sobota, 14 września 2013

Czas z Sensem

   Ostatnio pogoda sprzyja miłośnikom czytania. Kiedy dzień jest długi, ciepły i słoneczny, chętnie spędzam czas poza domem, teraz bez wyrzeczeń mogę oddać się innym przyjemnościom a u mnie czytanie zajmuje pierwsze miejsce na liście ulubionych czynności.
     Tak jak dla wielu z Was, książka czy czasopismo w formie papierowej stanowi dla mnie źródło przyjemnych doznań. Co prawda, czasami czytam różne wydawnicwa na tablecie, ale to nie o samo... Nic nie zastąpi dotyku przewracanych kartek, ich szelestu, zapachu druku, możliwości zaznaczania ulubionych fragmenów czy robienia odręcznych notatek na wybranych stronach. Może to zahacza o manię ale tak już mam i to od dzieciństwa.
    We wrześniu odkryłam miesięcznik SENS. Przewijają się w nim tematy,  które odpowiadają moim zainteresowaniom. Mogę tam znaleźć gotowe recepty na to: jak opanować stres, jak ufać sobie i żyć w zgodzie z sobą, jak nie dać się przeciwnościom losu. Nie jestem wierna dłużej żadnemu czasopismu, co najwyżej, do niektórych wracam po miesiącach. Wiąże sie to z faktem, że po kupieniu kilku numerów wybranego tytułu zaczynam odczuwać znużenie, a to ilością reklam czy artykułów sponsorowanych, to znów odczuwam jałowość prezentowanych tematów. Ale kiedy rezygnuję z jednego zaraz potem ciągnie mnie do saloniku prasowego, żeby wyszperać dla siebie coś nowego.
    Wrześniowy numer Sensu wydaje się ciekawy ale nie będę tu zamieszczała jego streszczenia. Zainteresowanym tematyką rozwoju osobistego bardzo polecam. Dodam jeszcze tylko, że w dziale na temat "rób swoje, warto być sobą" znalazłam ciekawe i nowe dla mnie podejście do oportunizmu. Otóż często, kiedy pracuję z trudnymi dla mnie ludźmi, praktykuję taką postawę. Udaję zgodną partnerkę czy oddaną pracownicę z wyrachowania, dla świętego spokoju, żeby nie słuchać przedłużającego sie ględzenia, bo to mi się bardziej opłaca. Czy też, żeby uniknąć niewygodnych sytuacji, bo nie znoszę starć i konfliktów. A w duchu myślę sobie: Ja i tak wiem swoje a najważniejsze, że wyciągam z sytuacji maksimum korzyści
    "Efektem takiego postępowania może być czy jest życie w schizofrenicznym rozdwojeniu, zdysansowaniu się od innych i od siebie samej, swoich prawdziwych uczuć, potrzeb i pragnień. A w takim wypadku nie ma miejsca na rozwój i spełnienie w życiu zawodowym i prywatnym" (powtarzam za autorką teksu). Ba, skutkiem trwania w postawie oportunisty mogą być bóle żołądka, alergie czy migreny. Może pojawić się prędzej czy później brak poczucia sensu a to już graniczy z depresją. No i proszę, a ja myślałam, że ten sport jest bezpieczny i że jestem bardzo sprytna postępując w ten sposób. 
     Na końcu autorka proponuje zadania rozwojowe takie jak: pielęgnowanie potrzeby bliskości, więzi, życia zgodnego z własnym systemem wartości. 
A podobno warto też obejrzeć film "Jedz, módl się i kochaj" (książkę czytałam - wciągająca i dająca do myślenia). 
       I to by było tyle na dzisiaj. Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że takie rozterki są dla Was tylko teorią. :-)


12 komentarzy:

  1. Totalnie zgadzam się co do tego, że tradycyjna książka to jest to! ;) I również uwielbiam czytać, również czasopisma, ale jakoś do tej pory nie trafiłam na takie, które kupowałabym i czytywała regularnie. Tzn. oprócz typowo kobiecych pisemek, w których wiele tekstów nie uświadczysz, za to lubię je przeglądać ze względu na wątki dotyczące mody. "Sensem" mnie zaciekawiłaś, widziałam to pismo nie raz, nie dwa w kiosku, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, by je kupić. Może kiedyś sprawdzę jego zawartość :)
    A "Jedz, módl się, kochaj" oglądałam, całkiem przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i w Sensie reklamy są w ilości śladowej :-)

      Usuń
  2. Chyba kupię, uśmiechała się do mnie na półce, ale jakoś wybrał Coaching... Widzę, że warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O proszę, mam dla siebie nową propozycję, dziękuje! Słyszałam o jeszcze jednym ciekawym tytule: "E!stilo" magazyn eko & wellness & lifestyle. Niestety, nie miałam szczęścia w polowaniu na niego. Chyba w końcu zamówię na ich stronie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sens czytam, czytuje właściwie. Faktycznie jest jednym z ciekawszych wydawnictw na rynku dotyczących szeroko pojętej tematyki rozwoju osobistego.

    Oportunistyczna, czy non oportunistyczna, tak jak każda inna skrajna postawa może mieć odzwierciedlenie w faktycznym stanie zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by się zgadzało, wiesz o czym mówię jeśli czytałaś mój pierwszy post.

      Usuń
  5. AJ nie wyobrażam sobie miesiąca bez przeczytania Sensu od deski do deski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kusił od dawna, aż wreszcie uległam:-)

      Usuń
  6. ech, a ja właśnie parktykuje i polecam, ale nie tyle duszenie w sobie potrzeb, tylko odpuszczanie niepotrzenych dyskusji... nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dla mnie to też nowe podejście do tematu. Myślę, że tak jak w innych życiowych sprawach, należy stosować zasadę "złotego środka", której jestem wyznawczynią;) Ale tak naprawdę, to każdemu z nas może przydarzyć się małe zagubienie...

      Usuń
  7. Też wolę "realne" książki, dawne fotografie..wydrukowane, które mogę wziąć do ręki, a nie tylko oglądać w komputerze... i listy..prawdziwe, papierowe, ozdobione na różne sposoby, które otwieram z ekscytacją i radością..to jest to..niestety obecnie np. zamiłowanie do pisania listów gdzieś zanika, moja mama kilka razy wyśmiała mnie, pytając, kto w dzisiejszych czasach traci czas i pieniądze na papierowe listy, skoro są maile?? Ano ja. I jestem z tego dumna..

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie papierowa korespondencja jakby zanika, ostatnio w skrzynce tylko rachunki i ulotki, nikt nie ma czasu. Właśnie dlatego zwróciłam uwagę na Twoje kartki - w tym zabieganym życiu umiesz znaleźć swoją oazę spokoju:-)

    OdpowiedzUsuń