sobota, 26 kwietnia 2014

"Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem"

źródło

Wielu ludzi marzy o tym, żeby pracować kiedy chcą, jak chcą, z kim chcą i gdzie chcą. Naturalnie, pragną robić to, co sprawia im radość, zamiast tego, co ich nudzi i odrzuca. Zadajmy sobie pytanie: co zrobił(a)bym, gdym wygrała okrągłą sumkę w LOTTO? Znam ludzi, którzy twierdzą, że i tak chodziliby do swojej pracy, ale na pewno jest i wielu takich, którzy potraktowaliby wygraną jako długo oczekiwane wybawienie od (prawie) codziennych, nużących obowiązków zawodowych. 

Jest wiele powodów do snucia marzeń o rzuceniu swojej pracy, mogą to być:
  • trudności w znoszeniu ograniczeń nakładanych przez przełożonych - wiadomo, nie każdy dobrze toleruje absurdy rodzące się w ich głowach niczym grzyby po deszczu, a tu bardzo często zamiast dyskusji, należy pokornie schylić czoło i wykonać polecenie, bo na nasze miejsce za bramą czeka dziesięciu chętnych;
  • wykonywanie pracy dla kogoś, w kogo nie wierzymy - bo przecież często zdarza się ludziom twierdzić, że ich szef jest regularnym debilem, a z takim przekonaniem trudno jest o wzorową, pracowniczą postawę;
  • niechęć do pobudek wraz z pianiem koguta i przedzierania się przez poranne korki do pracy, która nie daje żadnej satysfakcji, bo płacą też tyle co kot napłakał.
Praca zabiera nam zwykle 8 cennych godzin z każdego "roboczego" dnia, stąd warto by było, żeby zamiast codziennych wyrzeczeń w imię stałego dopływu gotówki na konto, po prostu sprawiała nam przyjemność. A co, jeśli w głębi duszy wiemy, że każda inna praca tylko na początku może wydawać się łudząco lekka i przyjemna. Czy już nie ma dla nas innego ratunku i wypada tylko powiedzieć: jak się nie ma to co lubi, to się lubi to co ma?

Kiedyś już na tym blogu snułam rozważania o pracy z pasją (TUTAJ) i okazało się, że Wasze opinie na ten temat były skrajnie różne. Dzisiaj zadaję inne pytanie: co  sądzicie o pozbyciu się swojego pracodawcy i rozpoczęciu pracy DLA SIEBIE? 

Może, skoro lubimy w 100% kierować swoim życiem, zdobądźmy nowy zawód i zamiast zmieniać głupiego szefa na jeszcze głupszego, zatrudnijmy się sami!

Czas na małe ćwiczenie, które pomoże nam sobie uzmysłowić brutalną rzeczywistość - czas mija, a życie być może przecieka nam między palcami:
Oszacuj do jakiego wieku spodziewasz się dożyć i odejmij od tej liczby swój wiek. Pomnóż tę liczbę przez 52. Zapisz wynik i włóż do słoika dokładnie taką liczbę małych kuleczek. Tyle tygodni życia Ci zostało. Każdej soboty wyjmij małą kuleczkę ze słoika. 

Obserwowanie powoli pustoszejącego słoika może spowodować, że nasze poglądy na temat pozostawania w beznadziejnej pracy skruszeją i mimo świadomości, że otwieranie własnego interesu nie jest łatwe, a praca może okazać się jeszcze cięższa, niż do tej pory - zdecydujemy się, by zwolnić własnego szefa. 

Wszystko czego nam potrzeba do przejścia na własny rachunek to wiara w siebie i dobry plan działania. Dla niejednego może się okazać, że to zbyt wiele, jednak kiedy czegoś chcemy, tak bardzo jak chcemy oddychać, to czujemy się nakręceni energią tworzenia i niestraszne nam przeszkody.

Ten tekst nie ma na celu negacji zatrudniania się na etacie. Stałe zatrudnienie z regularnym wpływem pieniędzy na konto stanowi porządne zabezpieczenie naszych potrzeb dzisiaj i jutro. Nie każdy też  musi odczuwać potrzebę zostania własnym szefem. Ja sama w ciągu najbliższych lat być może stanę przed taką perspektywą, jeśli ciągle jeszcze prowadziła bloga, na pewno się o tym dowiecie. Jednak, kiedy praca pije nas niczym za ciasne buty, zamiast cierpieć, narzekać i więdnąć z braku pozytywnych emocji - rozważmy i tę, może trochę szaloną decyzję, czy nie czas wylać własnego szefa i wziąć sprawy we własne ręce. Wtedy, jeśli będziemy narzekać, to już tylko na siebie!

źródło
Inspiracją do napisania tego posta była książka Wylej własnego szefa. Jak rzucić pracę i zmienić pasję w profesję, autor: Jonathan Jay.

88 komentarzy:

  1. Właśnie kilka tygodni temu podjęłam decyzję o stworzeniu sobie miejsca pracy. ;) Boję się bardzo, ale mam sporo czasu, żeby wszystko przemyśleć i zorganizować.

    Ps. Znam wielu szefów, którzy intelektem nie grzeszą, a ich firmy dają sobie radę. ;) Więc chyba naprawdę przede wszystkim trzeba chcieć. Oraz oczywiście zdobyć fundusze na początek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kiedy patrzę na mojego Męża, który jara się swoją pracą, odnajduje się w niej, jest naprawdę dobry i widać, że lubi robić to co robi, moje wątpliwości trochę topnieją. Też tak chcę zamiast niechętnie wstawać, niechętnie dojeżdżać, niechętnie odbierać żenująco niską wypłatę.

      Usuń
    2. Oczywiście to jest również moim wielkim i upartym marzeniem, ale będzie rozsądnie jeśli jeszcze chwilę się wstrzymam, bo moja praca ma też sporo plusów :) Powodzenia w byciu własnym szefem życzę!

      Usuń
  2. nie wyobrażam sobie wykonywania pracy, której się nie lubi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca której się nie lubi, to po prostu kamieniołomy. Kiedyś tak pracowałam, później się ogarnęłam, okazało się, że przy zmianie podejścia do sprawy nie wygląda to aż tak źle.

      Usuń
  3. Trudno moim zdaniem jest wykonywać pracę, której się nie lubi. To nie jest motywujące i będziemy źle pracować. Praca powinna przynosić korzyści pracodawcy, dla którego pracujemy i dla nas samych. Na marginesie trochę dodam coś odnośnie dni wolnych. Za kilka dni znów kilka dni wolnego - weekend majowy. Nie napiszę, że tego nie lubię, bo lubię mieć wolne, ale też bez przesady. Im więcej wolnego tym mniej chce się nam pracować a jeśli pracujemy to robimy to gorzej, bo myślimy cały czas o urlopie. Dlatego też moim zdaniem zbyt duża ilość dni wolnych od pracy nie wpływa dobrze na nas samych ani też na polską gospodarkę. Pokusiłbym się o stwierdzenie nawet,że można by się zastanowić czy, aby na pewno potrzebna jest aż taka ilość dni wolnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z punktu widzenia pracodawcy - na pewno, a z mojego... Na pewno ciężej wciągnąć się w obowiązki po przerwie, ale z drugiej strony, fajnie nie musieć zrywać się z łóżka o 6 rano. Chyba, że ktoś jest z natury "skowronkiem". Kiedy się nie lubi pracy, trudno o zaangażowanie, a bez zaangażowania, to pracujemy na pół gwizdka. Dobrze, jeśli w firmie funkcjonują jakieś systemy motywacyjne, często świadomość podwyższonej premii bywa zachętą.

      Usuń
  4. Przez pomyłkę, przypadek i lenistwo i brak asertywności, wybrałam zawód który kompletnie nie jest dla mnie. Pamietam jak chciałam już na początku zmienić, ale rodzina znająca tylko plusy tego zawody, wbijała mi w głowę że jak zaczęłam, to powinnam skończyć, chociaż tego nie chciałam. Po skończeniu szkoły, lekarka zakładowa też utwierdziła mnie w przekonaniu że ta praca nie dla mnie, chodziło o wysiłek fizyczny. Nie chciała mi nawet podpisać, ale w ostateczności napisała że mam mieć tylko lekką pracę. To było za komuny... Teraz pracodawcy mają w d... takie cuda. Jak przyjmują to chcą woła do roboty, najlepiej żeby wykonywał wszystko. A ja przetrwałam w tym ponad 20 lat, pomagając eks mężowi zdobyć średnie wykształcenie kosztem siebie. Teraz nie mam ani chęci tam wracać, ani zdrowia. Lekka praca w tym zawodzie to pozory.. No i tym sposobem straciłam jeszcze więcej zdrowia i zamiast pracować, męczę się na rencie. Tak naprawdę zaczęłabym, ale mając wygraną w totka. Pamiętam, córka miała swój interes, później tylko kredyty i w efekcie wróciła ale do innej pracy. Jak bym miała zaczynać, to na pewno nic związanego ze swoim zawodem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ciągle biuro. W takiej pracy też łatwo o wypalenie. Jestem tego świadoma i bardzo dbam, żeby nie zniechęcać się do pracy. Dla swego dobra - wypalenie zabija. A mówią, że tak naprawdę wzbogacić się można na własnym interesie, bo pracując dla innych, to ich wzbogacamy :)

      Usuń
    2. Biuro wypala, ale też nie wykańcza tak fizycznie, chociaż też są różne czynniki ryzyka zawodowego jak niezdrowy, siedzący tryb życia, kręgosłup, oczy, W swojej musiałam się nadźwigać, naschylać, nawąchać, już mam dość, nigdy więcej. Dziś bez tego opadłam z sił, że nie mam siły ruszyć tyłka żeby wyjść do sklepu. Tak źle i tak niedobrze. Musiałam sobie pomarudzić. ;) Nie bierz tego tak na serio. :)

      Usuń
    3. Czytałam kiedyś, że trzeba sobie wybierać zawód w oparciu o zabawy, jakie preferowaliśmy będąc dzieckiem :) Ja tak akurat nie zrobiłam...

      Usuń
  5. Ja akurat swoją pracę- i nawet swojego szefa- bardzo lubię. Nie chciałbym się póki co zwalniać, ale za parę lat, kto wie. I to nie dlatego, że mi się nie podoba, tylko jestem osobą, która nie znosi rutyny, stale chce "nowych podniet" i pewnie dlatego nieraz zastanawiam się, czy p. nie otworzyć teraz swojej szkoły jogi czy muzycznej albo jeszcze coś innego. Milion pomysłów w głowie i ciężko za nimi nawet mi nieraz nadążyć.
    Ale gdybym wygrał w lotto to pewnie...rzuciłbym wszystko w cholerę i podróżował na jeszcze większą skalę niż do tej pory. Teraz nie mogę sobie na to pozwolić bo mam rodzinę na utrzymaniu, swoich dziadków, rodzeństwo..ale za parę lat też, kto wie?XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, kto wie? Najważniejsze, to nigdy nie mówić - to niemożliwe. Rutyna to chyba coś, co i mnie dopada, rutyna = nuda. Myślę, że pracując na etacie, dobrze jest co jakiś czas zmienić pracę. Może i jest to stresujące, ale na pewno odświeżające. Jeszcze kilka lat - na palcach jednej ręki mogę je policzyć - i czeka mnie nowe. To takie pasjonujące, móc zacząć zupełnie od nowa!

      Usuń
    2. Dlatego ja nie mówię, że coś jest niemożliwe, nie wierzę właśnie jeno w niemożliwe w tym świecie:)
      I nuda potrafi człowieka zniszczyć wręcz, dlatego trzeba na nią tak uważać, zwalczać...i tego życzę, żeby od nowa było pasjonująco, żeby to się udało:)

      Usuń
  6. Jestem za! Chciałabym w przyszłości pracować na swoim, chociaż są jeszcze alternatywne opcje. Właśnie taką pracą może być praca zdalna zadaniowa. Teraz robię praktyki w gazecie właśnie w formie zdalnej, dzięki czemu zupełnie nie czuję, że jestem ograniczana przez szefa czy pracę po 8h. Wykonuję określone zadania kiedy chcę nawet w środku nocy to jest naprawdę super sprawa. Ale w przyszłości chciałabym pracować całkowicie na swoim. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca zdalna - tym też kiedyś myślałam, uważam, że to rozwiązanie również i do mnie dobrze by pasowało :)

      Usuń
  7. Gdybym mogła zacząć od początku ....ale niestety nie mogę i muszę szukać pozytywów w tym co mam:))))jeżeli chodzi o to czy na własnym czy dla innych to najważniejsze żeby praca nam odpowiadała i zadowalała nic na siłę:)))pomarzyć dobra rzecz:)))Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że najważniejsze, aby praca dawała satysfakcję. Znam wiele osób, które pracując na etacie naprawdę świetnie się tym bawią i o to chodzi :)

      Usuń
  8. Chyba każdy chciałby być na swoim, pracować tylko dla siebie. Ale na to trzeba mieć dobry pomysł, by się po jakimś czasie nie przejechać. I tu się robią małe schody. A jakbym wygrała okrągłą sumkę to... Dalej bym pracowała, ale za miast jechać nad Bałtyk pojechałabym na Karaiby. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też fajny pomysł z tymi Karaibami, bo za nasze pensje to raczej trochę trudno :) Pracować na swoim to także talent, trzeba być takim małym omnibusem z urodzenia - przynajmniej w określonej dziedzinie. Obserwując znajomych, którzy mają swoje interesy, widzę, że są przede wszystkim bardzo zaangażowani, ale nie wyglądają przynajmniej na znudzonych czy zgorzkniałych.

      Usuń
    2. Zgorzknienie, zniechęcenie i narzekanie to najgorsze co może być w pracy. :/

      Usuń
  9. Marzę by być " na swoim", ale już kiedyś byłam i się nie udało. To nie jest proste i potrzebne są na początek najlepiej zaoszczędzone pieniądze, a nie kredyty. Ale kiedyś jeszcze może się uda :) Nie każdy ma pracę którą lubi wykonywać, ale niektórzy nie mają wyjścia. Kiedy jest się młodym i mieszka z rodzicami, wtedy jest najlepiej szukać pracę która daje satysfakcję, później jest dużo trudniej: rachunki, rachunki, rachunki ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, podobno od kredytów nie warto zaczynać, ale różnie to bywa. Tak sobie wyobrażam, jeśli ktoś ma działkę , w której jest naprawdę świetny i czuje się od tej osoby pasję, wtedy jest łatwiej. Spotykałam różnych przedsiębiorców na swojej drodze i ci z ogniem w oczach po prostu przyciągają. Niestety, nie ma nic pewnego na tym świecie i każdy może zostać przegranym, zatem życzmy sobie nawzajem dużo szczęścia na przyszłość :)

      Usuń
    2. O tak i w biznesie potrzebne jest szczęście. Najlepiej kiedy pasja przeradza się w biznes :)

      Usuń
  10. Świetny artykuł . Powiem Ci szczerze że też myślałam o tym,żeby zacząć pracować na własny rachunek i ewentualnie zatrudnić męża - też nie lubi swojej pracy :)
    Nawet miałam kilka swietnych pomysłów, ale zawsze brakuje odwagi zeby zacząć.Strasznie żałowałam kiedy myślałam o otworzeniu pewnego punktu w pobliskim mieście i ciągle siedziało mi to w głowie a po kilku miesiącach ktoś wpadł na taki sam pomysł i otworzył to co ja chciałam .Prosperuje dobrze do tej pory.
    Tak więc myślę ze otworzenie własnego interesu, bycia szefem samemu sobie jest świetnym pomysłem tylko nie ma co się bać, namyślać , zastanawiać bo lat nam nie ubywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, należy mieć dobry plan i odwagę. Ja do tej pory ciągle na etacie i to w budżetówce, ale w związku z przeprowadzką,która nadchodzi szybkimi krokami, bardzo chciałabym wykorzystać nadchodzącą szansę na zmianę. Bo tak jak mówisz - latka lecą i nie chciałabym całe życie pracować na sukces przełożonego.

      Usuń
  11. I żeby jeszcze trafić w niszę, gdzie opłacało by się robić to czy tamto, znaczy otworzzyć własny interes. Myślę, że troszkę tez się tego boimy, zbyt wielka odpowiedzialnośc i wija, że się nie uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha - niszę :) Mój kuzyn od zawsze miał predyspozycję do bycia swoim szefem i zresztą tak teraz prosperuje i to świetnie. Kiedyś rozmawialiśmy właśnie o tym, że potrzebna jest nisza i wpadł na pomysł, że krematorium byłoby świetnym pomysłem. Żebyś zobaczyła minę jego żony ;)

      Usuń
  12. Ja jestem jedną nogą tu i jedną tu. To znaczy pracuję na etacie jednocześnie prowadzać swoją działalność. Na razie daje mi ona możliwość, jak to ja mówię, dorobienia, a nie zarobienia stąd również etat. Ale bycie zupełnie na swoim jest moim celem, który mam zamiar osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postępujesz właśnie zgodnie z zaleceniami autora książki, o której wspominam na końcu. Choć z drugiej strony, pewnie zbyt wiele czasu na luz Ci nie pozostaje, a jeszcze bloga prowadzisz - podziwiam :)

      Usuń
  13. Właśnie boimy sie zaryzykować (bo jak cos nie wyjdzie?) Ja to jestem za tym aby być na swoim ale nie wiem czy sama bym sie nadawała na swojego szefa i tego się boje nie mówiąc już o pomysle na działalność. Bardzo podziwiam kreatywnych i pewnych siebie ludzi którzy mają wiarę we własne możliwości ! Dla takich ludzi świat otworem stoi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że nie wszyscy nadają się na szefów - dla kogoś czy dla siebie. Mam nadzieję, że w tym szeroki wachlarzu możliwości, jest coś, co mogę robić - będąc jednocześnie własnym szefem. Wiadomo, niektóre rodzaje działalności nie są dla mnie, np. prowadzenie hotelu czy restauracji, ale na pewno większość ma jakąś pasję, na której dałoby się przy odrobinie przedsiębiorczości robić pieniądze. Jestem świeżo po lekturze książki Kominka i on jest świetnym tego przykładem :)

      Usuń
  14. pomysł ze słoikiem jest dla mnie naprawdę przerażający...
    chciałabym kiedyś zostać swoim szefem :) i zatrudnić lubego ;) nie mam oszczędności na rozkręcenie własnego biznesu, ale będę o tym nadal marzyć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słoik działa na wyobraźnię :) Ciekawa jestem jak mężczyzna zniósłby w praktyce bycie podwładnym swojej żony? Mój toby się chyba pochorował ze złości ;)

      Usuń
    2. hehe :)
      z ciekawości zapytam mojego, czy odpowiadałaby mu taka sytuacja ;)

      właściwie to wolałabym, żeby był moim wspólnikiem ;)
      współpracowałam kiedyś z rodziną i nie wspominam tego najlepiej... nie chciałabym, żeby praca wpłynęła źle na nasz związek :) musiałabym się nad tym poważnie zastanowić ;)

      Usuń
    3. Co prawda to prawda. Nawet słyszałam takie powiedzenie, że interesów nie robi się w rodzinie :)

      Usuń
  15. Póki co studiuję dziennie, ale obawiam się momentu, w którym skończę studia i będę musiała iść do pracy. Obawiam się, bo do pracy potrzebują młodych, pięknych i z 25 letnim doświadczeniem, jak nawet na darmowe praktyki ciężko się dostać. Już odczuwam lekki stres związany z przyszłą pracą.. a nie pracuję. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pracodawcom w d...ch się przewraca od nadmiaru chętnych. Przebierają i wydziwiają - to za młoda, to za stara, chcą doświadczenia konkretnie na danym miejscu pracy, nie dają szans na przyuczenie. Nawet dostanie się do pracy wiąże się z kilkumiesięcznym stresem, zanim uznają cię za swoją.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Tak, ale ja nie mam duszy hazardzisty i czekam na odpowiedni moment. Obym tylko go nie przegapiła ;)

      Usuń
  17. Mam pracę, której nie lubię, otaczają mnie ludzie, którzy uwielbiają intrygi i mają coś nie tak z głową, no ale to jest etat państwowy i stała kasa jest. Marzę, by to rzucić, ale nie mam kasy na początek i nie mam pomysłu, co mogłabym robić, bo w obecnych czasach trzeba być naprawdę ostrożnym, żeby nie zostać z ręką w nocniku... Chwilowo nie widzę rozwiązania swoich problemów i to mnie przygnębia. Nie czytam też poradników zagranicznych autorów, bo ich rady często są zupełnie nieadekwatne do naszej polskiej rzeczywistości. Po prostu czekam na jakiś genialny pomysł albo na tą wygraną w totka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pracuję na etacie ;) I marzę o wygranej w totka - chyba nie muszę dodawać, że po wygranej raczej bym tam nie przychodziła, głównie dlatego, że 8 godzin dziennie to szmat życia. Jeśli je sprzedaję, to muszę mieć powód, a tak bez powodu, to bez sensu - lepiej wykorzystać je na coś, co sprawia mi przyjemność czy jest dla mnie ważne :)

      Usuń
  18. Ja jeszcze studiuję, ale już myślę, aby zmienić pasję w profesję i poważnie zaczynam się nad tym zastanawiać, bo wiem, że jest to możliwe i całkiem realne i opłacalne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest możliwe, jeśli chcesz tego tak bardzo, jak chcesz oddychać - wierzę, że to prawda. W sumie nie wiem, czy są jakieś statystyki na temat: jacy przedsiębiorcy najczęściej ponoszą klęskę, może Ci, którym nie do końca zależy, albo to po prostu ruletka :)

      Usuń
  19. To nie jest zły pomysł aby zostać swoim własnym szefem :) tylko z tego co wiem to formalności i załatwiania z tym jest sporo i to bardzo zniechęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda z tymi formalnościami. Czasami myślę, że bardzo łatwo jest o czymś zapomnieć czy pominąć jakiś szczegół.

      Usuń
  20. Gdybym wygrała w totka chodziłam do pracy, lubię ją choć nie jest prosta...a swoim szefem nie mogłabym być jestem zbyt wynagalna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że nie musisz przeżywać sprzeczności i jesteś szczęśliwa wykonując swoją pracę. U mnie tragedii nie ma, bo staram się podchodzić do sprawy racjonalnie, zamiast dać ponieść się emocjom. Ale wysoka wygrana to byłaby dla mnie szeroka furtka do wyjścia :)

      Usuń
  21. Własny interes.. tylko pytanie jaki? ;] W mojej miejscowości to chyba nic by się nie utrzymało.. a wszystko, co jest otwierane tak samo szybko jest zamykane.. :/ Ale gdybym miała pewność, że się uda, że będzie się to opłacało, to zaryzykowałabym ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy idę przez swoje Osielsko, to co jakiś czas widzę, jak jedne firmy znikają, a inne powstają w ich miejsce. Jest trudno, ale widać ludzie ciągle próbują swoich sił. Ja tam ze wszystkich interesów to chciałabym, żeby ktoś wydawał moje książki, które kiedyś napiszę. I żeby stały się one bestsellerami ;)

      Usuń
    2. I tego Ci z serca życzę :D

      Usuń
  22. Mi się marzy własny biznes. Lubię pracować sama i nie mieć nikogo nad głową kto by narzekał. Niestety Polskie realia są straszne, i prowadzenie własnego biznesu graniczy z cudem. ( przynajmniej tego co m się marzy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale są tacy, co przetrwają mimo wszystko, może i Tobie się tak samo powiedzie. Powodzenia życzę! Właśnie - to wykonywanie czyichś poleceń - z natury mi to nie pasuje, ale jak na razie dzielnie daję radę :)

      Usuń
  23. ja jako dorabiająca studentka na razie nie mogę się pozbyć szefa, ale studiuję architekturę wnętrz i zamierzam to potem przekuć w zawód! :D zawsze chciałam pracować w zawodzie, który mnie kręci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przynajmniej masz świetne perspektywy, bo ten zawód jak najbardziej nadaje się na bycie sam sobie sterem :)

      Usuń
  24. Jedyną z moich pasji z jakiej mogłabym stworzyć dochodowe źródło byłaby fotografia ale... jest już duża konkurencja, sprzęt nie należy do najtańszych, ludzie bywają wybredni. Ewentualnie pozostaje działalność w której funkcjonuje - biuro rachunkowe - uprawnienia mam, doświadczenie jakieś jest. Ale znów - duża konkurencja, różni ludzie.
    Chyba jednak wolę pracować na etacie i nie martwić się, a powyższe rzeczy może za kilka lat będą jako dodatek do etatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak wydaje się łatwiej. Z reguły jest tak, że zamykasz drzwi biura i jesteś w innym świecie. Masz stałą wypłatę i mnóstwo wolnego czasu dla siebie mimo wszystko. Mówi się nawet, że etat rozleniwia :)

      Usuń
    2. Niby tak, ale znów myśl, że jak jesteś już tym słynnym "przedsiębiorcą" to pracujesz 24h/7dni. Ciężko jest wtedy też coś zaplanować o urlopie nie wspominając. W sumie zależy kto co woli.

      Usuń
    3. Też tak myślę, przecież nie w każdym drzemie duch przedsiębiorczości :-)

      Usuń
  25. masz bardzo ciekawy styl pisania;) niestety praca to 1/3 zycia ..
    pozdrawiam woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Interesują mnie dyskusyjne tematy, one zawsze brzmią ciekawie, więc nawet nie muszę się wysilać ;)

      Usuń
  26. Oczywiście perspektywa bycia "samemu sobie szefem" jest niezwykle kusząca. Prawda jest jednak taka, że samozatrudnienie wymaga niezmiernej samodyscypliny, a ponadto jest stresujące, ponieważ nie ma w tym wypadku pewności otrzymania wynagrodzenia, jak w przypadku pracy na etacie.
    Według mnie warto spróbować tylko wtedy gdy czujemy się na siłach, by psychicznie udźwignąć ten ciężar, a do tego mamy dobry pomysł na biznes - np. otwieranie nie wyróżniającego się sklepiku spożywczego, gdy w okolicy jest już takich dostatek czy nawet nadmiar, nie rokuje sukcesu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie nawet myślę, ze nie każdy jest w stanie prowadzić interes, z tego prostego powodu, że nie każdy człowiek posiada wymagane predyspozycje. Jedno jest pewne - na pewno każdy z nas jest w czymś dobry, odkryjmy w sobie to coś jak najszybciej i zacznijmy płynąć z prądem.

      Usuń
  27. z tym słoikiem to świetna opcja, w ogóle post trafiony w dziesiątkę jak dla mnie! właśnie planuję zmianę pracy, to znaczy planuję... jestem zdecydowana i już szukam czegoś nowego, od września rezygnuję ze swojej roboty, więc muszę mieć już nowe stanowisko. A co do pracy na własny rachunek.... trochę mało mam oszczędności żeby założyć coś swojego, ale z czasem... na pewno mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie też myślę przy okazji o pieniądzach - bo one też są ważne - prawdziwą kasę można zrobić tylko pracując dla siebie. Kasa to nic złego, można zrobić wiele dobrego na ziemi dzięki niej, ludzie bogaci nakręcają gospodarkę. Na etacie w budżetówce można być bezpiecznym, ale na Karaiby raczej za swoją pensję nie popłynę. Ja akurat prawdopodobnie nie jestem zbyt uzdolnionym przedsiębiorcą i moje rozważania są czysto teoretyczne. Uważam, że to talent, z którym ludzie przychodzą na świat, ale można próbować odkryć go w sobie, może leży gdzieś przysypany codziennym kurzem...

      Usuń
  28. Mocne z tymi kuleczkami, oj mocne...
    Nie mniej i tak możemy w każdym momencie fiknąć.
    Ja prowadzę własną firmę... i wiesz co jest w tym najgorsze? Papiery. Założyłam własną działalność, bo byłam 2 lata na bezrobociu a kiedy się rozliczałam w styczniu mało zawału nie dostałam jak się okazało, że firma była źle założona! Złe deklaracje podatkowe miałam podpisane. Już widziałam siebie w kajdankach... Bo to przecież pod oszustwa podatkowe może nawet by podeszło. Biuro rachunkowe mi pomogło to wyprostować i niby jest ok, ale dalej się boję, bo oni to i po latach mogą mi wpaść do domu z policją.

    Zakładać firmę można, ale to ciężka sprawa. Dobrze jest od razu mieć biuro rachunkowe, prawnika.
    Niestety w naszym kraju najbardziej wkurza mnie to, że ciągle trzeba udowadniać niewinność, czy przed Urzędem Skarbowym czy ZUSem. Wszyscy nas biorą za krętaczy i złodziei. A ja nie chcę się czuć jak przestępca! Zakładałam firmę w urzędzie! Gdzie myślałam, ze ludzie którzy się na tym znają mi pomogą. Bo można i przez internet teraz założyć firmę. A okazało się, że wszystko mi źle powiedzieli :/ Oczywiście mnie to w żaden sposób nie ratuje, bo... nieznajomość prawa nie usprawiedliwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co tu napisałaś i mnie chyba najbardziej niepokoi - gąszcz przepisów, kilka rodzajów podatków, składki, deklaracje, oświadczenia brrr...

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi to czytać :)

      Usuń
  30. A ja chciałabym juz zacząć pracować w zawodzie, bo przypadek sprawił, ze nie minęłam sie z powołaniem :) I chciałabym mieć w sobie ten sam entuzjazm po kilku latach pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara :) Powodzenia życzę :)

      Usuń
  31. Kilka lat pracowałam w finansach (pierwsza praca po studiach), uwielbiałam swoją pracę! Papierki, liczby, wszystko zawsze musiało się zgadzać, do tego obracałam naprawdę sporymi kwotami i byłam odpowiedzialna za kilkadziesiąt pracowników. Mogłam nie spać tylko siedzieć w pracy. Nie mogłam się doczekać kolejnego dnia, rozwiązywania kolejnych problemów, nauczenia się kolejnych rzeczy. To wszystko działo się zanim urodziły się moje maluchy. Pracowałam za granicą a pracę dostałam przypadkiem, po prostu w odpowiednim czasie znalazłam się w odpowiednim miejscu, tylko tyle wystarczyło! Gdy Kuba miał 8 miesięcy wróciliśmy do Polski (decyzja była podjęta już duuużo wcześniej). Tutaj pracowałam tylko raz i ten jeden raz wystarczył aby pracownicza, polska rzeczywistość dała mi po twarzy i wybiła z głowy marzenia o uwielbianej pracy. Na szczęście, niebawem po rozpoczęciu pracy okazało się że jestem w ciąży i potraktowałam pracodawcę dokładnie tak jak on potraktował mnie czyli poszłam na zwolnienie, a teraz jestem na urlopie wychowawczym i nigdy nie chcę mieć nic wspólnego z tą firmą. Póki dzieci są małe to myślę, intensywnie myślę co chciałabym robić bo niewątpliwym fundamentem sukcesu własnej firmy jest POMYSŁ! Dlatego dużo czytam, szukam, analizuję i pytam. Dzieciaki w końcu kiedyż podrosną i więcej będzie czasu na to COŚ...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, dobry pomysł na pracę, która leży w kręgu naszych zainteresowań. Czasami zdarza mi się oglądać Gessler, która ratuje restauratorów i widać tam osoby, które są w tej branży, ale w ogóle nie mają pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. I jeszcze należy posiadać wiele innych cech człowieka sukcesu: kreatywność, przedsiębiorczość itp. Koleżanka, która wróciła z zagranicy mówi to samo co Ty. U nas w pracy to jest podobno zwykła chamówa.

      Usuń
  32. Bogu dziękuję, że kocham moją pracę, a mój szef to dusza człowiek. W zeszłym tygodniu zapytał mnie, czy mam ochotę zrobić sobie długi weekend i mieć wolne 2 maja. Powiedziałam, że w żadnym wypadku, że przecież muszę dokończyć projekt tego ogrodu, od którego nie mogłam się oderwać! cieszę się, bo pracuję w swoim zawodzie i to dużo zmienia. ;)
    kto wie, może na razie podchodzę tak entuzjastycznie, bo pracuję na 1/4 etatu (żeby pogodzić to ze studiami). jednak w wakacje pracowałam na zasadzie pełnego etatu, w dodatku za darmo, bo były to praktyki. a radość sprawiało mi to taką samą, jak dziś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli sprawdza się powiedzenie, jeśli robisz to co lubisz, to tak jakbyś nie był w pracy :) Nie liczy się czas, ani pieniądze. Nie czuje się zmęczenia :)

      Usuń
  33. Ja pół roku temu zwolniłam się z pracy, i nie żałuję tego zupełnie. Zastanawiamy się poważnie z Mężem o założeniu swojej firmy, ale najpierw chcemy się do tego psychicznie przygotować i znaleść dobrego księgowego i prawinka. Nie boimy się przyszłości i tak naprawdę już podjeliśmy decyzję. Wierzę, że będzie warto:)

    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dobrze podchodzicie do sprawy szukając odpowiednich fachowców. Ja jeszcze jestem na etapie planów, muszą one być związane z wsią, bo chcąc nie chcąc będę musiała zająć się swoim dziedzictwem, o czym do tej pory w ogóle nie myślałam. Więc na pewno nie będzie to nic związanego z biurem i dobrze bo nie mam nic przeciwko temu, żeby od pracy biurowej już odpocząć :)

      Usuń
    2. Zainteresowałaś mnie swoja odpowiedzią:)

      Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki:)

      Usuń
    3. Dziękuję :) Nowe w życiu to zawsze dreszczyk emocji.

      Usuń
  34. Wszystko zalezy od naszych predyspozycji , mozliwości. Ja mam prace na etacie, a maz sam jest sobie szefem. Nigdzie nie jest różowo ale też są dobre strony tych dwóch form pracy. Ja na swoja prace nie narzekam. bardzo ja lubię. Sudia zrobiłam konkretnie pod to czym się zajmuję. jestem zadowolona. Gdybym wygrała w totka? Zrezygnowałabym z pracy ale tylko po to by podrózować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, prowadzenie firmy nie jest dla każdego. I każda z opcji ma swoje plusy i minusy.

      Usuń
  35. W każdym wyborze są plusy i minusy :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja też chciałbym być sterem, żeglarzem i okrętem, bo nie lubię swojej pracy i ciągle szukam innej. Szukam od kilku lat, ale jakoś nie mogę znaleźć:/
    Co do własnej firmy, to już jako nastolatek o tym marzyłem:)
    Ale przeraża mnie to, bo znam kilka osób, które miały własną działalność w przeróżnych branżach (handel, ubezpieczenia, pożyczki, doradztwo, fryzjerstwo itd.) i musiały ją zlikwidować, bo nie opłacało się im tak pracować:(
    Myślę, że idealnym rozwiązaniem jest pracować na etacie, a dodatkowo dorabiać sobie, robiąc coś co się lubi i co jest naszą pasją.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też uważa autor książki, którą przywołuję na końcu, i ja też myślę, że na początek to świetny pomysł :) Bezpieczeństwo finansowe to podstawa, a przynajmniej dla mnie.

      Usuń
  37. I'm not sure exactly why but this web site is loading extremely slow for me.

    Is anyone else having this problem or is it a issue on my end?
    I'll check back later and see if the problem still exists.


    Feel free to surf to my blog post ... tanki online isida m1

    OdpowiedzUsuń