poniedziałek, 20 stycznia 2014

Ostatnio przeczytane

Ile książek w życiu przeczytałam, nie potrafię zliczyć - nie ewidencjonowałam ich, więc po 3-4 miesiącach z głowy wyparowywały tytuły, autorzy czy imiona bohaterów. Przez dłuższy czas kołatały się jakieś bardziej wyraziste epizody, ale generalnie o książkach trudno ze mną porozmawiać, bo co prawda słyszę, że dzwoni, ale nie wiem w jakim kościele.

Znam portal Lubimy Czytać, jednak na razie mocno trzymam się postanowienia, żeby zakładać jak najmniej kont. Powód - im więcej kont, tym więcej czasu spędzonego przy laptopie - u mnie to się sprawdza w 100 procentach! Dlatego swoje przeczytane książeczki staram się raz w miesiącu recenzować na blogu. Dzięki temu już na zawsze pozostaną w mej pamięci.

A oto ostatnio "zaliczone":



"Jak ona mogła" - Dana Fowley

Książka wessała mnie jak trąba powietrzna, dostarczając mnóstwa burzliwych emocji, bo i opowieść w niej przedstawiona nie była łatwa, piękna i przyjemna. Jest to bowiem opowieść ofiary gangu pedofilów, którzy zniszczyli jej dzieciństwo, a właściwie - całe życie, a także życie młodszej o rok siostry Dany.

Książkę można podzielić na trzy części. Pierwsza - to smutne dzieciństwo. Dana po raz pierwszy została wykorzystana seksualnie przez ojczyma, kiedy miała pięć lat. Wtedy została przez niego zmuszona do seksu oralnego. Wkrótce sytuacja zaczęła w szybkim tempie się pogarszać. Pewnego dnia dziewczynka wróciła ze szkoły, a matka od razu kazała jej zdjąć spodnie i przestraszoną zaprowadziła do sypialni rodziców, gdzie na podłodze leżał rozebrany ojczym, po czym po prostu ją na nim posadziła. Później dziecko krwawiło i zwijało się z bólu, ale nie otrzymało od matki słowa wsparcia, żadnego przyjaznego gestu. Przez całe życie matka była wobec niej i drugiej córki oziębła. Obie dziewczynki były wykorzystywane przez rodziców ojczyma, ojca matki, znajomych rodziców. W domu dziewczynek były organizowane orgie z ich udziałem. Dana również raz była ofiarą gwałtu zbiorowego, któremu przyglądała się jej matka. Przypuszczalnie była to największa ofiara pedofilska w Wielkiej Brytanii.

Druga część - dziewczynka dorasta i wykorzystywanie staje się coraz rzadsze. Wkrótce poznaje mężczyznę, który samotnie opiekuje się dwoma maluchami, okazuje się, że to miłość jej życia. Wprowadza się do niego i razem tworzą udaną kochającą się rodzinę. Wspomnienia z dzieciństwa stara się zagłuszać, nie wyobraża sobie, że partner mógłby ją kochać poznawszy o niej całą prawdę. Bardzo chce urodzić własne dzieci i po trudnościach (od najmłodszych lat cierpi na cukrzycę wywołaną stresem) na świat przychodzi pierwszy syn.

Trzecia część - siostra Dany niespodziewanie publicznie oskarża dziadka ze strony matki o uprawianie z nią seksu. Dana jest przerażona, ponieważ zdaje sobie sprawę, że to oskarżenie pociągnie za sobą następne i cała skrzętnie skrywana prawda wyjdzie na jaw. I tak też się dzieje, padają coraz to nowe oskarżenia, Dana również zaczyna występować jako świadek, jednak chroni matkę tak długo jak tylko się da. Kiedy w powstałej układance wyraźnie brakuje tylko jednego elementu - jak to wszystko mogło się dziać bez wiedzy matki - decyduje się na ostateczny krok i składa zeznania również w sprawie wykorzystywania przez matkę. Wszyscy pedofile w końcu zostają osądzeni i osadzeni w więzieniach, matka otrzymuje wyrok 12 lat, w więzieniu przeżywa ciężkie chwile, bo tego typu przestępcy generalnie łatwo w więzieniach nie mają. Cały ten okres stanowi dla Dany ciężką próbę, dwukrotnie usiłuje popełnić samobójstwo przedawkowując insulinę. Partner Dany dzielnie przechodzi przez wszystko, przez cały czas udzielając jej wsparcia. Pytany przez kolegów, jak może znieść świadomość, że tylu ludzi współżyło z jego kobietą odpowiada, że to tylko ciało, ale tak naprawdę to on był pierwszy - bo pierwszy ją pokochał...

Poświęciłam tej książce mnóstwo miejsca, ale też wzbudziła ona we mnie wiele emocji. Właściwie, to chciałam jeszcze opisać to ogromne przywiązanie i miłość Dany do matki, która przecież była motorem całego nieszczęścia. Niestety - nie dam rady zmieścić w jednym poście całego mego chciejstwa. Nie chcę również dzielić  miesięcznego czytelnictwa na kilka postów, bo to nie jest blog o książkach, dlatego pozostałe przeczytane pozycje potraktuję prawie po macoszemu.




"Niebieskie oczy czarny ląd" - Gunilla Fagerholm

Już na wstępie gorąco polecam! Książka (również oparta na faktach) opowiada o parze Szwedów, którzy będąc na wycieczce w Kenii tak bardzo zakochują się w tym kraju, że kupują ziemię i wkrótce na obrzeżach Lasu Deszczowego wyrasta klimatyczny hotel Riverdale. 

Na początku jest trudno, ale też i pięknie - Gunilla wreszcie uwalnia się od choroby która uniemożliwiała jej normalne funkcjonowanie w zimnym klimacie Szwecji (fibromialgia). Codziennie cieszą oczy piękną przyrodą, która jest na wyciągnięcie ręki i delektują się ciepłymi wieczorami pod gwiaździstym niebem. 

Jednak idylla nie trwa długo - klimat Kenii to nie tylko sielanka, ale częściej walka z żywiołami, a ludzie okazują się wrogo nastawieni. Mimo tego, że nasza para Szwedów dawała pracę mieszkańcom wioski, pomagała ich rodzinom kształcić dzieci, grzebać umarłych, leczyć chorych i tak dalej, to dodatkowo była na każdym kroku okradana przez zatrudnionych pracowników - na ponad pięćdziesięciu, którzy przewinęli się przez hotel, tylko czwórka nie została przyłapana na kradzieży. Kolejną zmorą była korupcja. Nie posmarujesz - nie pojedziesz, w Kenii łapówkarstwo jest prawdziwą plagą, a biali wykorzystywani są o wiele gorzej niż rodowici Kenijczycy. 

Żeby nie przedłużać, dodam tylko, że bohaterowi traktowani byli jak dojne krowy, a właściwie to jeszcze gorzej, gdyż wkrótce stało się jasne, że  ostatecznie ich obecność jest tam niepożądana i działania miejscowych mające na celu wykurzenie intruzów znacznie się nasiliły (po wcześniejszym ukradzeniu wszystkiego co się da, wyciągnięciu miliona łapówek za naprawę wiecznie zerwanej linii telefonicznej czy pojawienie się kropli wody w kranie). Eskalacją szykan była napaść na samochód, którym Szwedzi jechali do miasta. Po tym wydarzeniu oraz braku większego zainteresowania policji całą sytuacją, zaczęli podejrzewać, że wkrótce mogą zostać zamordowani. W tej sytuacji pozostało im jedno - ucieczka do Szwecji, bez względu na koszty.

Na okładce dopisek, który wiele mówi: uważaj o czym marzysz, może ci się spełnić.

Po przeczytaniu książki nasunęło mi się jedno tylko podsumowanie - gdyby w Europie coś podobnego spotkało (na przykład) Kenijczyka, przez wszystkie media przetoczyłaby się jak burza dyskusja o rasizmie, a jak możemy nazwać to co spotyka białych, chcących zamieszkać w niektórych  miejscach Afryki? Przeczytajcie, oceńcie sami, to również nie jest łatwy temat i nie jestem przygotowana, żeby publicznie wyrażać opinię w takich sprawach.




"Traktat o odchudzaniu" - Joanna Chmielewska

Uff... Tutaj się nie rozpiszę, bo w zasadzie nie ma o czym. Bardzo lubię czytać kryminały J. Chmielewskiej, więc z ciekawości sięgnęłam po Traktat, jednak się zawiodłam - wynurzenia o odchudzaniu nie były odkrywcze, a rubaszny język autorki szybko mnie zmęczył. Jest to jedna z ostatnich jej książek (wydana w 2007 r.).




"Rytuały dla samotnych" - Doris Iding


Tę książkę kupiłam skuszona jednym zdaniem z okładki: Nie bój się samotności i pamiętaj - mówienie do siebie to wreszcie rozmowa z kimś inteligentnym. Rzeczywiście zawierała kilka ciekawych rad, o większości z nich jednak wcześniej słyszałam. 

Jedną z ciekawszych informacji, był opis krzyżowego ćwiczenia ciała, które łączy ze sobą dwie półkule mózgu (pozytywnie wpływając na kondycję mózgu) i może być z powodzeniem wykonywane w łóżku, kilka chwil po przebudzeniu: 
Leżąc płasko na plecach, przy wdechu połóż obie ręce wyprostowane za głową, potem spokojnie wypuść powietrze. Przy następnym wdechu wyciągnij prawe ramię i lewą nogę. Wyobraź sobie, że ktoś ciągnie cię za Twoje kończyny. Przy wydechu ponownie się rozluźnij. Przy następnym wdechu wyciągnij lewe ramię i prawą nogę.

Jednak dużą część książki zajmują opisy różnych rytuałów i ćwiczeń typu oddychanie barwami natury co zdecydowanie nie jest moją bajką więc darowałam sobie zaznajamianie się z nimi. Z drugiej strony, czego innego mogłam się spodziewać po książce, która w tytule ma słowo rytuały.

Moje gratulacje, jeśli udało Wam się dotrzeć aż tutaj. Tak długi tekst w internecie nie należy do przyjemności, ale w postach książkowych mogę trochę przynudzać, bo osobiście bardzo mi zależy na spisaniu co ciekawszych uwag - także dla siebie. W niedługim czasie pomyślę o rekompensacie dla wytrwałych, mam na myśli małe rozdania książkowe przy okazji moich miesięcznych rozliczeń z czytelnictwa. 


57 komentarzy:

  1. Bardzo zainteresowałaś mnie książkami: Rytuały dla samotynych, D.I., Niebieskie oczy czarny ląd, G.F., na pewno się na nie skuszę:). Co do tych kont w internecie...zgodzę sie z Tobą, to niesamowite pożeracze czasu, coraz częściej zastanawiam się nad tym by pousuwać niektóre swoje konta i skupić się tylko na tych najważniejszych dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieskie oczy - w sumie to aż kipiałam od emocji po jej przeczytaniu. W krótkiej notce nie da się oddać wszystkich emocji. Książka daje do myślenia :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię książki J. Chmielewskiej, Rytuały dla samotnych, coś dla mnie. Pozostałe nie ruszę, jestem zbyt wrażliwa. Co do kont, zastanawiam się które pokasować. Też mam ich za dużo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryminały były wyborne i relaksujące, ale ta książka moim zdaniem tak sobie wyszła Chmielewskiej. "Niebieskie oczy" specjalnie wstrząsające nie były, ale też nie były łatwe, proste i przyjemne. Natomiast koleżanka z pracy też powiedziała, że nie dałaby rady przeczytać książki o ofierze pedofilów, jednak dla mnie była ona naprawdę wciągająca. Opisy wykorzystywania były nieliczne i bardzo, bardzo ogólne - autorka zastrzegła, że nie chciała pisać instruktażu dla kolejnych zboczeńców. Natomiast bardzo ciekawie i pouczająco opisane są uczucia dziewczyny, jeszcze jako dziecka które myślało, że to normalny świat i wszystkie dzieci tak mają, później dojrzałej już kobiety, walczącej z rozdarciem w związku z matką, wstydem i poczuciem krzywdy.

      Usuń
    2. Wyobrażam sobie co musiała przejść, a właściwie nie wyobrażam. Bardzo współczuję wszelkim ofiarom pedofili, sama bym ich ćwiartowała i sypała solą tam gdzie ich swędzi. NIe mam litości dla takich, dla mnie to nawet nie zwierzęta, ani gady. :// Ale mnie emocje poniosły no! :)

      Usuń
    3. Dlatego właśnie mój post był długi na kilometr ;)

      Usuń
    4. To jesteśmy obie takie emocjonalne. ;)))

      Usuń
    5. To prawda :) Nawet na ślubach płaczę [a swoją drogą ciekawe dlaczego ;)].

      Usuń
  3. uważaj o czym marzysz! ;) czytałam taką książke o małżeństwie amerykanów, które uciekło do Grecji. Dla mnie wiele było logiczne - np załatwianie papierów w urzędzie, oni natomiast byli w szoku. czytanie uszlachetnia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy czytałam "Niebieskie oczy", to aż dziwiłam się naiwności Szwedów, choć można też to nazwać dobrocią... Jednak aż mnie denerwowało to robienie prezentów na okrągło wszystkim dookoła, mimo wyraźnie negatywnej postawy otoczenia. Gunilla określiła to tak jakoś tak, że cieszy się, że mogła pomoc przynajmniej garstce potrzebujących - dla nich nic więcej się nie liczyło. W sumie ich Kenijskie marzenie okazało się kosztowne. Zostawili tam prawie cały swój majątek - hotel po wielu trudach sprzedali za jakieś marne grosze. Tyle że w Szwecji to pewnie nie tragedia i szybko z powrotem stanęli na nogi. Ciekawa postawa - ciągle staram się zrozumieć.

      Usuń
  4. Dwie pierwsze książki z chęcią bym przeczytała, uwielbiam historie oparte na faktach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla również mnie takie są najciekawsze! Ostatnio mam farta w bibliotece - znów wyhaczyłam trzy świetne lekturki :) Biblioteka z której korzystam o dziwo jest bogata :)

      Usuń
  5. Swego czasu przeczytałam masę książek Chmielewskiej, zdobyła moje serce kobieta :) Tej akurat nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Traktat" to było takie trochę babcine gadanie, jeśli chodzi o kryminały, to ostatni, który przeczytałam to "Złota mucha" z 1998 r., tych nowszych już nie znam, ale ten gatunek dobrze jej wychodził. "Traktat " kwalifikuje się chyba do poradników, dla mnie zdecydowanie na "nie" :)

      Usuń
  6. Książkę o parze, która przeprowadziła się do Kenii chętnie bym przeczytała. Lubię książki, które pozwalają poznać jednocześnie jakiś zakątek świata i tamtejszą kulturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię i to najbardziej :) Czytając takie można się wiele nauczyć, no i przy okazji trochę pomyśleć.

      Usuń
  7. świetne recenzje, jednak nie czytałam i... nie przeczytam. chyba, ze "Rytuały dla samotnych" - w sumie u nas w domu jak ktoś zaczyna głośno myśleć (czyt. mói sam do siebie), a inny to skomentuje, ten pierwszy odpowiada "w końcu trzeba od czasu do czasu pogadać z kimś inteligentnym"
    czyli dość podobnie jak przy okazji tej książki ;]

    a co do Twoich spostrzeżeń na temat zakładania kont... ja mam ich całe mnóstwo, a czasu spędzam tyle samo, bo na 90% z nich nie wchodzę. może raz na miesiac...


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha - rzeczywiście nadaje się na ciętą ripostę. Ja chyba w marcu konto na FB założę, obiecałam sobie, że jeśli przetrwam pół roku na bloggerze to zrobię wreszcie krok dalej :)

      Usuń
    2. dokłądnie :)
      wow. jaki postęp :) i zawsze o jedno hasło więcej do zapamiętania i kilka minut dłużej na internecie

      do głosowania jak co roku zapewne będą smsy. ale o tym na pewno napiszę jeszcze co dokładnie itd.

      pozdrawiam

      Usuń
    3. Żebyś wiedziała, że tak xP

      Usuń
  8. zgadzam się z Twoim komentarzem u mnie :)
    "stare" przyjaciółki są jak lekarstwo. bez spotkań itp., a po latach jest dalej o czym gadać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Artykuł mnie bardzo zaciekawił, fajnie teraz wiem więcej.
    Ogólnie fajna strona :) Pozdrawiam

    skuteczna dieta na chandre

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie zmroziło przy pierwszej pozycji, nie wiem czy bym przez nią przebrnęła..
    To się wydaje zbyt okropne, żeby było prawdziwe.
    Książka o Szwedach w Kenii bardzo ciekawe. I dobre pytanie postawiłaś.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - zbyt okropne, żeby było prawdziwe. Po przeczytaniu pierwszych dwóch rozdziałów, zaczęłam szukać potwierdzenia czy aby to na pewno książka oparta na faktach, ale to są fakty - wystarczy wpisać nazwisko w wyszukiwarkę internetową. A po przeczytaniu książki "niebieskie oczy" takie pytanie i stwierdzenia od razu się nasuwają. Postawa roszczeniowa wobec Europy, wobec Ameryki. A co ich państwo (rząd) zrobiło zrobiło dla dobra własnych obywateli - kacyki walczące o władzę.

      Usuń
  11. Ta pierwsza książka kojarzy mi się z książką: "Skrzywdzona" - podobny wątek, też momentami drastyczna i bardzo emocjonalna.
    Zainteresowały mnie jeszcze te rytuały dla samotnych ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drastyczna, ale w sumie wzbogaca o pewną wiedzę. Autorka napisała ją, żeby zwrócić uwagę na MILCZĄCE cierpienie dzieci - one milczą bo boją się mówić, bo powoduje nimi wstyd. To dorośli muszą coś w takiej sprawie zrobić. Jeśli chodzi o rytuały, to u mnie tak bez szału. To w sumie taki poradnik, nie najgorszy, ale w moim przypadku za bardzo się nie przydał. Pomyślę, może wystawię go za miesiąc jako nagrodą do wylosowania dla wytrwałych :)

      Usuń
    2. Zgadza się - w takich sytuacjach to dorośli odgrywają kluczową rolę..
      Pozdrawiam i spokojnego wieczoru życzę ;)

      Usuń
  12. Oj z tym zakładaniem nowych kont to mam tak samo... :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, a już samo blogowanie jest wystarczająco absorbujące, jeśli chce się to robić w miarę dobrze.

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Polecam dwie pierwsze! Na pewno się nie zanudzisz. Jeśliby kiedyś wpadły Ci w ręce, oczywiście ;)

      Usuń
  14. Również mam problem z zapamiętywaniem imion bohaterów i strasznie mnie to drażni. Ale dzięki swoim recenzjom mogę sobie wszystko przypomnieć. Żadnej z zaprezentowanych przez Ciebie książek nie czytałam, ale niektóre bym z chęcią poznała.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo irytujące, zwłaszcza, kiedy podczas rozmowy czujesz dziury w mózgu ;)

      Usuń
  15. "Jak ona mogła" jest na mojej liście mam nadzieję,że będzie u mnie w bibliotece;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to bardzo mądra książka i dużo można dzięki niej zrozumieć. Dla mnie to Nr 1 miesiąca :)

      Usuń
  16. Ale się rozpisałaś, pięknie i z pewnością coś z tego wybiorę, buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieem, z przykrością stwierdzam, że trudno mi nad gadulstwem zapanować, choć mam tak tylko w formie pisemnej, w rozmowach telefonicznych zawsze zostają mi niewykorzystane minuty ;)

      Usuń
  17. Doskonałe pozycje wybrałaś, wydają się być ciekawe i wciągające... Aż wstyd się przyznać, kiedyś czytałam ogromne ilości książek a ostatnio bardzo mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie mi się poszczęściło po miesiącach posuchy ;) Wcześniej, owszem, dało się czytać, ale nie wciągało mnie to wcale, po prostu bez emocji zaliczałam kolejną książkę :)

      Usuń
  18. nie czytałam żadnej z książek ;) Ale wszystko przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś któraś wpadnie Ci w ręce, np. Rytuały będę rozdawać za jakiś czas.

      Usuń
  19. Mam to samo z książkami! Jak mam czas czytam mnóstwo, ale szybko zapominam tytuły, a czasem i fabułę ;) Z książek, które zrecenzowałaś nie czytałam żadnej, przynajmniej tak mi się wydaje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha - bo może się wydawać ;)

      Usuń
  20. również ostatnio o Afryce czytałam, powieść " Gwiazdy nad Afryka" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej nie znam. Ale o Afryce czytałam akurat dużo książek, a w Biedronce właśnie jest do kupienia słynna "Biała Masajka", którą dwa razy zaliczyłam :)

      Usuń
  21. Zapominam tytuły książek, które po przeczytaniu uznaję za nijakie. Te, które opisałaś wydają się ciekawe i intrygujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zapamiętam raczej coś, co mnie wyjątkowo zastanowi albo zaciekawi, na przykład "Króla szczurów" czytaną wieki temu ciągle pamiętam. Jednak gorzej z nazwiskami autorów.

      Usuń
  22. "Niebieskie oczy, czarny ląd" wydaje się bardzo ciekawą lekturą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciekawa, nigdy bym nie przypuszczała, że tak może wyglądać życie Europejczyków zamieszkałych w Kenii. Z lektury wynika, że ten kraj nie jest przyjazny dla obcokrajowców.

      Usuń
  23. Chciałabym teraz spokojnie usiąść. I poczytać, ale nie notatki a ksiązkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy z nas kiedyś miał takie chude lata czytelnictwa ;) Pamiętam, że kiedyś, będąc w Twojej sytuacji marzyłam o przeczytaniu zwyczajnej babskiej gazety.

      Usuń
  24. 'Niebieskie oczy Czarny Ląd' chyba najbardziej z mojej bajki, chciałabym poznać tę historię :) a ten dopisek rzeczywiście intrygujący..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie skojarzenie mi się niestety nasunęło...

      Usuń
  25. dzięki.
    oj. to faktycznie jak za czasów kamienia łupanego.
    i jeszcze sukienki - barwy szkoły? przesada.

    OdpowiedzUsuń
  26. Sushi est w Biedronce za 15 zł. Bardzo smaczne:) Nie strasz mnie tymi mrozami bo ja już teraz z domu nie wychodzę a 3 lutego muszę jechać rachunki popłacić:P

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobry pomysł z tymi recenzjami na blogu. Przynajmniej tutaj będziesz na bieżąco z książkami bo na takich portalach trochę trudno o systematyczność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w końcu o ile kont można dbać z taką samą uwagą :)

      Usuń