środa, 13 listopada 2013

Remanent mojego JA


W numerze 1 (7) 2013 e-magazynu rozwoju osobistego "Medium" natknęłam się na artykuł, który tak mnie zaciekawił, że obiecałam sobie wrócić do niego kiedyś i przetestować rady w nim zawarte na moim żywym organizmie.
Artykuł dotyczył samokonceptu jako sposobu na zrozumienie siebie.


Czy zastanawialiście się kiedyś jak wielki macie w sobie potencjał?

Podobno  przeciętny człowiek wykorzystuje go tylko w max. 10%! W jaki sposób możemy poprawić ten wynik?

Nasza postawa życiowa może być pozytywna lub negatywna, żeby wyciągnąć jak najwięcej korzyści z każdej sytuacji musimy mieć nastawienie pozytywne, ale w jaki sposób zmienić swoją osobowość, która kształtowała się przez długie lata...

Powiedzmy, że urodziliśmy się jako czysty potencjał (powiedzmy, bo możemy uważać, że niektóre cechy naszego charakteru dziedziczymy po przodkach). Jako dziecko mogliśmy zrobić wszystko, niczego się nie obawialiśmy i nie odczuwaliśmy wstydu. Jednak w trakcie dorastania wszystko się zmieniło - uczyliśmy się, naśladując dorosłych oraz poprzez unikanie przykrości na korzyść przyjemności. Nasi rodzice wychowując nas na porządnych ludzi, wykształcili w nas nieświadomie nawyki hamujące rozwój (w mniejszym lub większym stopniu, oczywiście): lęk przed porażką i krytyką. 

Tak więc to, jaką mamy postawę zależy od samokonceptu, który jest naszym wewnętrznym programem i stanowi podstawę naszych odczuć i działań.
Samokoncept to zbiór przekonań na własny temat oraz na temat własnego życia i świata, które wykształciły się w ciągu naszego życia. Innymi słowami: jesteś tu gdzie jesteś dlatego, że masz taką, a nie inną opinię na własny temat. JESTEŚ TYM, CO MYŚLISZ.


Samokoncept w przejrzystych punktach to:
  1. Osobisty ideał - to, do czego dążymy, wyznawane wartości, ideały, cele.
  2. Samowizerunek - to jak siebie widzimy w różnych obszarach życia.
  3. Poczucie własnej wartości - odczucia jakie masz na swój temat, kształtowania w dużej mierze przez przekonania.
Im lepszy mamy samokoncept, tym jesteśmy skuteczniejsi w działaniu, co przekłada się na jakość naszego życia. Mamy samokoncept NA WSZYSTKO (ile jem, na ile jestem wysportowana, w jaki sposób się ubieram, jak widzą mnie inni, swojej pozycji w pracy itd.) To nasza osobowość. Przypomina oprogramowanie komputera.

Samokoncept działa jak termostat, utrzymuje wszystkie wartości na podobnym poziomie, zgodnym ze strefą komfortu. Gdy zrobimy coś ponad wartość zapisaną w naszym termostacie to i tak prawdopodobnie wrócimy do punktu wyjścia, np. zarobisz więcej pieniędzy - i tak wkrótce je wydasz, bo dopóki nie zmienisz samokonceptu, bogactwo pozostanie zawsze tylko w marzeniach...

Zmieńmy więc nasz dotychczasowy samokoncept, czas najwyższy - po co iść przez życie w za ciasnych butach?
  1. Zgódźmy się na zmianę i rozstanie z dawnym JA.
  2. Bądźmy gotowi na podjęcie wysiłku, uda się. 
  3. Zacznijmy wymyślać siebie od nowa, jak będziemy wyglądać, zachowywać się, myśleć, jako nowa osoba. Żeby pomóc wyobraźni, możemy myśleć o ludziach, którzy już posiadają pożądane przez nas cechy. Wraz z pracą wyobraźni rozpocznie się proces tworzenia naszego ideału.
  4. Werbalizacja - wyraźmy swoje pragnienia w jasnych, pozytywnych słowach. Im więcej pozytywnych słów, tym szybciej docieramy do wybranych celów. Słowa wypowiedziane na głos mają większą moc, niż te wyrażone w myślach, dlatego możemy też z powodzeniem stosować afirmacje, o ile takie praktyki jesteśmy w stanie zaakceptować jako skuteczne.
  5. Wizualizujmy nasze cele - podobno mózg nie widzi różnicy pomiędzy tym jak sobie siebie wyobrażamy, a czymś co się rzeczywiście dzieje (jeśli dobrze się temu przypatrzę, to i owszem). Podświadomość pracuje nad realizacją naszych umysłowych obrazów, bo uznaje je za prawdę. Każda poprawa jakości życia zaczyna się od poprawy obrazów w umyśle. Myśli nabierają znaczenia dopiero, kiedy nasycone zostaną emocjami. Ludzie, którzy osiągnęli sukces mają dokładnie wyznaczone cele i wiedzą czego chcą. Nie kierują się mętnymi ideami, które łatwo się rozpływają.
ebooki-recenzje.pl
W każdej chwili możemy nauczyć się takich zachowań, jakich pragniemy w naszym życiu, bo ograniczenia istnieją jedynie w naszym umyśle, ale to od nas zależy, czy przyjmiemy tę prawdę za swoją. Ja stwierdziłam, że skoro nie mam nic do stracenia, a mogę zyskać, to warto wyjść poza cieplutką strefę komfortu.

Na zmianę wybrałam z przyczyn sentymentalnych listopad - to miesiąc moich urodzin, dlatego lubię zaczynać nowe działania właśnie w szaroburym listopadzie. Kolejną dla mnie pozytywną datą jest 1 stycznia oraz np. pierwszy dzień wiosny. Chyba każdy z nas ma swoje magiczne dni najlepsze do rozpoczynania nowych zadań.

Nie wszystko w sobie chcę wymienić, wręcz przeciwnie - zdecydowana większość zostaje! Ale są takie elementy mojej osobowości, które ewidentnie sabotują realizację moich celów, już je namierzyłam i zaczynam się z nimi powoli rozprawiać. 
Cóż, w sumie nie ma tu już miejsca na szerszy opis moich działań. Post nie może ciągnąć się w nieskończoność, ale myślę, że na blogu znajdą się opisy niektórych wątków mojego samokonceptu - ostatecznie wpasują się jakoś w tematykę Plantacji pozytywnych myśli...

20 komentarzy:

  1. Gaja, ja czekam na dalszy ciąg postu, podzielisz się z jakimi cechami walczysz i jak Ci idzie? :) ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam się podzielić swoimi nierównymi zmaganiami - oczywiście :) Ale znając życie to może być niekończąca się historia. Tak to już jest, jedną dziurę załatasz - w innym miejscu tworzy się druga. I tak na okrągło. Nikt nie jest doskonały, można tylko do doskonałości dążyć...

      Usuń
  2. Praca nad sobą jest bardzo ważna, ale i niezwykle trudna ;) sama wiem bo sama zmieniłam trochę swoje życie..ale satysfakcja jest nie do opisania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to trudna praca, ale trudno też sobie wyobrazić, że można tego nie robić, prawda? Kiedy już załapie się bakcyla, to po prostu nie da się inaczej :)

      Usuń
  3. Aby wykorzystać swój cały potencjał, trzeba mocno pracować nad sobą, a to jest ciężka praca. Trzeba mieć wiele samozaparcia, ale nie jest to niemożliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że ciężka jest ta praca, ale też myślę, że trzeba mieć do siebie dystans. Wiedzieć, że najważniejsze to nie spoczywać na laurach ale też nie zaglądać co chwila do lustra, by sprawdzić czy aby przypadkiem jeszcze aureola nie świeci nad głową ;)

      Usuń
  4. Hmmm....to jest bardzo trudne. Nie wystarczy bowiem pomyśleć o sobie w lepszy kategoriach by stać się lepszym, co prawda to na pewno pomaga, wszak pozytywne myślenie połową sukcesu, jednak istnieje jeszcze coś takiego jak silna wola która nie oszukujmy się nie zawsze jest silna i nasze przyzwyczajenia które niejednokrotnie bardzo ciężko zmienić. Trzeba mieć wiele siły fizycznej i psychicznej by wyjść ze strefy komfortu. Podziwiam tych ludzi którym przychodzi to bez trudu. Ja się staram, jednak wiem że niektórych moich cech nie zmienię, są zbyt mocno we mnie zakorzenione. Nie mniej jednak tekst motywujący i dający do myślenia nad sobą i swoimi celami.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ta słaba silna wola... Może odpowiem Ci tak - dostałam sto tysięcy kopniaków w pupę zanim się jako tako się ogarnęłam, więc wiem jak źle trzeba się czuć, żeby powiedzieć DOŚĆ. Może nadejść taki moment w życiu, że zrobienie czegoś ze sobą wydaje się jedynym sensownym wyjściem z sytuacji i nie ma już miejsca na zastanawianie się nad stopniem trudności tego zadania. Wiem, że zabrzmiało to enigmatycznie, ale trudno mi pisać o szczegółach ot tak sobie. Po prostu było minęło, tak wolę :)

      Usuń
    2. podpisuję się pod Draggą... cholernie ciężko czasem zmienić coś w sobie, kiedy jest już zakorzenione. Można walczyć, starać się, ale różnie wychodzi. Ile to ja książek o pozytywnym myśleniu przestudiowałam! Wdrożenie tego w życie jest jednakże bardzo trudne. Tak już chyba jest, że jedni mają predyspozycje do pesymizmu, inni do optymizmu ;). Jednak popieram, że warto walczyć i zmieniać się na lepsze.

      Usuń
  5. Tutaj pozytywne myślenie i silna wola są bardzo ważne, ale to jeszcze może być za mało. Tak było ze mną i wtedy znajoma poleciła mi kurs samokontroli umysłu . Jest to kurs SILVY dopiero po tym praca nad moim JA ruszyła do przodu polecam. Wiem że
    w listopadzie odbędzie się taki kurs w Bydgoszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś czytałam o metodzie Silvy, przypominam sobie, że miałam taki samouczek, dla praktykujących w domu... Liczyło się chyba od 100 do 1go aby zrelaksować umysł... Może kiedyś skorzystam, choć mi bardziej marzy się reiki :) A do tych zmian na wszelki wypadek staram się mieć dużo dystansu, na pierwszy rzut idzie coś co najbardziej mi przeszkadza, czyli walka ze złą organizacją czasu, zdyscyplinowaniem, a może nawet prokrastynacją;) Uważam, że nie można wprowadzać wszystkich zmian na raz, bo wtedy naprawdę może nic nam się nie udać.

      Usuń
  6. Jakby co, konkursów na pewno będzie więcej. :) A wracając do Twojego posta, bardzo mi się podoba jego treść. Zaczynam sie przepoczwarzać z nieśmiałej istoty w buntowniczą i walczyć o swoje marzenia. :) Choroby mi trochę zniszczyły życie, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby to obrócić w korzyść dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już w swoim życiu tyle dowodów na działanie tego typu metod, że polecam je z czystym sumieniem. Trzeba jednak mieć świadomość, że zmiana osobowości, która kształtowała się przez lata wymaga czasu. Kto liczy na szybkie efekty może się łatwo rozczarować :)

      Usuń
    2. O nie, szybko nic się nie da, szybkość jest wskazana przy łapaniu pcheł. ;)) Jestem ciekawa Twoich zapachowych wrażeń tych wosków. :)

      Usuń
  7. I ja do niedawna byłam tego zdania, że mogę wszystko dopóki teraz nie zaczęła dobijać mnie szara rzeczywistość i świadomość, że nikt nie chce mnie zatrudnić. To jednak podcina skrzydła i sprawia, że człowiek traci pewność siebie. No, ale cóż. :) Nie łamię się jeszcze. Wezmę sobie na nowo do serca takie rady jak w Twoim poście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie każdy może wszystko, ale w praktyce problem braku pracy nie jest dla każdego taką łatwizną. Czytałam już na blogach pisane lekką ręką porady: nie jęcz tylko zapisz się na darmowy kurs zawodowy, bądź kreatywny i sama daj sobie pracę itp. Zgadzam się, że zawsze są to jakieś wyjścia z impasu, ale czy zawsze efekt jest zadowalający? Jeśli w regionie panuje bezrobocie, trzeba uzbroić się w cierpliwość i pomysłowość :( Mam nadzieję, że wkrótce znajdziesz pracę, najlepiej jeszcze przed Świętami, to będzie świetny prezent od losu :) Powodzenia!

      Usuń
  8. Zgadzam się. Nasz świat tworzymy my. Nie nikt inny. Bardzo podobają mi się Twoje rady opisane w pięciu punktach. Na swoim przykładzie wiem, że wizualizacja jest skuteczna i warto stosować ją w swoim życiu

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze to ujęłaś. Sami tworzymy nasz świat. Często brakuje nam poczucia odpowiedzialności i ciśnie się na usta "to przez ojca, męża itd." zawsze znajdzie się ktoś odpowiedzialny za nasze niepowodzenia czy samopoczucie. Ale prawda jest taka, że decyzja należy do nas- czasami może być bardzo trudna, ale zawsze powinna być nasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, bezsensem jest mówić, że jest się takim i siakim - zwalając na kogoś, a zdając sobie sprawę, że się takim jest i nic nie robiąc z tym. To jest ucieczka od prawdy, zaniedbanie, albo lenistwo.

      Troszkę zmian na lepsze nigdy nie zaszkodzi! :)

      Usuń
    2. Pewnie! Ciekawa jestem jak mi to wyjdzie tym razem. W sumie pisanie o tym na blogu również motywuje do zmian, więc motywacja jest większa niż dotychczas :)

      Usuń