środa, 11 grudnia 2013

Podarujmy sobie odrobinę luksusu - dzień z ajurwedą

Kiedyś oglądałam w TV program, w którym przepytywano nasze "gwiazdy i gwiazdki " czym jest dla nich luksus. Jedna z odpowiedzi zwróciła moją uwagę - luksus  to czas, który można poświęcić dla siebie lub dla bliskich. O ironio losu - dzisiaj, kiedy wszystko można kupić, okazuje się, że brakuje czasu na zakupy... 
Czasu brakuje gwiazdom, biznesmenom, ale i nam zwykłym obywatelom. Nasze dni są zaplanowane co do minuty w terminarzach, bez których już ani rusz.

wiktionary.org
U mnie też podobnie: każdy powszedni dzień jest dokładnie wypełniony obowiązkami. 7,5 godzin snu - 8 godzin w pracy - 2 godziny na przygotowania i dojazd do pracy - zostaje mi 6,5 godziny dziennie czasu wolnego (od 16:00 do 22:30), który mogę poświęcić na zakupy konieczne czy dowolne, gotowanie, dbanie o dom, szlifowanie języka obcego, siłownię, oglądanie filmów, czytanie książek i czasopism, blogowanie, czy wreszcie dla rodziny i przyjaciół. W weekendy z reguły nadrabia się wszelkie zaległości, a w grudniu dochodzą jeszcze przygotowania do Świąt. Tak, życie często kojarzy mi się z chodzeniem w kieracie, stąd ciągle poszukuję coraz to nowych sposobów na relaks i ubarwienie codzienności. Moje ostatnie znalezisko to dzień idealny wg ajurwedycznego punktu widzenia.

Ajurweda - wiedza o życiu ma ponad pięć tysięcy lat i może być stosowana przez każdego, w każdych okolicznościach życiowych, w życiu codziennym. Ajurweda uczy jak żyć, aby zachować naturalną równowagę, a tym samym zdrowie, zaś to co dzieje  się wewnątrz organizmu daje efekty w postaci zdrowych włosów, skóry i paznokci.

ayurveda.com.pl
Według ajurwedy życie zgodnie z naturą - wygodnie i bez napięć - oznacza szacunek dla siebie i własnej niepowtarzalności. Dlatego należy o siebie dbać, dać prawo do odpoczywania. Nadchodząca zima jest do tego doskonałą okazją, bo zmiana sezonu jest dla każdego organizmu trudnym okresem przystosowania się do nowych warunków. Nie wymagajmy od siebie zbyt wiele i z niczym nie przesadzajmy: ani z wysiłkiem, ani z odpoczynkiem - nasz organizm jest podatny na choroby, a psychika słaba. Dbajmy o dostateczną ilość snu i chrońmy się przed stresem. Taki okres przejściowy na przestawienie się przy zmianie pory roku trwa dwa tygodnie.


IDEALNY PRZEBIEG LUKSUSOWEGO DNIA
(w formie ogólnej) 

Wstań skoro świt, najlepiej przed wschodem słońca, w miarę możliwości bez pomocy budzika.

Nie wyskakuj natychmiast z łóżka, pozwól organizmowi przestawić się ze stanu spoczynku na ruch.

Wypij szklankę letniej wody.

Umyj zęby i wykonaj czyszczenie języka.

Do każdej dziurki w nosie wpuść po dwie krople oleju sezamowego, który pielęgnuje śluzówkę.

Spraw sobie masaż ciała olejkiem, w przypadku tłustej skóry zaleca się suchy masaż jedwabną rękawicą.

Po masażu weź ciepły prysznic z użyciem oliwkowego mydła lub roślinnego oleju pod prysznic. Wspomoże to proces wydalania przez skórę.

Przeznacz trochę czasu na jogę - powitanie słońca, zamiast tego można wybrać się na spacer albo wykonać kilka lekkich ćwiczeń. Nie należy się przemęczać, ważnym elementem tych ćwiczeń jest oddychanie przez nos. W słoneczne dni dobrze jest zanurzyć się w promieniach porannego słońca - z ajurwedycznego punktu widzenia rankiem, wśród przyrody jest się poddanym szczególnemu oddziaływaniu energii życiowej.

Śniadanie powinno się spożywać przed 8:00, powinno być ono dostosowane do indywidualnego uczucia głodu i typu psychofizycznego (sowy - lekkie śniadanie, skowronki - obfite). Staraj się jeść w spokoju, nie oglądaj telewizji, nie czytaj, nie bierz śniadania na drogę.

Przedpołudnie i czas do godziny czternastej, to dla większości ludzi najbardziej produktywna pora dnia. Postarajmy się wypełnić przedpołudnie czymś, co od dawna chcieliśmy zrobić, a na co nie było czasu.

Główny posiłek dobrze jest spożyć koło południa. Jeśli chodzi o obfitość to żołądek powinien być wypełniony w 2/3, a porcja ma być nie większa niż ta, którą można uformować dłońmi tak, żeby pasowała do miski. Po jedzeniu odpocznij 5 - 10 minut albo wybierz się na spacer pobudzający trawienie. Niektórzy mogą wybrać krótką drzemkę regeneracyjną.

Posiłek wieczorny należy spożywać około godziny 19:00. Potem przemiana materii jest coraz wolniejsza, a pożywienie coraz gorzej trawione.

Przerwa pomiędzy jedzeniem a spaniem powinna wynosić co najmniej trzy godziny. Wskazany jest odpoczynek i relaks.

Przed zaśnięciem ważny jest spokój. Nie czytaj w łóżku niczego co drażni nerwy i nie oglądaj telewizji.

Od godziny 22:00 organizm przestawia się na nocny odpoczynek i regenerację. Zaleca się chodzenie spać o jednakowej porze.


Nigdy jeszcze nie spędziłam dnia z ajurwedą i nie wiem, czy w najbliższym czasie uda mi się taki luksusowy eksperyment. Może z tego przepisu wezmę dla siebie tylko wybrane fragmenty? A może i Wy zainspirujecie się i choć przez chwilę spojrzycie na siebie z ajurwedycznego punktu widzenia? ;)

Pomysł na dzień z ajurwedą zaczerpnęłam z książki "Ajurweda" Kirsten Lindloff. W tym miejscu nie chciałam robić wykładów o żywiołach i doszach - za dużo tego. Zainteresowani mogą sobie uzupełnić wiedzę choćby TU (Test Dosha).

46 komentarzy:

  1. To chyba nie dla mnie :) Ja lubię sobie długo pospać i często czytam przy jedzeniu :) ale może kiedyś tak spróbuję - ciekawa odmiana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z uwagi na pobudkę przed wschodem słońca, też nie jestem pewna czy się zdecyduję. Ja nawet psa nie chciałam właśnie z powodu wczesnych spacerów. Jednak sam pomysł z daleka bardzo mi się podoba, może go kiedyś oswoję :)

      Usuń
    2. Może warto choć raz spróbować? :D Jeśli w ciągu dnia nic nie będzie wychodzić, to można klapnąć do wyrka. ;)

      Usuń
    3. Hahaha! Dobry pomysł :) Pobudka to od zawsze mój słaby punkt :)

      Usuń
    4. Ale bez budzika to nie da rady :)

      Usuń
    5. Mój budzik stoi z dala od łóżka, tak, żebym była zmuszona do wyjścia z niego, bo inaczej mogłoby się nie udać :)

      Usuń
  2. Pierwszy raz o tym słyszę, ale dla mnie też to wstawanie jest zdecydowanie za wcześnie, jestem sową, a nie skowronkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię wylegiwać się do 9 rano, ale przed wschodem słońca - to dla mnie ekstremalne doświadczenie...

      Usuń
  3. Poranne wstawanie jest do zrobienia, ale joga jak dla mnie odpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dasz rady tak wcześnie wstać, to chyba połowa sukcesu, z tego co zauważyłam, jogę można wymienić na dowolny rodzaj aktywności :) A swoją drogą próbowałam kiedyś jogi i też nie dałam rady. Rozciąganie było OK, podobało mi się, że jestem taka elastyczna, jednak wolę coś bardziej dynamicznego.

      Usuń
  4. Na pewno całego dnia bym nie mogła spędzić w ten sposób. Może jak sama zauważyłaś tylko kilka punktów? Ja i tak wcześnie wstaję, leżę w łóżku jakiś czas, to mam zaliczone. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozważałam wzięcie 1 dnia urlopu w tym celu, na pewno bym odpoczęła, tylko właśnie mój "sowi" tryb życia budzi wątpliwość. W ogóle to uwielbiam takie eksperymenty i poszukiwania :)

      Usuń
    2. Nie dałabym rady z ostatnim posiłkiem. Przyzwyczaiłam organizm do jedzenia co trzy godziny. I ostatni posiłek mam owszem 19-20 ale jesli w ciągu 2 godzin od tego momentu nie zasnę, to robię się głodna. A jak jestem głodna, to na pewno nie zasnę. Dlatego czasami wychodzi ta, iż jem o 22.30. Tylko coś lekkiego, jogurt, lub owoc.

      Usuń
    3. No to ja też mam podobnie, ale udaje mi się oszukać żołądek i o 22 wrzucam do niego jogurt naturalny, albo gęsty sok pomidorowy - tego właściwie do pełnego posiłku zaliczyć nie można. W sumie najlepiej się czuję, kiedy ostatni posiłek zjadam 20 -21! Oj coś za dużo rozbieżności pomiędzy moim trybem życia a idealnym dniem. Ale urlop na poniedziałek już wzięłam - zobaczę co z tego będzie...

      Usuń
  5. hm, chyba nie dałabym rady pójść spać o 22, ale jestem ciekawa, jak mój organizm zareagowałby na takie zmiany : ) ciekawa odmiana : ) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, to może być ciekawe doświadczenie, chociaż mam podobnie z rytmem dnia. Wyobrażam sobie, że przestawienie się na pobudki przed wschodem słońca wymagałoby ode mnie dużo poświęcenia, zresztą chodzenie spać z kurami również.

      Usuń
  6. Wstanie przed wschodem słońca to wyczyn, ale zimą wystarczy wstać o 7, bo jest ciemno :) Jogę uwielbiam, może niedługo zdecyduję się na taki dzień :) Szkoda, że nie mam oleju sezamowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli miałabym przeżyć taki dzień to właśnie zimą - właśnie mi uzmysłowiłaś, że przecież teraz słońce wschodzi późno. To śmieszne, ale tak byłam wstrząśnięta wizją wczesnej pobudki, że ciągle miałam w głowie godzinę 4-5 rano! Innymi słowy - odebrało mi trzeźwe spojrzenie na sprawę :)

      Usuń
    2. 7.00 nie brzmi strasznie przecież :) Chyba po świętach sobie zorganizuję taki dzień, bo co chwila myślę o tym :)

      Usuń
    3. Ja na razie zrobiłam tyle, że przestałam przesiadywać do północy, a wstaję i tak o 6-stej (praca). W weekendy również staram się tej reguły nie łamać. Zimą potrzebuję chyba więcej snu. Wydaje mi się, że mam więcej energii w sobotę, kiedy tak przesunę godziny snu :)

      Usuń
  7. Oj mi też ciągle brak czasu. :) I pomyśleć że 3 lata temu wstawałam do pracy o 4 rano, dojeżdżałam 40km, czy 20 żeby siedzieć tam 8 czy 12 godzin. Brakowało mi czasu na sen, choć w pracy miałyśmy na to przeznaczone miejsce. Mimo to nie był to spokojny wypoczynek. Teraz próbuję nadrobić ale też ciężko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście miałaś ciężko, u mnie nie jest tak źle. Mimo wszystko czasami mam wrażenie, że chodzę w kieracie. Dlatego zawsze mam w zapasie kilka dni urlopu i np. w najbliższy poniedziałek biorę wolne. Potrzebuję odrobinę dłuższej przerwy na tzw. ładowanie akumulatorów :)

      Usuń
    2. Też lubiłam mieć wolne w poniedziałki, ale u mnie wszystko zależało od grafiku. Czasami miałam po 12 godzin, później 24 godz wolne albo 2 dni wolne i w ten sposób miałam dużo wolnego. W pracy mogłam uciąć drzemkę ale tylko wtedy jak był spokój. NIektóre koleżanki biorą jeszcze dodatkowe etaty, ja już nie miałabym sił. Po nockach chodziłam zamulona. Po dniówkach też zamulona. Mój były mąż mi niczego nie ułatwiał, potrafił przed samym snem zrobić piekielną awanturę o deszcz z nieba. Teraz mam spokój, jestem wolna, na rencie, ale trochę więcej zdrowia by się przydało. Czasami mi wszystko leci z rąk, dziś mi wypadła foliówka z jajkami, koty miały uciechę, podzieliłam się z nimi jajecznicą. :D Konto na fb, fajnie jest mieć. Jak go już będziesz miała, będzie trudno się odczepić. ;))) Tyle fajnych znajomych. :))))

      Usuń
    3. Właśnie tego się obawiam, już blogger wystarczająco mnie absorbuje :)

      Usuń
  8. Rewelacyjny post, wypróbuje. Ja niestety wciąż jestem kiepsko zorganizowana, ale mam nadzieję niedługo to zmienić i mieć więcej czasu na takie rzeczy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciągle szukam nowych inspiracji, próbuję. Nawet jeśli nie wszystko się przyjmie to i tak warto, bo się horyzonty poszerza. Prawie tak jak w podróży :)

      Usuń
  9. Bardzo interesujacy post! Ale prawdą jest, ze w dzisiejszych czasach tak bardzo przytłoczonych wyscigiem szczurow, pogonią za pieniedzmi najwiekszym luksusem jest czas i z tym sie zgodzę, czas, który chcielibysmy mieć dla bliskich i dla samych siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby choć przez chwilę zatrzymać swoją pogoń, w poniedziałek biorę sobie urlop! I bardzo mnie to cieszy - podaruję sobie odrobinę luksusu :)))

      Usuń
  10. Niestety teraz czasu czasami brakuje na podstawowe czynności czy obowiązki. Wszystko jakby dzieje sie kilka razy szybciej niz kiedyś. A co do ajurwedy, to możliwe, że jest przydatna, jednak mam wrażenie, że na wykonanie tych wszystkich czynności też potrzeba sporo czasu, spokoju no i regularnego trybu życia ;) Ale wybrać niektóre elementy i myślę, ze byłoby OK ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My, europejczycy próbujemy dużo "egzotycznych" filozofii adaptować na swój grunt, ale nie zawsze kończy się to sukcesem. Zbyt wiele różnic kulturowych, inne postrzeganie czasu. Np. takie tai-chi - próbowałam i zamiast się wyciszać, za każdym razem ch...ra mnie brała ;) Ktoś może powiedzieć, że jestem niedostatecznie rozwinięta duchowo, ale z drugiej strony to nie u nas narodziła się ta sztuka.

      Usuń
    2. Faktycznie, różnice kulturowe, różnice w stylu życia i wszelkie inne powodują, że nie wszystko będzie dostosowane do każdego.

      Usuń
  11. gorąco miłość.. oj taak. a to już ponad rok :)

    a jakie krewetki? po prostu ugotowane?
    ja miałam z biedronki, ale były ok

    taaa... teraz brakuje czasu na wszystko

    ciekawy przepis na luksusowy dzień. może keidyś wypróbuję ;)
    ale z tym wstawaniem to mam codziennie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam koktajlowe mrożone, które do jajecznicy usmażyłam. Z tym czasem to jakaś epidemia, a ja przedłużam sobie ten weekend :) Będę dekorowała ściany za pomocą szablonu. Muszę sobie wmawiać, że świetnie się przy tym bawię ;)

      Usuń
  12. W tym luksusowym dniu brakuje mi co najmniej godzinki z książką, w ciepłym fotelu i kubkiem pysznej herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nakreśliłam tylko ramę, książkę i herbatkę powinno się gdzieś wcisnąć, np. podczas leniuchowania po obiadku :)

      Usuń
  13. Byłam na kilku spotkaniach z Ajurwedą, mam tez obłędnie pachnące organiczne mydełko propagowane przez jedną ze szkół. Jest wspaniałe!
    Ja, pracując jako coach, mam ten luksus, że mogę w taki sposób planować swoje dni, by móc spełniać większość z zaleceń. Jedynym czego bym nie mogła robić jest budzenie się przed wschodem słońca. Jestem sówką i dobrze mi z tym. Przez wiele lat starałam dostosować się do panujących w Polsce "słowiczych realiów", a gdy uświadomiłam sobie, że nie muszę pracować od 8 rano zaczęłam głęboko smakować każdy dzień, bez zbędnych wyrzutów sumienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od lat pracuję od 7:30, każdy mówi, że można się przyzwyczaić, ja chyba nigdy się nie przyzwyczaję :( Świetny masz zawód - a przynajmniej tak sobie wyobrażam :)

      Usuń
  14. i to jest niewątpliwy sukces takowych platform (Interia, Onet), gdzie hejterzy coś przeczytają, źle zrozumieją i zaraz jest wyzywanie, podział na obozy. dziennikarze się cieszą, że wzbudzili skrajne emocje, że "ludzie" drą ze sobą koty. hejterzy rodzą się tylko i wyłącznie przez media.

    OdpowiedzUsuń
  15. 8 h w pracy to jest luksus , większość przeciętnej obywateli pracuje 12 h , gdzie wtedy jest czas na relaks? to nie są normalne czasy , kiedy walczy się o byt a pieniądz w Polsce nie ma żadnej wartości ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, przy 12 godzinach w pracy trudno jest o poczucie szczęścia. Mam małe próbki takiej pracy, kiedy występują nadliczbowe. Po czterech dniach czuję się chora.

      Usuń
  16. powiem Ci, że jak tak czytałam ten plan idealnego dnia, to z każdą kolejną linijką utwierdzałam się w przekonaniu, jak bardzo jest on dla mnie nierealny :D chyba nigdy nie będę miała luksusowego dnia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja to wyszperałam, ale również taki dzień jako całość nie bardzo współgra z moim charakterem i przyzwyczajeniami. Owszem, z założenia nie wydaje się zły, np. uważam, że mogłabym popracować nad wieloma sprawami takimi jak racjonalny sen, bo to co wyprawiam na pewno dobrze mi nie służy. Ale żeby tak w całości ten model łyknąć bez szemrania? Zdecydowane nie, a przynajmniej nie teraz :)

      Usuń
  17. Nie lubię tak dokładnie zaplanowanych dni, bo cały czas myślę o tym co muszę zrobić i czy na pewno zdążę, więc stresuję się bardziej niż zwykle. Zazwyczaj po prostu robię listę obowiązków i w miarę możliwości ją realizują nie martwiąc się przypadkowymi zdarzeniami. Ale taki dzień tylko dla siebie byłby wspaniały... może uda mi się takowy przed świętami zrobić sobie w prezencie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki czy inny dzień dla siebie na pewno nie będzie czasem zmarnowanym. Najważniejsze, żeby tego dnia być dla siebie dobrym i nie brać sobie na kark żadnych uciążliwych obowiązków.

      Usuń
  18. Ciekawa opcja na spędzenie dnia. Chociaż nie wiem czy taki sposób przeżywania dnia byłby dla mnie. Mimo wszystko bardzo lubię dużo ruchu i gdy coś się wokół mnie dzieje. I do snu lubię czytać powieści z dreszczykiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, z racji mego usposobienia również taki dzień to dla mnie zbyt wielki LUKSUS, nie jestem aż tak zachłanna ;)

      Usuń