czwartek, 10 kwietnia 2014

Ostatnio przeczytane + BOOK Tag

Na pierwszy rzut idzie dzisiaj BOOK Tag którego autorem jest Paula. Jest długi ale ciekawy, może znajdą się chętni do zrobienia go na swoim blogu?
A oto i moje krótkie odpowiedzi:

1. Kto jako pierwszy nakłonił cię/namówił do czytania? A może zostałeś/-aś do tego zmuszona? Skusiłam się na samodzielne czytanie jako mały brzdąc, jeszcze przed pójściem do przedszkola. Babcia czytała mi książki, ale ja bardzo chciałam robić to samodzielnie, kiedy tylko zechcę.

2. Ostatnia książka, z której pamiętasz więcej niż trzech bohaterów to... Niebieskie oczy, czarny ląd" Gunilli Fagerholm, pisałam o niej TUTAJ. Bohaterów pamiętam wyraźnie, ale nie ich imiona, niestety... To u mnie normalne.

3. Myślisz, że my sami wybieramy książki, które chcemy przeczytać czy to raczej one "wybierają" nas? Czasami mam wrażenie, że niektóre książki pojawiły się w moim życiu w odpowiednim momencie, np. Rozmowy z Bogiem N. D. Walsh, więc może to one wybierają nas? Ale ręki sobie za to stwierdzenie uciąć nie dam.

4. Gdzie najczęściej czytasz? W ulubionym fotelu z kubkiem ulubionej herbaty pod ręką. 

5. Jakiego książkowego zakupu najbardziej żałujesz? Po chwili zastanowienia stwierdzam, że wydawnictw typu encyklopedie czy słowniki. Stoją bezużyteczne na półkach, bo i tak wszystko sprawdzamy w internecie, a kosztowały wcale nie mało.

6. Opisz zakładkę, której obecnie używasz. Nie przykładam wagi do zakładek. Mogę używać nawet paragonu sklepowego, rogów jednak nigdy nie zaginam. Np. teraz, między stronami czytanej książki leży zakładka, którą "poczęstowałam" się mojej bibliotece, z godzinami jej otwarcia.

7. Dlaczego czytasz? Bo lubię. Wolę czytać niż oglądać. Np. na Waszych blogach niezwykle rzadko włączam filmiki.

8. Książka twojego dzieciństwa. Zaczytywałam się Edmundem Niziurskim, Boże, jakie to było śmieszne! Omal mi szwy nie popękały, kiedy czytałam jedną z jego książek następnego wieczora po operacji wyrostka robaczkowego.

9. Twoje okładkowe zauroczenie. Nie mam takiego, okładka to okładka, liczy się wnętrze. Nigdy też nie kupiłam książki dlatego, że ładnie wyglądała i być może dobrze będzie się prezentowała na półce.

10. Jakie trzy książki zabrałbyś/-abyś na bezludną wyspę? Powiedz życiu TAK! Poradnik dobrostanu Ewy Foley - żeby mnie wspierała w samotności, jedną książkę Gai Grzegorzewskiej np. Grób - od dawna chcę cokolwiek tej autorki przeczytać i ciągle nie kupiłam żadnej z jej książek, no i coś z innej półki czyli Zgorzkniała pizda pióra Marii Sveland - też w planach zakupowych, recenzja TUTAJ.

11. Znienawidzona książka, po którą nigdy nie sięgniesz i na samą myśl o niej...
Z całą pewnością książki oznaczone jako lektury szkolne - mam tak od szkoły średniej, zostało i nie chce się odczepić.

12. Jak obchodzisz się z książkami? Pilnujesz, by kartki nie były zagięte i popisane? Czy może notujesz sobie coś na marginesach, zaginasz rogi w ciekawych momentach, itd.? Dbam o nie, ale nie waham się przed notatkami na marginesach, są dla mnie wskazówką podczas powrotu do książki po jakimś czasie.

13. Dwie książki, o których kupnie marzysz dniami i nocami. Projekt szczęście oraz Projekt Szczęśliwy dom Rubin Gretchen.

14. Książka, której nigdy nie zapomnisz. Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell - już dwa razy ją przeczytałam i dwa razy obejrzałam film. I znowu mogłabym ją czytać od nowa. Obserwacja związku Scarlett i Rhetta ciągle wydaje mi się ciekawym zajęciem.

15. Otwórz książkę (którą obecnie czytasz) na chybił trafił i wpisz tutaj zdanie, na które spojrzysz. "Obok nas usadowiło się czterech, elegancko ubranych mężczyzn po czterdziestce, w towarzystwie niezwykle jasnowłosych, niezwykle młodych kobiet, które nieustannie robią sobie zdjęcia i nagrywają muzykę na komórki. Przyjechali z Antiochii zabawić się jak zdradza jeden, puszczając oko." - Słodko-gorzka ojczyzna Necla Kelek.


Tag doskonale przykrywa niedostatki w czytaniu. Oprócz tego co niżej prezentuję, przeczytałam jeszcze Blogera Tomka Tomczyka, ale o moich wrażeniach z tej lektury opowiem innym razem, kiedy będzie więcej miejsca na moje wywody. 


"Mama ma zawsze rację" Sylwia Chutnik - z wdziękiem deprecjonuje macierzyństwo uznawane w naszym kraju za boską misję, którą należy znosić z dzielnym uśmiechem na twarzy, a dzieci to samo niebo, bozia i skarb. W Polsce, zdaniem S. Chutnik, rodzice są tylko po to, żeby się tym skarbem opiekować, hołubić go i poświęcać mu się bez reszty. Niech no tylko spróbują przebąknąć coś o sobie - zaraz im się zarzuci egoizm i niecny zamiar realizowanie siebie, a nie kochanego dzieciątka. Pisze z właściwym sobie poczuciem humoru o takich sprawach jak: depresja poporodowa, karmienie piersią, społeczny przymus chrztu i komunii i innych aspektach codzienności rodziny z dzieckiem. 
Zupełnym zaskoczeniem był dla mnie rozdział o Łajce, Biełce i Striełce, czyli radzieckich psach-kosmonautach. Pamiętam, że kiedyś już myślałam o ich pieskim losie, a teraz okazało się, że jeszcze ktoś o tym myśli ze smutkiem.
Nie jestem młodą mamą, ale książkę przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, tym większą, że mogłam się identyfikować z poglądami autorki. Polecam!


W marcu trafiły do mnie cztery archiwalne numery magazynu e!stilo. Po bezskutecznym poszukiwaniu magazynu w bydgoskich salonikach prasowych (albo nie nie ma, albo właśnie "wyszedł") postanowiłam zamówić na próbę egzemplarze archiwalne (po 5 zł za sztukę). Każdy numer zawiera wywiad z panią z okładki, w moich są wywiady z Ewą Chodakowską, Anetą Zając, Moniką Jarosińską-Korzeniewską i Magdą Navarette. Magazyn poświęcony jest tematyce eco, welness i styl, jest w nim dużo nowinek i oczywiście reklam produktów z gatunku bliskich naturze. Myślę, że e!stilo systematycznie czytany, kształtuje postrzeganie świata jako całości, o którym mówimy, że "w naturze nic nie ginie". Może ktoś z Was przeglądał ten magazyn i zechce zaprezentować w komentarzu swoją opinię? Zachęcam :)



87 komentarzy:

  1. Fajny tag Gaju. :) Lubię fajne ciekawe książki, ale czasami też one mnie znajdują. Też dbam o swoje książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja aż tak dużo książek nie kupuję, korzystam z biblioteki. A te co mam to jak babcine "książeczki do nabożeństwa" są często kartkowane, bo zawierają cenne z mojego punktu widzenia treści :)

      Usuń
  2. Co te lektury szkolne mają w sobie takiego, że tak odpychają? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, może kojarzą się z przymusem, obowiązkiem?...

      Usuń
    2. Mi nie, a i tak ich nie lubię.

      Usuń
  3. O, fajnie o książkach piszesz, pomysłowe te pytania. Dwa lata temu wypożyczałam z biblioteki 3 książki miesięcznie, nawet wieczorny serial nie potrafił mnie od nich oderwać. Kiedyś do tego wrócę, bo w tym roku to na pewno nic nie przeczytam. Jak dziecko podrośnie, to znów to tego wrócę, to była miła odskocznia : kawka, nogi podkulone w fotelu i książka w ręce pachnąca żółtymi starymi kartkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też właśnie podkulam nogi w fotelu :) Od przesiadywania w tej jednej pozycji już mnie lewe biodro zaczyna boleć i na krążenie krwi też to na pewno dobrze nie wpływa. Muszę pomyśleć nad zmianą przyzwyczajenia!

      Usuń
  4. Fajny tag :) Z lektur szkolnych uwielbiałam ,,W pustyni i w puszczy" (wiem, że dla niektórych to była katorga). Za to ,,Chłopów" do tej pory nie tknęłam i nie mam nawet zamiaru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W pustyni i w puszczy" oraz "Chłopów" przeczytałam będąc w podstawówce, ale one chyba w tym czasie nie były lekturami (ich lista ciągle się zmienia...), pewnie dlatego miło obie książki wspominam. W "Chłopach" pamiętam, że ta konstrukcja wielopokoleniowej rodziny, w której niepodzielnie rządził ojciec, bo on wszystko miał, bardzo mnie zaciekawiła. Zupełnie inny świat. Ale gdyby były lekturą to nie wiem jakby to było z tym czytaniem ;)

      Usuń
  5. Książki to jest moja wielka miłość, ale niestety ciągły brak czasu powoduje że jedną czytam tygodniami.
    Przyznaję jednak, że jestem molem książkowym i się tego nie wstydzę choć ostatnio usłyszałam, że jestem przez to nudna ;)
    Oj te szkolne lektury, ja do dziś wszystkich nie przeczytałam, i wynika to chyba z tego że były one odgórnie narzucane i nie omawiane z pasją nauczyciela, a przymusem. Póki co pochłaniam poradniki z XVIII wieku, niezbędne do napisania mgr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba masz rację. I ta szablonowa interpretacja, nie można było wodzów wyobraźni popuścić, tylko z góry założone odpowiedzi :/ Masz teraz coś innego na głowie, trudno w takiej sytuacji beztrosko walnąć się w fotelu z książką. Ale czas ucieka każdemu, ja nie studiuję, nie zajmuję się małymi dziećmi, a ciągle walczę o czas dla siebie. Szczególnie od kiedy zaczęłam prowadzić bloga ;) Ale z drugiej strony, blog jest również dla mnie ważny, chcę, żeby był jak najlepszy, wiec to naturalne, że w takiej sytuacji spędza się dużo czasu przy laptopie. Jeśli ktoś lubi łowić ryby, to zimą odmraża sobie tyłek na lodzie, a inni się dziwią, jak tak można.

      Usuń
  6. Ja robię notatki w książkach; podkreślenia czy też zaznaczenia flamastrem. Zaznaczam te ważne dla mnie fragmenty, które zrobiły na mnie wrażenie, z czymś mi się kojarzą etc. Są to wtedy książki, które już zawsze będą ze mną, nie chciałabym aby ktoś czytał właśnie te zaznaczenia więc też nie ma możliwości żebym je wypożyczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też mam takie osobiste książki, tylko rogów nigdy w nich nie zaginam, nie mogę ścierpieć wtedy ich widoku.

      Usuń
  7. Również żałuję wydanych pieniędzy na słowniki i encyklopedie, szczególnie te, które już nie są związane z tym, czym planuję zajmować się w życiu. Acz ich plusem jest to, że bardzo ładnie prezentują się na półkach i kurz ma na co lecieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zaszalałam i kupiła prenumeratę Encyklopedii Gutenberga (takie starocie dla koneserów), teraz mam dwie półki zastawione na stałe 43 tomami, nie pamiętam, żeby ktokolwiek z niej korzystał. Już się zastanawiałam nad jej sprzedażą na Allegro, może ktoś zakręcony by się skusił, tylko ile przesyłka by go kosztowała...

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dobry tag nie jest nudny, nawet lubię brać w nich udział - oczywiście w granicach rozsądku :)

      Usuń
  9. Jak fajnie, że i Ty zdecydowałaś się na wzięcie udziału w BookTag'u. Jak wspaniale jest poznawać ludzi przez książki. Teraz wiem, że łączy nas jeszcze więcej wspólnego niż mi się wydawało przed tym wpisem :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno odpowiedzi dużo mówią o danej osobie, ale trzeba znać klucz. Ja raczej obserwuję odpowiedzi pod kątem, czy zbieżne są one z moimi i wtedy myślę: o, mamy coś wspólnego! Ty pewnie potrafisz więcej :)

      Usuń
  10. super tag!
    pierwszy raz taki widzę :))

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to świeżynka:) Powstał pod koniec marca.

      Usuń
  11. Bardzo fajny tag, właśnie dla ludzi, dla których czytanie jest jakoś w życiu ważne:)
    Mi zawsze jest trochę szkoda tych encyklopedii właśnie, słowników. Bo wszystko jest w internecie, jest łatwiej, szybciej..i zastanawiam się nieraz, czy za 50 lat dzieci w ogóle będą wiedziały, czym jest encyklopedia książkowa i czy będą w ogóle znały zasady szukania w niej haseł? To trochę jak z zegarkiem mechanicznym, dzieci nie wiedzą już, jak odczytywać z nich godziny. Ba, nawet nie same dzieci, ale i dorośli nieraz ludzie.
    I zniechęcenie do lektur jest przykre. Bo nieraz to naprawdę wartościowe książki, a człowiek się do nich zniechęca przez nieudolny system szkolny. Szkoda nieraz.
    A herbata do czytania musi być! Zielona najlepiej XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam, że kiedyś z encyklopedii się korzystało, ale dzisiaj to stało się kłopotliwe, google wyszukuje hasła o wiele szybciej niestety, a tylko ktoś bardzo sentymentalny i tzw. nieżyciowy nie skorzysta z dostępnych ułatwień... Pewnie to rzeczywiście wina szkoły, że lektury omijane są w zasadzie szerokim łukiem, albo sam fakt, że dużo przymusu jest wokół nich (przeczytać w określonym czasie, pisać wypracowania, interpretacja zgodnie z góry narzuconym szablonem).

      Usuń
    2. No właśnie, po prostu jest łatwiej. Ale ja jestem jakiś sentymentalny momentami niepotrzebnie całkiem:)
      I właśnie o ten przymus chodzi. Żadnej przyjemności z czytania tylko "to muszę zapamiętać, to imię, to wiedzieć"...nic dziwnego, że to zniechęca.

      Usuń
    3. A ja wręcz odwrotnie, chociaż miałam okazję żyć w czasach, kiedy encyklopedia była obiektem pożądania, to jednak jeśli mogę swoje życie ułatwić, chętnie rezygnuję ze starych przyzwyczajeń :) Wiem, zero sentymentu. Sentymentalizm pojawia się u mnie dopiero podczas słuchania muzyki kojarzącej się z czymś przyjemnym. Nawet potrafię łzę wtedy uronić ;)

      Usuń
    4. Po prostu dla każdego co innego;) I sentymentów nieraz lepiej nie mieć w sumie..bywają uwierające:) Także, dobrze, że masz jak masz może:)

      Usuń
  12. Ja też korzystam z biblioteki, na książki to mnie śrendio stać ;) Ale niektóre po prostu muszę mieć swoje! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z założenia, że nie opłaca mi się kupić książki do której więcej nie sięgnę. Jeszcze gdybym miała w mieszkaniu za dużo miejsca, to mogłabym tam ustawiać tyle książek ile bym chciała, ale muszę się ograniczać.

      Usuń
  13. Haaaa, jak wazn dla mnie zdanie padlo, ze to ksiazki wybieraja nas.
    Od dawna mam wrazenie, ze tak jest.
    Jakby ktos delikatnie wysuwal jej brzeg, gdy stoi na polce..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się twierdzi, może rzeczywiście jest to prawda, przynajmniej połowiczna. Tzn. czasami my wybieramy książki, czasami książki wybierają nas... To zdanie natrętnie przypomina mi inne: co było pierwsze jajko czy kura :)

      Usuń
  14. Ksiazki sa tak cudownym wynalazkiem, ze chyba nie ma lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już na pewno lepszym od TV! Nie, żebym była zapiekłym wrogiem tego urządzenia, ale w moim mieszkaniu niektórzy nie mogą bez niego żyć przez co moje uszy ciągle są karmione obcymi dźwiękami.

      Usuń
  15. Tagi są naprawdę interesujące. Mogę dzięki Tobie dowiedzieć się jakie książki lubisz, a przy okazji trafić na książkę dla mnie. :) Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, która okazała się dla Ciebie? :)

      Usuń
  16. Bardzo podoba mi się ten tag, z wielką przyjemnością go przeczytałam :) Uwielbiam czytać, uwielbiam książki i bardzo żałuję, że ostatnio mam na to trochę mniej czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwieczny problem czasu, kogo on nie dotyka... U mnie jak widać w ciągu miesiąca (z górką) 2 chude książki i kilka przejrzanych gazet, też bywało lepiej.

      Usuń
  17. Kiedyś kupowało się słowniki i encyklopedie. Ja też jeszcze kilka dostałam za swojego życia, w zasadzie nigdy ich nie używałam. Wcześniej byłam za mała, a potem wszedł internet.
    Fajnie, że wolisz czytać, niż oglądać. Może dlatego, że nie jesteś jeszcze z pokolenia obrazkowego. Ja zauważyłam, że niby lubię czytać ale lenistwo bierze górę i jak mogę obejrzeć jakiś filmik zamiast czytać tekst to jednak obejrzę filmik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tym pokoleniem obrazkowym. Kiedy dorastałam nikt nie słyszał o internecie, TV też nie oglądało się non stop, tak jak to ma w zwyczaju np. mój mąż, a coś trzeba było zrobić z wolnym czasem :)

      Usuń
  18. Też uwielbiam przeminęło z wiatrem. Po pierwszym przeczytaniu nie mogłam się z tym pogodzić, że nie ma kontynuacji i kupiłam kontynuację jakiejś innej kobiety całkiem. Oh bez porównania niestety :/ Ale przynajmniej kończyło się znośniej niż po samym "Przeminęło z wiatrem" ;)
    Największą dla mnie zagadką - niestety nie rozwiązaną chyba - było to gdzie Rhett wyjeżdżał. On chyba miał z kimś jeszcze dziecko prawda? Ale z tą prostytutką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prostytutkę, która była jego przyjaciółką pamiętam, ale nie kojarzę, żeby miał z nią dziecko... To zakończenie rzeczywiście i mnie rozczarowało. Przez całą książkę kibicowałam tej parze, a tu taka historia. Chyba nikt nie lubi smutnych czy tragicznych zakończeń książek czy filmów, każdy oczekuje że sprawy ułożą się dobrze. Z tego powodu nie przepadam za kategorią dramat.

      Usuń
    2. On wyjeżdżał do jakiegoś miasta dość często i ktoś kiedyś wspomniał w książce, że ma dziecko, ale niestety nie zostało to nigdy wyjaśnione! :( Zawsze możesz przeczytać kontynuację bodajże Alexandry Ripley. To już kończy się dla nich dobrze. ;p takie oszukiwanie siebie ;)

      Usuń
  19. u moim domu rodzinnym jest kilka regałów z książkami, dziadek kiedyś kupował ich mnóstwo... jest tam masa encyklopedii. szkoda, że wszystkie teraz leżą nieużywane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko słowniki obcych języków czasami się przydają.

      Usuń
  20. Lubię to "ćwiczenie" :D sama czasami biorę jakąś przypadkową książkę, otwieram na przypadkowej stronie i śmieję się, że czytam sobie cytat dnia ;)
    Też wydaje mi się, że niektóre książki "wpadają" na nas we właściwym momencie..
    Pozdrawiam i udanego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś używałam "mądrych" książek do losowania myśli dnia, ale u mnie to poszło w złym kierunku, bo zaczęłam to odczytywać jak wróżby i poczułam się w pewnym momencie "zniewolona". Nie wiem, czy szykuje mi sie miły weekend, ale dziękuję - może tak się jednak stanie. I wzajemnie miłego weekendu :)

      Usuń
    2. Hmm ja często tego nie robię więc jeszcze nie czuję się tak, jak napisałaś.
      Dziękuję ;)

      Usuń
    3. Nie każdy ma odchyły w takim kierunku. Kiedyś już wspominałam, że przez kilka lat zajmowałam się tarotem, a nawet kurs ukończyłam, po to, żeby się przekonać, że to nie dla mnie. Teraz nawet horoskopów nie czytam - choćby to było dla zabawy :) Po prostu cenię to poczucie, że sama od początku do końca kreuję swój dzień. Ale to w zasadzie odrębny wątek i nie każdy musi mieć takie skłonności.

      Usuń
    4. Tarot - no proszę :) ale spróbowałaś i już wiesz czy coś jest dla Ciebie, czy nie.

      Usuń
    5. Ojj chyba mój wczorajszy komentarz nie dotarł ;)
      Pisałam, że to dobrze, że sprawdzasz czy coś jest dla Ciebie czy nie. Dzięki temu wiesz czy warto czemuś poświęcać czas ;)
      A tarot brzmi tajemniczo, chyba sama bałabym się po niego sięgnąć ;)

      Usuń
    6. Nie zauważyłam wczoraj takiego komentarza, chyba, że nie wiadomo kiedy go wykosiłam, bo czasami bywam taka zdolna ;) Wszyscy w domu bali się tych kart, serio, aż mnie to śmieszyło. Jest w nich pewne niebezpieczeństwo, istnieje nawet coś takiego jak bhp tarocisty. Ale to długa historia, za długa na komentarz :)

      Usuń
  21. U nas dużo książek:)))każdy znajdzie coś dla siebie ale prawdziwym molem książkowym jest córka:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim mieszkaniu nie mam zbyt dużo miejsca na gromadzenie książek, ale jeśli kiedyś się przeprowadzę to może się zmienić :)

      Usuń
  22. Oj, ja łapię się na tym, że ostatnio najczęściej czytam w pociągu, jadąc na uczelnię, lub do domu. Niestety w domu rzadko mam czas, a jak mam czas, to wieczorem i padam na twarz... a raczej na książkę. Tak zasnęłam wczoraj. Obudziłam się o czwartej w nocy, w poprzek łóżka, z książką pod głową, zamiast poduszki i z szemrzącą muzyką po cichu przy komputerze - nie wiedziałam przez moment, gdzie jestem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie lepiej, ostatnio ustalam sobie "świętą" godzinę po kąpieli na czytanie książek, gdyby nie to, to chyba znalazłabym tysiąc pilniejszych spraw do załatwienia. To trochę smutne.

      Usuń
  23. Bardzo fajne pytania oraz odpowiedzi, sama chilabym by ktos mnie mianowal do takiego czegos poniewaz ostatnio lubie czytac duzo i wszedzie gdzie sie da :)) sp tez nienawidze lektor szkolnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie musisz czekać na nominację, ten tag jest dla chętnych, a przynajmniej tak zadeklarowała Paula, która jest jego autorką :)

      Usuń
  24. ciekawa książka, chociaż nie czytałam.:P

    endrie-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie inne spojrzenie na macierzyństwo. Sama mam czasami dosyć egzaltowanych mamusiek.

      Usuń
  25. czytanie dużo wnosi do naszego życia;))
    pozdrawiam woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mówią: kto nie czyta, ten stoi w miejscu, kto stoi w miejscu - ten się cofa ;)

      Usuń
  26. Fajny TAG! Ja uwielbiam czytać, ostatnio znalazłam inny ciekawy książkowy TAG ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czytałam u Ciebie. Szkoda, że nie napisałaś gdzie, ale może doczekam się notki na ten temat u Ciebie :)

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, dlatego na nie odpowiedziałam, na inne szkoda czasu :)

      Usuń
  28. Ja uwielbiam czytać, i też jak ty lubię mieć pod ręką kubek dobrej herbaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najlepszą porą na czytanie to późny wieczór, kiedy w domu panuje cisza i mogę wreszcie usłyszeć własne myśli :)

      Usuń
  29. przeczytałabym tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekko i szybko się czyta i wg mnie sama prawda :)

      Usuń
  30. Hehe, ja również nie oglądam zazwyczaj filmów na blogu. Nie lubię YT(chyba, że szukam muzy) vlogów itp. No lubię sobie poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wczoraj córka mi powiedziała - vlogi to przyszłość, nikt dzisiaj już nie czyta blogów (miała chyba na myśli swoich nastoletnich znajomych). Myślę, że się jednak myli!

      Usuń
  31. Książki... Świat bez nich nie byłby taki sam. Ja ponad wszystko uwielbiam Harry'ego Pottera i czytam go nałogowo. Wszystkie inne książki porównuję z nim - mam skrzywienie na tym punkcie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie przeczytałam Pottera, ten rodzaj książek mnie nie nęci, może jednak warto spróbować. Skąd mogę wiedzieć, że mi nie pasuje, skoro nawet nie miałam książki w dłoniach...

      Usuń
    2. przeczytałam wszystkie tomy HP, niektóre po kilka razy :D jestem uzależniona ;)

      Usuń
    3. No dobrze, czuję się naprawdę zachęcona, ziarno zostało zasiane :) Po świętach wypożyczam!

      Usuń
  32. też mam wewnętrzną niechęć do lektur. nienawidzę książek, którę MUSZĘ przeczytać. lubie sama decydować o tym, co będzie mi w danym momencie towarzyszyć : ) no i tak jak piszesz, niektóre książki znajują nas w odpowiednim momencie. właśnie, na lektury nigdy nie ma dobrego momentu : )

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te lektury, które udało mi się kiedyś przeczytać zanim dowiedziałam się, że są lekturami nawet nie były takie złe, np. Chłopów czytałam z prawdziwym zainteresowaniem, a teraz wszyscy nad tym stękają.

      Usuń
  33. Nigdy nie czytałam, ani nie oglądałam "Przeminęło z wiatrem", ale nie dawno skończyłam czytać "Tygrysie Wzgórza", a na okładce napisane jest, że to 'indyjskie przeminęło z wiatrem", wiec polecam, bo książka bardzo mi się podobała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie jeszcze raz zanurzę się w te klimaty, dziękuję :)

      Usuń
  34. O Encyklopediach mam podobne zdanie - wydało się mnóstwo pieniędzy, a teraz kurz zbierają :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet nie ma szansy, żeby to odsprzedać. Zastanawiam się, czy dzisiaj encyklopedie jeszcze się sprzedają...

      Usuń
  35. Ostatnio nie mam czasu na czytanie książek. Za bardzo mam absorbująca pracę. Dlatego bym chętnie przeczytała teraz coś mega lekkiego w treści i pozytywnego. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja też tak mam, że poważne dzieła nie idą u mnie w parze z przemęczeniem :)

      Usuń
  36. Również jak czytam to tylko z herbatką w fotelu lub łóżku :)

    OdpowiedzUsuń