wtorek, 25 lutego 2014

Zdrowy kręgosłup moralny

Stwierdzenie, że ktoś ma prawidłowy kręgosłup moralny oznacza z reguły prawidłową postawę społeczną danego człowieka. Jest on bardzo istotny i nie chodzi wcale o to, żeby stawiać sobie przesadne wymagania moralne, ale mieć kilka drogowskazów życiowych, wspólnych wszystkim ludziom. Takim zarysem kręgosłupa może być np. Dekalog, a z niego wynikałyby bardziej szczegółowe zasady postępowania.
źródło

Dużo pytań rodzi się w mojej głowie. Czy każdego człowieka da się nakłonić do złamania zasad moralnych, które wyznaje? Czy wszystko ma swoją cenę, a więc tym samym każdego można kupić? A może warto być mieć kręgosłup, tylko trochę bardziej elastyczny, wtedy i wilk syty i owca cała?
A ocena czyjegoś postępowania - może to jest trochę tak, że porównujemy je do zasad, które sami uważamy za godne pochwały?

Udało mi się zaobserwować, że nasze kręgosłupy najczęściej przechodzą próbę w sytuacjach kryzysowych czy takich, w których chodzi o zysk. Weźmy sobie na przykład taką zwyczajną pracę, jak moja. Sfera budżetowa, zarobki przeciętne, zero perspektyw na karierę czy choćby awans. Ot taka sobie praca dla chleba, chyba, że ktoś zobaczy w tym coś więcej. Wydawałaby się, że każdy powinien robić spokojnie swoje, bo i tak wyżej siebie nie podskoczy, a tymczasem co się dzieje? "Szczury" się ścigają, kto szybciej, kto więcej, kto fajniejszy. Byle szef zauważył, dał więcej obowiązków, bo wiadomo - wtedy Cię ceni, a może przy okazji wpadnie trochę więcej premii, będzie jak znalazł. Były nawet akcje zostawania po godzinach, żeby wszyscy widzieli ile ma się w firmie do zrobienia. Ostatnio coraz częściej mowa o redukcji etatów, a to dodatkowa motywacja do starania się za dwóch i tym samym pokazania, że ta obok jest gorsza.  Dlaczego nie może być normalnie?! Przecież wystarczy, żeby każdy robił co do niego należy, nie ma konieczności dodatkowego wdzięczenia się i pokazywania "cuda-wianków na kiju" czy rycia pod innymi.

Strach pomyśleć, co może się dziać w firmach, gdzie ludzie zarabiają poważne pieniądze i mają perspektywy na awans. Nie mówiąc już o tym, że są zawody, w których o etyce lepiej nie wspominać, a do ich wykonywania trzeba mieć odpowiednią konstrukcję psychiczną oraz specyficzny kręgosłup moralny, bo nie wszyscy potrafią potrafią pracować w niezgodzie ze swoim systemem wartości. Specjalista ds reklamy przy produktach niezdrowych, pracownik lombardu, komornik, paparazzi, buzz marketer, pozycjoner czy sprzedawca kiepskiego produktu - w tych zawodach zdecydowanie przydaje się elastyczna moralność.

Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na wyżej postawione pytania - kiedy tak się napatrzę na otaczającą mnie rzeczywistość, to skłaniam się ku stwierdzeniu, że zdecydowana większość ludzi jednak swoją cenę ma, a sztywny kręgosłup moralny w wielu sytuacjach kojarzy się z donkiszoterią. Jednego jestem pewna: kręgosłup moralny to nasz charakter. Czy to oznacza, że nic nie możemy zrobić, bo tacy się urodziliśmy? Niech odpowiedzią będzie moja ulubiona sentencja, już raz cytowana przeze mnie na blogu tutaj:

Uważaj na swoje myśli, stają się słowami.
Uważaj na swoje słowa, stają się czynami.
Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami.
Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.
Uważaj na swój charakter, on staje się twoim losem.
Frank Outlaw

oraz inne pasujące do tematu:

Bądź wierny sobie, a nie będziesz wierny innym. F. Bacon
Charakter człowieka poznaje się dopiero, gdy zostaje on przełożonym. E.M. Remarque
Człowiek hołduje chętniej dobru niźli złu, ale warunki nie sprzyjają mu. Bertold Brecht

Tak, wiem, marudzę, ale trochę niedobrze mi się zrobiło od myślenia o tym, jaką postawę powinnam prezentować w pracy, żeby wybrali właśnie mnie. Zdecydowałam, że mimo wszystko zostanę sobą. Nieważne czy ktoś to doceni, czy też będzie wolał tresowaną małpę. Mam rację, prawda?...


66 komentarzy:

  1. Gaja,of kors, masz rację :-) choć bywa niełatwo :-)
    mam nadzieję, że wszystko dobrze Ci się poukłada :-) czego życzę z całego serca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W marcu wszystko się wyjaśni i dobrze, bo najgorsze jest czekanie i słuchanie plotek :)

      Usuń
    2. Dlatego nigdy nie wrócę na etat. Prowadzę działalność gospodarczą i nie muszę przed nikim zginać kręgosłupa. A jak z działalności będzie ciężko wyżyć to mam w zanadrzu działkę rolniczą na wsi (25 arów) Zacznę uprawiać ziemię, kupię krowę i dalej będę niezależny.

      Usuń
    3. Na etacie nie jest łatwo się odnaleźć każdemu, potrzebna jest umiejętność biegania w stadzie, indywidualista łatwo nie ma... Też mam swoją hacjendę, nic wielkiego, ale zawsze to jakaś furtka awaryjna ;-)

      Usuń
  2. Przeraża mnie to...
    Ale jest dokładnie jak napisałaś.
    Chwilami mam wrażenie, że jak nie jest się świnią i nie bierze się udziału w wyścigu szczurów nie ma się szans na przebicie.
    Nie wspomnę o tym jak traktuje się nowych pracowników, świeżo po studiach, których doświadczenie pozostawia wiele do życzenia.
    Nie wiem jaka odpowiedź w takiej sytuacji byłaby najlepsza.
    Teraz w większości firm jak nie jesteś "chamski i wredny", nie jesteś fajny!
    Brutalne, ale prawdziwe!:/
    Nie można byc za grzecznym, ale też nie głupio mądrym...
    Bycie sobą nie zawsze się opłaca...
    Kiedyś podczas rozmowy kwalifikacyjnej szefowa powiedziała mi tak: "oj to nie jest praca dla pani, pani jest za dobra".
    Ja mimo wszystko jestem za stwierdzeniem, że lepiej być sobą, a nie kreować się na kogoś innego. Albo się to komuś podoba, albo nie.
    Choć stwierdzenie: "jak ma się miękkie serce, trzeba mieć twardy tyłek", jest na miejscu...
    Pozdrawiam wiosennie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna dalej trwa - przy takim słoneczku trudno się smucić :) Ponieważ nie posiadam zdolności aktorskich, od początku były ze mną problemy. Cóż, gdyby człowiek był posiadaczem rodowej fortuny, to nie zawracałby sobie głowy tzw. pracą na etacie, tylko szukał czegoś, co jest zgodne z osobowością. Niestety, fortuny nie mam i muszę z......ć w tych nieraz ciężkich warunkach psychicznych, z nadzieją na przyszłą emeryturę ;)

      Usuń
  3. Gaja skąd ja ten opis pracy znam :) hahahha
    U mnie jest trochę inaczej jeżeli chodzi o miżdżenie się do dyrekcji, ja nie potrafię. Po prostu nawet gdybym chciała, to nie umiem :) Robię swoje i że tak powiem nara.
    Jak jest okazja to rozmawiam, jestem miła ale podlizywać się, donosić na innych nie potrafię. Tracę na tym finansowo, bo u nas są nagrody, przyznawane uznaniowo.
    Nic na to nie poradzę. O korporacjach nie myślę, wiem że kasa lepsza, ale ja depresji nie chciałabym leczyć. Nie jestem typem szczura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - typ szczura - nawet zdarzało mi się narzekać, że nim nie jestem. To specyficzny typ, który doskonale potrafi nawiązywać i podtrzymywać korzystne znajomości, które później przydają się na ścieżce zawodowej i nie ma to nic wspólnego z przyjaźnią czy nawet sympatią. Ciekawa jestem, jak ta druga strona może tak łatwo się na to nabierać, widocznie muszą to być ludzie którzy łakną poklasku jak "kania dżdżu". I tak się towarzystwo kręci wokół kółka wzajemnej adoracji.

      Usuń
  4. Chyba nie ma osoby, która by nie znała podobnego opisu. Uważam, że trzeba mieć przede wszystkim dystans do ludzi i chłodny umysł. Moja babcia zawsze mi mówiła, że do celu trzeba iść nawet po trupach, bo inni na naszym miejscu też by serca nie mieli. I wiesz co, coś w tym jednak jest. Ludzie nie mają ani prostego kręgosłupa ani serca. To czemu my mamy być inni i być przez to poszkodowani?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu ten dystans jest niezbędny - przeważnie staram się wyłączyć i robić swoje, bo jak wspomniałam w tekście, w mojej sytuacji i tak nie ma za dużo do ugrania. Zresztą gdybym teraz zaczęła grać, to chyba byłoby dziwne, bo po tylu latach i tak już mnie znają ;)

      Usuń
  5. Gaja,pewnie, ze masz racje, a mnie serce rosnie, bo wiem, ze jednak sa ludzie na tym swiecie;))
    Sciskam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w to wierzę! A opisywana przeze mnie sytuacja myślę, że jest typowa dla znakomitej większości pracodawców. To swego rodzaju prawidłowość i walczyć z tym czy obrażać się na cały świat nie ma sensu :)

      Usuń
  6. Niestety tak u nas się traktuje pracowników - jak mu się nie podoba, znajdą kolejnego. Jestem przerażona tym, co się dzieje. Od razu na starcie dostałam z kopa w twarz. Znaleźć pracę po studiach bez znajomości jest ciężko. Pewnie z jakimś doświadczeniem jest łatwiej. Większość pracodawców chce wykorzystać podwładnego jak się tylko da... A jak podwładny się daje to już jego sprawa.
    Niestety jestem człowiekiem, który nie daje rady działać wbrew własnej naturze i pewnie przez to nie będzie mi łatwo ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego, czasami zdarza mi się zazdrościć ludziom ludziom "elastycznym". Serio, też chciałabym mieć takie umiejętności. Zaczyna się od pracodawców, którzy przebierają w nas jak w ulęgałkach, a reakcja pracowników jest można powiedzieć "naturalna" - każdy żywy, zdrowy organizm walczy o przetrwanie ;)

      Usuń
  7. Przyznam szczerze, że jestem chyba taka sama jak Ty, bo też nie potrafię piąć się do góry po trupach, przepychać łokciami, podlizywać, brać udział w wyścigu szczurów, to kompletnie nie dla mnie, więc tym bardziej życzę powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dochodzę do wniosku, że to są wrodzone umiejętności i nie da się ich po prostu nauczyć. Dziękuję!

      Usuń
  8. Trochę ta treść kojarzy mi się z moim obecnym wpisem na blogu.. ;)
    Dużo trudnych pytań zadałaś, ale myślę, że to, co napisałaś na końcu jest najważniejsze i tego trzeba się trzymać - czyli być sobą mimo wszystko, robić swoje i działać zgodnie z wyznawanymi zasadami oraz swoimi wartościami ;)
    Powodzenia i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż poleciałam sprawdzić, czy przypadkiem nieświadomie nie popełniłam plagiatu :) Faktycznie, wspólny mianownik można znaleźć, jednak kontekst jest trochę inny. W mojej notce chodzi o pewien szczególny typ pracownika, tobie generalnie o spadek morale w społeczeństwie. Tak być sobą to jedyne co przychodzi mi do głowy i co zresztą potrafię, bo aktorka ze mnie żadna. Szybko wyszłoby szydło z worka :)

      Usuń
  9. Oj ciężko z kręgosłupami moralnymi w dzisiejszych czasach... ;) Na szczeście, można znaleźć jeszcze ludzi na tym świecie.

    Megi (megisplace.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego się trzymajmy - zresztą podobne przyciąga podobne :)

      Usuń
  10. Niestety tak jest wszędzie.... u mnie w pracy między pracownikami też tak jest. Mimo że robię to co kocham coraz częściej myślę żeby się zwolnić - dlaczego ? Bo to co się dzieje u mnie to istna paranoja, nie dość że mam w pracy donosicielki to istne plotkarki z piekła rodem. Nie da się pracować normalnie i cicho robić swoje bo albo ktoś zazdrosny i mi dokucza albo po prostu ma gorszy dzień i chce się wyżyć....z drugiej strony boję się że jak się zwolnię to w innej pracy będzie to samo ten sam typ ludzi te same sytuacje .... ciężko teraz znaleźć uczciwych i ,,normalnych" ludzi w około siebie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To norma i nie chodzi o to, że takie czasy, po prostu tym się chyba charakteryzują załogi, że część ludzi swoim zachowaniem będzie odbiegała od normy, którą my jesteśmy w stanie zaakceptować. To moja druga praca i ciągle jest tak samo. Ludzie z takimi charakterami jak nasze, powinni chyba uprawiać wolne zawody ;)

      Usuń
  11. Życzę Ci wytrwałości, bo wiem z własnego doświadczenia że czasami może być naprawdę ciężko...
    Pozdrawiam cieplutko ;-)

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzec będzie kluczowy, wierzę, że tak czy inaczej będzie dobrze :)

      Usuń
    2. Trzymam kciuki i pozdrawiam! :-)

      Usuń
  12. Pewnie, że zostań sobą. Ja będę miała zawód, który na pewno nie raz wystawi mnie na próbę. O ile oczywiście będę w nim pracować. Jednak, gdy czytam takie posty i słucham ludzi bardziej doświadczonych, którzy opowiadają o swojej pracy to strasznie się boję. Nie chce pracować jak zwykły człowiek! Każdy na to narzeka. Moim największym marzeniem jest praca na swoim, lub praca zdalna, gdzie nie widujesz się z innymi pracownikami. Oby mi się udało, bo nie wytrzymam takiego wyścigu to zupełnie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Rosa Rosaline, praca na swoim to jest to! Niewykluczone, że to będzie w przyszłości również moim udziałem. Nie wszyscy są do wyścigu stworzeni - ci niedopasowani oczywiście cierpią, bo to zupełnie nie ich żywioł. Odnoszę również wrażenie, że "szczury" bardziej pasują pracodawcy, gdyż łatwiej nimi manipulować.

      Usuń
  13. Lubię Twój sposób pisania. Tak lekko Twoje posty się czyta. :)
    A te cytaty są takie prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, wyrabiam się pisząc urzędowe pisma ;) Dziękuję, to miłe!

      Usuń
  14. Tata mi kiedyś powiedział : "Jesteś za uczciwa dziecko, będziesz mieć ciężko w życiu". Coś w tym jest, nie umiem się rozpychać łokciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też czarną magią pozostaje wchodzenie w układy i układziki, interesowne "przyjaźnie". Po prostu nie czuję bluesa.

      Usuń
  15. zdecydowanie, masz rację! Najważniejsze to być sobą, no ale teżczasem umieć się nagiąć, nie przegiąć;)

    no to życzę powodzenie!
    pozdrawiam serdecznie
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciągu miesiąca wszystko się wyjaśni. Dobrze napisane - trzeba umieć się nagiąć, ale nie przegiąć!

      Usuń
  16. masz rację :)
    próbuję sobie przypomnieć... chyba nie miałam okazji (na szczęście) obserwować wyścigu szczurów, ani brać w nim udziału :)
    "Charakter człowieka poznaje się dopiero, gdy zostaje on przełożonym." z tą myślą zgodzę się całkowicie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, zawsze to lepiej dla Ciebie :) Na co dzień też staram się nie robić z tego dramatu, moje gorzkie żale świata nie zmienią, a tylko samej sobie mogę napsuć krwi. Decydując się na taka pracę - jednocześnie liczymy się z podobną sytuacją ;)

      Usuń
  17. Zdrowy kręgosłup moralny w moim zakładzie nie istnieje. To jakaś abstrakcja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy w jakimkolwiek istnieje? Chyba, że to mała firma o "rodzinnym" charakterze (ale i w takiej może znaleźć się ktoś, o predyspozycjach do rycia).

      Usuń
  18. wydaje mi się, że mój kręgosłup moralny jest nieco nadwyrężony..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie często bywa brutalne i stoję na stanowisku, że należy w miarę możliwości dbać o swoje interesy - tak jak potrafimy. Najważniejsza sprawa - nie krzywdzić! Myślę, że zdrowy, to nie całkowicie sztywny, wtedy możemy skrzywdzić samych siebie. Nie wiem jak to ująć, chodzi mi o coś takiego jak zaradność życiowa, jednak nie mająca nic wspólnego z lizaniem tyłka prezesowi. Odkrycie swojego złotego środka :)

      Usuń
  19. "Sfera budżetowa, zarobki przeciętne, zero perspektyw na karierę czy choćby awans" - przez chwilę miałam wrażenie że piszesz o mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak mam przez całą dotychczasową ścieżkę zawodową. Plusem jest fakt, że budżetówka to praca ciągle w miarę stabilna, mimo drobnych zawirowań.

      Usuń
  20. W dizsijeszych czasach chyba każdy ten kręgosłup ma nieco skrzywiony :( Ale faktem jest, że trzeba być wiernym sobie, bo czasem wyrzuty sumienia mogą nas zjeśc od środka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasy rycerstwa dawno już minęły ;) Też jestem bezwzględnie za życiem, działaniem, mówieniem zgodnie z własnymi zasadami.

      Usuń
  21. Tylko co znaczy "prawidłowy"? Może od tego warto zacząć?
    ***
    To jedno z moich mott:
    Uważaj na swoje myśli, stają się słowami.
    Uważaj na swoje słowa, stają się czynami.
    Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami.
    Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.
    Uważaj na swój charakter, on staje się twoim losem.
    Frank Outlaw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... od tego zaczęłam:) W tym temacie możemy sobie pofilozofować, gdyż pewnie dla każdego z nas to pojęcie oznacza co innego. Może rzeczywiście jest tak, że porównujemy go do zasad, "które sami uważamy za godne pochwały". Wiem też, że sama moralność nie jedno ma imię i zależy od różnych uwarunkowań danego społeczeństwa, czasu w jakim żyje. Gdybym miała odpowiedzieć, to ciągle tak jak w pierwszym akapicie: mieć kilka drogowskazów życiowych, wspólnych wszystkim ludziom typu słynny Dekalog - bardzo uniwersalne prawa. Reszta to już osnowa.

      Usuń
  22. Gaju, przeszłam w swoich firmach niejedno, wiem o czym piszesz, przynajmniej domyślam się. Trzymaj się i bądź sobą. Mnie uratowała od takich wyścigów renta, choć wolałabym być zdrowa i zasuwać do pracy, choćbym miała znów dojeżdżać jednak czasy kiedy koleżanka za koleżanką stawała murem, gdzie to się podziało? Teraz częściej podłożą świnię niż pomogą. Jak człowiek choruje, wszystkie udają wielkie koleżanki, dlaczego nie dały odczuć tego wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były takie czasy, że koleżanka za koleżanką murem stawała? Ech, nie dane mi było doświadczyć. To moja druga praca i dwa razy przeszłam piekło adaptując się w nowym zakładzie. Podstawianie nogi, czy choćby nie pomaganie nowicjuszowi to podstawowa zasada działania. Później przyzwyczajamy się i jest lepiej, ale czy faktycznie coś zmienia, czy tylko przyzwyczajenie działa?...

      Usuń
  23. Witam:)
    Nie ma środowisk wolnych od plotek, zawiści, podkładania sobie przysłowiowej świni. To smutne, ale tak jest wszędzie, choć wszyscy chcieliby, żeby było inaczej. Taki paradoks:) Najważniejsze, to być sobą, choć taka postawa nie przynosi popularności. Ale z biegiem czasu daje szacunek tych mądrych, a głupimi nie ma co się przejmować. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne i treściwe ujęcie :) Też twierdzę, że nie ma co szukać pracy idealnej pod tym względem - to już lepiej założyć własną działalność czy uprawiać wolny zawód!

      Usuń
  24. Zgodzę się z Tobą, że charakter człowieka poznaje się wtedy, gdy jest sytuacja kryzysowa. Kiedy jest jakaś choroba, wypadek, nieszczęście, to wtedy wychodzi prawdziwe oblicze człowieka.
    W naszych miejscach pracy, mamy pełno chamów, lizusów, szczurów itd. Takich, którzy z uśmiechem na ustach, życzyliby nam wszystkiego najgorszego.
    Na szczęście są pozytywne wyjątki Mam znajomego, który sam zrezygnował z pracy w banku, bo nie chciał wciskać na siłę ludziom kredytów. Znam też kierowniczkę, która mogła zostać dyrektorką i zarabiać 2 razy więcej, a dobrowolnie została na swoim stanowisku, bo wiedziała, że dyrektorzy robią przekręty finansowe i nie chciała brać w tym udziału.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zastanawiam się, co ci wszyscy lizusi, szczury i chamy o nas myślą - pewnie nie mają o nas zbyt dużego mniemania i uważają nas za pyszałków albo naiwnych głupków ;)

      Usuń
    2. Pewnie myślą, że jesteśmy frajerami i głupkami, ale ja wolę mniej zarabiać i móc patrzeć na siebie w lustrze, ze świadomością, że nie jestem oszustem i lizusem.
      Pocieszające jest to, że zdarzają się nawet politycy, którzy są w miarę uczciwi i rzetelni, chociaż takich ludzi jest strasznie mało..

      Usuń
  25. Masz rację, w tych czasach każdego da się kupić za mniejszą lub większą cenę... Niestety zamiast zwracać uwagę na wartości moralne większość ludzi goni za pieniądzem i chce je mnożyć, mnożyć i mnożyć... Zasady są - po trupach do celu. Niewiele znajdziemy ludzi wyznających Dekalog...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniędzy nigdy dosyć - mamy więcej pieniędzy, od razu pozwalamy sobie na większe wydatki i tak wkoło macieju. Tak, w pracy można się napatrzyć na rożne ciekawe zachowania.

      Usuń
  26. Musimy to nasze życie przeżyć tak jak nam sumienie nakazuje. Bez krzywdzenia innych przede wszystkim . I tego staram się trzymać.
    Ale prawda jest taka, że w środowisku w którym sie pracuje, czasami nieświadomie nawet zaczynamy pędzić do przodu za resztą koleżanek i kolegów. Zmieniamy się powolutku i dobrze jest gdy na czas otrząśniemy się z tego. Zdrowa rywalizacja jest ok ale już kopanie pod innymi bardzo złe, wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba w ogóle nie lubię rywalizacji, stąd to wyjątkowe obrzydzenie całą sytuacją :)

      Usuń
  27. ostatnio u nas wpadli na pomysł "statystyk" jednak hurtem odpowiedzieliśmy, że w naszym zawodzie - księgowych - jest to nie możliwe, przy jednej sprawie spędzi się 5 minut a przy innej 5 dni nie ruszając myszką komputera. Na razie są to początki ale sami nie wiemy co robić.
    Obecnie jak jest mus i coś na czas to owszem zostaje dłużej, ale nie jest to codziennie. Statystyki - owszem lubię być w czołówce ale nie zawsze jest ona zależna ode mnie. Dzięki bogu w naszym wydziale nie ma typowego wyścigu, jak ktoś nie wyrabia się to mu się pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  28. no i jakże mogłabym tu nie zostać , jak tu u Ciebie wszystko to co lubię i co jest w moim życiu...zdrowe jedzenie, poszukiwanie zdrowia, pozytywne myślenie itp. Trochę u mnie się to ostatnio podłamało ale..jestem tylko człowiekiem i bez łez się nie obędzie. Ale zawsze jednak prę do przodu....
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za mile słowa! U mnie też raz z wiatrem, raz pod wiatr, ale jak to mówią: co nas nie zabije, to nas wzmocni ;)

      Usuń
  29. Bądź sobą, nie będziesz miała nigdy do siebie pretensji...
    Sentencje bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej nie potrafię, "jestem jaka jestem" niczym Wiśniewski M. ;)

      Usuń
  30. Najważniejsze jest bycie sobą, ale paradoksalnie, czasami to jest najtrudniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego czasami kusi mnie, żeby poudawać, ale to też bywa trudne na dłuższą metę ;)

      Usuń