środa, 5 marca 2014

Ochota na małą drzemkę

Dzisiaj napiszę kilka słów na pochwałę drzemki. Domyślam się, że wiele osób powie "to nie dla mnie, nie mam na to czasu". Problem w tym, że obecnie brak czasu to powszechnie występująca "choroba naszego umysłu". Może i przesadziłam z tym określeniem, ale wystarczy przejrzeć komentarze pod postami o książkach. Albo porozmawiać z kimkolwiek. Wszyscy mają za mało czasu.

Wszyscy, czyli i ja nieraz wpadam w pewien rodzaj obłędu, wtedy zdarza mi się myśleć, że nie dam rady oddawać się błogiemu nieróbstwu po powrocie z pracy, bo moja lista zadań jest długa niczym stary boa dusiciel. Ale kiedy udaje mi się zapanować nad swoim udręczonym mózgiem i mimo wszystko zamykam się SAMA w sypialni z budzikiem ustawionym na 20 minut, to po ich upływie budzę się niczym młody bóg - wypoczęta, odświeżona, pełna energii. Mam to szczęście, że w dzień potrafię usnąć na zawołanie.

Serio, jestem przekonana, że nasze siły i energia życiowa nie ulecą tak szybko, jeśli w ciągu dnia pozwolimy sobie na krótki sen, dlatego gdy tylko nadarzy się okazja - korzystajmy z niej bez wyrzutów sumienia!

Spanie w ciągu dnia nie dla każdego wydaje się łatwe, jest to raczej sztuka, którą trzeba opanować.
  • Najlepszą porą na drzemkę jest wczesne popołudnie, kiedy zgodnie z zegarem biologicznym nasza wydolność znacznie spada. I to są właśnie pierwsze schody, nie każdy dysponuje wolnym czasem o tej porze. Jeśli ja decyduję się na drzemkę, zazwyczaj robię to zaraz po powrocie z pracy, między godziną 16-stą a 17-stą (wiem, trochę późno, ale w moim przypadku lepiej późno, niż wcale). Przebieram się (latem chętnie biorę szybki prysznic, żeby się odświeżyć) i zmykam pod kocyk. Z reguły łatwo udaje mi się zasnąć, zwłaszcza, że zwykle w nocy śpię krócej niż bym sobie życzyła.
  • Drzemka powinna trwać od 10 do 30 minut, po przekroczeniu tego limitu możemy przez kwadrans być trochę zaspani.
  • Pamiętajmy o podstawowej zasadzie: śpiąc po południu dajmy sobie trochę czasu na obudzenie - ja daję sobie 10 minut. Budzik ustawiam na 20-minutową drzemkę, a kiedy zadzwoni, przez kolejne 10 minut leżę z otwartymi oczami, starając się wrócić do rzeczywistości.
Regularne oddawanie się drzemce spowoduje, że nasz organizm łatwo się do niej przyzwyczai. Korzystam z tej formy relaksu, kiedy tylko mogę, tzn. kiedy uda mi się wrócić do domu o rozsądnej porze, w przeciwnym wypadku drzemka wydaje mi się bez sensu. Często korzystam z niej w weekendy, ale paradoksalnie, w wolne dni trudniej mi znaleźć na nią czas, a może po prostu nie jestem aż tak zmęczona, bo wtedy zwykle śpię dłużej niż do 6-stej rano.


W krajach południowych sjesta jest świętą porą, u nas podobno większość ludzi uważa drzemkę za oznakę słabości, choroby czy podeszłego wieku. Na szczęście już od dawna nie przejmuję się tego typu opiniami, sama wiem co dla mnie dobre. Do mnie przemawia bardziej opinia legendarnego premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchila: "Między obiadem a kolacją trzeba spać. Tylko proszę nie myśleć, że wtedy zdołacie wykonać mniej pracy. To jakaś głupia opinia osób bez wyobraźni. Uda się Wam zdziałać więcej, tak że nawet wykonacie zadania z dwóch dni w jeden dzień, no może przesadziłem, przynajmniej półtora dnia w jeden. Jestem o tym przekonany."

Na zakończenie ciekawostka. Włoski geniusz renesansu, Leonardo da Vinci wypoczywał w sposób, jaki obecnie nazywamy snem polifazowym (cykl uberman). Polega on na całkowitej rezygnacji z długiego snu i ucinaniu sobie co 4 godziny krótkich, maksymalnie półgodzinnych drzemek. Choć daje to zaledwie 3 godziny snu na dobę, człowiek stosujący taki cykl jest - jak wynika z doświadczeń, które przeprowadził Steve Pavlina - wypoczęty i zregenerowany. W praktyce oznacza to, że w ciągu doby zyskujemy nawet 5 dodatkowych godzin. Stąd częściowo brała się niezwykła efektywność Leonarda.

Miłych snów!

81 komentarzy:

  1. Oj w moim wydaniu takie drzemki są niebezpieczne:)
    Ustawiam budzik na 25min. po czym robię "drzemka", "drzemka", i z 25min. robi się godzina, a czasem więcej...:P
    Ostatnio chodzę taka nieprzytomna,bo zarywam nocki...dlatego moje dzisiejsze drzemki były aż trzy:) Wszystkie krótkie,ale były:)

    Miłego popołudnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, kiedy grzecznie śpię minimum 8 godzin, to w dzień nie pomyślę nawet o drzemce, jednak często śpię krócej, co sprawia, że następnego dnia chodzę na zwolnionych obrotach, stąd drzemka dla mnie w tym wypadku wydaje się idealna.

      Usuń
  2. To prawda! kiedy mam pierwszą zmianę, wracam o 14 tej to czasami jest tak, że nie ma siły- robie szybko obiad po czym gdy go zjem , odkładam talerz i potrafię zasnąć na siedząco wcale się nie opierając się o oparcie tapczanu. Nie wiem jak to się dzieje ale potrafię obudzić się po kwadransie jak nowo narodzona! Ale gdy byłam we Włoszech to fakt , że po południu ani jednego otwartego sklepu nie znalazłam, wszyscy mieli sjestę a później życie toczyło sie do późnych godzin nocnych. Więc coś w tych drzemkach jest! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie szkodzą :) Chociaż trudno jest mi kłaść się na siłę. W dni, kiedy czuję się znużona to wychodzi automatycznie. Może powinnam robić to na co dzień...

      Usuń
  3. drzemka jedynie rano jak wstaje 5 min po budziku :) w dzień nie potrafię zasnąć, jedynie jak jestem chora i łamie mnie gorączka. Taka oznaka choroby i temperatury ok 40 jak śpię w dzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak bywa, każdy organizm ma swoje potrzeby i wie co dla niego dobre :)

      Usuń
  4. U mnie drzemki to 20-30 min. Po nich jestem ''nowo-nardzona'':) Działaja na mnie bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja! Wiadomo, jeśli się zależę to efekt będzie odwrotny, ale po pół godzinie odpoczynku, czuję przypływ nowych sił.

      Usuń
  5. Kiedyś zrobiłam sobie drzemkę,a potem cały chodziłam zapana... to nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, życie ma być przyjemne :)

      Usuń
  6. Ja gdy w ciagu dnia zrobię sobie taką "drzemkę" to śpię 3h najmniej ;_;

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam:) Od wielu lat śpię w nocy od 2 do 6, czasem kładę się o 3, ale za to w dzień łapię do południa godzinę snu, choć nie zawsze, i po południu, około 18, 40 minut.
    Funkcjonuję tak 5,6 tygodni, później śpię niemal bez przerwy 2 dni. I od nowa. Mam dzięki temu rzeczywiście o wiele więcej czasu i zawsze jestem wypoczęta.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale system! Ja chyba nie dałabym rady podnieść się o 6-stej po trzech godzinach snu, a już na pewno nie po raz kolejny. Na tym przykładzie widać, że dla każdego dobre może być co innego.

      Usuń
  8. kiedys probowalam przestawic sie na tryb drzemki ale sie to u mnie nie sprawdzilo
    bo wstawalam jeszcze bardziej zmeczona i rozleniwiona a wieczorem skolei nie moglam zasnac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wprost przeciwnie, nigdy niem problemów ani z rozbudzeniem, ani z ponownym zaśnięciem. W ogóle jeśli chodzi o sen to jestem złote dziecko :)

      Usuń
  9. Jeszcze parę lat temu popołudniowa drzemka to był u mnie standard ... gorzej jak po takiej drzemce budziłam się o pierwszej w nocy, a i tak potrafiło być. Nie mniej jednak ja również jestem zdania że mała drzemka jeszcze nikomu nie zaszkodziła a 20-30 minutowe "ucięcie komara" może dać nam niezłego power'a :) Bardzo żałuję że w PL nie ma takiego czegoś jak sjesta ... oj bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też... Chociaż przez to pewnie pracowalibyśmy dłużej, żeby tę przyjemność odpracować :)

      Usuń
  10. Podziwiam ja po drzemce budze sie nieprzytomna i juz cała resztę dnia mam z głowy. Także to zdecydowanie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że wiele osób ma problemy z obudzeniem, ja tego na szczęście u siebie nie zauważyłam :)

      Usuń
  11. Ja jakoś nie potrafię zasnąć w ciągu dnia (no chyba, że jestem chora, albo baaardzo zmęczona). Kiedyś kolega powiedział mi, że jak prześpi się chociaż 10 min w dzień, to lepiej mu się potem funkcjonuje. Jakoś trudno było mi w to uwierzyć, ale teraz widzę po tym, co napisałaś, że coś w tym musi być:) W kilkanaście minut można się zregenerować ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to naprawdę jest regenerujące, ale ja również muszę czuć się zmęczona, żeby w ogóle pomyśleć o drzemce. Cóż, w moim przypadku siedzenie do późna, a potem pobudka o 6-stej i cały dzień w robocie widać swoje robią...

      Usuń
  12. Czas na obudzenie jest ważny nie tylko w przypadku drzemki, ale także przy zwykłym porannym wstawaniu. Ja daję sobie na rozbudzenie ok 15 minut w łóżeczku, a później 10 kolejnych na delikatną gimnastykę rozciągającą.

    Obecnie nie potrzebuję spać w dzień, bo dzięki mojej obecnej pracy mogę spać tyle ile potrzebuję. Nawet wcześniej, gdy musiałam zrywać się skoro świt nie potrafiłam zasnąć w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To atut pracy, jeśli współgra z naszymi potrzebami. Ja mam przed sobą jeszcze kilka lat wstawania o 6-stej, chociaż szczerze tego nie cierpię i pewnie nigdy się nie przyzwyczaję. Dobrze, że mogę się przynajmniej podratować drzemką :)

      Usuń
  13. nie drzemię w dzień. nadrabiam nocą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro poniedziałek - dlatego wieczorem muszę wskoczyć punktualnie o 22-giej do łóżka, to może jutro nie będę musiała uciekać się do drzemki :)

      Usuń
  14. Ja próbowałam, ale w moim przypadku taka drzemka, gdy wrócę koło godziny 18-19, powoduje, że po przebudzeniu jestem bardziej zaspana... :( i najchętniej położyłabym już się zupełnie do rana. Chyba już wtedy wolę się przemęczyć, zrobić co jest do zrobienia i pójść spać na całego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, o tej porze to już bez sensu...

      Usuń
  15. A ja zawsze myślałem, że drzemka w ciągu dnia to oznaka lenistwa. Moi rodzice zawsze tak mówili..
    Czasami, gdy mam trochę czasu po pracy, zdarza mi się spać w ciągu dnia. Nie muszę nastawiać budzika, bo mówię do samego siebie, że chcę spać maksymalnie godzinę i to zawsze się sprawdza!!
    Dzięki Twojemu wpisowi, wiem, że dobrze robię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Programujesz się jakoś? Nieźle. Nawet jeśli jest to oznaka lenistwa, to co tu kryć - lenistwo nie jest mi obce ;)

      Usuń
    2. Nie wiem jak to mi się udaje, ale już w liceum czy na studiach miałem tak, że nie musiałem w ogóle rano nastawiać budzika, bo budziłem się, o której godzinie potrzebowałem, by zdążyć na zajęcia:)
      Bucika zacząłem dopiero używać, gdy chodzę do pracy, bo za duże ryzyko..

      Usuń
  16. A ja nigdy nie robiłam sobie drzemek wciągu dnia i przyznam szczerze, że nie umiem zasnąć w dzień, kilka razy próbowałam, gdy byłam zmęczona albo chora, ale choćbym nie wiem, jak bardzo chciała zasnąć, nie ma na to szans, może spowodowane jest to tym, że ja nawet w nocy mam problemy ze snem i potrafię nawet 2-3 godziny męczyć się, aż wreszcie zasnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie mogę spać jak na razie w jednym przypadku - pierwsza noc w nowym miejscu. W ubiegłym tygodniu nocowałam w jednym z Krakowskich hoteli - bardzo liczyłam na sen, bo czekał mnie ciężki dzień, a tu klapa, 2 godziny udało mi się pospać.

      Usuń
  17. Mam cały czas noce przerywane bo mała budzi się na jedzenie i raz spróbowałam się zdrzemnąć. Zasnęłam momentalnie ale wstałam strasznie zła że to już koniec, a potem kolejna złość, bo prasować miałam itd. Już teraz się nie kładę bo obraca się to przeciwko mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że kiedy kobieta urodzi dziecko, to nakręcają ją hormony i takie nocki nie osłabiają jej aż tak bardzo, dopiero wieczorem pada jak długa do łóżka i w sekundę usypia - tylko mąż obrażony, że podziała się gdzieś dawna "ognista" kobieta - a przynajmniej ja tak miałam ;)

      Usuń
  18. Dzień bez drzemki to dzień stracony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A człowiek wypoczęty i wyspany starzeje się zdecydowanie wolniej ;)

      Usuń
  19. Ja zazdroszczę wszystkim, którzy potrafią spać w ciągu dnia. Ja muszę być albo chora, albo porządnie zmęczona. Za to małżonek i mama (potrafi zasnąć w autobusie, który jedzie 10 min) nie mają z tym żadnych problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W autobusie czy samochodzie to żaden dla mnie problem - buja jak w kołysce ;)

      Usuń
  20. :) Bardzo Mądry Mężczyzna zawsze pluje sobie w twarz, że kiedy był w przedszkolu, i trzeba było leżakować to nie chciał ;D a teraz.. taka drzemka... marzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... już nie pamiętam kiedy ostatnio się nudziłam i z tego powodu ucięłam sobie drzemkę. Jeśli śpię w dzień to po to, żeby mieć siłę harować od nowa. Przecież to chore jest tak naprawdę!

      Usuń
  21. dziękuję za odwiedziny na moim blogu :).

    jeśli chodzi o drzemki u mnie, niestety odpadają... strasznie męczę się z zasypianiem i zanim ucięłabym sobie tą drzemkę, to minęłyby 2 godziny... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :) U mnie w tym tygodniu też jakoś się nie składa do drzemania ...

      Usuń
  22. Kiedy wstaję rano - tak o 7-8, około godziny 14:00 jestem nieprzytomna i... 10-30 minut to dla mnie za mało. Muszę pospać dłużej. Ale to dlatego, że ja ogólnie jestem sową i źle się czuję, kiedy wstanę tak wcześnie. :D Mimo to lepsze 10 minut niż nic. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, ze ten podział na sowy i skowronki jest prawdziwy. Podobno można wyuczyć się spania o określonych porach, ale co z tego, skoro przy najbliższej nadarzającej się okazji, znów z przyjemnością wrócę do życia sowy. Chociaż ze mnie to może wielka sowa nie jest - od północy do 8 rano lubię spać najbardziej.

      Usuń
  23. Uwielbiam drzemki. Jeśli tylko jestem w domu w odpowiedniej porze muszę się zdrzemnąć. :) Ten sen 30 min co 4h zaciekawiłaś mnie, gdyby tylko studia na to pozwalały spróbowałabym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha:) Też się zastanawiałam, czy kiedy już nie będę musiała chodzić do pracy, to nie spróbuję tego sposobu. Mój M. pewnie uznałby, że oszalałam :)

      Usuń
  24. Od czasu zaawansowanej ciąży do teraz jestem wiecznie niewyspana...wiadomo jak to przy dziecku :). A że karmię nadal piersią, często zdarza mi się przysnąć z synkiem na krótką- ok półgodzinną drzemkę w ciągu dnia. Bez tego byłoby mi ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że kiedy miałam 2 małych dzieci (odstęp między nimi to 1 rok i 4 m-ce) to w dzień trudno było mi znaleźć czas (w dodatku studiowałam zaocznie), ale wieczorem usypiałam z kurami czyli ok. 20-stej.

      Usuń
  25. Ja muszę być wyjątkowo zmęczona i niewyspana, by zasnąć w ciągu dnia, jednak lubię popołudniu poleżeć i odpocząć :)
    Odnośnie snu polifazowego, to jest to ciekawa teoria. Nie słyszałam o niej, jednak czytałam, że nasze podejście do snu (tzn 8 godzin jednym ciągiem) jest nienaturalne. W przeszłości ludzie spali np. od 18.00 do 22.00, po czym budzili się, spędzali czas ze sobą, a po północy udawli się na spoczynek trwający do świtu. Podobnie wygląda to u plemion indiańskich czy afrykańskich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a z kolei o tym ja nie słyszałam. Myślę, że nie ma jednolitej recepty dla każdego człowieka, w której od a do z można określić co jest dobre. Są tacy, którzy śpią po 4 godziny i dobrze się z tym czują, a ja jeszcze w dzień muszę dorabiać normę. Z kolei nie chcę się przyzwyczajać do niespania, bo wierzę, że sen to sprzymierzeniec naszej urody :)

      Usuń
  26. ja to chociażbym chciała to nie potrafię zasnąć w dzień, no chyba że chora jestem albo na prawdę wykończona. Za to mój narzeczony zawsze po pracy sobie ucina drzemki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to chyba bardziej pod to wykończenie podpadam... Drzemka jest godna pochwały, ale kiedy jeszcze nie padam na pysk, to również wolę coś w tym czasie zrobić. Natomiast staram się nie wykańczać, jeśli wracam z pracy wyjątkowo styrana, to wtedy w pierwszej kolejności myślę o sobie :) Mój mąż może nie do końca drzemie, ale popołudnia spędza najchętniej na kanapie ;)

      Usuń
  27. jak się ma telefon odpowiedni to instagrama zawsze jest czas hahah...
    niestety znam to skądś. ja mam mnóstwo kont, ale na niektórych nie byłam od kilku miesięcy...
    moja rodzina już dawno by wyrzuciła, szczególnie narzeczony, ale mocno dłońmi go trzymam ;)



    ja nigdy nie potrafiłam usnąć w dzień. chyba, ze po nieprzespanej całej nocy..
    ale także słyszałam o dobroczynnym skutku drzemki
    tekst garfielda świetny ♥
    ale wypróbuję.. skoro tak dobrze się wtedy czuje to mnoże uda mi się przed wykłądami zrobić drzemkę...
    do 6 rano śpisz? a o której się kładziesz? w sumie to fajnie, bo masz dużo czasu w ciągu dnia
    ale wg. tego schematu fajnie byłoby robić kilka drzemek 6 minutową potem 20 minut potem 40-45, 60 i 90 hahah

    a słyszałąś, że w Japonii można spać w pracy? to oznacza, że dajesz z siebie 100% hahah ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też można, na przykła w punktach medycznych w kombinacie. Są nawet do tego przeznaczone wersalki z pościelą. Nie można niestety przebrać się w piżamę, bo w każdej chwili trzeba być w pogotowiu. :) NIestety taka drzemka nie jest chyba zbyt zdrowa, dla mnie to było stresujące. :)

      Usuń
    2. Nie, nie słyszałam... a podobno to tacy pracoholicy, że po robocie muszą od razu iść na drinka, bo inaczej by zwariowali... Spanie w pracy - czy ja wiem - to na pewno przedłużyłoby mój pobyt na terenie zakładu pracy, a tego nie uważam za fajne ;) Tak z własnej i nieprzymuszonej woli to kładę się po 23-ciej, niestety to mi nie wystarcza :( Zresztą sen to najlepszy kosmetyk i nie powinniśmy go sobie żałować!

      Usuń
  28. Kubuś ostatnio wymyślił sobie zabawę w usypianie mamusi jak młodszy brat popołudniowo drzemie. Zabawa polega na tym, że kładę się z nim na sofie (dość wąskiej sofię...) a on kładzie się obok mnie. Z uwagi na to, że szybko nudzi mu się to "spanie" to zaczyna po mnie skakać i wskakiwać w różne "dziuple", które tworzą się między mną o sofą. Gdy protestuję i chcę wstać, Kuba krzyczy: "śpij mamusiu,psecies jesteś taaaka zmencona, śpij jesce chwilke a ja tu się cichutko pobawię..." Nasze zabawy nie mają wiele wspólnego z drzemką ale nawet ułożenie się na sofie w pozycji leżącej jest chwilowym wypoczynkiem (pomimo skaczącego po mnie malucha). Taka jest właśnie nasza sytuacja, że jak drzemać to tylko w nocy!
    Pozdrawiam :-)

    P.S. Uwielbiam spać i każda noc jest dla mnie zdecydowanie za krótka...

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypominam sobie podobne historie, również wychowywałam dwójkę maluchów razem - odstęp między nimi to rok i cztery miesiące. Pamiętam, że wtedy zupełnie nie czytałam nic normalnego. Jak już miałam chwilę, to musiałam się uczyć do sesji. Tak sobie moje życie "mądrze" zaplanowałam ;)

      Usuń
  29. Witam i pozdrawiam sąsiadkę :)

    Drzemka nie wchodzi w rachubę nie mam po prostu na nią czasu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też tak mam, a przynajmniej tak mi się wydaje ;)

      Usuń
    2. jestem z Bydgoszczy :)

      Usuń
    3. Osowa ,więc sąsiadki :)

      Usuń
    4. Moja córka często nocuje u jakiejś koleżanki w Osowie [i mam nadzieję, że tak jest ;)]

      Usuń
  30. nie czuję potrzeby w ciągu dnia robić sobie drzemki, w przeciwieństwie do mojego męża:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O swoim mężu wolałam nie wspominać, ale skoro mi przypomniałaś... Szczęściarz, nie potrafi sobie znaleźć niczego żadnego konstruktywnego zajęcia w domu, więc co mu pozostaje? ;)

      Usuń
  31. drzemka to dodatkowa okazja do przeżycia czegoś fantastycznego w śnie...:):):

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się nigdy nic fantastycznego nie śni, zawsze jakieś takie poplątanie z pomieszaniem :/

      Usuń
  32. drzemka to coś co widzę codziennie w domu w postaci mojej rodzicielki. Ja nie potrafię spać po południu. Może to i dobrze, wiem ile czasu traci moja mama spiąc sobie mimo czekających obowiązków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może mama po prostu ma już mniej energii niż Ty i dlatego musi częściej odpoczywać? Myślę, ze drzemka to nie zawsze lenistwo - na oparach daleko się nie zajedzie... A robota nie zając - nie ucieknie ;)

      Usuń
  33. Czasem ucinam sobie drzemkę, jednak moja jest zazwyczaj znacznie dłuższa niż 10-15 min... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj by mi się przydała, ale rodzina czasami potrafi być nieznośna. To prawda, ze czas to najcenniejszy prezent :)

      Usuń
  34. Oj tak, drzemki są dobre dla organizmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zacznę praktykować je systematycznie, za często mówię, że nie ma potrzeby :)

      Usuń
  35. Uwielbiam drzemki ;)
    Kiedyś przez bardzo ranne wstawanie i pracę do 13.00 zwykle miałam drzemkę około 15.00.
    No a teraz - w ciąży - mogę spać non stop :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że nie możesz wyspać się teraz na zapas ;)

      Usuń
  36. Też lubię drzemki. Miałam możliwość drzemać także w pracy, było to nawet fajne o ile nie zadzwonił telefon. :D Pracowałam w kombinacie na pogotowiu. Na szczęście na jednej rzadko coś się działo, na drugiej częściej ale do dziś mam problemy z zaśnięciem w nocy. Wtedy ta drzemka nie była prawdziwą drzemką bo cały czas miałam w głowie że może zadzwonić telefon czy ktoś przyjść. W domu za to mam takie momenty że oczy zamykają się od razu i nie kontaktuję ze światem. Usypiam na siedząco. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie pracowałaś w systemie zmianowym, ja od zawsze mam na 7:30 do pracy i coś czuję, że nigdy nie przyzwyczaję się do tego systemu ;) Po prostu lubię siedzieć wieczorami. Drzemki reperują mi zdrowie i samopoczucie :)

      Usuń
  37. kilka razy, gdy miałam ochotę na krótką drzemkę kończyło się to 2 godzinnym spaniem. mam ustawionych kilka budzików, nie wiem jak, ale wyłączam je przez sen lub nie słyszę ;) po takim spaniu jest jeszcze gorzej, bo nie mam później na nic siły i mam ochotę dalej spać... słyszałam o tym, że na niektórych drzemka ma bardzo pozytywny wpływ, na mnie chyba nie działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak naprawdę nie ma jednej recepty dla wszystkich. Tak myślę :)

      Usuń