sobota, 1 lutego 2014

Nieustanna chęć ulepszania

Nieustannie przyglądam się swojemu życiu i snuję plany, co by tu jeszcze ulepszyć, czego nowego spróbować. Jednak należę do osób, które mają sto pomysłów na minutę, a doba ma tylko 24 godziny, stąd sprawa często kończy się na chceniu.


źródło
Tak bywa, jeśli chce się złapać zbyt wiele srok za ogon. Na szczęście poznawszy swoje słabe punkty, mogę wiele zrobić dla lepszego wywiązywania się z podjętych zamiarów. Samo planowanie nie jest złe, bo przede wszystkim daje szanse na zmianę czy urozmaicenie swego życia. Z prawdziwą przyjemnością planuję na: swoje kolejne urodziny, Nowy Rok, a nadejście wiosny wręcz mnie uskrzydla. Ale żeby z tej mąki był chleb, muszę zastosować kilka chwytów, na które sama się nabiorę.

Zatem, ważne jest żeby:

1. Znaleźć motywację do wprowadzenia zmian. Planując aktywność fizyczną wybiegnijmy myślą w przyszłość i wyobraźmy sobie pozytywne skutki ćwiczeń, albo negatywne powstrzymywania się od nich. Obrazy muszą być sugestywne i działające na emocje - wtedy poczujemy motywacje do wprowadzenia zmiany.

2. Zaplanować zmiany tak, by czerpać z nich możliwie jak największą przyjemność. Jednym z najsilniejszych czynników skłaniających do działania jest uczucie przyjemności. Niektórzy wyobrażają sobie, że zdrowy styl życia składa się wyłącznie ze sztywnych reguł i wyrzeczeń, wtedy wprowadzenie zmian z góry staje się skazane na niepowodzenie. Przykład: nie cierpię reguł i życia w wojskowym drylu, a chcę schudnąć. Wszelkie diety wywołują u mnie odruch "w tył zwrot", więc tak modyfikuję swój rytm odżywiania, żeby nie stwarzał wrażenia spętania, a spożywane pokarmy wydawały się smaczne. Żadnych: śniadanie 1 kromka razowego chleba, pół pomidora, łyżeczka twarogu. Dieta, którą przedstawiłam w poprzednim poście moim zdaniem ma u mnie szansę na realizację, ale czas pokaże czy dobrze kombinuję. Wprowadzeniu zmian powinna nam towarzyszyć przyjemność, dlatego nawet jeśli musimy z czegoś zrezygnować, to lepiej jest znaleźć dla tego jakąś alternatywę np. smacznym zamiennikiem dla kawy czy herbaty może być herbata Rooibos.

3. Zmiany wprowadzać w najwygodniejszym dla siebie tempie. Nie lubię burzliwych zmian, wolę drobne przemiany wprowadzane etapami do których się przyzwyczajam, inni mkną przez życie jak burza. Można zaczynać od tego co najprostsze, albo najtrudniejsze - żeby szybciej mieć to za sobą, dlatego wybierajmy tempo, które sprawi, że przez okres zmiany przejdziemy zrelaksowani i uśmiechnięci.

4. Sprawić, by zmiany stały się nawykami. Podobno wystarczy przetrwać 21 dni, podczas których nasze czynności mają szansę stać się nawykami. Ale z doświadczenia wiem, że nawyki również mogą zanikać. Jeżeli dana czynność wyraźnie nie pasuje do naszej, to raczej trudno będzie na stałe wprowadzić ją do swego życia. Możemy gimnastykować się o poranku tzw. siłą rozpędu (z przyzwyczajenia) czy z rozsądku Jednak podczas pierwszego lepszego kryzysu gimnastyka pójdzie w odstawkę.

O osobach, które coś zaczynają, a często nie kończą mówimy, że mają słomiany zapał. 
WŁAŚNIE. Jeśli pozwolimy sobie odejść, zrezygnować, porzucić coś w połowie, świat z pewnością określi, że mieliśmy słomiany zapał czy że jesteśmy niepoważni. Jednak ja bym nie była aż tak surowa w ocenach. Bo skąd ta surowość? Czy nie mamy prawa próbować, a potem rezygnować jeśli okaże się, że to nie jest nasz cel, nasze miejsce, nasi przyjaciele? Myślę, że to nic złego. Wiele razy zdecydowałam, że z czymś kończę i nie towarzyszyły tej decyzji najmniejsze wyrzuty sumienia, za to zyskałam pewność, że to nie pasuje do mojego świata, a przy okazji zdobyłam nowe doświadczenia.

Oczywiście, najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich zainteresowanych wprowadzaniem pozytywnych zmian do swego życia, jest rozpoczęciem działań DZISIAJ. NIE dla jutra, TAK dla dzisiaj. Taką akcję podpatrzyłam na blogu Vea Loveliness i chętnych również zapraszam do uczestnictwa. Warunki uczestnictwa to: wklejenie baneru do swojej notki, wymienienie w niej 3 rzeczy, które zrobimy właśnie dzisiaj oraz zachęcenie do tego kroku innych.

http://vea-loveliness.blogspot.com/2014/01/nie-dla-jutra-tak-dla-dzisiaj.html
Oto co ja zrobię właśnie dzisiaj:
  1. Idę spać przed 22:00.
  2. Przeznaczam godzinę na czytanie książki.
  3. Ćwiczę z agrafką.

88 komentarzy:

  1. Bardzo fajny post i rady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam sobie przypomnieć, co mam zrobić, żeby moje zamiary z wiosną w tle weszły w życie ;)

      Usuń
  2. Ojej ile z nas chciało by w sobie coś.zmienić;( zdrowo się odżywiać ćwiczyć w moim przypadku być poważna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważna będziesz wiesz gdzie, teraz baw się i śmiej ile fabryka dała :)

      Usuń
  3. Oj ile u mnie planów które nieraz snuję, ale jakoś ciężko mi wprowadzić je w nawyki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to świadczy o tym, że masz apetyt na życie, a to wg mnie pozytywna cecha :)

      Usuń
  4. Fajny post, szczególnie ciepło zrobiło mi się na serduchu czytając słowa o słomianym zapale. Jestem wiecznym "zaczynaczem" i bardzo surowo siebie z tego powodu oceniam. Często nawet nie próbuję nowych rzeczy, bo po co, skoro i tak później zrezygnuję. Postaram się myśleć trochę inaczej, dziękuję Ci za impuls do tych starań. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego tak tępione są w społeczeństwie działania zakończone rezygnacją. O czym niby ma świadczyć, że wytrwałam w postanowieniu, które zupełnie mi nie służy ? Jestem taką trochę buntowniczką przeciwko wszystkim sztywnym regułom ;)

      Usuń
  5. Właśnie, najważniejsza jest motywacja i chęci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jeśli zmiana nie stanie się stylem życia, a tylko będzie codziennie powtarzana jak pacierz, to raczej nic z tego nie będzie...

      Usuń
  6. Słomiany zapał to duży problem. Masz rację, najważniejsze jest myślenie od dzisiaj!
    A co do Twoich postanowień, spać przed 22? Nigdy nie dałabym rady i tak bym przeleżała nie mogąc usnąć do północy lub pierwszej czy drugiej w nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się powoli przyzwyczajam, czasami zdarza mi się jeszcze zasiedzieć, ale generalnie o 22-giej staram się leżeć w łóżku. Może z nadejściem dłuższych wieczorów będzie inaczej, ale teraz to konieczność. Wstaję 5:30 lub 6:00 i przesiadywanie do północy zaczęło się negatywnie odbijać na moim samopoczuciu.

      Usuń
  7. Bardzo podoba mi się hasło "nie dla jutra, tak dla dzisiaj". To słynne od jutra, od poniedziałku, od następnego miesiąca to przyczyna wielu niepowodzeń. Najlepiej brać się za coś od już, od teraz. Od teraz nie jem słodyczy, od teraz nie palę etc. Ale wiem też, że czasem łatwo się mówi, a życie życiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, nie wszystko przychodzi łatwo każdemu. Trzeba być bardzo zdyscyplinowaną osobą, żeby tak od razu rach-ciach i do przodu. Ja ze swoją filozofią "życia bez barier" raczej mam trudniej w kwestii postanowień. Naprawdę muszę w nie mocno uwierzyć :)

      Usuń
  8. Moją główną wadą jest to, że chcę złapać za wiele srok za ogon i w pewnym momencie brakuje mi czasu lub zapału. Trzeba się zastanowić PO CO TO ROBIĘ :) Jeśli dobrze umotywujemy naszą zmianę, to będzie sens. I najlepiej to zapisać ;) A ja dzisiaj: godzinę poczytam książkę, nie zjem nic słodkiego, powtórzę słówka z hiszpańskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zapisywanie bardzo pomaga w realizacji różnych czynności. W sumie to jest sposób, bo np. jeśli zamieszczam takie plany w treści posta to przez cały czas jestem tego świadoma i pilnuję się, żeby było tak jak napisałam. Oczywiście, nie na każdego taki patent musi działać, ale na pewno istnieją też inne sposoby :)

      Usuń
  9. He, jeśli o odchudzanie i diety a także zdrowy styl życia chodzi ... jestem królową słomianego zapału ... niestety ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam z ćwiczeniami. Każda wymówka jest dobra, byle tylko sobie odpuścić, chociaż łatwo mogę sobie wyobrazić, co czeka mnie jeśli tak będę postępować ;)

      Usuń
  10. mi często brakuje motywacji:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... bo może na jesteś na takim etapie życia, że masz wszystko, czego Ci w danej chwili potrzeba. Ale czas nie stoi w miejscu i pewnie też jeszcze czymś się "zaszczepisz" ;)

      Usuń
  11. Od stycznia regularnie ćwiczę z Ewą Chodakowską. Mam taki plan i trzymam się go. Warto być systematyczną, bo potem widać efekty :).

    Przyznaję, że czasem ciężko się zmotywować..a to zły dzień, a to nie taka pogoda, a to coś innego ;)


    Zmieniając temat --> zapraszam do mnie na bloga na wyniki konkursu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ćwiczyć, to tylko systematycznie, inaczej to szkoda się męczyć i cierpieć z powodu zakwasów. Mnie mentalnie nie stać na ćwiczenia z Chodakowską, zresztą teraz mam tak głupie, nieustawne mieszkanie (służbowe męża, więc nic nie zdziałam), że wszędzie się o coś obijam. Nawet na skakance trudno skakać. Jedyna większa przestrzeń znajduje się między kanapą a telewizorem, a domyślasz się, kto zwykle leży na kanapie ;) W efekcie od kiedy zima zagoniła mnie do domu, to od dwóch tygodni znów nic nie robię w kierunku ćwiczeń.

      Usuń
  12. Świetna akcja. Przydałoby się tylko więcej energii. Ale może się przyłączę, tylko niech pomyślę co ja mogę dzisiaj zrobić, bo zostało mi 9 minut dzisiaj;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisuję w niedzielę, bo wczoraj poszłam spać o ... 21-wszej! Przeziębiłam się, nos mam zatkany i niewyraźnie się czuję, we wtorek musiałam dużo spraw załatwiać na zewnątrz, a czapki zapomniałam no i mam za swoje. A wtorek był okrutnie zimny brrr. Co do energii to żeń-szeń sobie wczoraj kupiłam (mamusia poleciła), ciekawa jestem czy rzeczywiście taki cudowny. Na razie trudno powiedzieć bo jestem nie w formie.

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Powinnam ją organizować codziennie ;)

      Usuń
  14. jak ja dawno tu nie byłam! Co za pozytywne zmiany! ekstra, powodzenia we wszystkim Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Niedługo pół roku mi stuknie, chyba już wpadłam po uszy w tę pracę ;)

      Usuń
  15. ślicznie dziękuję za głos :*


    no patrz. mam to samo. 1000 pomysłów na minutę i zbyt duża liczba zainteresowań. chcieć to móc tak? ale gdyby doba miałą 48 godzin...
    z pierwszym punktem zgadzam się w 100%
    ile razy usłyszałam o sobie, że mam "słomiany zapał"... ale do niektóych z tych rzeczy postanowiłam wrócić
    świetna akcja
    na moje "dzisiaj" chyba za póżno, albo za wcześnie... gubię się w dniach o tej porze xD

    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że lepiej w życiu mają właśnie ludzie, którzy robią jedną, dwie rzeczy ale za to dokładnie, tak, że mają szansę zostać prawdziwymi fachowcami w swojej dziedzinie. Niestety, mnie kusi prawie wszystko i muszę z tym żyć. Próbowałam się zmienić, ale byłam taka nieszczęśliwa nie mogąc ciągle próbować nowych "smaków" :)

      Usuń
    2. dokładnie! a nie tak jak w szkole (może głupi przykład) gdzie wszyscy chcą by się było ze wszystkiego najlepszym :/
      mam tak samo.. za dużo rzeczy mnie interesuje... to chyba moja największa wada ;)


      haha... dokładnie. mogłam kupić dwie kurtki xD
      powodzenia by udało Ci się kupić w Biedronce co potrzeba ;)
      taaa... mogliby coś z tym zrobić żeby móc płącić kartą :/

      Usuń
  16. zainteresowały mnie ćwiczenia z agrafką- co kto albo kto to:)?

    akcja NIE dla jutra, TAK dla dzisiaj również mnie zaintrygowała, może powinnam się i ja dołączyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do agrafki, to może podam link do np. innego bloga klik. Prosty przyrząd i proste ćwiczenia, odpowiednie na domowe warunki, mało miejsca zajmuje :)

      Usuń
  17. Ja często planuje sobie zmiany i zapisuje w notesie i staram się je wprowadzać małymi kroczkami :)
    Zapraszam do siebie i do obserwacji --> http://veneaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notes też stosuję, tzn. kalendarz. Od zawsze prowadzę kalendarz i nie wyobrażam sobie bez niego swojej organizacji :) Trafia tam wszystko, co jest do wykonania i wiem, którego dnia zaczynam działać.

      Usuń
  18. Chyba mam za słabą motywację.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja muszę chyba najbardziej skupić się na punkcie 4 :D czyli sprawić, by różne czynności, zachowania stały się nawykami (21 dni to przecież nie tak dużo :D). I zrobiłabym coś z korzyścią dla siebie i dla innych ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I żeby jednak nie przeplanować - doba nie jest z gumy i czasami nie da się zmieścić wszystkich chciejstw. O sobie myślę, żeby skupić się na tym, na czym mi najbardziej zależy, za bardzo się nie rozdrabniać :)

      Usuń
    2. Dokładnie - czasami trzeba wybierać..

      Usuń
  20. Ojejj u mnie to samo, słomiany zapał..:/ a może to wina tego, że za dużo mam zainteresowań i nie mogę zdecydować co wybrać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak :) Są ludzie, którzy (powiedzmy) uwielbiają robić na drutach i całą swoją energię poświęcają na doskonalenie tej umiejętności. Mają w nosie nowości wydawnicze, a szeroko temat rozwoju osobistego traktują jak nawiedzone gadanie. Oni nie chcą niczego innego, tylko ciągle uczyć się nowych wzorów. A inni z kolei chcą się uczyć języka, ale którego? Wszystkie są takie ciekawe... To oczywiście przykład przejaskrawiony, ale również cierpię na takie rozwarstwienie zainteresowań i staram się jak mogę przestać rozglądać się ciągle na boki.

      Usuń
  21. ...życie to ciągła zmiana, pozytywne myśli u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że samopoczucie mi się poprawia z godziny na godzinę, kiedy widzę, jak zima sobie od nas idzie :)

      Usuń
  22. Wydaje mi się, że nasze nawyki musimy najpierw pokochać, a przynajmniej polubić to wtedy mogą stać się naszymi nawykami. Bo np. ja nie lubię ćwiczyć ale wiem, że jeśli chcę schudnąć to będę ćwiczyła. To jest motywacja. I mimo że ćwiczę codziennie nie czuję, że to jest nawyk a raczej wewnętrzny przymus.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie popieram działanie tu i teraz, żadnego odwlekania w czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety taka jest prawda, a nie to, że co się odwlecze to nie uciecze...

      Usuń
  24. I u mnie przydało by się takie zasady wdrożyć do porządku dziennego :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Z tym chodzeniem wcześniej spać ja też ciągle walczę, nie zawsze się udaje ale już i tak jest lepiej niż kiedyś :)
    A z tymi nawykami to prawda, po jakimś czasie dana czynność już przychodzi naturalnie.. problem w tym, że jak się przez parę dni odpuści to niestety wszystko może wrócić na złe tory - ważne, by do tego nie dopuszczać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie zimą nie daję rady z powodu niewyspania, nie mam wyjścia, muszę się przestawić, bo przecież nie zmienię pracy z tego powodu. Zresztą, z drugiej strony przyjemnie jest o 15:30 wychodzić z biura :)

      Usuń
  26. Gaju, słomiany zapał to chyba każdy ma. Ale jeśli ktoś polubi coś na maksa, to wtedy ten prawdziwy zapał przychodzi. :) Na szczęście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda i dlatego staram się myśleć realnie i nie porywam się na przykład na bieganie o świcie, bo wiem, że tego raczej śpioch nie polubi ;)

      Usuń
  27. Każdy ma własne nawyki, przyzwyczajenia :)
    Też od niedawna staram się trzymać zasady i kładę się spać o 22.
    Najlepsze jest to, że o dziwo mi się udaje:)
    weekendy się nie licza ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż podobno i w weekendy też tak trzeba, ale i ja sobie pozwalam wtedy na dłuższe siedzenie. Co innego, gdybym już była przyzwyczajona do takiego zasypiania, niestety, cały styczeń chodzę spać na siłę i jeszcze się nie przyzwyczaiłam.

      Usuń
  28. Prawda jest, że jak coś wejdzie w nawyk to aż tego później brakuje. Spanie wcześnie? Już powinnam być w łóżku, ale no i tak udaje mi się to robić przed 24 ostatnio, a to duży sukces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, u mnie nie z każdą czynnością to działa. Przykładowe ćwiczenia o poranku - starałam się i starałam, a ciągle było to przykrym doświadczeniem i w końcu zrozumiałam, że to nie dla mnie, chyba, ze chcę dobrowolnie się katować. Myślę, że nieodłączny jest chociaż cień przyjemności :)

      Usuń
  29. ja to mam zwykle morze planów a z realizacją dość kiepsko. Ale dzisiaj pójdę spać przed północą więc pozdrawiam cieplutko spod koca i mam nadzieję, że już śpisz.

    PS. Tak, jestem na administracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak spałam, a skutecznie pomogło mi w tym przeziębienie. Tak się kończy chodzenie bez czapki, kiedy wieje mroźny wiatr, który prawie odmraża głowę. Ciągle wymyślam sobie od bałwanów itp.

      Usuń
  30. Ah cieszę się że mój post się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idea bardzo mi się spodobała, jak widać większość jest ZA :)

      Usuń
  31. no taaak.. właśnie! zapomniałąm o pochwałach.
    ale dopisywać nie będę, bo przydadzą się przy kolejnym wpisie, który planuję za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. ja nie lubię ani planować, ani zmian. No ale zmiany czasem są potrzebne. Mam na myśli tylko zmiany na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wprost przeciwnie :) Tzn. zmiany przeze mnie planowane - nie lubię być zaskakiwana, nigdy nie wiem co mam wtedy myśleć. Uff, chyba jestem zbyt od A do Z. A gdzie elastyczność ?!

      Usuń
  33. Mam to samo, milion pomysłów na minutę i czasem wariuję od tego i chciałabym chwili odpoczynku, ale przecież później i czas i cała reszta weryfikuje czy to były dobre pomysły czy nie. myśle, że lepiej tak niż w drugą stronę czyli nie wiedzieć co ze sobą począć:) aczkolwiek mam dni, kiedy chciałabym odpocząć:)
    co do zmian.. ludzie tak boją się tego słowa. a ono jest piękne. trzeba umieć zdecydować się na zmianę, wprowadzić ją do życia w odpowiednim dla siebie tempie. czy tego chcemy czy nie, ciągle coś się zmienia:)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz przez tę "zachłanność" właśnie nie mogę położyć się spać o przyzwoitej godzinie, bo jest tyle ciekawych rzeczy do przeczytania, obejrzenia, zrobienia :) "Wszystko płynie".

      Usuń
  34. Oj, to ja mam też słomiany zapał w takim razie. :) Dziś już nie zdążę, ale może jutro zacznę wprowadzać zmiany. Na razie ogromną zmianą są skutki po stracie zięcia. Może z czasem się przyzwyczaimy do tych zmian. Ściskam Gaju.:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie to na pewno chwilowe i na pewno wkrótce zaczniesz odzyskiwać formę, wierzę w Ciebie :)

      Usuń
  35. o tak trzeba walczyc o lepsza siebie ;D ja od dzis tez biore sie za manatki ;D juz dzisiaj ruszam sie na basen i wieczorkiem cwiczenia :D a co za cwiczenia bedziec cwiczyc bo nie znam tej pani ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakiej pani? Masz na myśli ćwiczenia z agrafką? Jeśli tak, to jest mały, zgrabny przyrząd do ćwiczeń w domu, ja używam go do mięśni klatki piersiowej i ramion. Pompek nie mogę za bardzo robić, bo mam słabe nadgarstki...

      Usuń
  36. 24 godziny to naprawdę masa czasu ! :) Od nas zależy jak wykorzystamy dzień :) Chętnie przyłączę się do wczesnego chodzenie spać. Ciągle obiecuję sobie, że położę się koło 22, a i tak idę spać po północy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie też ze spaniem to samo, ale to dlatego, że ja słabo się ostatnio wyrabiam, zdaję sobie sprawę, ze blogowanie też dowala do pieca, ale póki co to moje ulubione zajęcie, więc nie odmawiam sobie za bardzo. Staram się tylko ubrać to w ramy czasowe. Może też być tak, że mam lekkie problemy z organizacją :)

      Usuń
  37. swietny, motywujacy post :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  38. To prawda wystarczy przetrwać tylko 21 dni, ale w trakcie będzie się to wydawało całą wiecznością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szczególnie jeśli uprzemy się na coś, co nie leży w naszej naturze. Ja - raczej mól książkowy zawsze mam problemy z nawykiem ćwiczeń fizycznych...

      Usuń
  39. O.o 22 idę spać :D. Haha :D. A tak serio, to wcześniejsze chodzenie spać też by mi na dobre wyszło :) tym bardziej, że rano bardzo wcześnie wstaje...sen trwa u mnie ok.4 godzin;/.

    W wolnej chwili zapraszam do mnie i zachęcam do obserwowania:*. mam nadzieję, że znajdziesz u mnie coś dla siebie:*.
    http://ciniax03.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie moje postanowienie wzięło się stąd, że już nie dawałam sobie rady śpiąc po 5,5 - 6 godzin. Latem jeszcze się to kręciło, a zimą dopadło mnie prawdziwe chroniczne zmęczenie :)

      Usuń
  40. dobra organizacja czasu to sekret. Trzeba tez wykluczyc marnoeanie czasu, jak np siedzenie na fejsie, tv itp. Powodzenia z agrafką :))) I napisz co ciekawego przeczytalas :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się zastanawiam czy to przypadkiem nie cecha wrodzona - raczej łatwo daję się okraść ;) Chociaż u mnie też występuje dodatkowy element bycia matką i żoną, a to zobowiązuje... Choć wiem, że nie rozgrzesza!

      Usuń
  41. Ciekawie napisany i bardzo motywujácy post, podobnie zresztą jak reszta bloga, którą właśnie przeglądam i na pewno będę zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I to jest właśnie motywacja do dalszego pisania :)

      Usuń
  42. Witaj,
    bardzo mądre:) Chyba czas wprowadzić i u mnie te zasady.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli również należysz do grona osób cierpiących na nieustanną chęć ulepszania ;)

      Usuń
  43. Słusznie zauważyłaś, że zmiany należy wprowadzać w odpowiednim czasie i we własnym tempie. Niektórzy porywają się na coś i chcę efektu natychmiastowego, przez co tak naprawdę nic nie osiągają - jedynie przemęczają się i zniechęcają. A szkoda!

    OdpowiedzUsuń