poniedziałek, 17 lutego 2014

Moja przygoda z Yerba Mate

źródło
Na pewno większość z nas kojarzy tego Pana występującego zwykle z nieodłącznym matero - to właśnie W.C. był moją pierwszą inspiracją do przygody z Yerba Mate. Przez wiele lat przez mój umysł przebiegała myśl "a może by tak spróbować yerby?", a po chwili o tym zapominałam. Dopiero w ubiegłym roku w supermarkecie wypatrzyłam Yerba Mate z dodatkiem kakaowca (ekspresową). Była bardzo smaczna, co prawda nie spowodowała, że stałam się wulkanem energii, ale ziarno zostało zasiane...

W liście do Świętego Mikołaja poprosiłam o zestaw do Yerby, a później osobiście dopilnowałam, żeby to życzenie zostało spełnione. Pierwszy napój, zaparzony nieudolnie w zwykłym kubku - moja tykwa musiała być przed użyciem odpowiednio przygotowana - wypiłam już po Wigilijnej Kolacji i stwierdziłam, że właściwie mi nie smakuje. Nie zrażając się pierwszym wrażeniem, z uporem maniaka w dalszym ciągu parzyłam YM, oczywiście wg ogólnych zasad podanych na ulotce, a więc ok. 1/2 naczynia zalewamy wodą o temperaturze 70 stopni C, parzymy 5 minut i popijamy. Dłuższe zaparzanie powoduje zmianę właściwości "herbaty" -  uspokaja zamiast pobudzać. Wspomniano również o wielokrotnym zalewaniu tej samej porcji, co ewidentnie kłóciło mi się z czasem zaparzania. YM ciągle mi nie smakowała - była ohydnie cierpka i wcale nie stawiała na nogi, a kiedy idąc za radą znalezioną na forum, zwiększyłam dawkę wsypywaną do tykwy, zaczęło mi się po niej robić niedobrze. Zniechęcona odstawiłam zabawki w ciemny kąt kuchni, gdzie stały przez miesiąc. Przypadek sprawił, że po tym czasie trafiłam na stronę yerbamate.com.pl., po przyswojeniu zawartych tam informacji stwierdziłam, że po prostu do tej pory robiłam wszystko nie tak jak powinnam! Znów więc wyciągnęłam swoje akcesoria i parzę od nowa - z lepszym skutkiem. 
Niżej przedstawiam swoją matero, którą musiałam własnoręcznie oczyścić z resztek wysuszonego miąższu tykwy oraz bombillę - metalową słomkę do "siorbania". W zestawie była też Yerba Mate marki Pajarito, uznawana na całym świecie za luksusową, która ma wyraźny i ostry smak. Może to był mój błąd, że zaczęłam właśnie od niej, ale myślałam - Yerba to Yerba - tymczasem początkujący mogą sobie wybrać łagodniejsze odmiany: cytrynowe, pomarańczowe czy ziołowe. Był też termometr do mierzenia temperatury wody, z którego nie korzystam, zalewam po odczekaniu dłuższej chwili po wyłączeniu czajnika.






Według WC Pajarito to mate w stylu macho (smaki YM według WC klik)



Kupując Yerbę nie sądziłam,  że te wszystkie arkana, o których wcześniej coś tam słyszałam, mają większy wpływ na smak i działanie napoju. Myślałam, że to taka zabawa dla pasjonatów. Jednak się myliłam. Niżej podaję sposób przygotowania dobrej w smaku i pobudzającej Yerba Mate:

1. Wypełnij tykwę (lub kubek) w 3/4 objętości suszem Yerba Maté. Dlaczego tak dużo? Dlatego, że moc zasypki będziemy zużywać na raty. Czyli nie tak jak kawę i herbatę, tylko za każdym nalaniem będziemy wyciągać po trochę. Jest to związane z tradycja i ułatwianiem sobie życia, bo możemy też wsypać tyle, ile potrzebne jest na raz (1-2 łyżeczki), potem umyć naczynie, potem znowu zalać itd. Ale Yerbę zwykle pije się przez cały dzień, więc po co tyle razy myć to naczynie. 
2. Stukając lekko dłonią o naczynie umieść susz po jednej stronie tykwy, tak by utworzyć po przeciwnej stronie wolne miejsce na wodę. Zioła powinny być ułożone ukośnie - z jednej strony powinny sięgać szczytu naczynia, a z drugiej odsłaniać dno. Przy pomocy bombilli można przyciskać mate do ścianki. Taki zabieg powoduje, że mate zaparza się stopniowo, podczas kolejnych zalewań. Ja nie mając pojęcia o tym szczególe, po prostu wsypywałam dużą ilość suszu. 
3. Wlej do tykwy letnią wodę, tak by tylko zwilżyła susz (nie do pełna), poczekaj krótką chwilę, by woda wsiąkła w Yerba Mate. Tego nie znałam i szczerze mówiąc nigdzie nie mogę znaleźć racjonalnego wytłumaczenia tego działania. Mówi się tylko o zmęczeniu Yerby - cokolwiek to znaczy...
4. Włóż do naczynia bombillę (rurkę), a następnie dopełnij wodą o temperaturze ok. 70°C (trochę poniżej temperatury wrzenia). Zalanie wrzątkiem spowodowałoby tzw. zabicie yerby. Pierwsze zalanie byłoby bardzo mocne, ale jednocześnie napar straciłby swoje właściwości. Lejemy zawsze tylko tyle wody, ile możemy na raz wypić. Nie zostawiamy cieczy w naczyniu, bo wtedy woda naciągnie i będzie niedobra - i to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego moja YM miała wstrętny smak. Wodę lejemy na odsłonięte dno naczynia - im później zioło się wypoziomuje, tym lepiej.
5. Uzupełniaj tykwę wodą o temperaturze 70°C (najlepiej w tym celu używać termosu). Nie mieszaj zawartością naczynia. Raz przygotowany napar pozwala na kilku - kilkunastokrotne dopełnianie wodą. Oczywiście, ja za każdym razem mieszałam swoje mate, będąc przekonana, że dzięki temu równomiernie się zaparzy. Stąd na już początku uzyskiwałam szatański napar, który później sączyłam przez 2-3 godziny, a więc taka przestała yerba nie mogła mnie ożywiać.
Moja wina, że wcześniej nie doczytałam o co chodzi, ale też wina lakonicznej ulotki, z której dla laika niewiele wynikało. Proces przyrządzania wraz ze zdjęciami (niewiele mówią te zdjęcia - sama instrukcja jest równie czytelna) znajdziesz też tu.



W czym pomaga codziennie picie Yerba Mate? 

1. Naturalnie pobudza ciało i umysł. Dzięki zawartości m.in. kofeiny może z powodzeniem zastępować kawę, a jednocześnie dostarcza wielu pożytecznych składników (witaminy: A, B1, B2, C, żelazo, wapno). W przeciwieństwie do kawy posiada mniej skutków ubocznych, a jej działanie utrzymuje się dłużej.

2. Likwiduje objawy zmęczenia, rozluźnia.

3. Podnosi sprawność fizyczną, intelektualną, poprawia koncentrację.

4. Zwiększa zdolność odpornościową organizmu oraz posiada silne właściwości antyutleniające, przez co pozwala zachować nam młodość i zdrowie.

5. Zalecana jest do spożywania jako napój zawierający substancje odżywcze i zdrowotne, może sprawić, że chociaż jesteśmy głodni, to czujemy się nasyceni (zalecana przy odchudzaniu). Można ją spotkać w różnego rodzaju preparatach wspomagających utrzymanie właściwej wagi, np. YERBASlim

6. Wykorzystywana jest w medycynie jako stymulator Centralnego Ośrodka Nerwowego.

7. Reguluje przemianę materii, ułatwia trawienie pokarmów, odbudowuje zniszczone tkanki żołądka i jelit. Naukowcy pracują nad wykorzystaniem enzymów zawartych w naparze do niszczenia komórek raka jelita grubego.

8. Stymuluje osłabiony, zmęczony system nerwowy, likwiduje podenerwowanie.



Yerba Mate przyrządzona prawidłowo jest smaczna i łagodnie ożywia - nie tak, że od razu masz zawał, czujesz się raczej naturalnie wypoczęta i zrelaksowana. Jednak nie pozostanę przy Pajarito, wolę spróbować innych odmian - do konesera jeszcze mi daleko ;)

83 komentarze:

  1. Podziwiam;)
    Pilam, nawet brazylijska "kujke" mam, ale juz mi sie chce;)
    A Pana W.C osobiscie znam. Studiowalismy w tym samym czasie socjologie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoją zabawkę mam od świąt i akurat w tej chwili pomysł bardzo mi się podoba. Wcale nie jest to takie czasochłonne jak wydawało na początku. Też jej smak bardziej mi odpowiada niż smak herbaty czarnej, zielonej czy brrr czerwonej.

      Usuń
  2. Bardzo lubię Wojtka Cejrowskiego, staram się oglądać wszystkie Jego filmy , nawet te powtórki i przyznam sie , że też przyszło mi do głowy że chciałabym spróbować jak taka herbata smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WC wg mnie przeciekawie opowiada, ma taki przyjemny gawędziarski styl i pokazuje mnóstwo szczegółów, ale bawi mnie to jego chodzenie boso, rozumiem, że taka jest idea programu, ale boso po ulicach? Przecież nawet konie się podkuwa, żeby nie pozdzierały sobie kopyt ;)

      Usuń
  3. Bardzo dziekuje Ci za ten wpis:) Ostatnio Perfekcyjna Pani Domu dodała wpis o myciu zmywarki, o której zdarza mi się zapomnieć. Ty dziś zamieściłaś post o YM. Tak jak zaznaczyłaś - jeżeli jest przyrządzona prawidłowo jest smaczna i łagodnie ożywia...Moja przygoda rozpoczęła i zakończyła się z Yerba bardzo szybko...Mąż kupił ją w grudniu na Mikołajki, dwie matero i zestaw herbat. Na początku wielkie WOW! Ale świetnie to wygląda! Jako że interesował sie tym już od dłuższego czasu, znał właściwości i korzyści płynące z picia Yerba Mate. Pierwsze zaparzenie i pierwszy smak- OHYDA! Robiliśmy wszystko według przepisu, po kilku dnaich drugie podejście...to samo. Oboje nie mięliśmy za bardzo czasu przed świętami, żeby szukać w internecie prawidłowego obchodzenia się z Yerba...a potem zwyczajnie o tym zapomnieliśmy...Do dziś...Dzięki wielkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle parzyłam sobie szatana od którego żołądek mi się skręcał i myślałam, że tak powinno być. Ale ciągle nie rozumiem, dlaczego informacji jak poprawnie parzyć nie można było zamieścić na ulotce. Np. o ukośnym zasypaniu, o nie mieszaniu.

      Usuń
  4. No dobra, teraz ja czuję się zaintrygowana :)
    Nie miałam jeszcze okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to warto spróbować, najwyżej będziesz wiedziała, że to nie dla Ciebie. Ja sięgnęłam po YM zachęcona opisem jej działania. Często czuję taki odpływ energii, że nie mam siły ruszyć się z fotela i szukałam czegoś co mi pomoże spędzać trochę efektywniej popołudnia. Po kawie czasami mnie mdli.

      Usuń
  5. tyle razy zabierałam się za kupienie yerby i jakoś jeszcze tego nie zrobiłam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo długo się czaiłam z zakupem, a teraz wiem, że zamiast tykwy wolałabym metalowe naczynko. O tykwę muszę dbać, żeby nie spleśniała, bo wtedy nadaje się do wyrzucenia.

      Usuń
  6. yerbę piłam raz. smakowała mi :-)
    choć jej parzenie nie miało nic wspólnego z rytuałem , który opisujesz.
    jak będę miała okazję, na pewno spróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale myślę, że ten rytuał można spokojnie pominąć, tak naprawdę powstał on chyba po to, żeby nie bawić się w mycie naczynia. Ja wracając z pracy parzę sobie Yerbę przez 5 min. w ilości 2 łyżeczki, ma przyjemny łagodny smak, jeśli wypiję ją zaraz po zaparzeniu. W Ameryce Południowej tradycyjnie ten rytuał wykonywany jest tak jak fajka pokoju u Indian, naczynko krąży i wszyscy piją przez tą samą bombillę.

      Usuń
  7. czyli samo parzenie i rytuał przyrządzania ma ogromne znaczenie ;] ja nigdy nie piłam, ale mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję ;) poza tym dużo zalet ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście łagodnie pobudza i to jest fajne, ale te inne zalety to wiadomo, gdyby się całymi dniami piło tylko yerbę to może i efekty by były ;)

      Usuń
  8. Mój brat ją pije. Mnie na razie nie kusi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to masz okazję spróbować w nic nie inwestując, a może już spróbowałaś?

      Usuń
    2. Próbowałam. I smakiem nie zachęcała. Tak jakbym piła wywar z petów. ;/

      Usuń
  9. Jakiś czas temu kupiłam Yerba Mate i szczerze przyznam, że parzyłam ją jak normalną herbatę... Super, że opisujesz jak ją przyrządzać - jak będę miała więcej czasu to na pewno wypróbuję ten sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tak jak zaznaczyłam w tekście, jeśli właśnie wróciłaś z pracy i chcesz po prostu odświeżyć umysł i zasoby energii to chyba wystarczy dwie łyżeczki na kubek, 5 minut parzenia i do dna. Parzenie wg receptury wystarcza na kilka zalań (od 5 do kilkunastu - różnie mówią). Zapomniałam o tym napisać w poście :)

      Usuń
    2. a jak z 2gim zalaniem, kilkukrotnie parzony susz po pierwszym razie pobudza a po każdym kolejnym już uspokaja??

      Usuń
    3. Przyznaję, że nigdy nie próbowałam zalewać yerby kilka razy, a aktualnie zrezygnowałam z niej na razie - do orzeźwienia polecam guaranę ;-) Lubię próbować czegoś nowego i tak trafiłam na guaranę. Stwierdzam, że jeśli chodzi o stawianie na nogi po ciężkim dniu pracy, to zdecydowanie ona jest na pierwszym miejscu, potem yerba, a kawa? Jej działanie trudno mi dostrzec, piję ją chyba z przyzwyczajenia :-)

      Usuń
  10. Zakochałam się w Yerba jakiś czas temu. Jedyne czego nie lubię to zapach tykwy... jak ona potrafi śmierdzieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę żałuję, że kupiłam tykwę, moja chyba przesiąkła yerbą, ale mam wrażenie, że wzorki czarnieją i boję się czy to nie pleśń (nawet na zdjęciu widać). W ogóle z jej przygotowaniem miałam trochę pracy, ze trzy doby to trwało, musiałam tyle trzymać w niej zalane fusy, żeby zabiło zapach tykwy. No i tykwa się "poci" bo to przecież suchy owoc. Jeśli będę chciała pić to dalej, to pewnie kupię taką metalową czarkę, jak u WC.

      Usuń
  11. To bardzo zdrowa herbata! Ja imbir stosję już bardzooo długo ale jako napój, mam o nim post w zakładce moje sekretne mikstury...... ciekawe czy używamy go taj samo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszukałam dzisiaj tę zakładkę i nie znalazłam! Jak to się mówi "diabeł ogonem zakrył", ale chyba o niej u Ciebie czytałam, tylko proporcji nie pamiętam, w wolnej chwili poszukam i może zrobię, bo właśnie dzisiaj wylądowałam na zwolnieniu lekarskim z powodu kaszlu trwającego 4 tygodnie i muszę łykać antybiotyk. Będę potrzebowała nowych środków w walce o odporność. Dotychczas jadłam plasterkami surowy imbir, popijając wodą. Wady - ostry smak i łykowatość :)

      Usuń
  12. Z jednej strony by mi się przydało! A z drugiej jak za bardzo mnie rozbudzi to mogę stać sie niebezpieczna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę, że to nie działa w taki sposób ;) Też spodziewałam się, sama nie wiem dlaczego, bardziej spektakularnych efektów, w rzeczywistości nie ma wulkanu energii - przynajmniej u mnie. Po prostu stawia na nogi :)

      Usuń
  13. Już tyle dobrego o niej słyszałam, al jeszcze nie miałam okazji spróbowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mogę tylko powiedzieć - zachęcam i na początek proponuję nie rzucać się tak jak ja na odmianę dla koneserów (choć nie jest taka straszna, smak może wydać się mało interesujący) :)

      Usuń
  14. czasem tak bywa... a ja chyba też nie obserwuję.. a raczej do teraz :) - ale nie żeby była to obs za obs xD
    może wstyd się przyznać, ale też czasem kopiowałąm "pozdrawiam i zapraszam" + adres boga.. ale oczywiście zawsze komentarz nt. postu :)
    wiesz... przyjąć obserwację za obserwację to ok. ale jak proponuje ktoś to chociaż by się odwdzięczył, a to już był szczyt wszystkiego
    no niektóre nie mają.. ale np. miałam kiedyś blogi na mylog.pl i tam są z kolei "ulubione" ;)
    ale to też napędzają te "sławne" blogrki, bo one mają tysiące obserwatorów, a że każda szafiarka taka chce być no to zaczyna się atak "obserwujemy?"
    niektórzy też komentują, ale dość rzadko...

    taaa... kiedyś nosiłam tylko spięte włosy po domu, ale od kąd mój narzeczony ściągał mi gumkę z wosów za każdym razem co ją założyłam, twierdząc, że w rozpuszcoznych mi łatwiej to tak zostało :) ale jak mi przeszkadzają to zepnę...



    może wypróbuję kiedyś YM
    trochę jednak z nią zachodu...
    i szkoda, że do każdego z punktów nie dołączyłaś zdjęcia..
    w końcu jak dasz YM na jedną stronę naczynia a potem wlejesz wodę to opadnie na dół, nie?
    same zalety!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu opadnie, ale chodzi o to, żeby pozwolić jej jak najdłużej stopniowo się "zaparzać". Myślałam nawet o zdjęciu, ale oglądałam zdjęcia na yerbamate.com.pl i w sumie nie wydały mi się potrzebne. Najwyżej zaraz zrobię link do tamtych obrazków. A największy zachód z mate to zdecydować się i kupić, potem okazuje się, że wcale nie utrudnia życia tak, jakby się wydawało :)

      Usuń
  15. Mój M. kupił kiedyś bardzo dużo opakowań, na allegro :) Parzył zgodnie z instrukcją, ale mu nie smakowało. Ja raz spróbowałam. Okropny smak... To nie dla mnie :) Teraz całe pudełko z yerbą leży... i nie wiem na co czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że nie smakuje, bo parzymy mimo wszystko za mocną. Kiedy po południu chcę się po prostu lekko ożywić zalewam tak jak herbatę 2 łyżeczki zioła i bardziej mi smakuje niż taka np. zielona herbata.

      Usuń
  16. nie próbowałam jeszcze, wszystko przede mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, myślę, że nie jest aż taka szkodliwa, jak przeczytałam w jednym z komentarzy...

      Usuń
  17. Same korzyści. Warto próbować nowych rzeczy, smaków, zapachów i herbat. Ja jestem jak najbardziej za!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś, naprawdę warto! To takie ciekawe i przyjemne pójść nową ścieżką czy ugotować zupełnie nową potrawę :)

      Usuń
  18. O kurczę, nie miałam pojęcia o tych wszystkich niuansach, też mi zawsze wychodzil ohydny szatan, który pity dłużej wywoływał mdłości. Chyba wyciągnę z zakamarków moją tykwę (o ile przeżyła przeprowadzkę?) i zrobię jeszcze jedno podejście do mate. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! Ja też w pewnym momencie miałam mdłości, a sypałam ok. połowy tykwy i zalewałam jak herbatę, nawet mieszałam. A wszystko przez to, że trafiłam na jakieś forum, gdzie chyba coś źle zrozumiałam :)

      Usuń
  19. tyle zalet ; ) musze się kiedyś do niej przekonać, póki co uzależniłam się od zielonej herby, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też próbowałam pić zieloną herbatę, ale wydawała mi się zbyt cierpka w smaku. Po doświadczeniach z Yerbą myślę sobie, że popełniałam ten sam błąd, czyli robiłam zbyt mocną i nie wypijałam jej od razu, tylko sączyłam godzinę, kiedy ta nasiąkała jeszcze bardziej.

      Usuń
  20. W czasie sesji jak znalazł! Kurczę. Przy najbliższej okazji wypróbuję! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej, czytając opinie o działaniu Yerby, wyobrażałam sobie, że to będzie taki dopalacz, ale nie ma jakiegoś łał, torpedy. Odświeża, owszem, ale nie powiedziałabym, że to turbo doładowanie, zresztą kiedyś spróbujesz to się przekonasz. Nie wiem jakie szatany robią sobie Ci, którzy wydają takie mocno entuzjastyczne recenzje :)

      Usuń
  21. No proszę, ciekawe, nawet nie widziałem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę ;) Sama się nie spodziewałam, że można przy zwykłym parzeniu popełnić błąd, który wszystko zmienia.

      Usuń
  22. raz piłam yerbę, ale niezbyt przyapdła mi do gustu :) jakoś nie przepadam za ciepłymi napojami, herbatą i tym podobnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wprost przeciwnie, lubię ciepłe napoje i ciągle poszukuję nowych smaków, a nawet ciągle udaje mi się coś znaleźć ;)

      Usuń
  23. Kiedyś próbowałam, ale raczej musiałabym się przyzwyczaić do tego smaku... Nie wiem jaką piłam bo zostałam poczęstowana, ale jak dla mnie to zbyt mocna i gorzka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiam na to, że źle zaparzona albo za mocna! Teraz, kiedy nauczyłam się pić ją 5 minut po zaparzeniu, w ogóle nie czuję cierpkiego smaku. Cierpka robi się, kiedy trochę postoi z fusami, albo jest za mocna - wtedy dodatkowo mdli.

      Usuń
  24. Nigdy nie piłam, dobrze wiedzieć jak się za to zabrać, może uda mi się spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, szkoda, że ja nie znałam tych zasad i musiałam odkrywać coś, co już dawno zostało odkryte :)

      Usuń
  25. piłam jej spore ilości na studiach, jak się uczyłam do egzaminów i pamiętam, że była pomocna:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam jej do postawienia się na nogi po powrocie z pracy, kiedy to często nie chce mi się wstać z fotela i cały wieczór mogłabym tak przesiedzieć :)

      Usuń
  26. Widziałam jak inni piją, ale sama nie próbowałam. Mam wrażenie, że kilka lat temu picie yerby było bardzo popularne (przynajmniej wśród moich znajomych). :)
    Zobaczyłam sobie zestawy do yerby na allegro, wiesz może ile to powinno kosztować? Nie sama 'herbata', ale ten kubeczek ze słomką? Bo rozbieżność cenowa jest naprawdę duża. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, na razie kupowałam tylko swój zestaw na orga-mate.pl i za tykwę, bombillę, termometr i 500 g opakowanie zapłaciłam z przesyłką mniej niż 70 zł i to chyba nie najgorsza cena w porównaniu np. do yerbamate.com.pl. Na allegro kiedyś szukałam, ale nic mnie nie zainteresowało :)

      Usuń
  27. nigdy tego nie próbowałam, ba nigdy o tym nie słyszałam, ale może kiedyś...

    http://dolce-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeszcze będziesz miała okazję, niektórzy studenci używają tego podczas sesji ;)

      Usuń
  28. ja nigdy pić nie będę,bardzo lubię kawę,już ta dawka kofeiny mi wystarczy :)) no i jest tyle herbat,że wystarczy :))
    akurat dziś wpadł mi tekst o yerba,gdzie obok wszystkich zalet,tak jak wymieniasz właśnie jest tez jeden mały minus-ponieważ podczas obróbki liści suszy się je tez nad ogniskiem,mają one kontakt z dymem,przenikają wtedy rakotwórcze wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne,benzopireny
    Pisze tam jeszcze,że wśród mieszkańców Ameryki Południowej,gdzie się pije spore jej ilości jest dużo zachorowań na raka przełyku.
    Wszystko zalezy od rodzaju obróbki,marki ,partii.
    Podaję to za miesiecznikiem "wiedza i życie"
    Podobnie zresztą jest z grilowanym mięsem na grilu węglowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... pierwszy raz o tym słyszę i musiałam trochę poczytać, bo trudno jest sobie wyrabiać opinię na podstawie jednego źródła. Nasi znani wielbiciele mate: W. Cejrowski i B. Pawlikowska nawet o tym nie wspominają. Znalazłam coś innego o szkodliwości mate, inną zupełnie hipotezę: przeczytaj. Zdaję sobie sprawę, że często artykuły o produktach są próbą manipulacji nami, konsumentami.

      Usuń
  29. nie próbowałam :)

    endrie-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię próbować ciągle nowych rzeczy, niektóre okazują się niewypałami, ale co tam - doświadczenia bezcenne :)

      Usuń
  30. Zaintersowałaś mnie :) A że ja lubię takie rzeczy zażyczę sobie zestaw na dzień kobiet ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie :) szkoda tylko, że w zestawach trzeba brać taką yerbę jaką dają. Jako, ze lubię poznawać nowe smaki, na pewno po wypiciu swojej półkilogramowej paczki wybiorę sobie inną do przetestowania :)

      Usuń
  31. fajnie :)
    ja rozpuszcozne włosy mam czasami w domu. przeważnie to jak ukochany jest...

    OdpowiedzUsuń
  32. O jaaa!!! Nie piłam jeszcze, gdzie ją można kupić? :) U mnie by się przydała na wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo na allegro, albo w herbaciarniach, ale w sklepach internetowych np. yerbamate.com.pl czy orga-mate.pl (ja tu kupowałam). Dzięki niej popołudnia spędzam bardziej produktywnie :) Kawy po 16-stej już nie parzę, bo niedobrze mi się od niej robi, a od yerby nie.

      Usuń
  33. Jeszcze nigdy nie miałam okazji jej spróbować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem "żałuj" bo bez tego też ludzie świetnie prosperują, ale przy okazji wizyty w sklepie z herbatą, możesz kupić 20 g na spróbowanie ;)

      Usuń
  34. Aż ciekawa jestem smaku :-) No i ile ma fantastycznych właściwości, będzie trzeba wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te właściwości to pewnie tak szybko nie dadzą o sobie znać, chyba beczkę musiałabym wypić ;) Ale faktycznie ożywia i to jest plus!

      Usuń
  35. Ja yerbę piłam ale swjego zestawu jeszcze nie mam ale się przymierzam, mam nadzieję, że wkrótce się u mnie pojawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Najważniejsze, to zrobić pierwszy krok.

      Usuń
  36. Pijam YM regularnie. Moja ulubiona i zarazem najmocniejsza jaką piłem jest taragui energia :) Świetnie pobudza i przy tym jest naturalna ;) polecam również mate greeny, które znalazłem w sklepie yerbamarket. Świetne owocowe i niemalże bezpyłowe yerby :)
    Pozdrawiam: Janusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, może i skorzystam :-) Skłaniam się ku łagodniejszej yerbie, teraz piję Amandę.

      Usuń
  37. Ja polecam Yerba Mate Rosamonte Especial, z dodatkiem drzewa różanego, pijąc ją można wyczuć delikatny aromat róży :) Kupuje w dobrej cenie na ymt24 pl

    OdpowiedzUsuń
  38. Pajarito ma bardzo przydymiony aromat, na początek lepsze są chyba łagodniejsze smaki np.: yerby z dodatkiem owoców, ziół. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Podobno do tego smaku trzeba się przyzwyczaić. Ja się nie przekonałam do yerby, co nie znaczy, że neguję jej pozytywne oddziaływanie na organizm. Widzę je po swoich znajomych, którzy piją ten napar :)

    OdpowiedzUsuń
  40. jestem w czasie testowania yerba mate typu pipore terere, jak na razie smak jest naprawdę dobry i się nie nudzi, yerba daje też dużo energii, myślę, że jest to rodzaj godny polecenia

    OdpowiedzUsuń
  41. Pije Yerba Mate od kilku lat Obecnie kupuje ją na wage w www.swiatkawyiherbaty.com.pl Wcześniej piłem paczkowane ale takie sa lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  42. Najbardziej na nogi stawia mnie właśnie Yerba Mate :) Kawa już nie daje takiego kopa.

    OdpowiedzUsuń
  43. Czy ktoś może polecić mi dobrą yerba mate i akcesoria do niej? jako początkujący interesuje mnie delikatny smak.

    OdpowiedzUsuń