niedziela, 17 listopada 2013

Słodko-gorzkie wyznanie

Przesadzam z jedzeniem słodyczy, zresztą - przesadzałam z tym od zawsze. Kiedy czytam, że od cukru można się uzależnić, mam nieodparte wrażenie, że właśnie JA jestem uzależniona. Dlaczego tak myślę? Bo kiedy próbowałam się ograniczyć  i wyznaczyć sobie TYLKO jeden dzień w tygodniu wolny od słodyczy, to jeszcze NIGDY nie udało mi się zrealizować swego postanowienia. Uważam, że to straszne i żałosne i dlatego tym razem robię kolejne podejście do starego problemu - publicznie.

Dlaczego chcę skończyć objadanie się cukrem? Oto kilka powodów, które mnie najbardziej przekonują:
  1. Cukier sprzyja cukrzycy typu 2. Przestraszyłam się nie na żarty, kiedy zauważyłam u siebie objawy, które mogą świadczyć o insulinoodporności: ataki wilczego głodu połączone z osłabieniem i mdłościami, dziwne odczucia w okolicy serca. 
  2. Cukier sprzyja gromadzeniu się tkanki tłuszczowej i szybkiemu wzrostowi trójglicerydów we krwi. Początkowo jest składowany w wątrobie w postaci glikogenu, a kiedy wątroba jest już maksymalnie wypełniona, glukoza w postaci tkanki tłuszczowej odkłada się na pośladkach, brzuchu, udach. Pomimo nieprzejadania się, jedzenia dużej ilości warzyw, owoców, kasz oraz umiarkowanej dawki codziennego ruchu, moje ciało ciągle przypomina pączek (nie mylić z pączkiem kwiatu). Przy wzroście 164 cm utrzymuję wagę 60 kg i za ch...rę nie mogę zrzucić ani grama!
  3. Cukier prowadzi do szybszego starzenia się skóry, przyspieszając proces utraty kolagenu. Tu jeszcze masakry nie ma, ale lepiej dmuchać na zimne.
  4. Cukier może zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia raka (Otto Warburg dowiódł, że komórki nowotworowe, by móc się rozwijać bezwzględnie potrzebują glukozy), uwielbiają go żyjące w naszym organizmie grzyby i inne pasożyty (np. robale brrr...). "Czysty", dobrze odżywiony organizm ludzki, to środowisko, które im nie służy - pasożyty i ich formy rozwojowe są neutralizowane i szybko z niego usuwane. Powinniśmy więc zapewnić takie środowisko, które uniemożliwi im przeżycie.

nalogow.com

"Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. To dawka czyni, że dana substancja jest trucizną." - Paracelus
Cukier jest nam potrzebny każdego dnia. To paliwo dla mózgu, zapewniające energię, gwarantujące sprawność mięśni, poprawiające nastrój. Badacze wyliczają, że prawidłowa dzienna dawka cukru wynosi jedynie 7  gramów, a my każdego dnia możemy spożywać podobno nawet do 25 łyżek cukru, ukrytego w różnych produktach - 1 łyżka to 14 gram.

Właśnie dlatego uważam, że nadszedł czas zakończenia słodkiego procederu. Zdaję sobie sprawę, że ograniczenie cukru w mojej diecie, będzie dla mnie trudne, ale świadomość, że tak źle się traktuję stała się już zbyt przytłaczająca.
Tak więc na początku zamierzam wprowadzić następujące zasady/postanowienia:
  • W kuchni nie używam już cukru. W zamian, do słodzenia stosuję stewię:

Wybrałam słodzik stołowy w proszku (w saszetkach) na bazie glikozydów stewiolowych. Jest to naturalny słodzik ziołowy - zero kalorii, nie zawiera glutenu, 100% słodyczy pochodzi z rośliny Stewia Rebaudiana (oczyszczony wyciąg). Stewia to roślina o wyjątkowo słodkich liściach, od wielu lat używana jako naturalny słodzik. Badania pokazują korzystne działanie stewii przy nadciśnieniu i cukrzycy. Na opakowaniu mojego słodzika jest napisane, że liście stewii mają smak 60-100 razy słodszy od rafinowanego cukru (ale spotkałam się też z innymi danymi na ten temat).
W mojej ocenie, wystarczająca ilość proszku do osłodzenia kubka kawy, to taka odrobina wyżej prezentowana - jeśli do jej posłodzenia używano wcześniej do dwóch łyżeczek cukru.
Opakowanie prezentowane na zdjęciu kosztowało mnie 25 zł i zawiera 100 saszetek po 1g. Używam go do słodzenia kawy (herbaty nie słodzę), przygotowywanych napojów czy innych celów kuchennych. Ciasta jeszcze nie piekłam, ale dowiedziałam się, że są specjalne przepisy na ciasta ze stewią, które uwzględniają jej właściwości.

Poza tym:

  • Zdecydowanie ograniczam spożywanie słodyczy - to one stanowią największy problem w mojej codziennej diecie. Wiem, że trudno będzie mi się od nich uwolnić, więc zdecydowałam, że będą to robiła stopniowo: na początku ustanawiam poniedziałek dniem wolnym od słodyczy, w pozostałe dni słodycze będę mogła jeść do godziny 12:00. W niedzielę natomiast udzielam sobie dyspensy. Jeśli te zasady wejdą mi w nawyk, wtedy pomyślę nad ich zaostrzeniem. 
  • Nie będę pomijała posiłków, żeby zapobiegać atakom wilczego głodu.
  • Będę unikała produktów wysokoprzetworzonych, słodkich soków, napojów gazowanych.
  • Będę starała się zamieniać słodycze na suszone i świeże owoce.


radiopik.pl

Może i nie jest to super-dieta, ale myślę, że każdy powinien ustalać sobie zasady na własną miarę, bo akurat w takim wypadku lepiej jest zrobić mniej niż wcale.
Zatem życzę sobie powodzenia!

55 komentarzy:

  1. Hej, nie wiem czy pominęłaś czy nie doczytałam, cukier przyczynia się też do rozwoju chlamydiozy. :) Ostatnio się przerzuciłam na brązowy cukier. Niewielka różnica ale na pewno zdrowszy od białego. :) O stewii pomyślę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam o tym :) Głupio się przyznać, ale musiałam sprawdzić, na czym chlamydioza polega... Brązowego cukru używałam od 5 lat, a dopiero w tym roku dowiedziałam się, że podobno jedyna różnica pomiędzy cukrem trzcinowym a buraczanym jest taka, że pochodzi z dwóch różnych roślin. Zdenerwowałam się, kiedy policzyłam sobie, ile przepłaciłam na przekonaniu, że brązowe jest zdrowsze.

      Usuń
  2. Stewia bardzo dobry wybór. Polecam jeszcze ksylitol cukier z soku brzozy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o nim słyszałam, ma dużo ciekawych właściwości np. likwiduje niemiły zapach z ust. Zamierzam go wypróbować w następnej kolejności.

      Usuń
  3. Są trzy rodzaje białej śmierci CUKIER, MLEKO, MĄKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleka nie cierpię od zawsze błeee...

      Usuń
    2. ja czasem wypiję kakao ale nie przepadam za samym mlekiem, często po nim czuję się ciężka, boli mnie brzuch... a jak widzę zupę mleczną na śniadanie, to ... :) - fu! ani się tym najeść ani nic...a chwilowo zapycha.

      Usuń
    3. Mnie mdli po mleku. Nawet czekoladę na gorąco robię sobie na wodzie.

      Usuń
  4. Staram się unikać cukru, herbaty nigdy nie słodze wole gorzka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko do czarnej herbaty używam odrobinę słodyczy, mam wrażenie że nieposłodzona wysusza mi gardło.

      Usuń
  5. Ja tak samo słodzę herbatę, szczególnie tą z cytryną..natomiast herbaty typu Lipton owoce leśne itd słodzę wcale albo odrobinkę.
    Ze słodyczami to tak już jest, że jak nie jem parę dni, to potem apetyt na nie jest o wiele mniejszy..jak się je codziennie, to potem wchodzi to w nawyk i dzień bez słodyczy to dzień stracony ;).
    Na pewno nie wyeliminuję całkowicie słodyczy - uwielbiam praliny, trufle - ot, taka moja przyjemność. Innych uzależnień nie mam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w tej chwili nawet nie myślę o całkowitej eliminacji, chcę tylko doprowadzić to moje "uwielbienie" do rozsądnych wymiarów. Żebym nie musiała połykać o 22 godzinie pół tabliczki czekolady, żeby nie zajadać słodyczy 5 razy dziennie itp. Teraz nawet nie chcę myśleć, jak bardzo uwielbiam niektóre smaki. Żeby mi się udało muszę być "twarda" ;) Na razie się trzymam... No i te objawy cukrzycowe dały mi do myślenia, choćby dlatego warto wytrzymać :(

      Usuń
  6. Również uwielbiam słodycze. Też staram się ograniczać. Kawy nie słodzę, jedynie zabielam mlekiem. Jak mleka nie ma, nie słodzę kawy. Cukier szkodzi smakowo kawie jak dla mnie. Rano piję jedynie herbatę z cytryną i cukrem. Czytałam w którymś SHAPIE, że jeśli ma się jeść słodycze to na śniadanie. Bo organizm właśnie z tego posiłku czerpie najwięcej energii i ten posiłek szybciej spala. Minus jest taki, że jednak po taki słodkim śniadaniu niestety szybko znowu robimy się głodni.
    W niektórych ciastach używam przeważnie cukru trzcinowego, to zdrowszy zamiennik i według mnie smaczniejszy. :) Tylko niekiedy trzeba do zblenedrować. Możesz też dawać do ciast mniej cukru niż w przepisie. Robię to do dawna. Jedynie w wymagających wypiekach trzymam się sztywno przepisu. Ale czasem lepiej z tego cukru w wypieku nie rezygnować. Jak ma się zjeść ciasto raz na tydzień, to niech będzie to ful wypas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie chciałabym swoją prawie codzienną porcję słodyczy zjadać przed południem :) A z tym cukrem trzcinowy, to już wyżej odpowiadałam, że wygląda na to, że wcale nie jest taki zdrowy, za to o wiele droższy od zwykłego... Ale wcześniej też kilka lat jechałam na brązowym.

      Usuń
  7. A dla mnie słodycze mogą w ogóle nie istnieć :) Za to chipsy , paluszki itp. to moja zmora :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z moich koleżanek paluszkami zajada się na okrągło, wybiera je nawet na imprezach, gdy dookoła pełno pyszności. I też jest szczupła jak paluszek ...
      Niestety, dla mnie takie przekąski mogłoby nie istnieć :)

      Usuń
  8. Bardzo dobry pomysł z tym cukrem! Ja też planuje przestawić się na stewie:) Mi kiedyś udało się przez tydzień żyć bez cukru, a i tak do kawy dosypywałam słodzik ( gorzkiej nigdy nie wypije noł łej ! ). Trzymam kciuki :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj był mój pierwszy poniedziałek bez słodyczy - dałam radę :)

      Usuń
  9. Gaja to jest nas dwie, ja mam ostatnio takie same myśli
    wiem że to nie dramat, ale kiedy miałam z trzy dni temu postanowienie że nie jem słodyczy jeden dzień, to w sklepie przyłapałam się na poszukiwaniu małych batoników :) oj źle ze mną.
    Zainspirować mnie :) spróbuje też powalczyć z tym uzależnieniem
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nam się udało! Mam nadzieję, że przy okazji zrzucę te uparte cztery kilogramy ;)








      Usuń
  10. No to ja też wprowadzę ograniczenie słodyczy, choć nie jem ich codziennie. Ach, kocham czekoladę no i co zrobić? A taka z orzechami albo z nadzieniem tofii... Uciekam, lecę do sklepu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesz ich codziennie? Ja jadłam (czas przeszły he,he) codziennie kilka razy dziennie. Ale muszę przyznać, że takie publiczne postanowienie wydaje się bardziej motywujące, wygląda na to, że pierwszy poniedziałek wolny od słodyczy mam już za sobą i mogę otrąbić malutki skrawek sukcesu. Jakoś tak głupio je złamać...

      Usuń
  11. Uwielbiam owoce bardziej od słodyczy. Przyznaję jednak, że słodycze i słone przekąski szczególnie pochłaniam z Y. A to film, a to anime, a to coś tam. :D I d**a rośnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo drobne kobiety, do których i ja się zaliczam mają nawet gorzej w tej kwestii, na nas widać każdy nadprogramowy kilogram :( Jest wtorek i jak to się mówi, pierwsze koty za płoty!

      Usuń
    2. To prawda... Jak się ma 180 cm wzrostu to 1 kg jest niewidoczny. A u nas to wszystko od razu widać. OK, biorę się za siebie! ;) Mam nadzieję do wiosny trochę się wymodelować. :D
      P.S. W jakim wieku wyszłaś za mąż? :)

      Usuń
    3. 22 l. Ty nie musisz się za siebie brać chyba, że profilaktycznie :)

      Usuń
    4. Eee, to ja mam 23. :)
      Profilaktyka zawsze w cenie. :) Zresztą dobrze się maskuję ciuchami. ;)

      Usuń
    5. No to aż taka stara panna jeszcze nie jesteś ;) Ale świętować zawsze już można, a nawet trzeba - świąt nigdy za dużo :))

      Usuń
    6. No właśnie tylko rok to niedużo. Śmiejemy się jednak, że jakby tak spojrzeć 50 lat wstecz to naprawdę już z nas stare panny. :)

      Usuń
    7. Przecież moja babcia uważała, że późno wyszłam za mąż. Już była przerażona, że nikt mnie nie chce ;)

      Usuń
  12. ja niestety tez uwielbiam slodycze - ciezko mi z nich zrezygnowac a wszelkie proby ograniczenia u mnie zawsze koncza sie na przegranej....
    - powodzenia -trzymam kciuki za Ciebie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też tak do tej pory miałam, stąd próba publiczna - liczę, ze okaże się ostateczna :)

      Usuń
  13. Mój narzeczony uwielbia cukier i wszystko co słodkie.
    On potrafi słodzić 3-4 łyżeczki cukru - ja bym chyba zwróciła taką kawę.
    Jak piekę rogaliki to ja jem suche a on z czekoladą
    Potrafi zjeść 3 batoniki i nic mu nie będzie.
    Ja na szczęście nie lubię słodkich rzeczy (nienawidzę tortów, ale lubię lody) lubię za to kwaśne żelki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - na szczęście. Jedną pokusę masz z głowy, nigdy nie musisz sobie tego odmawiać, bo wiesz, że działasz w granicach zdrowego rozsądku :)

      Usuń
  14. A ja tam rzadko jem słodycze ;) Czasami mnie naleci na jakiegoś batona ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wiele jest osób, których słodki smak nie rusza :)

      Usuń
  15. Słodycze mnie nie pociagają, no może czasami.... Odnosnie wiadomosci u mnie - owszem bezposrednio też, napisz na e-maila, dzis jeszcze do sklepiku wsstawię to co mam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, następna szczęśliwa dziewczyna :)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Ciągle uważam, że całkiem smaczny ;)

      Usuń
  17. może właśnie przez tę pogodę się smucę..
    oby Twoje wkr,otce się ułoży znalzło odzwierciedlenie w rzeczywistości ;)

    ja cukier jedynie używam w kuchni
    słodyczy jem mało i tylko czasami
    a w owocach jest bardzo dużo cukru

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na komentarze dużo dziewczyn nie ma problemu ze słodyczami, to budujące, może i ja taka będę... Ile potrzeba dni na wyrobienie nawyku? - 21 :)
      Może faktycznie masz problem z pogodą, podobno sezonowa depresja to nie jest mit.

      Usuń
    2. może i tak...

      dokładnie to samo podoba mi się w Ewie co Tobie ;)
      Ale, że pierwsza jedyna wpadka to rozgłos w gazetach, internecie, gdzie się da... :/

      Usuń
    3. Tak to już jest z byciem gwiazdą, stajesz się osobą publiczną i musisz uważać bardziej niż inni. Dlatego właśnie nigdy nie kusiło mnie bycie popularną. No może popularną pisarką ;) Ale na pisarzy aż tak się nie zwraca uwagi...

      Usuń
  18. Gaju, fajny przepis na cukrowy peeling sporządziła Pepa http://tiki-tiki-kosmetyki.blogspot.com/2013/11/pepowe-diy-peeling-cukrowy-do-ciaa.html :) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie coś takiego miałam na myśli :)

      Usuń
  19. Sama prawda. Ja też jestem cukromaniakiem niestety. Ale czytanie o tym jak bardzo szkodliwe jest to badziewie, że wywołuje raka i odżywia robale sprawia, że czuję do niego wstręt. Chociaż przez chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że na moją wyobraźnie również rak i robale podziałały bardzo mocno.

      Usuń
  20. Również uwielbiam słodycze i próbuję je ograniczać. Bo całkiem nie potrafię się ich wyzbyć. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeśli myślisz, że możesz coś zrobić... to masz rację! Jeśli myślisz, że nie dasz rady... to też masz rację. - Napoleon Hill. Oczywiście teraz się mądrzę, ale przyznasz, że coś w tym jednak jest? :)

      Usuń
  21. Też niestety bardzo lubię słodyczę, w szczególności wypieki- wszelkiego rodzaju ciasta, muffinki, ciasteczka :( Ale staram się jeść coś słodkiego tylko 1 dzień w tygodniu, w inne dni jem owoce, duużo owoców (chyba nawet zbyt dużo :/).

    Btw nie wiedziałam o tych robalach! fuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, z tymi pasożytami to raczej prawda, kiedyś tak się tym przejęłam, że przeczytałam chyba wszystko w internecie na ich temat. Piszesz, że jesz jeden dzień w tygodniu... mam za sobą 5 dni ostrego ograniczania i wyraźnie czuję, że im mniej jem słodkości tym mniej mnie do nich ciągnie. Szczerze myślałam, że będzie to dla mnie większe wyrzeczenie :)

      Usuń
  22. U mnie też bywają momenty, że jestem uzależniona od słodyczy. Przykre, ale prawdziwe ;/ Ostatnio prawie nie jem ich w ogóle. Często się łapię, że nie chce mi się słodkiego, tylko PIĆ, dlatego butelkę z wodą mam zawsze pod ręką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie od napisanie tego posta upłynął już tydzień i nawet dobrze sobie radzę na odwyku. Wiem, że tydzień to tyle co nic. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła napisać, to samo :)

      Usuń