niedziela, 4 maja 2014

Kosmetyczny misz-masz i LBA

Na wstępie chcę uprzedzić, że siłą rozpędu dzisiejszy post wyszedł zbyt długi, ale tak rzadko piszę o kosmetykach, że dzisiaj koniecznie chciałam zamieścić tu moje ostatnie doświadczenia w tym zakresie, bo za miesiąc pojawią się przecież inne. Podaję więc o czym dzisiaj piszę, żeby każdy mógł po prostu odnaleźć wątek, który go szczególnie zainteresował:
  1. Olej z czarnuszki - moje doświadczenie, właściwości i zastosowanie.
  2. Kosmetyki do zwalczania wągrów oraz sposób ich użycia.
  3. Hydrolat z róży damasceńskiej - i trochę o hydrolatach
  4. Woda termalna z La Roche Posey - i trochę o wodach termalnych.
  5. Liebster Blog Award
Jednym z kosmetyków, które udało mi się wykończyć w kwietniu był Olej Nigella (z czarnuszki) używałam go przez przez 10 miesięcy, bo do jednorazowej aplikacji potrzeba dosłownie tyle oleju, ile wypłynie po 1 naciśnięciu pompki. Czasami zdarzały się też przerwy w aplikacji. Później czytając o nigelli, dowiedziałam się, że ten olej nadaje się do użycia przez około 3 miesiące od momentu wytworzenia, a jego właściwości są najbogatsze, gdy jest on trzymany w chłodnym miejscu, w zaciemnionej buteleczce. Szkoda, że producent nie podał tych istotnych informacji na opakowaniu... 

Pomimo tego, nie zauważyłam, żeby w późniejszym okresie stosowania olej szkodził mojej skórze, wręcz przeciwnie, zachowywał się jak zwykle. Stosowałam go zamiast wieczornego kremu, co drugi dzień wzbogacając kroplą gliceryny. Na początku martwiłam się, że to zbyt uboga pielęgnacja w moim wieku (40+), ale po kilku tygodniach okazało się, że skóra na twarzy zareagowała pozytywnie: wyrównały się przebarwienia, podrażnienia na nosie i w jego okolicy przestały się pojawiać, dobrze nawilżał, żadnych nowych zmarszczek nie przybyło ;) Nawet kosmetyczka, która robiła mi masaż twarzy stwierdziła, bardzo pozytywnie oceniła stan mojej skóry, a szczególnie w newralgicznych okolicach oczu.

Olej z czarnuszki zwany jest eliksirem młodości, ponieważ w naturalny sposób regeneruje skórę dojrzałą, uelastycznia ją, wygładza zmarszczki i niszczy wolne rodniki. Posiada dużą zawartość kwasu linolenowego (60%), witaminy A i E, soli mineralnych oraz czynny związek nigoleon o właściwościach przeciwalergicznych.

Inne ciekawe zastosowanie nigelli: wykazuje silne działanie antybiotyczne, szczególnie polecany do pielęgnacji skóry dotkniętej egzemą, łuszczycą i trądzikiem, niweluje łupież i swędzenie głowy, przeciwdziała wypadaniu włosów. Podobno nawet świetnie goi opryszczkę.

Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę, ale teraz dla zdrowej odmiany wypróbuję inny olej, przecież mamy ich tak duży wybór - trzeba to wykorzystać.



Stosowanie oleju z czarnuszki prawdopodobnie przyczyniło się też do wyeliminowania problemu czarnych upierdliwych kropeczek, pojawiających się na nosie, brodzie i czole - mowa oczywiście o znienawidzonych wągrach! Tak więc mój arsenał do walki z nimi praktycznie stoi niewykorzystany. Od kilku miesięcy stosuję specjalistyczne kosmetyki na wągry dosłownie raz w miesiącu, tak dla głębszego oczyszczenia skóry w warunkach domowych. Żeby te środki lepiej zadziałały, robię sobie kilkuminutową parówkę (te nie są polecane do cery naczynkowej). 

Do parówki można użyć następujących ziół lub olejków eterycznych: rumianek pospolity - cera sucha i wrażliwa (uwaga -  rozjaśnia włosy), szałwia lekarska - ściąga pory, oczyszcza z nadmiaru łoju (idealna na trądzik), dzika róża - łagodzi zaczerwienienia i nawilża, tymianek - reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejsza ilość zaskórników, leczy wypryski, mięta pieprzowa - ściąga rozszerzone pory (do cery tłustej i mieszanej), bratek polny - łagodzi stany zapalne skóry z łojotokiem, lawenda - oczyszcza skórę z toksyn, działa tonizująco, odświeża i uspokaja, skrzyp polny - przywraca koloryt, reguluje pracę gruczołów łojowych.

Akurat te trzy środki sprawdzały się w moich starciach z czarnymi kropami, więc polecam!




















Nie używam toników, zamiast nich stosuję z powodzeniem wody kwiatowe albo wody termalne. Ostatnio używane to hydrolat z róży damasceńskiej oraz woda termalna z La Roche Posay. 

Hydrolaty inaczej nazywane są "wodami kwiatowami", wykorzystywane w codziennej pielęgnacji - nawilżają, łagodzą, odżywiają. To prawdziwe ukojenie dla skóry suchej i zmęczonej. Dokładnie tak się dzieje, a dodatkowym walorem jest boski zapach (o ile ktoś lubi zapach różany, jeśli nie, można wybrać spośród wielu innych).

Mają pH zbliżone do naturalnego pH skóry i z powodzeniem zastępują tonik. Można ich też używać do odświeżenia. Ja używałam także na włosy. Hydrolat różany polecany jest do cery naczynkowej, zaczerwienionej, wrażliwej i dojrzałej. Oczywiście może być stosowany bezpośrednio na skórę. Najlepiej przechowywać w lodówce, bo może wytrącić się osad (w zależności czy do produktu dodano konserwanty). 

Ciekawostka: woda różana jest stosowana (szczególnie w Azji) jako składnik kulinarny do przyrządzania słodyczy oraz mięsa.

Wody termalne to wody źródlane znajdujące się nawet do 6000 metrów pod ziemią, przekraczające swoją temperaturą średnią roczną temperaturę powietrza. Wody te bogate są w aktywne składniki biochemiczne (cynk, krzemionka, wapń, miedź, miedź, siarka, magnez, selen, kwas metaborowy). 

PH wód termalnych zbliżone jest do pH naszej skóry. Przeznaczone są one do pielęgnacji skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień i nadmiernego wysuszania, a także do cery naczynkowej, łojotokowej i atopowej.

Wody termalne możemy stosować przez cały rok na czystą skórę. Rano i wieczorem możemy ich używać zamiast toniku, w ciągu dnia - w celu odświeżenia skóry. Stosuje się je do łagodzenia podrażnień, pomogą przy poparzeniu słonecznym. Mężczyźni mogą ich używać po goleniu, kobiety po depilacji, mikrodermabrazji, peelingu chemicznym czy zabiegach laserowych (przyspieszają proces gojenia się). Są odpowiednie do pielęgnacji skóry niemowląt i dzieci. 

Wskazówka: po spryskaniu skóry należy chwilę odczekać, a następnie osuszyć ją chusteczką, ponieważ nadmiar wody paruje i wyciąga wilgoć z głębszej partii skóry, a to z kolei może prowadzić do jej odwodnienia.



Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Magdę M. z Mama Bloguje.pl. - bardzo dziękuję Magda :) Bardzo fajne te pytanka, więc z przyjemnością na nie odpowiedziałam:

1. Swój pierwszy post na obecnym blogu napisałam ponieważ.... (dokończ zdanie) chciałam wreszcie coś od siebie przekazać światu. Przez tyle lat marzyłam o pisaniu, ale każda moja praca w końcu lądowała w piecu. Pomyślałam sobie, że bloga tak łatwo nie spalę ;-) i faktycznie, im dłużej go piszę, tym bardziej blogosfera mnie wciąga. Kto wie, może to pierwszy krok do czegoś większego? Niezbadane są wyroki boskie...

2. Opisz się w 3 słowach. Trudne. Łagodna, uparta (ale tylko w zakresie spraw osobistych, nigdy niczego nie narzucam innym), łatwo podejmująca decyzje. Nie udało się w trzech słowach i tak większości o sobie nie powiedziałam.


3. Co najbardziej lubisz w swoim wyglądzie oraz charakterze? Że nie dołuję się pierdołami


4. Masz magiczną różdżkę i możesz zmienić jedną rzecz na świecie, co by to było? Żeby ludzie zaprzestali prowadzenia wojen.


5. Czy jakieś Twoje marzenie się spełniło? (podaj proszę szczegóły), tym pytaniem Magda uświadomiła mi, że chociaż wiem, ile znaczą marzenia i w przeszłości (jako młoda dziewczyna) często marzyłam wieczorami, ale od kiedy kiedy dorosłam i urodziłam dzieci, wieczorami zazwyczaj padałam zmęczona na łóżko i nie wiadomo kiedy usypiałam. Odzwyczaiłam się od marzeń. Teraz po prostu planuję, zakładam, ale marzeniami bym tego nie nazwała. Warto znowu zacząć marzyć. Nie powiem nic więcej, bo nic sensownego mi nie przychodzi do głowy.


6. Ulubiona pora roku i dlaczego? Wiosna - świat dookoła jest taki świeży, pachnący, energetyczny. Nie za gorąco i nie za zimno. Ptaki najpiękniej śpiewają. Najbardziej się na nią czeka.


7. W jakim stopniu wygląd bloga wpływa na to, że zostajesz na dłużej. Wybierz odpowiedź: a) nie zwracam uwagi na wygląd, liczy się treść; b) wygląd strony jest dla mnie bardzo ważny; c) zależy w jaki sposób znajdę się na blogu, d) zależy od dnia i mojego nastroju, wybieram odpowiedź a, chociaż wolę, kiedy bloger (ka) pisze tak, żeby oko się nie męczyło. Czarne, czytelne litery (nie jakieś zawijasy) na jasnym tle. Ale jeśli treść mnie zainteresuje to i wytrzymam na białych literach na czarnym tle ;)


8. Masz jakiś cel w blogowaniu? Dążysz do czegoś? Blogowanie to na chwilę obecną realizacja mojej pasji, dlatego nie czuję zmęczenia ani upływu godzin spędzanych na blogu. Mój blog jest jeszcze bardzo młody, nie wykluczone, że dodatkowe cele jeszcze się ujawnią, ale na razie chcę tylko pisać i czerpać przyjemność z kontaktów z Wami. Wiem, że chcę blogować coraz lepiej, uczyć się więcej w tym zakresie.


9. Cecha, którą najbardziej cenisz u innych to... Odpowiedzialność. Osoba odpowiedzialna wydaje mi się bezpieczna, a ja lubię czuć się zawsze i wszędzie bezpiecznie.


10. Wygrałaś weekendową wycieczkę krajoznawczą na księżyc, możesz zabrać jedną osobę, kto by Ci towarzyszył? Może mąż albo przyjaciółka. Na pewno ktoś bliski.

 
11. Jesteś zdecydowanie rozważna czy na pewno romantyczna? Zdecydowanie rozważna.

Ponieważ to już któryś z kolei udział w zabawie, rezygnuję z nominacji, bo tak naprawdę lubię wszystkie blogi, które odwiedzam. Można sprawdzić wszystkie moje odpowiedzi klikając w etykietę akcja.

źródło

72 komentarze:

  1. No spora ta notka ale miło się czytało :)...kosmetyki mój problem nr 1

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze staram się nie rozpisywać, bo wiem, że ludzie nie mają całego dnia, ale tym razem chciałam wreszcie pozbyć się zaległych notatek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. etam właśnie powinnaś się rozpisywać, jak się komuś nie podoba to po prostu nie będzie czytał, ale większość przeczyta, bo na blogi raczej się wchodzi z zamiarem przeczytania co ktoś ma do powiedzenia (no przynajmniej z zasady, bo ostatnio głównym celem blogowania jest obs za obs i kom za kom:D)

      Usuń
    2. No proszę, a ja już prawie wyrzuty sumienia miałam! Może uogólniam teraz, ale takie obs za obs to chyba najbardziej na blogach modowych, one tam chyba muszą mieć dużo obserwatorów, żeby załapać się na współpracę. Zazwyczaj dziewczyny prowadzące właśnie takie blogi zostawiają tego typu teksty.

      Usuń
    3. Zgadzam się z czerwonogłową. ;)
      Jeśli ktoś chce, przeczyta całość! :)
      Lubię takie kosmetyczne posty, wiem, co może podziałać, albo i nie, na mnie po takich recenzjach.

      Usuń
    4. Z tego samego powodu, mimo. że nie szaleję na punkcie kosmetyków i np. nie chciałabym ich testować, odwiedzam blogi kosmetyczne. Zawsze czegoś ciekawego się dowiem :-)

      Usuń
  3. Przypomniałaś mi o istnieniu parówek i olejków eterycznych. Muszę do tego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyczka mi poleciła ten sposób na pozbycie się wągrów. Najpierw parówka, potem specyfik na wągry. W żadnym wypadku wyciskanie.

      Usuń
  4. Muszę wypróbować ten olejek z czarnuszki , dużo o nim słyszałam ale nigdy nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nie po jednym zastosowaniu widać efekty. Nawet nie potrafię powiedzieć po jakim czasie moja cera się poprawiła... Umknął mi ten moment.

      Usuń
  5. W sprawie kosmetyków - ignorantka ze mnie. Używam kilku sprawdzonych rzeczy. :D O tym, które opisałaś, nie słyszałam, ale olej z czarnuszki do mnie przemawia.

    P.S. Mam nadzieję, że zaczniesz marzyć... Ja jedno marzenie właśnie realizuję. Kolejne powinno być sprzężone z tym drugim, ale potrzeba będzie też mnóstwo czasu na jego realizację. I tak: to są marzenia. Nie cele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak napisałam o marzeniach, bo marzenia to dla mnie przesuwające się przed oczami obrazy, wizje, które sprawiają, ze jestem spokojna, zrelaksowana i szczęśliwa na samą myśl o tym czymś. I gdzieś mi to po drodze zginęło. Owszem siedzę, myślę, planuję, osiągam jakieś cele, ale z całą pewnością dawno nie marzyłam...

      Usuń
  6. ten przyjemniaczek z Nivea mam sama i również bardzo mocno polecam, idealnie się sprawdza i jest bardzo fajny w użyciu :) Ja wodę termalną używam z Uriage i jak dla mnie jest najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory używałam tylko La Roche (w aptece była w promocyjnej cenie), sięgnę też po inne z ciekawości :-)

      Usuń
  7. Szybko podejmujesz decyzje? ;) Zazdroszczę Ci tego :D Ja jestem taka niezdecydowana.. chociaż od kilku miesięcy jest już z tym lepiej ;]
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię się wahać. Im dłużej się waham, tym bardziej nic nie wiem. Chwytam po prostu pierwszy przebłysk intuicji i po krzyku :-)

      Usuń
  8. Z kosmetykami mam troszkę na bakier. A i owszem kupuję, ale stoją aż się przeterminują, bo czasu nie mam. Bo ten na biust, ten na cerę, ten na zmarszczki, a ja zmywam makijaż z przylepką przy nogawce, która już buszuje po szafkach z chemią. Jedną ręką trzymam szafkę, a drugą wacik - ot moja codzienna przygoda z kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od dłuższego czasu nie kupuję nowych, dopóki nie zużyję starego. W ten sposób naprawdę realnie oszczędzam, a moja półka w łazience wygląda przejrzyście :-) Bo jeszcze mam córcię w domu, ta to dopiero miewa zachcianki, głównie w dziedzinie kosmetyków kolorowych ;-)

      Usuń
  9. Bardzo dawno nie robiłam parówki :) Muszę się zmobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak średnio raz w miesiącu się do tego mobilizuję, aż w kalendarzu muszę zapisać - jako zadanie do wykonania, bo inaczej odkładałabym w nieskończoność :-)

      Usuń
  10. Wody termalne bardzo lubię, zwłaszcza w okresie wiosenno - letnim kiedy temperatura się podnosi. Za tę natychmiastową ulgę, którą dają.
    Zazdroszczę Ci natomiast cechy, której mi brakuje czyli łatwość podejmowania decyzji. Rany, u mnie dwie opcje to już dużo, zaczyna się myślenie, kombinowanie... Bardzo mi brakuje takiego zdecydowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo gdybym tylko pozwoliła sobie na zbyt długie myślenie, to samo byłoby i u mnie :)

      Usuń
  11. Wody termalne muszę sobie właśnie zakupić, moja córka bardzo sobie chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przy nich zostaję :-)

      Usuń
  12. wodę różaną używam do marcepanu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę,czyli i w Polsce gości w kuchni... Ja nigdy jeszcze nie używałam jej do celów kuchennych :-)

      Usuń
  13. żadnego z kosmetyków nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. pokój na świecie - odpowiedź godna miss polonia :) Ja też bym sobie tego życzyła. A w temacie kosmetycznym zainspirował mnie olej z czarnuszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, miski tak odpowiadają ;) Ale wiadomo - to stara prawda, wojna jest przeciwnikiem postępu, wprowadza chaos, niestabilność i niszczy dorobek kulturalny społeczeństwa i jeszcze wiele, wiele innych minusów...

      Usuń
  15. A mnie zaciekawił Olej z czarnuszki i Hydrolat z róży damasceńskiej :)
    Pozostałe miałam okazję przetestowac :)
    Notka jak zwykle trafiona :)
    Mam do Ciebie pytanie, ale w tym temacie pozwolę sobie odewzac się do Ciebie prywatnie na maila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnim czasie staram się rozważnie dobierać kosmetyki, stawiam na jak największe zbliżenie do natury. Pomyślałam sobie, że może to będzie jakiś sposób na moją wrażliwą skórę i jak na razie pomysł się sprawdza :-)

      Usuń
  16. ja mam problem właśnie z tym czarnymi kropeczkami, muszę rozważyć ten olej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że wiadomo - olej nie wchłania się tak pięknie jak krem, w tym przypadku może być trochę niewygodnie. Trzeba uważać, żeby nie ubrudził nam włosów. Ja zwykle spinam włosy po kąpieli, a ok. 20 min. po nałożeniu oleju, dodatkowo przykładam to twarzy np. chusteczki higieniczne, żeby zebrać jego nadmiar, i wtedy jest już OK. A krem, to rach-ciach i po krzyku.

      Usuń
  17. jestem zakochana w olejku z czarnuszki! ma on tak szerokie spektrum zastosowań że szok!
    po pierwsze działa dobrze gdy boli gardło
    świetnie pomaga w gojeniu ranek
    gdy kobieta nabawi się infekcji moze nasączyć nim tampon - pomaga!
    leczy trądzik! mam go na plechach a dzięki olejkowi prawie całkowicie znikł
    pomaga w walce z wypadaniem włosów
    no kocham ten olej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że o tym piszesz, ja też mam takie same doświadczenia :) Wiadomo - to nie lekarstwo i po jednej aplikacji cudu nie będzie, ale jeśli się z nim zaprzyjaźnimy, efekty na pewno się pojawią. Trochę drogi jest, to fakt, ale stosowany w celach kosmetycznych nie schodzi aż tak bardzo.

      Usuń
  18. chyba zakupię olejek z czarnuszki. Coś mi mówi, ze zdziała cuda.

    OdpowiedzUsuń
  19. jeśli chodzi o wodę termalną , polecam Uriage

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś drugą osobą, która poleca mi tę wodę :)

      Usuń
  20. To jak się pokłócisz z mężem, to jestem chętna na wycieczkę. ;)))) Hydrolat z róży to jest to, wodę termalną też uwielbiam. :) Mamy bardzo podobne odpowiedzi na pytania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę pamiętała, tylko ten kierunek - księżyc, nigdy specjalnie mnie nie nęcił... Już wolałabym naszą ziemską pustynię, a na pewno rejs dookoła świata :)

      Usuń
    2. Na księżyc to niech oni sobie fruną, ja wolę do Paryża na przykład. :D

      Usuń
    3. Do Paryża chętnie! Pomimo negatywnych opinii o tym mieście, jednak mnie zauroczyło i mam nadzieję, że może kiedyś tam wrócę :-)

      Usuń
  21. Większość tych kosmetyków pierwszy raz na oczy widzę ;D Fajne pytania Ci się trafiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że pytania były ciekawe. Koleżanka Magda ma power ;) Mi zabrakło.

      Usuń
  22. Ciekawe pytania i jeszcze ciekawsze odpowiedzi na LBA :) a co do kosmetyków i treści posta - nie używałam nic co wymieniłas więc za bardzo nie mogę sie wypowiedzieć:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze ciekawsze odpowiedzi - pewnie wyszło, że mam pokręconą osobowość ;-)

      Usuń
  23. Olej z czarnuszki, wpisuje, ze do kupienia!
    Cera poprawila mi sie radykalnie po kosmetyckach polecanych przez Ziemoline. Seria Effaclarow dziala cuda. Do tego kwas migdalowy Erisa i wagry zniknely. Po tylu latach walki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej myślałam, że wągry to standard, ale wcale nie musi tak być, tylko należy namierzyć właściwe dla siebie kosmetyki.

      Usuń
  24. Witam dawno tu nie zaglądałam :) Olejek z czarnuszki to chyba to czego potrzebowałam. Koniecznie muszę spróbować... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, całe wieki :) Czarnuszka ma bardzo dobre opinie, ale i inne oleje mnie kuszą. Dopiero od roku poruszam się w świecie TAKICH kosmetyków i chciałabym doświadczyć jak najwięcej.

      Usuń
  25. sporo informacji o kosmetykach jak na jeden post :) olej z czarnuszki mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie hydrolaty to też świetne kosmetyki, dodatkowo ten zapach...

      Usuń
  26. Muszę wreszcie wypróbować ten hydrolat z róży i olej z czarnuszki, bo bardzo ją lubię jako dodatek do chleba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam do celów kuchennych, a podobno warto ją spożywać :) Muszę się postarać o większe opakowanie. Na razie do celów kuchennych używam oleju lnianego, też podobno zdrowy i nawet smaczny.

      Usuń
  27. Twój wpis kosmetyczny jest jak zwykle bardzo ubogacający i nie zniechęciła mnie nawet jego długość :D Staram się również stawiać na naturę i uwielbiam czytać o produktach o których jeszcze nie słyszałam. Swoją drogą, muszę znów zmienić listę kosmetycznych "must have..." :D
    Dziękuję za odpowiedzi :) Starałam się tak dobrać pytania, aby czegoś ciekawego się o wszystkich dowiedzieć. Twoje odpowiedzi są bardzo inspirujące i pamiętaj, że czasami warto pomarzyć...
    Pozdrawiam :)

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, nawet taki Liebster może poruszyć jakąś dawno używaną strunę. Wydaje się człowiekowi, że jest kompletny, a tu jedno pytanie i pełna konsternacja. Zauważyłam, że pytania są tak sformułowane, chyba jesteś dobrym psychologiem :)

      Usuń
  28. Cóż...kosmetyki to nie moja działka:)

    Do bloga chyba idzie się łatwiej przywiązać, niż do prac, które można tak właśnie po prostu usnąć. Bo jednak mamy też żywy kontakt z drugim człowiekiem przez literki, dlatego jest jakoś no...łatwiej.

    Mi się wydaje, że tego to by nawet magiczna różdżka nie zmieniła...

    W ogóle, Libster jest chyba nieśmiertelnym tagiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, już nawet trudno jest nominować, bo połowa ludzi ma dość ;) No wiesz, kobieta i kosmetyki, para (niemalże) kompletna. W blogosferze jestem od września i już co najmniej trzy razy natknęłam się na oświadczenie o chęci usunięcia bloga, który był pisany, powiedzmy dwa lata. Od razu myślę, jak jest nie żal tyle pracy i tyle ciekawych historii kasować jednym gestem, nawet jeśli blog jest tylko pamiętnikiem codzienności typu "tam byłam, to kupiłam".

      Usuń
  29. Olej z czarnuszki chętnie bym wypróbowała, natomiast miałam kiedyś wodę termalną z La Roche Possay i powiem, że nie widziałam większej różnicy między nią a np. tonikiem z Ziaji:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja z kolei nie używałam toników... No ale różnica na pewno jest w cenie obu produktów ;) Szczerze - uważam, że woda wpływała niezwykle kojąco na moją skórę, skłonną do podrażnień. Może ja przerzucę się na tonik w tej sytuacji...

      Usuń
  30. Dziękuję za komentarz, bardzo lubię kosmetyki Nivea :) Sporo ciekawyh informacji, a olej z czarnuszki bym zakupila ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta maska z Nivea rzeczywiście świetna, ale dobrze też, że można w jakiś sposób ograniczyć powstawanie czarnych kropek.

      Usuń
  31. moja łazienka jest zawalona kosmetykami, a przez Ciebie kupie nastepne :< ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie cierpię mieć tak zawalonej łazienki! Wycieranie kurzy bywa wtedy irytujące ;-)

      Usuń
  32. Fakt faktem, bloga nie da się tak szybko spalić. I bardzo dobrze, zostań z nami jak najdłużej! Takie blogi pisane z pasji, są najcenniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Można go co prawda skasować, ale to już zupełnie inne wrażenie. Rękopisy leżą w szufladzie, kłują w oczy, a blog jest gdzieś w wirtualnej przestrzeni.

      Usuń
  33. Odpowiedzi
    1. Na pewno się przyda! Lubię oleje do pielęgnacji cery, teraz wykończę kokos i znów coś ciekawego wynajdę ;)

      Usuń