czwartek, 19 grudnia 2013

Nie przekarmiajmy się na święta

Nadchodzą święta, a wraz z nimi temat chętnie podejmowany przez wszystkich dookoła: jak nie rozchorować się z przejedzenia. 
Ja również wrzucę swój kamyczek do tego ogródka.

choinka z jedzonka - funkydiva.pl
Większość z nas jest do świąt nastawiona tradycyjnie, co oznacza, że w tym okresie mamy pełną lodówkę, a nasz balkon zamieniamy na spiżarnię. W każdym domu jest po prostu za dużo jedzenia, bywa, że zaciągamy kredyt w banku, żeby tylko w święta "niczego nie zabrakło".
Może i byśmy zachowali większą wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, ale jednak pod presją kochanych cioć i babć pozwalamy sobie po raz kolejny napełnić talerz. "Dołóż sobie, są święta, po co to robiłam, kto to wszystko zje, co z was za goście?" - takie mniej więcej  słowa zachęty słyszymy, a odmowa dalszego rozpychania sobie żołądka jest traktowana na równi z obrazą pani domu, która często, nie dbając o swoje potrzeby, ledwie stojąc na obolałych nogach, przygotowała tę górę jedzenia. A może też tak samo traktujemy naszych gości?

Do czego prowadzi ta kilkudniowa kulinarna rozpusta? Możemy przytyć 5 kilogramów, których zgubienie będzie później wymagało od nas 5 tygodni ciężkiej pracy. Ale wcześniej zepsujemy sobie święta, bo na skutek nieracjonalnego jedzenia cukier to się podnosi, to spada, a my stajemy się senni, nic nam się nie chce i tracimy humor. Może nawet po wszystkim będziemy musieli wziąć dzień urlopu - tak wyczerpani ciągłym opychaniem się.


Oczywiście w tym roku będzie zupełnie inaczej! 

Nie popełnimy więcej karygodnego błędu siedzenia przy stole od rana do wieczora, ale będziemy przestrzegać trzygodzinnych odstępów między posiłkami, zalecanych w zdrowym odżywianiu. 

Wigilię też rozpoczniemy prawidłowo, czyli od śniadania i później mimo zabiegania, będziemy pamiętali, żeby co trzy godziny zjeść coś lekkiego. Inaczej siądziemy do stołu z wilczym apetytem i trudno nam się będzie ograniczyć tylko do kosztowania potraw.

Będziemy szanować swój organizm. Jeśli jemy pomimo uczucia sytości, bo nie chcemy czegoś wyrzucić to oznacza, że traktujemy siebie jak śmietnik!

Napijemy się tradycyjnego kompotu z suszu razem z owocami. Jest on nie tylko niskokaloryczny, ale też bardzo pomocny przy wzdęciach i zaparciach, dość często towarzyszących świętom ;) Najlepiej działa ten ugotowany z suszonych śliwek.

Zorganizujemy sobie ciekawie czas oglądając wspólnie zdjęcia, filmy, śpiewając kolędy (czy ktoś jeszcze to robi?), bawiąc się z dziećmi albo po prostu wychodząc na spacer, żeby ulepić bałwana. Wszystko to po to, żeby odwrócić uwagę od zastawionego stołu.


I  dodatkowa garść "złotych rad":
  • nie zapominajmy o piciu dużych ilości wody, zwłaszcza przed posiłkiem, to nieco ograniczy apetyt,
  • nie łączymy potraw słodkich i tłustych - prowadzi to do kłopotów trawiennych, deser zjadamy pół godziny po spożyciu innych potraw,
  • nie spieszymy się podczas jedzenia i dokładnie gryziemy wszystkie kęsy,
  • ubieramy się w coś dopasowanego w talii, może pojawi się obawa przed trzaśnięciem ubranka w szwach...


Amerykańska sałatka ziemniaczana (allrecipes.pl)

2300 g czerwonych ziemniaków
6 jajek
2 szklanki majonezu
1 posiekana cebula
2 posiekane dymki
1 mała zielona papryka bez gniazda nasiennego, pokrojona w kostkę
3 łodyżki selera naciowego pokrojone w cienki plasterki
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprzu

Ziemniaki gotować 15-20 min. do miękkości, ale nie rozgotować! (Ja do sałatki gotuję w mundurkach). Odcedzić, pokroić w kostkę.
Jaja włożyć do garnka i zalać zimną wodą.Doprowadzić do wrzenia i natychmiast zdjąć z ognia. Przykryć i zostawić w gorącej wodzie na 10 - 12 min. Ugotowane jajka posiekać. (Ja gotuję tradycyjnie).
Pokrojone ziemniaki i jajka włożyć do miski i wymieszać z majonezem, posiekaną cebulą, dymką, papryką i selerem. Doprawić solą i pieprzem.
Wstawić do lodówki co najmniej na kilka godzin przed podaniem. 

Uwielbiam sałatkę ziemniaczaną, a przepisów na nią jest bez liku. W tym roku wybrałam amerykańską. Sałatkę zwykle podaję już na wigilię - zresztą na specjalne życzenie moich najbliższych. Przygotowując potrawy rzadko stosuję się w 100 procentach do receptury, modyfikuję ilość składników wg własnych upodobań,  jednak dla Was podaję przepis jak należy. Smacznego!
Nie daję swego zdjęcia, bo sałatkę zrobię dopiero w poniedziałkowy wieczór.

allrecipes.pl



70 komentarzy:

  1. I znowu będzie to samo. Aż się boję myśleć o Świętach. Nie lubię tego obżarstwa, bo tylko psuje nastrój, ale ja to bym jadła oczami :) Pod tym względem wolę Wielkanoc, bo wtedy jest dużo mięsa, a ja średnio za nim przepadam, więc mam trochę łatwiej :))
    Czy gdzieś jeszcze śpiewa się kolędy? U mnie nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie mogę nakłonić nikogo do śpiewania ;) Ja będę miała o tyle dobrze, że z uwagi na odległość jak dzieli nas od rodziny, tym razem zostajemy w domu i dla nas tak naprawdę święta będą jak przedłużony weekend.

      Usuń
  2. Sama prawda. Ja na szczęście tegoroczne święta spędzam aktywnie po w Górach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w tym roku jedzenie też nie stanowi większego zagrożenia :)

      Usuń
  3. U mnie Święta będą w rozjazdach no i oczywiście wszystko trzeba spróbować. Tak więc... Żeby się nie przejść od kilku lat stosuję jedną taktykę. Jem bardzo mało. Można to nazwać nawet degustacją a nie jedzeniem. Łyżka tego, łyżka tamtego i tak by się wszystko na małym talerzu zmieściło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wg mnie najlepszy sposób. Dużo się czyta o odchudzaniu potraw, ale nie wszyscy muszą uciekać się do takich trików, ostatecznie nie na próżno się twierdzi, że najlepsza dieta to Mniej Żreć.

      Usuń
  4. MŻ- mniej żreć. To jedyny dobry sposób na wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mieć silny charakter - nie ugiąć się przed "szykanami" gospodarzy ;)

      Usuń
  5. Jak dobrze, ze ja nie lubie duzo jesc, wiec przytycie mi nie grozi :) Moja ciocia tak kiedys sie zalatwila, ze w Wigilie tak byla wszystkim pochlonieta, ze do wieczora nic nie jadla, a ta wigilijnej kolacji miala taki apetyt, ze szook. Ale niestety na jej zdrowiu to sie odbilo i nastepny dzien nie mogla sie ruszyc tak ja wszystko bolalo i zle sie czula. To prawa, lepiej jesc co 3 godz niz miec wilczy glod.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd ten post - kiedy słyszę o świątecznym obżarstwie, nie mogę wyjść z podziwu ile dla ludzi znaczy jedzenie. Jemy po to żeby żyć, czy odwrotnie...

      Usuń
  6. świetne rady! staram się pić jak najwięcej wody a na swięta nigdy nie cierpię z przejdedznia, po prostu umiem się opanować... cóż, wesołych świąt! :)
    świetny tytuł bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Teraz też opanowanie łatwiej mi przychodzi, ale wcześniej musiałam się oczywiście przekonać do czego prowadzi obżarstwo. Nieraz sobie pomyślę, jak to jest, że ciągle muszę się uczyć na swoich błędach...

      Usuń
  7. Fantastyczne rady, :) Mnie chroni przymuszona dieta, ale słodkości to wątpię żebym sobie odmówiła. ;) Będę próbowała nadrabiać w sałatkach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że sobie nie odmawiaj ciast, wszystko jest dla ludzi, po prostu sięgajmy po mniejsze porcje. Ja ciągle tyłam i chudłam, wcześniej nie miałam problemów ze zrzuceniem 5 kg, teraz jest to trudniejsze, ale przekonałam się, że podstawa to nie rozepchać sobie żołądka :)

      Usuń
    2. Lepiej się tym nie przejmuj. :) Mnie choroba i leczenie odchudziły aż o 7kg, teraz odchudza mnie stres i porządki z lataniem po sklepach. :)) Nie wiem co by było gdybym miała pod nosem cały sklep Organique, mój portfel już nie wytrzymuje. ;))) A jeść będę, nie odmówię sobie po trochu chociaż. :)

      Usuń
    3. Ja też przygotowuję pyszności, ale w umiarkowanej ilości. Kiedy słyszę rady o odchudzaniu potraw to mam mieszane uczucia, to już nie będą potrawy, które lubię. Osobiście uważam, że jednak najważniejsze jest umiarkowanie. Jeśli jestem zdrowa, to nie muszę aż tak bardzo uważać ze składnikami.

      Usuń
  8. A ja się w święta właśnie nigdy nie objadam. W poprzednie pisałam artykuły do pracy, w te będę się uczyć. Okazjonalnie traktuję wigilię. Ale owszem jem w święta trochę więcej niż na co dzień, bo przecież jest tyle wspaniałości w lodówce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś o wiele łatwiej przychodzi mi regularne jedzenie, kiedy jestem w domu, a najgorzej jest, kiedy jestem gościem. W tym roku zostajemy na święta u siebie, 600 km od reszty rodziny, więc nie powinnam wypaść z rytmu :)

      Usuń
    2. O tak, wtedy jest łatwiej. Nie ma morderczych spojrzeń innych mówiących "jak nie zjesz więcej, to się obrażę". :)

      Usuń
    3. Moja rodzinka też stosuje terror przy stole, np. ciągle nie potrafię wytłumaczyć teściowej, że nie zjedzenie przeze mnie drugiego kotleta nie oznacza, że jej nie lubię ;)

      Usuń
  9. Przydatne porady. Ja postaram się nie najadać do syta, próbować więcej potraw ale w mniejszych ilościach i oczywiście po odejściu od stołu pójść chociaż na krótki spacer :) Przytyć łatwo, gorzej zgubić te kilogramy - to prawda. Tylko ciężko sie powstrzymać jak kuszą nas takie pyszności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt ciężko walczyłam o swoją obecną wagę, pamięć o tym skutecznie powstrzymuje mnie przed obżarstwem.

      Usuń
    2. I to jest najlepsza motywacja a raczej coś, co powstrzymuje przed zrobieniem czegoś, czego mozna by później żałować :D

      Usuń
  10. Oj wiem co to jest przejedzenie, ten stan jest mi doskonale znany bo jestem żarłokiem, nie tylko w Święta. Na szczęście pies nie pozwala nam się zasiedzieć. Polecam jeszcze łyżwy :). Wspaniałych, rodzinnych Świąt, wielu wzruszeń i momentów chwytających za serce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psa nie mam, ze względu na poranne spacery ;) Ale lodowisko to dobry pomysł, jeśli się rzadko jeździ tak jak ja, to nawet można się porządnie zmęczyć.

      Usuń
  11. Nieodłączny element w czasie świat: objadanie się. Najpierw masa przygotowań a potem mus wszystkiego spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mam wrażenie, że za dużo tego wszystkiego. Dookoła ludzie skarżą się na brak kasy, a później wręcz przerzucają się jedzeniem. Ale dobrze mi mówić, bo spędzamy święta sami, gdybym gościła rodzinę (gdyby chciało im się pokonać te 600 km, tak jak my to zawsze robimy) też już pewnie kręciłabym się w popłochu wokół własnej osi :)

      Usuń
    2. Jest dokładnie tak jak mówisz, stoły suto zastawione a potem nie ma komu jeść:)

      Usuń
  12. Świetne te złote rady. Tylko z bałwanem może być problem, bo śniegu niestety brak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czuję się jakby była wiosna, jest bardzo ciepło. sałatka wygląda apetycznie

      Usuń
    2. Ja już znowu zaczęłam nosić bluzki z krótkim rękawem, jest tak jak lubię. Współczuję miłośnikom śniegu, na święta mógłby faktycznie poprószyć :) Ziemniaczana jest mniamniuśna, z takimi składnikami robię pierwszy raz, ale wydają się do siebie pasować, myślę, że będzie smaczna :)

      Usuń
  13. Bardzo fajny i madry tekst. magia swiat ginie w talerzach i garach:((
    U nas od paru lat, nie dajemy sie na szczescie zwariowac..
    Mniej, lzej, duzo ruchu(narty, bo mieszkamy w gorach) i watroba, jakos nie boli;)
    I masz racje, to dlatego, ze nie jestesmy zapraszani do rodziny(daleko!!).

    Pozdrawiam cieplo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też te kilometry, trochę mi smutno ze względu na rodziców, ale ile razy można jeździć w tę i z powrotem. Kiedy jesteśmy z nimi to np. teściowa potrafi się nawet obrazić jeśli nie chcę się obżerać, w ogóle to niekończące się zapraszanie do jedzenia bardzo mnie męczy. Tak samo jak wciskanie na odchodne tobołków z jedzeniem.

      Usuń
  14. Kochana, życzę wszystkiego dobrego z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia!
    PS. Może sprawimy sobie prezent, obserwując się wzajemnie? :)
    Buziaki, Michalina.
    www.soinspiring.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam nadzieje, że w tym roku obejdzie się bez problemów żołądkowych :D Niestety magia świąt jest co roku inna, z nutka sentymentu wspominam minione święta, mimo, że jestem jeszcze młoda, to juz tak bardzo mi ich brakuje, aż strach pomyślec co bedzie później! =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie wcześniej wcale tak fajnie nie miałam, przez indywidualizm ojca. Ale to długa historia i należy już do przeszłości. Teraz sama kreuję swoje święta jak chcę, ale zawsze dbam o to, żeby nie paść na pysk i mieć siłę też na wspólne bycie z rodziną :)

      Usuń
  16. ja nie miewam problemow z objadaniem, jem tak jak zawsze :) nie popadajmy w obled :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - tak to czasami z boku wygląda - istny obłęd. Co to znaczy, jedz bo są święta. Myślę, że trzeba jeść tyle co zwykle, bez względu na pokusy i namowy.

      Usuń
  17. u nas jest dużo jedzenia ale dlatego, że jest dużo osób ;) Nic się nie marnuje. Wszystkiego jest w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pochodzę z małej rodziny i na dodatek jestem jedynaczką, ale mąż ma dużą i dzięki temu wiem co to znaczy. Dla mnie to bardzo duża różnica... I jedzenia faktycznie dużo schodzi :)

      Usuń
  18. Och to jedzenie w Święta...no niestety tak to jest co roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak będzie. Zawsze ktoś się pochoruje z przejedzenia - mimo powszechnego wałkowania problemu. Niektóre tematy powracają jak bumerang :)

      Usuń
  19. Świętowanie odnosi się także do jedzenia; szczególnie u nas w Polsce, ale to też ma jakiś urok. Czasami Święta i przygotowania są pewną metodą, sposobem do wyrażenia komuś, że jest to dla nas naprawdę ważny moment, uroczysty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nie sposób odmówić Ci racji. Przygotowanie przyjęcia ze staraniem o szczegóły świadczy o tym, że goście są dla nas ważni.

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Dzisiaj ją przygotuję, ale już po składnikach widzę, że powinno być OK :)

      Usuń
  21. Niestety tak zwykle jest przynajmniej u mnie, Przesiaduje się całe dnie przy stole.. oczy same jedzą a żołądki nie są już chętne przyjmować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej rodzinie tak samo, stół zastawiony od rana do wieczora, a spacer to zjawisko niepojęte, bo po co się męczyć. Dlatego chciałam o tym napisać, choć zdaję sobie sprawę, że jest to temat już porządnie oklepany.

      Usuń
  22. U mnie po podzieleniu się opłatkiem śpiewamy jedną z kolęd. Albo, razem z Mikołajem, który przychodzi do maluchów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak sympatycznie. Może i ja w tym roku namówię moich do zaśpiewania chociaż jednej kolędy :)

      Usuń
  23. Rozumiem (sama też pracowałam do piątku), po pracy ruszałam na zakupy w poszukiwaniu prezentów, albo sprzątałam. I szczerze mówiąc to jeszcze nie zdążyłam dopiąć wszystkiego na ostatni guzik. Jutro czeka mnie długi i ciężki dzień. Życzę przyjemnych przygotować i mnóstwo radości! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie :)) Dla mnie to również bardzo ważne, żeby nastroić się pozytywnie. Damy radę!

      Usuń
  24. Zgadzam się z Tobą:)
    Trzeba mieć umiar w jedzeniu,szkoda jedynie,że brak śniegu bo wtedy można poszaleć chociażby lepiąc z dzieciakami bałwana i przy okazji spalając kalorie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję tego braku śniegu, naprawdę :) Ja jestem bardzo zadowolona z tej pogody, już chyba wszędzie ogłosiłam, że dla śniegu i mrozu mówię stanowczo NIE i wygląda na to, że zima na serio się tym oświadczeniem przejęła ;)

      Usuń
  25. już kilka lat z rzędu nie przejadam się na święta, walczę z tuszą a przecież zaraz sylwester i trzeba zmieścić się w kieckę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też dobra motywacja, ostatecznie atrakcyjny wygląd jest ważnym aspektem higieny psychicznej ;)

      Usuń
  26. ja też tak myślę,i unikam ciężko strawnych potraw,bo mam potem tylko problemy ze zdrowiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię chorować, to niepotrzebna strata czasu i energii, przeważnie można tego uniknąć po prostu systematycznie o siebie dbając, dlatego w święta nie zamierzam się przekarmiać :)

      Usuń
  27. Bardzo ciekawy przepis :) Chyba wypróbuję ;)
    Co do twojego komentarza to w pełni się z tobą zgadzam :) W tym roku z mamą tak samo szczególnie zaangażowałyśmy się w dekoracje :) I także wbijałyśmy goździki w pomarańcze;) Podobno po jakimś czasie pachnie na cały dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pokoju zapach faktycznie się unosi, ale taki delikatny.

      Usuń
  28. Dobre rady, ja zaczęłam się od wakacji zdrowo odżywiać i dbam, o to co spożywam, więc trochę mnie męczy idea jedzenia wszystkiego przez kilka kolejnych dni, ale postaram się znaleźć jakiś złoty środek.
    ✄ blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jeśli codziennie odżywiamy się "z głową" to jednak wchodzi to po pewnym czasie w nawyk. Właśnie też by mi było żal robić odstępstwo i wiem, że źle bym się z tym czuła. Pamiętam jak było w czasie ostatniej wizyty u rodziny w listopadzie, normalnie rozstroju żołądka dostałam od nadmiaru różnego jedzenia.

      Usuń
  29. Zgadzam się, trzeba mieć umiar w jedzeniu. Nawet jeśli w Wigilie chce się spróbować każdej potrawy, to nie trzeba od razu każdej dużo nakładać, tylko po troszeczku na spróbę każdej potrawy :)
    Zapraszam : http://pp-popolsku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja myślę, że nie ma co przesadzać. Jedzenie tego, co się lubi na wigilii plus codzienny trening, jakikolwiek, który wyciska pot nada się w sam raz na świąteczną przerwę i zbytniej szkody jedzeniem nie narobimy ;)
    Obserwujemy :)
    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie namawiam do umartwiania się tylko właśnie do umiaru, co dla każdego z nas może oznaczać co innego :) Nawet jest taki grzech "nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu".

      Usuń
  31. Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  32. Za późno :P Teraz już czas spalić to co zjadłam :D

    OdpowiedzUsuń