środa, 2 kwietnia 2014

Przyprawione na ostro

źródło
Wprost uwielbiam dania przyprawione na ostro, to zdecydowanie mój smak - chociaż taki... nie istnieje. Na języku w ogóle nie mamy dla niego receptorów smakowych, a uczucie pieczenia jest przekazywane za pośrednictwem zakończeń nerwowych występujących w błonie śluzowej. Inaczej mówiąc, smak ostry to tylko i wyłącznie doznanie bólowe. Wyjaśnienie, dlaczego niektórzy tak uwielbiają piekące potrawy jest następujące: drażnienie zakończeń nerwowych na języku wywołuje wydzielanie w mózgu endorfin, które uśmierzają ból i podnoszą nastrój, czyli sprawiamy sobie w ten sposób pewnego rodzaju przyjemność. Czy tylko mi kojarzy się to z masochizmem?... Oczywiście nie w dosłownym znaczeniu, a czymś w ten deseń. 

Ostre przyprawy nie tylko dodają smaczku potrawom, ale stosowane w umiarze, mają dobroczynny wpływ na nasz organizm, jeden z moich ulubieńców to:

źródło
Papryka chili - jest jednym z najskuteczniejszych produktów przyspieszających spalanie tłuszczu. Zawiera kapsyicynę, która dosłownie pali zmagazynowane tłuszcze. Stymuluje wytwarzanie ciepła w organizmie, przyspieszając przemianę materii, a jej działanie utrzymuje się nawet do 30 minut. Zapobiega także odkładaniu się tkanki tłuszczowej i poprawia krążenie poprzez rozszerzenie naczyń krwionośnych.
Podobne działanie ma pieprz cayenne, czyli wysuszona i zmielona papryka - w podzwrotnikowych krajach spotyka się ponad trzydzieści różnych odmian pieprzu cayenne. A oto i inne ciekawe właściwości kapsaicyny:
  • powoduje wydzielanie endorfin, które kształtują odczucie zakochania, wywołuje doskonałe samopoczucie i zadowolenie z siebie, dzięki nim nie odczuwa się drętwienia, a nawet bólu;
  • spożywana w niewielkich ilościach pobudza wydzielanie śliny i kwasów trawiennych w żołądku, dzięki czemu wspomaga trawienie;
  • jest bogatym źródłem witaminy C, jednak podczas obróbki termicznej następuje  jej ogromna utrata, dlatego lepiej spożywać paprykę na surowo, 7,5 dkg zielonej papryki pokrywa dzienne zapotrzebowanie organizmu na tę witaminę, im bardziej zielona, tym więcej ma witaminy C;
  • w trakcie dojrzewania papryki poziom witaminy C ulega zmniejszeniu na rzecz witaminy A, w procesie suszenia traci prawie całą witaminę C, jednak poziom witaminy A rośnie nawet 100-krotnie;
  • jest bogatym źródłem witamin B1, B2, B3, E;
  • zawiera sporo błonnika, odpowiedzialnego za przemianę materii;
  • zawiera antyoksydanty;
  • wzmacnia odporność organizmu;
  • przynosi ulgę w przeziębieniach wspomagając wydzielanie śluzu oraz likwidując opuchlizny błon śluzowych (ulga przy zatkanym nosie);
  • działa przeciwbólowo i przeciwzapalnie i rozgrzewająco, przyrządza się z niej maści oraz plastry, stosowane przy bólach reumatycznych i mięśniowych;
  • wykazuje działanie bakteriobójcze;
  • jest przedmiotem wielu badań w kierunku antyrakowych właściwości, do tej pory potwierdzono kilka mechanizmów działania antynowotworowego;
źródło
Jak wyżej wspomniałam, lubię ostre potrawy, ale mój mąż i córka wprost przeciwnie, dlatego mam zakaz dodawania chili do wspólnego garnka. Wiem też, że nie wszystkim smakoszom takie przyprawy wychodzą na dobre, lepiej więc zachować zdrowy umiar, gdyż zbyt pikantne jedzenie może mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie: wystąpienie reakcji alergicznej, niestrawność, zapalenie błony śluzowej żołądka, bezsenność (spożywane przed snem).
Kiedyś krojąc chili gołymi rękami widocznie rozprowadziłam sobie jej sok na skórze, później dłonie paliły mnie przez cały wieczór, aż do uśnięcia, jakby były poparzone. Od tamtej pory wolę używać papryczki w formie suszonych płatków, sproszkowanej, sosów czy past - jest naprawdę duży wybór tych produktów.
Z kolei syn miał inną przygodę: po zjedzeniu potrawy z sosem chili zwanym "cobrą"  najzwyczajniej w świecie rozbolało go gardło tak, że musiał brać lekarstwa.

Na zakończenie podaję przepis na Gorącą czekoladę z chili znaleziony TUTAJ:

źródło
            • mleko - 150 ml,                                                                         
            • śmietanka kremówka - 50 ml,
            • cukier z prawdziwą wanilią - 2-3 łyżeczki,
            • gorzka czekolada - 100 g
            • chili w proszku - 1 szczypta,
Mleko i śmietanę wymieszać z cukrem, lekko podgrzać. Dodać połamaną na kawałki czekoladę, kiedy się rozpuści wsypać chili. Miksować do uzyskania jednolitej, kremowej masy. Jeszcze chwilkę podgrzewać, ale nie dopuścić do wrzenia. Przelać do kubków i smacznego!

Taka czekolada była moim towarzyszem podczas zimowych wieczorów, a wiosną na pewno poprawi samopoczucie w kiepski dzień.
P.S. Zapracowani i niewymagający mogą zawsze skorzystać z czekolady na gorąco w saszetkach, gotowej do picia po zalaniu gorącą wodą lub mlekiem, dostępnej w Biedronce, Lidlu itp.

81 komentarzy:

  1. Moje smaki to słodko-kwaśne. Ostre też czasem lubię, ale nie jestem fanem ostrych papryczek. Widocznie u mnie nie wywołują one u mnie endorfin :) Ale ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że większość osób właśnie w ten sposób skomentuje. Dodam tylko, że moim drugim ulubionym smakiem jest słodki :)

      Usuń
  2. Właśnie się dowiedziałam, że ostry smak tak odczuwamy . Byłam przekonana że to receptory, a to tylko ból. Czekolada na ostro to na pewno ciekawe połączenie. Będę próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie tej czekolady - idealne połączenie! Ja do dzisiaj w weekendy delektuję się dotowaną kawą wg Twojego przepisu :)

      Usuń
    2. Super bardzo się cieszę.Ładne zdjęcie profilowe.

      Usuń
    3. Po 50 próbach chyba udało mi się je zrobić. Dzięki :)

      Usuń
  3. ostry to nie mój smak. próbowałam wielokrotnie. i wielokrotnie nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rodzina też w tej kwestii podzielona pół na pół.

      Usuń
  4. Też lubię ostre potrawy, przyprawy ;) Chociaż na moją cerę są one niezbyt wskazane, ale od czasu do czasu przymykam na to oko ;]
    Nigdy nie piłam czekolady chili, bo ja to w ogóle taka jestem, że jak coś jest słodkie, to już nie ostre, nie lubię mieszać smaków ;] Ale wierzę, że smakuje dobrze :) Może kiedyś spróbuję - nie mówię "nie" :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz na ten pomysł wpadłam widząc limitowaną edycję czekolady Wedla, ale tam chili było mało wyczuwalne. Dla mnie to ciekawe połączenie. Swoją drogą ja bardzo długo nie mogłam zmusić się do spróbowania zestawienia owoców i mięsa. Schabu ze śliwkami nie mogłam przełknąć, teraz nawet mi smakuje.

      Usuń
    2. Hmm teraz mi przypomniałaś, no i trochę sobie zaprzeczę, ale bardzo lubię karkówkę ze śliwką ;)

      Usuń
    3. W sumie to próbuję wszystkiego pod warunkiem, że nie wygląda to w moim przekonaniu obrzydliwie. Bo jeśli oczy i nos mówią nie, to na pewno jedzenie nie dla mnie.

      Usuń
  5. uwielbiam ostre smaki, ale muszę przyznać, że czekolady z chilli jeszcze nie próbowałam bo mam obawę przed smakiem, choć słyszę sam pochwały dla tego połączenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czekoladka domowej roboty najsmaczniejsza :) I rozgrzewa. Trochę za późno daję ten przepis, bo już bardzo niedługo słońce będzie nas grzało.

      Usuń
  6. Pamiętam jak dawno temu dostałam sznureczek z ostrymi suszonymi papryczkami chili. Nie spodziewałam się takiej "mocy" jaką w sobie mają te maleństwa... Oczywiście za pierwszym razem "przedobrzyłam" i potrawa była iście Węgierska :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie sznurki z papryczkami są też bardzo dekoracyjne. Wybierając zdjęcia nie mogłam się napatrzeć :)

      Usuń
  7. Ja nie przepadam za ostrymi potrawami.. :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też ostrość nie może być zabójcza, ale lubię to pieczenie na języku ;)

      Usuń
  8. I ja lubię ostre dania (choć w miarę rozsądku) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - w miarę rozsądku. Generalnie nie lubię, gdy coś jest za ostre, za mocne, za słodkie. Na pewno nie można mnie nazwać zwolenniczką piekielnej kuchni ;)

      Usuń
  9. Nie wiedziałam, że to kwestia odczuwania bólu jeśli chodzi o jedzenie ostrego. Ot, człowiek uczy się całe życie :)
    A ostre potrawy uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak - nie smaku ostrego, za to jest mięsny. Też wyczytałam to w ubiegłym roku na czyimś blogu, a mówią, że internet to marnowanie czasu :)

      Usuń
  10. Szkoda, ze ja (Magda) tak bardzo nie lubię papryki w formie warzywa, co innego przyprawy:) Za to Mateusz zajada się nią jak gdyby jadł jabłko!:)
    Nie wiedzielismy, ze pieprz cayenne ma az tyle zalet:) dobrze wiedziec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surowe chili też nie dla mnie, wypala za bardzo jak na mój gust, ale zwykłą paprykę również lubię w surówkach :) Chili ma zalety, ale trzeba by je systematycznie sobie podsypywać, żeby zadziałało.

      Usuń
  11. Piękne nowe zdjęcie profilowe- jest super !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) W porównaniu ze starym urosły mi włosy - od października, i bardzo się z tego powodu cieszę, bo dosyć już miałam fryzury na zapałkę.

      Usuń
  12. Kasia - Twój komentarz zaginął w akcji, moja nieumyślna wina. A szkoda, bo jestem ciekawa jak stosujesz chili na ból gardła. Z tym maltretowaniem się to różnie bywa - zależy co kto lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam czasem zjeść coś na 'ostro' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, od razu oczami wyobraźni widzę jak płoną moje zapasy tłuszczu ;)

      Usuń
  14. Ja kiedyś jadłam tylko na ostro i to w dużych ilościach. Kiedy zaszłam w ciąże, a potem urodziłam smaki całkowicie mi się zmieniły. Dziś moje kubki smakowe szaleją na widok i smak dań słodko-kwaśnych :) Za to moja Mama jest fanką ostrej kuchni :) i czasem chcąc nie chcąc skosztuję Jej przysmaków :)
    Jakiś czas temu Gad kupił ogórki korniszony z papryczką chili, oj myślałam że mi pysk powykręca na wszystkie strony świata :) :)
    Ale przepis ciekawy, na pewno wykorzystam i poczęstuję Mamę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie z tym słodko-kwaśnym mam na bakier, ale córka jest jego fanką. Zresztą u mnie w domu każdy po swojemu wydziwia, a ja muszę to wszystko pogodzić :)

      Usuń
  15. Ja lubię ostre dania, ale w umiarze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie to ja też nie przesadzam w tym temacie. Chyba, że mi się tylko tak wydaje ;)

      Usuń
  16. Chili lubię, ale bardziej czosnek. Wiem, ze to dziwne ze względu na zapach, ale co zrobię tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czosnek też niczego sobie, przez zapach nie jem tyle ile bym chciała. Dobrym pomysłem jest też mieszanka czosnku, chili i bazylii :)

      Usuń
  17. Gajuuuu, alez mnie kusisz ta czekolada!
    Mam suszona papryczke chili dodam dzis do zapiekanki ziemniaczanej,moze dziecki z zapchanym nosem-pomoze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nosa powinno kapać po czymś takim :)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Głupio tak zachęcać, bo może to nie Twoim smaku, ale naprawdę warto :)

      Usuń
  19. Faktycznie uczyłam się o tym na studiach i całkiem zapomniałam, że nie mamy kubków smakowych odczytujących ostry smak i że to tak na prawdę ból ;p
    Ja uwielbiam ostre jedzenie. W ciąży trochę mam wyrzuty sumienia jak tak jem... wszędzie czytałam, że można, ale przecież wody płodowe przechodzą smakiem potraw które jemy a jak mały się opije takiego ostrego płynu to już nie ma czym popić ;p Raz zjadłam tak ostrego kebaba, że potem zaczęłam się martwić o dziecko i w ciągu nocy 2 l wody wypiłam, żeby to się jakoś zmieszało ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, nie myślałam nigdy o tym, czy dzidziuś w brzuchu może cierpieć z powodu spożywanych przez nas potraw, ale nie da się tego na 100% wykluczyć...

      Usuń
  20. Czekolady z chili nie jadłam ani nie piłam jeszcze, ale za to uwielbiam słodko-słone połączenia...swego czasu non-stop jadłam czekoladę mleczną ze słonym migdałem...przepyszna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jestem zaskoczona tym słodko-słonym, nawet nie myślałam, że takie zestawienie istnieje.

      Usuń
  21. Nie wiedziałam, że nasze kubki smakowe nie odczuwają smaku ostrego. Ja też lubię rzeczy ostre, ale jakoś w otoczeniu nikt nie podziela mojego entuzjazmu i ograniczam chili w kuchni. A gorącej czekolady nie piłam w takim wydaniu, jadłam jednak zwykłą z dodatkiem papryczek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim otoczeniu tak samo (za wyjątkiem syna), w sumie to jestem w stanie to zrozumieć ;) Była taka Wedlowska, ale tego chili dodali do niej tyle, co kot napłakał, innych nie spotkałam.

      Usuń
  22. Też lubię wszystko na ostro, nie znoszę jałowych potraw. Świetny post. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięks :) Dlatego nie cierpię kotletów rybnych, sama ich nie robię, a na naszej stołówce w pracy jeszcze nie udało mi się dostać przyprawionych jak należy.

      Usuń
    2. Podpisuję się pod Wami! Jałowego jedzenie zwyczajnie nie da się jeść!

      Usuń
    3. Ja też nie, dlatego jak jestem w szpitalu, umieram śmiercią głodową na ich wikcie. :)

      Usuń
  23. Uwielbiam papryczki chili, w sumie prawie do każdej przyprawy wsypuje troszkę sproszkowanej papryki, a wczoraj na obiad miałam ryż z sosem chili. To moja absolutnie ulubiona przyprawa. Bardzo chciałabym pojechać do Meksyku, żeby skosztować tradycyjnie ostrej kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że w Meksyku byłabym zszokowana ostrością niektórych potraw. Czytałam książkę Beaty Pawlikowskiej, był tam fragment o jej posiłku w restauracji, kiedy wydawało jej się, że już nie odzyska oddechu. Moje posiłki są ostre, ale nigdy nie aż w takim stopniu, żebym musiała się reanimować.

      Usuń
  24. ja na szczęście nie mam zakazu dodawania ostrych przypraw do garnka :D
    kiedyś słyszałam, że nie służą one cerze. nie sprawdzałam ile w tym prawdy, bo uwielbiam ostre dania i nie zamierzam z nich rezygnować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem... też o tym słyszałam, ale nic mi się nie dzieje, a teoretycznie też powinnam być ostrożna, bo mam "naczynka". Zresztą, to też zależy jak ostra jest ta kuchnia.

      Usuń
  25. Uwielbiam pikantne potrawy! Nie umiałabym bez nich żyć. :D
    Mam nadzieję, że wątroba nie da popalić za takie "rarytasy" .:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie... Moja mimo wszystko ciągle ma się świetnie. Myślę, że jeśli wątroba funkcjonuje jak należy, to możemy się delektować bez cienia obawy :)

      Usuń
  26. Oj, ja chyba będę musiała skorzystać z czekolady "na szybko". Mało czasu ostatnio mam :( Ale przyznam się, że o gorącej czekoladzie z chilli, nigdy wczesniej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie, czasami trzeba "na szybko". Też tak często robię, jeśli zależy mi na czasie :)

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. Nawet nas dużo, nie liczyłam, że tak będzie :)

      Usuń
  28. To mówisz, że mamy coś z masochisty? :) Potrawy z chili tak, czasami, ale czekolada to musi być słodka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie tam luźne przemyślenia ;) Ależ pewnie, że musi być słodka! Słodki smak to mój kolejny ulubieniec - co wcale mi w życiu nie pomaga!

      Usuń
  29. O co chodzi w apelu o pomoc, jest wyjaśnione w tej samej notce ;)
    Ja nie lubię ostrych przypraw, smak zaraz się dla mnie gubi.. ale mój uwielbia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje obiady też muszą być dostosowane do pozostałych, którzy nie lubią na ostro, mogę tylko w swoim talerzu pomieszać :)

      Usuń
  30. Kurczee a ja nie mogę ostrych rzeczy jeść bo zaraz coś na twarzy mi wyskakuje :(

    OdpowiedzUsuń
  31. wolę sama przygotować czekoladę niż kupić to świństwo z biedronki, albo inne pseudo czekolady z saszetek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dwóch zdań masz rację, jak zaznaczyłam - z Lidla i Biedronki - dla niewymagających :)

      Usuń
  32. Uwielbiam wszelkie ostrości, ale niestety nie mogę sobie na nie pozwalać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szkoda, bo np. ja nie lubię sobie odmawiać za dużo (co pewnie już widać na żywo).

      Usuń
  33. Ja raczej coś na słodko:)))ale niektóre potrawy z odrobiną ostrości czemu nie:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak słodki to mój drugi faworyt :)

      Usuń
  34. Ostre to chyba nie moja bajka. Lubię owszem dobrze przyprawione ale nie na ostro. Bardziej na słodko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie należę do miłośników ognia w gębie. Jeśli przyprawiam na ostro, to tak, żeby czuć wyraźnie pozostałe smaki, a ostry jest tylko tłem. Zabrzmiało to prawie jak poezja.

      Usuń
  35. ja lubię,ale chyba z umiarem jednak:D za to do leczo zwykle za dużo wrzucę papryczki chili i potem... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie z umiarem. Są osoby które lubią wszystko robić ekstremalnie, ja do takich nie należę. Hm, czy to dobrze?... To jest pytanie!

      Usuń
  36. Też lubię jeść na ostro, ale moja skóra na następny dzień nie wygąda ciekawie ; /.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję ograniczeń :( Nie znoszę ograniczeń! Czasami jednak nie pozostaje nic innego jak się z nimi pogodzić, albo znaleźć coś zamiast.

      Usuń
  37. Ja uwielbiam sobie doprawiać potrawy, uwielbiam gdy piecze :D :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie to! Ale wszystkie stopnie ostrości? Bo te NAJ to już nie dla mnie.

      Usuń
  38. Jeszcze nigdy nie próbowałam tak dobrze chilli. Muszę to zmienić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie dość, że "smaczna" to jeszcze zdrowa ;)

      Usuń