środa, 8 stycznia 2014

Czasami uśmiecham się pod wąsem


ebiznespolska.pl
Tak, tak - dobrze widzicie! Dzisiaj będzie o wąsach, które czasami uparcie wyrastają nam pod nosem. O wzmożonej ilości ciemnego meszku np. na twarzy decydują predyspozycje genetyczne i pochodzenie etniczne - kobiety z Europy południowej oraz Azji są bardziej podatne na występowanie ciemnych włosków na ciele. Czasami jednak w organizmie kobiety występuje nadprodukcja androgenów, czyli męskich hormonów płciowych, wtedy objawem może być nadmierne owłosienie na ciele, tzw. hirsutyzm.

Hirsutyzm może pojawić się u kobiet w ciąży, w okresie dojrzewania czy menopauzy, może też być efektem ubocznym stosowania leków działających androgennie. Przyczyną hirsutyzmu może stać się anoreksja, czasami też towarzyszy w przebiegu nowotworów złośliwych oraz innych chorób i zaburzeń. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o definicje, tym bardziej, że niniejszy tekst służy głównie prezentacji mojego najnowszego doświadczenia z pastą cukrową HALAWEH do depilacji na zimno w roli głównej.

Wąsik, który mi wyrasta nie jest tragiczny i raczej nie udam się z nim do endokrynologa po przepisanie kuracji hormonalnej, jednak kiedy go w porę nie wykarczuję, to w lustrze mogę dostrzec delikatny cień na górnej wardze, co w moim mniemaniu wygląda niezbyt atrakcyjnie. Stąd od lat poszukuję idealnego sposobu, który pozwoli mi na pozbycie się niechcianego owłosienia z górnej wargi - bezboleśnie i bezproblemowo. Oto produkt, który jest obecnie przeze mnie używany:




Wygląda jak wielki bursztyn :)
Depilacja pastą cukrową stosowana była przez kobiety Orientu od wieków. Jest to produkt naturalny - składa się wyłącznie z cukru, wody i soku cytrynowego. Nie zawiera konserwantów, barwników i innych substancji chemicznych. Ta metoda depilacji polecana jest nawet dla skóry wrażliwej i alergicznej. Pastą można depilować całe ciało, także pachy i bikini. Wg producenta, nie podrażnia skóry, ale wygładza ją i odżywia. Włoski usuwane są wraz z cebulkami, a efekt gładkiej skóry utrzymuje się ok. 4-6 tygodni.

Sposób użycia: oddzielamy kawałek pasty i ogrzewamy go w dłoniach, ugniatając jak plastelinę. Formujemy kulkę, następnie rozciągamy ją na skórze w formie paska (w kierunku przeciwnym do wzrostu włosów) po czym energicznym ruchem odrywamy z kierunkiem wzrostu włosa. Czynność powtarzamy. Ten sam fragment pasty używamy kilkakrotnie, tak więc kawałek pasty wielkości 10 cm x 5 cm x 1 cm wystarczy mi (tak na oko) na około 10 użyć. Pozostałości pasty łatwo usuniemy wodą.

Moje wrażenie z pierwszej depilacji pastą cukrową: pasta po pół minuty ugniatania nadaje się do depilacji, ale jeśli chcemy jedną kulką zrobić jak najwięcej to powinniśmy działać bez ociągania, bo wkrótce pasta jest już zbyt rozgrzana, zaczyna rozłazić się w palcach zlepiając je ze sobą, a o ulepieniu z niej paska nie ma mowy. Pewnie następnym razem pójdzie mi sprawniej. Kiedy pierwszy raz oderwałam pastę od twarzy nie poczułam bólu, który zwykle towarzyszył podczas depilacji woskiem. Pomyślałam, że to nie działa, ale kiedy przyjrzałam się skórze to okazało się, że włoski zniknęły. Tak więc zabieg dla mnie był zupełnie bezbolesny (nie wiem jak to możliwe, ale był), jednak po tygodniu od jego wykonania zauważyłam, że te dranie znowu mi odrastają, choć bardzo przerzedzone, a tymczasem producent obiecywał trochę dłuższy odpoczynek między zabiegami (więc pewnie za pierwszym razem zrobiłam to niedokładnie). Po dwóch minutach pracy cukier oblepiał moje palce jak klej, pierwsza myśl - jak się tego pozbyć... Okazało się, że woda z łatwością obmywa pastę, a uczucie lepkości znika w kilka sekund. Twarz po zabiegu jest od razu czysta i tylko lekko zaczerwieniona. To przewaga nad woskiem, który bardziej podrażniał i trzeba go było zmywać oliwką. Plastry z woskiem mają jednak tę zaletę, że wygodniej się nimi operuje, chociaż może podczas kolejnych depilacji będę coraz bardziej doskonaliła technikę operowania kulką pasty cukrowej.

Pasta cukrowa na helfy.pl kosztuje 13 zł za 100 g, tymczasem za zabieg depilacji tego rodzaju pastą zapłacimy w salonie ok. 25 zł (wąsik/bródka).

Oczywiście, do wyboru mamy całą gamę innych sposobów na pozbycie się niechcianych wąsisk:
  • depilacja laserem - podobno seria 4-8 zabiegów całkowicie likwiduje problem, ale jest to zabieg bolesny i kosztowny (ok. 250 zł za jedną sesję);
  • epilacja IPL - jeden zabieg też ok. 250 zł, różni się od depilacji rodzajem wiązki światła;
  • elektroliza - metoda trwałego usuwania owłosienia, cena 1 zabiegu ok. 280 zł, wykonuje się go poprzez wkłucie w każdy mieszek włosowy igły elektrycznej i poddaniu go działaniu prądu o odpowiednim natężeniu, po pierwszej sesji część włosków odrasta, mogą pojawić się efekty uboczne, takie jak przebarwienia skóry i ropne zapalenia mieszków włosowych;
  • depilacja woskiem na gorąco - bolesna metoda, po której mogą wystąpić podrażnienia i zaczerwienienia, efekt utrzymuje się do dwóch tygodni (jest jeszcze depilacja woskiem na zimno);
  • kremy do depilacji - działają rozpuszczając włos;
  • utlenianie - zabieg zajmuje 10 min. może uczulać;
  • ewentualna kuracja hormonalna u endokrynologa;
  • wyrywanie pęsetą;
  • i wreszcie golenie - nie polecany - po systematycznym używaniu maszynki prawdopodobnie pojawi się nieciekawy efekt, meszek co prawda nie odrasta grubszy, ale ma ostrą (ściętą) końcówkę, przez co wydaje się wyraźniejszy, Salma Hayek przygotowując się do zagrania tytułowej roli w filmie Frida używała właśnie maszynki do golenia, żeby upodobnić się do granej przez siebie postaci;

źródło
Na pocieszenie siebie i innych dzielnie walczących z wiatrakami dodam, że podobno  delikatny (podkreślam) wąsik może wydawać się zmysłowy i podobać się mężczyznom. I tak w ogóle mam nadzieję, że znajdzie się chociaż jedna osoba, którą  temat dzisiejszego posta zainteresuje... Bo wiecie, w kupie raźniej ;)

57 komentarzy:

  1. Kiedyś sama zrobiłam taką pastę, ale chyba coś mi nie wyszło, bo nie wyrywała włosków... Ze wszystkich "zabiegów" upiększających najbardziej nie lubię depilacji. Podrażnienia to u mnie norma i nie wyobrażam sobie golić nóg co 2-3 dni - krosty i duże podrażnienie gwarantowane, dlatego najczęściej wybieram wosk albo depilator (wosk mniej bolesny, ale używanie depilatora tańsze) :)
    Też od czasu do czasu wyrywam wąsik, chociaż prawie tam nic nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam, że zupełnie zapomniałam o depilatorze! Ale to pewnie dlatego, że panicznie boję się tego urządzenia - kojarzy mi się z dużym bólem, a na niego nie mam zbyt dużej odporności. Tak mi się to wbiło do głowy, że nawet nie myślę o jego zakupie ;)

      Usuń
    2. U mnie się sprawdza wosk - kupiłam ponad rok temu podgrzewacz do wosku w rolce i do tego paski. Zapłaciłam niecałe 100 zł. Ostatnio sobie o nim przypomniałam. O ile depilacja była przyjemniejsza (chociaż trzeba się nauczyć i przyzwyczaić do nowej formy depilacji) :)

      Usuń
    3. Właśnie, często wystarczy się przyzwyczaić do czegoś nowego :)

      Usuń
  2. Nigdy wcześniej nie słyszałam o takim sposobie depilacji. Zaciekawiło mnie to na pewno spróbuję. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem pierwszych wrażeń - niestety tego się trzeba po prostu nauczyć :)

      Usuń
  3. Robiłam sobie też pastą choć nie zawsze mi wychodziło, ale mam kosmetyczkę która mi depiluje woskiem za niewygórowaną cenę i nie mam żadnych podrażnień. :) Mam znajomą która nie depiluje nic, uważa że jest ,,namiętna". Hmmm, moje koty mają sierść na całym ciele ale są o wiele przyjemniejsze, biorąc pod uwagę wrażenia wzrokowe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nogi i resztę traktuję depilatorem, jestem zadowolona z efektu. :))

      Usuń
    2. [Ha ha ha :)))]Jak wspomniałam wyżej irracjonalnie boję się depilatora (może kiedyś...) stąd próbuję wszystkiego, byle tylko nie ON. Mi też za pierwszym razem nie wyszło najlepiej, bo efekt powinien dłużej się utrzymywać, a ja już widzę jak pojedyncze włoski odbijają, po plastrze z woskiem ostatnio 3 tygodnie zupełnie nic!

      Usuń
    3. Świetnie że się sprawdza u Ciebie. :)) Ostatnio jak robiłam sobie woskową depilację, pokleiłam dookoła wszystko. a włoski zostały. :D

      Usuń
    4. To klejenie to faktycznie jakaś masakra, jeżeli nie uda mi się zapanować nad techniką nakładanie, to już raczej więcej pasty cukrowej nie kupię - chociaż nie boli i nie podrażnia (podkreślam!)

      Usuń
  4. polecam depilator (!)
    też się bałam. pierwszy raz użyłam pożyczonego (dla sprawdzenia, czy dam radę).
    ból był mniejszy, niż się spodziewałam (a jestem wrażliwa).
    przy reguralnej depilacji to wogóle nie problem. a jaka wygoda (!)
    dlatego: bardzo polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanowię się, Mój M. już dawno chciał mi kupić w prezencie, ale jak się dowiedziałam to od razu storpedowałam ten pomysł w zarodku, bo nie lubię marnować kasy. Ale raczej może on służyć tylko do nóg (bo inne partie to już naprawdę no way!

      Usuń
  5. Na szczęście mam tylko jeden włosek, który pojawia się zawsze w tym samym miejscu i swój problem rozwiązuję pęsetą w ciągu 2 sekund.Pastą cukrową kilka razy usiłowałam ogolić nogi, ale jest to zbyt pracochłonne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to na środkowym zdjęciu Twoja pasta wygląda jak najprawdziwszy klejnot :)

      Usuń
    2. Oj, jest pracochłonne. Kij ma dwa końce - nie boli, nie podrażnia, łatwo się zmywa, ale zabawa z cukrem jest mało przyjemna. Zobaczę, jak mi pójdzie następnym razem :)

      Usuń
  6. Bardzo fajnie wygląda ta pasta ! Ja problem wąsika obserwuję u siebie tuż przed "tymi dniami' jakoś wtedy bardziej go widać. Jednak póki co aż tak bardzo mi nie przeszkadza no i jeszcze nikt nie kazał kręcić mi wąsa więc chyba nie jest tak źle. ;) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w lustrze widać taki jakby cień. Od zawsze tak miałam, ale nie podoba mi się to i nie uważam, żeby to było atrakcyjne (!).

      Usuń
  7. Ja osobiście nie mogę powiedzieć, że mnie to dotyczy. Ale jestem pewna, że ten wpis, jego treść pomoże kobietom, dziewczynom z "podobnymi objawami" :) Dobrze, że poruszasz takie tematy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic co ludzkie nie jest mi obce ;) szczęściaro.

      Usuń
    2. Czy ja wiem, czy taka szczęściara ze mnie - wiesz jak jest.. jak nie to, to coś innego się "przyczepi" i walczysz z tym jak tylko możesz ;]

      Usuń
    3. No tak... I znów odpowiem powiedzeniem - trawa za płotem sąsiada wydaje się zawsze bardziej zielona :)

      Usuń
    4. hehe, coś w tym jest ;) no ale cóż - każdy ma jakieś wady, niedoskonałości - ja już chyba swoje zaakceptowałam.

      Usuń
  8. Nie używałam pasty cukrowej, ale muszę przyznać, że interesowała mnie ilekroć widziałam ją w jakiejś drogeryjnej gazetce :) Pierwszy obrazek jest kapitalny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mona Lisa? Siebie tym razem wolałam nie wstawiać ;)

      Usuń
  9. U mnie depilacja nóg tylko maszynką. Po depilatorze miałam straszne krosty. A co do wąsika to walcz dzielnie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kosmetykami to już tak mam, że ciągle szukam czegoś nowego, czego jeszcze nie próbowałam. Czasami są to porażki, czasami jakiś zawita na dłużej. Pasty jeszcze nie skreślam. Podoba mi się, że np. odklejając pasek nie muszę liczyć się z bólem wyrywanych włosków. Nogi kiedyś robiłam woskiem, ale przy takiej powierzchni to albo maszynka, albo depilator (nie używam) :)

      Usuń
  10. Jeśli chodzi o "wąsik" to zawsze pozbywam się go za pomocą plastrów z woskiem -szybko i skutecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie robiłam przed pastą cukrową. Po użyciu miałam spokój 3-4 tygodnie, dopiero potem coś tam się pojawiało :) Faktycznie, plastry są bardzo wygodne w użyciu.

      Usuń
  11. Ja mam lekki meszek nie jest bardzo widoczny. Ale może z wiekiem... O paście cukrowej już wiele słyszałam. Wiele dobrego. I chyba muszę w nią zainwestować. ^^

    Pozdrawiam,
    marin-memories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie jestem brunetką, wtedy pewnie byłabym jak Frida, a że włosy mam raczej delikatne i nie tak aż tak ciemne to można uznać, że wąs jest w normie, a przynajmniej panuję nad sytuacją :)

      Usuń
  12. Wąsik mi nie doskwiera, ale kto wie co się stanie z wiekiem, dlatego zawsze dobrze wiedzieć co i jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój towarzyszy mi od nastu lat, tak więc bądź dobrej myśli!

      Usuń
  13. Wąsika nie mam, ale skoro może pojawić się w zasadzie w każdym wieku to kto wie. Ale co pasty cukrowej do depilacji to słyszałam o niej. Można sobie zrobić taką w domu samodzielnie. Na pewno dużo taniej wychodzi, a podobno równie skuteczna. Przypomniałaś mi o tym, już dawno zapomniałam o takim sposobie depilacji. Może w końcu spróbuję, ale zrobię sobie tą pastę samodzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wyjdzie taniej, przecież składniki w potrzebnej ilości kosztowałyby grosze, może i ja spróbuję :)

      Usuń
  14. z natury jestem blondynką i uff na szczęście nie mam z tym problemów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blondynki to mają dobrze z niechcianymi włoskami...

      Usuń
  15. jakieś tam włoski mam, ale są bardzo jasne więc raczej nie są jakoś wyjątkowo widoczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz jedno zadanie do wykonania w łazience mniej :)

      Usuń
  16. a może dostaniesz dzięki językowi super, ekstra pracę??
    ja właśnie taki impuls dostałam do angielskiego. teraz czekam na impuls otwarcia książki/strony internetowej i poświęcenia temu choć 30 minut xD
    taaa... najpierw pomysł muszę mieć ;)
    ciekawie.. problem byłby jedynie że nie miałabym komu sprzedawać.


    znam ten problem i... dzięki za post. ta pasta cukrowa wydaje się świetna. ale nie mogę stwierdzić po opisie... muszę wypróbować haha...
    ale i tak dzięki. rozglądnę się w sklepach za nią..

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ciekawa jestem jakie byłoby Twoje pierwsze wrażenie, bo ja technicznie byłam słaba, co trochę zniechęca, ale oczywiście wykorzystam produkt do końca i zobaczę czy uda mi się to opanować :)

      Usuń
    2. to po wykorzystaniu produktu do końca będziesz w stanie dać pełnowartościową jego recenzję :) więc czekam...



      jak nie wiosna? wszystko za oknem się rozwija. pąki na drzewach nawet są! a na poważnie to bardzo dziękuję za miłe słowa :)
      ja najprędzej chciałabym zamieszkać albo w Warszawie albo w Sopocie :) chociaż nigdy tam nie byłam.
      a gdzie już na tym południu byłaś?? Wieliczkę zwiedziłaś i słynną Kopalnię Soli??

      pozdrawiam

      Usuń
    3. no to fajnie
      ale ejże! jak to?! i mi nie powidziałaś, że w moim mieście będziesz?? Wracaj do Wieliczki! a przynajmniej do Krakowa (niech stracę) ;P

      napisz, napisz - koniecznie!

      Usuń
  17. stosowałam różne metody pozbycia się niechcianych włosków. mam depilator, używałam, plastrów z woskiem, kremów. jednak najlepiej sprawdza sie u mnie zwykła maszynka. miałam problemy z wrastającymi włoskami mimo częstych peelingów. pasty cukrowej tylko jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pastę cukrową stosuję tylko na wąsik, według mnie w innych rejonach to niewykonalne, chyba, że u kosmetyczki :)

      Usuń
  18. ja stosuje plastry lub krem do depilacji , z obu metod jestem zadowolona jak na razie a wąsik nie jest jakiś dokuczliwy bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też jest delikatny, bo włosy generalnie mam delikatne, ale jest zauważalny. Krem do depilacji twarzy kiedyś widziałam, ale pomyślałam sobie, ze może takie wyrywanie włosków z cebulkami jeszcze bardziej je osłabi i to się sprawdza.

      Usuń
  19. Na szczęście nie mam takiego problemu, myślę jednak, że do twarzy laser jest najskuteczniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następna szczęściara :) Kurcze, ale to drogo wychodzi, bo za pierwszym razem prawie na pewno odrosną, a jeszcze ten ból. Pamiętam jeszcze zamykanie naczynek, na twarzy te wrażenia są niezapomniane. Do odważnych nie należę :(

      Usuń
  20. Ciekawa jestem czy bardzo różni się od takiej domowej pasty cukrowej. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie robiłam domowej, ale patrząc na składniki na pewno uda się coś takiego uzyskać w warunkach domowych, znając właściwe proporcje, oczywiście. Wtedy taka ilość kosztowałaby...ok. 1 - 1,50 zł?

      Usuń
  21. Stosowałam jedynie plastry z woskiem, więc ciekawa jestem jakby się u mnie sprawdziła ta pasta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli myślisz tylko o twarzy, to pewnie dałabyś rady. Nogi czy pachy - nie wyobrażam sobie, chociaż... spróbuję też na nogi, już jestem ciekawa co z tego będzie. Na ten pomysł właśnie teraz wpadłam, jeszcze 5 minut temu myślałam, że to niemożliwe :) Jeśli się uda i nie będzie bolało tak jak przy wąsiku, to pomyślę nad produkcją własnej pasty. W necie na pewno da się znaleźć przepis.

      Usuń
  22. Ja na razie nie narzekam ,ale obawiam się że w przyszłości ten problem mnie nie ominie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, myślę, że nas wąsaczy jest zdecydowanie mniej niż Was bezwąsych. Powyższe komentarze mnie w tym przekonaniu utwierdziły, więc pewnie nigdy nie będziesz musiała babrać się z pastą cukrową ;)

      Usuń
  23. ha, ciekawy post! powiem dyskretnie i nieśmiało - używam od paru lat specyfiku sally hansen do usuwania zbędnego ..no wiecie ;) z twarzy, np na allegro :) działa :) nawet na moją wrażliwą skórę :) i jest super. Woski itp. mnie podrażniały a w dodatku to droga zabawa.
    p.s. W kupie raźniej :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam, ale właśnie znalazłam informacje na wizaz.pl - depilator do twarzy z pędzelkiem SH. Dobrze, że ci odpowiada, bo opinie były,można powiedzieć - biegunowe. Jeśli o tym samym mówimy :)

    OdpowiedzUsuń