No tak, przecież jeśli dostanę w kość, to teoretycznie powinnam to zapamiętać do końca swoich dni ;-)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Mnie też zauroczyła :-) Zazwyczaj nie przepisuję obcych tekstów, ale temu nie mogłam się oprzeć. Tym bardziej, że ostatnio spotkałam notki dziewczyn, którym nie wyszło w związku.

      Usuń
  9. bardzo fajny post, ja uważam się za osobę która lubi spędzać czas poświęcając go dla siebie i sprawiając sobie drobne przyjemności i mam poczucie własnej wartości, ale równie ważne jest spędzanie czasu z moim księciem przy którym czuje się szczęśliwa i najbardziej odpoczywam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że znalazłaś "złoty środek" - gratuluję! To, że czujesz się szczęśliwa i spełniona na co dzień jest tego najlepszym dowodem :-)

      Usuń
    2. oj tak i mam nadzieję, że tak zostanie ;)

      Usuń
  10. Podoba mi się. Fajny tekst. Myślę, że wiele osób szuka w drugim człowieku akceptacji, czasami mocno się rozczarowując.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - akceptacji! Ktoś musi nam powiedzieć, że jesteśmy zdolne, kochane, piękne, a jeśli nasza potrzeba nie zostanie zaspokojona, od razu nas to boli. Czy to nie oznacza, że brak nam poczucia własnej wartości?

      Usuń
  11. Brak poczucia własnej wartości niestety jest dość częstym zjawiskiem- przynajmniej w moim otoczeniu ale to bardzo trudne....
    Daje do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w ogóle trudno jest wychować dziecko tak, żeby nie zabić jego poczucia wartości, jeśli jako rodzic nie jesteśmy świadomi tego czynnika. Pomyśl, ilu rodziców kiedyś mogło nie słyszeć o poczuciu wartości, wychowywali dzieci zgodnie z wzorem zaobserwowanym w np. rodzinie. Może dzisiaj jest już lepiej w tym temacie, a przynajmniej mam taka nadzieję :-)

      Usuń
  12. Trzeba pokochać przede wszystkim siebie. :)
    A z miłością - nic na siłę, przecież każdy, jeśli tylko będzie chciał, znajdzie kogoś odpowiedniego dla siebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też taki sens ma ten fragment, że najpierw musimy dojrzeć, a dopiero później decydować się na związek...

      Usuń
  13. Piękny wpis :)
    I to jest prawda, jak człowiek nauczy się żyć sam ze sobą, pokocha siebie, to wtedy niespodziewanie pozna miłość swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i stąd jak słyszę słowa rozpaczy, bo odszedł ukochany, to myślę sobie - OK, popłakać można, ale bez przesady, sensem życia nie może być utrzymywanie za wszelką cenę destrukcyjnego związku. I dobrze jest wtedy nie rzucać się od razu w wir poszukiwań kolejnego partnera.

      Usuń
    2. Dokładnie, zgadzam się z Tobą..
      ..najgorsze co może być to chyba wypełnianie luki po partnerze kimś następnym.. zwykle nic dobrego z tego nie wynika.

      Usuń
  14. A ja Gaju trzymam mocno kciuki za TWOJĄ pierwszą książkę.
    Nie zawiedź mnie i pisz, pisz, pisz ... :)
    To dopiero będzie bestseller !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś napisał(a) to w dobrej minucie ;-)

      Usuń
  15. u mnie średnio z odrębnością, raczej jak papużki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie wpływa to negatywnie na związek, to super, jednak nie każdemu udaje się w ten sposób funkcjonować. No i przecież bycie przysłowiową papużką nie stoi na przeszkodzie zachowania poczucia wartości osobistej :)

      Usuń
  16. W moim przypadku było odwrotnie. Dopiero po poznaniu faceta zaczęłam kochać i akceptować siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, był to ten właściwy mężczyzna :) Idealny dla nas partner zawsze wydobędzie z nas najpiękniejsze cechy :)

      Usuń
  17. oj, wszystko to takie mądre i tak słabo teraz do mnie dociera :(

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja póki co mam ogra i chyba nie chcę szukać księcia :)
    A tak poważnie to historia piękna i przesłanie prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze, kiedy mam dość mego M. próbuję sobie przypomnieć stare czasy, kiedy byliśmy młodzi i zakochani, to taki sposób motywowania się do dalszej pracy nad wspólnym żywotem ;)

      Usuń
  19. A u mnie było zupełnie na odwrót :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, że również związek Cię wzmocnił :)

      Usuń
  20. Piękna historia, piękne przesłanie...
    chciałabym kiedyś pomyśleć o sobie "piękna kobieta" i to przede wszystkim jeśli chodzi o wnętrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ważne jest, że wiesz, że można tak pomyśleć :) Prawdopodobnie wiele z nas wcale nie zastanawia się nad pięknem swego wnętrza - to może być niestety prawda... Znam kobiety, dla których świat zewnętrzny to cały świat, kiedy zaczynam rozmawiać o uczuciach, patrzą na mnie jakbym się z choinki urwała - taka duża dziewczynka, a plecie głupoty.

      Usuń
  21. Tak, to często się zdarza....ja mam znajomą, która lata walczyła o dziecko i dopiero kiedy odpuściła zaszła w ciążę. Pozdrawiam Serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie ciąża jest dobrym przykładem, że warto sobie pewne sprawy odpuścić zamiast się spinać :)

      Usuń
  22. Dużo w tym prawdy, chyba i ja mam taki problem, chociaż nie wiem :) Cudowne słowa i warte przemyślenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może nawet każdy z nas taki błąd popełnił, zanim zmądrzał :)

      Usuń
  23. samoakceptacja przychodzi z wiekiem, przynajmniej u mnie. Może dla tego, że mam tyle na głowie, że nie myślę stale o tym, jak wyglądam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyglądamy lub czy jesteśmy dość dobrzy i zasługujemy na czyjąś miłość, uwagę. Zawsze smutno mi się robi, kiedy słyszę wyznanie "nikomu nie jestem potrzebna", naprawdę współczuję takim ludziom, że swoją wartość upatrują w zainteresowaniu innych ludzi...

      Usuń
  24. W pełni podpisuję się pod Oskarem Wild'em:) Ponadto uważam, że człowiek powinien być w życiu choć trochę egoistyczny i myśleć o sobie, by móc się w pełni realizować. Nie wyobrażam sobie życia bez moich pasji i żyć tylko po to, by poświęcać się mężowi i dzieciom. Bo kiedy ja jestem szczęśliwa to myślę, że i oni też. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój M. długo nie mógł pogodzić się z faktem, że śmiem mieć czas dla siebie, żył z wizją kobiety właśnie bez reszty oddanej rodzinie, bo taka była u nich tradycja :-(

      Usuń
  25. zawsze tak jest, ze jak sobie odpuszczamy to cos przychodzi - tak było i w naszym przypadku ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że to reguła. Sprawdza się też ona podczas egzaminu na prawo jazdy ;-)

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. Tak mnie wzruszyła, że aż ją przepisałam w całości, zamiast dodać coś od siebie...

      Usuń
  27. Piękne i mądre słowa :-) Podoba mi się ta opowieść :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstęp do książki o mądrym przeżywaniu samotnych chwil :-)

      Usuń
  28. O jaka piękna i prosta zarazem historia...
    To straszne jak często zapominamy, ze zeby bylo nam dobrze z innymi to najpierw musi byc nam dobrze z samym soba we wlasnej skorze.
    Dziekuje za przypomnienie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie najbardziej lubię w blogowaniu, przypominają nam o sprawach, które odeszły w zapomnienie i inspirują do ciągłej zmiany na lepsze :-)

      Usuń
  29. Nawet zanim skończyłam czytać wiedziałam, że ta historia jest prawdziwa, a w drugim akapicie wiedziałam jak się skończy :)
    Jest ona trochę o mnie, ale ja chyba jestem na samym początku. Muszę się nauczyć kochać sama siebie. Nie wiedziałam jak się za to zabrać zupełnie, ale napisałaś by dbać o siebie tak, jak miałby dbać ten wymarzony. Świetna myśl. Natchnęłaś mnie. Dałaś mi coś, czego szukam już dłuższy czas. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogę od czasu do czasu inspirować, tego samego szukam na Waszych blogach :) I zawsze znajduję!

      Usuń
  30. Taka jest prawda, jeżeli będzie nam dobrze ze sobą to innym będzie dobrze z nami :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Jeśli będziemy zaniedbane, jeśli będzie uwierał nam przysłowiowy kamień w bucie, nasi najbliżsi również na tym ucierpią. Więc najlepsze co możemy robić to dbać o siebie zawsze :-)

      Usuń
  31. Gaju :)
    tylko szkoda, że nikt nas tego wcześniej nie uczy.
    nie pokazuje, że tak naprawdę kluczem do szczęścia jest miłość do siebie samego.
    niektóre kobiety ( ja) dochodzą do tego z czasem, są takie które nie dojdą do tego nigdy.
    piękny tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam! Podczas dorastania nikt nie powie Ci - dbaj o siebie, tylko prędzej - bądź dobrą córką, żoną, matką.

      Usuń
  32. Gaja bardzo dobry post, do czytania w chwili smutku czy zwątpienia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zresztą to był chyba jeden z lepszych fragmentów w książce.

      Usuń
  33. Czytając Twój post, przyszło mi do głowy skojarzenie z "Alchemikiem".
    Główny bohater całe życie szukał skarbu po całym świecie, a skarb był zakopany niedaleko jego domu..
    To jest paradoks, że czasami musimy przeżyć tak wiele, by później cieszyć się z najprostszych czynności i małych pierdół.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja kilka zdań wcześniej żałowałam, ze nie uczą nas tego w szkole... No cóż, w sumie na którym przedmiocie?

      Usuń
  34. I tu jest robota do wykonania dla mam. Warto chwalic, warto doceniac juz male dziewczynki,zeby nabraly pewnosci siebie, i zeby sie pokochaly. Potem corki przekza to dalej, i dalej...

    Pozdrawiam goraco;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, mamy pewnie są coraz bardziej swiadome swojej roli...

      Usuń
  35. Piękna opowieść;) ale dużo w niej prawdy zarazem...nikt nie pokocha nas, jeśli same nie będziemy kochały siebie..."sam bądz tą zmianą , którą chcesz oglądać we Wszechświecie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdą zmianę najlepiej zaczynać od siebie:-)

      Usuń
  36. Ten post taki życiowy, w kobiecie odnajduję siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Potrzebowałam czasu by odkryć tę piekna kobietę w sobie. Odkryłam i ją pokochałam, a świat odkrył i pokochał mnie :)

    OdpowiedzUsuń