czwartek, 5 września 2013

Powrót z wakacji

Urlop się skończył definitywnie i nieodwołalnie. Po prostu płakać mi się chce, że to już koniec błogiej beztroski. W tym roku zafundowaliśmy sobie objazdówkę, którą od początku do końca sami sobie zorganizowaliśmy. W ciągu trzech tygodni cztery razy zmienialiśmy miejsce pobytu, było to bardzo ciekawe ale i wyczerpujące. Szczerze, to nawet nie bardzo miałam ochotę, żeby dbać o siebie jak zwykle i w ciągu tych trzech tygodni ani razu nie zrobiłam sobie makijażu - nawet rzęs nie malowałam, tylko traktowałam je odżywką (L'Biotica - nawet niezła, rzęsy faktycznie stały się bardziej widoczne). Tak samo z lenistwa odpuściłam sobie pilingi i maseczki. 
A wczoraj, już w domu, stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoje ciało krytycznym  wzrokiem: wszędzie SAHARA! Włosy niczym garść siana, sterczą jak chcą. Cała skóra pokryta łuszczącym się naskórkiem, stopy szkoda gadać. Nawet paznokcie sprawiają wrażenie przesuszonych. Nigdy więcej aż takiego powrotu do natury. Najwyraźniej zapomniałam, że nie mam już 18 lat. Teraz przez najbliższe wieczory będę ku rozpaczy reszty rodziny dłużej okupować łazienkę, wcierając w siebie różne specyfiki. Mam parę wypróbowanych kosmetyków, w przyzwoitej cenie, które powinny zadziałać. Na włosy - odżywcza maseczka z marokański olejkiem arganowym (Avon), na twarz - maseczka Planet Spa - african shea butter (Avon), olejek Nigella z kroplą gliceryny, hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej (Helfy), na ciało - może być to samo, ale z uwagi na cenę olejku wolę jednak stosować balsam odbudowujący do skóry bardzo suchej - shea butter (Yves Rocher). No i na paznokcie - olejek rycynowy. Mam nadzieję, że wkrótce doprowadzę się do porządku, choć mistrzynią w dziedzinie kosmetyki nie jestem. Jeżeli macie swoje sprawdzone sposoby na nawilżenie wyżej wymienionych "elementów" to podzielcie się nimi ze mną (ofiarą własnego lenistwa)  - przydadzą się na pewno. 
A tu podczas upalnych wieczorów odpoczywałam z puszką schłodzonego cytrynowego Radlera, kiedy przez cztery dni buszowaliśmy po Karkonoszach:

2 komentarze:

  1. Gaju, polecam wcieranie w ciało olejków, np. zwykłego babydream i kąpieli z olejkiem. Albo balsamy DECUBAl do skory atopowej - dobrze zwalczają przesusz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam w aptece internetowej decubal, wcześniej o nim nie słyszałam, a może być dla mojej skóry idealny. Dobrze, ze mają olejek pod prysznic, bo niestety nie mam wanny... Dziękuje!

      Usuń