wtorek, 22 kwietnia 2014

Podstępny złodziej radości życia

Czy zdarzyło się Wam, kiedy przebywaliście w wysokich górach, odczuwać skrócenie oddechu, ból i zawroty głowy oraz trudności z jasnym myśleniem? Wszystko to są objawy "choroby górskiej", czyli niedoboru tlenu. Ale ta choroba może nas dopaść i na poziomie morza, gdyż większość z nas, z różnych powodów nie oddycha efektywnie, a jedynie tak, by nie umrzeć.
źródło
Rodzimy się ze znajomością prawidłowego oddychania, ale przez nieustanne doświadczanie stresujących sytuacji, z czasem umiejętność pełnego oddechu zanika. Z kolei, kiedy oddychamy zbyt płytko, nie dostarczamy naszemu organizmowi optymalnej ilości tlenu, a wtedy grozi nam kryzys energetyczny, którego zwykle nie do końca jesteśmy świadomi.

Poranne trudności ze wstawaniem i wybieraniem się do pracy, zmęczenie towarzyszące nam przez większą część dnia, brak energii - przyczyną tych problemów może być nieprawidłowe oddychanie (jak oddychać - czytaj np. TUTAJ), a także niedostatek tlenu w powietrzu, którym oddychamy. Bowiem, aby oddychanie było skuteczne potrzebujemy świeżego powietrza, w miarę możliwości wolnego od zanieczyszczeń i z odpowiednią zawartością tlenu.

Czy dzisiaj możemy znaleźć na ziemi miejsce mogące się pochwalić idealnym, świeżym powietrzem, trudno powiedzieć. Trudno też jest migrować w poszukiwaniu obszaru mniej zanieczyszczonego, ale jeśli stoimy właśnie przed wyborem swojego miejsca na ziemi, to warto się zastanowić, czy np. nie zamieszkać na przedmieściu, gdzie jest więcej zieleni i mniejszy ruch samochodów.

Bez względu na to, gdzie mieszkamy, otwierajmy okna (także zimą) i wpuszczajmy świeże powietrze do domu - chyba, że obowiązuje alarm smogowy. Bardzo ważne jest wietrzenie sypialni, a jeśli okna nie są usytuowane bezpośrednio przy głowie, nie zaszkodzi nam zostawienie ich otwartych przez całą noc, w miarę naszych możliwości, oczywiście. Zapewni nam to dobre samopoczucie i spokojny sen.


Właściwe wietrzenie: pomieszczenie mieszkalne należy wietrzyć trzy razy dziennie - rano, w południe (powiedzmy po powrocie do domu) i wieczorem. Przez kilka minut maksymalnie otwieramy jedno okno lub jeśli to możliwe, doprowadzamy do przeciągu, który odprowadza również skutecznie wilgoć z pomieszczenia. Zimą nie zapomnijmy podczas tej czynności zakręcić zaworów termostatycznych w grzejnikach! W wywietrzonym pomieszczeniu wzrasta zawartość tlenu, a spada stężenie zanieczyszczeń, w tym bakterii i wirusów.

Inny sposób na poprawę jakości powietrza, a tym samym, komfortu życia, to umieszczenie w domu roślin posiadających zdolność jego oczyszczania. Na przykład te trzy dekoracyjne roślinki podobno to potrafią:

Areka żółtawa - źródło


Sansewieria gwinejska - źródło
Epipremnum złociste - źródło
Mam w domu Arekę i Sansewierię, niestety obawiam się, że pojedyncze rośliny, to przysłowiowe umarłemu kadzidło. Podobno na jedną osobę potrzeba 4 areki o wysokości 150 cm lub 6 - 8 sztuk Sansewierii Gwinejskiej i teoretycznie okien nie musielibyśmy otwierać nigdy, jednak chyba łatwiej zamieszkać w parku...

Tak więc bezsprzecznie, sposób w jaki oddychamy oraz to, jakim powietrzem oddychamy, wpływa na jakość naszego życia i poziomu zadowolenia. Niedostateczne oddychanie zauważalnie tłumi naszą żywotność i metabolizm, prowadzi do zmęczenia czy wyczerpania, osłabia naszą pamięć, twórcze myślenie i zdolność koncentracji. Mamy wiosnę - otwierajmy szeroko okna i oddychajmy pełną piersią i niech ten nawyk zostanie z nami na zawsze, bo o radość życia warto zawalczyć.

84 komentarze:

  1. Zgadzam się, że zdecydowanie należy wietrzyć pomieszczenia. Nie znoszę zaduchu i jak go czuję to zaczynam się denerwować, że nie było wietrzenia. Choroby górskiej nie doświadczyłem, bo rzadko bywam w górach. Ale z tym tlenem to też różnie bywa w samolotach i to jeszcze powiązane jest z ciśnieniem - nie wszyscy dobrze to znoszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciągle walczę z moim M., który zimą panicznie boi się otwierania okien, chyba z dzieciństwa mu to zostało. Zresztą niektórzy rodzice nawet teraz (mam na myśli XXI wiek) boją się wpuszczania powietrza do domu, bo rzekomo dziecko się przeziębi.

      Usuń
  2. musiałabym to dać poczytać mojej babci, ona na wietrzenie oporna jest straszliwie ;P ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo. Argumentacja - ciepło ucieka, dodatkowe pieniądze na ogrzanie. Po prostu stara szkoła i powietrze jak w kurniku zupełnie im nie przeszkadza. Najgorsze, że nie da się im wytłumaczyć, że są w błędzie.

      Usuń
  3. powinnam zaopatrzyć się w te rośliny :)
    wiem jak ważne jest wietrzenie, ale nie robię tego chętnie. lubię gdy jest bardzo ciepło.
    Teraz siedzę przy otwartym oknie i już mi stopy zmarzły ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat wziął mi się stąd, że często dokucza mi takie osłabienie, jakbym była "podduszona" i dlatego zaczęłam drążyć. Niestety mój małżonek wprost nie znosi otwierania okien zimą i przez te jego wrzaski, że wyziębiam mieszkanie, zapomniałam na jakiś czas o regularnym wietrzeniu, ale teraz, kiedy wreszcie wiosna zawitała mogę chyba zacząć go przyzwyczajać ;)

      Usuń
  4. W pokoju mam 2 roślinki epipremnum :) nawet nie wiedziałam, że tak się nazywa ta roślina :)
    Gdybym mieszkała w cieplejszym klimacie to okna miałabym otwarte 24 h :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najchętniej spałabym przy otwartym oknach, ale rozmiar naszej sypialni (w tym okno tuż przy głowie szanownego małżonka) skutecznie mi to uniemożliwia :( (w chłodne noce naprawdę ciągnie po uszach).

      Usuń
    2. No to faktycznie lepiej nie ryzykować, szczególnie w kwietniu/maju :)

      Usuń
  5. Nie zasnę, jak nie wywietrzę pokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowy nawyk, nic dodać nic ująć :)

      Usuń
  6. Nawet latem w nocy nie mogę otwierać okien, bo mieszkam przy ruchliwej ulicy. Ale najgorsze są samochody które mają pseudo tuning i motory. Przejeżdżają tak szybko i głośno że podskakujemy na łóżkach, a mała zrywa się z płaczem - ot, cała rzeczywistość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to mam farta, bo mimo przeprowadzek, zawsze trafiam do cichej i spokojnej okolicy. Ale w marcu spałam w jednym z krakowskich hoteli i od przejeżdżających tramwajów aż się ściany trzęsły, tak więc mogę powiedzieć, że rozumiem o czym mówisz i współczuję. (No i jeszcze ten zabójczy krakowski smog!)

      Usuń
  7. Gaja chwała Ci za to, że poruszasz tematy, które skłaniają mnie do przemyśleń i refleksji:) nigdy nie zastanawiałam się czy dobrze oddycham czy tylko tak, aby nie umrzeć, i jaki ma to wpływ na moje zdrowie i życie:)
    ja niestety często zapominam o porządnym wietrzeniu pokoju przed snem co pewnie wpływa na te moje problemy ze snem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wyżej wspomniałam, bywa, że w dzień czuję się jak wypluta i senna (ziewam bez przerwy), a pracuje nas czwórka w pokoju. Otwarcie okna i zaczerpnięcie powietrza (chociaż w pokoju nie jest gorąco) działa cuda, po chwili zaczynam nawet myśleć. Tak więc samo odczucie zbyt wysokiej temperatury to nie jedyny powód do wietrzenia :) A to, że oddycham zbyt płytko wiem na pewno, ale to siła nawyku niestety. Dopiero kiedy oddycham świadomie czuję różnicę.

      Usuń
  8. Kolejny trafiony temat!
    Gaja jesteś WIELKA!
    Dziś daję Twój post do przeczytania Gadowi!!!!
    On nie uznaje wietrzenia, zimą to już w ogóle!
    Często powtarzam, że On kiedyś zdechnie we własnym smrodzie!!!
    Mój ojciec ma podobnie, napali w piecu i szczelnie zamyka wszystko!!!!!

    Ja na punkcie wietrzenia mam świra!
    Wynika to z różnych powodów.
    Po pierwsze mam astmę, więc nie dośc że wietrzę nagminnie to jeszcze sypiam często przy otwartym oknie.
    Po drugie problemy z oddychaniem miałam poważne,kiedy zaczęłam zmagac się z depresją...maaatko:/
    Często lądowałam na pogotowiu właśnie przez skutek hiperwentylacji! Nie umiałam zapanowac nad prawidłowym oddychaniem!

    Muszę pomyślec o tych roślinkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ojciec i mąż mają dosłownie to samo. Kiedy próbuję zimą otwierać okno to od razu słyszę święte oburzenie: to po co ja palę w piecu, pieniądze uciekają przez otwarte okno. Są rzeczywiście zacofani. A hiperwentylację też miałam kiedyś przy okazji nerwicy. Kiedy pierwszy raz mi się to przytrafiło, to wylądowałam w środku nocy na pogotowiu, bo wszyscy na czele ze mną myśleli, że się duszę z jakiegoś powodu.

      Usuń
  9. Wdech - wydech, wdech - wydech... a u nas na "wypuczajewie", między polami i blisko lasu to łatwe jest ;-))))
    pozdrawiam cieplutko, rześko, wiosennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak serio, to przydałoby mi się codzienne praktykowanie świadomego oddychania, bo mój codzienny oddech również pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście również samochody nie jeżdżą mi pod oknami, chociaż z drugiej strony, od wiecznie zabitej drogi na Gdańsk dzieli mnie jakieś 500 m...

      Usuń
  10. o tak, nie wyobrażam sobie pomieszczenia bez roślinek - ileż one dają człowiekowi :) no i otwarte okno, tym bardziej przy tak pięknej wiosennej pogodzie, to podstawa.
    oddychanie wydaje się czynnością tak oczywistą, że człowiekowi nawet nie przyjdzie do głowy, by zastanowić się, czy robi to dobrze. na mnie bardzo pozytywnie działa morskie powietrze - czuję się tam o niebo lepiej, niż w tej zanieczyszczonej, miejskiej przestrzeni. dlatego mam nadzieję, że niebawem uda mi się nad nasze polskie morze pojechać, co by trochę zregenerować siły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam w perspektywie zamieszkanie na spokojnej wsi, więc też będzie dobrze. Kiedyś spotkałam się z mitem, że nie można mieć dużo roślin w pokoju w którym się śpi (w nocy pobierają tlen), ale to na szczęście fałsz, bo inaczej tylko samobójcy nocowaliby w lesie pod namiotem :)

      Usuń
  11. Ja często wietrzę swój pokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dzięki temu masz dużo świeżych pomysłów :)

      Usuń
  12. dobre oddychanie to podstawa :-) tak, jak napisałaś: wszystkie maluchy to umieją :-)
    wietrzenie ogarniam :-) mam sporo kwiatów. ale - z tego, co piszesz - wciąż za mało ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zdziwiłam, kiedy przeczytałam ile należy mieć kwiatków, żeby to działało, ale z drugiej strony, może i racja, bo co taka jedna doniczka sansewierii może zdziałać...

      Usuń
  13. Bardzo fajny tekst. Wiem, że oddychanie jest ważne, a nawet bardzo ważne. Niektórzy wyczuwają ogromną różnicę w powietrzu, gdy np ze śląska pojadą w jakieś bardziej zielone rejony. Ja niestety jakoś specjalnie tego nie czuję, ale już sam widok za oknem tutaj na śląsku,a w moim rodzinnym domu mówi sam za siebie, gdzie jest lepsze i zdrowsze powietrze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy w marcu byłam w Krakowie, ludzie stamtąd bardzo narzekali na smog. Nawet jest powiedzenie, że w Krakowie ze smogiem walczy się maczetą (chociaż nie wiem co autor dokładnie przez to rozumiał...)

      Usuń
  14. Uwielbiam taki wiosenny wywietrzony pokój - od razu inny zapach jak się do niego wchodzi :D I o ile lepiej się w takim śpi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też wreszcie jest zgoda na otwarte okna i właśnie siedzę przy otwartym balkonie - inaczej się dzisiaj nie da :) Najgorszą walkę o świeże powietrze staczam zimą.

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. U mnie zimą tylko krótkie wietrzenie, zmarzluch jestem.

      Usuń
  16. Bardzo dobrą metodą jest wg mnie spacer :) Park, las, łąka...Świeże powietrze i aktywność fizyczna wpływa bardzo korzystnie na dotlenienie organizmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wtedy chcąc nie chcąc pławimy się w tlenie. Czytałam gdzieś, że dorosłe drzewa posiadają o wiele większą zdolność "wymiany gazów" niż krzaczorki.

      Usuń
  17. Ja bardzo lubię spać przy otwartym oknie, więc kiedy tylko mogę, wietrzę pokój 24/h ... Naprawdę różne rzeczy mogą się przydarzyć, więc świetna notka. Mądra przede wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notka w zasadzie prosta, ale tak sobie pomyślałam, że czasami człowiek nie dostrzega tego co najprostsze, albo o tym zapomina :-)

      Usuń
  18. Oho, idealnie trafiłaś jak dla mnie z tematem XD Od wielu, wielu lat ćwiczę jogę i w pewien sposób przejąłem hinduską filozofię oddechu jako podstawy życia, nie tylko fizycznego nieraz :> Oddech jest niestety jednak dla wielu ludzi czynnością mechaniczną i nawet nie wiemy, że oddychamy pozornie...a potem się zastanawiamy, dlaczego tak "źle nam się żyje". Ale, tak robimy nie tylko z oddechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast dużo czytałam na ten temat, ale w praktyce - mimo prób - nie mogłam skupić się ani na samym oddechu, ani na jodze. Wiem, że wiąże się to z trybem życia jaki prowadzę i trudno to zmienić. Długo by opowiadać, ale w przyszłości chciałabym się na tyle wyciszyć, żeby móc wrócić do jogi. Pamiętam to uczucie giętkości ciała. A teraz znów mam problem chociażby z prozaicznym zgięciem w pół i złapaniem paluchów u nóg.

      Usuń
    2. Bo dla każdego co innego po prostu:) Czasem faktycznie trudno pewne jej zasady wprowadzić w życie...ale właśnie może z czasem się uda, bo jednak właśnie warto, żeby po prostu nasze ciało czuło się dobrze.

      Usuń
    3. Może z czasem się przeorganizuję, jogę dobrze wspominam, ale do jej ćwiczenia potrzeba spokoju. Nie potrafię ćwiczyć, kiedy ciągle ktoś mi przerywa, zagaduje, czegoś chce. Tak, w domu bywa trudno z cichym kątem. Musiałabym znaleźć czas na zajęcia poza domem. To jest do przemyślenia.

      Usuń
    4. No to się mija z celem wtedy, bo joga potrzebuje całkowitego odcięcia, zwłaszcza na początku, zanim człowiek w pełni nie nauczy się nawet w chaosie i zagadywaniu odcinać. Bo to z czasem jest do wyćwiczenia, ale wymaga czasu i wcześniejszego spokoju.

      Usuń
  19. ja uwielbiam mieć otwarte okno w sypialni:))
    pozdrawiam serdecznie;)
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale w mojej mikroskopijnej sypialni, niestety okno jest usytuowane zbyt blisko głowy, tak, że dosłownie na nosie czuć podmuchy wiatru. Więc latem zwykle śpię przy otwartych drzwiach balkonowych w sąsiednim pokoju :)

      Usuń
  20. u mnie wietrzenie i spanie przy otwartym oknie to podstawa inaczej nie umiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego spania przy otwartym oknie, ja niestety nie mogę, w komentarzu wyżej o tym pisałam. W dodatku jeszcze maż się ze mną kłóci :/

      Usuń
  21. ja bym chyba umarłą bez możliwości otworzenia okna na noc, jestem alergikiem i potrzebuje stałego dopływu świeżego powietrza, u mnie na szczęście okno jest daleko od głowy. Hehehe z tymi komarami to świetny demotywator:D a roślin w domu nie mam żadnych bo wszystkie zdychają, zapominam je podlewac:P ostatnio posadziłąm pomidory, rosną, jeszcze o nich pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie także przeżywają najodporniejsze rośliny, te wyżej opisane akurat znam i wiem, że dużo potrafią znieść ;)

      Usuń
  22. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że moja areka to taki cudotwórca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też taką mam :) Ale cóż, wygląda na to, ze jedna to trochę mało...

      Usuń
  23. Oj tak, właściwe wietrzenie domu jest bardzo ważne!
    A jeszcze jeśli mamy pełno roślinek w domu to wietrzenie jest wręcz musem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi Ci o to, że rośliny wydzielają parę wodną?

      Usuń
  24. A ja zawsze mialam problemy z cisnieniem i oddechem na wysokosciach. Latanie samolotem to byly dla mnie godziny nudnosci i wariacji blednika, a jak na zlosc mieszkajac za granica mieszkalam na osiedlu polozonym na sporej gorce... Zatkane uszy to norma byla. A wsrod roslinek ja czuje sie szczesliwsza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatkane uszy mam, kiedy tylko zbliżam się do Zakopanego :-)

      Usuń
  25. Kocham wiosnę. Mam nadzieję, że na dobre wyrzuci ze mnie zimowe przygnębienie i sprawi, że i ja zacznę oddychać pełną piersią. Wietrzenie samo się narzuca, kiedy za oknem tak pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mój mąż właśnie przed chwilą kłócił się ze mną o otwarte okno w sypialni! W tym temacie chyba nigdy nie dojdziemy do zgody :(

      Usuń
  26. W moim domu rośliny mają się niezbyt dobrze(mimo że się staram)dlatego pozostaje otwieranie okien i bardzo to lubię:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze teraz powietrze tak pięknie pachnie kwiatami :) Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  27. Jakość powietrza i czystość tlenu to jedno, a jakość oddechu to drugie. Nawet w najlepiej wywietrzonym pomieszczeniu,z gigantyczną ilością roślin możemy się nie dotlenić. Jest wiele osób, które cierpią na głód tlenowy nawet w czasie spaceru w lesie. Wszystkiemu winny nieodpowiedni oddech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie (mam nadzieję, że wyraźnie zaznaczyłam to w tekście...). A wiesz, że chciałam Cię prosić o wtręt do notki na temat oddechu. Napisałam nawet do Ciebie, ale nie byłaś moją znajomą i chyba informacja gdzieś umknęła. Dlatego w tym temacie krótko i tylko link do strony wstawiłam, bo wiedziałam, że może tu wpaść coach oddechu :) Pozdrawiam!

      Usuń
  28. Nie wiedziałam o takich roślinkach, będę musiała się rozejrzeć bo w domu miejsca mam sporo. Co do wietrzenia to latem obowiązkowo, moskitiery w oknach i okna otwarte całą noc. W inne pory roku jest różnie, zależy od temperatury na zewnątrz, choć ja jestem istotą ciepłolubą i nie lubię rozstawać się z domowym ciepłem zimą... :)
    Nominowałam Cię do nagrody Liebster Award :) Zapraszam po szczegóły do siebie: http://mamablogujepl.blogspot.com/2014/04/w-kilka-zdan-dookoa-siebie.html
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zimą ciepełko jest takie kuszące i przytulne. Jednak pamiętam zimowe pobudki o ciemnych porankach, kiedy to ledwie udawało mi się zwlec z łóżka i pierwsze kroki do łazienki po szlafrok i 2-3 minuty na balkonie. Dopiero wtedy jaśniało mi w głowie na tyle, że mogłam ruszyć dalej w codzienne tango :)

      Usuń
    2. O Matko! Minuty na balkonie..zimą...podziwiam Cię! Ja bym nie umiała, nawet za cenę całodziennej "nieprzytomności", póki co rano Krzysio skutecznie mnie budzi głośno i wyraźnie, krzycząc do ucha: "MAMA MNIAM!!! MNIAM!!!" - poranne zderzenie z rzeczywistością GWARANTOWANE!
      Pozdrawiam :)

      P.S. Dostałam dzisiaj info, że poduszka zostanie wysłana w przyszłym tygodniu, jeszcze trochę cierpliwości... :)

      Usuń
    3. To jest odruch samoobrony - gdybyś rano bywała tak nieprzytomna jak ja, też byś nie przebierała w środkach. Zresztą, co to za zima ostatnio była - syn zaczął chodzić w wiosennej kurtce już w lutym ;)
      Jestem bardzo cierpliwa :) Dzięki za info!

      Usuń
  29. nie wyobrażam sobie mieszkać we domu i nie otwierać w nim okien, w przeciwieństwie do mojej babci, która wręcz chyba się boi wietrzyć, jakby miało jej się niewiadomo co stać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd u starszych ludzi ta niechęć do otwierania okien. Wiem, ze nie powinno się generalizować, ale wszystkie znane mi starsze osoby właśnie tak się zachowują.

      Usuń
  30. Bardzo dziekuję za miły komentarz na moim blogu. Cieszę się, że podobaja Ci się moje propozycje. Pozdrawiam serdecznie, z pełnym oddechem i usmiechem :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Sansewieria gwinejska - potocznie mówi się na nią języki teściowej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście - trafne skojarzenie ;)

      Usuń
  32. Hej U mnie okno (przynajmniej jedno) otwarte 24/24.
    A jedyne o czym zapominam to prawidłowe oddychanie i kurcze ile razy sobie obiecuję poprawę tyle razy zapominam o tym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O oddechu łatwo zapomnieć, niestety. Dlatego, podobno warto ćwiczyć codziennie świadome oddychanie (po kilka minut - taka medytacja). Mówię podobno, bo nigdy nie znalazłam na to czasu :/

      Usuń
  33. Niby oddychanie jest tak mało ważne, ale tak naprawdę ma ogromne znaczenie.
    Ja nie umiem prawidłowo oddychać. Uczyli mnie prawidłowego oddychania na sztukach walki, uczył mnie tego psycholog. Ale dalej nie umiem:/
    A oddychanie jest tak potężne, że za pomocą oddechu można wyregulować np. pracę serca.
    Co do wietrzenia, to często wietrzę mieszkanie nawet w zimie, lubię też chodzić po lesie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno wszystko przez ten głupi stres. Ja niestety długo żyłam zestresowana (żeby nie powiedzieć - zbyt długo) i też łapię się na tym, że czasami nie porusza mi się nawet klatka piersiowa podczas oddychania. Powinnam ćwiczyć prawidłowe oddychanie :)

      Usuń
  34. My regularnie wietrzymy, także zimą. Jest udowodnione że wilgotne pomieszczenia gorzej się nagrzewają. Użyj tego argumentu u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. dobrze mówisz! Argument wiążący się z oszczędzaniem może go Go przekonać ;)

      Usuń
  35. Świetny post, jak zawsze. :) U mnie okno cały czas jest otwarte, a te rośliny muszę sobie sprawić, o ile nie są trujące, chodzi o to że podgryzają czasami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak areka, ale dwie pozostałe raczej trują, chociaż epipremnum to raczej pnącze, więc kicia może nie dosięgnie postawionego wysoko :-)

      Usuń
  36. Dawno mnie nie było (praca, praca, praca, kartki..) a tu takie zmiany! ale urocze zdjęcie główne, Bożenko!
    Pozwolę sobie napisać z innej beczki - wysłałam do Ciebie wielkanocną kartkę...napisałam, spakowałam i poszłam na pocztę przed świętami... Aż tu się okazuje parę dni temu, przypadkiem, że kartka poleciała do Bożenki, ale nie tej! Pomyliłam adresy....gapa ze mnie..tak tylko tłumaczę, bo miałam dobre chęci, ale nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bardzo mi miło i dziękuję :) Niestety, nie tylko Ty jesteś zaganiana, u mnie też nudy brak - jak ja chciałabym się ponudzić, faktycznie dawno do siebie nie zaglądałyśmy, aż mąż w święta wspomniał o Tobie, w sensie kartki na komunię, ja oczywiście zaraz zapomniałam, ale skoro znów na siebie wpadłyśmy to napiszę do Ciebie, ale jutro, bo dzisiaj muszę się wreszcie wcześniej położyć.

      Usuń
  37. Komary to chyba najgorszy koszmar każdego śpiącego :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dźwięk, jaki wydają nie pozwala zasnąć, dopóki nie zatłuczesz ostatniego.

      Usuń
  38. Ostatni kwiatek bardzo mi się podoba. :) W zimę tak często okna nie otwieram, ale teraz to co noc jest otwarte.
    A na komary są sposoby. Jest preparat do ogrodów którym można popryskać dookoła domu. Wypróbowałam i jest bardzo skuteczny. Można też nim opryskać parapet na zewnątrz. Brak komarów gwarantowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaś napisać nazwę preparatu, bardzo bym się ucieszyła ;)

      Usuń