środa, 30 kwietnia 2014

Diety, diety

źródło
Jak szybko stracić na wadze? Kupić ją za 200 zł, a sprzedać za 100. Bo przecież nie poprzez stosowanie popularnych diet - one co najwyżej mogą nam zaszkodzić.

Wyszukanych i modnych diet nie lubię i nie stosuję, a kluczowym powodem do takiej postawy jest niewątpliwie wrodzona niechęć do wszelkich wyrzeczeń. Nie znoszę sama sobie niczego odbierać, ani się ograniczać bez wyraźnych i racjonalnych powodów i dlatego, żeby wprowadzić w życie zasady zdrowego odżywiania, muszę uwierzyć w ich sens oraz uznać je za swoją filozofię życia. Tymczasem pod koniec stycznia br. zapragnęłam wreszcie, po raz pierwszy w życiu, przejść dietę - oczyszczającą (TUTAJ). Naprawdę byłam do swego pomysłu przekonana i najbardziej na świecie chciałam go zrealizować. 

Najtrudniejsze pierwsze dwa dni zaplanowałam na weekend. Bardzo szybko okazało się, że trzeciego dnia nie będzie - po prostu ku mojej rozpaczy WYMIĘKŁAM! To jak się czułam podczas dwóch pierwszych i ostatnich dni jedzenia tylko warzyw i owoców opiszę krótko: koszmar, ból i męka. Nie byłam w stanie nic robić, osłabienie i ból głowy dopadł mnie już w sobotę, w porze obiadowej. Od tamtej pory czułam się po prostu coraz bardziej chora i kiedy pomyślałam o poniedziałku w pracy, wiara w skuteczność takiego oczyszczania powoli zaczęła mnie opuszczać. Zresztą, także poza tematem diety, źle znoszę każde zaburzenie w regularnym odżywianiu, wiec teraz myślę, że przed decyzją o oczyszczaniu powinnam zrobić sobie badania - może po prostu takie eksperymenty nie są dla mnie.

źródło
Tak, zdecydowanie jestem przeciwko wymyślnym cud-dietom, za to niezłomnie wierzę w zbawienny wpływ zdrowego odżywiania na nasz organizm. I w to, że samo odchudzenie nie może być celem - bo właściwy cel, to zdrowe odżywianie. A co jeśli konkretna waga jest jednak naszą indywidualną cechą? Moje obserwacje zróżnicowanych sylwetek ludzkiego ciała, wskazują, że może tak być.

Zatem jesteśmy takie, jakie jesteśmy - pogódźmy się  tym i lepiej zadbajmy o to, co jemy i jak jemy. Znajdujmy czas na gotowanie, korzystajmy z sezonowych produktów i nie spieszmy się podczas jedzenia. Ciągle odkrywajmy nowe smaki i cieszmy się jedzeniem, zamiast przeżywania koszmaru kolejnej diety-cud.

Od czasu mojej niefortunnej przygody z dietą oczyszczającą, czyli od pierwszych dni marca, odżywiam się stosując niewyszukane zasady i dobrze mi z tym. Ostatni posiłek zjadam na 2-3 godziny przed snem. Jem trochę słodyczy do południa. Po obiedzie wszelkie węglowodany ograniczam do minimum. Kiedy jem, to nie piję. Przyzwyczaiłam się to tego, że po płyny sięgam pół godziny przed jedzeniem i co najmniej pół godziny po jedzeniu - woda rozcieńcza soki żołądkowe, a popijając jedzenie, połykamy większą ilość powietrza, co powoduje wzdęcia.

Inne zasady zdrowego odżywiania w które wierzę i które przyjmuję za swoje to:
  1. Zjadanie posiłku w takiej wielkości, jaka zmieści się moich dwóch złożonych dłoniach. To wielkość odpowiadająca w przybliżeniu pojemności mojego żołądka.
  2. Optymalna dla mnie ilość posiłków, to 4 - 5 w ciągu dnia. Podobno im częściej jemy, tym częściej dochodzimy do swojej wagi. Posiłki powinny być przyjmowane w miarę regularnie. Dopiero wtedy organizm nie będzie starał się odkładać zapasów w formie tłuszczyku.
  3. Zdrowe proporcje to: ziarna, rośliny strączkowe, zdrowe węglowodany, błonnik i składniki mineralne - 45%, warzywa i owoce - 40%, białko, czyli drób, ryby, owoce morza i jajka - 15%.
  4. Codziennie zjadam tłuszcze, przeważnie w formie oliwy i różnych olejów, używanych do sałatek. Dorosła osoba potrzebuje 4 - 6 łyżek tłuszczu, dzięki nim możemy przyswoić witaminy A, D, E i K.
  5. Nie powinno się łączyć białek z węglowodanami, gdyż każdy ze składników potrzebuje innych soków trawiennych. Jajka i ryby łączymy tylko z warzywami, tak samo chleb, kaszę i potrawy z mąki. Staram się więc tego nie robić, aczkolwiek czasami stare nawyki zwyciężają.
  6. Ograniczam pokarmy mające w składzie białą mąkę (ich ilość w diecie wyraźnie wpływa na wielkość mojego brzuszka) oraz tzw. żywność wysoko przetworzoną i biały cukier. Z kawy nie zrezygnowałam, nie trafiają do mego przekonania informacje o jej "szkodliwości", piję ok. 3 filiżanek średnio-mocnego naparu, a kiedy mam więcej czasu, gotuję kawę z kardamonem w garnuszku - przepis znaleziony TUTAJ.
źródło
Wyżej wymienione (1-6) zasady oraz ich rozwiniecie możecie znaleźć na stronie prowadzonej przez małżeństwo Anię i Wojtka - www.zdrowoodchudzeni.pl, którzy przetestowali je na własnej skórze, a także przystępnie i ciekawie opisali.
Na chwilę obecną nie widzę niczego, co bardziej by do mnie przemawiało w kwestii odżywiania, a jest mi ona ostatnio bardzo bliska, gdyż od wielu miesięcy nie opuszcza mnie wrażenie, że powinnam zrzucić jakieś 5 kg. Staram się "ładnie" jeść, trzy razy w tygodniu daję sobie wycisk jeżdżąc na rowerze, albo uprawiając marszobiegi, a waga ani drgnie. Czyżby to jednak była moja właściwa waga?! A może za mało się jednak staram... (moje zamiłowanie do hedonizmu!). Daję sobie czas do jesieni i ewentualnie rozważę wizytę u dietetyka, niech on to stwierdzi, a wtedy naprawdę sobie odpuszczę.

75 komentarzy:

  1. Oj, to temat rzeka i nie ma cudownej diety. Każdy ma inną sylwetkę, dwie kobiety będą jeść tyle samo a jedna będzie tyła a druga nie - bo każdy jest inny. Ale to dobrze, bo gdyby wszyscy byli chudzi jak by było nudno i monotonnie na ulicach. Oj tam, z uśmiechem podejdźmy, ja potrafię przytyć w święta 2 kg jedząc to samo co inni - kto tak jeszcze potrafi ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że dramatu nie ma potrzeby robić, najważniejsze, żeby nie dopuścić do nadwagi, bo to ani zdrowe, ani estetyczne :)

      Usuń
    2. Witajcie. :)
      Najważniejsze to poznać swój organizm i stosować zdrowe żywienie.
      Trudno jest pozbyć się cukru, ale gdybyśmy wiedzieli jakie składniki są do niego dodawane, zapewne łatwiej byłoby nam z niego zrezygnować.
      Polecam na początek jeść więcej owoców i warzyw, i stopniowo eliminować z pożywienia cukier.
      Chcących zastosować u siebie Post lub Dietę oczyszczającą warzywno-owocową zapraszam do siebie na bloga.
      Pozdrawiam serdecznie
      :)

      Usuń
  2. najlepsza dieta: jeść za głosem ciała (nie głowy) :-) wtedy nic nie zaszkodzi. smacznego i na zdrowie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, mnie ciągle ciągnie do słodkich smaków i to niekoniecznie tych zdrowych. Wiem, co by się stało, gdybym nie włączyła myślenia. Powiem więcej - nawet kiedyś widziałam to w lustrze! Na obecnym etapie muszę używać mózgu ;-)

      Usuń
  3. Ja absolutnie nie potrafię zrezygnować z niektórych potraw, mój orgaznizm po prostu je potrzebuje:) Od jakiegoś czasu wróciłam do codziennych ćwiczeń z mp3 przed lustrem w domu (godzina ćwiczeń + 100 brzuszków). Lepiej się czuje, choć efektów w wadze jeszcze nie widać. Wierzę w siebie i ćwiczę swoją silną wolę:) Zaprzestałam biegać, może kiedy wrócę do pracy to znowu się zmotywuję do wcześniejszego wstawania i biegania. Powodzenia Gaju:) Wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja zamiast czystego biegania robię marszobiegi, małżonek zrobił mi wykład, że do spalania tłuszczu potrzebne jest zmienne tempo wysiłku. Tak wtrąciłam o tych 5 kg, bo wagę niby mam w normie, ale mam wrażenie, że została u mnie zachwiana równowaga: mięśnie - tłuszcz. A dietetyk może zrobić pomiary i ocenić, czy mam rację :) W efekcie, może wcale nie chodzi tu o chudnięcie...

      Usuń
  4. Ja mogę powiedzieć, że dużo ćwiczę, prawie codziennie. Nie muszę chudnąć, a nawet już nie chce, tylko chciałabym ładnie wyrzeźbić swój brzuch. Ale niestety bez zdrowego odżywiania nic z tego, a ja lubię "grzeszyć", ciężko mi się obejść np. bez pizzy, a brak czekolady mój organizm od razu wyczuwa. Może kiedyś, gdy będe na swoim zacznę "lepiej" gotować. Bo teraz to wiadomo jak się wraca do domu, to same smakołyki czekają.
    A Ty może faktycznie powinnaś skorzystać z porad dietetyka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to mi chodzi po głowie. Jeżeli po ciepłym sezonie, w którym zwykle więcej się ruszam, ciągle będzie to samo, to lepiej sprawdzić o co chodzi. Może to właśnie moja waga, tylko np. za dużo mam tłuszczu i stąd takie wrażenie. Na pewno nie zamierzam się głodzić ani umartwiać, też kocham pizzę i czekoladę. W słodyczach od jakiegoś czasu sprawdzam czy mają w składzie tłuszcz utwardzony. Nie zjadam ich taczkami, ale ten składnik jest be ;-)

      Usuń
  5. Ja po raz kolejny zaczęłam dietę nie dietę, tzn. staram się jeść zdrowiej. Jednak moim największym problemem jest gdy wieczorem ja chrupie jabłko a mój R. zasiada na kanapie z chrupiącymi bułeczkami .....JAK ŻYĆ! ? ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli przeszłaś na zdrowe odżywianie ;-) Widziałam Twoje posiłki na blogu - wyglądają bardzo smacznie i zdrowo, na pewno nie kojarzą mi się z umartwieniem. U mnie wieczorem jak najmniej pieczywa. W ubiegłym roku poczytałam sobie o diecie bezglutenowej i stwierdziłam, że nie muszę jej stosować, ale pieczywo mogę jednak ograniczyć i w ogóle zamienić na razowe. Na początku trochę nie smakowało, ale teraz już jest OK i teraz z kolei nie wyobrażam sobie jedzenia białego pieczywa. I powiem ci, że odzyskałam talię!

      Usuń
  6. Ja nigdy się nie odchudzałam ale w diety też nie wierzę.
    A już zwłaszcza jakieś obiecujące cuda.
    Znajomy odchudzał sie na samych marchewkach.Ok , marchew zdrowa ale czy da się na samej marchewce funkcjonować ??? :)
    W zdrowe odżywanie wierzę.
    Tyko, też nie zawsze się stosuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam skłonności do grzeszków, ale chyba takie sporadyczne skoki w bok nie powinny aż tak bardzo zaważyć na naszej sylwetce, czy zdrowiu. Mi by się nie chciało męczyć na diecie, myślę, że samo zdrowe odżywianie wystarczy by osiągnąć i utrzymać prawidłową wagę :-) Tylko musimy się postarać, by stało się ono naszym stylem życia, a nie jednorazowym wyczynem :-)

      Usuń
  7. Fajny dowcip na początku :) A u dietetyka mój ślubny był, nawet fajną dietę dostał i dawała niewielkie, ale stałe efekty. Tyle, że wymiękł w kwestii słodyczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w pracy koleżanka właśnie znajduje się pod opieką dietetyka i efekty SĄ, a dopiero niespełna dwa miesiące stosuje się do jego zaleceń. Co do aktywności fizycznej, to tylko 3 razy w tygodniu idzie na basen. Skarżyła się ostatnio, że to przygotowywanie posiłków pod linijkę jest trochę uciążliwe, ale kiedy pasek zapina się na dwie dziurki ciaśniej to i motywacja jest :-)

      Usuń
  8. Diety to temat rzeka :) Ja chudłam jak codziennie biegałam godzinę, nie jadłam słodyczy, ogólnie moja dieta była koszmarna czasami, ale 1 kg tygodniowo w dół leciało. Teraz po tygodniu oczyszczającej diety zleciało mi 1,5 kg, ale to pewnie przejściowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ty przynajmniej dałaś radę :) Zresztą dieta oczyszczająca miała nas głównie oczyścić i ciągle trochę mi żal, że u mnie nie wyszło... :-/ A małżonek już od kilku lat goni mnie na profilaktyczne zbadanie cukru.

      Usuń
  9. Post dla mnie :) :)
    Wiesz już, że mam prawdziwego świra na punkcie odchudzania, diet,i równie wielkiego świra ma mój słomiany zapał. Gdyby tak dobrze się przyjrzec to ja całe życie jestem na diecie:/ Ciągle sobie czegoś odmawiam, i jakoś rezultatów tych wyrzeczeń nie widac. Miałam w swoim życiu mnóstwo okresów kiedy moja waga skakała. Byłam bardzo szczupła, a za chwilę przy kości. Mam idealne warunki do podnoszenia wagi swojego ciała, ale zrzucam to po części na karb obciążenia genetycznego. I pewnie zabrzmi to śmiesznie, ale najchudsza byłam po ciąży :) W ciąży przytyłam prawie 17kg!!!!!! W tydzień po porodzie wróciłam do wagi sprzed ciąży, i potem sukcesywnie gubiłam kolejne kilogramy. Kiedy po roku przestałam karmic, kilogramy zaczęły wracac w zastraszającym tempie. Dziś znowu mam na koncie niechciane i znienawidzone +6kg! Niby nie ma tragedii, ale nie UMIEM się tego pozbyc, nie czuję się dobrze w swoim ciele. Ostatnio wręcz idealnie stosuję wskazówki, które opisałaś. Łykam drwa razy dziennie morwę białą, i cwiczę.
    Co z tego będzie, nie wiem...ale chciałabym aby coś się zmieniło.
    Bardzo podoba mi się Twój post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji. Kiedy obliczam swoją prawidłową wagę to niby jest OK, ale gołym okiem widać już coś innego ;) Wiem jak to zabrzmiało - jak histeria hehe...

      Usuń
  10. Masz 100% racji, na tych dietach trudno wytrzymać ;P hehe ;) lepiej po prostu zmienić nawyki żywieniowe. Katowanie się dietami daje marne skutki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zdrowe odżywianie tak naprawdę ani więcej nie kosztuje, ani gorzej nie smakuje, tak więc łatwo się przyzwyczaić :-)

      Usuń
  11. Znowu się z Tobą zgodzę :) dodałabym jeszcze ruch. Myślę nie tylko o fitnessie, ale spacery, rower, zabawa na świeżym powietrzu.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się ;) Kiedyś słyszałam powiedzenie, że zdrowo jest spocić się raz dziennie, ale nie codziennie mam na to siłę - bo czas to często kwestia odpowiedniej organizacji.

      Usuń
  12. Ja schudłam na diecie 1500 kcal, stosowałam ją pół roku i zeszło mi 8 kg. Niestety potem zaprzestałam diety i waga poszła w górę, wszystko odrobiłam :( Chyba nie umiem być bez przerwy na diecie, to jednak wymaga ogromnej samokontroli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, to całe jojo to po prostu nic innego jak odbicie się organizmu po okresie głodzenia :) Nie znoszę diet! Po co to komu, lepiej przyjrzeć się, co robimy nie tak, bo w dzisiejszych czasach nie trudno mieć coś na sumieniu.

      Usuń
  13. zdrowe odżywianie to moja dieta:) niestety słodycze są wyjątkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię słodkie i ciągnie mnie do tego zawsze i wszędzie. W ogóle lubię smak słodki i "smak" ostry :) Inne tak sobie.

      Usuń
    2. a ja do tego dokładam smak ogórków kiszonych:)chyba kwaśny

      Usuń
    3. Same ogórki mogą być, ale w potrawach już nie przepadam za kwaśnym.

      Usuń
  14. Bardzo fajny i przydatny wpis :)

    http://skalinowskaphotography.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny wpis. Ale zgadzam się, temat rzeka. Moja największa "dieta" zaczęła się w momencie założenia aparatu ortodontycznego. Przez ok. 4 tygodnie schudłem 8kg. Ból był trudny do zniesienia, a jeść dało się mało co. Co do prawdziwych diet to warto sobie czasami pofolgować i zastosować jakąś dietę, ale rozsądną,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kiedyś kłopoty z dziąsłem i pamiętam, że w takiej sytuacji to nawet jeść się odechciewa. A o dietach z gazet naczytałam się samych złych opinii, chyba jednak najlepszym wyjściem w razie kłopotów z wagą, jest oddanie się pod opiekę dietetyka.

      Usuń
  16. Powinnam się zdrowiej odżywiać zdecydowanie ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno być świętym na tej pięknej ziemi, obfitującej w dobra wszelakie ;)

      Usuń
  17. O dietach pisałam jakiś czas temu u siebie. Najlepiej diety zamienić na styl życia, myślenia i odżywiania. Wówczas chyba łatwiej i przyjemniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz w 100% racji. Chociaż odnoszę wrażenie, że są takie typy charakterologiczne, którzy właśnie wiecznie muszą realizować jakieś "wyzwania". U mnie odwrotnie - wolę nie czuć przymusu :)

      Usuń
  18. Ja też nie lubię sobie niczego odmawiać, dlatego żadnej diety nie stosuję i nie ćwiczę do upadłego dla płaskiego brzucha. Uznałam w zasadzie, że jeśli schudnę naturalnie dzięki większej dawce ruchu w miesiącach letnich to super. Jeśli nie to trudno płaski brzuch nie da mi szczęścia, a rozmiar 38 to nie otyłość więc nie będę popadła w paranoje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOKŁADNIE TAK MYŚLĘ :-) Nawet nie ważę się zbyt często - mieszczę się w ubrania więc jest OK. Kilogramy to woda, bardziej rozbudowane mięśnie. Mogłabym ważyć mniej, ale nie ma w tym temacie dramatu. Do dietetyczki jeśli pójdę to z ciekawości, bo jestem ciekawa co powie profesjonalistka. Zachęciła mnie koleżanka, która osiągnęła naprawdę dobry efekt pod opieką dietetyczki.

      Usuń
  19. Osobiście nigdy nie podjęłam się tak ekstremalnej diety. Lubię jęść zdrowo i regularnie - wówczas po prostu dobrze się czuję. W przeszłości odmawiałam sobie wielu rzeczy, przede wszytskim słodyczy, teraz jestem jednak zwolenniczką teorii "wszystko, ale z umiarem". Dzięki temu nie występuje już i mnie efekt jojo ;)
    Jednak w dzisiejszych czasach trudno zachować zdrowe podejście do odżywiania i postrzegania swojego ciała. Dobrze więc, że czasem ktoś się w tej kwestii wypowie w racjonalny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, żeby przypomnieć to, co przecież jest oczywiste, ale zaginęło gdzieś w natłoku innych informacji, propozycji, myśli :) Mój wpis sama traktuję również jako porządkujący wszystko co na ten temat wiem i uznaję za swoje poglądy.

      Usuń
  20. Ja tam w te żadne diety-cud nie wierze.. OK, rozumiem ograniczenie słodyczy, jedzenie więcej owoców i warzyw i oczywiście wzmożony wysiłek fizyczny, ćwiczenia, a cała reszta, a juz zwłaszcza tabletki odchudzające są dla mnie po prostu śmieszne. Ludzie wierzą w to, ze wezmą kilka tabletek i zaraz schudną z 10 kg ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu w TV natykam się na program, gdzie konkretna osoba mówi nam - nie ma skutecznych i zdrowych tabletek na odchudzanie, ale jednocześnie reklamy takich specyfików wyskakują nam przed oczami, jak grzyby po deszczu.

      Usuń
    2. No tak, wiadomo reklama musi odegrać swoją rolę ;)

      Usuń
  21. podoba mi się Twoje podejście do diet :)
    wiem, że nie powinno się łączyć białka z węglowodanami, jednak nie umiem inaczej ;)
    a przy obiedzie delektuję się herbatą :) jedyną w ciągu całego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się przyzwyczaić do takiego połączenia, chociaż na początku czuje się niedosyt, coś jakby nie do końca zaspokojony głód. Ale też nie mogę powiedzieć, że zawsze tak robię. Wczoraj np. miałam na obiad zrazy wołowe w sosie i jak nic pasowała mi do tego kasza, a dzisiaj mogę z kolei zjeść wzorowo ;) Po prostu pozwalam sobie na "grzeszki", może kiedyś będę tak doskonała, że nawet nie uda mi się przełknąć tradycyjnego obiadu - dzisiaj jem świadomie i to też jest dużo (jak myślę...).

      Usuń
  22. Oj, ja bym nie potrafiła trzymać żadnej diety....:) Na szczęście nie muszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Zresztą i tak po dietach kg wracają, więc po prostu zdrowe odżywianie górą :-)

      Usuń
  23. Ja bym nie mogła mieć diety muszę nadrabiać stracone kg...poza tym zbyt bardzo lubię słodycze i ciasta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię słodki smak i nie myślę rezygnować z tej drobnej przyjemności. Po prostu wśród słodyczy też można wybierać z głową :-)

      Usuń
  24. Odpowiadając na Twoje pytanie dot. mojej sukienki na blogu, to 100 % len. Gniecie się jak diabli ale ja go uwielbiam. Zawsze mówię, że to taki urok tego materiału.
    Wracając do Twojego posta to ja mam jedno doświadczenie z dietą. Jakies trzy lata temu zawzięłam się i byłam na diecie 3 miesiące . Schudłam jakieś 6 kg. Teraz nie mogę pojąć jak dałam radę wytrzymać te wszystkie wyrzeczenia. Od 4 miesięcy ćwiczę ok. 5 razy w tygodniu po 30 minut i staram się jeść zdrowo. Pozbyłam się dużej ilości cellulitu i zgubiłam jakieś 4 cm w pasie. Waga podskoczyła o 1 kilogram. Efekty byłyby pewnie lepsze gdybym piła więcej wody, dłużej ćwiczyła i jeszcze bardziej uważała co jem. Od miesiąca mały zastój w cm. muszę jakoś znaleźć więcej motywacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na przykład trudno zmotywować się do codziennych ćwiczeń, nie jestem zbyt wielką ich miłośniczką i czasami różne drobiazgi potrafią mnie zdemotywować. Wiem, że należy szukać takiego rodzaju ruchu, który do nas pasuje. Odkryłam tyle, że wolę aktywność związaną z przemieszczaniem i tu prędzej wytrzymam. Lubię też ćwiczenia na siłowni, a w domu - tak średnio :-/

      Usuń
  25. Nie lubię tych wszystkich wymyślnych diet. Stawiam na bardziej racjonalne odżywianie. I szczerze? Ważę tyle samo, ale moje ciało wygląda zdecydowanie lepiej. Mimo podobnej wagi ciało mam ujędrnione. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałoby mi się tego pilnować, po co tak uprzykrzać sobie życie. Na pewno też słyszałaś, że lepiej się mierzyć, niż ważyć :-)

      Usuń
  26. Mi to by się przydała dieta na której choć kilogram przytyję...także temat nie dla mnie XD Bo jem za 4 i potrafię jeszcze schudnąć XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zazdroszczę. Tak, diety, to temat typowo kobiecy. Statystyki mówią, że otyłych mężczyzn jest co prawda więcej niż kobiet, ale to właśnie kobiety częściej przechodzą na diety - ze względów estetycznych, mężczyźni robią to dopiero wtedy, kiedy nadwaga zagraża ich zdrowiu :-)

      Usuń
  27. Masz to samo co ja, też nie postrafię sobie odmawiać. Same warzywa dla mnie to katorga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katorga i to tak naprawdę nie potrzebna. Jedyną dietę, którą mogę zaakceptować to dieta na której musi pozostawać osoba chora. Zdrowi muszą po prostu jeść normalnie, ale z głową. Współczesny świat oferuje nam zbyt wiele pułapek żywieniowych i chyba w tym problem :-)

      Usuń
  28. Oj, mi w sam raz na majówkę zafundowała "oczyszczenie" choroba. Grypa żołądkowa. Pech i złośliwość losu :(
    A swoją drogą, na taką oczyszczającą dietę zdecydowałabym się mając trochę wolnego. Organizm mimo wszystko wtedy się osłabia i nie wyobrażam sobie jeszcze się przemęczać pracą, czy uczelnią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego się przeliczyłam, bo jednak nawet nie chodząc do pracy, mam w domu trochę obowiązków, a na takim poście bardzo szybko opadłam z siły. Oczyszczanie ciągle chodzi mi po głowie, ale rozglądam się za czymś łagodniejszym i może wcześniej sprawdzę ten swój poziom cukru.

      Usuń
  29. Ja za jedyną słuszną dietę uważam dietę ze zgodnością grupy krwi. Nie, żebym kiedykolwiek na takiej diecie była - ja po prostu od dziecka nie chciałam jeść tego po czym podobno osoby z moją grupą krwi tyją - i faktycznie nigdy nie przekroczyłam wagi 52 kg. Oczywiście przed ciążą :P

    Na dicie oczyszczającej za to moi rodzice byli, ale nie była ona aż tak restrykcyjna jak Twoja ;p Jakaś delikatniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przez to, że ja wcześniej nie doświadczyłam żadnej diety i dlatego miałam błędne wyobrażenia, chociaż wtedy w komentarzach pojawiały się ostrzeżenia. Czytałam coś o diecie zgodnej z grupą krwi, ale smakowo mi moje potrawy nie podchodziły.

      Usuń
  30. Myślę, że jeżeli będziesz dalej ładnie jadła i regularnie się ruszała to coś się w końcu ruszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję. Zdaję sobie sprawę, że mogę więcej :)

      Usuń
  31. U mnie z dietami nie jest dobrze:)))szczerze mówiąc mam słaby charakter i szybko odpuszczam:))jestem pełna podziwu dla tych którzy diecie się poddają:))Pozdrawiam i powodzenia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żadne diety już się nie piszę! No może jeszcze kiedyś znajdę mniej restrykcyjny sposób na oczyszczenie organizmu. Zamierzam z upływem czasu wprowadzać coraz więcej nawyków z zakresu zdrowego odżywiania i to wszystko :-)

      Usuń
  32. Odpowiedzi
    1. I nie dla mnie, dopóki jestem zdrowa.

      Usuń
  33. A Brian Tracy pisał, że do utrzymania dobrej sylwetki trzeba odstawić trzy białe trucizny - sól, cukier i mąkę. Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, soli używam himalajskiej, zamiast cukru używam stewii, mąkę do domu kupuję orkiszową czy kukurydzianą, ale mnóstwo dookoła produktów, zawierające te trzy "trucizny", więc na pewno nie jest tak, że łatwo jest odstawić. Chyba należałoby przestawić się na produkowanie żywności w 100 procentach samemu, a na coś takiego nie jestem obecnie przygotowana...

      Usuń
  34. Gajo, kilka lat temu odżywiałem się znacznie gorzej, niż dzisiaj (0 owoców i warzyw, same kanapki) i nie miałem problemów z nadwagą, dziś jem znacznie mniej i staram się dbać o to, co jem, a waga idzie w górę. Moim zdaniem, to kwestia aktywności fizycznej i metabolizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że bez ruchu nie ma dobrej sylwetki, szczególnie około 40-stki przekonujemy się, że metabolizm zwalnia i wtedy musimy wiele dotychczasowych działań zweryfikować. Jenakże rola zdrowego odżywiania jest nieoceniona, wierzę w to, że większość dolegliwości nabywamy przez niedbałe odżywianie, w tym żywienie się żywnością wysokoprzetworzoną.

      Usuń
  35. Racja, też nie wierzę w diety. Nawet sama wymyśliłam dietę-cud. Mój organizm także rządzi się swoimi prawami, jak zacznę czegoś zabraniać to zaczyna się buntować, efekt odwrotny do zamierzonego. Kluczem do zdrowia to nie przesadzać. Jasne mogę zjeść to czy tamto ale z uwagą i ostrożnością. Tyle śmieci wkładają w produkty, że większości nie kupuję. Odzyskałam siłę właśnie dzięki temu, że w codziennej diecie mam dużo warzyw i owoców i piję dużo wody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami, kiedy robię zakupy w pobliskiej Biedronce i pochylam się nad produktami, to zgodnie z zasadami zdrowego żywienia, większości nie warto brać do ręki. Zresztą da sie zauważyć, że producenci np. reklamują parówki z dużą zawartością mięsa i bez chemicznych dodatków, jakby to był jakiś rarytas... Bo to jest rarytas. Dzisiaj zdrowe jedzenie to rarytas, a mnóstwo ludzi ciągle nie widzi różnicy. W domach cola i inne słodzone napoje z plastikowych butelek leją się strumieniami, a szczególnie, że dzieci nie chcą pić nic innego :-/

      Usuń
  36. Jestem tutaj, aby podzielić się moimi doświadczeniami ze światem, w jaki sposób mam z powrotem moją miłość
    i zapisywane moje małżeństwo ... Byłem żonaty przez 6 lat z 2 dobrych uroczych dzieci
    i żył szczęśliwie, aż wszystko zaczęło się brzydkie i mieliśmy walki
    i argumentów prawie za każdym razem ... było jeszcze gorzej w punkcie, że złożył wniosek o
    Rozwód ... Starałem się, aby go zmienić zdanie i zostań ze mną bo ja
    Kochałam go całym sercem i nie chce go stracić, ale wszystko
    Po prostu nie wyszło ... wyprowadził się z domu i poszedł do przodu, aby nadal
    złożyć wniosek o rozwód ... błagałem i próbowałem wszystkiego, ale nadal nic nie działało.
    Przełom nastąpił, gdy ktoś wprowadził mnie to wspaniałe, wielkie
    przeliterować rycynowy DR.ODUDUWA który ostatecznie pomógł mi nigdy nie było
    fanem tego typu rzeczy, ale po prostu postanowił spróbować niechętnie bo byłem
    zdesperowana i lewo nie ma wyboru ... Zrobił szczególnej pracy i rzucić miłość
    pisze na nim. W ciągu 7 dni, zadzwonił do mnie i był przepraszam za wszystko
    emocjonalny uraz miał kosztować mnie, przeniósł się z powrotem do domu, a my w dalszym ciągu
    żyć szczęśliwie, dzieci są zadowoleni zbyt i oczekujemy naszego trzeciego dziecka ... Ja
    Wprowadziliśmy go do wielu par z problemami całego świata i
    mieli dobre wieści ... Po prostu pomyślałem, że powinienem podzielić się moją sprawę doświadczenie,
    przekonani, ktoś tam musi to pomóc ...
    DR.ODUDUWA także lekarstwo na poniższym choroby ....
    1. HIV / AIDS,
    2. Wirus opryszczki,
    3. nowotwory,
    4. lukemian,
    5. ospy,
    6. guza e.t.c
    Powiadom go teraz dla własnego pomocy droduduwaspellhome@gmail.com~~pobj lub zadzwoń swój numer telefonu +2347051839672

    OdpowiedzUsuń