sobota, 7 grudnia 2013

Książki po mojemu


Lubię czytać i czytam dość dużo, chociaż nie tak dużo jak kiedyś. Ze wstydem przyznaję, że z biegiem czasu od książek zaczęło mnie odciągać coraz więcej czynności i oczywiście ten okropny internet. Zrozumiałam, że nadszedł odpowiedni czas na podjęcie kolejnego postanowienia, od teraz: bardzo się staram, żeby przeczytać jedną książkę w tygodniu.

Póki co, w listopadzie udało mi się przeczytać dwie, prawda, że zaniżam średnią krajową?

Na zdjęciu obok widnieje moja osobista biblioteczka. Wiem, że nie jest imponująca, ale mam w niej tylko takie książki, do których lubię często wracać. Pozostałe albo kupuję i oddaję (do biblioteki, dla zainteresowanych), albo po prostu wypożyczam. Książki, które są ze mną, biorę często do ręki, przeglądam, zaznaczam ważne dla mnie fragmenty - są częścią mnie. Nie kupuję książek, do których więcej nie wrócę, bo: cenię sobie minimalizm i nie lubię otaczać się nadmiarem, zazwyczaj przechowuję tylko te przedmioty, z którymi jestem związana emocjonalnie. Każda rzecz w moim domu jest dla mnie szczególna, a jeśli przestaje nią być to czas na pożegnanie.

Niżej - trzy propozycje oryginalnych półek na książki, które wyszperałam w internecie. Któraś z nich, albo chociaż podobna do nich półka, stanie kiedyś w moim domu, kiedy już będę miała większą przestrzeń życiową. Na razie muszę się zadowalać tym skromnym maleństwem, które Wam wyżej przedstawiłam.



Pora na prezentację książek, którymi "delektowałam się" w listopadzie:

"Zew pustyni" - Teresa Fortis
Jest to historia oparta na faktach. 23-letnia Szwajcarka Teresa chce zmienić swoje nijakie życie. Za namową koleżanki zatrudnia się w Saudyjskich Liniach Lotniczych i trafia do bazy lotniczej w Dżuddzie, która okazuje się największym na świecie haremem, otwartym dla bogatych miejscowych mężczyzn. Stewardessy, które poza godzinami lotów nie mają co ze sobą zrobić, chętnie przystają na towarzystwo mężczyzn rozdających drogocenne prezenty. Skuszone łatwym zarobkiem, nie tylko bywają na ogromnej ilości imprez organizowanych w saudyjskich domach, ale również uprawiają seks za pieniądze, w myślach oddzielając to co robią od swego prawdziwego życia. Stać je na luksus i świetnie się bawią, czasami tylko pojawia się przebłysk świadomości i łzy, które szybko wysychają. Teresa spędziła w tej pracy 5 lat.
Czytając, rozmyślałam jak ciekawą jest praca stewardessy. Pomijam tu szczegóły dotyczące rozwiązłości, a mam na myśli te wszystkie podniebne podróże, do ciekawych i często egzotycznych krajów. Stewardessy po wylądowaniu często mają czas na odwiedzenie miasta w którym wylądowały, zrobienia zakupów, posmakowania lokalnych specjałów. No i zarobki też nie są najgorsze, w polskim lotnictwie pasażerskim kształtują się od 3.255 do 5.965 PLN (źródło: wynagrodzenia.pl/moja płaca). Trochę mi żal, że nigdy nie próbowałam zostać stewardessą, a może któraś z Was miałaby ochotę?

"Nowe oblicze Greya" - E. L. James
Tej wiosny dziewczyny w mojej pracy (w tym i mnie) ogarnął prawdziwy szał, wszystkie czytały Greya, 80 dni żółtych itp. powieści erotyczne. Cóż, tak już bywa wiosną, kiedy wszystko budzi się do życia. Wtedy z błyskiem w oku przeczytałam pierwsze dwie części trylogii, jednocześnie dziwiąc się samej sobie, gdyż powieść ta, to wypisz wymaluj typowy Harlequin, tylko zdecydowanie bardziej rozwlekły. Nadeszło lato i odechciało mi się tej lektury, ale jesienią koleżanka na siłę wepchnęła mi w ręce ostatnią część.
Książkę przeczytałam, aczkolwiek bez wcześniejszej pasji, cóż - taki jest listopad... Szczerze, to nawet zdarzyło mi się opuszczać zbyt  nudne fragmenty. Nie zamierzam tu pisać kolejnej recenzji tego "dzieła", chcę jednak w punktach przedstawić  moje przemyślenia - tak, nie przesłyszeliście się - przemyślenia o związku dwojga ludzi, nakreślonym w powieści.

  1. Czy byłabym w stanie znieść tak apodyktycznego partnera jak C. Grey? NIE, NIE, NIE! I sądzę, że nie mogłabym pokochać kogoś tak zaborczego i szarogęszącego się, bez względu na jego uczucia do mnie, a tym bardziej zawartość jego portfela. Nawet nie wiem, czy mogłabym miłość udawać (rozważam każdy przypadek).
  2. Opisy scen erotycznych moim zdaniem są za bardzo naszpikowane fantazją, przez co stają się niewiarygodne i przestają fascynować. A przecież Greyem zaczytywały się dziewczyny, które o seksie wiedzą tyle ile ktoś im powiedział. Jestem ciekawa ich entuzjazmu i prawdopodobnych późniejszych rozczarowań.
  3. Bez przerwy powtarzana kwestia "należysz do mnie". Dla mnie nie do przyjęcia! Kocham mężczyznę, ale to nie znaczy, że pozwalam mu sobą rozporządzać, bo tak mi się kojarzy "należenie" do kogoś. To jak niewolnictwo. Niewykluczone, że przesadzam, ale tak bardzo cenię sobie poczucie wolności, że te słowa budzą mój ostry sprzeciw.
  4. Irytowało mnie też, że para bohaterów przez całą trylogię zwraca się do siebie per Pan/Pani, w ostatniej części Pan/Pani Grey.
  5. Bogactwo - ciągle te opisy niewyczerpanego bogactwa Pana Greya, które powodowały, że nieustannie zastanawiałam się, jak ja czułabym się będąc w posiadaniu takiej kasy. Czy w dalszym ciągu uwielbiałabym polowania w SH, czy kupowałabym haleczki za kilka stówek, buty za kilka tysięcy? 
  6. Jeden ciekawy fragment, który zauważyłam: Ana tłumaczy ukochanemu, dlaczego nie chce się poddać jego nieograniczonej władzy - "...bo co by się stało z dziewczyną w której się zakochałeś? - bezmyślna kukła, podążająca z imprezy na imprezę..." (jakoś tak to brzmiało, nie mam już przy sobie książki).
To byłoby na tyle, a kolejne podsumowania książkowe, czyli recenzje po mojemu - mniej więcej za miesiąc :)

50 komentarzy:

  1. Jej, jak tak jawnie możesz przyznawać się, że zaniżasz nam średnią? :P Zawsze możesz sobie dodać gwiazdkę do ilości przeczytanych książek, że jeśli jest za gruba na jeden tydzień, to przeczytać ją w dwa :) Ale plan dość ambitnych, bo różnie bywa z czasem.
    Stewardessy mają trochę tego wolnego czasu za granicą i jak widać różnie wykorzystują go. Tylko pewnie ciężko mieć rodzinę, bo co to za życie wiecznie poza domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że to ambitny plan, jednak jeśli dobrze się przyjrzę swojemu rozkładowi dnia to wiem, że wykonalny. Obecnie pracuję 40 godzin tygodniowo, piszę tego bloga i dbam o dom. To prawie wszystko. Prawie, bo jest coś jeszcze, ale za wcześnie by nazywać rzecz po imieniu :) Więc jeśli chodzi o czas - jestem szczęściarą. Ostatecznie mogę czytać "chudzinki". Najbliższa przyszłość wszystko zweryfikuje i może jeszcze spuszczę z tonu - mówi się, że tylko krowa nie zmienia poglądów ;)

      Usuń
  2. Książka Zew Krwi mnie zainteresowała ;) Wydaje się być dość ciekawa.
    Do Greya nigdy mnie nie ciągnęło. Przeczytałam jeden rozdział i dalej nie dałam rady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to czytanie Greya było jak epidemia, ciągle usiłuję rozwikłać przyczynę tego zjawiska. Może uległam szerzącej się modzie, a może faktycznie wiosna zaszumiała mi w głowie ;) Książka jest okropna - masz rację - a nawet śmieszna, a ile emocji wzbudziła, także wśród krytyków! No i ta ekranizacja, nawet nie sprawdzałam na jakim jest etapie...

      Usuń
  3. Wielbicielka Pawlikowskiej ... : )
    Też mam kilka jej książek. Nie dość że łatwo się ją czyta, to wszystko co napisze dotyka głębszych pokładów naszej istoty . Podziwiam ją za płodność, chociaż martwię się czy ilość nie zaszkodzi jakości. Ostatnich jej książek nie widziałam na oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardziej lubię jej podróżnicze książki, chociaż w innych też się sprawdza, ma jasny i prosty przekaz, niczym taka dziewczyna z sąsiedztwa :) Nawet w tym roku mam jej kalendarz. A ile książek językowych wydała. Masz rację, jest tego cały ogrom, kobieta dobrze prosperuje. Kiedyś czytałam, tak dzień po dniu, dziennik Beaty na stronie beatapawlikowska.com - te "dziecinne bazgroły" w książkach też sama rysuje (swoją drogą ciekawie prowadzi stronkę).

      Usuń
  4. Fajne półki, ostatnia podoba mi się najlepiej. "Zew pustyni" mnie zainteresował ale ta druga pozycja raczej nie dla mnie......Nie akceptuję dyktatury w związku i przynależności do KOGOŚ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta druga już chyba przeminęła z wiatrem :)

      Usuń
  5. Bardzo fajny temat. Ja też uwielbiam czytać. W liceum pożerałam książki. teraz wiadomo, ale staram się codziennie czytać. Mam fazę na biografie historyczne. Greya mam dostałam w prezencie na swój ślub. Nie mogę się jakoś przemóc, żeby zacząć go czytać.

    pozdrowienia z mroźnej Warszawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kujawsko-pomorskie to chyba oko cyklonu jeśli chodzi o zimę, nawet w tv o nas wczoraj mówili. Dostałaś Greya na prezent? Pomijając ten cały seks na wszystkie sposoby, którego opisy spotykamy na co drugiej stronie, w sumie można powiedzieć, że jest to książka o wielkiej miłości bez granic ;)

      Usuń
    2. Tak na prezent w sierpniu tego roku.
      Małżonek próbował czytać Greyał, ale widzę ze odłożył na bok.

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że mężczyźni w tym temacie jednak wolą filmy ;))

      Usuń
    4. :) :) co prawda to prawda. Ja pruderyjna nie jestem, nie mam problemów z seksem na ekranie, ale filmów nie znoszę. Nie cierpię, nie dobrze mi się robi.

      Usuń
    5. Przecież miała powstać ekranizacja Greya, nie wiem na czym ostatecznie stanęło, ale przymiarki były. Ciekawa jestem co zostałoby z książki, gdyby wycięli sceny z seksem, hahaha xD

      Usuń
  6. tez bardzo lubię czytać ale niestety praca zabiera ten nasz bezcenny czas na czytanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że jestem w całkiem dobrej sytuacji, jeśli chodzi o czas, tylko muszę popracować nad jego organizacją...

      Usuń
  7. Czy zaniżasz średnią krajową? Na pewno nie. Szczerze powiedziawszy wyliczanie sobie średniej jest dla mnie niezbyt dobrym pomysłem. Ktoś może naliczy sobie 7 książek w ciągu miesiąca, ale te mogą mieć po kilkadziesiąt stron bzdur w stylu "Wyznań zakupoholiczki". Kiedy inna osoba przeczyta w tydzień książkę posiadającą ponad 1000 stron np. "Biblii", to jednak będzie więcej, prawda? Nigdy nie przedkładam ilości nad jakość.

    Graya nie przeczytałam. Zmęczyłam kilkadziesiąt stron i nie wrócę do niej póki co. Dziękuję za taką grafomanię. Aż mnie dziwi, że społeczeństwo chce to czytać. Ostatnimi czasy mam wrażenie, że ludzie przeczytają wszystko, co jest pikantne. Nie ważne jak napisane...

    Półki na książki fajne, ale jak się ma przestronne wnętrza. Inaczej to trochę marnowanie przestrzeni. Ale są naprawdę cudne i gdybym miała ścian w nadmiarze, pewnie bym się skusiła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie było pikantne grafomaństwo, ale przyznaję, że lektura dwóch pierwszych tomów poszła mi gładko i o to chyba też w książce chodzi - żeby czasami bawiła, jeśli ktoś tego potrzebuje :)

      Usuń
  8. Dawno nie czytałam czegoś dobrego, ale mój brak czasu nie pozwala mi nawet na myślenie nad tym co mogłabym przeczytać ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę współczuję, brak czasu zawsze wywoływał u mnie poczucie osaczenia i nerwowość. Mam nadzieję, że lepiej to znosisz :) Na pocieszenie dodam, że żadnej z tych książek nie nazwałabym dobrą.

      Usuń
  9. rewelacyjny post=) ja również w miesiacu listopad za wiele nie przeczytałam, ale bardzo kocham czytać książki! Sama mam mała biblioteczkę i tak jak TRy zostawiam tylko książki godne uwagi =) Greya jeszcze nie czytałam, mam nadzieje że już niebawem nadrobie zaległosci =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałaś? No to się uchowałaś :) Świetnie odmóżdża, a nawet wzbudza emocje, zresztą z tą krytyką też nie ma co przesadzać - większość ludzi potrzebuje czasami odskoczni od codziennych trudów życia. Ja na przykład potrzebuję.

      Usuń
  10. Kiedyś potrafiłam odwiedzić bibliotekę raz w tygodniu i wypożyczyć kilka książek. Obecnie niestety nie mam tyle czasu, ale cieszę się, że wtedy czytałam, ponieważ widzę ile dało mi czytanie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka, z zamiłowania nauczyciel, zawsze powtarza: kto nie czyta, ten stoi w miejscu, kto stoi w miejscu - ten się cofa :)

      Usuń
  11. nice post!

    Would you like to follow each other on GFC? Let me know on my blog! ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. oj Gaju, ja czytałam ostatnio w wakacje trylogię Greya. Nic fajnego do rąk mi jeszcze nie wpadło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ostatnio trafiam na takie sobie książki. Ale i tak postanowiłam wpisywać je na blogu, bo inaczej za kilka miesięcy zupełnie wylecą mi z głowy, tak jak wszystko co do tej pory przeczytałam. Rzadko kiedy uda mi się zapamiętać tytuł czy autora :(

      Usuń
  13. jeju, aż mi głupio przy Tobie, ja praktycznie nie czytam nic oprócz magazynów i lektur szkolnych. gdy chcę po coś sięgnąć tak dla siebie, tłumaczę się, że powinnam czytać lekturę, w konsekwencji czytam niewiele. chcę to zdecydowanie nadrobić na wakacje! jeszcze 5 miesięcy, odliczam! pozdrawiam cieplutko, Gaju : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie zazdroszczę... trzymam kciuki, żeby 5 miesięcy szybko zleciało i oczywiście było zwieńczone sukcesem - po takiej harówie na pewno Ci się należy :)

      Usuń
  14. Ja to zaniżam czytelnictwo w tym kraju, ehhh, ale Twoje recenzje są zachęcające. :) Co do pracy stewardessy marzyła się, marzyła ale predyspozycji brak. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, ja też się nie nadaję, a nawet nie wiem, czy kiedykolwiek się nadawałam ;) I nie mówię tylko o wyglądzie, ja dodatkowo boję się latać!

      Usuń
  15. Rewelacja :) muszę częściej bywać na Twoim blogu!
    Całuję, Michalina.
    www.soinspiring.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Półki są genialne, zwłaszcza ta ostatnia w formie drzewa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też ta ostatnia najbardziej przypadła do gustu :)

      Usuń
  17. Ja znam "Kwiat Pustyni" ;) Po Greya nigdy nie sięgnę, chyba że mi ktoś zapłaci ;) Polecam 'Sekretny Dziennik Callgirl' jeżeli chodzi o pozycje (książkowe pozycje;)) erotyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Greyu mam na razie przesyt tego typu literatury, ale to nie znaczy, że na zawsze ;)

      Usuń
  18. za Greya dziękuję, wolę własnego osobistego męża:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jaka wzorowa postawa ;)

      Usuń
  19. no u nas też jest symboliczny drobiazg ;) i zawsze tak było. tylko wiem, ze mama ma coś tam dostać na Święta z firmy i narzeczony się bał, że kupi sobie ten komplet wcześniej no i dlatego już na mikołajki jest :)
    a koszule to były w mega promocji ;) hahah... xD
    u nas pod choinkę też wypasiony. rok temu każdy miał nawet po dwa prezenty
    ah... bo to moja cudna mordka ;]

    ja na allegro widziałam oryginały już za 35zł ;) jak ma napis w środku to znaczy, że oryginał ;) tak samo napis na grzbiecie
    wiesz.. tą co mam jest nieporęczna i się wyślizguje z ręki :/ ale rozczesuje super plus do tego masaż głowy....


    Ty zaniżasz średnią?? ja czytam jedną książkę od października jak nie września i nawet w połowie nie jestem. a uwielbiam czytać tylko ciągle coś mi wypada :/
    ja wręcz przeciwnie. mam mnóstwo książek, a parę z nich pójdzie wnet na sprzedaż. a kilkanaście z kolei jeszcze są do przeczytania
    z regałów chętnie wzięłabym albo ten czerwony (tylko inny kolor może), albo to drzewko ;)
    nie czytałam żadnej z tych książek, ale mam w planach przeczytać Greya

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, nie zawsze musimy zaczytywać się "Panem Tadeuszem", czasami warto sięgnąć po mniej ambitną lekturę - to dobry sposób na odstresowanie :)

      Usuń
  20. Greya zaczęłam czytać, ale nie wciągnął mnie.. narzeczony wytrwał do bodajże 100-120 strony i książkę odłożył. Dla nas mało ciekawa. Pewne erotyczne opisy zdarzają się, jak to ja mówię, w takich różnych romansidłach i szmatławcach ;) które czasem czytuję. Dla rozrywki, dla pozytywnego nastrojenia przed snem. Jako, ze ze mnie pesymistka i depresyjna dusza, to szukam raczej lekkich książek.
    Greya czytała moja 85-letnia babcia - I i II część. Ciocia także, ale też nie podzielała mojego zachwytu. Co kto lubi. Wg mnie przereklamowana książka. Nieżyciowa ;).

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie - bardzo nieżyciowa, a erotyczne opisy zbyt gęsto upchane. Tak jak wspominałam w tekście, trzecią część w zasadzie "przeleciałam", żeby mieć w głowie spójną historię. Bo w sumie była tam jakaś historia. Zauważyłam zresztą, że zainteresowanie książką już przygasło, jednak zdecydowanie miała swoje 5 minut.

      Usuń
  21. Polecam "arabską żonę" i "fatwę" - wciągające i ciekawe książki;)
    Jak zobaczyłam figurkę z tymi słoniami (właściwie to chyba lampka?), to pomyślałam: "skąd tam się wzięły moje słonie?!" - mam identyczne na półce :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nich, ale jeszcze nie wpadły mi w ręce. Chyba też są z serii pisane przez życie . Lampka na tea light :)

      Usuń
  22. ja też lubię czytać chociaż udaje mi się ledwo jedną w miesiącu przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy ma tyle wolnego czasu, żeby czytać do woli. Ja akurat wyszłam na prostą, muszę się tylko przeorganizować :)

      Usuń
  23. Jeśli chodzi o czytanie, to ja z dumą mogę stwierdzić, że zawyżam średnią. Ale powiem Ci szczerze, że jedna książka na tydzień to i tak sporo, patrząc na codzienne obowiązki i zajęcia. Uwielbiam czytać i dzień bez książki to dla mnie dzień stracony. Internet mnie nie "odciąga" bo są dni, kiedy w domu w ogóle nie włączam komputera. Uzależnienie od internetu to dla mnie pojęcie obce całkowicie, jak można siedzieć w necie skoro w realu tyle się dzieje :).Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń